edek40
12.08.13, 12:46
Wczoraj odbylem piekna podroz z Augustowa do Warszawy. Wybralem szose 61 do Lomzy, potem skok do Zambrowa i dalej 8. Milczeniem pomine wyczyny kilku kierowcow (na oko polowa do Litwini, Estonczycy czy Bialorusini) na odcinku Ostrow - Wyszkow. Bez watpienia wyprzedzanie na trzeciego, rozpychanie kolumny, czasem wyprzedzanie na skrzyzowaniu (na szczescie bez ekscesow i wobec namalowanej wysepki paradoksalnie bezpieczniejsze niz wymuszanie przy wyprzedzaniu na trzeciego, bo zasadniczy ciag samochodow otwiera droge dla spieszacych sie bardziej) naleza do stalych i bezpiecznych elementow tej szosy, poniewaz, choc byl to czas powrotow, policji nie bylo. Nigdzie.
Wracamy do ograniczen. Jestem naprawde zbudowyny "zburzeniem" ogromnej ilosci obszarow zabudowanych. Choc na moje niewprawne oko nie widac ruin i wysiedlen, w bardzo wielu miejscach zrezygnowano z bialej tablicy na korzysc ograniczenia do 70 km/h i SLUSZNEGO fotoradaru. Ciekawe ile istnien ludzkich ucierpialo?
Znikniecie ograniczenia do 50 km/h na okolicznosc okresowych zalodzen w okolicach stawow rybnych odbylo sie juz dawno. Zapewne z uwagi na globalne ocieplenie klimatu oraz zarzucenie hodowli. Wody nie wypompowano. Lokalna policja nie ma gdzie poprawiac, co czynili ochoczo.
Gdzies miedzy Grajewem a Augustowem stoi ograniczenie do 50 km/h na bardzo krotkim odcinku szosy. Postawiono rowniez tablice informujaca o podmyciu drogi. Faktycznie droga jest lekko zafalowana. Wydaje sie, ze tak wielkie ograniczenie nie ma wiekszego sensu, ale przyjezdni kierowcy zwalniaja. W druga strone tablicy informacyjnej nie ma, wiec kierowcy nie zwalniaja. Szladow tragedii na barierach (droga biegnie przez mokradla na nasypie) nie widac.
Droga 677 miedzy Lomza, a Zambrowem ma ograniczenie ustawowe. Zapewne dlatego, ze droga nie byla nigdy podmyta mozna smigac 90 km/h. Interesujace jest to, ze mimo to zasadnicza wiekszosc kierowcow jedzie nie wiecej niz 80 km/h. Choc nie ma podmycia, ktore spowodowalo minimalne zafalowanie nawierzchni, zmuszajace do ograniczenia do 50 km/h. Sa za to bardzo glebokie koleiny, przelomy i temu podobne atrakcje. Jechalem pick-upem. W kilku miejscach oczekiwalem uderzenia oslona silnika. Na szczescie nie nastapilo, ale na asfalcie widac bylo slady uderzen nizszych aut (zapewne przez niedostosowanie). Ale, co kluczowe, podmycia nie bylo, wiec droga byla w nienagannym stanie, wiec nie trzeba bylo ograniczenia predkosci do 50 km/h. Remontu tez nie...
Wlasnie tu widzialem skutki tragicznego wypadku. Auto wyskoczylo z szosy na nasypie. Po krotkim locie uderzylo dachem w drzewo. Dwie osoby nie przezyly. Powodem na pewno nie bylo podmycie drogi, bo nie bylo ograniczenia do 50 km/h. Koleiny i przelomy rowniez nie, bo znakolog nie uznal za stosowne ograniczyc predkosci (a policja wyegzekwowac), a przeciez wiemy, ze nadzor nad drogami mamy lepszy niz najlepszy na swiecie. Na 100% byla to albo nadmierna, albo niedostosowaie. Albo nadmierna i niedostosowanie. I wiecie co? To bez watpienia byla bezposrednia przyczyna tego wypadku. Dodam, ze auto wjechalo w koleiny wprost z nienagannego asfaltu na luku drogi. Mnie nurtuje tylko taka watpliwosc - kto tak naprawde tej predkosci nie dostosowal...?