simon921
15.12.14, 16:48
Jechałem sobie ostatnio drogą krajową, na dworze szaro, pada deszcz. Jadę za jakąś ciężarówką i czekam na miejsce do wyprzedzania. Przejechała spora kolumna, następne światła samochodu widzę dość daleko, redukcja, gaz i nagle na lewym pasie zauważam przed nosem auto. Szare - w kolorze asfaltu, bez świateł. Hamulec w podłogę, powrót na swój pas. Uff... udało się. Wina oczywiście byłaby moja, ale czy tylko? Często porusza się temat rowerzystów, czy pieszych bez świateł czy odblasków, a nie zauważa się tematu "oszczędnych" kierowców, co to bez świateł, bo oni tylko kilometr. Albo na chińskich ledach, których nie widać. Albo w gęstej mgle na dziennych i z tyłu ich nie widać (bo automat nie włączył). Uważajcie na siebie:)