Dodaj do ulubionych

2000 km w d...

25.05.11, 14:38
Wczoraj wieczorem wrocilem z Grecji.

Z Lefkas do Katowic jechalismy automobilem (dalej do Warszawy PKP i byla to najprzyjemniejsza czesc podrozy, bo przed zaladowaniem sie do wagonu udalo nam sie odpowiednio "znieczulic", tak ze podroz w odrazajacym pojezdzie minela jak z bicza czasl) i prowadzilem znaczna czesc drogi.

No i spostrzezenia.

Drogi, po ktorych jechalem znaczna czesc trasy przez Grecje, to absolutny koszmar! Waskie, czesto wyboiste - calkiem podobne do naszych. Tylko ze Grecja lezy na skraju Europy, a nie w centrum na skrzyzowaniu transeuropejskich szlakow tranzytowych... Dla Grekow oznakowanie poziome i pionowe (obydwa nie naduzywane) sa, chyba nawet bardziej niz dla Wlochow, luzna i niezbyt zobowiazujaca sugestia ;) Mniej dotyczy to predkosci (bo dosc trudno sie rozpedzic, ale tam, gdzie sie da...), a bardziej np. gruntownego olewania zakazu wyprzedzania. A jednak jedzie sie zaskakujaco dobrze. Bo ruch na tych waskich jednojezdniowkach jest niewielki. Bo to kraj na uboczu, sezon turystyczny jeszcze nie ruszyl, a tam, gdzie ruch sie zageszcza, Grecy pobudowali (i nadal cos tam buduja) drogi, ktore jakos radza sobie z zapotrzebowaniem - np. jednojezdniowa ekspresowke.

Macedonie i Serbie mozna potraktowac wspolnie. Spokoj i stosunkowo maly ruch (jechalismy wieczorem i w nocy) na drogach, ktore w jakis magiczny sposob, mimo ze czesto biegna dnami dolin, nie wioda przez niekonczace sie tereny zabudowane. W Serbii maja autostrade. Calkiem niezla. Za to w Macedonii co chwile musialem zbierac kopare z podlogi, tak tam bylo ladnie. O Serbii nic nie napisze, bo w nocy widac bylo tylko fatalnej jakosci oznakowanie (niby odblaskowe, ale widac np. tylko czerwone kolko, a jego "zawartosci" juz nie). Nie dosc, ze fatalnej jakosci, to jeszcze momentami (glownie w rejonie remontow i budow - w tym biednym i gorzystym kraju tez buduje sie drogi - byc moze ichnia waaadza zauwaza wplyw infrastruktury drogowej na zamoznosc kraju) naduzywane tak, ze nasi znakolodzy mogli by pobierac lekcje ;P

Wegry na odcinku, ktorym jechalismy, to juz Europa. Widocznie zamiast budowac stadiony i drogi na mecze pilki kopanej, postanowili odpuscic sobie stadiony. Nie beda ich najpierw w pocie czola na wyscigi budowac, a potem rozbierac :D

Juz mi sie troche popierd... gdzie co bylo, ale chyba na Wegrzech tam, gdzie nie udalo sie jeszcze zrobic autostrady, zbudowano jedna nitke ekspresowki. I wyraznie widac bylo teren przygotowany pod budowe drugiej. Mam wrazenie, ze w ten sposob za 1/10 kosztow budowy autostrady z kompletna infrastruktura, da sie radykalnie poprawic komunikacje. Tylko, ze w Polsce lepiej budowac autostrady, zeby koledzy mogli sie oblowic - ruch drogowy, potrzeby transportowe niezamoznej ludnosci (autostrady nigdzie nie sa tanie, a nie wszedzie srednia krajowa z trudem starcza na zycie) nie maja wobec takich priorytetow zadnego znaczenia.

W Slowacji tez wiekszosc trasy jedzie sie po autostradzie, na ktorej jakos nie zauwazylem mitycznego przestrzegania przepisow przez naszych poludniowych sasiadow, sciganaych przez nieprzekupnych policjantow i baterie fotoradarow ;P Hm... Jak jechalem 130-140 km/h (poteznie obladowanym Renault Trafic Passenger - zaskakujaco dobre auto), to wyprzedzalem w zasadzie tylko ciezarowki...

Droga z Ziliny do Cieszyna (nie wiem co za kretyn ustalil taka marszrute - ja wykonywalem polecenia zaprogramowanej wczesniej nawigacji), to ladny krajobrazowo koszmar. Wasko, gorzyscie i w niekonczacej sie kolumnie TIRow. A ja jeszcze wiozlem bande strasznie uchachanych opojow ;)

No i wjezdzamy do Polski. Poczatkwo jest zachecajaco, a potem... A potem w drodze na polnoc wjezdza sie na fotoradarowke. Juz w okolicy Pszczyny mialem ochote wyc z rozpaczy. Co za KRETYN te droge zDEZorganizowal! Z roku na rok jest coraz gorzej i nie widac wiekszych szans na szybka poprawe. Przede wszystkim droga jedzie przez "centrum wydarzen" wszelakich. Nic nie jest pominiete - zadna zapadla dziura, zaden zakladzik, zaden nieomal wyjazd z lasu. Co chwile ograniczenie (czasem nawet do 50 km/h) i fotoradar. I potezny ruch. No sorry, ale jezeli "sie nie da" nic z tym zrobic, to absolutnie nie wolno DEZorganizowac takiej drogi z taka "czkawka"! Skoro w takich warunkach ma byc bezpiecznie (NAPRAWDE!), to nalezaloby ustalic ograniczenie na np. 70 km/h i egzekwowac je brutalna sila. I absolutnie unikac kolejnych ograniczen! W tak gestym ruchu, to absolutnie niedopuszczalne!

No i na koniec. W czasie calej podrozy poza granicami tej niebezpiecznej Polski (samochodem jechalem tez do Slowenii, gdzie wsiadlem na jacht, ktorym doplynalem do Grecji) minalem najprawdopodobniej mniej fotoradarow niz na odcinku z Bielska Bialej do Katowic... A podobno fotoradar jest jedyna metoda na poprawe bezpieczenstwa i jest szeroko stosowany w swiecie :P
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: 2000 km w d... 25.05.11, 15:36
      > No i na koniec. W czasie calej podrozy poza granicami tej niebezpiecznej Polski
      > (samochodem jechalem tez do Slowenii, gdzie wsiadlem na jacht, ktorym doplynal
      > em do Grecji) minalem najprawdopodobniej mniej fotoradarow niz na odcinku z Bie
      > lska Bialej do Katowic... A podobno fotoradar jest jedyna metoda na poprawe bez
      > pieczenstwa i jest szeroko stosowany w swiecie :P

      Nie przestrzegalem ortodoksyjnie zakazow i nakazow na calej zagranicznej czesci wyprawy z Chorwacji w zeszlym roku. Nie widzialem fotoradarow. Szydercy twierdzili, ze zobacze zdjecia. Do dzis nie ma. Pewnie dlugo opisuja.
    • czerwonobrody Re: 2000 km w d... 26.05.11, 13:08
      żle pojechałeś ;)
      z Cieszyna trzeba było na Żory, a potem na A1 i dopiero w Katowicach na DK1; kilka km dalej, ale bez porównania przyjemniej :)

      pzdr
    • babaqba Re: 2000 km w d... 28.05.11, 01:32
      Wiesz, co kraj to obyczaj. W Polsce jesteśmy światowi i każdy chłop musi mieć okna nie dalej niż pięć metrów od skraju drogi tranzytowej a przynajmniej wojewódzkiej. Byle wąską ścieżyną nie będzie na gumno traktorem zajeżdżał, to poniżej godności. Więc każdy buduje w skrajni. Och gdybyż można stawiać chałupy tuż przy autostradzie! Sąsiedzi by zzielenieli z zazdrości! Ale dobrze idzie i duża część chłopstwa ma krajówkę pod oknami. Nie to co głupie Niemce, co to wsie pobudowali kawałek w bok od drogi i wjeżdżają na podwórze nie jak paniska, zatrzymując tranzyt międzynarodowy, tylko jak wsioki, z jakieś bocznej dróżki. Gupia nacja!
      • elfkabezhaltera Czuję, że głupi jesteś 28.05.11, 06:47
        Najpierw była wieś (i chałupy), a potem dopiero pojawiło się coś takiego jak "droga tranzytowa"
        • emes-nju Re: Czuję, że głupi jesteś 28.05.11, 10:56
          elfkabezhaltera napisała:

          > Najpierw była wieś (i chałupy), a potem dopiero pojawiło się coś takiego jak
          > "droga tranzytowa"

          Laczac wypowiedz Twoja z Babaquby mozna wyciagnac wniosek, ze Niemcy najpierw mieli drogi "tranzytowe", a dopiero potem pojawily sie wsie :P
        • edek40 Re: Czuję, że głupi jesteś 28.05.11, 12:00
          > Najpierw była wieś (i chałupy), a potem dopiero pojawiło się coś takiego jak "d
          > roga tranzytowa"

          Spiesze ze sprostowaniem. W istocie najpierw byla wies, a potem droga. Problem polega na tym, ze byla to droga lokalna. I taka juz pozostala. Drogi tranzytowe w Polsce buduje sie zaledwie od kilku lat. Mamy ich wiec moze ze 2000 km w krociutkich odcinkach, aby kazdy mogl sprobowac jakim wyciszajacym luksusem jest agroturystyka drogowa.
        • babaqba Re: Czuję, że głupi jesteś 28.05.11, 22:40
          I od momentu pojawienia się drogi tranzytowej, chłopstwo nie pobudowało ani jednej chałupki, prawda matołku? Prostoto przaśna? Więc nie ma problemu - wsie mają po cztery chłupy kryte strzechą i wystarczy musnąc hamulec przejeżdżając przez nie. Teren zabudowany ma mniej niż sto metrów... No fakt, o czym ja tu piszę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka