edek40
25.07.14, 11:12
W mojej okolicy, o czym wielokrotnie wspominalem, czesto widuje eLki, "zaliczajace" szose. Drwilem z tego, ze instruktorzy dopuszczaja pokonywanie tego odcinka szkoleniowego ze zdecydowanie zbyt malymi predkosciami.
Dzis mialem kolejny przyklad, jak niefrasobliwie do swoich zadan podchodza instruktorzy. Otoz przez dlugi czas jechalem w dlugim zatorze za eLka, ktory ani razu nie przekroczyla 40 km/h, a nierzadko zwalniala do 10-20 km/h. Albo wiec korsant/kursantka calkowicie nie nadaje sie do szkolenia, albo pierwsze kroki zaliczal na szosie, "odfajkowujac" obowiazkowe godziny. Pikanterii dodaje fakt, ze choc mozna bylo, eLki nikt nie wyprzedzil. Powodem byl kierowca, ktory ciagle szykowal sie do wyprzedzania, wyjezdzal na pol pasa, zdecydowanie za bardzo zblizal sie do eLki i odpuszczal, bo musial hamowac. Ow miszcz skutecznie odstraszyl innych od prob wyprzedzenia go. Nalezy uscislic - miszcz szosowy - twor systemu...