omar1
25.12.03, 15:14
Dwa tygodnie przed Świetami kupiłem żonie przy Solidarnosci i Jana Pawła
kożuszek pod choinke.
Ponieważ panienka z cyckami na wierzchu nie potrafiła wypisac faktury,prosiła
abym ja odebrała nastepnego dnia.
Następny dzień nie był żadnym wyjątkowym dniem .Dla mnie i dla faktury tez.
Trzeci raz dowiedziałem sie ,że powinienem przyjśc z paragonem bo inaczej
nici...........
Przed Świętami paragon jak to paragon ,poszedł sie .....kochac.
Zadzwoniłem do panienki z cyckami i mówię ,ze paragonu brak.Laska na to ,ze
sam sobie jestem winien bo trzeba było od razu przyjśc z paragonem.
Qrwa ręce o(d)padają!