Za co emes kocha mikroronda

28.03.11, 16:47
PLANIK RONDA W KOLBIELI

To ze TIRy przez to koromyslo przejezdzja z predkoscia staruszka z balkonikiem, to jedno. Jak nie ma duzego ruchu, to maly problem. A drugie?

Przyjrzyjcie sie ustawieniu samochodow. Czerwony TIR zjezdza z ronda. Zolty samochod spokojnie moglby ruszyc, ale nie widzi kierunkowskazu TIRa (szczegolnie w dzien), a do tego, z powodu powykrzywianej geometrii ronda, ustawienie ciezarowki nie sugeruje czy auto zjezdza czy dalej sobie cyrkuluje. Pol biedy jak nie wiadomo co robi TIR, bo jak juz zauwazy sie, ze jednak zjezdza, to jest miejsce, zeby ruszyc (przejedzie jedno auto zamiast kilku, ale jednak). Klopot w tym, ze znaczna czesc ruchu stanowia osobowki, ktore jada na tyle gesto, ze jak juz zauwazy sie, ze jakas zjezdza, to juz nie mozna wjechac, bo nie wiadomo co zrobi kolejna. I tkwi sie w korku...

A wystarczyloby powiekszyc srednice tego czegos i zrobic lagodne wjazdy i zjazdy, zeby te wytwory naprawde zaczely spelniac zalozona funkcje (uplynnianie ruchu) i emes by nie pyskowal. A "sie nie da", bo ronda maja uplynniac ruch poprzez jego blokowanie. W obecnej formie mikroronda sluza wylacznie powstawaniu zatorow (najdluzszy w jakim stalem mial 9 km, ktore pokonalem ze srednia predkoscia ponizej 8 km/h) i meczeniu kierowcow. Zatorow, w ktorych faktycznie malo kto ginie w wypadkach i nikogo nie zwilza to, ze okoliczni mieszkancy sa w glebokiej d... (halas, drgania, smrod), a wypadki spowodowane przez coraz bardziej zmeczonych kierowcow zdarzaja sie gdzie indziej :-/

PS Rondo w Kolbieli nalezy do tych wiekszych... Najmniejsze, odpowiednie akurat do osiedlowej alejki, obserwowalem na DK10 (w 2007 r. Polska zaproponowala Unii wlaczenie tej trasy do miedzynarodowego korytarza transportowego).

PPS Planik jest nieco ulomny, bo nie dysponowalem zdjeciem w odpowiedniej rozdzielczosci.
    • jureek Re: Za co emes kocha mikroronda 28.03.11, 17:01
      Możesz zacytować dosłownie tę odpowiedź, którą dostałeś, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że napisano Ci, że ronda mają za zadanie blokowanie ruchu.
      Jura
      • emes-nju Re: Za co emes kocha mikroronda 28.03.11, 17:12
        LINK

        "Ruch „wpuszczamy” na przedłużeniu średnicy ronda w celu
        zmuszenia kierowców do redukcji prędkości pojazdów przy przejeździe
        przez skrzyżowanie z ruchem okrężnym".


        Nawet dziecko wie, ze na rondzie o gemetrii jak na zalaczonym rysunku rzeczona "redukcja predkosci" sprowadzi sie do bardzo znaczniej redukcji predkosci (szczegolnie przy skrecie w lewo - na rondzie w Kolbieli bardzo znaczna czesc ciezarowek skreca!), a to w warunkach od sredniego natezenia ruchu wzwyz MUSI prowadzic do powstawania korkow. Na DK17 znanym chyba gdace standardem jest 10 tys aut na dobe, co oznacza SREDNIO 7 aut na minute (a ile jest w szczycie?) i mamy klopocik jak przez rondo przejezdza raptem 2-3 auta na minute... Czyli tak ma byc! No bo to przeciez nie jest wypadek przy pracy, a efekt wytezonej pracy expertow z gdaki.

        "Sie nie daa" zrobic wiekszych rond o lagodniejszych wjazdach, bo piraty beda jechaly 20-30 km/h (to chyba wedlug gdaki za mala "redukcja predkosci"), a nie zalozone i bezpieczne 5-10 km/h, jak na mikrorondach typu tego w Kolbieli :-/
    • qqbek Tak się składa, że znam to rondo... 28.03.11, 17:08
      ... i w takiej sytuacji (ciężarówka zjeżdża) trudno nie dostrzec sygnalizacji takiego manewru.
      Do tego rzeczywiście rondo ma przynajmniej o metr zbyt małą średnicę, w związku z powyższym nawet wjazd przed nieskręcającego TIR-a nie należałby do manewrów niebezpiecznych (bo jeżdżą przez nie w porywach 10km/h).
      Słowem- rondo korkuje ofiara w żółtym samochodzie, która nie potrafi włączyć się do ruchu odpowiednio dynamicznie.
      • emes-nju Re: Tak się składa, że znam to rondo... 28.03.11, 17:16
        qqbek napisał:

        > ... i w takiej sytuacji (ciężarówka zjeżdża) trudno nie dostrzec sygnalizacji
        > takiego manewru.

        Ostatnio jechalem w sloneczna pogiode i sie przyjrzalem. Raz widac kierunek, raz nie - wystarczy, zeby byl zakurzony.

        Najwiekszym problemem sa osobowki, bo tu nawet jak widac kierunkowskaz tego najblizszego, to nie wiedomo co zrobi nastepny. A zjazd i wjazd sa na tyle blisko siebie, ze szczegolnie wieksze pojazdy nie rusza.

        Faktem jest, ze ronda bardzo czesto blokuja ofiary, ktore musza miec "czysty horyzont", zeby podjac decyzje o wlaczeniu jedynki ;-) Ale ofermy tez jezdza po drogach... A czesto wielokilometrowe korki swiadcza o tym, ze nawet nieofermy stoja na debowo.
        • qqbek Re: Tak się składa, że znam to rondo... 28.03.11, 18:55
          emes-nju napisał:

          > Najwiekszym problemem sa osobowki, bo tu nawet jak widac kierunkowskaz tego naj
          > blizszego, to nie wiedomo co zrobi nastepny. A zjazd i wjazd sa na tyle blisko
          > siebie, ze szczegolnie wieksze pojazdy nie rusza.

          Też racja, ale jeżeli jedna osobówka zjeżdża, a druga jest na tym rondzie "niepewna" to nadal można się dynamicznie włączyć do ruchu (ta zjeżdżająca będzie musiała trochę zwolnić przed zjazdem, bo tak to ustrojstwo zaprojektowano).

          > Faktem jest, ze ronda bardzo czesto blokuja ofiary, ktore musza miec "czysty ho
          > ryzont", zeby podjac decyzje o wlaczeniu jedynki ;-) Ale ofermy tez jezdza po d
          > rogach... A czesto wielokilometrowe korki swiadcza o tym, ze nawet nieofermy st
          > oja na debowo.

          "Nieofermy" stoją przez ofermy... nie raz stawałem na 2km przed Kołbielą, by w ślimaczym tempie poruszać się w stronę ronda... ale zwalam to na karb braku edukacji polskich kierowców, a nie na niewydolność rond.
          Jeździłem dwa lata w Anglii, kraju, który wprost ukochał sobie ronda... i przez dwa lata nie widziałem tam tylu ofiar, ile widzę miesiąc w miesiąc na rondach w swoim mieście (a tych niewykastrowanych sygnalizacją świetlną zostało naprawdę niewiele u mnie w Lublinie).
          • emes-nju Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 10:06
            Ofermostwo rosnie proporcjonalnie do wkladania ludziom do lbow, ze predkosc zabija. Teraz standardem warszawskim jest przejazd przez skrzyzowanie z predkoscia 10-20 km/h, a dopiero potem (czasem kilkaset metrow za!) lagodne dodawanie gazu (konczace sie, jezeli do nastepnych swiatel jest daleko, osiagnieciem predkosci "podswietlnej", ale jako, ze osiaga sie te predkosc po-wo-lut-ku, to jest bezpiecznie).

            To samo na rondach. Zdaje sie, ze Orwell wrzucil filmik o tym jakie to w Warszawie chamstwo, bo po nanorondkach jezdzi sie na "zyletke". No bo normalny kierowca to by poczekal na "wolny horyzont" ;-P Nie mowiac o tym, ze wjazd na rondo za zadne skarby nie moze byc dynamiczny - teraz trendy jest pewna, przez chamow (ze mna wlacznie) slamazarnoscia zwana, dostojnosc w ruchach :-)
            • nazimno µ-rondo i skutki. 29.03.11, 10:26
              0. Zero - tepy i uparty "inwestor" zamawia projekt.
              1. Jeden - tepy projektant projektuje spartolony projekt
              2, Drugi - tepy urzednik to zatwierdza
              3. Trzeci - nadzor niczego nie dostrzega
              4. Czwarty - cwany realizator dostaje zlecenie, wie, ze robi knota, ale ma to w d...
              5. Kierowcy zaczynaja "taniec na rondzie", a kazdy tanczy jak potrafi albo jak nie potrafi.
              6. Wypadki...

              I pomyslec, ze wystarczyloby to zrobic od razu zgodnie z geometria wspolczesnych
              pojazdow stosowanych w transporcie.

              Czyz nie mam racji, gdy twierdze, ze idiotow przybywa w tempie wykladniczym?
              • emes-nju Re: µ-rondo i skutki. 29.03.11, 10:40
                Ja mam raczej wrazenie, ze "geometria" naszych mikrorond, to nie efekt cwaniactwa czy durnoty expertuf, a tego, ze u nas postanowiono polozyc nacisk na bezpieczenstwo kosztem wszystkiego innego (w tym zdrowia i komfortu okolicznych mieszkancow!).

                Wiecej! Ja chce, zeby tak bylo! Naprawde wole wierzyc w to, ze wszelkie wedlug mnie idiotyczne, graniczace z sabotazem szykany powstaja z konkretnymi zalozeniami (spowalnianie ruchu w imie poprawy bezpieczenstwa), a nie z durnoty... No bo jak popatrzy sie na mikroronda, to sa tylko dwie opcje:

                1. Robimy trudnoprzejezdne cos, zeby sie ludzie nie zabijali, przy pelnej swiadomosci, ze przepustowosc tego czegos, to ulamek srednich natezen ruchu;
                2. Robimy trudnoprzejezdne cos nie zdajac sobie sprawy z tego, ze przepustowosc tego czegos, to ulamek srednich natezen ruchu.

                Hm... Wole chyba, zeby nasi experci swiadomie blokowali ruch, niz zeby robili to nieswiadomie... To daje nam wieksza szanse na przezycie...
            • jureek Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 10:55
              Ty się Emes zdecyduj. Raz piszesz, że warszawscy kierowcy jeżdżą bardzo dobrze, teraz przedstawiasz ich jak ostatnie ofermy.
              Czytając ten post przypomniało mi się kazanie pewnego proboszcza na mszy sylwestrowej podsumowującej miniony rok. Po przedstawieniu statystyk ślubów, pogrzebów i chrztów powiedział, że chciałby jeszcze poruszyć temat przystępowania do komunii. Myslałem, że będzie narzekał, że mało wiernych przystępuje do komunii, a tu zaskoczył mnie tekstem, że ludzie łażą jak cielęta do komunii, gapią się i on musi czekać, żeby dać takiemu delikwentowi hostię i przez to msza dłużej trwa. Myślę, Emes, że znalazłbyś wspólny język z tym naszym proboszczem ;)
              Jura
              • emes-nju Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 11:10
                jureek napisał:

                > Ty się Emes zdecyduj. Raz piszesz, że warszawscy kierowcy jeżdżą bardzo dobrze,
                > teraz przedstawiasz ich jak ostatnie ofermy.

                Jakos nie przypominam sobie, zebym pisal o warszawskich kierowcach, ze jezdza dobrze. Wielokrotnie za to pisalem, ze poziom ich kultury za kierownica osiagnal europejskie stany srednie.
                • jureek Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 11:48
                  emes-nju napisał:

                  > jureek napisał:
                  >
                  > > Ty się Emes zdecyduj. Raz piszesz, że warszawscy kierowcy jeżdżą bardzo d
                  > obrze,
                  > > teraz przedstawiasz ich jak ostatnie ofermy.
                  >
                  > Jakos nie przypominam sobie, zebym pisal o warszawskich kierowcach, ze jezdza d
                  > obrze.

                  W takim razie przepraszam i przyjmyję do wiadomości, że warszawscy kierowcy jeżdżą co prawda kulturalnie ale ciamajdowato.
                  Jura
                  • emes-nju Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 11:52
                    jureek napisał:

                    > W takim razie przepraszam i przyjmyję do wiadomości, że warszawscy kierowcy
                    > jeżdżą co prawda kulturalnie ale ciamajdowato.

                    Nie ma w tym sprzecznosci, prawda?
                    • jureek Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 12:25
                      emes-nju napisał:

                      > Nie ma w tym sprzecznosci, prawda?

                      Przecież przeprosiłem, czyli wycofuję się z zarzutu sprzeczności. Zdziwiłem się tylko, bo gdy ostatnio po Warszawie jeździłem, tej ciamajdowatości jakoś nie widziałem, wręcz przeciwnie. No ale skoro tak piszesz, to widocznie tak jest, że ci warszawscy kierowcy to w większości takie ofermy.
                      Jura
                  • edek40 Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 12:20
                    > ale ciamajdowato.

                    Aby pozbyc sie tego wrazenia wystarczy pojechac na przyklad do Wroclawia...
                    • jureek Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 12:23
                      edek40 napisał:

                      > Aby pozbyc sie tego wrazenia wystarczy pojechac na przyklad do Wroclawia...

                      Akurat Wrocław znam i na pewno we Wrocławiu nie jeździ się ciamajdowato.
                      Jura
                      • edek40 Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 12:44
                        > Akurat Wrocław znam i na pewno we Wrocławiu nie jeździ się ciamajdowato.

                        Ale nie znasz Warszawy :)

                        Kiedys, bedac we Wroclawiu, odnioslem wrazenie, ze lokalni kierowcy dosc powszechnie ignoruja zielone swiatlo. Polozylem to na karb zmeczenia trasa. Jednak kilka miesiecy pozniej czytalem, ze badania przeprowadzone w kilku miastach w Polsce potwierdzaja moje obserwacje (nie moge znalezc, ale nie skladam broni). Rzeczywiscie Wroclawianie nie spiesza sie za nadto z ruszanem. O ile pamietam przebili ich Lodzianie. Za to Warszawiacy srednio ruszaja jakby dopalal im sie lont pod tylkiem. Z pobieznych, zza kierownicy poczynionych, obserwacji nie dorownuja jednak hiszpanskiemu temperamentowi w Barcelonie.
                        • jureek Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 12:58
                          edek40 napisał:

                          > > Akurat Wrocław znam i na pewno we Wrocławiu nie jeździ się ciamajdowato.
                          >
                          > Ale nie znasz Warszawy :)

                          Warszawę znam z tego, co Emes pisze, a on pisze, że jeździ się ciamajdowato.

                          > Za to Warszawiacy srednio ruszaja jakby dopalal im sie lont
                          > pod tylkiem.

                          Teraz zgłupiałem. Panowie E. nie piszą jednym głosem?
                          Jura
                          • edek40 Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 13:00
                            > Warszawę znam z tego, co Emes pisze, a on pisze, że jeździ się ciamajdowato.

                            Emes ma alfe. Dla niego kazde ruszenie spod swiatel jest za wolne.

                            > Teraz zgłupiałem. Panowie E. nie piszą jednym głosem?

                            Problem?
                            • jorn Re: Tak się składa, że znam to rondo... 30.03.11, 00:55
                              edek40 napisał:
                              Emes ma alfe. Dla niego kazde ruszenie spod swiatel jest za wolne.


                              Ja przez kilka lat miałem w Warszawie Cinquecento 700 (31 KM) i jakoś gdy tylko udało mi się stanąć pod czerwonym światłem na pole position, to prawie zawsze byłem spory kawałek za skrzyżowaniem, gdy samochód z sąsiedniego pasa dojeżdżał do połowy skrzyżowania. Bo w Warszawie zawsze jeździło się ciamajdowato, problem w tym, że w większości innych miast jeździ się jeszcze bardziej ciamajdowato. Najciamatowaciej jest chyba w Brukseli, a znane mi są dwa miasta, po których zdarzyło mi się jeździć i gdzie nie było ciamajdowato: Stambuł i Ankara.

                              Pozdrawiam
                          • emes-nju Re: Tak się składa, że znam to rondo... 29.03.11, 13:04
                            jureek napisał:

                            > Teraz zgłupiałem. Panowie E. nie piszą jednym głosem?

                            I caly misterny plan zblizniaczenie panow E poszedl w (...) :-)

                            Owszem, panowie E wielokrotnie nie pisza jednym glosem. O ile sie nie myle, to Edek nie do konca mieszka w Warszawie i stosunkowo malo po niej jezdzi. Ja za to codziennie przebijam sie przez kilkanascie (obowiazkowo zdesynchronizowanych) skrzyzowan i czasem dostaje k.rwicy jak ogladam dostojne, godne gali wreczenia Oscarow, ruszanie spod swiatel. Powiem wiecej. Czesto jak jezdze rowerem, to szybciej przejezdzam szesc pasow i torowisko niz "ruszajacy" spod tych samych swiatel stojacy na pole position.

                            Do tego zjawisko nasila sie...
            • qqbek To nie emes, tylko ja... 29.03.11, 13:14
              ...twierdziłem, że w Warsiafce jeździ mi się fajnie.

              emes-nju napisał:

              > Ofermostwo rosnie proporcjonalnie do wkladania ludziom do lbow, ze predkosc zab
              > ija. Teraz standardem warszawskim jest przejazd przez skrzyzowanie z predkoscia
              > 10-20 km/h, a dopiero potem (czasem kilkaset metrow za!) lagodne dodawanie gaz
              > u (konczace sie, jezeli do nastepnych swiatel jest daleko, osiagnieciem predkos
              > ci "podswietlnej", ale jako, ze osiaga sie te predkosc po-wo-lut-ku, to jest be
              > zpiecznie).

              To ofermowstwo to najwyraźniej napływowi krajanie z mojej wsi (Lublin) i tej wsi podobnych sztetli. Mam takie skrzyżowanie po drodze do pracy... jak pierwszy (i kolejni) pojedzie sprawnie, to przejedzie 8-10 sztuk na bardzo krótkiej zmianie świateł. Ostatnio stałem 3-ci, gość przede mną skręcał w prawo... a przed nami była groszkowa Fabieda... przejechała Fabieda, ja i jeszcze jeden gość za mną. No bo tak, kufa, bezpieczniej (przejechać skrzyżowanie 5-10km/h).
        • tomek854 Re: Tak się składa, że znam to rondo... 31.03.11, 00:58
          > Ostatnio jechalem w sloneczna pogiode i sie przyjrzalem. Raz widac kierunek, ra
          > z nie

          Myślę, że ma to raczej związek z tym, że migacz (jak sama nazwa wskazuje) nie świeci światłem ciągłym :D
    • bimota Re: Za co emes kocha mikroronda 29.03.11, 15:38
      A ja chcialem spytac kto ci naopowiadal, ze ronda maja zalozona funkcje uplynniania...

      Do tego czesc nie uzywa migacza bo przecie "jada prosto"...

      Co do "ciamajdowosci" to moze ona zalezec od wielopasmowosci jezdni. Na jednopasmowej mozna sie snuc bo jest mala szansa, ze zostaniemy wyprzedzeni...
    • tomek854 Re: Za co emes kocha mikroronda 31.03.11, 00:57
      Rondo o średnicy ok. 20 metrów?

      Norma w Europie, ale dla emesa dalej za małe.

      Takie jak w Gorzowie by Ci styknęło, czy też za małe?

      p77.pl/M
      Zgaduję, że za małe, bo wciąż widać krzywiznę, to może ograniczyć widoczność kierunkowskazu...

      Emes, jeżeli ty nie widzisz, czy ów TIR zjeżdża ze skrzyżowania czy nie, to ja sie zaczynam zastanawiać czy Ty w ogóle widziałeś kiedyś samochód...

      Po to własnie samochody mają kierunkowskazy z przodu, a nie tylko z boku, żeby było widać także pod innymi kątami. Na Twoim rysuneczku przód kabiny jest równoległy do boku samochodu, więc spokojnie kierunkowskaz będzie widać, tym bardziej, że pomimo Twojego tendencyjnego zaznaczenia tego na rysunku, światło kierunkowskazu świeci także na lewo a nie urywa się nagle na przedłużeniu boku pojazdu.

      Tu specjalnie dla Ciebie film:
      www.youtube.com/watch?v=w6U6eeqGJx0
      Te duże takie kolorowe rzeczy to ciężarówki właśnie. Takie małe lampki koło reflektorów to właśnie (trudne słowo będzie) kierunkowskazy. Jak widzisz, widać je dużo wcześniej niż ciężarówka jest kabiną idealnie na wprost filmującego...
      • tomek854 Re: Za co emes kocha mikroronda 31.03.11, 01:01
        Głogowie oczywiście, przejężyczyłem się, ale w google dobrze wpisałem ;-)
      • emes-nju Re: Za co emes kocha mikroronda 31.03.11, 11:16
        tomek854 napisał:

        > Rondo o średnicy ok. 20 metrów?
        >
        > Norma w Europie, ale dla emesa dalej za małe.

        NA DROGACH O NATEZENIU RUCHU POMIEDZY 16, A 20 TYS. POJAZDOW NA DOBE? A W KILKU MIEJSCACH NAWET TAM, GDZIE JEZDZI WIECEJ NIZ 20 TYS.

        > Emes, jeżeli ty nie widzisz, czy ów TIR zjeżdża ze skrzyżowania czy nie, to ja
        > sie zaczynam zastanawiać czy Ty w ogóle widziałeś kiedyś samochód...

        A ja sie zaczynam zastanawiac czy Ty umiesz czytac ze zrozumieniem. Obrazek TIRa, to jedno, ewentualne klopoty z zauwazeniem jego kierunkowskazu (zasyfionego w sloneczny dzien) tez. A drugie, to niemoznosc wjechania rondo jezeli jada po nim jedna za druga osobowki. Odleglosc miedzy wjazdem, a zjazdem jast na tyle mala, ze nie bardzo da sie ruszyc jezeli za autem zjezdzajacym przed nami cos jedzie. Ponial, czy narysowac? :-P
        • jureek Re: Za co emes kocha mikroronda 31.03.11, 11:51
          emes-nju napisał:

          > Odleglosc miedzy wjazdem, a zjazdem jast na tyle m
          > ala, ze nie bardzo da sie ruszyc jezeli za autem zjezdzajacym przed nami cos je
          > dzie. Ponial, czy narysowac? :-P

          Na rondzie o większej średnicy ta odległość będzie większa, ale bedący już na rondzie pojadą szybciej, więc na jedno wyjdzie, bo bedziesz potrzebował większej luki, żeby przed nich wjechać.
          Jura
          • emes-nju Re: Za co emes kocha mikroronda 31.03.11, 11:55
            jureek napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > Odleglosc miedzy wjazdem, a zjazdem jast na tyle mala, ze nie bardzo
            > > da sie ruszyc jezeli za autem zjezdzajacym przed nami cos jedzie.
            >
            > Na rondzie o większej średnicy ta odległość będzie większa, ale bedący już na
            > rondzie pojadą szybciej, więc na jedno wyjdzie, bo bedziesz potrzebował większej
            > luki, żeby przed nich wjechać.

            Gdybym nie widzial ruchu na rondzie o wiekszej srednicy i o wiekszej odleglosci pomiedzy wjazdem, a zjazdem, to bym Ci uwierzyl :-)
            • tomek854 Re: Za co emes kocha mikroronda 05.04.11, 03:39
              > Gdybym nie widzial ruchu na rondzie o wiekszej srednicy i o wiekszej odleglosci
              > pomiedzy wjazdem, a zjazdem, to bym Ci uwierzyl :-)

              To najwyraźniej faktycznie nie ma w Twojej okolicy dużych rond. Bo jakbyś zobaczył, to byś nie musiał wierzyć Jurkowi, byś wierzył własnym oczom po prostu :-)
        • tomek854 Re: Za co emes kocha mikroronda 04.04.11, 01:10
          > NA DROGACH O NATEZENIU RUCHU POMIEDZY 16
          > , A 20 TYS. POJAZDOW NA DOBE? A W KILKU MIEJSCACH NAWET TAM, GDZIE JEZDZI WIECE
          > J NIZ 20 TYS.


          To jest prognoza na planowanej sieci, w domyśle autostrad i dróg ekspresowych ;-)

          Teraz się poruszasz drogami lokalnymi, są gorsze, ale jest więcej alternatyw.

          Ale kto by tam się takimi szczegółami interesował jak sprawdzenie podlinkowanego materiału... Ważne, że do tezy pasuje.

          > A ja sie zaczynam zastanawiac czy Ty umiesz czytac ze zrozumieniem. Obrazek TIR
          > a, to jedno, ewentualne klopoty z zauwazeniem jego kierunkowskazu (zasyfionego
          > w sloneczny dzien) tez.

          No to powinieneś się cieszyć, że są takie małe ronda, przynajmniej te TIRy jeżdżą powoli i możesz się dobrze przypatrzeć.

          Zobacz jak zasuwają TIRy na moim filmiku, tam musisz wypatrzeć ten kierunkowskaz jak TIR jest znacznie dalej, a jak Ci się nie uda i wjedziesz mu pod nos, to dzięki jego prędkości konsekwencje będą dla Ciebie jeszcze gorsze :D

          A drugie, to niemoznosc wjechania rondo jezeli jada po
          > nim jedna za druga osobowki.

          Oczywiście, jak rondo jest większe, to jak osobówki jadą jedna za drugą to można wjechać bez problemu? :-)

          . Odleglosc miedzy wjazdem, a zjazdem jast na tyle m
          > ala, ze nie bardzo da sie ruszyc jezeli za autem zjezdzajacym przed nami cos je
          > dzie

          A na dużym rondzie jak jedna skręci, to od razu odstęp pomiędzy autem przed nią a autem za nią się robi automagicznie na 200 metrów? ;-)

          Ponial, czy narysowac? :-P

          Tak, narysuj,proszę. Jestem bardzo ciekaw, jak wielkość ronda wpływa na owe parametry.

          (Oczywiście świadom jestem, że na większym rondzie odstępy są większe, ale to dlatego, że i prędkośc jest większa, więc de facto to nic nie zminia) ;-)




          -
          Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
    • bimota Re: Za co emes kocha mikroronda 31.03.11, 11:25
      Migacze w nowoczesnych autach to porazka. No ale skoro zawsze dbajaca o obywatela unia daja na te wynalazki homologacje...
      • tomek854 Re: Za co emes kocha mikroronda 04.04.11, 01:31
        Na czym polega ta porażka?

        Bo dla mnie jedynym problemem jest to, że stojąc za takim w korku często jego migacze są ZA JASNE...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja