Pouczenie

10.11.09, 10:45
policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7221542,_Przelozeni_zabronili_mi_pouczac__Ma_byc_mandat___WIDEO_.html

Sorki że tak Wam dzisiaj zawracam głowe ale wpadł mi w oko temat
bardzo mnie frapujący. A mianowicie - odholowywanie fatalnie
zaparkowanych samochodów.
Jest wiele "strategicznych" miejsc gdzie rozrywkowo parkujemy swoje
samochody nie zważając na zagrożenia jakie stwarzamy. Uważam że z
tych właśnie miejsc SM powinna bezwarunkowo zabierać źle zaparkowane
samochody. Dziwne wydają się pretensje kierowcy że strażnik nie
zapytał o przyczynę złego parkowania, a jakie to ma znaczenie? Źle
to źle a przyczyna nie jest istotna.

    • emes-nju Re: Pouczenie 10.11.09, 12:20
      rekrut1 napisał:

      > Dziwne wydają się pretensje kierowcy że strażnik nie
      > zapytał o przyczynę złego parkowania, a jakie to ma znaczenie? Źle
      > to źle a przyczyna nie jest istotna.

      Jak juz odholowali, to rzeczywiscie male ma znaczenie przyczyna zlego zaparkowania. Natomiast jezeli na miejscu zdarzenia jest kierowca i potrafi wiarogodnie wyjasnic dlaczego popelnil to drobne wykroczenie, to karanie go jest naduzyciem.

      Uwazam tak dlatego, ze jak moj ponad siedemdziesiecioletni stary byl ciezko chory (ale nie umieral - dyskopatia rzadko jest smiertelna, choc dosc skutecznie utrudnia chodzenie) i trzeba bylo zwiesc go do szpitala czy do przychodni, to z pelna premedytacja jezdzilem po chodnikach, trawnikach i parkowalem w sposob skandaliczny, ale wygodny dla mojego pasazera. W normalnym kraju wezwalbym (i zaplacil!) karetke przewozowa, ale przynajmniej w Warszawie ta sztuczka jest praktycznie niewykonalna. Takie przepisy...
      • qqbek Re: Pouczenie 10.11.09, 12:42
        emes-nju napisał:


        > Uwazam tak dlatego, ze jak moj ponad siedemdziesiecioletni stary byl ciezko cho
        > ry (ale nie umieral - dyskopatia rzadko jest smiertelna, choc dosc skutecznie u
        > trudnia chodzenie) i trzeba bylo zwiesc go do szpitala czy do przychodni, to z
        > pelna premedytacja jezdzilem po chodnikach, trawnikach i parkowalem w sposob sk
        > andaliczny, ale wygodny dla mojego pasazera. W normalnym kraju wezwalbym (i zap
        > lacil!) karetke przewozowa, ale przynajmniej w Warszawie ta sztuczka jest prakt
        > ycznie niewykonalna. Takie przepisy...

        A czy w Warszawie nie wydają przypadkiem kart parkingowych? Jeżeli Twój ojciec
        choruje na dyskopatię, to złóż dokumenty w urzędzie i poczekaj na kartę.
        Dyskopatia to nie grypa, nie przejdzie po siedmiu dniach, więc trochę zachodu z
        wydaniem karty parkingowej wyjdzie taniej niż płacić mandaty za złe parkowanie.

        Poza tym nie wiem jak jest w Warszawie, ale w Lublinie bez problemu można
        zamówić karetkę przewozową (jeżeli nie z WKTS, to z jednej z firm prywatnych) a
        za bramy szpitali, pod same wejścia wpuszczane są też zwykłe taksówki.

        Trzeba tylko chcieć... miast potem tłumaczyć się, że choroba, że to i owo.
        Zrozumiem rodziców chorego dziecka, którzy nie mają dużych szans, na znalezienie
        taksówki, do której wszedłby fotelik isofix, ale osoba dorosła?
        • rekrut1 Re: Pouczenie 10.11.09, 13:39
          Poza tym pisałem o "newralgicznych" miejscach a nie jeździe po
          chodniku,czasem inaczej się nie da dlatego że inny kierowca "tylko
          na chwileczkę". Pisałem np. o parkowaniu na łuku skrzyżowania lub w
          sposób uniemożliwiający przejazd. Blokowanie jednego z pasów ruchu
          też jest niedopuszczalne(światła awaryjne a potem tłumaczenie że
          tylko po papierosy).
          • staszek585 Re: Pouczenie 10.11.09, 13:57
            Logiczne, prawo po coś jest. Jeżeli nie obowiązuje, jeżeli niektórzy są ponad, to po co jakiekolwiek prawo?
            PS:
            Sądzę, że każdy ma jakieś wyjaśnienie dlaczego zrobił akurat tak, a nie inaczej. Czy to wystarczy, aby zabronione stało się dozwolone ?
          • ewosia Re: Pouczenie 10.11.09, 16:54
            rekrut1 napisał:

            > . Blokowanie jednego z pasów ruchu
            > też jest niedopuszczalne(światła awaryjne a potem tłumaczenie że
            > tylko po papierosy).


            OStatnio widziałam - jedna z głównych ulic w gdyni - lewy pas
            zblokowany przez samochód skręcający w lewo, na prawym stoi pani na
            awaryjnych i rozmawia przez telefon.
            A potrąbić na nią nie wolno, bo zabudowany.
            Podłość ludzka nie ma granic
        • emes-nju Re: Pouczenie 10.11.09, 14:17
          qqbek napisał:

          > Jeżeli Twój ojciec choruje na dyskopatię, to złóż dokumenty w
          > urzędzie i poczekaj na kartę.

          Moj ojciec ma karte. Ma nawet oklejony znaczkami samochod.

          Ja jednak wiozlem go swoim (jego byl na przegladzie) i jako, ze odbylo sie to dosc nagle, nie zawracalem ojcu gitary poleceniem szukania karty - zapewne dlatego, ze karta byla razem z autem w serwisie. Wlasnie o takiej sytuacji pisalem - ja juz potrafie sobie wyobrazic, ze cos takiego moze sie zdarzyc :-P

          > Poza tym nie wiem jak jest w Warszawie, ale w Lublinie bez
          > problemu można zamówić karetkę przewozową (jeżeli nie z WKTS, to z
          > jednej z firm prywatnych)

          W Warszawie jest "lepiej" - mechnizmy poznalem z relacji mojej mamy, ktora zanim mnie wezwala, przez kilka godzin, blagajac, probujac grozic czy przekupic, usilowala wezwac karetke do czlowieka, ktory nie moze sie ruszyc, ale zyje. Karetka przyjdzie jezeli z lekkim katarem masz widzenie przejazdzki karetka. Ale nie przyjedzie jezeli schorzenie jest grozniejsze niz katar. TEORETYCZNIE przyjedzie, ale z lekarzem. Tylko, ze te z lekarzem wysyla sie tylko do umierajacych (nawet jezeli umieranie polega na "smiertelnym" katarze). Poza tym te z lekarzem nie moga jezdzic poza swoj bardzo waski rejon - moj stary musial dojechac do szpitala na drugim koncu miasta. Dysk mu wyskoczyl po operacji kregoslupa i mielismy do czynienia z "reklamacja" (oczywiscie zalatwona "odmownie", bo co sie dziadyga - cytat z "pana doktora" - spodziewa, ze po operacji bedzie z nim dobrze).

          Ot, taki paragraf 22. Karetka moga jezdzic umierajacy i lekko chorzy. Ciezko chorzy, ale nie umierajacy juz nie, bo... grozi to ich zdrowiu. Trzeba poczekac az ciezko chory, ale nie umierajacy zacznie umierac (albo mu sie znacznie poprawi) i wtedy juz mozna karetka.

          I na koniec tej pieknej opowiesci. Zanim wsadzilem ojca w swoj samochod, wezwalismy karetke do "umierajacego". Lekarz oczywiscie sie wku.wil, ze mu sie glowe zawraca, ale po kilku minutach "opowiesci transportowych" uspokoil sie i... sanitariusze pomogli zniesc ojca do... mojego auta. Bo karetka nie wolno! :-/

          I wlasnie dlatego, jak mialem do przewiezienia starego z ciezka dyskopatia, to w rejonie pobrania i przekazania "ladunku" zachowywalem sie jak pojazd uprzywilejowany majac w d... wszelkie przepisy. I gdyby dopadli mnie dzielni stroze prawa z SM, odmowilbym przyjecia mandatu.
          • rekrut1 Re: Pouczenie 10.11.09, 14:56
            Współczuję twojemu ojcu(Tobie nie boś zdrowy), w sytuacjach
            ekstremalnych zachowujemy się ekstremalnie, to jasne ale popatrz po
            mieście w jak dziwnych i niebezpiecznych miejscach są zaparkowane są
            samochody. Nie piszę o uliczkach osiedlowych(tam panuje
            wolnoamerykanka)a głównych ulicach miasta. Dojazd do parkingu za
            Halą Marymoncką(to akurat nie główna), wąsko, po obu stronach wzdłuż
            ciągłej linii zaparkowane samochody często w sposób uniemożliwiający
            przejazd(nie wspomnę o wymijaniu). Uprzedzę Cię, to nie z braku
            miejsc na parkingu, to klienci okolicznego bazarku. Czy ich auta nie
            zasługują na odholowanie? Takich "zaradnych" kierowców i miejsc w
            których parkują jest wiele, i nie tylko w wawie.
            Pozdr.
            Pazdzioch
    • kozak-na-koniu Re: Pouczenie 10.11.09, 16:41
      Nie kalkuluje się. Znacznie łatwiej jest założyć szczęki i włożyć
      mandat za wycieraczkę. Przypomina mi się, jak parę lat temu przez
      chyba rok widywałem jednego Fiata Seicento, zaparkowanego pod
      Ministerstwem Rolnictwa. Raz miał szczęki, innym razem nie miał,
      powoli wrastał w podłoże, pokrywał się coraz grubszą warstwą brudu -
      i tylko sterta mandatów za wycieraczkami regularnie grubiała... Parę
      podobnych również stale stoi na parkingu na Okęciu. Zresztą takie
      można znaleźć wszędzie i siły na nie nie ma.:)
Pełna wersja