Dodaj do ulubionych

No i wyszlo szydlo z worka!!!

12.02.10, 15:05
Norwegowie waza czasem powyzej 75 km, co jeszcze naganne nie jest. Jednak jezdza powyzej 64 km/h i do tego sie rozbijaja przy tej >astronomicznej predkosci<.

Mnie uderzyla jednak inna sprawa, o ktora spieralem sie z hannim. Otoz ten szwajcarski troll uwaza, ze stan techniczny auta nie ma wplywu na smiertelnosc na drogach. Zdaniem norweskich badaczy moze miec: "Inni są zdania, że pasy mogły nie być w pełni sprawne, bowiem ich mechanizmy zostały naruszone w czasie wcześniejszych kolizji".

Mechanizm pasow naruszony w innej kolizji? Ale chyba tylko w Norwegii? U nas same nowki salonowe jezdza...
Obserwuj wątek
    • staszek585 Re: No i wyszlo szydlo z worka!!! 13.02.10, 15:25
      Wiesz, poczytaj sobie przy jakich prędkościach odbywają się próby zderzeniowe. A i może jakąś instrukcję obsługi samochodu. W instrukcji znajdziesz: "Pasy bezpieczeństwa, które przeszły wypadek, należy wymienić". Pewnie jest ku temu jakiś powód? Trzeba zapytać producentów.
      PS:
      Zwykle piszemy o tym co zrobić, aby do wypadku nie doszło. Pasy mają pomagać, jeżeli jednak do niego dojdzie.
    • jane14 Dieta cud !!! 13.02.10, 23:09
      To żadna rewelacja, i nie powinna zaskakiwać. Pamiętam w czasach gdy pasy nie
      były obowiązkowe i producenci do nich zachęcali, mowa była o prędkości 50/h jako
      tej, przy której pas jeszcze chroni. Technika może poszła naprzód, może i w
      pasach, ale gdzieś ta granica nadal musi być.
      Czy przy 64 ?
      Pamiętać trzeba jedno, że obciążenie pasa przy kolizji będzie rosło
      proporcjonalnie do kwadratu prędkości a liniowo do masy, a wiec by jechać o
      10 km/h szybciej trzeba by schudnąć o 100kg !!!


      PS Pas nadwyrężony w kolizji raczej łatwo rozpoznać nawet laikowi, a już na
      pewno "wystrzelony" napinacz. Oczywiście nie oznacza to że ktoś sobie np nie
      jeździ z takim pasem. Ale na pewno nie jest to nieświadome i raczej nie
      powszechne nawet w leciwych autach, w takim stopniu by miało wpływ na śmiertelność.
      • wojtek33 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 00:31
        Zaraz tam pokolizyjny, drzwiami wystarczy kilka razy przytrzasnąć,
        zapiąć byle jak, nie wyregulować zaczepu, przyczyn może być 500 więc
        odchrzańcie się od tych powyzej 75 kg ;P
      • misiu-1 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 08:11
        jane14 napisał:

        > wiec by jechać o 10 km/h szybciej trzeba by schudnąć o 100kg !!!

        LOL
        Oj, spało się na matematyce, spało.
      • edek40 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 10:01
        > To żadna rewelacja, i nie powinna zaskakiwać. Pamiętam w czasach gdy pasy nie
        > były obowiązkowe i producenci do nich zachęcali, mowa była o prędkości 50/h jako
        > tej, przy której pas jeszcze chroni.

        Acha. Czyli rozumiem, ze proby zderzenowe przeprowadza sie na granicy zadzialania pasow bezpieczenstwa? Super!

        > PS Pas nadwyrężony w kolizji raczej łatwo rozpoznać

        Po czym? Oczywiscie wyjawszy pas, ktory jest o pol metra dluzszy i ma widoczne uszkodzenia. A co z pasem nadwerezonym wylacznie w dosc delikatnym miejscu, ktorym nastepuje tak zwijanie, jak i blokada. Jak rozpoznasz np. mikropekniecie zapadki, pochodzace z innej kolizji przy przepisowej, a jakze, predkosci 50 km/h? Skad pewnosc, ze pas zostal wymieniony?
        • jane14 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 11:20
          edek40 napisał:

          > Acha. Czyli rozumiem, ze proby zderzenowe przeprowadza sie na granicy zadzialan
          > ia pasow bezpieczenstwa? Super!

          Jasne! W dodatku bez współdziałania poduszek, żeby było jasne ile pas wytrzyma !

          > A co z pasem nadwerezonym wylacznie w dosc delikatnym miejscu, kto
          > rym nastepuje tak zwijanie, jak i blokada.

          Kurs fizyki podstawowego stopnia pozwoli ci wywnioskować gdzie następuje
          największe obciążenie a co za tym idzie rozciągniecie pasa, rozumiem że
          rozciągnięty już potrafisz rozpoznać ?
          A po za tym co stoi na przeszkodzie by pas sobie odwinąć i obejrzeć ?

          > Jak rozpoznasz np. mikropekniecie za
          > padki, pochodzace z innej kolizji przy przepisowej, a jakze, predkosci 50 km/h?

          Widziałem kilka razy zerwane po kolizji pasy. Zawsze to jest pas w okolicy
          ramienia. Zerwanej zapadki nie spotkałem i mnie to nie dziwi to inna liga jeśli
          chodzi o poziom wytrzymałości. Tak jak i nie zdarzyło się wyrwanie słupka czy
          zerwanie śruby, a przecież też może. Zapewne moje zdanie podzielają producenci
          aut skoro zalecają tylko wymianę pasa a nie np wszystkich mocowań.

          PS Jak dobrze poszukasz to znajdziesz na tym forum watek z przed parunastu
          miesięcy o zerwanych pasach w lagunie (5 gwiazdek) przy jak bodaj określił
          ekspert poniżej 70/h. Kobieta chciała odszkodowania, bo jej mąż zginął w tym
          wypadku, od producenta. Autko było nowe i na gwarancji. Odpowiedz polskiego
          przedstawiciela Renault była właśnie w tym sensie pas działa do 50. Jak to się
          ostatecznie skończyło nie wiem ...
          • crannmer Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 12:20
            jane14 napisał:

            > Odpowiedz polskiego
            > przedstawiciela Renault była właśnie
            > w tym sensie pas działa do 50.

            Przedstawiciel bredzi albo klamie.
            Test EuroNACP zderzenia czolowego odbywa sie przy 64 km/h.
            • jane14 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 14:04
              crannmer napisał:


              > Przedstawiciel bredzi albo klamie.
              > Test EuroNACP zderzenia czolowego odbywa sie przy 64 km/h.

              Być może, ale jak już kiedyś tłumaczyłem przy innej dyskusji test odbywa się w ściśle określonych warunkach i jego celem nie jest określenie że na 100 % ktoś w danych warunkach przeżyje. Jego celem jest porównanie aut. A wiec o ile można prawie na pewno powiedzieć że auto 5 gwiazdkowe jest bezpieczniejsze od 3 gwiazdkowego o tyle nikt nie da gwarancji ze w rzeczywistych warunkach kolizji na drodze do 64 km/h możemy się czuć bezpieczni w naszym 5 gwiazdkowcu.
              Poza tym o ile zapewne nie jest żadnym problemem zrobienie pasa wytrzymującego nawet i 100/h to jest problem, żeber, obojczyka czy innych rzeczy które zapewnie pas by w takich warunkach pogruchotał. A wiec moze i celowo nie robi sie zbyt wytrzymałych pasów. W końcu moze jakiś lekarz się wypowie czy lepiej rozbić nos o szybe czy przebić płuco żebrem ?
              Zapewne właśnie z tych powodów rozbudowuje się system poduszek zdając sobie sprawę z tego że pas nie utrzyma kierowcy zawsze.
              • edek40 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 14:16
                Znaczy pasy maja sie zrywac? Pierwsze slysze. Maja sie rozciagac, aby zmniejszac
                obciazenie kosci i wartosc przeciazenia.

                Juz widze goscia, jadacego 70 km, wbijajacego sie w slup. Na pewno jego czaszka
                i kark uciesza sie, gdy w pewnym momencie pas peknie, aby uchronic zebra i ow
                gosc zazna jedynej w swoim rodzaju przyjemnosci przywalenia najpierw szybe, a
                potem w slup.

                To moze choc kaski nakazac zakladac, skoro pasy maja pekac, aby uchrnonic zebra
                i obojczyki?
                • jane14 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 15:00
                  edek40 napisał:

                  > Znaczy pasy maja sie zrywac? Pierwsze slysze. Maja sie rozciagac, aby zmniejsza
                  > c
                  > obciazenie kosci i wartosc przeciazenia.

                  No a co się stanie jak już sie rozciągna ?

                  Masz problem ze zrozumieniem podstawowej sprawy.
                  Pas albo może się stosunkowo łatwo (absorbując energie) rozciągać do określonej
                  długości i potem pekać, (bo taka jest filozofia materii, ze gdy już sie
                  rozciagnie na max to peka). Albo byc sztywniejszy i wtedy rozciagać sie trudniej
                  a wiec silniej uciskać gościa narażajac go na dodatkowe obrażenie od samego pasa
                  za to później peknąć.

                  Ergo masz do wyboru albo skutecznie na 100 % chronić przy uderzeniu np. do 50 /h
                  albo chronić zawsze ale za to kosztem ewentualnych innych obrażeń.
                  Odpowiedz pewnie byłaby jednoznaczna chronić za wszelką cenę gdyby nie to że
                  auto to nie tylko pasy. Co z tego ze pasy wytrzymają jeśli z karoserii nic nie
                  zostanie ? A wiec chronić za wszelką cenę czy może lepiej dbać o to by poniżej
                  50/h (a wiec przy prędkościach najczęściej występujących przy kolizjach)
                  naprawdę nie tylko pas wytrzymał ale i pacjent przeżył ?

                  PS Zapewne widziałeś auta sportowe w których kolizje jeśli występują to przy
                  większych prędkościach. Zauważyłeś pewnie że pasy są tam też nieco inne, ale
                  przede wszystkim karoseria...A wiec jeśli chcesz poczuć się bezpieczniej lepiej
                  auto najpierw "oruruj" a potem załóż porządne pasy.
                  • edek40 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 18:48
                    > Masz problem ze zrozumieniem podstawowej sprawy.
                    > Pas albo może się stosunkowo łatwo (absorbując energie) rozciągać do określonej
                    > długości i potem pekać, (bo taka jest filozofia materii, ze gdy już sie
                    > rozciagnie na max to peka).

                    Alez ja z tym nie probuje polemizowac. Podnosze wylacznie temat wplywu stanu
                    technicznego pojazdow na smiertelnosc na naszych drogach, ktory calkowicie
                    neguje niejaki hanni.

                    Jesli zas chodzi o ocene stanu pasow, to dla jednych sprawa jest oczywista na
                    pierwszy rzut oka, a dla drugich nie. To tak jak z innymi usterkami auta. Ja, po
                    wielu latach wlasnorecznej obslugi samochodow, widze, czuje i slysze znacznie
                    wiecej niz bardzo wielu kierowcow. Tak jest i juz.
                  • crannmer Si tacuisses, philosophus mansisses 14.02.10, 18:59
                    jane14 napisał:

                    > Pas albo może się stosunkowo łatwo (absorbując energie) rozciągać do określonej
                    > długości i potem pekać, (bo taka jest filozofia materii, ze gdy już sie
                    > rozciagnie na max to peka).

                    Folizofowanie na temat pasow pozostaw lepiej innym.

                    > Albo byc sztywniejszy i wtedy rozciagać sie trudnie
                    > j
                    > a wiec silniej uciskać gościa narażajac go na dodatkowe obrażenie od samego pas
                    > a
                    > za to później peknąć.

                    Bzdury. W pasie lub/i mocowaniach wbudowane sa elementy ograniczajace sile.
                    Jesli energia uderzenia wykozysta caly zakres dzialania ogranicznikow, to dalsze
                    ograniczanie sily nie ma miejsca i pas przekazuje cala sile poprzez punkty
                    mocowania na karoserie.

                    A nie peka.

                    Ergo dalsze wywody potbawione podstaw.
                    • jane14 Re: Si tacuisses, philosophus mansisses 14.02.10, 21:28
                      crannmer napisał:

                      > Bzdury. W pasie lub/i mocowaniach wbudowane sa elementy ograniczajace sile.

                      Jakie ? Mógłbyś nam przybliżyć ?

                      > Jesli energia uderzenia wykozysta caly zakres dzialania ogranicznikow, to dalsz
                      > e
                      > ograniczanie sily nie ma miejsca i pas przekazuje cala sile poprzez punkty
                      > mocowania na karoserie.

                      Aha, czyli dalej gnie sie karoseria? Ciekawe !!! No a co z klientem w pasach
                      przecież ta sama siła działa na jego klatkę piersiową i brzuch myślisz że są
                      mocniejsze od karoserii.

                      > A nie pęka.

                      No a jednak pęka, co zauważyli nawet w Norwegi !!!
                      • crannmer Re: Si tacuisses, philosophus mansisses 14.02.10, 22:01
                        jane14 napisał:

                        > Jakie ? Mógłbyś nam przybliżyć ?
                        Elementy zwane ogranicznikami sily naprezenia pasa. Rozwiazan technicznych jest
                        kilka: walki skretne wewnatrz rolki, przeszyte faldowanie pasa, prujace sie pod
                        obciazeniem wiekszym od dopuszczalnego, mocowanie klamry do pasa blachy, ktory
                        pod obciazeniem w definiowany sposob odgina albo oddziera sie od reszty
                        karoserii i jeszcze kilka innych.

                        > No a co z klientem w pasach
                        > przecież ta sama siła działa na jego klatkę piersiową i brzuch myślisz że są
                        > mocniejsze od karoserii.

                        To jest przypadek hipotetyczny. Zakres dzialania ogranicznika sily jest
                        najczesciej tak dobrany, zeby pokryc wydluzenie az do ladowania w kierownicy czy
                        tablicy.

                        > No a jednak pęka, co zauważyli nawet w Norwegi !!!

                        Pekanie pasa nie jest zachowaniem zgodnym z konstrukcja. A juz szczegolnie nie
                        przy predkosciach rzedu 60..70 km/h.

                        Blad materialu, montazu, wczesniejsze uszkodzenie pasa przez wypadek albo
                        uzytkownika itp. itd.
                        • jane14 Re: Si tacuisses, philosophus mansisses 14.02.10, 22:41
                          crannmer napisał:

                          > Elementy zwane ogranicznikami sily naprezenia pasa. Rozwiazan technicznych jest
                          > kilka...

                          To o czym piszesz to to samo o czym wspomniano już wcześniej wszystko to
                          powoduje że pas sie wydłuża ale nie aż tak bardzo jak twierdzisz jeśli pas nie
                          pęknie do kierownicy nie dolecisz bo ten naciąg skompensuje napinacz. Ale to nie
                          istotne. Pytanie co dalej? Jak już to wszystko zadziała a energia nie została w
                          całości pochłonięta ?
                          No moim zdaniem pęknie. Problematyczna może być jedynie waga osobnika i prędkość
                          z jakiej go trzeba wyhamować.

                          > Pekanie pasa nie jest zachowaniem zgodnym z konstrukcja. A juz szczegolnie nie
                          > przy predkosciach rzedu 60..70 km/h.
                          > Blad materialu, montazu ...

                          To znaczy z konstrukcja jest, bo wszystko co ulegnie rożciagnieciu na koniec
                          zostanie urwane, co najwyżej mozna by sie spodziewać że nie powinien tego robic
                          przy takich predkościach. Ale robi jak już wspomniałem sygnały o tym pochodzą
                          nie tylko od Norwegów...

                          > wczesniejsze uszkodzenie pasa przez wypadek albo
                          > uzytkownika itp. itd.

                          Nie bardzo w to wierzę, po prostu gdyby tak było to byłby margines a niestety to
                          zjawisko dość częste.
                          Ja sam widziałem dwa auta po wypadkach, z zerwanymi pasami a bynajmniej
                          pozostałe uszkodzenia nie wskazywały na gigantyczne prędkości.

                          • crannmer Re: Si tacuisses, philosophus mansisses 14.02.10, 22:58
                            jane14 napisał:

                            > To o czym piszesz to to samo o czym wspomniano już wcześniej wszystko to
                            > powoduje że pas sie wydłuża ale nie aż tak bardzo jak twierdzisz

                            Owszem, tak bardzo.

                            > jeśli pas nie
                            > pęknie do kierownicy nie dolecisz bo ten naciąg skompensuje napinacz.

                            Co post jane, to znowu jakas glupota. To przeciez musi byc trudne, za kazdym
                            razem nowa glupote wymyslac.

                            Napinacz dziala na samym poczatku, krotko i jednorazowo. Ma za zadanie
                            zrealizowac wstepne napiecie pasa i na tym konczy sie jego rola. Po tym trzyma
                            zapadka. Jesli w trakcie uderzenia napiecie pasa przekroczy wartosci graniczne
                            (rzedu 6000 N), to ogranicznik sily popuszcza pas tak dlugo, az sila nie spadnie
                            ponizej wartosci granicznej. Uderzenie denata o kierownice albo deske
                            automatycznie prowadzi do redukcji sily dzialajacej na pas.

                            > Pytanie co dalej? Jak już to wszystko
                            > zadziała a energia nie została w
                            > całości pochłonięta ?

                            Jak wyzej. Wytracanie energii czesci ciala na kierownicy i elemntach
                            wewnetrznych kabiny. Np. lamanie kosci udowych i miednicy po trafieniu kolanami
                            w deske. Lamanie kierownicy zebrami i glowa. Itp. itd.

                            Ale to sie dzieje przy uderzeniu czolowym z predkoscia znacznie powyzej 65 km/h.
                            A raczej blizej 100 km/h.

                            > No moim zdaniem pęknie.

                            Zdanie jest jak dupa. Kazdy ma swoja. Zdanie mozesz miec. Tyle, ze z
                            rzeczywistoscia to zdanie moze miec malo wspolnego.

                            > To znaczy z konstrukcja jest, bo wszystko co ulegnie rożciagnieciu na koniec
                            > zostanie urwane,

                            Z blednych zalozen bledne wnioski.

                            > Ja sam widziałem dwa auta po wypadkach, z zerwanymi pasami a bynajmniej
                            > pozostałe uszkodzenia nie wskazywały na gigantyczne prędkości.

                            A nie byly one pociete podrecznymi srodkami podczas ratowania?
                            • jane14 Re: Si tacuisses, philosophus mansisses 15.02.10, 22:46
                              crannmer napisał:

                              > Co post jane, to znowu jakas glupota.

                              No dokładnie

                              > Jesli w trakcie uderzenia napiecie pasa przekroczy wartosci graniczne
                              > (rzedu 6000 N), to ogranicznik sily popuszcza pas tak dlugo, az sila nie spadni
                              > e
                              > ponizej wartosci granicznej.

                              Znów jakiś tajemniczy ogranicznik co POPUSZCZA pas. No wybacz może ja mam stare
                              auto ale mnie nic nie popuszcza tylko sie pas naciaga.

                              > Uderzenie denata o kierownice albo deske
                              > automatycznie prowadzi do redukcji sily dzialajacej na pas.

                              Nie bo najpierw jest uderzenie o poduszke i poduszka wspomaga pas, ale to
                              drobiazgi...

                              > Jak wyzej. Wytracanie energii czesci ciala na kierownicy i elemntach
                              > wewnetrznych kabiny....

                              Obejrzyj uważnie testy zderzeniowe, tam te uderzenia to nie manekina o te
                              elementy tylko te elementy cofaja sie do kabiny bo wyczerpały sie strefy zgnionotu.

                              > Zdanie jest jak dupa. Kazdy ma swoja. Zdanie mozesz miec. Tyle, ze z
                              > rzeczywistoscia to zdanie moze miec malo wspolnego.

                              No a zauważyłeś że jak i łacińska sentencja w temacie tak i to zdanie warto byś
                              i ty sobie przemyślał ?

                              > Z blednych zalozen bledne wnioski.

                              No wiem ty zakładasz istnienie w pasach jakiś tajemniczych tłumików inercyjnych
                              które zapobiegna zerwaniu...
                              No ja SF tez czytuje, ale od rzeczywistosci odrózniam.


                              > A nie byly one pociete podrecznymi srodkami podczas ratowania?

                              Moze nie wiem bo ratowników już nie było, tylko czemu gościa w aucie zostawili ....
                              • crannmer Re: Si tacuisses, philosophus mansisses 16.02.10, 08:31
                                jane14 napisał:
                                > No dokładnie

                                Niestety tak. To bylo stwierdzenie faktu.

                                > Znów jakiś tajemniczy ogranicznik co POPUSZCZA
                                > pas. No wybacz może ja mam stare
                                > auto ale mnie nic nie popuszcza tylko sie pas naciaga.

                                Napinacz pasa to jedno urzadzenie. A ogranicznik sily napiecia to urzadzenie
                                drugie. Raz, te urzadzenia podczas wypadku nie dzialaja jednoczesnie. A dwa, ze
                                w normalnej eksploatacji ani napinacz, ani ogranicznik nie dziala. To sa
                                urzadzenia jednorazowe, pracujace tylko podczas wypadku.

                                > Nie bo najpierw jest uderzenie o poduszke i poduszka wspomaga pas, ale to
                                > drobiazgi...

                                W przypadku uderzenia o wystarczajacej sile denat przebija poduszke. Niemniej co
                                jest przyczyna zmniejszenia napiecia pasa, jest dla samego pasa i ogranicznika
                                napiecia nieistotne.

                                > Obejrzyj uważnie testy zderzeniowe, tam te uderzenia to nie manekina o te
                                > elementy tylko te elementy cofaja sie do kabiny bo
                                > wyczerpały sie strefy zgnionotu.

                                Z punktu widzenia denata i ogranicznika sily napiecia pasa oraz naszych rozwazan
                                system inercyjny obserwatora jest nieistotny.

                                Z punktu widzenia nieruchomej przeszkody nic sie nie cofa, lecz denat uderza o
                                zatrzymane na przeszkodzie i wyczerpanej strefie zgniotu czesci kabiny.

                                > No wiem ty zakładasz istnienie w pasach
                                > jakiś tajemniczych tłumików inercyjnych
                                > które zapobiegna zerwaniu...

                                Nie tlumikow inercyjnych, lecz ogranicznikow sily napiecia pasa. Sam glupoty
                                opowiadasz, zeby miec sie z czego nabijac.

                                > No ja SF tez czytuje, ale od rzeczywistosci odrózniam.

                                No to masz przyklady SF (niem. Gurtkraftbegrenzer = ogranicznik napiecia pasa,
                                Gurtstraffer = napinacz):

                                www.kfztech.de/kfztechnik/sicherheit/airbag/gurte.htm
                                www.volkswagen.at/rund_um_vw/innovation_technik/technik_lexikon/gurtkraftbegrenzer.html
                                images.google.de/images?hl=de&source=hp&q=gurtkraftbegrenzer&oq=gurtkraft&um=1&ie=UTF-8&ei=ZUd6S7_ODon60wSFhP2wCQ&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=4&ved=0CBwQsAQwAw
                                • jane14 Re: Si tacuisses, philosophus mansisses 16.02.10, 22:42
                                  crannmer napisał:


                                  > No to masz przyklady SF (niem. Gurtkraftbegrenzer = ogranicznik napiecia pasa,
                                  > Gurtstraffer = napinacz):

                                  No wiec masz skromny bo skromny ale opis i rysunek a nadal się upierasz ze coś popuszcza pas nie wiadomo o ile.
                                  A tu wiadomo o ile to jest góra 1,5 obwodu tej tuleji. Ile to jest ? 2-3 no moze 5 cm . Większa sie nie zmieści w bebnie. Przy okazji, napinacz skraca pas o ~ 15 cm.
                                  Zadaniem tego ustrojstwa nie jest stałe w nieskończoność ograniczanie napięcia pasa, ale ograniczenie właśnie w momencie uderzenia o pas lecącego do przodu ciała. Krótko mówiąc to współpracuje właśnie z napinaczem. Napinacz napina a ogranicznik luzuje jeśli w trakcie zostanie przekroczona wytrzymałość żeber. Gdy pas już jest napięty i rozciągnięty nic już nie ogranicza niczego, poza prawami fizyki.

                                  PS Te ograniczniki są stosunkowo nowe (ja np nie mam, aczkolwiek auto nie stare, 2006. Niezależnie wiec czy one są w stanie skutecznie ograniczyć napięcie pasa w trakcie całej kolizji jak twierdzisz, czy nie jak ja twierdze, to i tak nie zaprzecza faktom, że pasy mogą się zrywać w autach współcześnie jeżdżących po drogach Polski i Norwegii.
                                  • crannmer I znowu rewelacje z sufitu 16.02.10, 23:03
                                    jane14 napisał:

                                    > A tu wiadomo o ile to jest góra 1,5 obwodu tej tuleji.

                                    Jak wszystkie inne wiadomosci na tym watku, ta i te wzioles z sufitu. Podzcas,
                                    gdy w opisie podane jest czarno na bialym, ze walek skretny moze sie obrocic
                                    nawet siedem razy. Przy czym to nie jest maksymalna wartosc. Na rynku sa systemy
                                    pozwalajace na dziewieciokrotny obrot szpulki.
                                    insassenschutz.50webs.com/5_1_sicherheitsgurte.html
                                    > Zadaniem tego ustrojstwa nie jest stałe w nieskończoność ograniczanie napięcia
                                    > pasa, ale ograniczenie właśnie w momencie uderzenia o pas lecącego do przodu ci
                                    > ała.

                                    Ogranicznik sily dziala tak dlugo, jak sila dzialajaca na pas przekracza wartosc
                                    progowa ogranicznika.

                                    > Krótko mówiąc to współpracuje właśnie z napinaczem.

                                    Krotko mowiac opowiadasz bzdury. Juz pisalem, ze te urzadzenia nie dzialaja
                                    jednoczesnie, lecz po sobie. Najpierw napinacz, do wartosci lezacych znacznie
                                    ponizej progu zadzialania ogranicznika. A ogranicznik dopiero pozniej.

                                    >
                                    > PS Te ograniczniki są stosunkowo nowe (ja np nie mam, aczkolwiek auto nie stare
                                    > , 2006.

                                    To przyjzyj sie dokladnie pasom. A byc moze zobaczysz jednak przeszyte
                                    wielokrotnie faldy.

                                    < pasy mogą się zrywać w autach współcześnie jeżdżących po
                                    > drogach Polski i Norwegii.

                                    Uszkodzone wczesniejszym wypadkiem lub/i dzialaniami uzytkownika byc moze.
                                    • jane14 Re: I znowu rewelacje z sufitu 17.02.10, 22:25
                                      crannmer napisał:


                                      > Jak wszystkie inne wiadomosci na tym watku, ta i te wzioles z sufitu.

                                      Nie z linku który sam podsunąłeś, możemy dyskutować wiecznie i nie dojdziemy do
                                      niczego dopóki nie zaczniesz rozróżniać marketingu od rzeczywistości.

                                      > gdy w opisie podane jest czarno na bialym, ze walek skretny moze sie obrocic
                                      > nawet siedem razy. Przy czym to nie jest maksymalna wartosc. Na rynku sa system
                                      > y
                                      > pozwalajace na dziewieciokrotny obrot szpulki.

                                      No to weź zdejmij osłonę z bębna i policz ile to jest cm te nawet 10 razy.
                                      A pamiętaj że aby uderzyć o kierownice to potrzebujesz zluzować pas jakieś 50 cm
                                      (też to możesz zmierzyć). Szczerze mówiąc to nawet mam wątpliwości czy jeśli
                                      całkiem odwiniesz pas to czy go starczy by walnąć o kierownice (no oczywiście
                                      nie mówię o maluchu czy cc.)

                                      > Ogranicznik sily dziala tak dlugo, jak sila dzialajaca na pas przekracza wartos
                                      > c
                                      > progowa ogranicznika.

                                      To jest oś która ulega skręceniu, wiec rozkład sił w niej jest dokładnie taki
                                      sam jak w np sprężynie. To oznacza że w miarę obrotu (tak jak i w sprężynie w
                                      miarę sciskania)opór rośnie wiec tak naprawdę ogranicznik coraz mniej ogranicza...
                                      Nie było jeszcze w szkole nic o sprężystości materiałów?

                                      > Juz pisalem, ze te urzadzenia nie dzialaja
                                      > jednoczesnie, lecz po sobie. Najpierw napinacz, do wartosci lezacych znacznie
                                      > ponizej progu zadzialania ogranicznika. A ogranicznik dopiero pozniej.

                                      A ile trwa wypadek ? I w którym momencie siły występujące są największe ?
                                      To wszystko dzieje się równocześnie i to wszystko jest ze sobą związane ...



                                      > To przyjzyj sie dokladnie pasom. A byc moze zobaczysz jednak przeszyte
                                      > wielokrotnie faldy.

                                      Też nie ma, owszem kiedyś widziałem w PF126 (stary typ pasów nie bezwładnościowe). No i pasy na foteliku dziecka też
                                      chyba miały...
                                      Mój pas to zwykły pas który jest swoistą plecionką i w razie naprężenia powyżej
                                      pewnego progu porostu się rozciąga. Ale nie w nieskończoność...


                                      > Uszkodzone wczesniejszym wypadkiem lub/i dzialaniami uzytkownika byc moze.

                                      No jasne :
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,20,14414894,14487127,Re_RENAULT_Laguna_ZERWANE_PASY.html
                                      • starypryka Re: I znowu rewelacje z sufitu 18.02.10, 10:12
                                        Ja wiem że internet wszystko przyjmie, ale są granice pójścia w zaparte. Miałem
                                        samochód z 1999r z segmentu B oraz z 1998r z segmentu C i miały one napinacze z
                                        ogranicznikiem siły zadziałania NAPINACZY.
                                        Dział to dokładnie tak jak opisał to Twój adwersarz:
                                        System ma informacje o zderzeniu i napina pasy. Jeśli ich sam dobrze nie
                                        naciągnąłeś i masz kupę ubrania zimowego na sobie to nastąpi samo napięcie pasów
                                        bez zadziałania ogranicznika - może się okazać że nawet niewystarczające. Celem
                                        tego jest przypięcie Cię do siedzenia. Jeśli siedzisz w samych szortach i
                                        T-shircie a pas dociągnąłeś poprawnie to zadziałanie napinacza mogłoby powodować
                                        obrażenia. Wtedy wkracza ogranicznik siły ustawiony na zadaną wartość.
                                        Wszytko to dzieje się w czasie w którym przemieszenie ciała względem fotela jest
                                        jeszcze minimalne i nie zdążyło napiąć pasów. Jest tam wystarczająco dużo czasu
                                        na takie działania. Tak samo jak poduszka powietrzna zdąży się napełnić zanim w
                                        nią uderzysz.

                                        A co dzieje się później? Dokładnie to co opisujesz - ciało "zawisa na pasach"
                                        naciągając je ewentualnie ląduje na poduszce. W najgorszym przypadku jest
                                        gniecione przez elementy samochodu. Pasy zazwyczaj nie pękają. Wcześniej ciało
                                        zatrzymuje się na poduszce/kierownicy/desce rozdzielczej bądź jesteś miażdżony.
                                        • wolfgang87 Re: I znowu rewelacje z sufitu 18.02.10, 10:27
                                          Bardzo fajny wywód, warto wiedzieć jak to się może dziać. Rozumiem, że w starszych autkach takiego bajeru może nie być, więc lepiej zawsze siedzieć w kurtce puchowej?

                                          Ale najbardziej poprawiło mi humor:

                                          > A co dzieje się później? Dokładnie to co opisujesz - ciało "zawisa na pasach"
                                          > naciągając je ewentualnie ląduje na poduszce. W najgorszym przypadku jest
                                          > gniecione przez elementy samochodu.
                                          Pasy zazwyczaj nie pękają. Wcześniej ciało
                                          > zatrzymuje się na poduszce/kierownicy/desce rozdzielczej bądź jesteś miażdżony.
                                          • starypryka Re: I znowu rewelacje z sufitu 18.02.10, 10:38
                                            wolfgang87 napisał:

                                            > Rozumiem, że w starsz
                                            > ych autkach takiego bajeru może nie być, więc lepiej zawsze siedzieć w kurtce p
                                            > uchowej?

                                            W starszych samochodach ograniczniki były robione na zasadzie rozdzieranej
                                            blachy - działało to trochę jak otwieranie puszki z sardynkami, które otwierało
                                            się poprzez pociągnięcie za specjalne trzymadełko. Tylko że na końcu "wieczko"
                                            nie odpadało od puszki ;)

                                            Z tego co pamiętam, to raczej nie kojarzę by stosowano napinacze bez
                                            ograniczników. To zawsze występowało w parze.

                                            wolfgang87 napisał:

                                            > Ale najbardziej poprawiło mi humor:

                                            Tego nie załapałem. Przecież nie napisałem że w najlepszym przypadku
                                            gniecie :)
                                        • jane14 Re: I znowu rewelacje z sufitu 18.02.10, 16:35
                                          starypryka napisał:

                                          > Ja wiem że internet wszystko przyjmie, ale są granice pójścia w zaparte.

                                          Sa też granice mylenia postów , bo z twojego nie za bardzo wiem do czyich
                                          wypowiedzi się odnosisz.
                                          U mnie jest ogranicznik w formie odrywanej blachy, i działa w zakresie około 5-7
                                          cm. sadząc po rozmiarach. Jest też i napinacz który jest standardem od z górą 20
                                          lat. Nie ma zaś ani przeszywanych pasów ani (prawdopodobnie bo rozbierać nie
                                          rozbierałem) osi skrętnej.
                                          Przypuszczam zresztą że taki ogranicznik z osią skrętna w bębnie stosuje się
                                          tylko wtedy gdy napinacz jest w bębnie, a u mnie jest akurat przy klamrze
                                          zapinania. Jak wynika bowiem z jego działania właśnie wtedy najlepiej by pracował.

                                          Cranmer twierdzi ogranicznik ze skrętna osią potrafi pas popuszczać w
                                          nieskończoność (do wyczerpania zapasu pasa), chyba ze wcześniej wyrżniesz o
                                          deskę. Takiego ogranicznika u mnie nie ma i myślę że ty tez nie masz !

                                          To ze ogranicznik (niezależnie od formy) współdziała z napinaczem to tez
                                          napisałem czemu Cranmer zaprzeczył, i jak stwierdził "ogranicznik działa
                                          później" ...

                                          Pasy rzeczywiście zazwyczaj nie pękają, ale jednak się zdarza, co wybitnie
                                          świadczy, że stosowane ograniczniki działają w ograniczonym zakresie.
                                          • starypryka Re: I znowu rewelacje z sufitu 19.02.10, 08:17
                                            Ja odniosłem się do pary napinacz-ogranicznik.

                                            > Cranmer twierdzi ogranicznik ze skrętna osią potrafi pas popuszczać w
                                            > nieskończoność (do wyczerpania zapasu pasa), chyba ze wcześniej wyrżniesz o
                                            > deskę. Takiego ogranicznika u mnie nie ma i myślę że ty tez nie masz !

                                            Samochód z 1999 roku miał napinacz po stronie zapięcia - czyli ogranicznik
                                            klasyczny, przeszycia pasów brak? Chyba tak. W samochodzie z 1998 i obecnym z
                                            2008 mam napinacz po stronie szpuli - czyli istnieje szansa że miały
                                            ograniczniki o jakich dyskutujecie. Istnieje szansa że pasy posiadają przeszycie
                                            - dzisiaj sprawdzę.
                                            Postaram się też poszukać zasady działania ograniczników w innym narzeczu niż
                                            proponowane przez Crannmera :(
                                            Ale raczej wątpię w popuszczanie w nieskończoność.

                                            > To ze ogranicznik (niezależnie od formy) współdziała z napinaczem to tez
                                            > napisałem czemu Cranmer zaprzeczył, i jak stwierdził "ogranicznik działa
                                            > później" ...

                                            Ogranicznik klasyczny (darta blacha) ma ograniczać siłę pochodzącą od napinacza
                                            - klasyczny z rozdzieraną blachą. A te "nowoczesne" muszę doszukać :)
                                            • starypryka Jednak Crannmer nie kłamie :( 19.02.10, 08:32
                                              starypryka napisał:

                                              > Ogranicznik klasyczny (darta blacha) ma ograniczać siłę pochodzącą od napinacza
                                              > - klasyczny z rozdzieraną blachą. A te "nowoczesne" muszę doszukać :)

                                              Dowód
                                              Wiem że Toyota jako wzór średnio obecnie się nadaje ale ilustracja działania
                                              jest wystarczająca. Limiter więcej popuszcza pasy niż pretensioner naciągnął.
                                              Ale czy potrafi to robić to w nieskończoność nie wiem

                                              Kolejny
                                              link
                                              • jane14 Nie twierdze że kłamie ! 19.02.10, 21:19
                                                Bo żeby kłamac trzeba znac prawdę, a on po prostu sie myli i jej nie zna .
                                                Podałeś dwa linki , super tylko czy one dowodża że jak twierdzi Crannmer :
                                                "...Jesli w trakcie uderzenia napiecie pasa przekroczy wartosci graniczne
                                                (rzedu 6000 N), to ogranicznik sily popuszcza pas tak dlugo, az sila nie spadnie
                                                ponizej wartosci granicznej..."



                                                starypryka napisał:

                                                > A te "nowoczesne" muszę doszukać :)

                                                No szkoda myślałem, że wiesz coś wiecej niż w materiałach reklamowych. Skoro tak jednoznacznie zabierasz głos...No to znasz prawdę bo jak nie to ci nawet kłamstwa zarzucić nie można.

                                                > Wiem że Toyota jako wzór średnio obecnie się nadaje ale ilustracja działania
                                                > jest wystarczająca. Limiter więcej popuszcza pasy niż pretensioner naciągnął.

                                                No popuszcza ile ? Wiec jaki jest bilans wydłużenia 5 - 10 cm i to na animacji a jak jest naprawdę? Nie będzie to aby zależne od tych szortów czy kurtki puchowej ?

                                                > Ale czy potrafi to robić to w nieskończoność nie wiem

                                                A ja wiem ze nie, choć aby to wytłumaczyć nie wystarczy link do kolejnego materiału reklamowego. Potrzebna jest minimalna wiedza z zakresu fizyki...
                                                Bo tam nikt ci nie napisze że jeżeli ogranicznik wyczerpie zakres swojego działania (to ten moment jak animacja się kończy) a delikwent nadal leci do przodu to nacisk nadal rośnie, aż albo trzasną pasy albo żebra albo uda się go pasom + poduszce wyhamować.
                                                Czy nastąpi to pierwsze czy drugie zależy tylko od prędkości i masy delikwenta zgodnie z równaniem E=mv2/2.
                                                Jak ktoś ma wyobraźnie to może sobie tę energie wyliczyć a później wyobrazić tuleje która musi tą energie przejąc i się nie odkształcić no bo jak się odkształci czy ukręci to po naszym super ograniczniku. No a przecież on ma działać do końca ...


                                                PS Jak już napisałem Crannmerowi dyskusja jest bezcelowa. Nawet gdyby ogranicznik popuszczał do końca to o ile na miejscu kierowcy, kierownica wyhamuje gościa, to jednak już pasażer wyczerpie zapas pasa do końca i do deski nie dotrze (zmierzyłem!)
                                            • edek40 Re: I znowu rewelacje z sufitu 19.02.10, 10:38
                                              > Ja odniosłem się do pary napinacz-ogranicznik.

                                              Jane w ogole nie rozumie po co montowane sa te urzadzenia. To znaczy w ogole nie
                                              rozumie fizyki zjawisk zachodzacych w gwaltownie zatrzymujacym sie aucie ani
                                              tego co dzieje sie z bezwladnym, wobec tak poteznych sil, cialem.
                                              • jane14 Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 19.02.10, 22:12
                                                Ale za to rewelacje jak zawsze.
                                                edek40 napisał:


                                                > Jane w ogole nie rozumie po co montowane sa te urzadzenia...

                                                Zanim zaczniesz sie wypowiadać co kto rozumie warto najpierw zrozumieć chociaż
                                                co kto mówi, o tym by rozumieć o czym, no to już się nie spodziewam.
                                                Ale skoro już poruszyłeś ten temat i temat wpływu na śmiertelność np w wypadkach...

                                                Na testach wszystko działa no nie, i z przodu, i z tyłu, i z boku. A teraz
                                                wyobraź sobie nie test a PRAWDZIWY wypadek.
                                                No np ten ciul co to lubi wyjeżdżać tyłem a w dodatku głową nie kreci bo po co
                                                skoro widoczność i tak ograniczona, właśnie trafił na ciebie.
                                                Walisz w niego i tu niespodzianka. Tam na teście auta się zatrzymują a twoje
                                                nie chce, jak w życiu, pod katem było.
                                                Zamiast się zatrzymać odbiło Cię na lewo, no to ten z naprzeciwka ci poprawił,
                                                obróciło Cie a tu ten z tyłu tez nie zdążył i dodał swoje.
                                                No i co są warte twoje "urządzenia zabezpieczające" Napinacz odpalił wraz z
                                                poduszką już przy pierwszym uderzeniu i dalej jedziesz już bez poduszki i w
                                                pasach po wypadku, w dodatku sporo za lużnych jeśli wierzyć Crannmerowi.
                                                W takich warunkach masz dwie kolejne kolizje...
                                                No jak masz pecha to ci i pas sie zerwie, no bo po wypadku był i jeszcze się z
                                                ciebie ten ciul co wyjeżdżał będzie śmiał ze starym trupem jechałeś.

                                                Ale jakby było 50 jak na znaku a nie 90 jak wskazywał "rozsądek" to by nie
                                                odbiło a się zatrzymało. A wiec co lepiej, dokupić kolejne zabezpieczenie, czy
                                                zdjąć nogę z gazu ???
                                                No i co, maja racje ci co mówią, że do 50 to te systemy działają a powyżej to
                                                już loteria ???
                                                • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 20.02.10, 08:23
                                                  > No i co są warte twoje "urządzenia zabezpieczające"

                                                  Tak. Na przyklad w gorach. Jade, przebijam bariere, odpala poduszka i w przepasc
                                                  niestety jade juz bez poduszkek. Straszne. Powinni to przewidziec i montowac w
                                                  autach poduszki kaskadowo, tak aby mogly odpalac w kazdej sytuacji i z kazdej
                                                  strony i to wielokrotnie. Bo zdarzaja sie wypadki zlozone. Stanowia pewnie
                                                  policzalny odsetek wypadkow. Nalezy i wiec albo ich zakazac, albo zmusic
                                                  producentow do montowania setek poduszek na kazda okolicznosc.

                                                  Podobnie z pasami. Wystarczy zalozyc kilka napinaczy.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 20.02.10, 10:41
                                                    edek40 napisał:
                                                    > Powinni to przewidzieć

                                                    No ale i kierowcy powinni przewidywać że jazda z ta predkościa nie skończy sie tylko na barierce ale potrwa dłużej ...

                                                    > ... zdarzaja sie wypadki zlozone. Stanowia pewnie
                                                    > policzalny odsetek wypadkow.

                                                    No radziłbym sobie testowo zrobić wyliczenie np z tygodnia wypadków opisanych w prasie zobaczysz ze ten policzalny odsetek jest dośc pokaźny Fakt w prasie opisuj a przeważnie te z ofiarami, no ale w końcu o te nam chodzi.
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 20.02.10, 12:07
                                                    > Fakt w prasie opisuj a przeważnie te z ofiarami, no ale w końcu o te nam chodzi.

                                                    Oczywiscie. Duzo lepiej wyglada w mediach jedna jatka dziennie/tygodniowo czy
                                                    jakos tam, niz dziesiatki przypadkow, w ktorych dzieki pasom i poduszkom wlos
                                                    nikomu z glowy nie spadl.

                                                    Rozumiem, ze jestes z tych osob, ktorzy dzieki mediom uwazaja, ze swiat w
                                                    ostatnich czasach nawiedzany jest przez liczne katatrofy naturalne, ktore wiarze
                                                    z roznymi dziwnymi sprawami, zapominajac o szybkosc lacz satelitarnych.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 20.02.10, 12:36
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Oczywiscie. Duzo lepiej wyglada w mediach jedna jatka dziennie/tygodniowo czy
                                                    > jakos tam, niz dziesiatki przypadkow, w ktorych dzieki pasom i poduszkom wlos
                                                    > nikomu z glowy nie spadl.

                                                    To prawda ale to mie zmienia faktu że mimo pasów poduszek zaawansowanej
                                                    elektroniki te jatki nadal sie zdarzaja a u nas w końcu te 5000 rocznie to znowy
                                                    chyba nie pomijalny margines ...

                                                    > Rozumiem, ze jestes z tych osob, ...

                                                    już ci mówiłem że zanim zaczniesz osadzać innych zacznij najpierw rozumieć o
                                                    czym mówią ...
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 21.02.10, 11:54
                                                    > To prawda ale to mie zmienia faktu że mimo pasów poduszek zaawansowanej
                                                    > elektroniki te jatki nadal sie zdarzaja a u nas w końcu te 5000 rocznie to znowy
                                                    > chyba nie pomijalny margines ...

                                                    Watek, misiaczku, zaczal sie od tego, ze Norwegowie podejrzewaja, ze za czesc
                                                    ich smiertelnych wypadkow moga odpowiadac uszkodzone w innych kolizjach pasy.
                                                    Norwegowie podejrzewaja to, co w Polsce jest pewne. Pomijam kwestie
                                                    sprowadzanych wrakow. Mam na mysli rowniez podejscie firm ubezpieczeniowych,
                                                    ktory tna koszty na maksa. Zaloze sie, ze tzw. "amortyzacja", uderzajaca
                                                    najmocniej w poszkodowanych wlascicieli starych aut powoduje, ze nadszarpniete,
                                                    ale wciaz zwijajace sie pasy zostana wymienione w ostatniej kolejnosci. Dla
                                                    przykladu podam, ze stluczona lampe do mojej mazdy, sklep wycenia na 1850 zl,
                                                    ubezpieczenie na 350 zl. U mnie na szczescie to byla kolizja parkingowa. A gdyby
                                                    byla w ruchu?

                                                    Nastepnie poczytaj troszke na temat stanu aut sprowadzanych z zagranicy.
                                                    Zastanow sie, jak to mozliwe, ze "nowka salonowa" jest po sprowadzeniu tansza
                                                    niz w Niemczech, a sprowadzajacy raczej nie sa instytucja dobroczynna.

                                                    Zastanow sie rowniez nad srednim wiekiem naszych pojazdow i polacz ten wiek z
                                                    kondycja bardzo wielu aut, gdy jako "nowki salonowe" przekroczyly nasza granice
                                                    10 lat temu i jak ta kondycja wyglada dzis.

                                                    Wlasnie o tym jest moj watek.

                                                    Te jatki to rowniez to, co uslyszalem kilka dni temu w programie lokalnym z
                                                    Plocka. Otoz policja wyszla z krzakow i dokonala kilku ciekawych spostrzezen,
                                                    ktorymi sie z Toba podziele, bo niewatpliwie Ci umykaja. Jedno jest ponad
                                                    wszelka watpliwosc pewne, w Plocku i bardo wielu innych miejsca pasy niewatpliwe
                                                    nie odpowiadaja za smierc w wielu wypadkach. Nie sa zapinane bowiem w 30% aut,
                                                    wiec ich stan nie ma wplywu na smierc. To jeszcze nic. Wychodzi na to, ze
                                                    konstrukcja fotelika dla dzieci w tym i wielu innych miejscach nie ma wiekszego
                                                    wplywu na smiertelnosc dzieci w wypadkach. Zaledwie bowiem 30% dzieci jest
                                                    przewozona w fotelikach
                                                    . I takie to wlasnie dziwne rzeczy zauwazaja
                                                    policjanci, gdy droge przestaja im przeslaniac krzaki...

                                                    Niewatpliwie spora czesc smierci na drogach powoduje wariacka jazda. Jednak
                                                    bardzo wielki odsetek, zwazywszy na to co napisalem wyzej, to moga byc
                                                    smierci w tak banalnych sytuacjach, jak smierc mojej sasiadki. Tej, co to
                                                    tak ubolewasz nad losem lisa...
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 21.02.10, 21:54
                                                    zucasz ?
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Watek, misiaczku, zaczal sie od tego, ze Norwegowie podejrzewaja, ze za czesc
                                                    > ich smiertelnych wypadkow moga odpowiadac uszkodzone w innych kolizjach pasy.

                                                    Napewno ? Przeczytałeś chociaż link który podrzucasz ?


                                                    > Nastepnie poczytaj troszke na temat stanu aut sprowadzanych z zagranicy.
                                                    ...
                                                    > Zastanow sie rowniez nad srednim wiekiem naszych pojazdow ....
                                                    > Wlasnie o tym jest moj watek.

                                                    No i to mnie przeraża. Naiwność tych którzy uważają, że zawsze jest jakieś
                                                    wytłumaczenie. Co z tego ze tyle ludzi ginie pewnie nie zapieli pasów, pewnie
                                                    jechali gratem, pewnie ...
                                                    Oczywiście to nie styl jazdy czy tym bardziej prędkość. Przecież ja mam dobre
                                                    auto to co mi się może przydarzyć.

                                                    Misiaczku (skoro już tak sobie misiaczkujemy) w swojej karierze kierowcy
                                                    jeździłem takimi trupami (i z kraju i z zagranicy) że głowa boli. Bywało bez
                                                    hamulców bywało z zawieszeniem powiązanym drutami. O takich "luksusach" jak pasy
                                                    czy poduszki nie wspomnę. Wszystkim można jechać jeżeli się pamięta, że
                                                    najlepszym elementem czynnego bezpieczeństwa w aucie jest KIEROWCA

                                                    > Niewatpliwie spora czesc smierci na drogach powoduje wariacka jazda. Jednak
                                                    > bardzo wielki odsetek, zwazywszy na to co napisalem wyzej, to moga byc
                                                    >
                                                    smierci w tak banalnych sytuacjach, jak smierc mojej sasiadki. Tej, co to
                                                    > tak ubolewasz nad losem lisa...

                                                    Problem w tym co kto nazywa wariacka jazda. Dla większości wariacka to ta,
                                                    szybciej niż ja. Mało komu przychodzi do głowy że wariacka to też taka w której
                                                    przy tak banalnym zdarzeniu jak lis/kot/pies czy dziura na drodze traci się
                                                    panowanie nad autem i w rezultacie ginie.
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 22.02.10, 09:02
                                                    > Napewno ? Przeczytałeś chociaż link który podrzucasz ?

                                                    Nigdy tego nie robie. Biore moje wiesci z sufitu.

                                                    > No i to mnie przeraża. Naiwność tych którzy uważają, że zawsze jest jakieś
                                                    > wytłumaczenie.

                                                    Nie, misiaczku. Nie zawsze jest jakies wytlumaczenie. Moje wywody maja na celu wylacznie jedna rzecz - czas zauwazyc, ze praktycznie calkowite pomijanie aspektow innych niz predkosc, przysluza sie niewatpliwie pogarszaniu i tak fatalnych statystyk. Jesli policja koncentruje sie na predkosci, to nie widzi tego, co zauwazyla w Plocku, a ja widze w Legionowie - powoli, ale bez pasow czy fotelikow. Jezeli wszedzie slyszy o predkosci, nie ma "cisnienia" na takie kontrolowanie aut, aby wykluczac z ruchu takie, ktore zagrazaja tak swojemu uzytkownikowi, jak i innym.

                                                    > Oczywiście to nie styl jazdy czy tym bardziej prędkość. Przecież ja mam dobre
                                                    > auto to co mi się może przydarzyć.

                                                    Pozostawaj przy swoim. Ja dalej bede jezdzil ostroznie.

                                                    > Misiaczku (skoro już tak sobie misiaczkujemy) w swojej karierze kierowcy
                                                    > jeździłem takimi trupami (i z kraju i z zagranicy) że głowa boli. Bywało bez
                                                    > hamulców bywało z zawieszeniem powiązanym drutami. O takich "luksusach" jak pasy
                                                    > czy poduszki nie wspomnę. Wszystkim można jechać jeżeli się pamięta, że
                                                    > najlepszym elementem czynnego bezpieczeństwa w aucie jest KIEROWCA

                                                    Sa rowniez ludzie, ktorzy dozywaja sedziwej starosci, choc chlaja wode i pala papierosy. Sa rowniez tacy, ktorzy umieraja na raka krtani, choc nie pala i to zanim osiagna "statystyczny" wiek umieralniosci na to schorzenie wsrod palaczy. Ty wyciagasz z tego wniosek, ze mozna palic. Ja zas, ze lepiej nie.

                                                    > Problem w tym co kto nazywa wariacka jazda. Dla większości wariacka to ta,
                                                    > szybciej niż ja.

                                                    W tego typu zdaniach nie zapominaj uzywac slow "mi sie wydaje", a zamiast "wiekszosc" pisz "ja".

                                                    > Mało komu przychodzi do głowy że wariacka to też taka w której
                                                    > przy tak banalnym zdarzeniu jak lis/kot/pies czy dziura na drodze traci się
                                                    > panowanie nad autem i w rezultacie ginie.

                                                    Nie. To tolerowany w majestacie prawa brak umiejetnosci prowadzenia auta, zastapiony perfekcyjnym opanowaniem placyka manewrowego oraz topografii dookola WORDu.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 22.02.10, 16:39
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Nigdy tego nie robie. Biore moje wiesci z sufitu.

                                                    Prawie, a precyzyjniej to co się odbiło od sufitu...

                                                    > .. czas zauwazyc, ze praktycznie calkowite pomijanie aspek
                                                    > tow innych niz predkosc, ...

                                                    No i słusznie kontrola pasów, i fotelików moze i ma sens dydaktyczny czy
                                                    fiskalny ale zero sensu prewencyjnego.
                                                    Spróbuj udowodnić związek miedzy teza że ktoś jadąc w niezapiętych pasach ma
                                                    większe szanse spowodować wypadek niż ten w zapiętych ?
                                                    A przy prędkości sprawa jest oczywista, nawet dla policji. No wiem dla ciebie
                                                    nie ...


                                                    > Pozostawaj przy swoim. Ja dalej bede jezdzil ostroznie.

                                                    A co masz naderwane pasy ???


                                                    > Sa rowniez ludzie,...
                                                    > Ty wyciagasz z tego wniosek, ze mozna palic. Ja zas, ze lepiej nie.

                                                    No nie wiem gdzie ty widzisz taki wniosek. Skoro użyłeś już porównania z
                                                    papierosami to raczej ty przekonujesz, że jeśli palisz lighty to i 60 dziennie
                                                    cie nie ruszy. A jeśli ktoś palił lighty i zmarł na raka to pewnie pił wódę, bo
                                                    przecież lighty gwarantują przeżycie do 60/dziennie


                                                    > W tego typu zdaniach nie zapominaj uzywac slow "mi sie wydaje", a zamiast "wiek
                                                    > szosc" pisz "ja".

                                                    W brew twej opinii nie miałoby to sensu bo ja b. rzadko jeżdżę na maks swoich
                                                    możliwości i umiejętności , w rezultacie mnóstwo osób może jeździć szybciej ode
                                                    mnie a jeszcze nie po wariacku. I na odwrót, bo kluczem jest nie to jak szybko
                                                    jedzie ale kto i czym (to czym nie myl z marka auta),gdzie i w jakim stylu...

                                                    > Nie. To tolerowany w majestacie prawa brak umiejetnosci prowadzenia auta, zasta
                                                    > piony perfekcyjnym opanowaniem placyka manewrowego oraz topografii dookola WORD
                                                    > u.

                                                    Ty musisz być jeszcze strasznie młodym człowiekiem skoro tak uważasz. Młodzi
                                                    ludzie zawsze upatrują przyczyn braku umiejętności w tym, że szkoła ich nie
                                                    nauczyła...
                                                    Tak jak szkoła nie nauczy życia tak i kurs nie nauczy poruszania się po drodze.
                                                    Tego trzeba się nauczyć samemu, ale zbyt wielu uważa, że oni już umieją tylko
                                                    inni im przeszkadzają.

                                                    PS Gdy jeździsz szybko masz mało czasu na naukę, zauważyłeś jak te L-ki powoli
                                                    jeżdżą, bo sie uczą !
                                                    A zauważyłeś jak szybko pozostali, bo im się wydaje że umieją...
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 22.02.10, 17:20
                                                    > Spróbuj udowodnić związek miedzy teza że ktoś jadąc w niezapiętych pasach ma
                                                    > większe szanse spowodować wypadek niż ten w zapiętych ?

                                                    Dlaczego mam udowadniac nie swoje tezy?

                                                    Mi na sercu bezpieczenstwo ruchu drogowego lezy jako calosc. Rowniez w kwestii znacznie wiekszego ryzyka poniesienia smierci w wypadku, ktorego sprawca jest kto inny, a moim jedynym wykroczeniem jest wlasnie niezapiecie pasow. Wyrywkowe podejscie do tematu, powoduje, ze bardzo znaczna ilosc ludzi wychodzi z zalozenia, ze jesli jezdza powoli, to nie grozi im mandat. I juz. Reszty zagrozen, podobnie jak Ty, nie widza i pitola o wiekszym ryzyku spowodowania wypadku, jadac bez pasow, jakby to mialo jakiekolwiek znaczenie.

                                                    > A co masz naderwane pasy ???

                                                    Nie. Do tego mam na pewno sprawne poduszki, samochod, ktory nigdy nie uczestniczyl w wypadku oraz charakteryzujacy sie spora masa, co daje mu spora przewage w zderzeniu z mniejszymi uczestnikami ruchu. I mimo to, a moze wlasnie dlatego jezdze ostroznie. Wiem bowiem, ze moim ciezkim pick-upem moge spowodowac jatke na drodze. Pasy nie maja tu zadnego znaczenia, jakbys sie do nich nie "przypial".

                                                    > No nie wiem gdzie ty widzisz taki wniosek. Skoro użyłeś już porównania z
                                                    > papierosami to raczej ty przekonujesz, że jeśli palisz lighty to i 60 dziennie
                                                    > cie nie ruszy. A jeśli ktoś palił lighty i zmarł na raka to pewnie pił wódę, bo
                                                    > przecież lighty gwarantują przeżycie do 60/dziennie

                                                    To nie ja sie przechwalalem, ze jezdzilem zlomami i zyje.

                                                    > W brew twej opinii nie miałoby to sensu bo ja b. rzadko jeżdżę na maks swoich
                                                    > możliwości i umiejętności , w rezultacie mnóstwo osób może jeździć szybciej ode
                                                    > mnie a jeszcze nie po wariacku.

                                                    Dlaczego wiec ciagle sugerujesz, ze ja to robie?

                                                    > Ty musisz być jeszcze strasznie młodym człowiekiem skoro tak uważasz.

                                                    Jako ojciec trojki dzieci, wlasciciel kredytu na dom i posiadacz PJ od 1987 traktuje to jak komplement.

                                                    > Młodzi ludzie zawsze upatrują przyczyn braku umiejętności w tym, że szkoła ich nie
                                                    > nauczyła...

                                                    Jako wieloletni instruktor (innej branzy) zbyt liczne porazki moich kursantow traktowalem jak zolta kartke dla siebie.

                                                    > Tak jak szkoła nie nauczy życia tak i kurs nie nauczy poruszania się po drodze.

                                                    Nauczy, nauczy. Dookola WORDu perfekcyjnie.

                                                    > Tego trzeba się nauczyć samemu, ale zbyt wielu uważa, że oni już umieją tylko
                                                    > inni im przeszkadzają.

                                                    To akurat w wielu wypadkach prawda. Ale mnie nie dotyczy. Ja zawsze bylem zbyt krytyczny do siebie.

                                                    > PS Gdy jeździsz szybko masz mało czasu na naukę, zauważyłeś jak te L-ki powoli
                                                    > jeżdżą, bo sie uczą !

                                                    I co, tak cale zycie powolutku. Bo wiesz, ja po 23 latach i pewnie cos pod milion kilometrow caly czas uwazam, ze sie ucze.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 22.02.10, 22:17
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Dlaczego mam udowadniac nie swoje tezy?

                                                    No bo to ty stwierdziłeś ze fakt kontroli tego elementu realnie zwiekszy
                                                    bezpieczeństwo

                                                    > Mi na sercu bezpieczenstwo ruchu drogowego lezy jako calosc....Wyrywkowe
                                                    > podejscie do tematu, powoduje, ze bardzo znaczna ilosc ludzi wychodzi z zalozen
                                                    > ia, ze jesli jezdza powoli, to nie grozi im mandat.

                                                    No a co ci to przeszkadza, zazdrościsz że fotoradary pasów nie łapią ???

                                                    > Reszty zagrozen, pod
                                                    > obnie jak Ty, nie widza i pitola o wiekszym ryzyku spowodowania wypadku, jadac
                                                    > bez pasow, jakby to mialo jakiekolwiek znaczenie.

                                                    No bo nie ma choc tak twierdzisz a pokazać zależności nie chcesz. To naprawdę
                                                    nijak ma się do zagrożenia wypadkiem co najwyżej tylko podnosi jego skutki ale
                                                    tylko i wyłącznie dla tego co pasów nie zapina wiec w zasadzie to jego sprawa...

                                                    > Nie. Do tego mam na pewno sprawne poduszki, samochod, ktory nigdy nie uczestnic
                                                    > zyl w wypadku ...

                                                    Ciekawe skąd ta pewność... jeszcze kilka postów wyżej powątpiewałeś w możliwość
                                                    rozpoznania pasów po wypadku...

                                                    > ... charakteryzujacy sie spora masa, co daje mu spora przewage w
                                                    > zderzeniu z mniejszymi uczestnikami ruchu.

                                                    No to typowe ... Jesli jest tą przewaga zdolnośc wyrządzenia szkody, to racja
                                                    ale jeśli masz na myśli bezpieczeństwo włąsne to niestety to sie tak prosto nie
                                                    przekłada...

                                                    > I mimo to, a moze wlasnie dlatego j
                                                    > ezdze ostroznie. Wiem bowiem, ze moim ciezkim pick-upem moge spowodowac jatke n
                                                    > a drodze.

                                                    No racja ja też tarpanem jeżdziłbym wolniej niż 125p...

                                                    > To nie ja sie przechwalalem, ze jezdzilem zlomami i zyje.

                                                    Ja sie nie przechwalam. Tylko próbuje wytłumaczyć, że to nie technika ma
                                                    decydujący głoś jeśli chodzi o bezpieczeństwo...

                                                    > Dlaczego wiec ciagle sugerujesz, ze ja to robie?

                                                    No właśnie np. dlatego ze tak bardzo bronisz "ofiar" fotoradarów a chcesz "krwi"
                                                    tych groźnych nie zapinaczy pasów...

                                                    > Jako ojciec trojki dzieci, wlasciciel kredytu na dom i posiadacz PJ od 1987 tra
                                                    > ktuje to jak komplement.

                                                    Moze i miałbyś racje gdybym ten wniosek wysnuł na podstawie np. zdjecia a nie
                                                    dojrzałości pogłądów...


                                                    > Jako wieloletni instruktor ...
                                                    No właśnie "Taką mamy Rzeczpospolitą, jakie młodzieży
                                                    chowanie."

                                                    > Nauczy, nauczy. Dookola WORDu perfekcyjnie.

                                                    I wiesz mi wystarczy, Kurs może, powinien i z reguły nauczy przepisów podstaw
                                                    techniki i kierowania samochodem.
                                                    Tyle że to mniej niz połowa. Druga połowa to poszanowanie tych przepisów,
                                                    poszanowanie innych na drodze, odpowiedzialność i ta tajemnicza kultura jazdy.
                                                    tego się na kursie nie nauczy, do tego albo się jest dojrzałym albo się jest
                                                    gó...arzem niezależnie od wieku.

                                                    > I co, tak cale zycie powolutku. Bo wiesz, ja po 23 latach i pewnie cos pod mili
                                                    > on kilometrow caly czas uwazam, ze sie ucze.

                                                    Ale ciągle czegoś nowego czy tego samego ...
                                                    Nie żebym był złośliwy (może troszeczke) ale predkosć i jej korelacja z
                                                    bezpieczeństwem jazdy to raczej szkoła podstawowa (tak do 100 tyś km a nie miliona)
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 23.02.10, 08:59
                                                    > No bo to ty stwierdziłeś ze fakt kontroli tego elementu realnie zwiekszy
                                                    > bezpieczeństwo

                                                    Dla Ciebie bezpieczenstwo ruchu drogowego to tylko pogiete blachy? A gdzie
                                                    poszkodowani, o ktorych przeciez tak strasznie chodzi gdy stawiane sa fotoradary?

                                                    > No a co ci to przeszkadza, zazdrościsz że fotoradary pasów nie łapią ???

                                                    Ja zapinam. Jednak przeszkadza mi to, ze nasze wladze tach ubolewaja nad
                                                    licznymi ofiarami, ale nic z tym nie robia. Rozsiane po Polsce puste w 90%
                                                    fotoradary to lipa fiskalna dla naiwnych.

                                                    > No bo nie ma choc tak twierdzisz a pokazać zależności nie chcesz.

                                                    Caly czas probujesz udowodnic, ze niezapiecie pasow implikuje krakse. To Ty to
                                                    wymysliles, wiec udowodnij.

                                                    > Ciekawe skąd ta pewność... jeszcze kilka postów wyżej powątpiewałeś w możliwość
                                                    > rozpoznania pasów po wypadku...

                                                    Bo znam historie tego auta od poczecia.

                                                    > No to typowe ... Jesli jest tą przewaga zdolnośc wyrządzenia szkody, to racja
                                                    > ale jeśli masz na myśli bezpieczeństwo włąsne to niestety to sie tak prosto nie
                                                    > przekłada...

                                                    Znaczy sie, jak zderze sie z yarisem, to polegne? Dla mojego auta i mnie
                                                    niebezpieczne sa pojazdy ciezkie i stale przeszkody. Wtedy oczywiscie masa
                                                    mojego auta zrobi ze mnie marmolade. Ale ja jezdze ostrozniej niz Ty.

                                                    > No racja ja też tarpanem jeżdziłbym wolniej niż 125p...

                                                    Tarpan ma 200 KM mocy? Nie slyszalem.

                                                    > No właśnie np. dlatego ze tak bardzo bronisz "ofiar" fotoradarów a chcesz "krwi"
                                                    > tych groźnych nie zapinaczy pasów...

                                                    Nie bronie ofiar fotoradarow. Skad to wziales? A krwi niezapinajacych to
                                                    najwyraznie chcesz Ty, niedoceniajac wagi tego problemu w Polsce.

                                                    > Ja sie nie przechwalam. Tylko próbuje wytłumaczyć, że to nie technika ma
                                                    > decydujący głoś jeśli chodzi o bezpieczeństwo...

                                                    Ale przewaznie ma ostatni. Doslownie...

                                                    > Moze i miałbyś racje gdybym ten wniosek wysnuł na podstawie np. zdjecia a nie
                                                    > dojrzałości pogłądów...

                                                    Masz powazny problem ze zrozumieniem slowa pisanego. Do tego stopnia, ze ciagle
                                                    wypisujesz jakies bzdety, ktorych autorstwo przypisujesz mi.

                                                    > I wiesz mi wystarczy, Kurs może, powinien i z reguły nauczy przepisów podstaw
                                                    > techniki i kierowania samochodem.

                                                    Acha. Skret w prawo na zatartej strzalce, uwazaj na ciagle linie, bo jest
                                                    troszke za dluga i trzeba wyjechac, teraz prosto, uwazaj na dziure, bo jak
                                                    bedziesz omijac wezma to za zmiane pasa na skrzyzowaniu...

                                                    > Tyle że to mniej niz połowa. Druga połowa to poszanowanie tych przepisów,

                                                    I tu wkracza policja, ktora juz drugi raz ze swistem wyprzedzila "eLke"...

                                                    > poszanowanie innych na drodze, odpowiedzialność i ta tajemnicza kultura jazdy.
                                                    > tego się na kursie nie nauczy,

                                                    Dlaczego? Jesli instruktor widzi, ze ma do czynienia z niewychowanym bezmozgiem,
                                                    powienien przedluzyc kurs o lekcje dobrego wychowania na drodze. Taki bowiem
                                                    socjopata jest szalenie niebezpieczny, a panstwowy dokument tylko poprawia temu
                                                    chamowi i bezmozgowi samopoczucie.

                                                    > tego się na kursie nie nauczy, do tego albo się jest dojrzałym albo się jest
                                                    > gó...arzem niezależnie od wieku.

                                                    Nie uwazam, ze prawo jazdy jest obowiazkowym dokumentem i na pewno sa osoby,
                                                    ktore nigdy nie powinny takiego dokumentu dostac.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 23.02.10, 22:01
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Dla Ciebie bezpieczenstwo ruchu drogowego to tylko pogiete blachy? A gdzie
                                                    > poszkodowani, o ktorych przeciez tak strasznie chodzi gdy stawiane sa fotoradar
                                                    > y?

                                                    Nie ma pogiętych blach nie będzie i poszkodowanych ...

                                                    > Caly czas probujesz udowodnic, ze niezapiecie pasow implikuje krakse. To Ty to
                                                    > wymysliles, wiec udowodnij.

                                                    Naprawdę ??? No to odwołuje. Fakt zapięcia/niezapięcia pasów w żaden sposób nie
                                                    implikuje kraksy!!!

                                                    > Bo znam historie tego auta od poczęcia.
                                                    >
                                                    No jak każdy, ja myślę, że historia auta jest chyba w cenie bo wszyscy
                                                    sprzedający ja opowiadają...


                                                    > Znaczy sie, jak zderze sie z yarisem, to polegne? Dla mojego auta i mnie
                                                    > niebezpieczne sa pojazdy ciezkie i stale przeszkody. Wtedy oczywiscie masa
                                                    > mojego auta zrobi ze mnie marmolade. Ale ja jezdze ostrozniej niz Ty.

                                                    No ale nie wiem czy masz jak ja świadomość, że dla twojego auta niebezpieczny
                                                    może być nawet bzdetny gwałtowniejszy manewr czy ostrzejsze wejście w zakręt
                                                    których Yaris by pewnie nawet nie odczuł ...

                                                    > > No racja ja też tarpanem jeżdziłbym wolniej niż 125p...

                                                    > Tarpan ma 200 KM mocy? Nie slyszalem.

                                                    Nie miał ale gdyby miał to i tak jechałbym wolniej...


                                                    > > Ja sie nie przechwalam. Tylko próbuje wytłumaczyć, że to nie technika ma
                                                    > > decydujący głoś jeśli chodzi o bezpieczeństwo...
                                                    >
                                                    > Ale przewaznie ma ostatni. Doslownie...

                                                    Tak tylko ze skończony debil doprowadza do ostateczności a potem liczy na cud
                                                    (techniki)


                                                    > Dlaczego? Jesli instruktor widzi, ze ma do czynienia z niewychowanym
                                                    bezmozgiem ...

                                                    Tak tylko, że ten niewychowany bezmózgowiec potrafi się świetnie maskować. Znasz
                                                    takie powiedzenie "nie ma gorszego tyrana jak z chama zrobić pana"
                                                    No i to się sprawdza wśród kierujących też, gdy cham zostaje panem (dostaje PJ)
                                                    no to już kaplica...
                                                    Fakt instruktorzy/egzaminatorzy nie powinni się mylić, ale co mieć do nich
                                                    pretensje jak co cztery lata myli się kilkanaście milionów Polaków...
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 24.02.10, 08:34
                                                    > Nie ma pogiętych blach nie będzie i poszkodowanych ...

                                                    Wymien jednym tchem kraje, gdzie takie zjawisko nie wystepuje. Norwegie od razu skresl. Tam sa wypadki i gina ludzie.

                                                    > Naprawdę ??? No to odwołuje. Fakt zapięcia/niezapięcia pasów w żaden sposób nie
                                                    > implikuje kraksy!!!

                                                    Do czegos doszlismy. Dokoncz zdanie: "Niezapiecie pasow moze spowodowac ...".

                                                    > No jak każdy, ja myślę, że historia auta jest chyba w cenie bo wszyscy
                                                    > sprzedający ja opowiadają...

                                                    Ale ja nie sprzedawalem tego auta tylko kupowalem. I to w na tyle pewnym zrodle, ze moge pominac kwestie uszkodzenia pasow "w poprzednim zyciu" w USA.

                                                    > No ale nie wiem czy masz jak ja świadomość, że dla twojego auta niebezpieczny
                                                    > może być nawet bzdetny gwałtowniejszy manewr czy ostrzejsze wejście w zakręt
                                                    > których Yaris by pewnie nawet nie odczuł ...

                                                    Mam. Choc na prostej drodze niezwykle rzadko wchodzi sie w zakret, ktore yaris nawet nie odczuje.

                                                    > Nie miał ale gdyby miał to i tak jechałbym wolniej...

                                                    Ile? I dlaczego?

                                                    > Tak tylko ze skończony debil doprowadza do ostateczności a potem liczy na cud
                                                    > (techniki)

                                                    Ponawiam pytanie z poczatku postu: wymien kraje, gdzie nie ma wypadkow.

                                                    > Fakt instruktorzy/egzaminatorzy nie powinni się mylić, ale co mieć do nich
                                                    > pretensje jak co cztery lata myli się kilkanaście milionów Polaków...

                                                    Znowu do czegos dochodzimy. Tak, jak nie kazdy powinien miec PJ, tak nie kazdy powinien byc instruktorem/egzaminatorem.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 24.02.10, 16:09
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Nie ma pogiętych blach nie będzie i poszkodowanych ...
                                                    >
                                                    > Wymien jednym tchem kraje, gdzie takie zjawisko nie wystepuje.

                                                    A jakie ??? Bo masz duzo pretensji o to że żle rozumie twoje wpisy a sam piszesz tak, że jedynie mozna sie domyślać o co ci chodzi. Wiec o co chodzi tym razem
                                                    A- O kraje gdzie są pogiete blachy nie ma poszkodowanych ?
                                                    B - Nie ma pogietych blach a są poszkodowani
                                                    C- Są pogiete blachy i są poszkodowani...

                                                    Słaniałbym sie do wersji C tyle, że ona sie ma nijak do tego zdania a zwłaszcza kontekstu z jakiego zostało wyrwane.

                                                    > Norwegie od razu
                                                    > skresl. Tam sa wypadki i gina ludzie.

                                                    No właśnie są i giną jakby nie było to by nie ginęli. I tak jest we wszystkich krajach. Bo to nie klimat, drogi czy urzędnicy, tylko kierowcy powodują wypadki.
                                                    Dlatego nie ma kraju bez wypadków, jak i nie ma bez ofiar.
                                                    Za to sa kierowcy co całe życie przejeździli bez wypadku i co za tym idzie bez ofiar.
                                                    Co ciekawe przeważnie na dużo gorszych drogach i w o wiele gorszych samochodach....



                                                    > Do czegos doszlismy. Dokoncz zdanie: "Niezapiecie pasow moze spowodowac ...".

                                                    Jazde bez pasów.!!!
                                                    Pewnie chciałbyś żeby śmierć i kalectwo ?
                                                    Tak ale dopiero jak ty lub inny kierowca spowoduje wypadek (bo np. bedzie jechał za szybko, a ty tez za szybko by uniknac i na odwrót

                                                    > Mam. Choc na prostej drodze niezwykle rzadko wchodzi sie w zakret, ktore yaris
                                                    > nawet nie odczuje.

                                                    No tak to już wiem że nigdy nie wyjeźdzasz tyłem i zawsze wybierasz proste drogi ...

                                                    > Ile? I dlaczego?

                                                    Dlaczego to juz zostało napisane, ile to juz zalezy od konkretów, normalny kierowca to czuje kiedy przesadza...


                                                    > Znowu do czegos dochodzimy. Tak, jak nie kazdy powinien miec PJ, tak nie kazdy
                                                    > powinien byc instruktorem/egzaminatorem.

                                                    No ale czy sugerujesz że skoro wyborcy sie mylą to powinniśmy ograniczyć też prawa wyborcze ???
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 24.02.10, 16:28
                                                    > C- Są pogiete blachy i są poszkodowani...
                                                    >
                                                    > Słaniałbym sie do wersji C tyle, że ona sie ma nijak do tego zdania a zwłaszcza
                                                    > kontekstu z jakiego zostało wyrwane.

                                                    Ja, o dziwom rowniez. Z tym, ze dodalbym: sa pogiete blachy, sa poszkodowani, ale mniej niz w Polsce, gdzie az 30% kierowcow nie zapina pasow, a 70% dzieci jezdzi bez fotelikow. Teraz ponial?

                                                    > No właśnie są i giną jakby nie było to by nie ginęli. I tak jest we wszystkich
                                                    > krajach. Bo to nie klimat, drogi czy urzędnicy, tylko kierowcy powodują wypadki.

                                                    Znowu zasuwasz trudnoudowadnialne tezy. Choc istotnie, do czesci wypadkow doprowadzaja w Polsce urzednicy, ale my nie o tym, tylko o pasach. A o zapinaniu pasow w Polsce zapominaja nie tylko kierowcy, ale przede wszystkim, urzednicy i ich strozowie prawa, ktorzy nieomal 100% uwagi polozyli na predkosc, "zapominajac", ze nie wyeliminuja wszysktich wypadkow, wiec warto zauwazyc fakt, ze co trzeci obywatel sie nie zapina, co niewatpliwie ma wplyw na wieksza smiertelnosc.

                                                    > Dlatego nie ma kraju bez wypadków, jak i nie ma bez ofiar.

                                                    Nie ma. Sa zas kraje, gdzie wypadkow wcale nie jest malo, a ofiar duzo mniej niz w Polsce. Sa to Niemcy, gdzie jezdzi sie wcale nie tak wolno. Niemcy jednak zapinaja pasy.

                                                    > Tak ale dopiero jak ty lub inny kierowca spowoduje wypadek (bo np. bedzie jecha
                                                    > ł za szybko, a ty tez za szybko by uniknac i na odwrót

                                                    A co powiesz, jesli wcale nie bedzie jechal za szybko? Niech jedzie powolutku i wyjedzie z zaslonietego miejsca parkingowego tak, ze oberwie w przod autem, w ktorym wszyscy pasazerowie sa niezapieci i choc jechali tylko 50 km/h doszlo do jatki. To taka typowa stluczka miejska, do ktorych, jakbys sie nie napinal, bedzie zawsze dochodzic. Pod kazda szerokoscia geograficzna. Choc wszystko odbywalo sie powolutku i nie bylo tam edka, ktoremu ciagle probujesz wmowic, ze jezdzi za szybko.

                                                    > No tak to już wiem że nigdy nie wyjeźdzasz tyłem i zawsze wybierasz proste drog
                                                    > i ...

                                                    Jak najprostsze. Amerykanskie auta wola proste.

                                                    > Dlaczego to juz zostało napisane, ile to juz zalezy od konkretów, normalny kier
                                                    > owca to czuje kiedy przesadza...

                                                    To jakas sugestia?

                                                    > No ale czy sugerujesz że skoro wyborcy sie mylą to powinniśmy ograniczyć też pr
                                                    > awa wyborcze ???

                                                    Oczywiscie to nierealne, choc madre. Zbadane IQ powinno miec wplyw na ilosc glosow. To niedemokratyczne, ale sluszne :)
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 25.02.10, 22:07
                                                    edek40 napisał:
                                                    > Ja, o dziwom rowniez. Z tym, ze dodalbym: sa pogiete blachy, sa poszkodowani,
                                                    ale mniej niz w Polsce, gdzie az 30% kierowcow nie zapina pasow, a 70% dzieci
                                                    jezdzi bez fotelikow. Teraz ponial?

                                                    Poniał co ? Wygłaszając swoje teorie z sufitu warto byś najpierw poparł je
                                                    choćby obserwacjami własnymi, Przede wszystkim skoro mowa o relacji pogięte
                                                    blachy-ofiary. Czy w Norwegi jest tyle samo pogiętych blach a mniej ofiar niż w
                                                    Polsce ??? Czy mniej i jednego i drugiego ???
                                                    Poważnie wątpię, w Polsce prawie nie ma dnia by jadząc nie widział jakiegoś
                                                    mniej lub groźniej wyglądającego wypadku, W Skandynawii, w tym też w Norwegi nie
                                                    bywam co prawda codziennie, ale w tym czasie gdy byłem to szczerze mówiąc, nie
                                                    mogę sobie przypomnieć bym widział nawet drobną stłuczkę ...
                                                    Przy okazji, nadal są kraje gdzie nie obowiązuje nakaz zapinania pasów, np.
                                                    wiele stanów w USA. No i niestety z mojej wiedzy wynika że wskaźnik ofiar jest
                                                    tam mimo to nieporównywalnie niższy niż u nas ...

                                                    > Znowu zasuwasz trudnoudowadnialne tezy.

                                                    Tez się nie udawania, ale możesz próbować je obalić , wtedy przestana być tezami.

                                                    > ... Sa zas kraje, gdzie wypadkow wcale nie jest malo, a ofiar duzo mniej niz w
                                                    Polsce. Sa to Niemcy, gdzie jezdzi sie wcale nie tak wolno.
                                                    > Niemcy jednak zapinaja pasy.

                                                    Problem nie zapinania pasów istnieje wszędzie nie tylko w Polsce. Jeśli Niemcy
                                                    zapinają częściej(wiesz jaki % ?) to pewnie zasługa ... aut.
                                                    Np ja choć generalnie jestem oczywiście za zapinaniem pasów (co nie oznacza że
                                                    uważam ze zabezpieczają mnie przed wypadkiem) tak naprawdę zapinam pasy na 100%
                                                    odkąd auto piszczy, że nie zapinam...Wcześniej zdarzało mi sie zapominać, bo
                                                    takiego "przypominacza" nie miałem w poprzednim aucie.

                                                    > A co powiesz, jeśli wcale nie będzie jechal za szybko? Niech jedzie powolutku
                                                    i wyjedzie z zaslonietego miejsca parkingowego tak, ze oberwie w > przod autem,
                                                    w ktorym wszyscy pasazerowie sa niezapieci i choc jechali tylko 50 km/h doszlo
                                                    do jatki.

                                                    Mało prawdopodobne by doszło do jatki chyba, że wszyscy mieli otwarte noże w
                                                    kieszeniach ...
                                                    A dla tych co jeżdżą z nożami rada, 50 to o wiele za dużo gdy jedzie się wzdłuż
                                                    rzędu aut z których każde zaraz może wyjechać ...

                                                    > To taka typowa stluczka miejska,

                                                    Ostatnio, typowa "stłuczka miejska z ofiarami to zderzenie na skrzyżowaniu z
                                                    regulacja świetlną.
                                                    Jeden dodaje gazu przed skrzyżowaniem bo ma już żółte a drugi wjeżdża rozpędzony
                                                    bo widział żółte + czerwone i nie zwolnił. Bo i po co przecież ten przepis o
                                                    zachowaniu ostroznożci na skrzyżowaniu to taki jakiś przepis worek no nie!
                                                    Niestety podejrzewam ze (nie licząc ofiar wśród pieszych) to w tej chwili
                                                    przyczyna najcięższych wypadków w miastach, no + oczywista solowe wyczyny
                                                    kończące się na filarach, wiaduktach, słupach itd.
                                                    Prędkości przy jakich dochodzi do tych wypadków (nieosiągalne w miastach
                                                    skandynawskich), powodują że pasy poduszki i inne zabezpieczenia są bezsilne...
                                                    Ale może się mylę, znalazłeś jakiś przykład śmiertelnego czy choćby b. poważnego
                                                    wypadku na parkingu? Myślę że prasa by na pewno by go odnotowała ...
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 26.02.10, 12:47
                                                    > Poniał co ? Wygłaszając swoje teorie z sufitu warto byś najpierw poparł je
                                                    > choćby obserwacjami własnymi, Przede wszystkim skoro mowa o relacji pogięte
                                                    > blachy-ofiary. Czy w Norwegi jest tyle samo pogiętych blach a mniej ofiar niż w
                                                    > Polsce ??? Czy mniej i jednego i drugiego ???

                                                    Czy w Norwergii 30% doroslych nie zapina pasow, a az 70% dzieci jest przewozona
                                                    bez fotelikow?

                                                    > Poważnie wątpię, w Polsce prawie nie ma dnia by jadząc nie widział jakiegoś
                                                    > mniej lub groźniej wyglądającego wypadk

                                                    Na Gierkowce, ktora Ty jezdzisz, TIRy sie nie pojawiaja na lewym pasie. W tym
                                                    zapewne mechanizmie Ty jezdzisz po Polsce i nieomal codziennie widujesz groznie
                                                    wygladajace wypadki, a ja jezdzac glownie po Warszawie (to tez Polska) rzadko
                                                    widuje nawet drobne stluczki.

                                                    > mniej lub groźniej wyglądającego wypadku, W Skandynawii, w tym też w Norwegi nie
                                                    > bywam co prawda codziennie, ale w tym czasie gdy byłem to szczerze mówiąc, nie
                                                    > mogę sobie przypomnieć bym widział nawet drobną stłuczkę ...

                                                    Ja na dwa wyjazdy do bardzo bezpiecznych Niemiec widzialem jedno zaatakowanie
                                                    bariery na autostradzie i kolizje drogowa na bocznej szosie, z koniecznoscia
                                                    wezwania smiglowca. Przyznam, ze w Polsce nigdy nie widzialen wypadku, do
                                                    ktorego musialby przyleciec smiglowiec. Jakie z tego wnioski? Opierajac sie na
                                                    doglebnej analizie tych zdarzen wychodzi, ze w Niemczech mamy do czynienia z
                                                    masakra na drogach.

                                                    > Problem nie zapinania pasów istnieje wszędzie nie tylko w Polsce. Jeśli Niemcy
                                                    > zapinają częściej(wiesz jaki % ?) to pewnie zasługa ... aut.

                                                    To sa juz automatyczne pasy?

                                                    > Np ja choć generalnie jestem oczywiście za zapinaniem pasów (co nie oznacza że
                                                    > uważam ze zabezpieczają mnie przed wypadkiem)

                                                    Kto twierdzi, ze pasy maja zapobiegac wypadkom?

                                                    > Mało prawdopodobne by doszło do jatki chyba, że wszyscy mieli otwarte noże w
                                                    > kieszeniach ...

                                                    Podziam zawsze Twoja nieomylna pewnosc. Piskacza i kontrolke mozna zgluszyc.
                                                    Jedz do mechanika, jesli nie potrafisz sam, i zrob to. Bedziesz mogl powolutku
                                                    jezdzic bez pasow, bo nie wozisz przy sobie noza.

                                                    > Ostatnio, typowa "stłuczka miejska z ofiarami to zderzenie na skrzyżowaniu z
                                                    > regulacja świetlną.

                                                    Bo nie wymyslono jeszcze fotoradaru reagujacego na takie zdarzenia. Istnieja
                                                    rejestratory, ktore sa yczulone na takie wykroczenia, ale w Polsce one
                                                    niewatpliwie nie sa niebezpieczne, bo cala energia wladz idzie w predkosc.

                                                    > Niestety podejrzewam ze (nie licząc ofiar wśród pieszych) to w tej chwili
                                                    > przyczyna najcięższych wypadków w miastach,

                                                    Mamy wiec goscia, ktory zgodnie z linia narzucona przez wladze, ignoruje
                                                    zapalenie sie czerwonego i glupka, ktory rusza na zielonym. Zawsze, jak jane,
                                                    jezdzi powolutku i rozprawil sie juz z pikaczem, wiec sie nie zapina. Jedzie juz
                                                    20 km/h i dostaje strzala od przeskakujacego. Ale skoro jechal powoli, pasy nie
                                                    sa potrzebne.

                                                    > Prędkości przy jakich dochodzi do tych wypadków (nieosiągalne w miastach
                                                    > skandynawskich), powodują że pasy poduszki i inne zabezpieczenia są bezsilne...

                                                    Jaki z tego wniosek? Nie zapinamy sie, bo to bezcelowe?

                                                    > Ale może się mylę, znalazłeś jakiś przykład śmiertelnego czy choćby b. poważneg
                                                    > o
                                                    > wypadku na parkingu? Myślę że prasa by na pewno by go odnotowała ...

                                                    Prasa nie odnotowuje takich wypadkow. Wystarczy obejrzec "Wypadek, przypadek".
                                                    Czasem zdarza sie, ze pokazuja kolizje z charakterystycznymi "sloneczkami" na
                                                    szybie od glow. Informuja o zabraniu ofiar do szpitala i ani slowem nie
                                                    wspominaja
                                                    , ze obrazen mozna bylo uniknac, gdyby jadacy autem mieli zapiete
                                                    pasy.

                                                    Poduszki maja dolny prog zadzialania w okolicach 30 km/h. Jezdzisz z taka
                                                    predkoscia po parkingach? Ty nie masz pojecia o srodkach bezpieczenstwa biernego
                                                    w autach. Chcialbys, aby w czasie dachowania otwierala sie poduszka. Nie wiesz
                                                    przy jakich predkosciach otwieraja sie poduszki. Uwazasz, ze pas ma prawo sie
                                                    zerwac powyzej predkosci proby zderzeniowej, ktora z reszta oceniasz na 50 km/h.
                                                    Czas nabyc nieco wiedzy. To nie szkodzi.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 26.02.10, 16:43
                                                    edek40 napisał:


                                                    > Czy w Norwergii 30% doroslych nie zapina pasow, a az 70% dzieci jest przewozona
                                                    > bez fotelikow?

                                                    Ja nie wiem, ale niejaki Edek twierdzi ze wszyscy...

                                                    > Na Gierkowce, ktora Ty jezdzisz, TIRy sie nie pojawiaja na lewym pasie.

                                                    Ja tylko twierdze że nie jeżdżą aż tak szybko by być realnie grozne co
                                                    potwierdzają niestety przykłady wypadków. Z ostatniego roku chyba 2 czy 3 z
                                                    ofiarami i zawsze to osobowy na coś wpada. Przypadek ? Może...

                                                    > Przyznam, ze w Polsce nigdy nie widzialen wypadku, do
                                                    > ktorego musialby przyleciec smiglowiec.

                                                    A ja widziałem. Potrącenie 11 latka. poleciał jakieś 100 m od miejsca zdarzenia,
                                                    a samochód zatrzymał sie jeszcze dalej. Było tam 50/h a ile było na liczniku to
                                                    mozesz sobie wyobrazić. Smigłowiec niestety nie pomógł sadząc po krzyu który
                                                    potem tam wyrósł. A pasy, jak myslisz pomogłyby ???


                                                    > To sa juz automatyczne pasy?

                                                    Głowy nie dam ale już gdzieś w jakiejś migawce z salonu samochodowego widziałem.
                                                    To nawet nie trudne przy pieciopunktowych pasach.

                                                    > Kto twierdzi, ze pasy maja zapobiegac wypadkom?

                                                    Nie wiem ja twierdzę że nie....

                                                    > Piskacza i kontrolke mozna zgluszyc.

                                                    No pewnie ale po co?

                                                    > Jedz do mechanika, jesli nie potrafisz sam, i zrob to. Bedziesz mogl powolutku
                                                    > jezdzic bez pasow, bo nie wozisz przy sobie noza.

                                                    Jakbym chciał to bym jeździł i bez mechanika ...

                                                    > Bo nie wymyslono jeszcze fotoradaru reagujacego na takie zdarzenia. Istnieja
                                                    > rejestratory, ktore sa yczulone na takie wykroczenia, ale w Polsce one
                                                    > niewatpliwie nie sa niebezpieczne, bo cala energia wladz idzie w predkosc.

                                                    No i słusznie, pamiętasz dyskusje o zbyt krótkim sygnale zółtym dla niektórych.
                                                    No wychodzi na to że przy 70 już cześć ma problemy, a wiec pytanie czemu oni nie
                                                    zwolnią do 50 przed skrzyżowaniem? No to jak nie umieją to 50 i fotoradar...


                                                    > Mamy wiec goscia, ktory zgodnie z linia narzucona przez wladze, ignoruje
                                                    > zapalenie sie czerwonego i glupka, ktory rusza na zielonym. Zawsze, jak jane,
                                                    > jezdzi powolutku i rozprawil sie juz z pikaczem, wiec sie nie zapina. Jedzie ju
                                                    > z
                                                    > 20 km/h i dostaje strzala od przeskakujacego. Ale skoro jechal powoli, pasy nie
                                                    > sa potrzebne.
                                                    >
                                                    > > Prędkości przy jakich dochodzi do tych wypadków (nieosiągalne w miastach
                                                    > > skandynawskich), powodują że pasy poduszki i inne zabezpieczenia są bezsi
                                                    > lne...
                                                    >
                                                    > Jaki z tego wniosek? Nie zapinamy sie, bo to bezcelowe?

                                                    Cóż pozostaje mi tylko poradzić ci byś przestał brać te prochy one ci coś
                                                    mieszają w głowie...


                                                    > Prasa nie odnotowuje takich wypadkow. Wystarczy obejrzec "Wypadek, przypadek".
                                                    > Czasem zdarza sie, ze pokazuja kolizje z charakterystycznymi "sloneczkami" na
                                                    > szybie od glow. Informuja o zabraniu ofiar do szpitala i ani slowem nie
                                                    > wspominaja
                                                    , ze obrazen mozna bylo uniknac, gdyby jadacy autem mieli zapiete
                                                    > pasy.

                                                    A mówią chociaż, co można by zrobić by uniknąć wypadku ?
                                                    Mnie sie zdaje że tak tylko przemądrzali nie chcą słuchać...

                                                    > Poduszki maja dolny prog zadzialania w okolicach 30 km/h.

                                                    Moze ...ale czasem działają na parkingu, a znajomemu wypaliły jak mu auto spadło
                                                    z podnośnika, przy zmianie koła...

                                                    > Jezdzisz z taka
                                                    > predkoscia po parkingach?
                                                    Czasami...

                                                    > Ty nie masz pojecia o srodkach bezpieczenstwa bierneg
                                                    > o
                                                    > w autach.

                                                    No może ale za to mam o bezpieczeństwie czynnym. Dlatego np nie jeździłbym
                                                    pick-upem no chyba, że miałbym tonę ziemniaków do przewiezienia...

                                                    > Chcialbys, aby w czasie dachowania otwierala sie poduszka.

                                                    No chciałbym i mysle że w wielu autach jednak zadziała. No wiem że to nudne ale
                                                    widziałem ...

                                                    > Uwazasz, ze pas ma prawo sie
                                                    > zerwac powyzej predkosci proby zderzeniowej, ktora z reszta oceniasz na 50 km/h

                                                    A czytałeś ten link do tej laguny ? Ja naprawdę nie pracuje w Renault Polska...

                                                    > Czas nabyć nieco wiedzy. To nie szkodzi.

                                                    Zgadza się czas najwyższy ...
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 27.02.10, 09:46
                                                    > Ja nie wiem, ale niejaki Edek twierdzi ze wszyscy...

                                                    W ktorym miejscu?

                                                    > Ja tylko twierdze że nie jeżdżą aż tak szybko by być realnie grozne co
                                                    > potwierdzają niestety przykłady wypadków.

                                                    Wielkie ciezarowki sa grozne dla malych nawet jak jada 50 km/h.

                                                    > A ja widziałem. Potrącenie 11 latka. poleciał jakieś 100 m od miejsca zdarzenia,
                                                    > a samochód zatrzymał sie jeszcze dalej. Było tam 50/h a ile było na liczniku to
                                                    > mozesz sobie wyobrazić. Smigłowiec niestety nie pomógł sadząc po krzyu który
                                                    > potem tam wyrósł. A pasy, jak myslisz pomogłyby ???

                                                    To piesi chodza w pasach. Chyba PO pasach. Pisz z wiekszym sensem, bo osmieszasz sie na kazdym kroku.

                                                    > Głowy nie dam ale już gdzieś w jakiejś migawce z salonu samochodowego widziałem

                                                    Ja widzialem juz dawno temu w wielu amerykanskich autach. Jednak zeby one zadzialaly, trzeba je najpierw zapiac. Jesli ich nie zapniesz to owszem, silnik napciagnie gorne mocowanie pasa, ale pas i tak nie obejmie obywatela. Trudne?

                                                    > Nie wiem ja twierdzę że nie....

                                                    Ja rowniez. Skad wiec taka teza w Twoich postach?

                                                    > No i słusznie, pamiętasz dyskusje o zbyt krótkim sygnale zółtym dla niektórych.
                                                    > No wychodzi na to że przy 70 już cześć ma problemy, a wiec pytanie czemu oni nie
                                                    > zwolnią do 50 przed skrzyżowaniem? No to jak nie umieją to 50 i fotoradar...

                                                    Fotoradary stoja glownie zaraz za biala tablica wjazdowa miedzy pare chalup. A i tak 90% jest pustych. To powszechna wiedza, powielana i weryfikowana na CB.

                                                    > A mówią chociaż, co można by zrobić by uniknąć wypadku ?
                                                    > Mnie sie zdaje że tak tylko przemądrzali nie chcą słuchać...

                                                    Nie mowia, no moze poza "noga z gazu panie kierowco", a wiadomo, ze to nie zawsze zapobiega kraksie. Dlaczego skoro pieprza bez sensu o predkosci, nawet nie zajakna sie i pasach? Nie interesuje ich to, bo zaciela im sie ta plyta z predkoscia. Muslisz, ze oni, podobnie jak Ty, uwazaja ze da sie wyeliminowac wypadki?

                                                    > No może ale za to mam o bezpieczeństwie czynnym. Dlatego np nie jeździłbym
                                                    > pick-upem no chyba, że miałbym tonę ziemniaków do przewiezienia...

                                                    Co konkretnie masz do pick-upow? Ja swoim nie dachowalem.

                                                    > No chciałbym i mysle że w wielu autach jednak zadziała. No wiem że to nudne ale
                                                    > widziałem ...

                                                    Moze sie zdarzyc, ze zadziala, choc czolowa poduszka nie ma wiele roboty przy dachowaniu. Co innego kurtyny czy poduszki boczne.

                                                    > A czytałeś ten link do tej laguny ? Ja naprawdę nie pracuje w Renault Polska...

                                                    Nie.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 27.02.10, 10:27
                                                    edek40 napisał:

                                                    > W ktorym miejscu?

                                                    Nie wiem dokładnie chyba gdzieś pod Warszawą...

                                                    > Wielkie ciezarowki sa grozne dla malych nawet jak jada 50 km/h.

                                                    No tak jezeli kieruje nimi debil ... mozna wiele złego o kierowcach cieżarówek
                                                    powiedzieć ale patrżac na nasze drogi to i tak ciągle elita kierowców...

                                                    > To piesi chodza w pasach. Chyba PO pasach. Pisz z wiekszym sensem, bo os
                                                    > mieszasz sie na kazdym kroku.

                                                    Myślałem, że potrafisz to zrozumieć. Przepraszam i spieszę z wyjaśnieniem.
                                                    Oczywiście chodziło mi o to czy kierowcy pasy by pomogły zatrzymać auto przed,
                                                    bądź ominąć tego chłopca ...

                                                    > Ja widzialem juz dawno temu....Jednak zeby one zadzi
                                                    > alaly, trzeba je najpierw zapiac. ....Trudne?

                                                    Dla kogo dla tych obywateli ? no może dlatego się nie rozpowszechnia ...

                                                    > Ja rowniez. Skad wiec taka teza w Twoich postach?

                                                    Czy wszystkie moje posty muszą być w 100% "Antyedkowskie ???

                                                    > Fotoradary stoja glownie zaraz za biala tablica wjazdowa miedzy pare chalup. A
                                                    > i tak 90% jest pustych. To powszechna wiedza, powielana i weryfikowana na CB.

                                                    Radziłbym ja skonfrontować z mapa fotoradarów, albo choćby z GPS. Z CB nie
                                                    korzystam, wiec nie wiem jaka wiedza tam jest powszechna i powielana.

                                                    > Nie mowia, no moze poza "noga z gazu panie kierowco", a wiadomo, ze to nie zaws
                                                    > ze zapobiega kraksie.

                                                    To prawda bo warto by kierowca wiedział dlaczego powinien to zrobić, by
                                                    rzeczywiście skutecznie tam gdzie trzeba to robił.
                                                    Ale sadząc z naszych dyskusji to musiałby być długi program i i tak efekt byłby
                                                    mizerny, no tacy to już są w większości nasi kierowcy...

                                                    > Dlaczego skoro pieprza bez sensu o predkosci, nawet nie z
                                                    > ajakna sie i pasach?

                                                    No wspomniałem, lepiej eliminować przyczyny niż łagodzić skutki.

                                                    > Muslisz, ze oni, podobnie jak Ty, uwazaja ze da sie wyeliminowac wypadki?

                                                    Ja nie myślę, ja skutecznie eliminuje...

                                                    > Co konkretnie masz do pick-upow? Ja swoim nie dachowalem.

                                                    Nic nie mam przeciw poza tym że jeśli chodzi o bezpieczeństwo czynne no nie ten
                                                    poziom co osobówka klasy C czy D czy nawet B jak Yaris. Myślałem ze masz tę
                                                    świadomość. No ale jak nie masz, no to link o tu z tej strony
                                                    znam.to/recenzje/9364/Mitsubishi-L200

                                                    > Nie.

                                                    No to szkoda, pewnie że jest to spojrzenie przez pryzmat rozżalonej klientki,
                                                    ale raczej nie zmyśla...
                                                  • leszektechsam Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 27.02.10, 21:15
                                                    Ale w przypadku zderzenia z innym samochodem duża masa to istotny
                                                    atut (bezpieczeństwo bierne). W testach NCAP "przeciwnik" i miejsca
                                                    trafień są znormalizowane. Trzeba też pamiętać, że w przypadku
                                                    trafienia w twardą przeszkodę "drogą hamowania" jest to co przed
                                                    szybą i w tym pickupy też są dobre. Ich kierowcy w większości są
                                                    świadomi nie najlepszej kierowalności i raczej dostosowują prędkość
                                                    do możliwości auta. Oczywiście są wyjątki.
                                                    A w innej kwestii tego wątku. Prędkość bezdyskusyjnie ma
                                                    fundamentalny wpływ na bezpieczeństwo tak czynne jak i bierne, ale
                                                    to, że policja tylko nim się zajmuje wynika z płynących stąd
                                                    korzyści finansowych. Łatwo to zauważyc widząc co wyprawia i gdzie
                                                    ma przepisy kierowca nieoznakowanego radiowozu w fazie śledzenia
                                                    jeszcze delikwenta. I tu tak naprawdę widać pirata.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 28.02.10, 09:50
                                                    leszektechsam napisał:

                                                    > Ale w przypadku zderzenia z innym samochodem duża masa to istotny
                                                    > atut (bezpieczeństwo bierne).

                                                    Nie zupełnie. atutem są tu rozmiary auta i stosunkowo wysoko położona kabina, ale nie masa.
                                                    Większa masa powoduje że auto "niesie" ze sobą wiecej energii. To powoduje, że w identycznej sytuacji (dostrzelenie zagrożenia, czas reakcji i hamowanie), przy podobnej prędkości początkowej uderzenie następuje przy większej prędkości. Tego żaden test nie pokaże no bo manekin nie hamuje...
                                                    Poza tym te auta są jakie są, z reguły o wiele sztywniejsze, no bo coś te masę + ewentualny ładunek, musi trzymać nad jezdnią. Wiec energia w momencie uderzenia nie jest "zużywana" do wyginania karoserii w takim stopniu jak w aucie osobowym.
                                                    W rezultacie, przeciążenia są większe i często też dochodzi do odkształcenia kabiny tak groźnego dla kierowcy czy pasażerów.
                                                    To tak jak z Polonezem, który tez był b. sztywny. Auto po kraksie wyglądało przyzwoicie , tu klepnąć tam zaszpachlować... A w środku jatka.
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 28.02.10, 10:23
                                                    > To tak jak z Polonezem, który tez był b. sztywny. Auto po kraksie wyglądało prz
                                                    > yzwoicie , tu klepnąć tam zaszpachlować... A w środku jatka.

                                                    To stosunkowo swieza historia. Poloneza istotnie rozbito. O zadnej jatce jednak
                                                    nie bylo mowy. Przejrzyj
                                                    >TO<.
                                                    Najfajniejsze jednak w tym zestawiniu bylo rozbicie trabanta. Otoz test wykonano
                                                    na poczatku lat 90 tych. W trampku pasazerowie mieli wieksze szanse na przezycie
                                                    niz w nowym vw polo z tego okresu.
                                                  • leszektechsam Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 05.03.10, 21:42
                                                    jane14 napisał:

                                                    > leszektechsam napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale w przypadku zderzenia z innym samochodem duża masa to
                                                    istotny
                                                    > > atut (bezpieczeństwo bierne).
                                                    >
                                                    > Nie zupełnie. atutem są tu rozmiary auta i stosunkowo wysoko
                                                    położona kabina, a
                                                    > le nie masa.
                                                    > Większa masa powoduje że auto "niesie" ze sobą wiecej energii. To
                                                    powoduje, że
                                                    > w identycznej sytuacji (dostrzelenie zagrożenia, czas reakcji i
                                                    hamowanie), prz
                                                    No ale to jeszcze ciągle elementy bezpieczeństwa czynnego
                                                    > y podobnej prędkości początkowej uderzenie następuje przy większej
                                                    prędkości. T Jak napisałem przy z derzeniu z innym samochodem ta
                                                    właśnie energia przenosi się na niego. Najlepiej widać to przy
                                                    naprawdę dużych różnicach mas.
                                                    > ego żaden test nie pokaże no bo manekin nie hamuje...Bo zahamować
                                                    i często potem odskoczyć musi samochód przeciwnika...
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 28.02.10, 10:45
                                                    > No tak jezeli kieruje nimi debil ... mozna wiele złego o kierowcach cieżarówek
                                                    > powiedzieć ale patrżac na nasze drogi to i tak ciągle elita kierowców...

                                                    Ale masz swiadomosc, ze rozklad debili i niedebili wsrod kierowcow nie jest absolutnie zwiazany z marka auta, ktore prowadzi? Ale masakre wieksza robia ciezarowki.

                                                    > Myślałem, że potrafisz to zrozumieć. Przepraszam i spieszę z wyjaśnieniem.
                                                    > Oczywiście chodziło mi o to czy kierowcy pasy by pomogły zatrzymać auto przed,
                                                    > bądź ominąć tego chłopca ...

                                                    Znowu zaczynasz? Co ma piernik do wiatraka?

                                                    > Czy wszystkie moje posty muszą być w 100% "Antyedkowskie ???

                                                    Co najmniej w 99%

                                                    > Radziłbym ja skonfrontować z mapa fotoradarów, albo choćby z GPS. Z CB nie
                                                    > korzystam, wiec nie wiem jaka wiedza tam jest powszechna i powielana.

                                                    OK. Pomijajac miasta gdzie jednak nie stawia sie fotoradarow np. przy szkolach. Zawsze sa to szybkie i bezpieczne drogi.

                                                    > To prawda bo warto by kierowca wiedział dlaczego powinien to zrobić, by
                                                    > rzeczywiście skutecznie tam gdzie trzeba to robił.

                                                    Dotyczy to sprawcow czy ofiary?

                                                    > Ale sadząc z naszych dyskusji to musiałby być długi program i i tak efekt byłby
                                                    > mizerny, no tacy to już są w większości nasi kierowcy...

                                                    Nie ma w Polsce programu, ktory w przystepny i nie obrazajacy sposob naswietlal problemu ruchu drogowego. Jesli w danym programie zaczyna sie pluc na piratow, piraci wylaczaja telewizor. To zupelnie jak durne reklamy proszkow do prania. Wyjatkowo malo osob oglada je z wypiekami na twarzy, ale "Ociec prac!" w reklamie jednego z proszkow, sporo ludzi wciaz pamieta.

                                                    > Ale sadząc z naszych dyskusji to musiałby być długi program i i tak efekt byłby
                                                    > mizerny, no tacy to już są w większości nasi kierowcy...

                                                    Uwazasz, ze relacje z obrad komisji sledczej sa lepsze? Poza tym mam wielka prosbe: nie pakuj "naszych kierowcow" do jednego worka. To zbyt w stylu hanniego i ociera sie o twierdzenia, ze wszyscy Polacy to oszusci, cwaniacy i zlodzieje. Zwaz jeszcze, ze nie ma w polskiej TV programow z prawdziwego zdarzenia wiec nie wiesz jak reagowaliby na nie Polacy. Sa natomiast reklamowki dotyczace picia, gdzie kierowca dmucha i usmiechniety, za pozwoleniem policjanta, odjezdza, a w srodku, na tylnym siedzeniu, siedza rozbawione panienki, ktore calkiem zapomnialy zapiac pasow. Wez teraz film, w ktorym w dobitny sposob pokazuja dlaczego niezapieta osoba z tylu, zamordowala zapietych z przodu. Lektor gadal po angielsku, wiec to zapewne polska produkcja na rynek angielskojezyczny, bo do naszych kierowcow i tak nic nie dociera...

                                                    > No wspomniałem, lepiej eliminować przyczyny niż łagodzić skutki.

                                                    Czy skutkami zajmiemy sie dopiero wtedy, gdy wyeliminujemy przyczyny? Czlowieku opamietaj sie! Nikomu i nigdzie nie udalo sie wyeliminowac kraks. Dlatego rowny nacisk kladzie sie na oba aspekty. Jest bowiem glupota kazac zapinac pasy, gdy juz nie ma wypadkow. Rowna glupocie sadzenia, ze da sie wyeliminowac kraksy.

                                                    > Ja nie myślę, ja skutecznie eliminuje...

                                                    Obawiam sie, ze predzej zgode sie z pierwsza czescia zdania niz druga.

                                                    > Nic nie mam przeciw poza tym że jeśli chodzi o bezpieczeństwo czynne no nie ten
                                                    > poziom co osobówka klasy C czy D czy nawet B jak Yaris. Myślałem ze masz tę
                                                    > świadomość. No ale jak nie masz, no to link o tu z tej strony

                                                    Mam te swiadomosc i dlatego sie nie rozbijam o drzewa. Jesli juz, to o yarisa. A i tak ja w ogole sie nie rozbijam, a mimo to wszyscy u mnie w aucie sa zawsze zapieci.

                                                    > No to szkoda, pewnie że jest to spojrzenie przez pryzmat rozżalonej klientki,
                                                    > ale raczej nie zmyśla...

                                                    Jednej klientki? I to wlasnie pozwala Ci twierdzic, ze w renowkach pasy zrywaja sie powyzej 50 km/h? Ja nie jestem taki odwazny i uwazam, ze w tej renowce stala sie rzecz niebywala.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 28.02.10, 13:54
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ale masz swiadomosc, ze rozklad debili i niedebili wsrod kierowcow nie jest abs
                                                    > olutnie zwiazany z marka auta, ktore prowadzi?

                                                    Jeśli chodzi o osobowe to może nie, ale przy ciężarówkach... Nikt nie powierzy
                                                    ładunku i auta wartego nieraz ponad milion złotych debilowi. O ile wśród
                                                    "dostawczaków" debili nie brakuje o tyle im cięższe droższe auto i
                                                    delikatniejszy ładunek tym i kierowca "nie z łapanki" za kółkiem.

                                                    > Znowu zaczynasz? Co ma piernik do wiatraka?

                                                    Na pewno to ja zaczynam ?

                                                    > Co najmniej w 99%

                                                    Masz manie wielkości ...

                                                    > OK. Pomijajac miasta gdzie jednak nie stawia sie fotoradarow np. przy szkolach.

                                                    Stawia się też, no co ja zrobie że znów musze napisać... widziałem!

                                                    > Dotyczy to sprawcow czy ofiary?

                                                    I jednego i drugiego. Jak z tymi na skrzyzowaniu gdyby obaj uważli byłoby super
                                                    ale gdyby choć jeden zachował umiar i rozsadek tez by sie pewnie bez kraksy
                                                    obeszło...

                                                    > Nie ma w Polsce programu, ktory w przystepny i nie obrazajacy sposob naswietlal
                                                    > problemu ruchu drogowego.

                                                    No nie wiem a ten co tu Tigez czasem linkuje ... Mnie sie podoba, choc to czesto
                                                    oczywista oczywistośc, ale widać nie dla kazdego.

                                                    > Jesli w danym programie zaczyna sie pluc na piratow,
                                                    > piraci wylaczaja telewizor.

                                                    No to co chwalic ich ...No to może chuliganów bandytów gwałcicieli też??? Fakt
                                                    jakby ich przyciagnąc przed telewizory może by mniej działali w terenie ??

                                                    > To zupelnie jak durne reklamy proszkow do prania.
                                                    > Wyjatkowo malo osob oglada je z wypiekami na twarzy, ale "Ociec prac!" w reklam
                                                    > ie jednego z proszkow, sporo ludzi wciaz pamieta.

                                                    Sporo osób to pamięta Kiemliczów a nie markę proszku ? A Ty pamiętasz ?

                                                    > nie pakuj "naszych kierowcow" do jednego worka.

                                                    Nie pakuje. Ale droga to ten właśnie jeden worek do którego wpadamy...


                                                    > Czy skutkami zajmiemy sie dopiero wtedy, gdy wyeliminujemy przyczyny? ... Jest
                                                    bowiem glupota kazac zapinac p
                                                    > asy, gdy juz nie ma wypadkow.

                                                    Ale skad ta wiedza. Czyżby u nas nie było obowiazku :
                                                    Wyposażania pojazdów w pasy, i ich zapinania.
                                                    Wożenia dzieci w krzesełkach,

                                                    No wiem wg ciebie 30 % nie zapina ale ile procent łamie pozostałe przepisy w tym
                                                    ograniczenia predkości ?
                                                    Dlaczego ograniczenie prędkości wg ciebie powinno byc traktowany łagodniej a
                                                    zapinanie pasów restrykcyjniej ???
                                                    Przy okazji sam kiedyś (no już z 10 lat temu) "wpadłem" bez pasów. Natomiast
                                                    nigdy nie wpadłem za prędkość, w tej sytuacji właściwie moje doświadczenie
                                                    wskazuje że policja kontroluje tylko pasy :)

                                                    >Rowna glupocie sadzenia, ze da sie wyeliminowac k
                                                    > raksy.

                                                    No nie da się, tak jak nie da się zrobić pasów czy innych elementów w 100%
                                                    gwarantujących bezpieczeństwo w razie kraksy...

                                                    > Obawiam sie, ze predzej zgode sie z pierwsza czescia zdania niz druga.

                                                    Tak też myślałem, ale choć kontrowersyjna 1 to druga jest już bezspornie
                                                    prawdziwa...

                                                    > Mam te świadomość i dlatego sie nie rozbijam o drzewa. Jesli juz, to o yarisa.

                                                    No i naprawde tak boisz sie tych Yarisów że aż kupiłeś sobie półciężarówkę ....

                                                    > Jednej klientki? I to wlasnie pozwala Ci twierdzic, ze w renowkach pasy zrywaja
                                                    > sie powyzej 50 km/h? Ja nie jestem taki odwazny i uwazam, ze w tej renowce sta
                                                    > la sie rzecz niebywala.

                                                    Ja też nie jestem tak odważny, tylko że to pasuje do moich doświadczeń (bo
                                                    widywałem naocznie urwane pasy), no i to pasuje do doświadczeń Norwegów
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 01.03.10, 14:16
                                                    > Jeśli chodzi o osobowe to może nie, ale przy ciężarówkach... Nikt nie powierzy
                                                    > ładunku i auta wartego nieraz ponad milion złotych debilowi.

                                                    Znaczy sie dostwczak moze byc "prywatny", a wielka ciezarowka juz nie? Innymi slowy wszystkie wielkie ciezarowki w Polsce naleza do "szefa", ktory zatrudnia kierowcow. Z wyjatkiem mojego sasiada, ktory ma swoja prywatna ciezarowke. Ale nie jest debilem, wiec nie ma strach. Pozostale sa kierowane przez ludzi swiatlych i oczytanych, bo szef nie oddalby kierownicy w swojej flocie debilom.

                                                    > Stawia się też, no co ja zrobie że znów musze napisać... widziałem!

                                                    Na pewno. W tym samym mechanizmie mozna za masowe przyjac fotografowanie przejezdzajcych na czerwonym na podstawie tego jednego superfotoradarorejestratora w Tarczynie. Skoro jest jedno takie skrzyzowanie, nie mozna wszak powiedziec, ze wladze nie dostrzegaja problemu wjazdu na czerwonym. O nie!

                                                    > I jednego i drugiego. Jak z tymi na skrzyzowaniu gdyby obaj uważli byłoby super
                                                    > ale gdyby choć jeden zachował umiar i rozsadek tez by sie pewnie bez kraksy
                                                    > obeszło...

                                                    Czy wypadki drogowe to polska specjalnosc? Wyeliminujmy bezmyslnosc (czyli piracto, bo na tym sie ono zasadza), nieuwage, brak umiejetnosci czy doswiadczenia i rzeczywiscie nie trzeba bedzie zapinac pasow. A do tego czasu godzmy sie na to, ze 30% nie zapina pasow, bo walczymy z wypadkami, wiec nie ma co minimalizowac ich skutkow. Bo jak juz sie wyeliminuje, to przyjdzie NIK i zarzuci, ze niepotrzebnie pakowano kase w niepotrzebne kampanie o pasach. Tak, to logiczne.

                                                    > No nie wiem a ten co tu Tigez czasem linkuje ... Mnie sie podoba, choc to czesto
                                                    > oczywista oczywistośc, ale widać nie dla kazdego.

                                                    Istotnie. Jednak to jest program lokalny, to raz. A dwa, bardzo duzo do zyczenia pozostawia sposob komentowania. Dokladnie taki, jak napisalem - pirat slyszy/widzi sie i natychmiast wylacza telewizor. Sposob wyszydzania zlych zachowan jest infantylny i do niczego nie prowadzi. "Dorosly" pirat slyszac polajanke jak dla czterolatka nie zacznie posypywac glowy popiolem. Co najwyzej utwierdzi sie w przekonaniu, ze przeciez on piratuje bezpiecznie, bo robi to od lat. Z reszta po co sie napinam. Ty uwazasz, ze nie zapinanie pasow to zaden problem, bo do wypadkow nie powinno dochodzic, jak sie uwaza. Pirat mysli dokladnie tak samo - on uwaza...

                                                    > No to co chwalic ich ...No to może chuliganów bandytów gwałcicieli też??? Fakt
                                                    > jakby ich przyciagnąc przed telewizory może by mniej działali w terenie ??

                                                    Mozna zabijac. Tylko do czego to doprowadzi? Kolego, spoleczenstwem da sie manipulowac. Trzeba chciec i sie da. Jezeli ktos zaryzykowalby w reklamie komercyjnego produktu zachecac do kupowania przez opluwanie tych, ktorzy kupuja co innego, to jakiego spodziewasz sie skutku? Bezpieczenstwo ruchu drogowego to jest rowniez produkt i nalezy go "inteligentnie podawac", tak aby odpowiednie tresci przenikaly nawet przez mur wszechwiedzy piratow. To za trudne do pojecia dla Ciebie? Spojrz wiec na spektakularne efekty dotychczasowych kampanii.

                                                    > Sporo osób to pamięta Kiemliczów a nie markę proszku ? A Ty pamiętasz ?

                                                    Kiemliczow?

                                                    > Nie pakuje. Ale droga to ten właśnie jeden worek do którego wpadamy...

                                                    Trafne. I to wlasnie trzeba ludziom uswiadamiac. Piratom mozna uswiadamiac, ze w tym jednym worku moga sie stuknac z jeszcze wiekszym piratem...

                                                    > Ale skad ta wiedza. Czyżby u nas nie było obowiazku :
                                                    > Wożenia dzieci w krzesełkach,

                                                    Tobie i policji, jak widac, wystarczy zapis w KD. Mi nie, bo widze jak jest przestrzegany i jak na to wykroczenie reaguje policja. Albo raczej jak nie reaguje, jesli obywatel nie podpadnie przekraczajac predkosc. Nie pisz mi, ze policja wlepia za to mandaty. Na pewno tak jest. Robi to jednak na tyle rzadko, ze zjawisko niezapinania siebie i dzieci poraza skala. Przynajmniej mnie.

                                                    > No nie da się, tak jak nie da się zrobić pasów czy innych elementów w 100%
                                                    > gwarantujących bezpieczeństwo w razie kraksy...

                                                    Warunkiem koniecznym do sprawdzenia czy pasy ratuja zycie, jest ich zapinanie. Przyjmowanie, ze zdarzaja sie wypadki, w ktorych nie ratuja one zycia jest glupota do kwadratu.

                                                    > No i naprawde tak boisz sie tych Yarisów że aż kupiłeś sobie półciężarówkę ....

                                                    Powodow jest kilka, ale obawa przed yarisami nie byla zadnym z nich.

                                                    > Ja też nie jestem tak odważny, tylko że to pasuje do moich doświadczeń (bo
                                                    > widywałem naocznie urwane pasy), no i to pasuje do doświadczeń Norwegów

                                                    Masz szokujace obserwacje. Nigdy nie widzialem, ani nie slyszalem, aby komus urwaly sie pasy.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 02.03.10, 01:14

                                                    edek40 napisał:

                                                    > Znaczy sie dostwczak moze byc "prywatny", a wielka ciezarowka juz nie? Innymi slowy wszystkie wielkie ciężarówki w Polsce nalezą do "szefa", ktory zatrudnia k
                                                    > ierowcow. Z wyjatkiem mojego sasiada, ktory ma swoja prywatna ciezarowke. Ale n
                                                    > ie jest debilem, wiec nie ma strach.

                                                    No a mój ma 3 czy cztery ciągniki z naczepami i wyobraź sobie, nie jest państwowy !

                                                    > wladze nie dostrzegaja problemu wjazdu na czerwonym. O nie!

                                                    Wiem już z tego forum że i w Warszawie jest jakiś super pojazd ale w Krakowie nie ma. Wyobraź sobie ze jednak władza dostrzega, pewnie nie uwierzysz ale często widzę łapiących "recznie" za takie wybryki. Oczywiście wydajność "ręczna" jest skromniejsza niż automatu ale zawsze coś...

                                                    > Czy wypadki drogowe to polska specjalnosc?

                                                    No prawie, które to mamy miejsce ? trzecie ?

                                                    > A do tego czasu godzmy sie na t
                                                    > o, ze 30% nie zapina pasow, bo walczymy z wypadkami, wiec nie ma co minimalizow
                                                    > ac ich skutkow.

                                                    Jaszcze raz pytam skąd ta wiedza, kto się z tym godzi oprócz tych co nie zapinają ? I z czego to wnosisz.

                                                    >Bo jak juz sie wyeliminuje, to przyjdzie NIK i zarzuci, ze niep
                                                    > otrzebnie pakowano kase w niepotrzebne kampanie o pasach. Tak, to logiczne.

                                                    Może w Polsce 30 % jeździ bez pasów ale nie sadze by ktoś nie wiedział że trzeba je zapinać.
                                                    Natomiast jak juz, to o prędkości warto gadać bo jak widać niewielu ma pojecie o jej skutkach....


                                                    > pirat slyszy/
                                                    > widzi sie i natychmiast wylacza telewizor.

                                                    Nawet nie trzeba pirata, ja też wyłączam bo już to wiem. Jak i pirat. On też wie, rożni go tylko od innych to że to olewa ...

                                                    > Sposob wyszydzania zlych zachowan je
                                                    > st infantylny i do niczego nie prowadzi.

                                                    Dokładnie, bo tylko wysokie kary i skuteczność policji do czegoś doprowadzi...

                                                    > Ty uwazasz, ze nie zapinanie pasow to zaden problem, bo do
                                                    > wypadkow nie powinno dochodzic, jak sie uwaza. Pirat mysli dokladnie tak samo
                                                    > - on uwaza...

                                                    Dostrzeż jednak różnice ja choć swoje uważam, to pasy zapinam ...


                                                    > Kolego, spoleczenstwem da sie mani
                                                    > pulowac...

                                                    No widzisz, a mną się nie da czego dowodem nawet to że nie wierze "w pasy cud", super opony czy inne bzdety...
                                                    A popatrz ile oni kasy wydaja na reklamę...

                                                    > Tobie i policji, jak widac, wystarczy zapis w KD. Mi nie, bo widze jak jest prz
                                                    > estrzegany i jak na to wykroczenie reaguje policja.

                                                    No jak reaguje ? Co daje lizaki jak kogoś złapią bez pasów ...

                                                    > Przyjmowanie, ze zdarzaja sie wypadki, w ktorych nie ratuja one zycia jest glup
                                                    > ota do kwadratu.

                                                    No a te 5000 w roku to wszyscy bez pasów ? A w innych, tych za-Pasionych krajach ludzie nie giną mimo, że są w pasach ?
                                                    No to co jest głupota do kwadratu ?

                                                    > Masz szokujace obserwacje. Nigdy nie widzialem, ani nie slyszalem, aby komus ur
                                                    > waly sie pasy.

                                                    No, ale to nie znaczy ze tego nie ma. Czy znaczy ?
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 02.03.10, 20:49
                                                    > No a mój ma 3 czy cztery ciągniki z naczepami i wyobraź sobie, nie jest
                                                    państwowy !

                                                    I powierza sobie drogocenny ladunek?

                                                    > Wiem już z tego forum że i w Warszawie jest jakiś super pojazd ale w Krakowie n
                                                    > ie ma. Wyobraź sobie ze jednak władza dostrzega, pewnie nie uwierzysz ale częst
                                                    > o widzę łapiących "recznie" za takie wybryki.

                                                    Niewatpliwie jezdzimy po innej Polsce. Ja nie widze, choc dziennie pokonuje nie
                                                    mniej niz 60 km po Warszawie i najblizszych okolicach. Przeskakujacych na
                                                    ciemnozoltym widze dziennie zdecydowanie zbyt duzo. Policji, jesli nie stoja z
                                                    radarem na mojej szosie wjazdowej, nie widuje w ogole. Jak maja wiec lapac za
                                                    wjazd na czerwonym?

                                                    > No prawie, które to mamy miejsce ? trzecie ?

                                                    Nie wiem i w ogole mnie to nie interesuje.

                                                    > Jaszcze raz pytam skąd ta wiedza, kto się z tym godzi oprócz tych co nie zapina
                                                    > ją ? I z czego to wnosisz.

                                                    Ze skali widocznego zjawiska. Warszawa jest dosc chlubnym wyjatkiem. Pobliskie
                                                    Legionowo juz nie.

                                                    > Natomiast jak juz, to o prędkości warto gadać bo jak widać niewielu ma pojecie
                                                    > o jej skutkach....

                                                    Oczywiscie. Dokladnie tak samo ma sie rzecz z palaczami. Oni po prostu nie wiedza...

                                                    > Dokładnie, bo tylko wysokie kary i skuteczność policji do czegoś doprowadzi...

                                                    Wylacznie skutecznosc. Jezeli realnie (nie)ryzykuje sie mandatu w kwocie 10000
                                                    zl za wjazd na czerwonym, to surowa kara jest fikcja. Jesli zas codziennie
                                                    ryzykuje sie "tylko" 500 zl za to wykroczenie, to zupelnie inna sprawa. Ja mam
                                                    swiadomosc, ze wiekszosc obywateli naszego panstwa uwaza, bo tak dala sobie
                                                    wmowic, ze tylko surowa kara dziala. Ja uwaza, ze wylacznie nieuchronna kara
                                                    jest skuteczna - surowosc jest drugorzedna. Z reszta byly tu linkowane
                                                    taryfikatory. Nie mamy az tak niskich mandatow. Smieszne sa sankcje za
                                                    przekraczanie wszelkich norm. Ale i to wpisuje sie w fiskalna polityke - wszak
                                                    nie mozna "bezmyslnie" likwidowac dobrych "platnikow", zabeirajac im prawo jazdy.

                                                    > Dostrzeż jednak różnice ja choć swoje uważam, to pasy zapinam ...

                                                    Po co. Boisz sie mandatu, czy masz jakies inne przeslanki? Mandatu sie nie boj,
                                                    bo ponoc jezdzisz powoli. Prawdopodobienstwo, ze policjant zajrzy przez okno
                                                    prawidlowo jadacego jest bliskie zeru. Ponadto, gdy sie jezdzi powoli, znikaja
                                                    zagrozenia. Po co wiec sie zapinasz?

                                                    > No widzisz, a mną się nie da czego dowodem nawet to że nie wierze "w pasy cud",
                                                    > super opony czy inne bzdety...

                                                    Tak Ci sie wydaje. Oczywiscie sa przypadki "odporne", ale kropla drazy skale.
                                                    Jednak musi to robic stale, a nie gdy ma "akcje".

                                                    > No jak reaguje ? Co daje lizaki jak kogoś złapią bez pasów ...

                                                    Najgorzej jak mozna - nie zauwaza (bo jak sie nie patrzy, to sie nie zauwaza).
                                                    Chyba, ze maja "akcje"...

                                                    > No a te 5000 w roku to wszyscy bez pasów ?

                                                    Czy to wazne. Podobno zycie jest bezcenne. Ja uwazam, ze gdyby nawet o jedna
                                                    zycie wiecej udalo sie dzieki pasom zachowac, to warto. A moze nie?

                                                    > No, ale to nie znaczy ze tego nie ma. Czy znaczy ?

                                                    To znaczy, ze nigdy o takim wypadku nie slyszalem. Przyznac jednak musze, ze w
                                                    razie wypadku zawsze uslysze, ze ktos jechal za szybko nigdy zas nie uslysze o
                                                    tym, ze jechal bez pasow.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 03.03.10, 22:40
                                                    edek40 napisał:

                                                    > I powierza sobie drogocenny ladunek?

                                                    Nie, po prostu już nie musi jeździć, ale wśród tych którym powierza, debila nie
                                                    uświadczysz...

                                                    > Niewatpliwie jezdzimy po innej Polsce. Ja nie widze, choc dziennie pokonuje nie
                                                    > mniej niz 60 km po Warszawie i najblizszych okolicach.

                                                    60 km czyli coś ~ 30 skrzyżowań, a ile jest skrzyżowań w Warszawie i okolicach ?
                                                    Ile jest radiowozów ? No jak sie postarasz to masz szanse policzyc
                                                    prawdopodobieństwo...
                                                    No wiem powinno byc wiecej radiowozów, policji itd no to też możesz policzyć ile
                                                    kosztuje utrzymanie jednego radiowozy z załogą...
                                                    Ta niefrasobliwość kierowców też nas kosztuje w ten sposób.

                                                    > Nie wiem i w ogole mnie to nie interesuje.

                                                    No ale sam pytałeś czy to nasza specjalnośc, z tych statystych wychodzi ze tak !

                                                    > Ze skali widocznego zjawiska. Warszawa jest dosc chlubnym wyjatkiem. Pobliskie
                                                    > Legionowo juz nie.

                                                    No i pewien jesteś, że to wynika z większej "świadomości i poszanowania prawa"
                                                    przez warszawiaków ? Czy z faktu ze w Warszawie łatwiej o spotkanie z drogówką ?

                                                    > Oczywiscie. Dokladnie tak samo ma sie rzecz z palaczami. Oni po prostu nie wied
                                                    > za...

                                                    Czytać nie umieją ? Jest na każdej paczce!
                                                    Czyżbyś sugerował że na kazdym aucie powinien być napis "Predkość zabija" a z
                                                    drugiej strony "Zapnij pas boś nie As!"

                                                    > Ja uwaza, ze wylacznie nieuchronna kara
                                                    > jest skuteczna - surowosc jest drugorzedna.

                                                    To takie modne podejście do sprawy ale nieskuteczne czego dowodzą ostatnie lata
                                                    nie tylko na drogach...
                                                    Wykrywalność wykroczeń w ruchu drogowym jest minimalna i to w każdej kategorii
                                                    też i prędkości. Tu nie ma poszkodowanych o ile nie ma wypadku, nie ma kto
                                                    zgłosić wykroczenia. Wiec aby podnieś skuteczność trzeba zwiększyć liczbę
                                                    policji i radiowóz na każdym rogu. Tylko ile tych rogów do obstawienia ...
                                                    Nawet te co dzisiaj jeżdżą, skutecznie namierzają 3-4 godziny/8 bo tylu nałapią
                                                    że nie sposób zdążyć z papierkami...
                                                    Kary muszą być surowe i dolegliwe (zatrzymywanie PJ). Muszą mieć charakter
                                                    odstraszania. Jak nie to będzie to co jest. Tu zapłaci za rogiem znów zrobi to
                                                    samo...

                                                    >Z reszta byly tu linkowane
                                                    > taryfikatory. Nie mamy az tak niskich mandatow. Smieszne sa sankcje za
                                                    > przekraczanie wszelkich norm. Ale i to wpisuje sie w fiskalna polityke - wszak
                                                    > nie mozna "bezmyslnie" likwidowac dobrych "platnikow", zabeirajac im prawo jazd
                                                    > y.

                                                    Przy tej skali wykroczeń dochody z mandatów nie spadna nawet jakby z dnia na
                                                    dzień na drogi wyjechało 50% kierowców mniej.



                                                    > Po co. Boisz sie mandatu,....

                                                    Bo mi to nie przeszkadza, a poza tym mam coś takiego niemodnego jak poszanowanie
                                                    porządku i prawa ... no i ten buczek !

                                                    > Tak Ci sie wydaje. Oczywiscie sa przypadki "odporne", ale kropla drazy skale.
                                                    > Jednak musi to robic stale, a nie gdy ma "akcje".

                                                    Tak mnie czy tobie sie wydaje???
                                                    To zgłoś sie do jakiejś organizacji i spróbuj wyperswadowac np. reklamą by
                                                    gwałciciele nie gwałcili, pedofile sie powstrzymali itd. Życzę powodzenia !

                                                    > Chyba, ze maja "akcje"...

                                                    No maja akcje to nie nowina, taka to już organizacja, że szef na odprawie mówi
                                                    dziś robimy to. Ale "robimy to" nie znaczy, ze nie robimy tamtego wogóle.

                                                    > Czy to wazne. Podobno zycie jest bezcenne. Ja uwazam, ze gdyby nawet o jedna
                                                    > zycie wiecej udalo sie dzieki pasom zachowac, to warto. A moze nie?

                                                    Zależy co. Zapiąć warto, ale rzucić całą policje do kontrolowania pasów a
                                                    zaniedbać pozostałe rzeczy które np. powodują pozostałe 4999 zgonów może
                                                    oznaczać że w następnym roku będzie 5999 zgonów ale za to jeden uratowany !!!

                                                    > To znaczy, ze nigdy o takim wypadku nie slyszalem. Przyznac jednak musze, ze w
                                                    > razie wypadku zawsze uslysze, ze ktos jechal za szybko nigdy zas nie uslysze o
                                                    > tym, ze jechal bez pasow.

                                                    No i słusznie że tak mówią bo to ze jechał za szybko jest przyczyną to że jechał
                                                    bez pasów tylko okolicznością wypadku.
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 04.03.10, 11:19
                                                    > Nie, po prostu już nie musi jeździć, ale wśród tych którym powierza, debila nie
                                                    > uświadczysz...

                                                    To cudnie. Mamy wiec jeden mobilny punkt "poboru oplat" w Warszawie, jeden
                                                    stacjonarny superfotoradar w Tarczynie i kilku pewnych nie-debili za
                                                    kierownica TIRa. Czuje sie bezpieczny i zadbany.

                                                    > 60 km czyli coś ~ 30 skrzyżowań, a ile jest skrzyżowań w Warszawie i okolicach?
                                                    > Ile jest radiowozów ? No jak sie postarasz to masz szanse policzyc
                                                    > prawdopodobieństwo...

                                                    Co tu sie starac? Jest stale bliskie zeru. Jesli jezdzac stale, radiowozy widuje
                                                    sporadycznie, to nie trzeba juz zadnych innych danych do obliczenia tego
                                                    "pobliza zera".

                                                    > No wiem powinno byc wiecej radiowozów

                                                    Nie powinno. Wystarczy, ze mnie beda gnic w garazach. Jednak stale obcinane sa
                                                    wydatki na policje, bo fotoradary sa duzo tansze w uzytkowaniu. A ze g...no
                                                    moga, to juz nie jest wielka troska. Kasa leci...

                                                    > Ta niefrasobliwość kierowców też nas kosztuje w ten sposób.

                                                    Czy tylko Polacy sa niefrasobliwi za kierownica? Nie pisz mi, ze sa w czolowce.
                                                    Gdyby bowiem tak bylo, policja stalaby na kazdym skrzyzowaniu. A nie stoi, wiec
                                                    jest bezpiecznie. A moglaby "tanio" stac i lepic mandaty za powszechne
                                                    wykroczenia "miejskie".

                                                    > No i pewien jesteś, że to wynika z większej "świadomości i poszanowania prawa"
                                                    > przez warszawiaków ? Czy z faktu ze w Warszawie łatwiej o spotkanie z drogówką?

                                                    Tu az przysiadziesz z wrazenia. Czesciej widuje policje na patrolu (w tym w
                                                    czasie kontroli) w krotkich przebiegach po Legionowie, niz na dlugich dystansach
                                                    w Warszawie. Mysle wiec, ze to jest kwestia swiadomosci, jakby Ci to w smak nie
                                                    bylo. Ina sprawa, ze to czesciej, oznacza powiedzmy raz na miesiac. Zebym choc
                                                    tak czesto widywal cos takiego w Warszawie.

                                                    Zanim zaczniesz cos tam klepac o patrolach, ciezkiej pracy policji itp. spiesze
                                                    z informacja, ze rocznie pokonuje cos kolo 30 kkm. Od bardzo wielu lat.
                                                    Przyznam, ze nie pamietam kiedy ostatni raz bylem po prostu kontrolowany przez
                                                    policje. Tak calkiem bez powodu.

                                                    > Czytać nie umieją ? Jest na każdej paczce!

                                                    A jednak pala. Jednak te obrzydle i wydawacby sie moglo, glupie napisy na czesc
                                                    palaczy dzialaja, bo ilosc palacych spada.

                                                    > Czyżbyś sugerował że na kazdym aucie powinien być napis "Predkość zabija" a z
                                                    > drugiej strony "Zapnij pas boś nie As!"

                                                    W Niemczech, do ktorych nam bardzo dalego w motoryzacji i to w kazdej
                                                    dziedzinie, widzialem mnostwo billboardow promujacych bezpieczna jazde. Po co to
                                                    robia? Raczej nie dla Polakow, bo napisy sa po niemiecku.

                                                    > To takie modne podejście do sprawy ale nieskuteczne czego dowodzą ostatnie lata
                                                    > nie tylko na drogach...

                                                    Masz chyba klopoty z ocena intencji i efektow. To, ze ciagle mowi sie o
                                                    nieuchronnosci kary, nie oznacza, ze cos sie zmienilo. Sorry, zmienilo sie. Po
                                                    ofotoradarowaniu szos, policji na drogach jest jeszcze mniej.

                                                    > Wykrywalność wykroczeń w ruchu drogowym jest minimalna i to w każdej kategorii
                                                    > też i prędkości. Tu nie ma poszkodowanych o ile nie ma wypadku, nie ma kto
                                                    > zgłosić wykroczenia. Wiec aby podnieś skuteczność trzeba zwiększyć liczbę
                                                    > policji i radiowóz na każdym rogu. Tylko ile tych rogów do obstawienia ...

                                                    Niech wiec podejma nierowna walke z tymi rogami i zaczna je obstawiac. Na razie
                                                    widac wyraznie, ze ilosc rogow przerosla ich do tego stopnia, ze w ogole ich nie
                                                    obstawiaja.

                                                    > Nawet te co dzisiaj jeżdżą, skutecznie namierzają 3-4 godziny/8 bo tylu nałapią
                                                    > że nie sposób zdążyć z papierkami...

                                                    To nie moj problem, tylko ich organizacji pracy.

                                                    > Kary muszą być surowe i dolegliwe (zatrzymywanie PJ). Muszą mieć charakter
                                                    > odstraszania

                                                    Moze dla Ciebie 1000 zl to mala kwota. Dla wiekszosci Polakow jest nieomal
                                                    rujnujaca (obejrzyj sobie srednia krajowa, wez pod uwage, ze od tego trzeba
                                                    zaplacic ZUS, podatki i jeszcze musi na zycie wystarczyc - malo komu zostaje
                                                    choc 50 zl), a jednak przekraczanie przepisow jest powszechne az do bolu. Znaczy
                                                    co, podniesc do 10.000 zl, aby mozna bylo napisac, ze zlapano pirata i
                                                    zlicytowano caly jego majatek. I w przyszlym miesiacu tez jakiegos zlapia....

                                                    > Tu zapłaci za rogiem znów zrobi to samo...

                                                    To jest dokladnie to, o czym ciagle pisze. Z tym, ze ja pisze, ze PRZED rogiem
                                                    rowniez nie zaplaci...

                                                    > Przy tej skali wykroczeń dochody z mandatów nie spadna nawet jakby z dnia na
                                                    > dzień na drogi wyjechało 50% kierowców mniej.

                                                    Oczywiscie, ze nie. To rowniez moj "konik". Skala wykroczen nigdy sie nie
                                                    zmieni, jesli najwieksze ryzyko ukarania zawsze bedzie w poblizu
                                                    stacjonarnego fotoradaru.

                                                    > To zgłoś sie do jakiejś organizacji i spróbuj wyperswadowac np. reklamą by
                                                    > gwałciciele nie gwałcili, pedofile sie powstrzymali itd. Życzę powodzenia !

                                                    Masz porownania...

                                                    > No maja akcje to nie nowina, taka to już organizacja, że szef na odprawie mówi
                                                    > dziś robimy to. Ale "robimy to" nie znaczy, ze nie robimy tamtego wogóle.

                                                    Nie mowi. Wiec nie robia...

                                                    > Zależy co. Zapiąć warto, ale rzucić całą policje do kontrolowania pasów a
                                                    > zaniedbać pozostałe rzeczy które np. powodują pozostałe 4999 zgonów może
                                                    > oznaczać że w następnym roku będzie 5999 zgonów ale za to jeden uratowany !!!

                                                    Masz dar generalizowania i przejaskrawiania. Kolego, aby wreszcie bylo jasne, Ty
                                                    chcesz obstawiac wszystkie rogi, rzucac policje na niezapinajacych pasow itp. Mi
                                                    wystarczy, ze policja bedzie po prostu widoczna i bedzie interweniowac. Na razie
                                                    wiec porozmawiajmy tylko o tym. Stanie w stalych miejscach to nie jest policja
                                                    widoczna i interweniujaca, tylko zarabiajaca. Policja interweniujaca, to taka,
                                                    ktora patroluje swoj rewir i reaguje. A takich cudow to ja nie widuje.

                                                    > No i słusznie że tak mówią bo to ze jechał za szybko jest przyczyną to że jechał
                                                    > bez pasów tylko okolicznością wypadku.

                                                    I znowu nie masz racji. W duzej ilosci wypadkow predkosc rowniez jest tylko
                                                    okolicznoscia. Mowia jednak ze jechal za szybko, choc zajechano mu droge.
                                                    Przeciez nie dlatego, ze jechal za szybko? To dokladnie, ja z pasami.
                                                    Niezapiecie pasow nie powoduje wypadkow, podobnie jak wypadkow nie powoduja ci,
                                                    ktorzy jada za szybko, ale to im zajechano droge. Podobnie, jak z pasami, za
                                                    szybka jazda przyczynia sie glownie do powiekszenia zakresu szkod. Jest wiec
                                                    okolicznoscia, a nie przyczyna.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 08.03.10, 10:26
                                                    edek40 napisał:

                                                    > To cudnie. Mamy wiec jeden mobilny punkt "poboru oplat" w ....
                                                    Czuje sie bezpieczny i zadbany.

                                                    A brakuje ci takiego odczucia ? Chciałbyś żeby policja cie
                                                    przytuliła i pocieszyła ???
                                                    No i czemu narzekasz tak na fotoradary. To może jeszcze nie to co
                                                    chciałbyś ale juz krok w dobrą stronę.
                                                    Wiem ze niepodzielasz tej opini ale naprawde 90% "pomarańczowców",
                                                    to ci sami co jadą za szybko, Podbnie sie ma sprawa z pasami. To ta
                                                    sama kategoria kierowców, którzy "przecież nie stwarzaja zagrożenia"
                                                    to sobie moga czasem nagiąc przepisy.

                                                    >Jest stale bliskie zeru. Jesli jezdzac stale, radiowozy widuje
                                                    >sporadycznie, to nie trzeba juz zadnych innych danych do obliczenia
                                                    tego
                                                    "pobliza zera".

                                                    No a ja widuje dość czesto. Pewnie tak naprawde nie wiem czy akurat
                                                    pełnia służbę czy tylko sobie jeżdża ale...np. ostatnio na
                                                    Mogilskiej (miejscowi krakusi wiedża gdzie jest komenda) akurat
                                                    radiwóz wyjechał z komendy i na jego oczach "taryfa" przeskoczyła na
                                                    czerwonym, troche sie nawet przestraszyłem jak obok ruszył z piskiem
                                                    opon radiowóz i zwinął taksiarza jakieś 100m dalej.
                                                    Swoją drogą wyjatkowo nierozgarnienty taksówkarz żeby jeżdzić na
                                                    czerwonym, pod komendą i w dodatku gdy radiowóz już sie zatrzymał na
                                                    pasie obok...

                                                    > Nie powinno. Wystarczy, ze mnie beda gnic w garazach.

                                                    A gniją ???

                                                    >Jednak stale obcinane sa wydatki na policje, bo fotoradary sa duzo
                                                    tansze w uzytkowaniu.
                                                    A ze g...no moga...

                                                    Tak to prawda fotoradar jest tańszy w uzytkowaniu (mozesz sobie
                                                    policzyć ile kosztuje utrzymanie patrolu a cene fotoradary tez
                                                    znajdziesz) tyle że to g.. mogą to chyba nieprawda.
                                                    To czemu taka fala "protestów społecznych" na te fotoradary spada, a
                                                    jest ich w całej Polsce ze dwieście i to chyba najmniej w UE a na
                                                    pewno mniej niż w legendarnych Niemczech. Jak myślisz co u nich było
                                                    pierwsze fotoradary czy bilbordy

                                                    > Czy tylko Polacy sa niefrasobliwi za kierownica? Nie pisz mi, ze
                                                    sa w czolowce.

                                                    No nie piszę bo widże że juz sam wiesz...

                                                    > Gdyby bowiem tak bylo, policja stalaby na kazdym skrzyzowaniu. A
                                                    nie stoi, wiec jest bezpiecznie.

                                                    Kilkaset lat temu, gdy miejsce gdzie dzis stoisz w korkach porastała
                                                    puszcza, nie było ani jednego policjanta, czy było bezpiecznie???

                                                    > Czesciej widuje policje na patrolu (w tym w
                                                    czasie kontroli) w krotkich przebiegach po Legionowie, niz na
                                                    dlugich dystansach w Warszawie.

                                                    I co robią rozdaja lizaki tym co jadą bez pasów ?

                                                    > Mysle wiec, ze to jest kwestia swiadomosci, jakby Ci to w smak nie
                                                    bylo.

                                                    Może nie znam nikogo z Legionowa....

                                                    > Przyznam, ze nie pamietam kiedy ostatni raz bylem po prostu
                                                    >kontrolowany przez policje. Tak calkiem bez powodu.

                                                    No i dobrze po co kontrolować bez powodu, wiem że w PRL to zawsze
                                                    kontrolowali "bez powodu" a to opony im sie nie podobały a to luz w
                                                    kierownicy a to chlapacze.
                                                    No ale wtedy jak stał w nocy na rogatkach to miał 3 auta na godzinę,
                                                    to sie mógł pobawić. Teraz widzisz, ledwie wyjedzie z komendy już
                                                    jest "klient."

                                                    > A jednak pala. Jednak te obrzydle i wydawacby sie moglo, glupie
                                                    napisy na czesc palaczy dzialaja, bo ilosc palacych spada.

                                                    Jeśli już to dlatego że cena rośnie (to taki odpowiednik wysokosci
                                                    mandatu) no i mandaty dla palaczy też nie niskie nawet wyższe niż
                                                    dla kierowców.

                                                    > W Niemczech, do ktorych nam bardzo dalego w motoryzacji i to w
                                                    kazdej dziedzinie, widzialem mnostwo billboardow promujacych
                                                    bezpieczna jazde. Po co to robia? Raczej nie dla Polakow, bo napisy
                                                    sa po niemiecku.

                                                    A Polizai jest dla Polaków? No ale też kiepsko mówią po polsku,
                                                    nawet z angielskim maja chyba wiekszy problem niż nasza policja....

                                                    > To, ze ciagle mowi sie o nieuchronnosci kary, nie oznacza, ze cos
                                                    sie zmienilo. Sorry, zmienilo sie. Po ofotoradarowaniu szos, policji
                                                    na drogach jest jeszcze mniej.

                                                    Tej z radarami tak. Potwierdzam a innej widać i tak nie zauważasz
                                                    ale inni i owszem. Np te Vectry, mondeo sam widziałem.
                                                    I co ciekawe oni łapia nie tylko za predkosc ale i za te manewry z
                                                    bocznych pasów i czerwone itp.
                                                    Bo nie wiem czy wiesz ale jeżdza też po miescie nie tylko po
                                                    autostradach.

                                                    > Niech wiec podejma nierowna walke z tymi rogami ...
                                                    Nie warto podejmować walki która nie rokuje szans na zwycięstwo.
                                                    Dlatego też pewnie najpierw sie "dozbroją". No nie martw sie bedzie
                                                    wiecej tych "mobilnych punktów poboru opłat", tak jak jeszcze kilka
                                                    lat temu fotoradar też był sensacją.

                                                    > To nie moj problem, tylko ich organizacji pracy.

                                                    To nie problem organizacji tylko przerobu. Dlatego trzeba to
                                                    zautomatyzować,

                                                    > Moze dla Ciebie 1000 zl to mala kwota. Dla wiekszosci Polakow jest
                                                    nieomal
                                                    rujnujaca...

                                                    Nie jest to dla mnie mała kwota, w kazdym razie nie na tyle małą by
                                                    ryzykować jej bezsensowną utratę. Ale nie tylko o pieniądze chodzi,
                                                    wiesz zapewne że jesteśmy jednym z nielicznych krajów gdzie
                                                    własciwie nie mozna stracić uprawnień do kierowania pojazdem. A i
                                                    okresowe zatrzymanie to tez raczej kuriozum.

                                                    > Co, podniesc do 10.000 zl, aby mozna bylo napisac, ze zlapano
                                                    pirata i
                                                    > zlicytowano caly jego majatek.

                                                    Nie wydaje sie aby to był problem, masz przykład Finlandii gdzie
                                                    wysokość mandatu zalezy od zamożności "klienta". Słyszałeś ? no mnie
                                                    się wydaje to dobry pomysł, u nas też było kiedyś podobnie i komu to
                                                    przeszkadzało ? No oczywiście nam to przeszkadzało, no to mamy
                                                    taryfikator.

                                                    > To jest dokladnie to, o czym ciagle pisze. Z tym, ze ja pisze, ze
                                                    PRZED rogiem rowniez nie zaplaci...

                                                    Może, ale jednak jesli zapłaci to już zapomni a nie powinien ...

                                                    > To rowniez moj "konik". Skala wykroczen nigdy sie nie
                                                    zmieni, jesli najwieksze ryzyko ukarania zawsze bedzie w poblizu
                                                    stacjonarnego fotoradaru.

                                                    Pewnie miałbyś racje gdyby nie było nic oprócz fotoradarów, ale jest
                                                    choć tego nie widzisz...

                                                    > Masz porownania...

                                                    Jak proponowane przez ciebie metody, typu "Róbta co chceta" a
                                                    reklama wam podpowie "co chceta".

                                                    > Nie mowi. Wiec nie robia...

                                                    Jak to nie mówi no przecież w Płocku powiedział...

                                                    > ... aby wreszcie bylo jasne, Ty
                                                    chcesz obstawiac wszystkie rogi, rzucac policje na niezapinajacych
                                                    pasow itp.

                                                    No nie to chyba ty chcesz, dlatego ci wyjaśniam że to niemożliwe i
                                                    nie racjonalne.

                                                    > Miwystarczy, ze policja bedzie po prostu widoczna ...

                                                    Gdzie na bilbordach ? No bo na ulicach to ona jest naprawdę rozejzyj
                                                    się nie gap sie w ten zderzak przed tobą...

                                                    > Stanie w stalych miejscach to nie jest policja
                                                    widoczna i interweniujaca, tylko zarabiajaca.

                                                    Krótka lekcja prawdopodobieństwa jeśli 30 % jeżdzi bez pasów a 90 %
                                                    za szybko to zatrzymujac tych co jadą za szybko masz szanse złapać
                                                    27 % tych co jadą bez pasów
                                                    A że na tym zarabia...Ja bym powiedział zmniejsza straty bo niestety
                                                    ten patrol kosztuje a jakby nikt nie łamał przepisów patrol byłby
                                                    niepotrzebny, utrzymywanie patrolu jest więc kosztem obsługi
                                                    łamiących przepisy. A wiec niech za to płaca ja nie mam nic
                                                    przeciwko ...

                                                    > I znowu nie masz racji... zajechano mu droge.
                                                    > Przeciez nie dlatego, ze jechal za szybko?

                                                    Niestety w wielu wypadkach tak. W jakich chyba nie musze tłumaczyc
                                                    kierowcy z takim stażem... Czy musze ?

                                                    > Niezapiecie pasow nie powoduje wypadkow, podobnie jak wypadkow nie
                                                    powoduja ci,
                                                    >ktorzy jada za szybko, ale to im zajechano droge.

                                                    Najpierw trzeba by roztrzygnąc czy zajechanie drogi było wynikiem
                                                    umyslnego działania czy błedem wywołanym niewłaściwa oceną sytuacji
                                                    własnie np. oceną predkości pojazdu czy wrecz niemoznoscia
                                                    dostrzerzenia go z odpowiedniej odległosci (proporcjonalnej do
                                                    predkości z jaką się porusza) z uwagi np. na ukształtownie drogi.

                                                    > ...szybka jazda przyczynia sie glownie do powiekszenia zakresu
                                                    szkod. Jest wiec
                                                    okolicznoscia, a nie przyczyna.

                                                    Tylko w tych nielicznych przypadlkach gdy niez
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 08.03.10, 12:27
                                                    > No i czemu narzekasz tak na fotoradary. To może jeszcze nie to co
                                                    > chciałbyś ale juz krok w dobrą stronę.

                                                    To taki krok jedna noga. Sprobuj sam tak "pochodzic". Sam zobaczysz, ze jakos
                                                    malo idziesz do przodu, a glownie krecisz sie w kolko.

                                                    > No a ja widuje dość czesto. ... ruszył z piskiem
                                                    > opon radiowóz i zwinął taksiarza jakieś 100m dalej.

                                                    Krakow to inne miasto, jak widac. Moze zaczyna sie cywilizowac, czego wyraznym
                                                    przykladem jest to, ze przez dosc scisla zabudowe miasta od strony Zakopanego,
                                                    nieomal do Wisly jedzie sie 70 km/h. A juz w takim Radomiu, na pustkowiu 50
                                                    km/h. Moze chodzi o to, ze w Krakowie policja pelni sluzbe, a na Mazowszu
                                                    wystarczy im stawianie znakow?

                                                    W Warszawie czesto i coraz czesciej widuje przeskakiwanie na czerwony. Jednak
                                                    policja nie ma zamiaru mnie straszyc piskiem opon. Od kiedy siegam pamiecia,
                                                    tylko raz widzialem policje ruszajaca w poscig za piratem. Rozumiem, ze to
                                                    zawsze dosc rzadkie zjawisko i wzglednie trudno na nie trafic. Podobnie rzecz
                                                    sie ma z kolizjami/wypadkami. Jednak dzieja sie one duzo czesciej, poniewaz
                                                    dobrych kilka razy widzialem kolizje "na zywo". Ciekawe czy to fart, ze trafiam
                                                    na kolizje "na zywo" czy moze niefart, ze nie widuje policji w akcji?

                                                    > A gniją ???

                                                    Nie, mysle ze je konserwuja w garazu

                                                    > Tak to prawda fotoradar jest tańszy w uzytkowaniu tyle że to g.. mogą to chyba
                                                    nieprawda.

                                                    Co wiec fotoradary moga? Wymien prosze.

                                                    > To czemu taka fala "protestów społecznych" na te fotoradary spada, a
                                                    > jest ich w całej Polsce ze dwieście

                                                    Nie jestem przeciwny fotoradarom samym w sobie. Protestuje jednak przeciwko nim
                                                    po pierwsze dlatego, ze z reguly nie stoja w miejsca niebezpiecznych, tylko
                                                    zlotodajnych. Ponadto instalacja lasu fotoradarow powiedzmy rozwiazuje lub
                                                    probuje rozwiazac kwestie 30% przyczyn wypadkow.. Co z pozostalymi 70%?

                                                    > I co robią rozdaja lizaki tym co jadą bez pasów ?

                                                    Jak raz na miesiac maja wietrzenie radiowozow, wlepiaja mandaty.

                                                    > No i dobrze po co kontrolować bez powodu, wiem że w PRL

                                                    Znaczy sie takie kontrolowanie bez powodu to wymysl z PRLu. A teraz mamy wolnosc
                                                    i jesli nie jedziesz za szybko, to mozesz miec samnochod poskladany na drut i
                                                    bez hamulcow?

                                                    > Tej z radarami tak.

                                                    Sam wyzej napisales, ze aktywnych fotoradarow jest tylko 200 szt. Skoro Ty o tym
                                                    wiesz, ja o tym wiem, to kogo jeszcze te radary strasza? Ach, juz pisze. Mnie,
                                                    bo z uwagi na rosnaca przejezdnosc naszych drog, coraz czesciej jezdze w nocy. O
                                                    tej porze nie jezdza TIRy, za ktorymi mozna gnac ile fabryka dala, bo oni,
                                                    dzieki CB wiedza, gdzie jest rejestrator. Tylko jakie ja sprawiam zagrozenie,
                                                    jadac 90 km/h przez obszar zaspany?

                                                    > Bo nie wiem czy wiesz ale jeżdza też po miescie nie tylko po
                                                    > autostradach.

                                                    Oczywiscie, ze wiem. U mnie grasuje blekitny passat z numerami WPR.... Wystarczy
                                                    patrzec w lusterka, zanim nadepnie sie na gaz na mojej dwujezdniowej wylotowce z
                                                    Warszawy, gdzie jedyna zabudowa to las i 50 km/h. Dalej nie jezdza. Kraza w
                                                    "obiegu zamknietym" tylko na tym dwujezdniowym odcinku. Na jedniojezdniowym nie,
                                                    bo tu nie da sie jechac szybko i choc tu czesto nawet 30 km/h to za szybko, bo
                                                    ktos zasadzil przejscie dla pieszych na krotkim odcinku bez oswietlenia
                                                    ulicznego (jedziesz po oswietlonym, wjezdzasz w nieoswietlone i trosze jakby
                                                    gorzej widzisz, mijasz przejscie i znowu masz oswietlone), tu videorejestrator
                                                    nie jezdzi, bo kogozby zlapal? Z reszta, kolego, czy Ty uwazasz, ze szary i zle
                                                    widoczny fotoradar i nieoznakowany samochod z rejestratorem maja jakiekolwiek
                                                    dzialanie prewencyjne? Moim zdaniem glownie fiskalne. Do czasu oczywiscie. Do
                                                    czasu, az kazdy masz bedzie mial rejestrator, a nieoznakowane samochody policji
                                                    beda karaly mandatami nawet na osiedlowych parkingach. Za komuny tez tak bylo -
                                                    tajni prowokatorzy i donosiciele, ktorzy, jesli nie mogli wykazac sie sukcesami,
                                                    prowokowali. Z reszta ostatnie czasy to wysyp tego typu dzialan, z agentem
                                                    Tomkiem na czele. Myslisz, ze bezpieczenstwo ruchu drogowego powinno byc
                                                    realizowane w ten sposob? Czy aby nie byloby lepiej, aby bylo calkiem jawne?

                                                    > To nie problem organizacji tylko przerobu. Dlatego trzeba to
                                                    > zautomatyzować,

                                                    Zautomatyzowac sciganie zmiany pasa bez kierunkowskazu w kraju, w ktorym "nie
                                                    udalo sie" (celowo w cudzyslowiu, bo zautomatyzowanie kontroli na
                                                    skrzyzowaniach, ktore wszak z daleka sa widoczne, nie oplaca sie - co innego
                                                    fotoradar, ktorego polozenia wielu nie zna na pamiec) jeszcze zautomatyzowac
                                                    przejazdu na czerwonym? Zabawne.

                                                    > Nie jest to dla mnie mała kwota,

                                                    Czyli co? Podnosimy mandaty, tak aby supermegapirat placil 10.000 zl? A moze
                                                    zostanmy przy obecnym taryfikatorze, uczymy kare bardziej realna przez
                                                    uczynienie policji dobrem "widzialnym" i KONIECZNIE wprowadzmy do kodeksu
                                                    wykroczenia, ktore sa zagrozone natychmiastowym zabraniem prawka. Brak takich
                                                    wykroczen (poza jazda po "pijaku") to jedno z najwiekszych kuriozow naszego
                                                    systemu karania kierowcow. Drugie takie kuriozum, to cisnienie na powiekszanie
                                                    wysokosci mandatow, bez cisnienia na zwiekszenie wykrywalnosci, jakby
                                                    NIErealne zagrozenie wysokim mandatem mialo dzialac lepiej niz
                                                    REALNE zagrozenie nizszym.

                                                    > Nie wydaje sie aby to był problem, masz przykład Finlandii gdzie
                                                    > wysokość mandatu zalezy od zamożności "klienta".

                                                    Ale wiesz, ze sa cale rzesze obywateli, ktorzy mniej lub bardziej kreatywnie
                                                    ksieguja swoje dochody (wystarczy miec firme na zone, ktora nie ma prawa jazdy i
                                                    maja rozdzielnosc majatkowa - mozliwe nawet w Finlandii)? Maja wiec placic mniej
                                                    niz przecietny Kowalski? Przeciez tacy "kreatywni" jezdza porsche, a Kowalski
                                                    lanosem. I ta mialaby byc sprawiedliwosc? Chyba raczej kolejny socjalistyczny
                                                    przepis, piszacy o rownosci wszystkich obywateli. Przypominam, ze przymiotnik
                                                    socjalistyczny jest przymiotnikiem zmieniajacym znacenie slowa po nim
                                                    nastepujacego. Fikcja i papka dla mas pracujacych miast i wsi, zapewniajaca
                                                    bezkarnosc dla wiekszej lub mniejszej grupy "trzymajacej kase".

                                                    > Pewnie miałbyś racje gdyby nie było nic oprócz fotoradarów, ale jest
                                                    > choć tego nie widzisz...

                                                    Skoro widzosz to glownie Ty, to jak ma to dzialac na innych obywateli?

                                                    > Jak to nie mówi no przecież w Płocku powiedział...

                                                    Raz. I w przyszlym roku tez powie...

                                                    > Gdzie na bilbordach ? No bo na ulicach to ona jest naprawdę rozejzyj
                                                    > się nie gap sie w ten zderzak przed tobą...

                                                    Moze i gapilbym sie w ten zderzak, gdyby nie to, ze na wlasny uzytek probuje
                                                    wyszukiwac radiowozy, w celu niesatysfakcjonujacego zajecia, jakim jest
                                                    przekonywanie sie ciagle, ze jest ich zatrwazajaco malo.

                                                    > Krótka lekcja prawdopodobieństwa jeśli 30 % jeżdzi bez pasów a 90 %
                                                    > za szybko to zatrzymujac tych co jadą za szybko masz szanse złapać
                                                    > 27 % tych co jadą bez pasów

                                                    Nie wziales w tych rachunkach pod uwage tego, ze z radarem stoja tam gdzie
                                                    zawsze i wystarczy zwolnic, aby nie zatrzymali...

                                                    > Niestety w wielu wypadkach tak. W jakich chyba nie musze tłumaczyc
                                                    > kierowcy z takim stażem... Czy musze ?

                                                    Jesli ktos jedzie 180 na 50, to istotnie wyjezdzajacy z podporzadkowanej nie ma
                                                    wielkich szans na prawidlowa ocene. Jesli zas jedzie 70 na 50 to, sorry, za maly
                                                    robi sobie margines bledu w ocenie.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 08.03.10, 22:51
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Krakow to inne miasto, jak widać. Moze zaczyna sie cywilizowac ...

                                                    Niestety nie podzielam tego zdania raczej zaczyna dziczeć...
                                                    I to nie tylko w sferze ruchu drogowego. ale to inny temat

                                                    > Co wiec fotoradary moga? Wymien prosze.

                                                    No właśnie to o co apelujesz, mogą zapewni nieuchronność kary, na razie za jedno
                                                    wykroczenie ale podobno bezpasowcy i komórkowcy też wpadają...

                                                    > instalacja lasu fotoradarow powiedzmy rozwiazuje lub
                                                    > probuje rozwiazac kwestie 30% przyczyn wypadkow..

                                                    No to dobry początek ...

                                                    > Co z pozostalymi 70%?

                                                    Nie obrazu Kraków zbudowano ...


                                                    > Sam wyzej napisales, ze aktywnych fotoradarow jest tylko 200 szt. Skoro Ty o ty
                                                    > m
                                                    > wiesz, ja o tym wiem, to kogo jeszcze te radary strasza?

                                                    Same radary nie specjalnie straszą tylko egzekwują a strasza skrzynki a tych
                                                    jest wiecej

                                                    > O tej porze nie jezdza TIRy, za ktorymi mozna gnac ile fabryka dala,

                                                    Bardzo lubie jeżdzic za tirem bo on jedzie dość płynnie choć czasami może za
                                                    szybko ale przez małe miejscowości. A co do pory nocnej to niepodzielam twego
                                                    zdania wprost przeciwnie w nocy to jada tiry całymi stadami...
                                                    > Z reszta, kolego, czy Ty uwazasz, ze szary i zle
                                                    > widoczny fotoradar i nieoznakowany samochod z rejestratorem maja jakiekolwiek
                                                    > dzialanie prewencyjne? Moim zdaniem glownie fiskalne.

                                                    No nie wiem, z tym że ja nie mam nic przeciw działaniu fiskalnemu, jak
                                                    wspomniałem to tylko zwrot kosztów i to właśnie wyjątkowo trafnie od tych którzy
                                                    te koszty generują.

                                                    > Za komuny tez tak bylo -
                                                    > tajni prowokatorzy i donosiciele, ktorzy, jesli nie mogli wykazac sie sukcesami
                                                    > prowokowali. Z reszta ostatnie czasy to wysyp tego typu dzialan, z agentem
                                                    > Tomkiem na czele.

                                                    No jest istotna róznica ale chyba jej nie pojmiesz, zarówno miedzy PRL,
                                                    fotoradarem i agentem Tomkiem. Otóż ci pierwsi działali wbrew prawu (nawet
                                                    PRL-owskiemu). No pozostali raczej przeciw tym co prawo łamią, Dobrze mówię.
                                                    Znasz może jakiegoś nie winnego kierowce sfotografowanego tylko dla wykazania się ?

                                                    > Myślisz, ze bezpieczeństwo ruchu drogowego powinno byc
                                                    > realizowane w ten sposob? Czy aby nie byloby lepiej, aby bylo calkiem jawne?

                                                    To ma być skuteczne a jawne jest bo jak cie już zatrzymają czy sfotografują to
                                                    przecież tego nie kryją. No a pozatym mnie jest obojętne bo nie specjalnie moje
                                                    zachowania zależa od tego kto patrzy. Wiem z doświadczenia że wielu jednak sie
                                                    zmienia pod okiem policji...


                                                    > Nie wziales w tych rachunkach pod uwage tego, ze z radarem stoja tam gdzie
                                                    > zawsze i wystarczy zwolnic, aby nie zatrzymali...

                                                    No a jednak zatrzymują przecież ta kwota za mandaty zbierana rok w rok jest
                                                    szokujaca. Myślisz że to sami durnie płaca...

                                                    Jesli ktos jedzie 180 na 50, to istotnie wyjezdzajacy z podporzadkowanej nie ma
                                                    > wielkich szans na prawidlowa ocene. Jesli zas jedzie 70 na 50 to, sorry...

                                                    No ciekawe a miałeś podbramkową sytuacje przy 50 i podobna przy 70?
                                                    Nie widzisz róznicy!
                                                    No to znaczy ze się przez te lata za kierownica nic nie nauczyłeś.
                                                    Takiś kozak ze dopiero 180 wydaje ci się groźne ???
                                                    Imponujace...w internecie.
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 10.03.10, 15:34
                                                    > No właśnie to o co apelujesz, mogą zapewni nieuchronność kary, na razie za jedno
                                                    > wykroczenie

                                                    Na razie???? Na razie wciaz sie dostawia nowe maszty. Na razie wciaz to jest
                                                    jedyne zagrozone mandatem wykroczenie (pisze zagrozone, na podstawie Twoich
                                                    danych na temat ilosc rejestratorow w Polsce). Ile lat potrzeba, aby "na razie"
                                                    przestalo wystarczac i policja wreszcie zaczelaby sie interesowac innymi
                                                    wykroczeniami. Pytam nie bez celu - wszak zautomatyzowanie pomiaru i rejestracji
                                                    zdjelo z policji drogowej sporo roboty. Gdziez oni sie wiec podziewaja????

                                                    > No to dobry początek ...

                                                    Jak wyzej? Ile lat ma trwac ten "dobry poczatek"? Moim zdaniem zdecydowanie zbyt
                                                    dlugo, bo wykwit fotoradarow zawdzieczamy PiSowi, a to juz na tyle odlegla, na
                                                    szczescie, historia, ze czas pomyslec, czy "dobry poczatek" nie zasluguje na
                                                    jakis ciag dalszy.

                                                    > Nie obrazu Kraków zbudowano ...

                                                    Jak wyzej. Gdyby byl budowany w metodzie, ktora Ci sie tak podoba, stalyby
                                                    Wawel, moze Sukiennice i tyle "na dobry poczatek"...

                                                    > Same radary nie specjalnie straszą tylko egzekwują a strasza skrzynki a tych
                                                    > jest wiecej

                                                    Kogo strasza? Piratow? Oni wiedza ktore skrzynki maja zawartosc.

                                                    > zdania wprost przeciwnie w nocy to jada tiry całymi stadami...

                                                    Dodam, ze jezdze glownie w weekendy.

                                                    > No nie wiem, z tym że ja nie mam nic przeciw działaniu fiskalnemu,

                                                    Masz dzieci? Stoisz na stanowisku, ze najleszym wychowaniem jest karanie za
                                                    nieposluszenstwo, bez najmniejszych prob uzmyslowienia dlaczego jest zle? Uwierz
                                                    mi, to ze Tobie wydaje sie, ze kazdy wie, ze niebezpieczna jazda to duze ryzyko,
                                                    nie oznacza, ze przecietny Kowalski nie daje rady spychac tej swiadomosci w
                                                    jakies nie znane zakamarki mozgu. Dokladnie, jak to mam miejsce z paleniem
                                                    papierosow. O ile jednak, jak zauwazyles, liczba palaczy spada rowniez z uwagi
                                                    na koszty, o jezdzie nie da sie tego powiedziec. Zbyt latwo jest bowiem wymykac
                                                    sie wymiarowi sprawiedliwosci.

                                                    Z reszta swiadomosc pewnych spraw jest duzo lepsza niz prosty odruch strachu
                                                    przed kara.

                                                    > To ma być skuteczne a jawne jest bo jak cie już zatrzymają czy sfotografują to
                                                    > przecież tego nie kryją.

                                                    Zabawne. Istotnie. Fotoradar i radar z radiowozem nie kryja sie. Stoja tam,
                                                    gdzie zawsze.

                                                    > No a jednak zatrzymują przecież ta kwota za mandaty zbierana rok w rok jest
                                                    > szokujaca. Myślisz że to sami durnie płaca...

                                                    Jezeli widze goscia z rejestracja WL (czyli tubylec), ktorego zatrzymal
                                                    stacjonarny patrol z radarem, tam gdzie zawsze, to jak mozna takiego nazwac?
                                                    Przeciez jezdzi tedy czesto. Powinien wiedziec: na jednojezdniowce, w zabudowie,
                                                    ile fabryka dala (a rozum nie zakazal, bo "wychowujemy sie" tylko metoda
                                                    karania, wiec rozum jest potrzebny tylko do oceny zagrozenie wystepowania
                                                    radaru, a nie do oceny co to jest predkosc bezpieczna
                                                    ), na dwujezdniowce bez
                                                    zabudowy, ale z 50 km/h, gora 60 km/h. To taka zyciowa umiejetnosc, ktora chroni
                                                    mnie przez placeniem mandatow :) Pewnie dlatego, ze nie jestem durniem :)) Z
                                                    reszta ja mam swiadomosc, ze na tej dwujezdniowce to nie wiecej niz 60 km/h, na
                                                    tej jednojezdniowce, choc nie ma zadnego zagrozenia ukaraniem, to jednak rowniez
                                                    nie wiele szybciej.

                                                    > No ciekawe a miałeś podbramkową sytuacje przy 50 i podobna przy 70?
                                                    > Nie widzisz róznicy!

                                                    Widze. Tylko to demagogia, zmierzajaca do udowodnienia, ze najlepiej to w ogole
                                                    nie ruszac sie z domu.

                                                    > Takiś kozak ze dopiero 180 wydaje ci się groźne ???
                                                    > Imponujace...w internecie.

                                                    Nigdy nie jechalem 180 km/h.
                                                  • jane14 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 11.03.10, 21:41
                                                    edek40 napisał:
                                                    >. Ile lat potrzeba, aby "na razie"...Ile lat ma trwac ten "dobry poczatek"? ...
                                                    Gdyby byl budowany (Kraków) w metodzie, ktora Ci sie tak podoba, stalyby
                                                    > Wawel, moze Sukiennice i tyle "na dobry poczatek"...

                                                    No nic dodać nic ując ...A dlaczego ty nie jesteś w pierwszej dziesiątce
                                                    Forbesa. Gdyby budować sieć fotoradarów w tempie jak ty zbliżasz się do tej
                                                    dziesiątki, to by policja stała z radarem na dynamo w rowerze służbowym, a jakby
                                                    ktoś przekroczył toby biegli do automatu żeby zadzwonic po jedynego w
                                                    województwie pościgowego poloneza...


                                                    > Kogo strasza? Piratow? Oni wiedza ktore skrzynki maja zawartosc.

                                                    Jakby wiedzieli toby to nie był taki interes a z tego co wiem to jest ...

                                                    > Masz dzieci? Stoisz na stanowisku, ze najleszym wychowaniem jest karanie za
                                                    > nieposluszenstwo, bez najmniejszych prob uzmyslowienia dlaczego jest zle?

                                                    Kierowcy to nie dzieci wiedzą doskonale co jest złe, w końcu przynajmniej
                                                    większość zdała egzamin. I dziecko jak już raz, drugi wytłumaczysz a ono dalej
                                                    swoje to co ? No nie namawiam do kar cielesnych ale np. odłożenie kupna
                                                    obiecanej zabawki...

                                                    > O ile jednak, jak zauwazyles, liczba palaczy spada rowniez z uwagi
                                                    > na koszty, o jezdzie nie da sie tego powiedziec. Zbyt latwo jest bowiem wymykac
                                                    > sie wymiarowi sprawiedliwosci.

                                                    No to może akcyza od Vmax pow 130 tak 1000 zł za kazdy km/h pow.
                                                    Teraz widać jak ten system jest niesprawiedliwy dla palaczy.
                                                    Ja nawet stosunkowo niedawno paliłem ale przestałem nawet nie przez wzglad na
                                                    ceny czy nawet apele na paczkach. Myslę że najsilniej motywował mnie brak
                                                    akceptacji tego naogu u innych. Nie żebym wierzył że im szkodzę ale tak jakóś
                                                    niezrecznie było mi palić gdy komuś to przeszkadza, niezależnie czy uważam ze
                                                    faktycznie mu szkodzi czy tez tylko tak wydziwia...

                                                    > Z reszta swiadomosc pewnych spraw jest duzo lepsza niz prosty odruch strachu
                                                    > przed kara.

                                                    Tak ale ona rodzi sie w bólach i tylko u dość waskiej grupy. Nadzieja że
                                                    intensyfikacja uświadamiania pozwoli na poszerzenie tej grupy jest równie
                                                    płonna jak ta że czyniąc studia wyższe obowiązkowymi uzyskamy 100% inteligencji
                                                    w społeczeństwie. No to tak nie działa...


                                                    > Jezeli widze goscia z rejestracja WL (czyli tubylec), ktorego zatrzymal
                                                    > stacjonarny patrol z radarem, tam gdzie zawsze, to jak mozna takiego nazwac?

                                                    No właśnie i myślisz że uświadamianie go, coś pomoże? Skoro nawet tyle nie
                                                    potrafi się nauczyć.

                                                    > ... Tylko to demagogia, zmierzajaca do udowodnienia, ze najlepiej to w ogole
                                                    > nie ruszac sie z domu.

                                                    Demagogia to jest wtedy gdy coś głosisz (najcześciej coś innego niż myslisz) dla
                                                    korzysci/poklasku itp.
                                                    Ja pomijając ten drobiazg że mogę się mylić, ale mówię co uważam za słuszne i
                                                    jednak jak widzisz nie przysparza mi to ani korzyści ani poklasku...

                                                    > Nigdy nie jechalem 180 km/h.

                                                    A ja czasami na autostradach, ale raczej dla sprawdzenia auta niz dla
                                                    nieodpartej potrzeby...
                                                    Ale to daje pewien obraz sytuacji co może sie zdarzyc na terenie zabudowanym
                                                    przy 70.
                                                    Może się mylę, ale jak ktoś wjedzie ci ze sznureczka aut z prawej na lewy pas
                                                    (bo np. wyprzedza) jadać 110 a ty jedziesz 180 to to prawie tak jakby włączył
                                                    się do ruchu ze sznureczka zaparkowanych aut prosto tobie pod nos gdy jedziesz 70.
                                                    Pewnie nie powinien ale zdarza się i to dość często , dlatego nie warto jechać
                                                    70 w terenie zabudowanym gdzie krzyżówek z ograniczoną widocznością, np. przez
                                                    zaparkowane auta nie brakuje jak i wyprzedzać na autostradzie sznurek aut z
                                                    prędkością 180
                                                  • edek40 Re: Nie z sufitu, nie i internetu, a z drogi, 12.03.10, 09:25
                                                    > No nic dodać nic ując ...

                                                    A sobie nie dodawaj. Uwazam, ze fotoradarow juz wystarczy. Pierwszy krok zrobiony. I te kilka lat jest wystarczajacym okresem, aby wreszcie zaczac choc probowac robic drugi.

                                                    > Jakby wiedzieli toby to nie był taki interes a z tego co wiem to jest ...

                                                    Jest. Lapia sie "przypadkowi". Uwazasz, ze jakikolwiek rep utrzymalby sie w zawodzie nie jezdzac za szybko? Skoro wiec stale tak jezdza, znaczy, ze maja w d...pie fotoradary, podobniej z reszta jak lotne i nielotne patrole. Z reszta sam slusznie zauwazyles, ze za TIRem jedzie sie szybko i plynnie. Ciekawe czemu?

                                                    > Kierowcy to nie dzieci wiedzą doskonale co jest złe,

                                                    Dzieci rowniez.

                                                    > swoje to co ? No nie namawiam do kar cielesnych ale np. odłożenie kupna
                                                    > obiecanej zabawki...

                                                    I owszem. Nie mozna jednak spoczywac na laurach i odmawiac kolejnych zabawek. Skoro dotychczasowe tlumaczenie nie przynosi skutkow, nalezy... tlumaczyc dalej, moze w inny sposob.

                                                    Dzis natknalem sie na przenosny fotoradar SM. Stal oczywiscie niezle schowany w srodku niczego. Kierowcy mijali go i dodawali gazu. I tak wpadali na skrzyzowanie z przejsciem dla pieszych kolo szkoly. Oni bowiem spelnili swoj obywatelski obowiazek - zwolnili na widok kontroli...

                                                    > ceny czy nawet apele na paczkach. Myslę że najsilniej motywował mnie brak
                                                    > akceptacji tego naogu u innych.

                                                    Kazda motywacja jest dobra ;) Ino znajdz kolego porownanie. Wyprzedza Cie ktos na zlamanie karku i co? Nie akceptujesz tego w zaciszu swojego auta. Oczywiscie mozesz o tym opowiedziec przyjaciolom. Tak to juz jednak jest, ze nasi przyjaciele maja nieco zblizone podejscie do wielu spraw. Ja moim moge stale tlumaczyc pewne sprawy i slyszec, ze mam 100% racji. Bardzo konstruktywne bicie piany. Juz lepiej sie napic.

                                                    > Tak ale ona rodzi sie w bólach i tylko u dość waskiej grupy.

                                                    Nalezy wiec robic wszystko, aby ta grupa sie poszerzala. W polskich warunkach jednak to zdanie powinno brzmiec: robic cokolwiek...

                                                    > No właśnie i myślisz że uświadamianie go, coś pomoże? Skoro nawet tyle nie
                                                    > potrafi się nauczyć.

                                                    Pytales o debili, to odpowiedzialem. Ja nie neguje koniecznosci karania. Ja neguje metode "wychowywania" wylacznie bodzcami negatywnymi. Taki debil bowiem w koncu straci prawo jazdy i (teoretycznie) po klopocie. Mi chodzi o takich, ktorych opisalem wyzej. Oni po tym radarze wpadali na to skrzyzowanie, jadac gora 60 km/h. Ale tak na oko, calkiem bezmyslnie, bo "mozg" wlaczaja oni nawykowo tylko na widok kontroli. Potem moga odpoczywac.

                                                    Ujme to inaczej, choc zapewne wyjde na d..pe, nie kierowce. Z moim serdecznym kumplem mamy dosc podobne predkosci podrozne. Ja mandatow nie place, on raz, dwa razy w roku za drobne przekroczenia. On moze non stop prowadzic i 1000 km, ja nie. Czy to oznacza, zem slabowity? Raczej nie. Ja bowiem, na naszych traktach sredniowiecznych, nie odpuszczam sobie i stale jade tak skupiony, jak tylko daje rade. On zas, magicznie niepomny wszelkich i idiotycznych zagrozen, zwiazanych z jazda po naszych drogach, "odpuszcza" sobie. Byc moze moj sposob jazdy wynika z faktu potracenia pijanego pieszego w samiutkim srodku lasu? Lepiej, aby kierowcy nie mieli takiego bagazu doswiadczen i materialow do przemyslen. Ale bezwzglednie trzeba ludziom wlaczac mozgi w taki sposob, aby patrzyli nie tylko na zderzak auta przed nimi. To dziwne, ale wielu, nawet mocno inteligentnych ludzi, nie posiada bowiem wyobrazni, ktorej ja, byc moze, mam w nadmiarze i w wyposazeniu standardowym.

                                                    > A ja czasami na autostradach, ale raczej dla sprawdzenia auta niz dla
                                                    > nieodpartej potrzeby...
                                                    > Ale to daje pewien obraz sytuacji co może sie zdarzyc na terenie zabudowanym
                                                    > przy 70.

                                                    To juz doszlo do tego, ze na autostradzie spodziewasz sie pieszych i rogacizny?

                                                    Nie, jazda 180 km/h nie daje zadnego pojecia o tym, co dzieje sie gdy jedzie sie 70 km/h w obszarze zabudowanym. Po to m.in. wymyslono autostrady.

                                                    > Może się mylę, ale jak ktoś wjedzie ci ze sznureczka aut z prawej na lewy pas
                                                    > (bo np. wyprzedza) jadać 110 a ty jedziesz 180 to to prawie tak jakby włączył
                                                    > się do ruchu ze sznureczka zaparkowanych aut prosto tobie pod nos gdy jedziesz
                                                    > 70.

                                                    Nie mylisz sie, ale jest to zakazane, choc fotoradary sa na takie wykroczenia nieczule.

                                                    > Pewnie nie powinien ale zdarza się i to dość często , dlatego nie warto jechać
                                                    > 70 w terenie zabudowanym gdzie krzyżówek z ograniczoną widocznością, np. przez
                                                    > zaparkowane auta nie brakuje

                                                    A jak brakuje? Zdecydowanie za duzo obszarow zabudowanych w Polsce to prosta szosa, z chalupami oddalonymi od jezdni o 10-15 metrow, stojacami za solidnymi plotami, z zamknietymi bramami. O to wlasnie takie (nie)zabudowane tereny sa "odruchowo" mylone z terenami naprawde zabudowanym. Tak przez kierowcow, jak i stawiaczy znakow.
                • tymon99 Re: Dieta cud !!! 16.02.10, 23:20
                  edek40 napisał:

                  > Maja sie rozciagac, aby zmniejszac
                  > obciazenie kosci i wartosc przeciazenia.

                  jeśli dobrze zrozumiałem instrukcję do mojego samochodu, to raczej stosownie
                  nacięta blacha w miejscu mocowania pasa ma się poddać niż sam pas. a potem
                  odpowiednie urządzenie poruszane nabojem prochowym ma wykasować powstały luz.
                  przyjrzałem się dziś samym pasom. na moje oko, siła potrzebna do ich zerwania
                  zadałaby mi rozległy uraz wielonarządowy prowadzący do nieuchronnej śmierci w
                  kilka minut.
                  • crannmer Re: Dieta cud !!! 17.02.10, 07:55
                    tymon99 napisał:

                    > stosownie
                    > nacięta blacha w miejscu mocowania pasa ma się poddać niż sam pas. a potem
                    > odpowiednie urządzenie poruszane nabojem
                    > prochowym ma wykasować powstały luz.

                    Kolejnosc zadzialania jest odwrotna.
                    • tymon99 Re: Dieta cud !!! 17.02.10, 08:11
                      crannmer napisał:

                      > Kolejnosc zadzialania jest odwrotna.

                      rzeczywiście.
              • crannmer Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 19:02
                jane14 napisał:

                > Być może, ale jak już kiedyś tłumaczyłem przy innej dyskusji test odbywa się w
                > ściśle określonych warunkach i jego celem nie jest określenie że na 100 % ktoś
                > w danych warunkach przeżyje.

                Niemniej w tym tescie zerwane pasy u wiodacych producentow sie AFIK nie
                zdarzaja. A wrecz przeciwpoloznie, przy wspomnianych 64 km/h prawdopodobienstwo
                przezycia jest wysokie, albowiem i samochody budowane sa tak, zeby zdac test.

                Ergo gadanie o wytrzymalosci pasow do 50 km/h jest bzura.
                • jane14 Re: Dieta cud !!! 14.02.10, 21:30
                  crannmer napisał:


                  > Niemniej w tym tescie zerwane pasy u wiodacych producentow sie AFIK nie
                  > zdarzaja. ...

                  A ile wazy manekin ??? Na grubasa to on nie wygląda ...
                  • edek40 Re: Dieta cud !!! 15.02.10, 10:45
                    > A ile wazy manekin ??? Na grubasa to on nie wygląda ...

                    Miales kiedys w reku olow? Zapewniam Cie, ze wazy sporo wiecej niz na to wyglada.
                    • jane14 Re: Dieta cud !!! 15.02.10, 23:34
                      edek40 napisał:

                      > > A ile wazy manekin ??? Na grubasa to on nie wygląda ...
                      >
                      > Miales kiedys w reku olow? Zapewniam Cie, ze wazy sporo wiecej niz na to wyglad
                      > a.

                      No miałem, a ten manekin jest z ołowiu ???
                      • edek40 Re: Dieta cud !!! 16.02.10, 09:26
                        > No miałem, a ten manekin jest z ołowiu ???

                        Jest z waty i powietrza, aby pod zadnym pozorem nie zerwal pasow w crash-tescie.
      • a_weasley Dieta cud. Przydałaby się na mózg. 24.02.10, 11:42
        Jane14 napisała:

        > To żadna rewelacja, i nie powinna zaskakiwać.

        Ale potem zaczęły się rewelacje:

        > Pamiętać trzeba jedno, że obciążenie pasa przy kolizji
        > będzie rosło proporcjonalnie do kwadratu prędkości
        > a liniowo do masy,

        - tu jeszcze był sens, co prawda tylko przy tej samej drodze odkształceń
        (łącznie pojazdu i przeszkody, względnie samego pojazdu w przypadku uderzenia w
        przeszkodę nieruchomą nieodkształcalną) i takim samym rozciągnięciu pasa, ale
        zawsze -

        > a wiec by jechać o
        > 10 km/h szybciej trzeba by schudnąć o 100kg !!!


        A tu już poproszę o obliczenia, z których wzięły się te rewelacje. Musiała tu
        być jakaś relatywistyczna arytmetyka w użyciu, bo na gruncie arytmetyki
        klasycznej jeśli iloczyn masy i kwadratu prędkości ma być stały, to przy
        wzroście prędkości o 20% masa musiałaby spaść o ok. 30%, bo 1:(1,2)2 = 0,7 (około).
        Czyli np. żeby zamiast 80 jechać 96 trzeba by z 90 kg schudnąć do 63.
        Oczywiście w szczególnym przypadku te 10 km/h i 100 kg może być trafne. Np.
        jeśli kierowca ważący 327 kg chciałby zwiększyć o 10 km/h prędkość 50 km/h i
        żeby obciążenie pasów się nie zmieniło, musiałby istotnie zrzucić 100 kg.
        • edek40 Po co sie wysilac? 24.02.10, 11:55
          Jane twierdzi, ze niezapinanie pasow nie powoduje wypadkow. W sumie nic wiecej
          nie musi dodawac od siebie...
          • a_weasley Re: Po co sie wysilac? 24.02.10, 13:03
            Edek40 napisał:

            > Jane twierdzi, ze niezapinanie pasow nie powoduje wypadkow.

            I tu akurat ma szczerą rację, bo pasy, jak i cała reszta środków bezpieczeństwa
            biernego, nie po to są, żeby wypadkom zapobiegać, tylko żeby minimalizować ich
            skutki.
            • edek40 Re: Po co sie wysilac? 24.02.10, 13:28
              > I tu akurat ma szczerą rację,

              Bez watplienia

              > bo pasy, jak i cała reszta środków bezpieczeństwa
              > biernego, nie po to są, żeby wypadkom zapobiegać, tylko żeby minimalizować ich
              > skutki.

              Jednak on, w powyzej opisanym mechanizmie, nie widzi niczego zlego w
              niezapinaniu pasow. On bezpieczenstwo ruchu drogowego widzi wylacznie przez
              pryzmat pogietych blach i, co najgorsze, nie jest w tym odosobniony. To
              oficjalne stanowisko naszych wladz. O ile jane, jako tzw. zwykly obywatel, moze
              zyc utopijnymi pomyslami, ze wypadki da sie wyeliminowac skuteczna akcja
              fotoradarowa, to tzw. czynniki nie powinny wykazywac sie tak daleko idaca
              naiwnoscia. Skoro wyniki "akcji" (a jakze) w Plocku wykazaly, ze az 30%
              kierowcow nie zapina pasow i, o zgrozo, az 70% dzieci jest nieprawidlowo
              przewozona, to oznacza, ze czas przestac pie...c, ze predkosc zabija. Wszyscy ci
              ludzie ryzykuja, nawet smiercia, juz przy bardzo niewielkich predkosciach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka