Gość: Desantowiec
IP: *.chello.pl
14.05.05, 17:30
Zepsuła mi się linka od sprzęgła 20 kilometrów od warszawy.
Ruch był mały i odważyłem się przyjechać bez możliwości rozłączania napędu.
Ruszyłem przy włączonym silniku na popych i włączyłem pierwszy bieg.
Następne biegi było łatwo bo działały synchronizatory i sterowałem obrotami
silnika ( ani razu nie zazgrzytałem)
Prędkość samochodu dopasowywałem do zmieniających się świateł na drodze
Tylko jeden raz musiałem się zatrzymać na czerwonym , i ruszyłem na pierwszym
biegu z rozrusznika
Dojechałem do parkingu pod dom, no i się zaczeło
Wszyscy znajomi kierowcy z podwórka naskoczyli na mnie że stwożyłem straszne
niebezpieczeństwo, że jestem wariatem, że mogłem nie panować nad pojazdem a
skutki mogły być katastrofalne że w razie kontroli drogowej samochód
odcholowany byłby na parking policyjny a ja aresztowany
Sam osobiście mam odmienne zdanie ponieważ panowałem nad pojazdem i w każdej
chwili mogłem go zatrzymać
Proszę o zdania na ten temat czy mogłem tak postąpić czy nie
P.S Desantowiec tak mnie teraz nazywają