Dodaj do ulubionych

Aż się przestraszyłem

30.09.15, 12:35
Jechałem wolno na szczęście, jakąś ulicą gdzie z przeciwnego kierunku stał korek. Nagle na przejściu dla pieszych tuż przede mną dziarsko zza dostawczaka wychodzi pieszy dosłownie 2 m ode mnie. Jakoś go ominąłem ale aż sie spociłem. W takim przypadku to chyba 10km/h to za dużo.
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 12:50
      > Jechałem wolno na szczęście, jakąś ulicą gdzie z przeciwnego kierunku stał kore
      > k. Nagle na przejściu dla pieszych tuż przede mną dziarsko zza dostawczaka wych
      > odzi pieszy dosłownie 2 m ode mnie. Jakoś go ominąłem ale aż sie spociłem. W ta
      > kim przypadku to chyba 10km/h to za dużo.

      Mowiac szczerze - tak.

      Boje sie dwunogich debili w takich miejcach tak, ze wlacam rozum, ktory byc moze uratuje jego uposledzenie umyslowe od smierci. Choc nie mam pojecia czy slusznie...
      • uthark Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 13:04
        W każdej grupie uczestników ruchu znajdziesz człowieka, któremu brakuje rozsądku. Nic na to nie poradzisz, ale brak rozsądku u pieszego szkodzi w zasadzie jemu samemu, brak rozsądku u kierowcy jest niebezpieczne dla całego otoczenia. Dlatego zdecydowanie bardziej piętnuje się brak rozsądku u kierowców.

        Z drugiej strony, jadąc w przeciwną stronę niż korek przed przejściami zawsze drastycznie zwalniam, przygotowując się na możliwość zaistnienia sytuacji, którą opisujesz. Niekoniecznie musi to być dorosły człowiek, któremu zabrakło odrobiny instynktu, żeby upewnić się, czy nic nie nadjeżdża; może to być dziecko, osoba niepełnosprawna, których możliwości oceny sytuacji mogą się różnić od pełnosprawnego, dorosłego człowieka.
        • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 13:20
          > W każdej grupie uczestników ruchu znajdziesz człowieka, któremu brakuje rozsądk
          > u. Nic na to nie poradzisz, ale brak rozsądku u pieszego szkodzi w zasadzie jem
          > u samemu

          Ciekawe ile tragicznych zjazdow z pasa z niewyjasnionych przyczyn, bylo zakamuflowane calkowicie niewidocznym do ostatniej chwili pieszym/rowerzysta?

          > Z drugiej strony, jadąc w przeciwną stronę niż korek przed przejściami zawsze d
          > rastycznie zwalniam

          I o tym wlasnie pisze i tak wlasnie robie. Czasem nieomal do zatrzymania sie.

          Choc przeczy to rozsadkowi doboru naturalnego.
          • uthark Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 13:42
            > Ciekawe ile tragicznych zjazdow z pasa z niewyjasnionych przyczyn, bylo zakamuf
            > lowane calkowicie niewidocznym do ostatniej chwili pieszym/rowerzysta?

            Wiedziałem, że ktoś napisze coś podobnego ;-)

            Oczywiście, zwłaszcza w biały dzień - pieszy/rowerzysta w czapce-niewidce. :-)
            • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 14:16
              > Wiedziałem, że ktoś napisze coś podobnego ;-)

              Czyzbys watplil w to, ze na naszych drogach (w nocy) pojawiaja sie wypryski doboru naturalnego, dokladajace wszelkich staran, aby zobaczyc ich w ostatniej chwili?

              Czyzbys watpil w to, ze taki element moze byc przyczyna tragedii, rowniez na duza skale?
              • uthark Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 14:31
                > Czyzbys watplil w to, ze na naszych drogach (w nocy) pojawiaja sie wypryski dob
                > oru naturalnego, dokladajace wszelkich staran, aby zobaczyc ich w ostatniej chw
                > ili?

                Nie, nie wątpię, trochę ich widuję.

                > Czyzbys watpil w to, ze taki element moze byc przyczyna tragedii, rowniez na du
                > za skale?

                Może być przyczyną tragedii, kiedyś był przypadek, że ktoś zginął w samochodzie, ponieważ chciał uniknąć zderzenia z pijanym pieszym. Nie uważam jednak, że takie przypadki są częste. Nie ma ku temu żadnych przesłanek.
                • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 14:34
                  > Może być przyczyną tragedii, kiedyś był przypadek, że ktoś zginął w samochodzie
                  > , ponieważ chciał uniknąć zderzenia z pijanym pieszym. Nie uważam jednak, że ta
                  > kie przypadki są częste. Nie ma ku temu żadnych przesłanek.

                  A co moze byc uznane za przeslanke, skoro mozna smialo zalozyc, ze neiodpowiedzialny pieszy daje noge?
                  • uthark Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 14:41
                    A jakie ty masz przesłanki, że tak bywa? Sama obecność nieoświetlonych pieszych jest niewystarczającą przesłanką do tego, żeby uznać, że kierowcy po nocach masowo giną na skutek próby uniknięcia potrącenia pieszego.
                    • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 14:44
                      > A jakie ty masz przesłanki, że tak bywa?

                      Sam fakt istnienia dosc licznego wciaz grona nieoswietlonych. Z tej ilosci mozna spokojnie wyciagnac wniosek, ze calkiem nie malo kierowcow pieszego widzi tak pozno, z uwagi na swiatla tego z przeciwka, ze tlucze o nie swoje swiatla, probujac uniknac uderzenia w debila.
                      • uthark Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 14:51
                        To są Twoje przypuszczenia, do których masz prawo, a które mieszczą się gdzieś w worku z nazwą "teorie spiskowe".

                        Ja wiem jednak, jak jeździ wielu kierowców w Polsce. Nie próbuję ich w najmniejszym stopniu wybielać, jak Ty próbujesz.

                        > calkiem nie malo kierowcow pieszego widzi tak
                        > pozno, z uwagi na swiatla tego z przeciwka,

                        Często światła tego z przeciwka pozwalają mi na dostrzeżenie nieoświetlonego pieszego wcześniej, niż gdybym miał do dyspozycji tylko moje światła - po prostu jak na chwilę coś przesłoni światła z przeciwka, to jest dla mnie ostrzeżenie, że coś/ktoś może być na drodze. Poza tym, po ciemku nie jeżdżę 90km/h. Ta prędkość jest zarezerwowana dla dobrej widoczności, a tej w nocy nie ma. Jak droga nie ma pobocza, to jadę po nocy 60km/h. Wystarcza, żeby przy zachowaniu odpowiedniego skupienia zauważyć w porę nieoświetlonego pieszego.

                        PS. Uważam, że chodzenie po jezdniach po ciemku bez oświetlenia za przejaw bardzo dużej głupoty, żeby było jasne.

                        • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 15:42
                          > To są Twoje przypuszczenia, do których masz prawo, a które mieszczą się gdzieś
                          > w worku z nazwą "teorie spiskowe".

                          Mozesz to sobie nazywac dowolnie.

                          Nieoswietleni piesi/rowerzysci sa faktem i to wciaz licznym.

                          > Często światła tego z przeciwka pozwalają mi na dostrzeżenie nieoświetlonego pi
                          > eszego wcześniej, niż gdybym miał do dyspozycji tylko moje światła - po prostu
                          > jak na chwilę coś przesłoni światła z przeciwka,

                          Samochod z lewej, pieszy z prawej...

                          No moze i bywa tak.

                          > Jak droga nie ma pobocza, to jadę po nocy 60km/h. Wystarcza, żeby przy zachowaniu odpowied
                          > niego skupienia zauważyć w porę nieoświetlonego pieszego.

                          Ja jechalem nie wiecej niz 70 km/h i trafilem. Pieszy bardzo tego chcial i dopial swego.
                          • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:12
                            > Nieoswietleni piesi/rowerzysci sa faktem i to wciaz licznym.

                            Zgadzam się - spotykam się z tym i jadąc samochodem, i jadąc rowerem, ale sugerowanie, że to może być główną przyczyną nagłej zmiany pasa ruchu jest nadużyciem.

                            > Samochod z lewej, pieszy z prawej...
                            >
                            > No moze i bywa tak.

                            Drogi nie są proste, mają zakręty. Światła samochodu, który jedzie z przeciwnego kierunku i wychodzi właśnie z zakrętu w lewo mogę zostać przesłonięte przez idącego drogą pieszego. Taki pieszy może także na chwilę przesłonić jakąś znajdującą się w oddali lampę czy inne stacjonarne światło.

                            Na podobnej zasadzie szukano na statkach kiedyś gór lodowych - nie wypatrywano samych gór, bowiem były niewidoczne w ciemnościach, a wypatrywano np. przesłonięcie gwiazd przez górę (obserwator powinien być blisko powierzchni wody).

                            > Ja jechalem nie wiecej niz 70 km/h i trafilem. Pieszy bardzo tego chcial i dopi
                            > al swego.

                            Czasami, mimo najszczerszych chęci, nic nie poradzisz na czyjś brak elementarnego rozsądku.
                            • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:21
                              > Zgadzam się - spotykam się z tym i jadąc samochodem, i jadąc rowerem, ale suger
                              > owanie, że to może być główną przyczyną nagłej zmiany pasa ruchu jest nadużycie
                              > m.

                              Na bank masz racje. Tylko, ze ja nie napisalem, ze jest to glowna przyczyna. Polemizowalem tylko, ze pieszy nie robi masakry wsrod kierowcow. Moze nie na masowa skale, ale robi.

                              Wystarczy sobie przypomniec tragiczna w skutkach probe ominiecia busem pelnym ludzi rowerzysty. Nieoswietlonego.

                              > Czasami, mimo najszczerszych chęci, nic nie poradzisz na czyjś brak elementarne
                              > go rozsądku.

                              Dlatego nie jezdze 60 km/h w nocy.
                              • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:36
                                Po
                                > lemizowalem tylko, ze pieszy nie robi masakry wsrod kierowcow. Moze nie na maso
                                > wa skale, ale robi.
                                >
                                > Wystarczy sobie przypomniec tragiczna w skutkach probe ominiecia busem pelnym l
                                > udzi rowerzysty. Nieoswietlonego.

                                Zgadzam się, że czasami zdarzają się takie wypadki. Zastanawiam się (jako aktywny, całoroczny rowerzysta), dlaczego policja nie reaguje na rowerzystów, którzy jeżdżą nieoświetlonymi rowerami, ale to może temat na inny wątek.
                                • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:39
                                  > Zgadzam się, że czasami zdarzają się takie wypadki. Zastanawiam się (jako aktyw
                                  > ny, całoroczny rowerzysta), dlaczego policja nie reaguje na rowerzystów, którzy
                                  > jeżdżą nieoświetlonymi rowerami, ale to może temat na inny wątek.

                                  Zawsze ten sam watek, bo odmieniay to przez wszystkie przypadki i zawsze pasuje. Policja koncentruje sie glownie na tych wykroczeniach, ktorych karanie nie wymaga od nich wiekszego wysilku.
                                  • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:45
                                    Złapanie nieoświetlonego rowerzysty jest łatwe. W miastach na ddrach nie brak ich. Wystarczy postawić policjanta.
                                    • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:51
                                      > Złapanie nieoświetlonego rowerzysty jest łatwe. W miastach na ddrach nie brak i
                                      > ch. Wystarczy postawić policjanta.

                                      I co. Da 50 zl? Nie oplaca sie. Policja poprawia glownie radarem.
                                    • samspade Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:53
                                      Ale to jest wtedy dzialanie jak suszenie na dziwnym ograniczeniu. Lapanie nie tych i nie tam gdzie trzeba.
                                      • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:56
                                        Dlaczego? Na ddr-ach rower też musi posiadać oświetlenie. Oczywiście, poza miasto też trzeba by ruszyć tyłek.
                                        • samspade Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:59
                                          Wiem że musi posiadać oświetlenie. Ale to inna skala niebezpieczeństwa jazda w oświetlonym mieście po ddr niż pomiędzy wsiami czy po wsi bez latarni lub z działająca co 2.
      • nazimno Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 13:05
        Do wypadku doprowadza czesto szczegolna koincydencja "myslenia" dwoch istot, ktore
        zupelnie nie biora pod uwage skutkow swojego
        dzialania.
    • jureek Re: Aż się przestraszyłem 30.09.15, 16:08
      derff napisał:

      > Jechałem wolno na szczęście, jakąś ulicą gdzie z przeciwnego kierunku stał kore
      > k. Nagle na przejściu dla pieszych tuż przede mną dziarsko zza dostawczaka wych
      > odzi pieszy dosłownie 2 m ode mnie. Jakoś go ominąłem ale aż sie spociłem. W ta
      > kim przypadku to chyba 10km/h to za dużo.

      Tak, masz rację. W takim miejscu nawet 10 km/h może być za dużo. Jeżeli dojeżdżasz do drogi z pierwszeństwem przejazdu i coś zasłania Ci widok na nią, to też zwalniasz do zera. Tutaj dojeżdżałeś do przejścia, na którym pieszy ma pierwszeństwo, a widok na nie był zasłonięty przez jakiegoś dostawczaka, czyli powinieneś był zachować się analogicznie - maksymalnie zwolnić, aby nie zostać zaskoczonym przez pieszego przechodzącego przez przejście.
      • qqbek Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 13:55
        • samspade Re: Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 14:45
          Ust. 1 nie ma tutaj zastosowania. A czy 2 ma? Można dyskutować. Wtedy należy się mandat zastawiajacemu. I co pieszy ma zrobić? Czekać aż odjedzie?
        • tbernard Re: Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 15:21
          Rozumiem, że w domyśle gdzieś tam odnosisz się do paragrafu:
          "... chyba, że okoliczności wskazują ...", zdaje się Art. 4.
          Bo tylko taki sens jest zapatrzenie się kierowcy w paragrafy obowiązujące pieszego zamiast skupić się na swoich obowiązkach, a wśród nich jest to niepojęte zachowanie szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia. Tu właśnie bardzo niejasne jest jak traktować te okoliczności, bo w sumie nie widać tego pieszego co zza przeszkody miałby pojawić się. Ja bym raczej interpretował, że sam fakt ograniczonej widoczności dla kierowcy stanowi okoliczności wskazujące na możliwość odmiennego zachowania.
          • uthark Re: Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 15:32
            > Bo tylko taki sens jest zapatrzenie się kierowcy w paragrafy obowiązujące piesz
            > ego zamiast skupić się na swoich obowiązkach, a wśród nich jest to niepojęte za
            > chowanie szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia.

            Bardzo trafna uwaga. Nierzadko na forach można spotkać wpisy, że pieszy musi uważać na przejściu, bowiem może ucierpieć. Osobnik, który tworzy taki wpis, ani słowem nie wspomina, że kierowca też musi uważać, ponieważ może zrobić komuś krzywdę. Na drogach nie rządzi prawo dżungli.
            • bimota Re: Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 15:38
              U NAS PRZEJSCIA SA CO 20M, KIEROWCA NIC NIE MOZE ROBIC TYLKO UWAZAC....
              • uthark Re: Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 15:41
                Nie są co 20m, to po pierwsze. Po drugie - zachowanie skupienia odpowiedniego do warunków na drodze jest jedynym, co ma robić kierowca. Kierowanie samochodu to fraszka-igraszka, a czynność całkiem niebezpieczna dla otoczenia.
                • uthark Re: Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 15:44
                  Po drugie - zachowanie skupienia odpowiedniego d
                  > o warunków na drodze jest jedynym, co ma robić kierowca.

                  No i musi bezpiecznie kierować pojazdem ;-)
                • bimota Re: Art. 14 ust. 1 i 2 Jurek czytał? N/T 01.10.15, 17:28
                  SA MIEJSCA, GDZIE NAWET MNIEJ NIZ CO 20, A BIORAC POD UWAGE FAKT, ZE WIELE JEST POZASLANIANYCH NP. KRZAKAMI, TO I TAK TRZEBA ICH NON-STOP WYPATRYWAC...

                  Po drugie - zachowanie skupienia odpowiedniego do warunków na drodze jest jedynym, co ma robić kierowca.

                  A HA... CZYLI NIE MUSI SIE NP. ZASTANAWIAC DOKAD JEDZIE...
    • jureek Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 06:03
      derff napisał:

      > Jechałem wolno na szczęście, jakąś ulicą gdzie z przeciwnego kierunku stał kore
      > k. Nagle na przejściu dla pieszych tuż przede mną dziarsko zza dostawczaka wych
      > odzi pieszy dosłownie 2 m ode mnie.

      Oczekiwałeś, że jak w przeciwnym kierunku stoi korek, to piesi zrezygnują z korzystania z przejścia?
      • derff Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 09:10
        Oczekiwałem, że podobnie jak ja pieszy będzie uwazał wychodząc zza ściany dostawczaka.
        • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 10:04
          > Oczekiwałem, że podobnie jak ja pieszy będzie uwazał wychodząc zza ściany dosta
          > wczaka.

          Blad.
        • tbernard Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 11:57
          derff napisał:

          > Oczekiwałem, że podobnie jak ja pieszy będzie uwazał wychodząc zza ściany dosta
          > wczaka.

          Trochę zastanawiający jest ten zupełny brak zarzutów odnośnie kierowcy dostawczaka, który musiał koniecznie stanąć na lub zaraz za samym przejściem. No przecież ta luka którą mógł by zostawić jeszcze by mu odjechała i już jej nigdy by nie dogonił i co on biedny by wtedy zrobił.

          A tak swoją drogą miałem kiedyś podobny przypadek. Dokładnie przewidziałem co się może stać i bardzo zwolniłem na tą okoliczność chociaż kierowca przede mną popędził bez refleksji. A pomimo to bardzo zaskoczyła mnie dziewczyna która zza pojazdu z przeciwnego kierunku nagle w ostatnim momencie się pojawiła i ledwo z piskiem wyhamowałem. Ale jednak wyhamowałem, a gdybym jak poprzednik bez cienia refleksji popędził, to bym nie miał szans (oczywiście pomijam rozminięcie czasoprzestrznne, bo to czynnik czysto losowy) uniknąć potrącenia jej.
          • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 12:00
            > Trochę zastanawiający jest ten zupełny brak zarzutów odnośnie kierowcy dostawcz
            > aka, który musiał koniecznie stanąć na lub zaraz za samym przejściem.

            Byl korek.

            Zawsze jestes w stanie przewidziec ile sie poruszy?
            • tbernard Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 12:14
              > Byl korek.
              >
              > Zawsze jestes w stanie przewidziec ile sie poruszy?

              W przypadku dużych skrzyżowań i jak droga nie przebiega prosto, to czasem mimo dobrych chęci nie utknięcia bywa, że cały sznur do tej pory jadący nagle staje jak pociąg i nie było widać przesłanek, że tak się stanie. Niby można by przyjąć zasadę, że dopiero wjeżdżam, jak już całkowicie zjedzie ten bezpośrednio przede mną, ale w większości przypadków prowadziło by to do przejechania 2 lub 3 pojazdów zamiast 8 do 9 które spokojnie mogły by przejechać.
              Jednak przy jezdni dwukierunkowej po jednym pasie, sytuacja jest trochę łatwiej do ogarnięcia dla kierowcy dostawczaka siedzącego wyżej od większości kierowców. Oczywiście mógł mieć przed sobą większą ciężarówkę lub autobus.
              • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 12:19
                > Jednak przy jezdni dwukierunkowej po jednym pasie, sytuacja jest trochę łatwiej
                > do ogarnięcia dla kierowcy dostawczaka siedzącego wyżej od większości kierowcó
                > w. Oczywiście mógł mieć przed sobą większą ciężarówkę lub autobus.

                Przeciez moglo byc calkowicie dowolnie. Wystarczy, ze przed nim byla dluga prosta, a ktos przyspieszal w tempie geologicznym i w koncu nieoczekiwanie stanal, bo po co ma dojezdzac do i tak stojacych dalej aut. Nigdy nie widziales takich nygusow, ktorzy droge traktuja tak, jakby byla tylko dla nich, a to co za nimi w ogole ich nie interesowalo?
                • tbernard Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:02
                  No fakt, tu masz rację. Nie wiem skąd się bierze tylu korkowych niedołęg, które nie potrafią zatrzymać się w rozsądnej odległości i poczekać na możliwość jazdy. Stają tacy ze 3 metry lub więcej za poprzednikiem a potem podjeżdżają kilka razy po pół metra jak zestresowany żużlowiec przed taśmą. Jakby chcieli zademonstrować, że chcą koniecznie podwyżki cen paliwa, bo teraz jest za tanie. A za nimi cały sznur dostaje czkawki, przy czym tych najbardziej z tyłu można zrozumieć, bo luka na ogól robi się coraz większa a ktoś z tyłu może utknął na skrzyżowaniu. Ja jakoś nie mam problemu wycelować na ~1.5 metra i nigdy nie mam powodu inicjować podjeżdżania.
                  • qqbek Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:11
                    3 metry to nie po lubelsku. Nygus lubelski staje na dwupasmówce na lewym tak, że czasem się zastanawiam, czy mu przypadkiem prawie 5-metrowym X-em nie wjechać w "drobną lukę, którą pozostawił" z prawego.
                    Na przeszkodzie często stoją - linie ciągłe (ale to rzadziej) i obawa, że nygus akurat podjedzie (to zawsze).
                    Stojąc za nygusem czasem puszczę hamulec i dla zabawy podjadę mu pod sam zderzak... a czasem po prostu odpuszczam :)
            • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 14:18
              > Byl korek.
              >
              > Zawsze jestes w stanie przewidziec ile sie poruszy?

              Nie, ale skoro widzę, że za przejściem dla pieszych nie ma miejsca, żeby zmieścił się tam cały samochód, to nie wjeżdżam na przejście. To normalne zachowanie, a tarasowanie przejścia dla pieszych w korku to przykład bezmyślnego zachowania.
              • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 15:11
                > Nie, ale skoro widzę, że za przejściem dla pieszych nie ma miejsca, żeby zmieśc
                > ił się tam cały samochód, to nie wjeżdżam na przejście.

                Teoria, teoria, teoria.

                Widzisz z daleka, ze miejsce jest, jednak z niewyjasnionych przyczyn pojazd przed Toba zatrzymuje sie tak, ze d..pa Twojego auta nie zjechala nawet z przejscia. A miejsca przed zawalidroga po horyzont...
                • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 15:18
                  > Widzisz z daleka, ze miejsce jest,

                  No to przejeżdżam i nie blokuję przejścia.

                  jednak z niewyjasnionych przyczyn pojazd prz
                  > ed Toba zatrzymuje sie tak, ze d..pa Twojego auta nie zjechala nawet z przejsci
                  > a.

                  Zastanów się, co piszesz - raz piszesz, że miejsce jest, a w tym samym zdaniu piszesz, że miejsca nie ma.

                  Jeśli jest korek i nie widzę miejsca za przejściem dla mojego auta, to w ogóle nie wjeżdżam na przejście. Czekam, aż pojazd poprzedzający mnie wystarczająco odjedzie. Zbyt często spotykam się z blokowaniem przejść jako pieszy, żeby jako kierowca odpowiednio się zachować.
                  • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 15:52
                    > Zastanów się, co piszesz - raz piszesz, że miejsce jest, a w tym samym zdaniu p
                    > iszesz, że miejsca nie ma.

                    Widzisz ze jest. Ba ono nie znika. Po prostu jakis nygus zatrzymal sie o wiele za wczesnie.
                    • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 15:58
                      > Widzisz ze jest. Ba ono nie znika. Po prostu jakis nygus zatrzymal sie o wiele
                      > za wczesnie.

                      Skoro jest, to wjeżdżam i nie blokuję przejścia.

                      A jeśli jakiś "nygus" zatrzymał się za wcześnie, to widzę, że miejsca nie ma i nie wjeżdżam na przejście i nie blokuję przejścia pieszym.

                      • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 16:03
                        > A jeśli jakiś "nygus" zatrzymał się za wcześnie, to widzę, że miejsca nie ma i
                        > nie wjeżdżam na przejście i nie blokuję przejścia pieszym.

                        Nie mam sily tlumaczyc.

                        Byc moze nigdy, pomimo najszczerszych checi, nie dales sie zlapac. Mi sie zdarzylo i wiem jak, nawet przy uwaznej obserwacji drogi, moze to sie odbywac.
                        • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 16:24
                          > Byc moze nigdy, pomimo najszczerszych checi, nie dales sie zlapac.

                          Dawno temu, ale nauczyłem się wjeżdżać w korku za przejście wtedy, gdy za przejściem jest wystarczająco miejsca.

                          Mi sie zdarz
                          > ylo i wiem jak, nawet przy uwaznej obserwacji drogi, moze to sie odbywac.

                          Pewnie nie dość uważniej obserwujesz.
                          • edek40 Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 16:39
                            > Pewnie nie dość uważniej obserwujesz.

                            Raczej uwaznie, a wysokosc pickupa tylko pomaga.

                            Nie da sie w gestym ruchu jezdzic bez odrobiny zaufania. Gdy korek rusza, a jestesmy na samym przedzie, zakladamy, ze skoro przed nami korka nie ma (albo jest miejsce na kilka aut), zmiescimy sie. I ruszamy za idiota, pierwszym w kolejce. I nacinamy sie. To nie jest wymslona historia. Zdarza sie.
                            • uthark Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 16:58
                              > . I nacinamy sie. To nie jest wymslona historia. Zdarza sie.

                              Wiem. Nieraz muszę na takiego niedojdę czekać, aż raczy łaskawie zjechać z przejścia.
          • bimota Re: Aż się przestraszyłem 01.10.15, 13:29
            SWIETA PRAWDA. A WCALE NIE JEST ZASTANAWIAJACE DLACZEGO WLADZE WYZNACZJA MIEJSCA PARKINGOWE ZARAZ PRZY PRZEJSCIACH...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka