edek40
13.02.14, 14:32
Dziesieciolatek wzial samochod rodzilow i wjechal do rowu. W Norwegii.
""Rodzice obudzili się i stwierdzili, że dzieci nie ma i że ktoś odjechał ich samochodem. Możecie sobie wyobrazić, że byli bardzo zdenerwowani" - powiedział Barrd Christiansen, rzecznik policji regionu Vest Oppland.
Ponieważ żadne z dzieci nie doznało obrażeń, a samochód nie został uszkodzony, policja uznała sprawę za zamkniętą. "Rozmawialiśmy z rodzicami i jestem pewien, że będą w przyszłości bardzo uważać na to, co robią ich dzieci i pilnować kluczyków do samochodu" - oświadczył Christiansen."
Pan policjant nie nakrzyczal? Nie wlepil legendarnej wielkosci mandatu? Sad nie pozbawil rodzicow praw rodzicielskich, a dziesieciolatka nie osadzil w twierdzy? Tak po ludzku sie w ogole da? Przeciez tylko patrzec, a Norwegowie zaczna brykac jak Polacy.
W Polsce jest jednak chyba lepiej. W telewizorze ogladalem nieszczesnika, ktory nie dosc, ze nieco wylecial z jezdni na sliskim, to jeszcze mial pecha natknac sie na policje. A ci wlepili mu mandat 300 zl, choc nie zrobil ani sobie, ani innym zadnej krzywdy.