Dodaj do ulubionych

M.Opania o odstepach.

01.05.15, 09:14
weekend.gazeta.pl/weekend/1,138585,17833305,Marian_Opania__Niczego_i_nikogo_sie_nie_boje__Procz.html
Obserwuj wątek
    • rapid130 Nu, wot... 02.05.15, 20:03
      to tzw. kierowca żywiołowy!
      Leci na żywioł. :DDDD
    • samspade Re: M.Opania o odstepach. 02.05.15, 20:25
      Choleryk za kierownica. Po prostu marzenie zeby widziec takiego we wstecznym lusterku.
      • edek40 Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 10:23
        > Choleryk za kierownica. Po prostu marzenie zeby widziec takiego we wstecznym lu
        > sterku.

        Nie widze z tym zadnego problemu. Do predkosci w poblizu ustawowej na bank nie uzna mnie za zawalidroge. Na swiatlach tez startuje, jakby sie swiat konczyl. Jednak na widok zoltego hamuje, a po osiagnieciu ustawowej (lub rozsadnej) mam w d...pie kto i jak za mna jedzie. Szczegonie, ze tylny zderzak w moim aucie moze miec wkrecona "kule" do holowania 2,5 t przyczepy...
        • samspade Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 11:05
          Nie wiadomo do jakich predkosci dla takiego jest sie zawalidoga. A nuz w jego mniemaniu pozostawi sie zbyt duzy odstep od poprzedzajacego? A moze wpadnie na pomysl nauki dla "zawalidrogi"? No i nie wszyscy jezdza ciezarowkami z hakiem holowniczym.
          • edek40 Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 11:08
            > Nie wiadomo do jakich predkosci dla takiego jest sie zawalidoga.

            Mam niezwykla odpornosc na takich, ktorzy trabia na mnie, czy wywieraja dowolna inna presje, jesli jade przepisowo.

            > No i nie wszyscy jezdza ciezarowkami z hakiem holowniczym.

            Gdy dopiero uczylem sie jezdzic, czyli po zdaniu egzaminu z parkowania, bardzo przejmowalem sie tym, co o mnie mysla inni. A potem doroslem i przestalem. Obserwuje tylko debila, bo moze narobic bigosu.

            Kluczowe jest to, ze policja nie reaguje ani na "zaczepki", ani na blokowanie ruchu.
            • samspade Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 11:34
              Mam gleboko w powazaniu czyktos trabi, mruga macha lapkami czy co tam jeszcze moze robic. Mam gdzies co on "mysli" na temat mojej jazdy. Kiedy taki miszczo mnie wyprzedzi przygotowuje sie ze bedzie mnie chcial "nauczac". Jestem z tych "ciot" co to nie chca eskalacji, nie chca sie sprawdzac itp.
              Niemniej nie lubie ogolnie kierowcow dla ktorych inni jada za wolno. Nie lubie tych, ktorzy musza wyorzedzic. Czesto zaburzaja plynnosc jazdy, zbyt czesto.
              • edek40 Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 11:44
                > Niemniej nie lubie ogolnie kierowcow dla ktorych inni jada za wolno.

                Znaczy sie, ze nielubisz mnie :)

                Wezmy na przyklad kolejke do kina. Stoisz juz 15 minut i zaczynasz sie nieco niecierpliwic. 10 osob przed Toba ktos wlasnie zaczyna zastanawiac sie na jaki film pojsc. Stojac przy kasie. Gdy juz uzgodni do ze sprzedawca oraz liczna rodzina glosujaca w sprawie, zaczyna poszukiwac portfela. NIestety nie wzial. Zaczyna przypetywac rodzine i robia zrzutke po 10 zl.

                Mozemy tez opisac tego samego goscia, ktoremu do tego stopnia sie nie spieszy, ze widzac w oddali korek na kolejnym skrzyzowaniu rusza z wielkim opoznieniem i tak powoli, ze miast 30 samochodow, przejezdzaja 3.

                Mozemy tez skupic sie na tej lebiedze z kina i skrzyzowania, ktora ma juz tak bliziutko do domu, ze nie widzi powodu do jazdy z poblizu przepisowych 90 km/h, zadowalajac sie 50 km/h.

                Ale nie, nie mozna sie wkurzyc, ze ktos demoluje (na rowni z szybkimi i wsciaklymi) porzadek i lad.

                > Nie lubie tych, ktorzy musza wyorzedzic.

                Potrafisz jakos okreslic dlugotrwalosc snucia sie za snuja oraz czy istnieje jakas predkosc (na prostej szosie), przy ktorej uznajesz, ze jednak MUSISZ wyprzedzic?

                > Czesto zaburzaja plynnosc jazdy, zbyt czesto.

                Na rowni z tymi, ktorzy jada wolniej niz nalezy.
                • samspade Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 14:09
                  A wolniej niż należy to ile? Bo wiesz kiedy widzę czerwone światło to hamuje silnikiem żeby niepotrzebnie nie gazowac. Taka ze mnie lebiega. Nie jestem z tych co to uważają że prawa noga musi wciskać pedał. Dopuszczam sytuacje ze ani nie daje gazu ani nie wciskam hamulca.
                  I wiesz możesz się wkurzać ze ktoś jedzie 60 w OZ czy snuje się 100 na dwujezdniowce. Spoko. Tyle że to nie ja demoluje ład i porządek.
                  • edek40 Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 14:35
                    > A wolniej niż należy to ile?

                    No wlasnie - ile dla Ciebie?

                    > Bo wiesz kiedy widzę czerwone światło to hamuje s
                    > ilnikiem żeby niepotrzebnie nie gazowac. Taka ze mnie lebiega. Nie jestem z tyc
                    > h co to uważają że prawa noga musi wciskać pedał. Dopuszczam sytuacje ze ani ni
                    > e daje gazu ani nie wciskam hamulca.

                    Znaczy, ze nie jestes lebiega w moim pojmowaniu ruchu. Sam tak robie.

                    > I wiesz możesz się wkurzać ze ktoś jedzie 60 w OZ czy snuje się 100 na dwujezdn
                    > iowce. Spoko. Tyle że to nie ja demoluje ład i porządek.

                    Mam na mysli jadacych i wyraznie powyzej i wyraznie ponizej limitu.
                    • samspade Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 18:49
                      Nie mam żadnej granicy prędkości wolniej. Bo czyjas wolna jazda mnie ogólnie nie wzrusza. Jak dogonie wolniejszego to go najnormalniej w świecie wyprzedzam. Prędzej może mnie wkurzać jazda "bezmyslna". Np. kiedy ktoś szuka miejsca parkingowego jedzie powoli i nie włączy kierunkowskazu. Ale włosów z głowy sobie nie rwie. Ogólnie staram się nie denerwować za kierownicą. Z prostej przyczyny. Szkoda zdrowia a moje nerwy nie zmienią sytuacji na drodze. Z biegiem czasu wyewoluowalem od wkurzające go się i mruczacego pod nosem do wzruszajacego ramionami. Rzadko baaardzo rzadko podnosi mi się ciśnienie za kierownicą.
                      • edek40 Re: M.Opania o odstepach. 05.05.15, 10:39
                        > Nie mam żadnej granicy prędkości wolniej. Bo czyjas wolna jazda mnie ogólnie ni
                        > e wzrusza. Jak dogonie wolniejszego to go najnormalniej w świecie wyprzedzam.

                        Troszke sie gubie. Znaczy sie masz przymus wyprzedzania ;)?

                        > Rzadko baaardzo rzadko podnosi mi się ciśnienie za kierownicą.

                        Mi rowniez.

                        Choc zauwazam ze zdumieniem, ze znowu czesciej. Ilosc calkowicie bezmyslnych speedofobow rosnie. Na ostatnim odcinku przed moja wiejska rezydencja dozwolone jest 90 km/h. Jeszcze nie tak dawno jazda ponizej 70 km/h byla rzadkoscia. Teraz, zapewne przez to, ze namalowali kilka kilometrow ciaglej, co musialo strasznie niektorych przestraszyc, osiagniecie 70 km/h uznaje za sukces i tak jade. Niestety coraz czesciej predkosc oscyluje miedzy 40 a 50 km/h. A nie mozna wyprzedzic. Troszke sie wtedy wkurzam, bo choc to tylko pojedyncze minuty dluzej, to musimy pamietac, ze przed soba mam jeszcze kolejne kilometry, gdzie dozwolone jest 90, a z rzadka daje sie osiagnac 60 km/h. Tylko takie zaper...lenie odcinkow szosowy w mojej drodze do pracy owocuje nawet 10 minutami przedluzenia czasu i to tylko w jedna strone. Niby malo, ale jak pomnozymy to przez ilosc dni pracy....
                        • samspade Re: M.Opania o odstepach. 05.05.15, 14:01
                          edek40 napisał:

                          > Troszke sie gubie. Znaczy sie masz przymus wyprzedzania ;)?

                          >Niby malo, ale jak pomnozymy to przez ilosc dni pracy....

                          To ciągle będzie 10 minut dziennie.
                          • edek40 Re: M.Opania o odstepach. 05.05.15, 14:04
                            > To ciągle będzie 10 minut dziennie.

                            20.

                            Zabrane przez egoiste.
                            • samspade Re: M.Opania o odstepach. 05.05.15, 14:07
                              edek40 napisał:

                              > > To ciągle będzie 10 minut dziennie.
                              >
                              > 20.
                              >
                              > Zabrane przez egoiste.

                              To musiałeś kogoś nieźle wpienić że czeka na ciebie żeby jechać powoli.

        • qqbek Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 19:21
          edek40 napisał:

          > Nie widze z tym zadnego problemu. Do predkosci w poblizu ustawowej na bank nie
          > uzna mnie za zawalidroge.

          Otóż to.
          Z resztą duża część "szybkich i wściekłych" dogani mnie za światłami po 200-250m dopiero.
          Ja ruszam równo z zielonym i dość dynamicznie.

          > Na swiatlach tez startuje, jakby sie swiat konczyl.
          Otóż to. Ostatnio mi się od żony oberwało za piśnięcie oponami przy starcie. 105-konnym autem z napędem na tył :-)

          > J
          > ednak na widok zoltego hamuje, a po osiagnieciu ustawowej (lub rozsadnej) mam w
          > d...pie kto i jak za mna jedzie.
          Ano właśnie - żółte - "stój" a nie "gaz w podłogę".
          Co do ustawowej/rozsądnej - pozwalam sobie na "+VAT" poza zabudowanym.

          > Szczegonie, ze tylny zderzak w moim aucie moz
          > e miec wkrecona "kule" do holowania 2,5 t przyczepy...
          No ja tak solidnego "bufora" nie mam. Ale już jedno najechanie z dużą prędkością przeżyłem, można się przyzwyczaić ;)
    • tbernard Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 00:04
      Prawidłowe odstępy są bardzo ważne.
    • bimota Re: M.Opania o odstepach. 04.05.15, 13:35
      PAJAC...
      • zielona-galazka Re: M.Opania o odstepach. 06.05.15, 07:28
        bimota napisał:

        > PAJAC...

        Pieknie nam sie przedstawiles

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka