Dodaj do ulubionych

o kierunkowskazach raz jeszcze

05.09.05, 13:01
mam problem:

jeżeli jadę drogą z pierwszeństwem, która skręca w prawo ("pierwszeństwo"
skręca) a prosto za skrzyżowanie (kontynuacja) idzie droga bez pierwszeństwa
(takie T) i ja nie chcę skręcać jak pierwszeństwo tylko jechać PROSTO to czy
muszę użyć kierunkowskazu (lewego)??

wydaje mi się, że nie ale widzę że niektórzy kierowcy tak robią...

PS. jesli nie napisałam zrozumiale to dopytajcie ;)))
Obserwuj wątek
    • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 13:05
      Dobrze Ci się wydaje :-)
      Jeżeli w lewo odchodzi droga (czyli jest to pełne skrzyżowanie) włączony lewy
      kierunkowskaz informuje jadacych z przeciwka, że zamierzasz skręcić w lewo
      czyli przeciąć ich kierunek jazdy - ich obowiązkiem jest zatem przepuścić
      Ciebie i czekają bez sensu blokując ruch.
      ---------------------------------------
      First man then machine (Soichiro Honda)
      • uasiczka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 13:11
        vtec_z napisał:

        > Dobrze Ci się wydaje :-)
        > Jeżeli w lewo odchodzi droga (czyli jest to pełne skrzyżowanie) włączony lewy
        > kierunkowskaz informuje jadacych z przeciwka, że zamierzasz skręcić w lewo
        > czyli przeciąć ich kierunek jazdy - ich obowiązkiem jest zatem przepuścić
        > Ciebie i czekają bez sensu blokując ruch.

        w lewo nie odchodzi (w tym przypadku) tylko w prawo z pierwszeństwem i prosto
        bez

        no nie wiem jak to opisać

        > ---------------------------------------
        > First man then machine (Soichiro Honda)
      • Gość: blackman Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 195.187.90.* 08.09.05, 10:05
        Uasiczko, nie zmieniasz kierunku jazdy, ale zmieniasz pas ruchu. A to masz
        obowiązek sygnalicować. KD Art21 od 4 pkt 5. Pozdrawiam i nie sluchaj
        oszołomów. I jeszcze jedno, tak najprościej. Zawsze lepiej (bezpieczniej) jest
        sygnalizować każdy manewr, niż go nie sygnalizować.Nawet jeśli jadąc jezdnią,
        masz zamiar zaparkować na chodniku, należy sygnalizować prawym kierunkowskazem,
        ZANIM się zacznie hamować. Wtedy jadący z tyłu wie czego się spodziewać.
        Pozdrawiam i miłej jazdy
        • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 10:26
          Gość portalu: blackman napisał(a):

          > (..) nie zmieniasz kierunku jazdy, ale zmieniasz pas ruchu.

          ?????????????????????????????????????

          Z czego wynika zmiana pasa ruchu? Bzdura kompletna!!! A jak będzie pierwszeństwo
          skręcać w lewo na skrzyżowaniu, to jazda z pierwszeństwem też bez
          kierunkowskazu??? I dzwon! a potem zgon!

          vatseq
          • Gość: blackman Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 195.187.90.* 08.09.05, 11:36
            Nie sierdż się Kolego, a przeczytaj uważnie. Napisałem wyraźnie, każdą zmianę ,
            i kierunku jazdy, i zmianę pasa ruchu mamy OBOWIĄzek sygnalizować.
            • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 21:34
              Gość portalu: blackman napisał(a):

              > Nie sierdż się Kolego, a przeczytaj uważnie. Napisałem wyraźnie, każdą zmianę ,
              >
              > i kierunku jazdy, i zmianę pasa ruchu mamy OBOWIĄzek sygnalizować.

              Napisałeś:
              "Uasiczko, nie zmieniasz kierunku jazdy, ale zmieniasz pas ruchu. A to masz
              obowiązek sygnalicować. KD Art21 od 4 pkt 5"

              Chodzi o to, że jadąc na wprost na skzryżowaniu ze skręcającym pierwszeństwem
              NIE zmieniasz kierunku i NIE zmieniasz pasa ruchu ergo NIE powinieneś (by nie
              mylić innych) włączać kierunkowskazu!!!

              vatseq
              • Gość: watzek Re: vatsequ IP: 81.219.149.* 08.09.05, 23:16
                A jak pierwszeństwo skrąca w prawo a Ty jadziesz prosto to pewnie tyż nie
                zmieniosz pasa ruchu i ergo NIE powinieneś (by nie mylić innych) włączać
                kierunkowskazu ?!!!
                • vatseq Re: vatsequ 09.09.05, 08:16
                  Dokładnie tak! "Skręcanie" pierwszeństwa NIE oznacza skręcania pasa ruchu(!), bo
                  niby dlaczego miałoby?

                  vatseq
          • Gość: chicmann Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 08.09.05, 12:17
            "Pierwszeństwo skręcające w lewo na skrzyżowaniu jest pierwszeństwem a
            podporządkowane przed skrzyżowaniem z taką drogą oznakowane są UWAGA NA DROGĘ Z
            PIERWSZEŃSTWEM PRZEJADU a więc- BEZ SYGNALIZOWANIA, bo co mam sygnalizować, że
            jadę drogą z pierwszeństwem?, przecież mówią Ci o tym znaki na
            podporządkowanych. proponuję znowu Kodeks Drogowy.
            • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 12:40
              Masz sygnalizować, bo skręcasz, czyli zmieniasz kierunek ruchu. Nie ma nigdzie
              w przepisach, że jadąc drogą z pierwszeństwem nie trzeba używać
              kierunkowskazów. I żaden znak drogowy nie mówi o tym, gdzie kierowca ma zamiar
              jechać. Co Ty opowiadasz? Znak o którym mówisz pokazuje, że masz pierwszeństwo,
              a nie, że masz zamiar dalej tą drogą jechać. To ja proponuję Kodeks Drogowy
        • w_r_e_d_n_y Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 10.09.05, 03:07
          Gość portalu: blackman napisał(a):

          > Uasiczko, nie zmieniasz kierunku jazdy, ale zmieniasz pas ruchu. A to masz
          > obowiązek sygnalicować. KD Art21 od 4 pkt 5.

          ales palnal

          zgodnie z Twoimi "przepisami" to gdyby byla tez na tym skrzyzowaniu droga
          odchodzaca w lewo - czyli + - musialbys chyba wlaczyc ....dwa lewe
          kierunkowskazy by zasygnalizowac skret w lewo ,skoro lewy masz zarezerwowany do
          jazdy prosto

          wiekszej glupoty dawno nie czytalem
    • mroovechka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 13:08
      Jak najbardziej bo Twoja droga skreca w prawo a zeby pojechac prosto musisz
      przepuscic jadacych z prawej, czyli skrecasz w lewo.
      Co innego jesli droga z pierwszenstwem skreca w lewo. Wtedy jadac prosto nie
      dajesz kierunkowskazu a jadac droga z pierwszenstwem czyli w lewo, uzywasz go.
      • uasiczka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 13:10
        no przepusciś tak - ale ja nie skręcam...
        • zbig72 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 13:17
          kierunkowskazu nie używamy tylko kiedy skręcamy - używamy go, żeby
          zasygnalizować zmianę kierunku ruchu (w tym wypadku opuszczamy drogę z
          pierwszeństwem i wjeżdżamy na podporządkowaną) a to że nadal poruszamy się
          prosto nie ma znaczenia

          alternatywą w opisanej sytuacji byłoby włączanie przez jadącyhc dalej drogą z
          pierwszeństwem prawego kierunkowskazu... no bo jeśli nikt nic nie włączy to
          skąd będzie wiadomo gdzie kto jedzie???

          czy jest na sali jakiś ekspert który to jednoznacznie wyjaśni?
          • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 08:14
            Tu nie trzeba eksperta, tylko znajomości przepisów. To czy droga jest z
            pierwszeństwem czy nie nie zmienia faktu, czy droga prowadzi prosto czy nie. To
            najczęściej spotykana żła interpretacja przepisów. Jedziemy prosto (bez względu
            na to czy z pierwszeństwem czy nie) więc nie zmieniamy kierunku ruchu - nie
            włączamy migacza.
            • Gość: blackman Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 195.187.90.* 08.09.05, 09:37
              BARDZO się mylisz kolego. Zmieniasz pas ruchu, nawet jeśli nie zmieniasz
              kierunku jazdy. Masz obowiązek to sygnalizować
              • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 09:47
                Jak już to koleżanko. Powtarzam, że pas ruchu to nie droga z pierwszeństwem.
                Pasy ruchu są oznaczane albo znakami poziomymi, albo pionowymi niebieskimi
                prostokątnymi. A znak określający pierwszeństwo to właśnie oznacza, a nie pas.
                Mylicie pojęcia.
                • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 09:49
                  Gość portalu: iglonus napisał(a):

                  > Jak już to koleżanko. Powtarzam, że pas ruchu to nie droga z pierwszeństwem.
                  > Pasy ruchu są oznaczane albo znakami poziomymi, albo pionowymi niebieskimi
                  > prostokątnymi. A znak określający pierwszeństwo to właśnie oznacza, a nie
                  pas.

                  I kto narzeka na brak zdrowego rozsądku i inteligencji u kobiet?
                  Pozdrawiam Iglonus-ę!
                  • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 10:18
                    Ciekawe, dlaczego jak facetom kończą się argumenty, to zwalają na inteligencję
                    kobiet. Nie masz innego wytłumaczenia? Gratuluję
                    P.S. Jak myślałeś, że jestem chłopakiem, to podawałeś chociaż jakieś argumenty,
                    konkrety, ale jak kobieta, to olać, nie?
                    • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 10:41
                      Gość portalu: iglonus napisał(a):

                      > Ciekawe, dlaczego jak facetom kończą się argumenty, to zwalają na
                      inteligencję
                      > kobiet. Nie masz innego wytłumaczenia? Gratuluję
                      > P.S. Jak myślałeś, że jestem chłopakiem, to podawałeś chociaż jakieś
                      argumenty, konkrety, ale jak kobieta, to olać, nie?

                      Cały czas walczę na tym forum, argumentuję, a gdy odzywa się kobieta i do tego
                      mądrze - chcę pochwalić. A w nagrodę bura! Idę poużywać kierunkowskazów...
                      • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 11:05
                        O to bardzo przepraszam. Odebrałam to jako ironię i krytykę mojej osoby. W
                        takim razie dziękuję za poparcie i zwracam honor.
                        I już lepiej nie włączaj tych kierunkowskazów :)

                        Pozdrawiam
                        • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 11:19
                          Gość portalu: iglonus napisał(a):

                          > O to bardzo przepraszam. Odebrałam to jako ironię i krytykę mojej osoby. W
                          > takim razie dziękuję za poparcie i zwracam honor.

                          Przyjąłem przeprosiny :-)

                          > I już lepiej nie włączaj tych kierunkowskazów :)

                          Teraz nie - zostaję. Ale jadąc samochodem będę włączał - wtedy kiedy potrzeba!
              • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 09:51
                Znak "skręcającego pierwszeństwa" NIE oznacza skręcająco PASA RUCHU!!!!!!!!!
                Niby z czego by to wynikało???

                vatseq
                • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 10:19
                  Dokładnie tak!!!
                  • w_r_e_d_n_y Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 10.09.05, 03:29
                    Gość portalu: iglonus napisał(a):

                    > Dokładnie tak!!!

                    obaj jestescie D E B I L E - dokladnie tak!!!
                    • w_r_e_d_n_y PRZYJMIJCIE PRZEPROSINY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.09.05, 03:40
                      vatseq i iglonus

                      przepraszam za to co napisalem powyzej - to przez moje niedopatrzenie
                      calkowicie sie z wami zgadzam co do interpretacji tej opisanej sytuacji
                • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 08.09.05, 11:56
                  Bo na drodze z pierwszeństwem są jakieś i ileś pasów ruchu w zależności od jej
                  szerokości, bo po czym byś jechał "kierowco"?. Jak droga z pierwszeństwem
                  skręca to skręcają z nią też pasy ruchu na niej usytuowane.
                  • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 12:03
                    Gość portalu: kierowca napisał(a):

                    > Bo na drodze z pierwszeństwem są jakieś i ileś pasów ruchu w zależności od
                    jej
                    > szerokości, bo po czym byś jechał "kierowco"?. Jak droga z pierwszeństwem
                    > skręca to skręcają z nią też pasy ruchu na niej usytuowane.

                    A dla jadących na wprost - pas ruchu jest na wprost "kierowco"!
                    • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 08.09.05, 12:33
                      Tak, tylko wyjeżdżąjąc ( zjeżdżając) z głównej zmieniasz pas ruchu z pasa drogi
                      z pierwszeństwem na pas podporządkowanej a każda zmiana pasa musi być
                      sygnalizowana. Czy to dla Ciebie coś nowego?.
                      • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 12:42
                        Gość portalu: kierowca napisał(a):

                        > Tak, tylko wyjeżdżąjąc ( zjeżdżając) z głównej zmieniasz pas ruchu z pasa
                        drogi
                        >
                        > z pierwszeństwem na pas podporządkowanej a każda zmiana pasa musi być
                        > sygnalizowana. Czy to dla Ciebie coś nowego?.

                        Idąc tropem Twojego myślenia - przejazd przez takie skrzyżowanie w dowolną
                        stronę wymaga używania kierunkowskazu bo albo zmieniasz pas albo kierunek jazdy.
                        Logiczne, prawda?

                        ---------------------------------------
                        First man then machine (Soichiro Honda)
                  • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 12:06
                    Omawiana jest sytuacja, gdy jest jeszcze droga na wprost. Proponuję tam jechać
                    i jak najszybciej do domu, aby nie spowodować jakiegoś wypadku
                  • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 21:36
                    "Jak droga z pierwszeństwem
                    skręca to skręcają z nią też pasy ruchu na niej usytuowane."
                    ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

                    skąd to niby wynika??

                    vatseq
          • w_r_e_d_n_y Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 10.09.05, 03:26
            zbig72 napisał:

            > kierunkowskazu nie używamy tylko kiedy skręcamy - używamy go, żeby
            > zasygnalizować zmianę kierunku ruchu (w tym wypadku opuszczamy drogę z
            > pierwszeństwem i wjeżdżamy na podporządkowaną) a to że nadal poruszamy się
            > prosto nie ma znaczenia

            to ze jeste glupi malo mnie obchodzi ,ale to ze z ta swoja glupota jezdzisz po
            drodze to juz tak

            W Y P I E R D A L A J z drogi do czasu az nauczysz sie przepisow ,bo ja i
            wszyscy inni chca bezpiecznie dojechac do celu
        • mroovechka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 13:18
          uasiczka napisała:

          > no przepusciś tak - ale ja nie skręcam...

          Rzeczywiscie fizycznie kierownicy nie skrecasz ale musisz przepuscic tych co
          jada droga z pierwszenstwem wiec powinnas wlaczyc lewy kierunkowskaz chociazby
          po to zeby jadacy za Toba wiedzieli po co stoisz na srodku drogi i tamujesz
          ruch.
          • Gość: 2 kierowcy Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:02
            Jak jedzie drogą z pierwszeństwem przejazdu, która wije się wężykiem, raz w
            prawo , raz w lewo to nie musi kierunkowskazu włanczać, bo to znaczy, że dalej
            jedzie tą drogą, natomiast opuszczając ją, taki kierunkowskaz musi włączyć,
            nawet jak jedzie na wprost.
      • Gość: kierowiec Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 06.09.05, 23:57
        Co za bzdury opowiadasz?, gdzie Ty odbywałeś kurs prawa jazdy?, jesteś
        zagrożeniem dla ludzi jadących prawidłowo. Jadąc drogą z pierwszeństwem
        przejazdu, niezależnie od tego czy ona skręca w prawo, czy w lewo nie musisz
        włączać kierunkowskazów, bo jedziesz dalej drogą z pierwszństwem i wszyscy inni
        niezależnie z której są strony są na drogach bez pierwszeństwa przejazdu. Więc
        muszą obowiązkowo ustąpić pierwszeństwa. Natomiast wyłanczając się z takiej
        drogi, która np. skręca w lewo a od niej odchodzi droga już bez pierwszeństwa
        na wprost, musisz ten manewr wyłanczania się zasygnalizować. To identyczne jak
        opuszczanie ronda z ruchem okrężnym, wyłanczając się z ruchu okrężnego, musisz
        sygnalizować to kierunkowskazem, czego wielu niedouków niestety nie robi.
        • praptak Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 12:33
          • Gość: Kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.wroclaw.mm.pl 07.09.05, 12:54
            Ciekaw jestem co by bylo gdyby w Polsce obowiazywaly takie zasady przejazdu
            przez skrzyzowanie, jakie obowiazuja w Kanadzie. A mianowicie,gdy do
            skrzyzowania drog rownorzednych zblizaja sie pojazdy z roznych drog
            dojazdowych, to pierwszy przejezdza przez skrzyzowanie ten pojazd,ktory
            pierwszy dojachal do skrzyzowania! U nas sadzac po dyskusji,bylaby kupa
            nieszczescia i sterta zlomu.A ja to widzialem i nie spotkalem zadnego
            problemu .Nikt sie nie klocil kto pierwszy dojechal,tylko grzecznie sie kazdy
            zatrzymal i ruszal ten pierwszy co dojechal.Co o tym sadzic? Czy tyle chamstwa
            musi byc na naszych drogach? Czy tyle chamstwa ma byc w internecie?/chyba
            trzebazaczac od wychowania samego siebie, a dopiero pozniej zadac od innych/.
            • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.wroclaw.mm.pl 07.09.05, 13:34
              Zbig.72.Z podanej przez Ciebie sytuacji wynika,ze na luku drogi z
              pierwszenstwem przejazdu dochodzi inna droga podporzadkowana,a w takim razie
              jadac na luku nie bedziesz jechal juz na wprost/patrzac na droge
              podporzadkowana/,tylko bedziesz ja mial po lewej stronie.Konsekwencje tego
              chyba same sie narzucaja.
        • Gość: iglonus LUDZIE!!! Co z Waszą ortografią?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 08:27
          Tego się nie da czytać. Najczęstszy błąd ortograficzny, niestety spotykany
          również w mediach. Mówi się i pisze WŁĄCZAĆ i WYŁĄCZAĆ, a nie włanczać i
          wyłanczać. Jak to wygląda?? To są odmiany słowa włącz, a nie włancz. Proszę
          zwracajcie na to uwagę bo uszy i oczy więdną
      • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 08:11
        Nieprawda. Nie ma znaczenia, czy masz kogoś po prawej czy nie, droga prowadzi
        prosto i tyle. Więc nie trzeba włączać migacza. Od kiedy od tego czy jest droga
        po prawej czy jej nie ma, zależy czy droga prosta jest prosta czy idzie w lewo.
        Bez sensu. Prosto to prosto. Nie trzeba włączać migacza na 100 %
        • Gość: blackman Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 195.187.90.* 08.09.05, 09:50
          I po raz kolejny się mylisz Kolego. Ostanie zmiany w kodeksie wprowadzają
          OBOWIĄZEK sygnalizowania KAZDEJ zmiany, czy to pasa, czy kierunku jazdy. Nawet
          skręcając w prawo na pasie na którym znaki poziome nakazują skręt, jest
          obowiązek sygnalizowania kierunkowskazem. Jestem kierowcą karetki pogotowia.
          Wiem z praktyki codziennej ze takie nieprzestrzeganie sygnalizowania, stwarza
          poważne aagrożenia w ruchu.
          • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 09:52
            Gość portalu: blackman napisał(a):

            > Jestem kierowcą karetki pogotowia.
            > Wiem z praktyki codziennej ze takie nieprzestrzeganie sygnalizowania, stwarza
            > poważne aagrożenia w ruchu.

            A ja jestem kierowcą strażackiego wozu bojowego i wiem lepiej bo jestem
            większy ;-)
            • Gość: blackman Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 195.187.90.* 08.09.05, 10:07
              to Tobie ustąpię..... ;-)
          • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 10:22
            No właśnie - pasa lub kierunku jazdy. A jadąc prosto nie zmieniam ani tego ani
            tego. Jae tym samym pasem i prosto (ten sam kierunek jazdy). Zgadzam się z tym,
            że można włączyć migacz, bo to pomoże, ale nie jest to wymagane.
            Koleżanka
            • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 10:43
              Gość portalu: iglonus napisał(a):

              > No właśnie - pasa lub kierunku jazdy. A jadąc prosto nie zmieniam ani tego
              ani
              > tego. Jae tym samym pasem i prosto (ten sam kierunek jazdy). Zgadzam się z
              tym,
              >
              > że można włączyć migacz, bo to pomoże, ale nie jest to wymagane.
              > Koleżanka

              Iglonus-ku, jeżeli włączysz kierunkowskaz to zasygnalizujesz, ze chcesz
              skręcić! To może wprowadzić w błąd innych uzytkowników drogi i albo będą czekać
              (niepotrzebnie) na Ciebie - bo masz pierwszeństwo, albo uznają, że ich tor
              ruchu nie przecina się z Twoim - a wtedy...
              • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 11:12
                Chodzi mi tylko o przypadek, gdy np. główna skręca nie w prawo tylko w lewo, a
                ktoś z podporządkowanej na wprost czeka na wjazd. Oczywiście, że jadąc prosto
                nie mam obowiązku włączać kierunkowskaz, ale jeśli włączę prawy, to ten na
                wprost bedzie mógł wjechać. Oczywiście, że nie włączając informuję właśnie, że
                jadę prosto, ale jak widzisz na tym forum, są ludzie, którzy uważają, że jadąc
                główną, nawet skręcającą, to nie muszą włączać kierunkowskazu. I wtedy taki
                biedak może sobie czekać godzinę na wjazd.
                • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 11:21
                  Widzę, że naprawdę myślisz i nie chwaliłem Cię na darmo!
                  Kierunkowskaz zgodnie z przepisami, zdrowym rozsądkiem i tak by ułatwić życie
                  innym!
                  • Gość: iglonus Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 11:34
                    Ja po prostu jestem kierowcą i pamiętam przepisy, no i przede wszystkim
                    potrafię je interpretować (po prostu znam język polski), ale jak widać u nas to
                    największy problem. Wcale się nie dziwię, że statystyki wskazują, że połowa
                    społeczeństwa nie rozumie instrukcji obsługi np. pralki. I głupota boli mnie
                    najbardziej. Jak się później nie denerwować na drodze, nie?
                    Ciekawe tylko dlaczego policja nie wpadnie na to, żeby normalnie jeździć po
                    mieście i zatrzymywać takich inteligentów, zamiast czatować na tych, co
                    przekroczyli prędkość o 20 km/h na prostej dwupasmowej drodze.
          • Gość: goldman Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 08.09.05, 11:50
            Zmieniając pas ruchu muszę to sygnalizować, oczywiście, ale będąc już na tym
            pasie przeznaczonym do skętu w prawo to skręcam już bez kierunkowskazu, bo
            inaczej jechać nie mogę, bo np. na wprost jest mur, więc co muszę
            sygnalizować , że w ten mur nie wjadę?.
            • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 12:07
              Gość portalu: goldman napisał(a):

              > Zmieniając pas ruchu muszę to sygnalizować, oczywiście, ale będąc już na tym
              > pasie przeznaczonym do skętu w prawo to skręcam już bez kierunkowskazu, bo
              > inaczej jechać nie mogę, bo np. na wprost jest mur, więc co muszę
              > sygnalizować , że w ten mur nie wjadę?.

              Oceń sytuację. Jeżeli Twój skręt w prawo nie będzie jednoznaczny dla wszystkich
              użytkowników drogi (nie wszyscy widzą znaki przeznaczone dla Ciebie) to włącz
              kierunkowskaz. Jeżeli Twój manewr jest czytelny dla wszystkich (bo jest ten
              Twój mur, albo pas jest oddzielony wysepką od pozostałych pasów i jego
              geometria wskazuje na jeden kierunek jazdy) to możesz sobie sygnalizowanie
              odpuścić. Na Uzywanie kierunkowskazów patrz nie przez pryzmat swojej pozycji
              (Ty i tak wiesz gdzie chcez jechać) ale przez pryzmat wszystkich wokół.
              • Gość: goldman Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 08.09.05, 12:37
                To jest oczywiste, opisałem tylko ten przypadek w celu wykazania, że nie w
                każdej sytuacji musi się sygnalizować skręt.
      • w_r_e_d_n_y Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 10.09.05, 03:21
        mroovechka napisała:

        > Jak najbardziej bo Twoja droga skreca w prawo a zeby pojechac prosto musisz
        > przepuscic jadacych z prawej, czyli skrecasz w lewo.

        jak musi przepuscic tych z prawej ..to przepusci ,do ustapienia pierwszenstwa
        nie potrzeba uzywac kierunkowskazow ,nie do tego one sluzą
        poza tym ten z prawej i tak nie widzi tego lewego kierunkowskazu ,wiec po co mu
        migac ?????????
        moze ten kierunkowskaz ma byc dla tych z tylu ?
        tez im niepotrzebny do niczego ,bo albo skrecaja w prawo ,albo jada prosty za
        Toba

        jak to czytam to zaczynam sie bac wyjezdzac na droge
      • Gość: kami. kadze Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.chello.pl 11.09.05, 22:31
        "zeby pojechac prosto musisz przepuscic jadacych z prawej, czyli skrecasz w lewo"
        buahahahaha czytales co na forum wysylasz?? buahahah
    • Gość: tor Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 13:33
      Kierunkowskaz zgodnie z przepisami służy do pokazania zawczasu i wyraźnie
      zamiaru zmiany pasa lub kierunku jazdy.
      W przedstawionej sytuacji o ile nie występuje droga po lewej stronie możesz
      użyć kierunkowskazu lewego - zasada kultury jazdy - informując tym samym
      jadacych za Tobą o możliwości Twojego zatrzymywania z ustępowaniem
      pierwszeństwa pojazdom z prawej. Informujesz też pieszych ,rowerzystów, i
      kierowców z drogi podporządkowanej o swoich zamiarach i wtedy skręcający w lewo
      wie, że może pojechać dopiero za Tobą, jadący na wprost wykorzysta Twój ruch do
      jazdy na wprost ...
      pozdr
      • Gość: z.listek Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 195.205.42.* 05.09.05, 13:55

        > możesz użyć kierunkowskazu lewego -

        raczej MUSISZ
        zmiana pasa ruchu = kierunkowskaz - zawsze!!!!!
    • uasiczka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 13:40
      okej
      i wszystko jasne
      • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 14:09
        Nie daj sobie robić wody z mózgu! Kierunkowskazów używasz tak jak na
        skrzyżowaniu bez pierwszeństwa przejazdu - jedziesz na wprost bez
        kierunkowsakzów, skręcasz z odpowiednim kierunkowskazem. To proste!
      • Gość: olo Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.05, 14:13
        I nie zdziw się gdy w Czechach i Słowacji zobaczysz auta mrugające, na opisanym
        przez ciebie skrzyżowaniu, również w prawo
        • vatseq Kieunkowskaz prawy - oczywiście!! 06.09.05, 08:36
          To chyba oczywiste! Przecież nie wszyscy uczestnicy ruchu, to kierowcy!!!

          Wyobraźmy sobie sytuację, że jedziemy w prawo (z pierwszeństwem) i NIE WŁĄCZAMY
          kierunkowskazu. Co się dzieje (hipotetycznie): za rogiem stoi staruszka, która
          nie zna zawikłanej pseudowiedzy o kierunkawskazach na skrzyżowaniach ze
          skręcającym pierwszeństwem. Patrzy ona w lewo i w prawo: z prawej nikt nie
          jedzie = OK, z lewej NIKT NIE MRUGA (ani ci, co skręcają z pierwszeństwem - w
          prawo, ani ci z przeciwka - w lewo) = OK. Wchodzi więc w świętym przekonaniu
          bezpieczeństwa swego czynu na jednię i ...., bo jakiś idiota stwierdził, że jak
          skręca z pierwszeństwem, to nie musi mrugać!!

          Pomyślcie: kierunkowskaz wskazuje zamiar zmiany pasa ruchu lub kierunku i nie
          jest przeznaczony jedynie dla PT kierowców!!!

          vatseq
          • Gość: kierowca. Re: Kieunkowskaz prawy - oczywiście!! IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:08
            Idiota niestety nie nauczy staruszki, że przechodzić ma w miejscu do tego
            wyznaczonym a kierowcy w tej sytuacji (pasy) muszą zwolnić i przepuścić
            pieszych. W każdym innym przypadku idiota nie rozumiejący co to jest droga z
            pierwszeństwem a co przejście dla pieszych i powodujący zamęt w interpretacji
            przepisów powinien ponownie być skierowany na kurs nauki przepisów, nauki, bo
            sam się nie nauczy, jak to idiota.
            • vatseq Re: Kieunkowskaz prawy - oczywiście!! 07.09.05, 13:55
              No właśnie! Przeczytaj KD raz jeszcze!

              vatseq
    • kozak-na-koniu Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 14:02
      Niestety, to jest tylko Polska (tylko tu można spotkać znaki typu "kierunek
      pierwszeństwa przejazdu", czy też coś w tym rodzaju) - w takich sytuacjach
      niestety czasem trzeba pomyśleć, po czym zachować się adekwatnie do sytuacji,
      bez względu na przepisy lub lokalne rozwiązania...
      • kozak-na-koniu Re: PS 05.09.05, 14:05
        Co mam zrobić jeśli widzę przede mną dwie, mniej więcej równoważne
        (przynajmniej "na oko", czyli biorąc pod uwagę natężenie ruchu) drogi,
        krzyżujące się pod kątem prostym, z których ta z pierwszeństwem przejazdu
        (wedle znaków) skręca w lewo?
        • vtec_z Re: PS 05.09.05, 14:07
          kozak-na-koniu napisał:

          > Co mam zrobić jeśli widzę przede mną dwie, mniej więcej równoważne
          > (przynajmniej "na oko", czyli biorąc pod uwagę natężenie ruchu) drogi,
          > krzyżujące się pod kątem prostym, z których ta z pierwszeństwem przejazdu
          > (wedle znaków) skręca w lewo?

          Używaj kierunkowskazów jak na normalnym skrzyzowaniu. To proste!
          • kozak-na-koniu Re: PS 05.09.05, 14:09
            ...I właśnie tak robię (ale w sumie - niezgodnie z przepisami)!
            • vtec_z Re: PS 05.09.05, 14:15
              kozak-na-koniu napisał:

              > ...I właśnie tak robię (ale w sumie - niezgodnie z przepisami)!


              A dlaczego niezgodnie? Gdzie okreśła sie stały kierunek jazdy jako kierunek
              drogi z pierwszeństwem?
              • uasiczka Re: PS 05.09.05, 14:22
                no właśnie - jest taki przepis??
              • kozak-na-koniu Re: PS 05.09.05, 14:28
                Oddział 4 oraz art. 2 ust.7:
                www.kodeksdrogowy.pl/display.php?site=79#d2r3o4
                ale przepisy - przepisami... Ważnym jest, by wszyscy zainteresowani wiedzieli
                co JA w danej sytuacji chcę zrobić, mimo że czasem, z uwagą na formalistów oraz
                niezorientowanych może to być mylące.
                • kozak-na-koniu Re: PS 05.09.05, 14:30
                  Cholera, ROZdział 3, ODdział 4 - pardą!;)
                  • vatseq Re: PS 06.09.05, 08:44
                    Eeee... bzdury Waść piszesz. Jedyne, co KD we wskazanym oddziale pisze o
                    kierunkowskazach, to:

                    5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
                    zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie
                    po wykonaniu manewru.

                    Z tego NIE WYNIKA, że jazda zgodnie z kierunkiem pierwszeństwa na skrzyżowaniu
                    nie jest zmianą kierunku. Dowcip polega chyba na semantycznej zbieżności słów
                    "kierunek jazdy" i "kierunku ruchu" czy też "kierunek z pierwszeństwem".

                    Kierunek jazdy odnosi się do geometrycznego pojęcia kierunku (przypomnij sobie
                    szkołę średnią, geometria)!!!

                    Najważniejsze: Twoja jazda MUSI być zawsze czytelna dla współuczestników ruchu.
                    Wszystkich! Również pieszych - o czym pisałem wcześniej.

                    vatseq
                    • vtec_z Re: PS 06.09.05, 09:10
                      vatseq napisał:

                      > Eeee... bzdury Waść piszesz. Jedyne, co KD we wskazanym oddziale pisze o
                      > kierunkowskazach, to:
                      >
                      > 5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
                      > zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania
                      > niezwłocznie po wykonaniu manewru.

                      Według mnie kłopot polega na tym, że nieszczęśliwie połaczono w jednym zdaniu
                      opis dwóch manewrów:
                      1. zmiany kierunku jazdy - tak jest przy każdym skręcie na skrzyżowaniu
                      2. zmiany pasa ruchu - czyli przejeżdżania na pas sąsiedni

                      Teraz część "geniuszy kierownicy" uważa, że skręcając zgodnie z przebiem drogi
                      nadrzędnej nie zmieniają pasa ruchu!

                      Powtórzę jeszcze raz - sygnalizowanie na skrzyzowaniu z "łamanym:
                      pierwszeństwem powinni być takie samo jak na skrzyżowaniu o takiej samej
                      geometrii ale bez ustalonego pierwszeństwa (drogi równorzędne). Taką zasadę
                      łatwo zapamietać!
                      • vtec_z Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 09:11
                        Kozak ma dobre intencje - pisał, że sygnalizuje we właściwy sposób. Teraz
                        trzeba tylko dorobić mu odpowiednie spojrzenie na PoRD :-)
                        • vatseq Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 09:47
                          OK, ale Kozak na koniu napisał to w takim tonie, ze on łamie KD mrugając w
                          sytuacji opisanej w początkowym poście! Intencje rzeczywiście ma dobre, że
                          pozwolę go sobie ocenić publicznie: czytelność zachowania się na drodze.

                          vatseq
                        • kozak-na-koniu Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 09:47
                          Dziękuję za komentarze, jakby co w przyszłości - to też nie wahajcie się, nie
                          będę bił.;) Zawsze lepiej spojrzeć na problem z różnych stron, niż "z uporem
                          maniaka" tkwić w błędzie i chrzanić głupoty. Mój pogląd wzsiął się właśnie z
                          obserwacji różnych zachowań na drodze: wielu traktuje przejazd przez takie
                          skrzyżowanie jak jazdę "na wprost", bez zmieniania pasa (klasyka -
                          "rondoskrzyżowania" bez ruchu okrężnego, z dwoma lub nawet trzema pasami
                          ruchu) i kierunkowskazów nie używa. Jest to chyba kolejny przykład
                          nieprecyzyjnych sformułowań w przepisach, których efektem może być wyłącznie
                          ogólne zamieszanie...
                          pzdr
                          • kozak-na-koniu Re: PS - Jeszcze jedno 06.09.05, 09:54
                            Czy nie uważacie, że lepiej byłoby (oczywiście, teoretyzuję) nie komplikować
                            życia, które i tak jest dość stresujące i uprościć przepisy, np. likwidując
                            znak "kierunek pierwszeństwa przejazdu" (który istnieje chyba tylko w Polsce)
                            oraz różne inne "wygibasy" zastępując wszystko regułą "prawej ręki",
                            znakami: "Stop", "ustąp pierwszeństwa przejazdu"; ruchem okrężnym itp. (nie
                            śmiem pomyśleć o skrzyżowaniach "bezkolizyjnych", które da się zorganizować
                            wyłącznie na głównych trasach)?
                            • vatseq Re: PS - Jeszcze jedno 06.09.05, 11:02
                              Reguła "prawej ręki" teoretycznie obowiązuje w Polsce, ale kiedy próbuję ją
                              wyegzekwować na różnych skrzyżowaniach, przez które większość przejeżdża według
                              lokalnego zwyczaju, narażam się na stłuczkę (stuknięcie przez nadjeżdżających z
                              lewej!).

                              Znaki określające przebieg kierunku z pierwszeństwem widziałem również poza
                              granicami Polski, w Czechach na przykład. To nie wygibasy, ale usprawnienia
                              ruchu, a kierunkowskazy powinny być stosowane jak na zwykłym skrzyzowaniu i po
                              kłopocie.

                              vatseq
                              • kozak-na-koniu Re: PS - Jeszcze jedno 06.09.05, 11:24
                                vatseq napisał:

                                > Reguła "prawej ręki" teoretycznie obowiązuje w Polsce, ale kiedy próbuję ją
                                > wyegzekwować na różnych skrzyżowaniach, przez które większość przejeżdża
                                według
                                > lokalnego zwyczaju, narażam się na stłuczkę (stuknięcie przez nadjeżdżających
                                z
                                > lewej!).

                                Wszędzie są jakieś lokalne obyczaje, nie tylko w Polsce...

                                > Znaki określające przebieg kierunku z pierwszeństwem widziałem również poza
                                > granicami Polski, w Czechach na przykład. To nie wygibasy, ale usprawnienia
                                > ruchu, a kierunkowskazy powinny być stosowane jak na zwykłym skrzyzowaniu i po
                                > kłopocie.

                                Tak, jednak "w świecie" oznakowanie dróg jest mimo wszystko bliższe realiom
                                (choć również nie wszędzie - bywa dużo gorzej, skoro jednak zdecydowaliśmy się
                                równać do najlepszych ideałów...) i jest jednak częścią jakiegoś spójnego,
                                przemyślanego i dostosowanego do życia systemu. W ogóle, zauważyłem, że przy
                                obecnym natężeniu ruchu (pojazdy, piesi, rowerzyści itd.) oraz ogólnym stanie
                                dróg znaki nie są już w stanie rozwiązywać wielu problemów: jest ich po prostu
                                za dużo! Kierowca, który musi jednocześnie obserwować sytuację na jezdni, na
                                poboczach, w okolicy itd. - po prostu się w tym wszystkim gubi! Ludzki mózg ma
                                niestety ograniczoną pojemność, poza tym, prawa tłumu (obecnie, na drogach
                                zaczynają obowiązywać prawa atomowe, czyli w sporej części ślepy przypadek)
                                różnią się od praw rządzących jednostkami. Myślę, że ludzie odpowiedzialni za
                                organizację oraz wyegzekwowanie jakichkiolwiek zasad w tym wszystkim są z innej
                                epoki... Przykro mi, ale jestem pesymistą. Myślę, że realnej poprawy na
                                polskich drogach możemy ewentualnie oczekiwać w przyszłych pokoleniach, które
                                do swych zwykłych, ludzkich przywar dołożą doświadczenie - własne, nie
                                pobrane "z najlepszych, zachodnich wzorców", a i t. zw. "stan techniczny" dróg
                                w międzyczasie też się poprawi...
                                • vatseq Re: PS - Jeszcze jedno 06.09.05, 13:29
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Tak, jednak "w świecie" oznakowanie dróg jest mimo wszystko bliższe realiom

                                  Może poza Włochami! Tragedia!!!
                                  Kiedyś w Turynie trafiłem na taką zagadkę, że bez łamaina zakazu nie dało się
                                  wyjechać. Potem widziałem, że tubylcy nagminnie łamią w tym miejscu przepisy.

                                  Generalnie we Włoszech oznakowanie tras przejazdu przez miasta jest pod zdechłym
                                  Azorkiem: normą są drogowskazy o literach wielkości 10 - 15 cm, umieszczone ZA
                                  skrzyżowaniem. Okropny stan oznakowania potwierdzają też Włosi.

                                  vatseq
                          • vatseq Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 09:57
                            Nie znam dokładnie W-wy, ale kiedyś wracając z delegacji z Procter&Gamble miałem
                            takie zdarzenie:
                            skrzyżowanie w kształcie litery y (Zabraniecka, Księżnej Anny), kierunek z
                            pierwszeństwem biegnie z zachodu na wschód z ulicy Zabranieckiej na Księżnej
                            Anny (skręca na skrzyżowaniu w lewo dla jadących z centrum), ja stoję na
                            podporządkowanym odcinku Zabranieckiej. Z przodu jedzie jakiś delikwent, nie
                            daje kierunkowskazu, a ja z prędkości i BRAKU KIRUNKOWSKAZU wydedukowałem, że
                            jedzie prosto. W ostatniej chwili zahamowałem, gdy okazało się, że jaśnie pan ma
                            leniwą lewą dłoń i nie chce mu się kierunku wrzucić! Byłaby jatka!

                            Mrugać! Czytelność jazdy przede wszystkim!


                            vatseq
                            • kozak-na-koniu Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 10:06
                              O, właśnie! Zapomniałem dodać, że oprócz znaków pionowych jest także
                              oznakowanie poziome, które nie zawsze współgra z tymi pierwszymi... Przepraszam
                              że się wtrąciłem.;)
                              • vatseq Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 11:04
                                Tam na Zabranieckiej, o ile mnie pamięć niemyli, oś jezdni poprowadzona była
                                zgodnie z kierunkiem pierwszeństwa. Nie wpływa to jednak na konieczność
                                sygnalizacji kierunku jazdy na takim skrzyzowaniu.

                                vatseq
                                • kozak-na-koniu Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 11:25
                                  Nie wiem, nie znam - ja ze wsi...
                                  • vatseq Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 12:00
                                    Jam też nie z Warszafffki :-)

                                    vatseq
                                    • kozak-na-koniu Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 12:02
                                      vatseq napisał:

                                      > Jam też nie z Warszafffki :-)

                                      ...No to fajnie, kłania się "dziki Wschód"!:)))
                                      • vatseq Re: PS - do vatseq'a 06.09.05, 13:25
                                        Czarny Śląsk się odkłania :-)

                                        vatseq
                      • Gość: ipec Re: PS IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:18
                        Zamist pisać bzdury, polecam Kodeks Drogowy. Czas będzie spędzony z pożytkiem.
                        • Gość: inny kierowca Re: PS IP: 5.5.* / *.Red-80-58-192.pooles.rima-tde.net 07.09.05, 01:51
                          A ja Tobie polecam słownik ortograficzny.
                        • vtec_z do ipec'a 07.09.05, 10:13
                          Gość portalu: ipec napisał(a):

                          > Zamist pisać bzdury, polecam Kodeks Drogowy. Czas będzie spędzony z pożytkiem.

                          Właśnie, pomyśl o tym...
              • Gość: ipec Re: PS IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:15
                To pokazuje znak (Droga z pierwszeństwem przejazdu, taki kwadracik, żółty w
                środku), uczą tego na kursach prawa jazdy. Przemknąłeś się dzięki znajomościom?.
                • vtec_z Re: PS 07.09.05, 10:15
                  Gość portalu: ipec napisał(a):

                  > To pokazuje znak (Droga z pierwszeństwem przejazdu, taki kwadracik, żółty w
                  > środku), uczą tego na kursach prawa jazdy. Przemknąłeś się dzięki
                  znajomościom?
                  > .

                  Ten znak pokazuje wyłącznie przebieg drogi z pierwszeństwem. Rzadzę czytać PoRD
                  i myśleć...
        • Gość: kierowca. Re: PS IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:11
          Nic więcej, tylko jechać, bo masz pierwszeństwo, wszyscy inni czekają aż będą
          mieli wolną drogę. Nie musisz niczym sygnalizować, bo jedziesz jak znak
          pokazuje z drogą z pierwszeństwem.
          • vtec_z Re: PS 07.09.05, 10:17
            Gość portalu: kierowca. napisał(a):

            > Nic więcej, tylko jechać, bo masz pierwszeństwo, wszyscy inni czekają aż będą
            > mieli wolną drogę. Nie musisz niczym sygnalizować, bo jedziesz jak znak
            > pokazuje z drogą z pierwszeństwem.

            Ot i kolejna nieprawda... "Nic więcej, tylko jechać, bo masz pierwszeństwo". A
            potem są wypadki...
      • marilicia Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 10:05
        To nie prawda. W Niemczech istnieja rowniez takie znaki, np:

        verkehrszeichen.kfz-auskunft.de/bilder/verlauf.gif
        W tym przypadku skrecajac w lewo MUSISZ wlaczyc kierunkowskaz, takie sa
        przepisy. Skrecajac w prawo, wlaczasz prawy kierunkowskaz, jadac prosto nie
        wlaczasz kierunkowskazu.

        • kozak-na-koniu Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 10:07
          O! W Niemczech też są?
          • Gość: żyd Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.roemd1.lb.home.nl 07.09.05, 20:06
            Takie znaki są w całej Europie:

            www.travel-island.com/traffic_road_signs/informative_road_signs.html
            A odnośnie meritum sprawy - czy na prawdę tak ciężko zrozumieć, że jak zmienia
            się KIERUNEK JAZDY - czyli przestaje się jechać prosto, a zaczyna jechać w bok
            (może w ten sposób do niektórych dotrze) to zawsze włącza się kierunkowskaz? A
            kiedy jedzie się prosto, to bez względu na zmiany pierwszeństwa migacza się nie
            włącza, bo NIE ZMIENIA SIĘ KIERUNKU JAZDY?
        • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:28
          Tak i wynika z tego znaku wyrażnie, że nie jest ważny kierunek jazdy, tylko
          droga z pierwszeństwem, wszystkie pozostałe są podporządkowane. Ja wiem, że w
          Polsce to dla niektórych ( debili) jest niezrozumiałe i jak nie zobaczą
          kierunkowskazu to wjadą pod koła, nie patrząc na to, że przed nimi jest taki
          znak UWAGA NA DROGĘ Z PIERWSZEŃSTWEM PRZEJAZDU. Do nauki nieuki, twórcy
          nowomowy i nowo pojmowania w/g własnych możliwości umysłowych, przepisów
          i "reguły prawej dłoni".
          • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 13:59
            Kierowco, chyba nie rozumiesz potrzeby uzywania kierunkowskazów! One mają
            pokazać zamiar wykonania manewru, a zmiana kierunku jazdy na skrzyżowaniu (bez
            względu czy poruszasz się z pierwszeństwem, czy nie) wymaga właśnie, w myśl KD,
            sygnalizacji. W przeciwnym razie (odnosząc się do sytuacji z początkowego postu)
            nie do odróżnienia będzie jazda na wprost i jazda w prawo! Czytelność jazdy
            przede wszystkim!!

            vatseq
            • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 07.09.05, 14:30
              Z drogi podporządkowanej wjechać można w każdej sytuacji tylko wtedy jak nie
              jedzie nic drogą główną (z pierwszeństwem). To jest dla znających przepisy
              argumentacja wystarczająca. Jadąc drogą z pierwszeństwem niezależnie od jej
              konfiguracji nie wykonuje żadnych manewrów, ani zmiany kierunków, jadę dalej tą
              własnie drogą. Wszyscy na podporządkowanych mają czekać na możliwość wjazdu.
              Wyłanczając się natomiast z drogi z pierwszeństwem w prawo lub lewo a nawt
              jadąc na wprost musi się to syganalizować. Wystarczy zacząć myśleć i zrozumieć.
              • marilicia Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 17:26
                > Z drogi podporządkowanej wjechać można w każdej sytuacji tylko wtedy jak nie
                > jedzie nic drogą główną (z pierwszeństwem). To jest dla znających przepisy
                > argumentacja wystarczająca. Jadąc drogą z pierwszeństwem niezależnie od jej
                > konfiguracji nie wykonuje żadnych manewrów, ani zmiany kierunków, jadę dalej tą
                >
                > własnie drogą. Wszyscy na podporządkowanych mają czekać na możliwość wjazdu.
                > Wyłanczając się natomiast z drogi z pierwszeństwem w prawo lub lewo a nawt
                > jadąc na wprost musi się to syganalizować. Wystarczy zacząć myśleć i zrozumieć.

                Twierdzisz, ze w przytoczony przezemnie znaku nie trzeba wlaczac lewego migacza
                skrecajac w lewo?? Nie wiem, czy cie dobrze zrozumialam, ale jesli tak
                twierdzisz, to sie mylisz niestety. Przynajmniej w Niemczech jest tak, ze
                kierunkowskaz MUSISZ wlaczyc, takie sa przepisy. A robisz to po to, by inni
                widzieli ze jedziesz w lewo a nie prosto i nie musieli na ciebie czekac. W tym
                przypadku kierowca jadacy z przeciwka prosto moze wjechac na skrzyzowanie, jesli
                ty jedziesz prosto lub w prawo.

                pozdrawiam
              • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 08:46
                Gość portalu: kierowca napisał(a):

                > WyŁANczając się natomiast z drogi z pierwszeństwem w prawo lub lewo a NAWET
                JADAC NA WPROST musi się to syganalizować. Wystarczy zacząć myśleć i zrozumieć.

                Pokaż, skąd w PoRD (KD) wynika owa konieczność sygnalizowania opuszczenia drogi
                z pierwszeńśtwem?? KD mówi jedynie o zmianie pasa ruchu i kierunku jazdy:
                _______________________________________
                Oddział 4
                Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu

                Art. 22.

                5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
                zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie
                po wykonaniu manewru.
                _______________________________________

                Koniec i kropka!!! Nie ma tu nic o opuszczaniu drogi z pierwszeństwem!!! Naucz
                się czytać ze zrozumieniem - to umiejętność kształcona w szkole podstawowej!

                vatseq
                • Gość: kierowca Re:vatseq-u IP: 81.219.149.* 08.09.05, 11:18
                  Ano stąd, że jeżeli droga z pierwszeństwem ma łuk w lewo a na wprost odchodzi
                  droga podporządkowana to jadąc tą z pierwszeństwem i nie sygnalizując
                  wyłączenia się z niej, czyli opuszczając ją jadąc na wprost uniemożliwiamy
                  wjazd dojeżdżającemu podporządkowaną do wjazdu na główną do czasu aż sami z
                  niej wyjedziemy. Takie właśnie nie włączanie jak potrzeba i włączanie bez
                  potrzeby powodują korki. To w większości przypadków jest spowodowane przez
                  bezmózgowców i poprawiaczy czegoś, czego nie rozumieją. Art. 22 który
                  zacytowałeś "> 5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie
                  sygnalizować zamiar
                  > zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania
                  niezwłocznie". mówi wyrażnie ZMIANY PASA RUCHU, a wyjeżdząjąc z drogi z
                  pierwszeństwem, czyli ją opuszczając zmieniasz pas ruchu, bo dotyczy on w tym
                  przypadku tego pasa po którym jechałeś, czyli będącego na drodze z
                  pierwszeństwem.
                  • vatseq Re:vatseq-u 08.09.05, 21:46
                    Cała dyskusja dotyczy skrzyżowania, w domyśle w terenie zabudowanym, w którym
                    oznaczenie pierwszeństwa jest zrealizowane przez kwadratowy żółto-biały znak i
                    tablicę informacyjną o przebiegu kierunku pierwszeństwa. Jadąc na wprost przy
                    skręcającym pierwszeństwie nie można włączać kierunkowskazu: nie zmieniamy ani
                    pasa, ani kierunku ruchu, a kierunkowskaz może zmylić innych.

                    Nie neguję natomiast, że jadąc poza terenem zabudowanym, gdy droga skręca i na
                    łuku odchodzai od niej podporządkowana, to wjeżdżając w nią należy (koniecznie)
                    włączyć kierunkowskaz. Problem w tym, że to zupełnie inna sytuacja i inne znaki
                    (znak ostrzegawczy 'skrzyżowanie z drogą podporządkowaną').

                    Czujesz tę dyskretną różnicę??

                    vatseq
                    • kozak-na-koniu Re:vatseq-u 09.09.05, 10:14
                      Ja natomiast myślę, że cała ta dyskusja jest t. zw. "dyskusją akademicką"
                      (czyli - prościej mówiąc, t. zw. "pieprzeniem o Szopenie"): gdyby polski
                      kierowca miał do przestrzegania proste, logiczne i nie zmieniające się co kilka
                      dni, tygodni lub miesięcy zasady; gdyby widział przed sobą nie tylko dawno
                      zatarte linie na jezdni, las pionowych zanaków, reklamy, różne dziwne (ruchliwe
                      lub nie) obiekty na jezdni, poboczu lub w okolicach... itd., ale także oraz
                      zarówno logicznie wymalowane pasy (t. zw. "oznakowanie poziome"), także samo
                      logicznie ustawione inne znaki - nie tylko przy okazji wiosennych porządków,
                      wytycznych z Urzędu gminy, powiatu, aktualnego prywatnego widzimisię jakiegoś
                      lokalnego "mocnego" albo ewentualnie ostatnio otrzymanych dotacji z UE,
                      najnowszych mediowych akcji itp. - takich problemów byłoby o wiele mniej, ot -
                      co!...
    • wojtek33 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 15:53
      uasiczka napisała:

      > mam problem:
      >
      > jeżeli jadę drogą z pierwszeństwem, która skręca w prawo ("pierwszeństwo"
      > skręca) a prosto za skrzyżowanie (kontynuacja) idzie droga bez pierwszeństwa
      > (takie T) i ja nie chcę skręcać jak pierwszeństwo tylko jechać PROSTO to czy
      > muszę użyć kierunkowskazu (lewego)??

      A gdyby była jeszcze droga podporządkowana w lewo, to by się coś zmieniło? Jadąc
      prosto nadal zastanawiałabyś się, czy używać lewego migacza? Do skrętu w lewo
      migałabyś 2 razy częściej? ;-)
      Połowa powyższych postów, to dorabianie ideologi do nie sygnalizowania zmiany
      kierunku przez jadących drogą z pierszeństwem.
    • zubr_zalogowany Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 05.09.05, 20:35
      3/4 postow zawiera bledy

      sygnalizuje sie zmiane kierunku a nie zmiane hierarchii drog

      jadac prosto na takim skrzyzowaniu nie musisz sygnalizowac (ale mozesz, aby nie
      bylo sytuacji niejednoznacznych, choc nie jest to zgodne z przepisami)

      jadac po glownej sygnalizujesz prawym kierunkowskazem

      nie praktykuje sie "prostowania" skrzyzowan w zaleznosci od przebiegu drogi z
      pierwszenstwem
      • uasiczka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 08:04
        czyli nie "migać"?
        • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 08:47
          Powtórzę to, co napisałem wyżej: może nie zauważyłaś:

          Mrugać!!!!!
          To chyba oczywiste! Przecież nie wszyscy uczestnicy ruchu, to kierowcy!!!

          Wyobraźmy sobie sytuację, że jedziemy w prawo (z pierwszeństwem) i NIE WŁĄCZAMY
          kierunkowskazu. Co się dzieje (hipotetycznie): za rogiem stoi staruszka, która
          nie zna zawikłanej pseudowiedzy o kierunkawskazach na skrzyżowaniach ze
          skręcającym pierwszeństwem. Patrzy ona w lewo i w prawo: z prawej nikt nie
          jedzie = OK, z lewej NIKT NIE MRUGA (ani ci, co skręcają z pierwszeństwem - w
          prawo, ani ci z przeciwka - w lewo) = OK. Wchodzi więc w świętym przekonaniu
          bezpieczeństwa swego czynu na jednię i ...., bo jakiś idiota stwierdził, że jak
          skręca z pierwszeństwem, to nie musi mrugać!!

          Pomyślcie: kierunkowskaz wskazuje zamiar zmiany pasa ruchu lub kierunku i nie
          jest przeznaczony jedynie dla PT kierowców!!!

          vatseq

          PS z KD wynika konieczność sygnalizacji zmiany kierunku jazdy, a nie kierunku wg
          pierwszeństwa przejazdu. Wyżej, odpowiadając Kozakowi na koniu zacytowałem
          odpowiedni fragment KD.
          • zbig72 Mrugać! 06.09.05, 09:05
            Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości zawsze mrugać!
            Będziemy "czytelniejsi" dla innych uczestników ruchu i zwiększy się
            bezpieczeństwo nas wszystkich...

            Z tego powodu że właczymy kierunkowskaz nawet kiedy przepisy wyraźnie tego nie
            nakazują nikt nikogo nie ukarze mandatem, nie przyspieszymy zuzycia żarówek,
            nie zmęcvzymy ręki - tak więc mrugać, mrugać i jeszcze raz mrugać!!!

            Nie znoszę jak inni kierowcy zaskakują mnie swymi posunięciami dlatego że pro
            prostu nie chce im się mrygnąć - ja mrygam może za często ale dzięki temu
            nikogo nie zaskakuję swoimi manewrami.
            • vatseq Re: Mrugać! 06.09.05, 09:48
              zbig72 napisał:

              > (...) nie zmęczymy ręki - tak więc mrugać, mrugać i jeszcze raz mrugać!!!

              ja zazwyczaj włączam kierunkowskaz małym palcem lewej dłoni - mały wysiłek :-))
              Popieram mruganie!

              vatseq
              • vtec_z Re: Mrugać! 06.09.05, 10:13
                vatseq napisał:

                > zbig72 napisał:
                >
                > > (...) nie zmęczymy ręki - tak więc mrugać, mrugać i jeszcze raz mrugać!!!
                >
                > ja zazwyczaj włączam kierunkowskaz małym palcem lewej dłoni - mały wysiłek :-
                ))
                > Popieram mruganie!
                >
                > vatseq

                A jeżeli tę dłóń masz zajętą - papierosem, komórką, opieraniem się o krawędż
                okna (tu ni dłoń a łokieć. ale dłoń nie może sięgnąć), drapaniem po pustej
                mózgownicy itp ? ;-)
                • vatseq Re: Mrugać! 06.09.05, 11:09
                  vtec_z napisał:

                  > A jeżeli tę dłóń masz zajętą - papierosem,

                  nie palę :-)

                  > komórką,

                  uzywam słuchawki nawet poza samochodem :-) - po co sobie pakować dodatkową
                  energię w nawet pustą mózgownicę?

                  > opieraniem się o krawędż
                  > okna (tu ni dłoń a łokieć. ale dłoń nie może sięgnąć),

                  nie jeżdżę beemką :-D, ale kiedy muszę włączyć kierunkowskaz, to oznacza, że
                  będę kręcił kierownicą - zdejmuję łokieć z okna

                  > drapaniem po pustej mózgownicy itp ? ;-)

                  No tak, to jest problem :-)

                  vatseq
            • Gość: tad983 Re: zbigu72 IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:37
              Oprócz "mrygania" otwieraj też zawsze parasol, będziesz napewno lepiej
              zauważany.
          • uasiczka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 11:27
            vatseq napisał:

            > Powtórzę to, co napisałem wyżej: może nie zauważyłaś:

            zauważyłam: migać jak skręcam (bez względu na pierwszeństwo)
            nie migać jak jade prosto (bez względu na pierwszeństwo)
            • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 12:00
              :-))

              vatseq
            • Gość: kuna Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:41
              Szukaj już teraz dobrego blacharza i lakiernika, przygotuj też gotówkę na
              mandat za zajechanie drogi jadącemu z prawej z drogą z pierwszeństwem.
              • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 14:02
                W jaki sposób Uasiczka, jadąc na wprost może wprowadzić w błąd kierowców
                jadących z prawej? Przecież i tak musi ich przepuścić! Blacharz tylko wtedy, gdy
                wymusi na nich pierwszeństwo, bez względu na kierunkowskaz!

                vatseq
                • Gość: Tez kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.wroclaw.mm.pl 07.09.05, 14:28
                  Mysle,ze umyka naszej uwadze, to co poczatkowo przedstawila
                  Uasiczka.Skrzyzowanie jest pod katem prostym,bo tak wyglada litera T.Inna
                  sprawa zupelnie jest prawidlowosc oznakowania drog i nie sugerujmy sie ich
                  oznakowaniem /czy to poziomym czy to pionowym/.Podany przyklad moze byc celowo
                  wpuszczajacy nas w maliny,bo jak sobie wyobrazic pod katem prostym/taki ma
                  przeciez litera T/ oznakowanie drog z pierwszenstwem przejazdu?
                  • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 07.09.05, 14:34
                    W bardzo prosty, na drodze z pierwszeństwm stoi znak o tym informujacy a na
                    podporządkowanych też stoją znaki o tym ostrzegające ( taki zółty trójkącik,
                    tylko odwrotny, jak inteligencja co poniektórych).
                    • vatseq Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 08:54
                      Gość portalu: kierowca napisał(a):

                      > (...) taki zółty trójkącik,
                      > tylko odwrotny

                      Co to jest "odwrotny trójkącik" ???? Na geometrię się nie chodziło? Zapytaj
                      swojego dziecka, czy są trójkąty odwrotne??? ROTFL!

                      Nie zmienia to postaci rzeczy: jadąc na wprost, gdy pierwszeństwo skręca w
                      prawo, należy przepuścić (udzielić pierwszeństwa) wszystkim jadącym z prawej!
                      Koniec i kropka - żadnego dzwonu z podporządkowanym nie będzie przy braku
                      kierunkowskazu!! Natomiast w sytuacji, gdy pierwszeństwo skręcałoby w lewo, to
                      JAZDA W LEWO BEZ KIERUNKOWSKAZU spowodować może dzwon z jadącymi na wprost z
                      podporządkowanej z przeciwka - brak kierunkowskazu będzie dla nich oznaczał, że
                      NIE SKRĘCASZ, tylko jedziesz PROSTO, więc mogą wjechać na skrzyżowanie!!!

                      Mam nadzieję, że nie spotkam się z Toba w takiej (skręt Twojego pierwszeństwa w
                      lewo) sytuacji!

                      vatseq
                      • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 08.09.05, 11:38
                        Trójkącik odwrotny, to było dla Ciebie, dla łatwiejszego zrozumienia z czym
                        masz duże problemy a więc to taki którego czubeczek jest na dole a nie na
                        górze. Odwrotny też dlatego, że jest odwrotnie usytuowany, podobnie jak Twój
                        mózg. Potwierdza moje spostrzeżenia Twój dalszy "głęboki" wywód dotyczący
                        stłuczki opisany poniżej. Dojeżdzając podporządkowaną do tej z pierwszeństwem,
                        mającej łuk w lewo należy się zatrzymać i widząc jadący z przeciwka pojazd bez
                        kierunkowskazu sygnalizującego jej opuszczenie logicznym jest, że jedzie on
                        dalej tą z pierwszeństwem. U ciebie jak widzę wszystko, łącznie z mózgiem ( a
                        może tylko z wiedzą związane) jest odwrotnie, tylko dlaczego?. "DZWON"
                        spowodowany przez ciebie w takich opisanych przypadkach to tylko kwestia czasu,
                        ale masz to pewne. Stanowisz zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
                        Powinieneś zostać poddany ponownemu egzaminowi sprawdzającemu inne Twoje
                        umiejętności i wiedzę z zakresu ruchu drogowego. Zastanawiam sie nad
                        rozpoczęciem procedury ustalajacej Twoją osobę dla ochrony zdrowia lub życia
                        innych uczestników korzystających z dróg.
                        • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 11:42
                          Gość portalu: kierowca napisał(a):

                          > Trójkącik odwrotny, to było dla Ciebie, dla łatwiejszego zrozumienia z czym
                          > masz duże problemy a więc to taki którego czubeczek jest na dole a nie na
                          > górze. Odwrotny też dlatego, że jest odwrotnie usytuowany, podobnie jak Twój
                          > mózg. Potwierdza moje spostrzeżenia Twój dalszy "głęboki" wywód dotyczący
                          > stłuczki opisany poniżej. Dojeżdzając podporządkowaną do tej z
                          pierwszeństwem,
                          > mającej łuk w lewo należy się zatrzymać i widząc jadący z przeciwka pojazd
                          bez
                          > kierunkowskazu sygnalizującego jej opuszczenie logicznym jest, że jedzie on
                          > dalej tą z pierwszeństwem. U ciebie jak widzę wszystko, łącznie z mózgiem ( a
                          > może tylko z wiedzą związane) jest odwrotnie, tylko dlaczego?. "DZWON"
                          > spowodowany przez ciebie w takich opisanych przypadkach to tylko kwestia
                          czasu,
                          >
                          > ale masz to pewne. Stanowisz zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
                          > Powinieneś zostać poddany ponownemu egzaminowi sprawdzającemu inne Twoje
                          > umiejętności i wiedzę z zakresu ruchu drogowego. Zastanawiam sie nad
                          > rozpoczęciem procedury ustalajacej Twoją osobę dla ochrony zdrowia lub życia
                          > innych uczestników korzystających z dróg.

                          Nieziemska agumentacja!
          • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 14:12
            > PS z KD wynika konieczność sygnalizacji zmiany kierunku jazdy, a nie kierunku w
            > g
            > pierwszeństwa przejazdu. Wyżej, odpowiadając Kozakowi na koniu zacytowałem
            > odpowiedni fragment KD.
            Bijecie wszyscy piane i szukacie dziury w całym. Takich bredni jak w tym watku
            to dawno nie widziałem.
            www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2.html#rozdzial3oddzial4Cytat
            "Oddział 4
            Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu

            Art. 22. 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas
            ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności.
            ..
            5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
            zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie
            po wykonaniu manewru"
            Koniec cytatu
            A czy zauważyłeś, że jezeli na drodze z "łamanym" pierwszeństwem namalowane są
            linie to na skrzyzowaniu prowadzą tak jak droga z pierwszeństwem?
            I czy zauważyłeś, że jadąc taką drogą (z pierwszeństwem) zmieniajac kierunek
            ruchu nie zmieniasz pasa ruchu?
            I możesz właxczac kierunkowskaz lub nie (..."wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany
            kierunku jazdy lub pasa ruchu"...)
            .."Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować"..
            I na skrzyżowaniu w kształcie litery T powinienieś sygnalizować kierunkowskazem
            zamiar zjazdu w drogę podprzadkowana, a na klasycznym skrzyżowaniu (cztery
            jednie): jazda prosto bez kierunkowskazu, skręcanie z kierunkwskazem.
            No ale do tego trudno dorobić ideologię.
            • wojtek33 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 14:28
              mariusz_d1 napisał:

              > Bijecie wszyscy piane i szukacie dziury w całym. Takich bredni jak w tym watku
              > to dawno nie widziałem.

              e tam, są co drugi dzień

              > A czy zauważyłeś, że jezeli na drodze z "łamanym" pierwszeństwem namalowane są
              > linie to na skrzyzowaniu prowadzą tak jak droga z pierwszeństwem?

              a jeśli nie są namalowane, to coś się w Twojej "logice" zmienia?

              > I czy zauważyłeś, że jadąc taką drogą (z pierwszeństwem) zmieniajac kierunek
              > ruchu nie zmieniasz pasa ruchu?
              > I możesz właxczac kierunkowskaz lub nie (..."wyraźnie sygnalizować zamiar
              > zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu"...)

              No bardzo interesujące wnioskowanie, baaardzo. To "lub" z powyższego nawiasu, to
              dla Ciebie "sygnalizować wyraźnie lub niewyraźnie"? Czy też kierunek jazdy
              odróżniasz od kierunku ruchu (pewnie ten pierwszy to "na Pragie" a ten drugi w
              lewo)?
              • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 14:34
                >
                > a jeśli nie są namalowane, to coś się w Twojej "logice" zmienia?
                >
                Nic nie zmienia, świadczy to tylko o ty, że pas ruchu biegnie tak jak droga z
                pierwszeństwem.
                > > I możesz właxczac kierunkowskaz lub nie (..."wyraźnie sygnalizować zamiar
                > > zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu"...)
                >
                > No bardzo interesujące wnioskowanie, baaardzo. To "lub" z powyższego nawiasu, t
                > o
                > dla Ciebie "sygnalizować wyraźnie lub niewyraźnie"? Czy też kierunek jazdy
                > odróżniasz od kierunku ruchu (pewnie ten pierwszy to "na Pragie" a ten drugi w
                > lewo)?
                Czytaj ze zrozumieniem (trudne słowa) - pisałem o kierunku jazdy i pasie ruchu
                a lub oznacza sygnalizowanie jednego lub drugiego (albo obydwu jednocześnie -
                funkcja logiczna OR - ale to trzeba pamiętać matematykę ze szkoły średniej)
                • kozak-na-koniu Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 14:43
                  Bleblebleblebleble!... itd.
                  • wojtek33 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 15:17
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Bleblebleblebleble!... itd.

                    ciiiiiii, daj jeszcze poflamować, może i klemens nas zaszczyci? ;-))

                • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 14:49
                  mariusz_d1 napisał:

                  > Czytaj ze zrozumieniem (trudne słowa) - pisałem o kierunku jazdy i pasie ruchu
                  > a lub oznacza sygnalizowanie jednego lub drugiego (albo obydwu jednocześnie -
                  > funkcja logiczna OR - ale to trzeba pamiętać matematykę ze szkoły średniej)

                  Właśnie, prawa logiki i ich zrozumienie.
                  Ponownie cytat z PoRD
                  " Kierujący pojazdem jest obowiązany (...) sygnalizować zamiar
                  zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu (...)."
                  Co nam z tego wynika? Ano, że , mamy dwa warunki wystarczające (tzn. każdy z
                  nich wystarcza) do tego by musieć właczyć kierunkowskaz:
                  1. to zmiana kierunku,
                  2. to zmiana pasa.
                  Jeżeli zmieniasz pas nie zmieniając kierunku (przejeżdżasz na sąsiedni) -
                  sygnalizujesz.
                  Jeżeli zmieniasz kierunek (skręcając na skrzyżowaniu) nie zmieniając
                  wyznaczonego pasa - sygnalizujesz.
                  • zszywaczem Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 15:34
                    tak, tak i jeszcze raz tak!

                    lepiej mrugnąć 10 razy za dużo niż 1 raz za mało :)
                  • Gość: ipec Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:47
                    Tylko na skrzyżowaniu równorzędnym, lub gdy wyłanczam się z drogi z
                    pierwszeństwem i skręcam w prawo w podporządkowaną. To takie dla Ciebie
                    trudne?.
                    • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 10:08
                      Gość portalu: ipec napisał(a):

                      > Tylko na skrzyżowaniu równorzędnym, lub gdy wyłanczam się z drogi z
                      > pierwszeństwem i skręcam w prawo w podporządkowaną. To takie dla Ciebie
                      > trudne?.

                      Czytanie ze zrozumieniem dla mnie trudne nie jest. Ale nie wszyscy tak mają...
                • wojtek33 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 06.09.05, 15:16
                  mariusz_d1 napisał:

                  > >
                  > > a jeśli nie są namalowane, to coś się w Twojej "logice" zmienia?
                  > >
                  > Nic nie zmienia, świadczy to tylko o ty, że pas ruchu biegnie tak jak droga z
                  > pierwszeństwem.

                  A skąd ten wniosek? A co z kierunkiem jazdy?

                  > > > I możesz właxczac kierunkowskaz lub nie (..."wyraźnie sygnalizować
                  > zamiar
                  > > > zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu"...)
                  > >
                  > > No bardzo interesujące wnioskowanie, baaardzo. To "lub" z powyższego nawi
                  > asu, t
                  > > o
                  > > dla Ciebie "sygnalizować wyraźnie lub niewyraźnie"? Czy też kierunek jazd
                  > y
                  > > odróżniasz od kierunku ruchu (pewnie ten pierwszy to "na Pragie" a ten dr
                  > ugi w
                  > > lewo)?
                  > Czytaj ze zrozumieniem (trudne słowa) - pisałem o kierunku jazdy i pasie ruchu
                  > a lub oznacza sygnalizowanie jednego lub drugiego (albo obydwu jednocześnie -
                  > funkcja logiczna OR - ale to trzeba pamiętać matematykę ze szkoły średniej)

                  Ano trzeba, vtec_z (dzięki) już ci przypomniał powyżej.
              • Gość: Zdezorientowany Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 15:10
                No,przy tak wprowadzonym rozroznieniu //"kierunek jazdy" i "kierunek ruchu"/to
                ierowca juz nie bedzie wiedzial wogole gdzie chce jechac.Czym sie te pojecia
                wedlug Ciebie roznia? I po co je wprowadzac obydwa naraz?
      • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:34
        Bzdury, jadąc na wprost i wyłanczając się w ten sposób z drogi z pierwszeńswem
        skręcającej w prawo musisz ten manewr zasygnalizować, bo inaczej jadący na
        przeciw z prawej z pierwsześtwem przejazdu, któremu zajedziesz drogę zrobi Ci z
        d...py garaż i to zgodnie z przepisami. Może wtedy to takim doradcom coś
        przetłumaczy, chociać wątpie, (bo to matoły i to bezmyślne).
        • uasiczka Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 07:40
          Gość portalu: kierowca napisał(a):

          > Bzdury, jadąc na wprost i wyłanczając się w ten sposób z drogi z
          pierwszeńswem
          > skręcającej w prawo musisz ten manewr zasygnalizować, bo inaczej jadący na
          > przeciw z prawej z pierwsześtwem przejazdu, któremu zajedziesz drogę zrobi Ci
          z
          >
          > d...py garaż i to zgodnie z przepisami. Może wtedy to takim doradcom coś
          > przetłumaczy, chociać wątpie, (bo to matoły i to bezmyślne).

          ale dlaczego miałabym mu zajeżdzać drogę - przecież go przepuszczam
          • kozak-na-koniu Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 08:48
            uasiczka napisała:

            > ale dlaczego miałabym mu zajeżdzać drogę - przecież go przepuszczam

            ...Bo to jest kierowca bombowca!:-)))
        • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 10:10
          A mógłbyś, znawco tematu, wŁANczyć swoje zwoje mózgowe?
    • Gość: ja NIE MRUGAC!! IP: *.chello.pl 06.09.05, 23:27
      jak jedziesz prosto to nie mrugasz.. jakbys wlaczyla kierunek w lewo to mogloby to mylic kogos z przeciwka, gdyby on chcial sie wlaczyc w swoja lewa (czyli twoja prawa) i.. dzwon.. jak skrecasz, nawet z glowna to mrugasz.. i juz
      • Gość: Wojtek K Re: NIE MRUGAC!! IP: *.chello.pl 06.09.05, 23:53
        Dokładnie!
        Mrugasz gdy zmieniasz kierunek jazdy. Jeżeli znak pokazuje, że droga z
        pierszeństwem prowadzi w lewo - mrugasz. Czemu? Bo skręcasz - co za znaczenie
        czy z pierszeństwem czy nie.
        Jak jedziesz prosto - nie mrugasz, bo jedziesz prosto.
        Nie mruga się również na łukach. Łuk z pierszeńtwem jest też odpowiednio
        oznaczony. Jeżeli znak pokazuje drogę z pierszeństwem załamaną pod kątem prostym
        - mrugamy. Jak łuk - nie.
        Zamieszałem ale wiadomo o co chodzi:)
        • Gość: tadek Re: Wojtku IP: 81.219.149.* 07.09.05, 00:51
          Nie zamieszałeś, poprostu napisałeś bzdury sadczące o Twojej nieznajomości
          przepisów ruchu. Może tak egzamin kontrolny?. Proponuję wcześniej Kodeks
          Drogowy i to ze zrozumieniem nie na pamięć .
          • vtec_z Re: Wojtku 07.09.05, 10:11
            Gość portalu: tadek napisał(a):

            > Nie zamieszałeś, poprostu napisałeś bzdury sadczące o Twojej nieznajomości
            > przepisów ruchu. Może tak egzamin kontrolny?. Proponuję wcześniej Kodeks
            > Drogowy i to ze zrozumieniem nie na pamięć .

            Właśnie Tadziu, pomyśl o tym...
            • Gość: Mandatowiec Re: Wojtku IP: *.wroclaw.mm.pl 07.09.05, 17:09
              Ludzie,ratujcie! Dwa razy zaplacilem mandat i nie wiem czy slusznie.Wjezdzalem
              z drogi dojazdowej na jezdnie autostrady i migalem kierunkowskazem:pierwszym
              razem lewym i policjant wlepil mi mandat,bo stwierdzil, ze nalezy wlaczyc
              prawy.Za jakis czas tez w tym samym miejscu wlaczylem prawy i inny gliniarz
              wrzepil mi tak samo mandat, uznajac,ze powinienem wlaczyc lewy kierunkowskaz.
              Jak to wlasciwie z tym jest? Mozna zwariowac!
              • szklane_domy Re: Autostrada - prawy i lewy 07.09.05, 20:11
                nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Chodzi o włączanie się do ruchu na autostradzie
                z pasa rozbiegowego?
                Jeżeli tak to widzę to następująco:
                wjeżdżająć na zjazd z drogi na autostradę włączamy prawy (w sumie zależy ale
                zakładam, że skręcamy w prawo). Jadąc po łuku można go wyłączyć i na pasie
                rozbiegowym włączamy lewy bo zmieniamy pas w lewo.
                O to chodziło?
                • Gość: Mandatowicz Re: Autostrada - prawy i lewy IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 10:34
                  Do Pana Szklane Domy.Prosze o wyobraznie/chyba ze Pan zapomnial lub nie
                  wjezdzal wogole na autostrade/. Chodzi o to,ze
                  na autostrade wjezdzamy zawsze z prawej strony,od strony ruchu
                  autostradowego,a tzw.pas wlaczania dopiero po jekims czasie zbiega sie z prawym
                  pasem ruchu na autostradzie.Jezeli wlacze prawy kierunkowskaz to komu
                  sygnalizuje po mojej prawe stronie, przeciez moja prawa strona to pobocze, row
                  itp.
                  • vtec_z Re: Autostrada - prawy i lewy 08.09.05, 10:47
                    Wystąpię za Szklane Domy :-)

                    SD pisła o dwóch kolejno następujących manewrach:
                    1. Zjazd z drogi porzecznej do autostrady na łącznik - najczęściej będzie to
                    droga odchodząca w prawo - zatem prawy kierunkowskaz
                    2. Włączenie się do ruchu na autostradzie czyli zmian pasa ruchu z prawego
                    skrajnego na pierwszy po prawej głowny autostrady - lewy kierunkowskaz.
                    Teraz się chyba zgadza?
                    • Gość: Mandatowicz Re: Autostrada - prawy i lewy IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 15:36
                      Tak,zgadza sie.Dzieki vtec_z.Juz ja z tego gliniarza wytrzese te 150 PLN.Mam
                      205 m wzrostu i wage ciezka,to wezme drania za nogi do gory i otworze mu
                      kieszenie,aby te nielegalne grosze wysypac z lobuza.
                  • szklane_domy dzieki vtec_z. Widzę, że się rozumiemy 08.09.05, 13:28
                    dokładnie jak kolega vtec_z napisał.
                    O to chodziło. Problemów z wyobraźnią nie mam. Zwyczajnie nie potrafiłem
                    zrozumieć o co dokładnie chodziło więc napisałem po swojemu sytuację i opisałem
                    jak migać. Wszystko w tym temacie.
          • szklane_domy Re: Wojtku 07.09.05, 20:17
            Nie wiem jak to wygląda Twoim zdaniem ale Wojtek ma rację i musisz się z tym
            pogodzić i przyswoić tą wiedzę.
            Skręcając mrugamy, jadąc prosto - nie. Jasne jak słońce.
            Nie wiem nad czym tu debatować.
            Jadąc prosto i mrugając przy tym w lewo możemy kogoś zmylić, że np skręcamy na
            chodnik albo na posesję. Gdy go nie włączymy to chyba jasne jest, że jedziemy
            prosto. Co za problem.
        • zbig72 Re: NIE MRUGAC!! 07.09.05, 08:50
          Gość portalu: Wojtek K napisał(a):

          > Jak jedziesz prosto - nie mrugasz, bo jedziesz prosto.

          co za brednie - zgodnie z PoRD mrugasz zawsze kiedy:
          a) zmieniasz pas ruchu
          b) zmieniasz kierunek ruchu
          jeśli jedziesz prosto a droga z pierwszeństwem skręca łukiem, to co prawda nie
          zmieniasz kierunku ruchu (bo jedziesz nadal prosto) ale zmieniasz pas ruchu (bo
          skręca on łukiem tak jak droga z pierwszeństwem) więc MRUGASZ!!!
          • vtec_z Re: NIE MRUGAC!! 07.09.05, 10:13
            zbig72 napisał:

            > pas ruchu skręca łukiem tak jak droga z pierwszeństwem

            ??? A skąd to wiesz?
            • zbig72 Re: NIE MRUGAC!! 07.09.05, 13:03
              Hmm... no tak, w takim razie wyobraź sobie sytuację w której droga z
              pierwszeństwem przejazdu skręca łukiem, część która dalej idzie prosto jest już
              podporzadkowana. obie mają po jedynym pasie ruchu w każda stronę. jasny jest że
              pas dotychczasowy skręca łukiem tak jak droga z pierwszeństwem, zaś odcinek
              prowadzacy prosto jest nowym pasem, a zatem trzeba użyć kierunkowskazu żeby nań
              wjechać.

              nie jestem w stanie wyobrazi sobie takiej sytuacji w której nawet nasza
              drogówka oznaczyłaby że droga prosto (mimo ze zmienia się na podporzadkowaną)
              idzie dotychczasowym pasem, zaś część idąca dalej łukiem jako droga z
              pierwszeństwem jest de facto nowym pasem (a wtedy też włączamy migacz!) - nawet
              u nas taka głupota by nie przeszła :)

              zresztą można sprawdzić samemu jak rozwiązane są takie skrzyżowania - w
              Warszawie polecam Filtrowa/Krzywickiego, przy NIK-u

              • szklane_domy Re: NIE MRUGAC!! 07.09.05, 20:22
                Oczywiście, że zjeżdzając na podpożądkowaną mrugamy. Przecież zmieniamy pas
                ruchu. Ale nie mrugamy jadąc po łuku, który jest drogą z pierszeństwem. Więc
                masz tu rację ale w ogóle się to nie odnosi do postu Wojtka, gdyż on pisze tylko
                o drodze z pierszeństwem po łuku i jeździe po nim:)

              • Gość: żyd Re: NIE MRUGAC!! IP: *.roemd1.lb.home.nl 07.09.05, 20:23
                Podaję za przytoczoną wyżej stroną:

                pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu
                pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi

                Gdzie tutaj jest wspomniane, że pas ruchu podąża za pierszeństwem? Jadąc na
                wprost, w obydwu opisanych przez Ciebie sytuacjach, pasa ruchu nie zmieniasz,
                więc nie migasz.
          • Gość: iglonus Re: NIE MRUGAC!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 08:19
            Kto tu brednie opowiada! ZMIANA DROGI Z PIERWSZEŃSTWEM TO NIE MIANA PASA
            RUCHU!! Ludzię!!! Wszyscy macie prawo jazdy? Pas to pas, a droga z
            pierwszeństwem to co innego.
          • vatseq Re: NIE MRUGAC!! 08.09.05, 09:09
            zbig72 napisał:

            > b) zmieniasz kierunek ruchu
            > jeśli jedziesz prosto a droga z pierwszeństwem skręca łukiem, to co prawda nie
            > zmieniasz kierunku ruchu (bo jedziesz nadal prosto) ale zmieniasz pas ruchu (bo
            >
            > skręca on łukiem tak jak droga z pierwszeństwem) więc MRUGASZ!!!

            A z czego to wnioskujesz?? Tragedia! Powinni w szkołach zwiększyć ilość godzin
            polskiego z nauką czytania ze zrozumieniem (kodeksu drogowego) i logiki
            formalnej na matematyce, a może będzie mniej wypadków.

            vatseq
          • Gość: Pilny sluchacz Re: NIE MRUGAC!! Zbig 72 IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 00:49
            Sluchaj Zbig72. Z obdzielaniem czyichs wypowiedzi bredniami,to troche sie
            pohamuj.Nie mozesz sobie wyobrazic, ze jakas droga biegnie prosto jak drut i Ty
            nia jedziesz, a dopiero od krzyzowki biegnie inna droga w prawo i jest ona
            oznakowana jako droga z pierwszenstwem przejazdu.Wobec tego nie wjezdzajac w
            nia a jadac dalej prosto,dlaczego masz wlaczac lewy kierunkowskaz? Pamietaj o
            skrzyzowaniu w ksztalcie litery T,co jest przedmiotem tej debaty.Obrazowo na
            tej literze T jedziemy od jednego rogu daszka do drugiego,a pionowy slupek tej
            litery/patrzac od daszka w dol/ jest droga z pierwszenstwem przejazdu.Zaloz tez
            sobie,ze to sa drogi jakies tam gminne i nie ma na jezdni zadnego oznakowania.
    • Gość: mmma Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: 195.205.195.* 07.09.05, 04:35
      ee nie
    • vtec_z Do kierowcy, kierowiec'a, ipec'a, tad itd. 07.09.05, 10:20
      Czy byłbyś tak łaskawy pisać wyłącznie (o przepraszam, wyłANcznie) za siebie, a
      nie mnożyć byty bez sensu?
    • Gość: kierowca Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.wroclaw.mm.pl 07.09.05, 11:24
      Mysle, ze przy jezdzie przez skrzuzowanie na wprost nie powinno sie wlaczac
      kierunkowskazu, a tylko przy skrecie ze skrzyzowania w prawo. Oczywiscie trzeba
      wowczas uwazac na pojazdy jadace z przeciwka z prawej strony aby je przepuscic.
      Niemniej jednak problem jest.Sam to wiem z praktyki, bo zalezy to od tego jak
      jest zbudowane skrzyzowanie /np. w terenie zabudowanym;gdzie zaslaniaja
      widocznosc pojazdy jadace np.z prawej strony zakretu drogi z pierwszenstwem
      przejazdu, a z tylu za nami jedzie nastepny pojazd i musimy nagle zahamowac,aby
      jechac wprost i przepuscic pojazd z prawej strony. Az sie prosi aby dac znac
      lewym kierunkowskazem jadacym za nami, ze nie jedziemy w prawo,pomimo, ze
      jestesmy jeszcze na drodze z pierwszenstwem przejazdu i aby ten za nami
      nie "nadzial" sie na nas z tylu.Mysle,ze bez bieglych znawcow ruchu drogowego
      tego tutaj prawidlowo nie rozstrzygniemy.Ale ja trzymalbym sie mojego
      pierwszego zdania,czyli nie wlaczal kierunkowskazu /bo ktorego jezeli jedziemy
      prosto?/.
      • wojtek33 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 07.09.05, 11:52
        Gość portalu: kierowca napisał(a):

        > Az sie prosi aby dac znac
        > lewym kierunkowskazem jadacym za nami, ze nie jedziemy w prawo,pomimo, ze
        > jestesmy jeszcze na drodze z pierwszenstwem przejazdu i aby ten za nami
        > nie "nadzial" sie na nas z tylu.

        Ależ tym znakiem jest brak prawego kierunkowskazu. Po co komplikować proste,
        przecież może być jeszcze droga w lewo, jak wtedy pokażemy jadącemu z przeciwka,
        że mijamy go bezkolizyjnie? Ma bezsensownie czekać, aż opuścimy skrzyżowanie,
        choć nie ma na nim nikogo innego?
    • tees1 teoretycznie nie trzeba mrugac 07.09.05, 12:15
      ale praktycznie jak mam zmylic tych szykujacych sie na podporzadkowanej, to
      lepiej mrugac, zwlaszcza jesli samochod jadacy przed nami (niepotrzebnie) mruga
      • vtec_z Re: teoretycznie nie trzeba mrugac 07.09.05, 12:31
        tees1 napisał:

        > ale praktycznie jak mam zmylic tych szykujacych sie na podporzadkowanej,

        A po co chcesz ich mylić?
        • tees1 uasiczka: bezwzglednie mrugaj lewym migaczem ! 07.09.05, 13:49
          Jesli na zakrecie drogi glownej w prawo chcemy pojechac przez lewy pas w
          podporzadkowana, to koniecznie trzeba migac w lewo, przepuszczajac oczywiscie
          wszystkie samochody nadjezdzajace tym lewym pasem zza zakretu.
          • Gość: kierowca Re: uasiczka: bezwzglednie mrugaj lewym migaczem IP: 81.219.149.* 07.09.05, 14:22
            To oczywiste prawidłowe.
      • Gość: Kierowca Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: *.wroclaw.mm.pl 07.09.05, 12:41
        Pozwole sobie na pewne wnioski z tej dyskusji bez zamiaru obrazania
        kogokolwiek. A oto one:1.Niektorzy dyskutanci sa w zbyt goracej wodzie
        kapani.Wydaje im sie, ze pozjadali wszystkie rozumy i reaguja natychmiast
        obrzucajac sie nawzajem nawet inwektywami, pomimo,ze kompletnie nie maja
        racji.Mowia o pasach ruchu, kierunku jazdy, a nie mysla o tym ze dojezdzaja do
        skrzyzowania,gdzie nie ma pasow ruchu,swiatel,nakazow jazdy itp.Na temat
        przejazdu przez skrzyzowanie przepisy kodeksu drogowego cos mowia i
        instruktorzy jazdy na kursach chyba cos mowili,jak sie takie skrzyzowanie
        przejezdza na wprost /bez sygnalizowania, bo jedziemy dalej na wprost i to bez
        wzgledu na to jaka jest droga w prawo - czy z pierwszenstwem czy tez bez/.
        2./Apeluje do goracych glow /zapewne b.mlodych/aby nie zabierali w internecie
        pochopnie glosu, poki sami nie upewnia sie jak prawidlowo nalezy sie zachowac.
        Jezeli tak beda reagowac na drogach,to nie dziwmy sie ze jest tak wiele
        wypadkow.Tu drobna,ale wazna uwaga: nie powinno sie naduzywac uzywania
        kierunkowskazow,bo to wcale nie poprawia bezpieczenstwo, a tylko balamuci
        innych uczestnikow ruchu/widac to czesto na dojazdach do ronda/..
        • zbig72 Re: teoretycznie nie trzeba mrugac 07.09.05, 14:34
          Gość portalu: Kierowca napisał(a):

          > nie powinno sie naduzywac uzywania
          > kierunkowskazow,bo to wcale nie poprawia bezpieczenstwo, a tylko balamuci
          > innych uczestnikow ruchu/widac to czesto na dojazdach do ronda/..

          z tym rondami to sie zgadzam - po co niektórzy włączają prawy kierunkowskaz
          wjeżdżając na rondo? co i komu sygnalizują? chyba nie sądzą że jak nie włączą
          to inni pomyślą że pojada pod prąd? kierunkowskaz za to obowiązkowo przy
          zjeździe z ronda - żeby inni jadący po rondzie wiedzieli w który zjazd
          skręcami, a czekający na wjazd na rondo wiedzieli że mogą się włączyć do ruchu

          nic mnie tak nie wkurza jak czekam przed rondem, gościu zasuwa bez migacza i
          bez migacza zjeżdża z ronda tuż przede mną, zamiast zasygnalizować wczesniej i
          kilka samochodów zdążyło by przez ten czas wjechać na rondo
          • Gość: kierowca Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: 81.219.149.* 07.09.05, 14:41
            No właśnie , większość takich debili włancza kierunkowskazy tam gdzie nie
            potrzeba a jak trzeba pomyśleć o przepisach to ich boli. Jest to typowe
            wyłanczanie się z drogi z pierwszeństwem i to musi być bezwzględnie
            sygnalizowane. Jest to obowiązkowe zarówno przy opuszczaniu ronda, jak i
            skręcaniu w trakcie opuszczania drogi z pierwszeństwem przejazdu. Niestety
            tego co potrzeba wielu kierowców , którzy załatwili prawo jazdy za masło i
            jajka nie robi, ale wymyśla za to jakieś idiotyzmy, które na siłę usiłuje
            wprowadzić w życie.
            • vtec_z Re: teoretycznie nie trzeba mrugac 07.09.05, 20:44
              Jeszcze raz, bo w wyniku powtórek można wbić coś sobie do głowy.
              Kierunkowskazów należy używać w dwóch przypadkach:
              1. zmiana kierunku jazdy
              2. zmiana pasa ruchu
              Przypadku 3. wyłączanie się z drogi z pierwszeństwem (co za wspaniałe
              określenie!) po prostu nie ma!!!

              P.S. Powtórzmy sobie jeszcze: WŁĄCZAĆ, WYŁĄCZAĆ. Czym włączamy i wyłączamy
              kierunkowskazy? Włacznikiem lub przełacznikiem. O włanczniku jako żywo nie
              słyszałem.
            • Gość: iglonus Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 11:26
              Jak pisałm wczesniej i jak pisze vtec_z nie ma w słowniku polskim słowa
              włanczać. Jest włączać, więc piszemy włączamy, a nie włanczamy.
              Uszy więdną
              • vtec_z Re: teoretycznie nie trzeba mrugac 08.09.05, 11:30
                Gość portalu: iglonus napisał(a):

                > Uszy więdną


                A oczy dostają zeza :-)

                ---------------------------------------
                First man then machine (Soichiro Honda)
        • Gość: żyd Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: *.roemd1.lb.home.nl 07.09.05, 20:30
          dojezdzaja do
          > skrzyzowania,gdzie nie ma pasow ruchu,swiatel,nakazow jazdy itp

          Pas (lub pasy) ruchu są zawsze, mogą być najwyżej nieoznakowane. Jadąc szeroką
          (na dwa samochody w jednym kierunku) ulicą bez namalowanych żadnych pasów, i
          zjeżdżając od prawego krawężnika do lewego - zmienia się pas ruchu.
          • Gość: Kierowca Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 07:23
            Do goscia:Zyd.Szanowny gosciu! Mylisz sie calkowicie mowiac co to jest pas
            drogowy.Na drodze nieoznakowanej liniami nie ma pasa ruchu,a sa najwyzej dwie
            polowy jezdni/jezele jest to droga dwukierunkowa.Tak,tak! Prosze Cie przeczytaj
            w kodeksie drogowym co to jest pas ruchu,a dowiesz sie,ze musi on byc
            oznaczony.W innym razie nie ma pasa.To tyle.
            • mariusz_d1 Re: teoretycznie nie trzeba mrugac 08.09.05, 07:38
              Gość portalu: Kierowca napisał(a):

              > Do goscia:Zyd.Szanowny gosciu! Mylisz sie calkowicie mowiac co to jest pas
              > drogowy.Na drodze nieoznakowanej liniami nie ma pasa ruchu,a sa najwyzej dwie
              > polowy jezdni/jezele jest to droga dwukierunkowa.Tak,tak! Prosze Cie przeczytaj
              >
              > w kodeksie drogowym co to jest pas ruchu,a dowiesz sie,ze musi on byc
              > oznaczony.W innym razie nie ma pasa.To tyle.
              Kompletne bzdury, chyba zapomniałeś przeczytać odeks Drogowy:
              www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial1.html
              .."
              pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu
              pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;"

              Jak pisze - może byc nieoznakowany. Zaczynasz od bzdury i nic mądrego Ci z tego
              nie wyjdzie.
              • Gość: Kierowa Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 07:48
                DoMariusza D1.Widac od razu,zes ignorant i w dodatku cham. Sam napisales ze pas
                musi byc oznaczony. I co nie glupio Ci?
                • mariusz_d1 Re: teoretycznie nie trzeba mrugac 08.09.05, 08:47
                  Gość portalu: Kierowa napisał(a):

                  > DoMariusza D1.Widac od razu,zes ignorant i w dodatku cham. Sam napisales ze pas
                  >
                  > musi byc oznaczony. I co nie glupio Ci?
                  "
                  oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi
                  "
                  Czytasz wybiórczo, wyraźnie pisze: OZNACZONY LUB NIEOZNACZONY ZNAKAMI DROGOWYMI.
                  LINIE POZIOME TO TEŻ ZNAKI DROGOWE

                  Na pewno nie jestem ignoratntem i chamem.
                  • Gość: Mandatowicz Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 10:04
                    DoPana Mariusza d1. Pane Mariuszu,prosze o odpowiedz przy takiej sytuacji: jest
                    droga /jezdnia/jednokierunkowa,o szerokosci roznej,bo np.4,5 m w wiekszosci i
                    ca 4m w wezszych mi
                    ejscach.Nie ma na jezdni zadnych znakow wyznaczajacych pasy drogowe.Dwa
                    samochody osobowe pedza jeden po lewej stronie jezdni, dugi po prawej, bo sie
                    jeszcze zmieszcza i chca na najblizszym skrzyzowaniu skrecic jeden w lewa droge
                    drugi w prawa. Tuz za nimi jedzie pojazd z tzw.podwoziowka,czyli przyczepa
                    szersza od osobowych zajmujaca szerokosc jezdni ca 2,8 metra.Moje pytanie
                    brzmi: ile wedlug Pana jest pasow ruchu na tej drodze?Jak powiedza na to
                    pytanie kierowcy osobowych i kierowca podwoziowki?
                    • Gość: kierowca Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: 81.219.149.* 08.09.05, 12:07
                      Głupie pytanie. Wyjaśnia to kodeks. Pas ruchu to szerokość jezdni przeznaczona
                      dla jednego rzędu pojazdów. Dla samochodu szerokiego jstanowi jeden pas, dla
                      osobowych dwa, przy założeniu, ze każdy jedzie blisko krawędzi jezdni a nie jak
                      kretyni środkiem, co zaczyna być już plagą. Zupełnie jakby nie mogli się
                      zmieścić na swoim pasie. Sami sobie robią na złość, bo w miastach dojeżdżając
                      jednokierunkową do skrzyżowania na którym można skręcać w prawo i wlewo przy
                      ustawieniu się na pasach przeznaczonych do odpowiedniego skrętu wszyscy szybko
                      wykonają ten manewr. Stojąc po chamsku na środku, zajmując oba pasy ruchu
                      powoduje się "korki".
          • Gość: kierowca Re: teoretycznie nie trzeba mrugac IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 07:42
            Do goscia:Zyd.Przepraszam,ale w moim ostatnim liscie jest blad:chodzi
            oczywiscie o pas ruchu, a nie pas drogowy.
    • Gość: agge Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.09.05, 00:40
      Nie czytalam wszystkich wypowiedz więc nie wiem czy sie nie powtarzam, mam
      prawko od niedawna, ale znam takie skrzyzowanie na brudnie, nawet mialam je na
      egzaminie :) moje zdanie jest takie:

      -jadac na wprost jedziesz bez kierunkowskazu tylko przepuszczasz tych z prawej,
      gdybys wlaczyla kierunkowskaz, to jadacy z przeciwnej strony droga
      podporzadkowana bylby lekko zdziwiony musial by cie przeciez przepuscic, ale
      gdzie, skoro tam nie ma drogi- i to by powodowala utrudnienie-a przeciez wasze
      kierunki jazdy by nie kolidowaly
      -jadac droga z perszenstwem- wlaczasz kierunek mimo ze skrecasz w droge z
      pierszenstwem bo zmieniasz kierunek ruchu
      To tyle pozdrawiam
      • Gość: iglonus Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 08:22
        Tak dokładnie jest jak piszesz. Ja zdawałam egzamin 9 lat temu i to pamiętam, a
        kierowcy tego nie wiedzą? Jeszcze raz powtarzam - to, że droga jest z
        pierwszeństwem przejazdu czy nie nie ma wpływu na fakt, czy droga prowadzi
        prosto czy nie. Czyli prosto - nie włączamy, skręcając włączamy nie zważając na
        to czy jest to droga główna czy nie.
        • mariusz_d1 Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 08:52
          > Tak dokładnie jest jak piszesz. Ja zdawałam egzamin 9 lat temu i to pamiętam, a
          >
          > kierowcy tego nie wiedzą? Jeszcze raz powtarzam - to, że droga jest z
          > pierwszeństwem przejazdu czy nie nie ma wpływu na fakt, czy droga prowadzi
          > prosto czy nie. Czyli prosto - nie włączamy, skręcając włączamy nie zważając na
          >
          > to czy jest to droga główna czy nie.
          Następna mądra inaczej. Zmieniasz pas ruchu i musisz sygnalizować jego zmianę.
          • Gość: iglonus Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 09:24
            Nie zmieniam pasa!!! Przecież oznaczenie drogi głównej to nie oznaczenie pasa,
            tylko tego kto ma pierwszeństwo. Mylisz pojęcia!
            • mariusz_d1 Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 09:50
              Gość portalu: iglonus napisał(a):

              > Nie zmieniam pasa!!! Przecież oznaczenie drogi głównej to nie oznaczenie pasa,
              > tylko tego kto ma pierwszeństwo. Mylisz pojęcia!
              To wyjedx poza swoją wioske i popatrz na skrzyzowania gdzie są wymalowane linie.
              A poza tym oprócz Kodeksu Drogowego istnieje tez rozporządzenie w sprawie znaków
              i sygnałów drogowych. I tam sa takie znaki jak
              T6a : tabliczka T-6a wskazująca rzeczywisty przebig drogi z pierwszeństwem przez
              skrzyżowanie (umieszczana na drodze z pierwszeństwem).
              Wyraxnie ci pisze: RZECZYWISTY PRZEBIEG DROGI Z PIERWSZEŃSTWEM -> co najmniej
              JEDNEGO PASA RUCHU.
              • Gość: Gapowicz Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 10:14
                Panie Mariuszu! Ile jest pasow ruchu,jezeli jest jezdnia jednokierunkowa i na
                niej nie ma zadnych odmalowanych znakow, a Pan nie wie jaka jest jej
                szeroosc,np."na oko mozna ocenic ze jest szerokosci 3,5m a moze 3,80 m ?
                • Gość: niegapowicz Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: 81.219.149.* 08.09.05, 12:09
                  Tyle ile rzędów pojazdów może na niej jechać w bezpiecznej odległości od siebie.
              • vtec_z Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 10:14
                mariusz_d1 napisał:

                > Wyraźnie ci pisze: RZECZYWISTY PRZEBIEG DROGI Z PIERWSZEŃSTWEM -> co najmni
                > ej JEDNEGO PASA RUCHU.

                I znów ten sam błąd. Nie można utożsamiać drogi z pierwszeństwem z pasem ruchu.
                To nie to samo!
                • mariusz_d1 Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 10:26
                  Na drodze jest co naimniej jeden pas ruchu. A wnioskujac z poziomu pytań i
                  wątpliwości większość z dykutantów powinna wrócic do piaskownicy i dalej bawić
                  sie samochodzikami.
                  • Gość: Gapowicz Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 10:48
                    Panie Mariuszu, nie odpowiedzial Pan na wszystkie moje pytania.Wedlug Pana raz
                    pas0w ruchu moze byc jeden, a innym razem dwa - czy dobrze mysle? A moze szesc,
                    bo przeciez zmiesci sie szesciu motocyklistow jeden przy drugim. Czy tak?
                    • mariusz_d1 Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 11:23
                      Gapowiczu;
                      > bo przeciez zmiesci sie szesciu motocyklistow jeden przy drugim. Czy tak?
                      Nie motocyklistów.
                      "pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego
                      rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;"
                      • Gość: kierowca Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 14:45
                        Czy nie uwazasz,ze taka definicja pasa ruchu jak w kodeksie drogowym nie jest
                        idiotyczna i wlasciwie czemu ma ona sluzyc/jakiemu celowi/,skoro pasy nie musza
                        byc oznaczone.To tylko rozgrzesza drogowcow-nierobow od obowiazku malowania,co
                        zapewne z socjalistycznego punktu widzenia jest w tzw.interesie spolecznym(bo
                        mozna zaoszczedzic przy znakowaniu drog,a przy okazji uwolnic sie od wszelkiej
                        odpowiedzialnosci za nierobstwo panstwowych nierobow.Ten przepis pochodzi z
                        tzw.realnego socjalizmu i wlasciwie nie mowi nic o realnosci pasow ruchu.To
                        takie wirtualne jak.. smuga wody za plynacym statkiem torem wodnym).Prosze o
                        swoje zdanie,bo sprawa dotyczy takze ustawy o drogach publicznych i podobnych
                        tam idiotycznych definicji,ktore sie kupy nie trzymaja.
                        • vtec_z Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 15:06
                          Gość portalu: kierowca napisał(a):

                          > Czy nie uwazasz,ze taka definicja pasa ruchu jak w kodeksie drogowym nie jest
                          > idiotyczna i wlasciwie czemu ma ona sluzyc/jakiemu celowi/,skoro pasy nie
                          > musza byc oznaczone.


                          Chociażby po to by na jezdni, na której mieszczą się dwa samochody osobowe ale
                          już tylko jeden autobus:
                          a) usprawnić ruch podnosząc przepustowość ruchu samochodów osobowych
                          b) zmusić kierowców do sygnalizowania zmiany pasa ruchu przy przesuwaniu się od
                          krawężnika do osi jezdni lub odwrotnie.

                          Poza tym - poszukaj w PoRD przepisów odnoszących się do pasa ruchu i przeczytaj
                          je (ze zrozumieniem) mając na uwadze zarówno pasy oznaczone jak i nieoznaczone.
                          Zobaczysz, ze wbrew Twej logice ma to sens.
                          • Gość: Kierowcao. Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 16:21
                            o.k.Ale nie lepiej przyjac, ze na takiej jednokierunkowej i nieoznakowanej
                            jezdni jest jeden pas ruchu, wprawdzie szerszy moze jak gdzie indziej i nie
                            wymagajacy wtedy oznakowania - anizeli definiowac cos co sie w kazdej chwili
                            moze zmienic wskutek dynamicznych zmian posuwajacych sie pojazdow.Gdyby przyjac
                            tylko twoja iterpretacje, to po co malowac pasy ruchu na innych drogach i
                            miejscach? Wszak zawsze mozna powiedziec, ze jest tyle pasow ile zmiesci sie
                            pojazdow.Czy nie widzisz tu dysonansu w mysleniu logicznym ustawodawcy?/przy
                            takiej interpretacji jak Twoja/.
                            • vtec_z Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 17:14
                              Wyobraź sobie taką sytuację - na szerokiej, jednokierunkowej drodze przy
                              prawej krawędzi jezdni jedzie powoli samochód A. Dogania go samochód B jadący
                              przy lewej krawędzi i zaczyna wyprzedzać. W tym momencie kierowca A zjeżdża na
                              środek jezdni - wszak jedzie stale swoim pasem (zakładam, że pasy mogą być
                              tylko oznakowane, a jeśli ich nie ma jest jeden pas). Wprowadzenie pojęcia pasa
                              ruchu nieoznaczonego nakłada na kierowcę A pewne obowiązki związane ze zmianą
                              tego pasa. Jeżeli po tej samej drodze będzie jechał szeroki samochód, obok
                              którego nic i tak się nie zmieści, jezdnia zmieni swój charakter na jednopasowy.

                              Podobnie wprowadzenie takiego "dynamicznie zmiennego" pasa ruchu umożliwia
                              ulokowanie się koło siebie wąskich samochodów przed skrzyżowaniem w taki sposób
                              by później szybciej i płynniej mozna było przejechać skrzyzowanie skręcający w
                              lewo na lewym pasie, skręćający w prawo - na prawym.

                              Oznakowanie pasów ruchu wprowadzono natomiat po to by:
                              1. ułatwić kierowcom znalezienie się na szerokiej jezdni przy większych
                              prędkościach jazdy lub w gęstym ruchu.
                              2. umożliwić segregację potoków ruchu (w lewo, w prawo, prosto) i zaadresować
                              dodatkowe informacje do właściwych potoków (np. ograniczenia dla samochodów
                              ciężarowych. ograniczenia prędkości itp.)
                              • Gość: Szofer Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.wroclaw.mm.pl 08.09.05, 22:49
                                Do vtec_z.Sprawa jasna,ze oznakowanie pasow ulatwia...itd/to co piszesz w
                                pktach 1 i 2 /i o to wlasnie mi chodzi. Tylko dlaczego ustawodawca nie chce aby
                                oznakowanie pasow uczyniono na wszystkich jezdniach? Kto i dlaczego ma o tym
                                decydowac? Czyzby chodzilo o usprawiedliwienie i rozgrzeszenie nierobow
                                odpowiedzialnych za oznakowanie drog? Przeciez,jak sam piszesz,oznakowanie
                                pasow ulatwia...segreguje...itd. A contrario,nieoznakowanie ich utrudnia ruch,
                                segregacje...itd./Twoje punkty 1 i 2/.Czy nie widzisz tutaj schizofrenii
                                ustawodawcy? Zreszta, to jest temat rzeka,gdybys przeanalizowal inne przepisy z
                                zakresu drogownictwa, a mianowicie ustawe o drogach publicznych, sknocona
                                dokumentnie pod wieloma wzgledami.Wystarczy przeczytac te nieszczesne definicje
                                ustawodawcy,gdzie definiuje sie nieznane przez nieznane /idem per idem/.Ale to
                                zostawmy,bo na to ze ustawe w Min.Transportu pisala jakas baba nie majaca nawet
                                prawa jazdy to i tak nie mamy wplywu, a paplament to tylko odfajkowal.
                      • Gość: Gapowicz Re:na Mariusz d1 IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 00:02

                        Sluchaj madralo! Przeczytaj jeszcze kilka razy okreslenie pasa ruchu,gdzie
                        miesza sie go z podluznym pasem jezdni.To niby co ma byc tym pasem podluznym
                        jezdni,jak nie oznakowana znakami czesc jezdni? Przeciez ta definicja kupy sie
                        nie trzyma.Nie mysl, ze tylko Ty masz monopol na prawidlowe spojrzenie na
                        niektore gnioty sformulowane w prawie o ruchu drogowym.Ktos powiedzial, ze
                        prawdy sa trzy: 1/swieta prawda,2/tys prawda i 3/gowno prawda. Ta trzecia to
                        Twoja. Klaniam sie i wiecej na tym forum nie grzesz.
                        • mariusz_d1 Re:na Mariusz d1 09.09.05, 07:59
                          > Sluchaj madralo! Przeczytaj jeszcze kilka razy okreslenie pasa ruchu,gdzie
                          > miesza sie go z podluznym pasem jezdni.
                          A pas ruchu jest poprzecznym pasem jezdni????
                          >To niby co ma byc tym pasem podluznym
                          > jezdni,jak nie oznakowana znakami czesc jezdni?
                          LUB NIEOZNAKOWANA - tak stoi w księdze
                          >Przeciez ta definicja kupy sie
                          > nie trzyma.
                          Definicja nie jest zła, tylko czytelnik do d....
                          >Nie mysl, ze tylko Ty masz monopol na prawidlowe spojrzenie na
                          > niektore gnioty sformulowane w prawie o ruchu drogowym.
                          Nie mam żadnego monopolu, a co do gniotów to polecam Ci Konwencję wiedeńską o
                          ruchu drogowym na której oparte sa wszystkie przepisy iruchu drogowego w Europie.
                          " KONWENCJA O RUCHU DROGOWYM,

                          sporzšdzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r.

                          Umawiajšce się Strony,
                          ...

                          g)okreoelenie "pas ruchu" oznacza każdy z podłużnych pasów, na które
                          może być podzielona jezdnia, oznaczony lub nie oznaczony za pomocš
                          podłużnych znaków na jezdni, lecz majšcy szerokooeć wystarczajšcš dla
                          ruchu jednego rzędu pojazdów samochodowych innych niż motocykle;
                          "..
                          wiecej jest tu:
                          bah.republika.pl/konwied1.html



                          >Ktos powiedzial, ze
                          > prawdy sa trzy: 1/swieta prawda,2/tys prawda i 3/gowno prawda. Ta trzecia to
                          > Twoja. Klaniam sie i wiecej na tym forum nie grzesz.
                          Jestes kolejnym przykładem niedouczonego trolla, któremu wydaje się ze pozjadał
                          wszystkie rozumy a okazuja przearazającą ignorancję.
                          Wróc do piaskownicy gdzie twoje miejsce.
                    • vtec_z Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 11:33
                      Gość portalu: Gapowicz napisał(a):

                      > raz pasów ruchu moze byc jeden, a innym razem dwa - czy dobrze mysle? Czy tak?


                      Dokładnie tak! Brawo za strzał w dziesiątkę i uruchomieniedodatkowych szarych
                      komórek. O ile pasy ruchu nie są wyznaczone oznakowaniem poziomym to ich ilośc
                      szerokość zależy od gabarytów poruszjących się drogą pojazdów.
                • Gość: iglonus Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 10:28
                  Nie rozumiem o co Ci chodzi. Teraz piszesz to, co cały czas próbuję
                  wytłumaczyć. Tylko jak ja o tym pisałam, to nie podobała Ci się moja
                  inteligencja. Zdecyduj się chociaż na swoją wersję jeśli już nie znasz przepisów
                  • mariusz_d1 Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 10:43
                    > Nie rozumiem o co Ci chodzi. Teraz piszesz to, co cały czas próbuję
                    > wytłumaczyć. Tylko jak ja o tym pisałam, to nie podobała Ci się moja
                    > inteligencja. Zdecyduj się chociaż na swoją wersję jeśli już nie znasz przepisó
                    > w
                    Piszesz bzdury ale szkoda mojego czasu na pisanie tutaj.
                    Wykazujecie skrajny analfabetyzm funkcjonalny i brak umiejetności czytania ze
                    zrozumieniem.
                    • Gość: iglonus Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 11:13
                      Panie mariusz_d1 - akurat nie pisałam do Ciebie
                  • vtec_z Do iglonus'a 08.09.05, 10:51
                    Gość portalu: iglonus napisał(a):

                    > Nie rozumiem o co Ci chodzi. Teraz piszesz to, co cały czas próbuję
                    > wytłumaczyć. Tylko jak ja o tym pisałam, to nie podobała Ci się moja
                    > inteligencja. Zdecyduj się chociaż na swoją wersję jeśli już nie znasz
                    przepisów

                    Twoja inteligencja bardzo mi się podoba, chwaliłem Cię za nią bez skrawka
                    ironii! Naprawdę! A piszę cały czas tak samo i to samo - przejrzyj moje posty
                    (są zawsze sygnowane vtec_z) :-)
                    • Gość: iglonus Re: Do iglonus'a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 11:14
                      Jeszcze raz przepraszam. Zła interpretacja mnie zmyliła :)
                • zbig72 Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 10:32
                  a nie prościej w omawianej tu sytuacji mrygnąć ze dwa razy (żeby jadący za nami
                  wiedział że zmieniamy pas ruchu), natomiast potem, przepuszczając jadących z
                  prawa drogą z pierwszeństwem, stać już bez migacza (żeby z kolei nie mylić tych
                  z naprzeciwka)???

                  często na tego typu skrzyżowaniach droga z pierwszeństwem odchodzi lekko łukiem
                  a podporządkowana idzie jeszcze z 10 metrów prosto zanim spotka się z drugą
                  niktą drogi z pierwszeństwem któa w przeciwnym kiernku nieidzie łukiem tylko
                  pod kątem prostym 0 wtedy spokojnie można stosować taki manerw, jaki opisałem
                  powyżej

                  idealny przykład - skrzyżowanie ulic Filtrowej i Krzywickiego (przy NIK)
            • Gość: kjierowca Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: 81.219.149.* 08.09.05, 11:42
              Zmieniasz pas wyłanczając się z drogi głównej, bo dotyczy on tylko tej drogi,
              bez względu na to czy jest ona prosta czy wije sie wężykiem. Poucz się zanim
              będzie za pożno.
              • Gość: iglonus Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 11:56
                Za przeproszeniem gów.. prawda. Zjechanie z głównej, jeśli jadę prosto i nie są
                namalowane pasy, to nie zmiana pasa, tylko zmiana podporządkowania drogi. Nie
                dodawaj sobie opisu do tego co jest wprost napisane.
                I kto tu mówi o nauce, skoro piszesz wyłanczając, zamiast wyłączając.
                • Gość: pomponus Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: 81.219.149.* 08.09.05, 12:29
                  Pasy ruchu nie muszą byc "namalowane ani oznakowane", Polecam kodeks
                  Drogowy "polonisto", pewnie niedługo już w szpitalu.
                  • Gość: iglonus Re:na wprost bez kierunkowskazu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 12:42
                    Wiem, że pasy nie muszą być namalowane, inaczej nie napisałabym "jeśli są
                    pasy".
                    Tak się składa, że jestem matematykiem, ale po prostu znam język polski
                  • vtec_z Re:na wprost bez kierunkowskazu 08.09.05, 12:45
                    Kierowco! Znowu mnożysz byty nad potrzebę? Schizofrenia?
    • ewa13121981 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 10:43
      www2.TheCrims.com/?rid=443442
    • Gość: peacekeeper jeżeli zmieniasz pas ruchu to musisz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.05, 17:13
      jezeli zmieniasz pas ruchu to musisz właczyć kierunkowskaz jezeli nie to nie
      ale czasem kierowcy wczesniej sygnalizują swój zamiar zeby np ułatwić właczenie
      sie do ruchu .
      Np w Czestochowie jadąc ulida Wały Dwernickiego w kierunku przejazdu przy
      ulicy Cmentarnej przy cmentarzu główna w lewo my jedziemy prosto jezeli
      właczymy prawy kierunkowskaz sygnalizując zmiane pasa ruchu chociaz jedziemy
      prosto - ale w " boczną " głowna skręca to ułatwimy właczenie sie do ruchu
      jadacym od trasy DK 1 do Miasta .
    • dolichacha Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 08.09.05, 23:04
      Na każdym skrzyżowaniu( z wyłączeniem ronda)jeżeli są pasy ruchu, to zawsze są
      to na skrzyżowaniu LINIE CIĄGŁE czyli na skrzyżowaniu NIE MOŻEMY!! ZMIENIAĆ PASA
      RUCHU - kierunkowskazem na skrzyżowaniu sygnalizujemy tylko to co możemy -
      zmianę kierunku jazdy.
      • Gość: Trzezwy od rana Re: o kierunkowskazach raz jeszcze -dolichachowi IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 07:25
        Co Ty Wasc wygadujesz?Na skrzyzowaniu to najczesciej nie ma zadnych malunkow,bo
        albo sie starly i zmyly, a psubratom drogownictwa nie chce sie
        odmalowac.Przeciez w dawnej mentalnosci 1 Maja jest raz w roku, to po co mnozyc
        sobie robote? Pozwala im przeciez na to bardzo madry kodeks drogowy /vide
        pojecie pasa ruchu i zwroty "oznakowany" lub "nie oznakowany"/.Pozdrawiam Cie
        optymisto.
        • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze -dolichachowi 09.09.05, 09:00
          Panowie! Na skrzyzowaniach z reguły nie ma oznakowanych pasów ruchu, bo
          dostalibyśmy oczopląsu gdyby wyrysowano wszystkie możliwe pasy.
          W szcególności (poza przypadkami jednostkowymi) nie ma tam linii ciągłych! Nie
          wyobrażam sobie, by przeprowadzono pasy ruchu dla jednej drogi wyrysowując
          linie ciągłe, bo jak wówczas odbywałby się ruch poprzeczny?
      • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 09.09.05, 08:03
        > Na każdym skrzyżowaniu( z wyłączeniem ronda)jeżeli są pasy ruchu, to zawsze są
        > to na skrzyżowaniu LINIE CIĄGŁE czyli na skrzyżowaniu NIE MOŻEMY!! ZMIENIAĆ PAS
        > A
        > RUCHU - kierunkowskazem na skrzyżowaniu sygnalizujemy tylko to co możemy -
        > zmianę kierunku jazdy.
        Wyjedz poza swoje miasteczko. Linie na skrzyzowaniu NIE ZAWSZE SĄ CIĄGŁE. Czyli
        zmina pasa ruchu jest dopuszczalna.
        • Gość: Amigo do Mariuszad Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 09:13
          Brawo Mariuszu d1! Nareszcie wyszedles z policyjnej mentalnosci, liczac sie z
          realiami.To nic, ze np. w Niemczech jest inaczej i nawet chlopskie drogi sa
          asfaltowe i czytelnie oznakowane wszedzie. Bo tam sie ma to we krwi.
        • Gość: Amigo Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 09:16
          Brawo Mariuszu d1! Nareszcie wyszedles z policyjnej mentalnosci, liczac sie z
          realiami.To nic, ze np. w Niemczech jest inaczej i nawet chlopskie drogi sa
          asfaltowe i czytelnie oznakowane wszedzie. Bo tam sie ma to we krwi.
    • nil739 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 09.09.05, 07:29
      Sprawa jest banalnie prosta.
      W jakim celu powinniśmy używać kierunkowskazu?
      Kodeks mówi że sygnalizujemy nim zmianę kierunku jazdy, czyli jadac prosto
      uzywają go tylko barany i nieuki.
      A znak o którym piszesz informuje jedynie o pierwszeństwie, ale nie zwalnia od
      myślenia, a przynajmniej niepowinien.

      Miłego dnia.
      • Gość: Anonimus do nil739 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 07:38
        Badz uprzejmy i pisz zawsze komu adresujesz swoje uwagi.Wowczas, byc moze,ktos
        Ci nawet podziekuje.Pozdrawiam rowniez.
      • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 09.09.05, 08:14
        nil739 napisał:

        > Sprawa jest banalnie prosta.
        > W jakim celu powinniśmy używać kierunkowskazu?
        > Kodeks mówi że sygnalizujemy nim zmianę kierunku jazdy, czyli jadac prosto
        > uzywają go tylko barany i nieuki.
        > A znak o którym piszesz informuje jedynie o pierwszeństwie, ale nie zwalnia od
        > myślenia, a przynajmniej niepowinien.
        >
        > Miłego dnia.
        Czytaj ze zrozumieniem cytat "baranie i nieuku".
        "
        5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
        zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie
        po wykonaniu manewru."

        KIERUNKU JAZDY LUB PASA RUCHU
        • Gość: Mezopot Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.hutmen.pl 09.09.05, 08:19
          > KIERUNKU JAZDY LUB PASA RUCHU

          A od kiedy zmiana pasa ruchu jest równoznaczna z opuszczeniem drogi z
          pierwszeństwem przejazdu.
          • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 09.09.05, 08:35
            Gość portalu: Mezopot napisał(a):

            > > KIERUNKU JAZDY LUB PASA RUCHU
            >
            > A od kiedy zmiana pasa ruchu jest równoznaczna z opuszczeniem drogi z
            > pierwszeństwem przejazdu.
            Wynika to z Kodeksu drogowego:

            "
            -droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi
            dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych
            znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów,
            ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;
            -jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy
            torowisk wydzielonych z jezdni;
            -pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego
            rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;
            "
            pas ruchu jest częścia jezdni, jezdnia jest częścia drogi, jezeli droga z
            pierwszeństwem skręca na skrzyżowaniu, to razem z nią pas ruchu, który jest jej
            częścią.
            Tak trudno to zrozumieć?
            Czy jesteś z tych dla których funkcja sinus przyjmuje wartosci od -7 do 10 w
            zależnosci od kierunku i siły wiatru?
            • vtec_z Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 09.09.05, 08:57
              mariusz_d1 napisał:

              > Gość portalu: Mezopot napisał(a):
              >
              > > > KIERUNKU JAZDY LUB PASA RUCHU
              > >
              > > A od kiedy zmiana pasa ruchu jest równoznaczna z opuszczeniem drogi z
              > > pierwszeństwem przejazdu.
              > Wynika to z Kodeksu drogowego:
              >
              > "
              > -droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika,
              drog
              > i
              > dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych
              > znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju
              pojazdów
              > ,
              > ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;
              > -jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie
              dotycz
              > y
              > torowisk wydzielonych z jezdni;
              > -pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego
              > rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;
              > "
              > pas ruchu jest częścia jezdni, jezdnia jest częścia drogi, jezeli droga z
              > pierwszeństwem skręca na skrzyżowaniu, to razem z nią pas ruchu, który jest
              jej
              > częścią.
              > Tak trudno to zrozumieć?
              > Czy jesteś z tych dla których funkcja sinus przyjmuje wartosci od -7 do 10 w
              > zależnosci od kierunku i siły wiatru?

              Jakoś nie wyczytałem w przytoczonych przez Ciebie przepisach związku pomiędzy
              pierwszeństwem a pasem ruchu...
            • Gość: Mezopot Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.hutmen.pl 09.09.05, 09:22
              > pas ruchu jest częścia jezdni, jezdnia jest częścia drogi, jezeli droga z
              > pierwszeństwem skręca na skrzyżowaniu, to razem z nią pas ruchu, który jest
              jej
              > częścią.
              > Tak trudno to zrozumieć?
              Nie ma takiego pojęcia jak "droga z pierwszeństwem skręca na skrzyżowaniu".
              Jest znak informujący o przebiegu pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu i
              tyle. A poza tym pas ruchu nie musi być przypisany ściśle do jednej drogi
              (szczególnie dotyczy to skrzyżowania).
              • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 09.09.05, 09:29
                > Nie ma takiego pojęcia jak "droga z pierwszeństwem skręca na skrzyżowaniu".
                > Jest znak informujący o przebiegu pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu i
                > tyle. A poza tym pas ruchu nie musi być przypisany ściśle do jednej drogi
                Ale się czepiasz - skoro przebiegf drogi z pierwszeństwem musi byc pokazany na
                tapliczce (nie jest oczywisty) to co - idzie do góry, na dół????
                Zmiana kierunku w poziomie to zakręt, skręt itp.
                Pisałem jak dla 'inteligentnego inaczej" i się nie myliłem.
                Skoro pas ruchu jest częścia jezdni a ta jest częścia drogi to jak sobie
                wyobrazasz przypisanie pasa ruchu do wiecej niż jednej drogi???
                • Gość: Mezopot Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.hutmen.pl 09.09.05, 10:08
                  > Skoro pas ruchu jest częścia jezdni a ta jest częścia drogi to jak sobie
                  > wyobrazasz przypisanie pasa ruchu do wiecej niż jednej drogi???
                  Ale droga na takim skrzyżowaniu prowadzi przecież dalej prosto, inna sprawa że
                  zmienia się jej kategoria z drogi z pierwszeństwem na drogę podporządkowaną. Po
                  drugie oczywiście nie dopuszczasz możliwości że pasy ruchu mogą się kończyć na
                  skrzyżowaniu.
                  > Pisałem jak dla 'inteligentnego inaczej" i się nie myliłem.
                  A takie inwektywy to sobie daruj bo świadczą o poziomie inteligencji ich autora
                  a nie adresata.
                  • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze 09.09.05, 10:26
                    > > Skoro pas ruchu jest częścia jezdni a ta jest częścia drogi to jak sobie
                    > > wyobrazasz przypisanie pasa ruchu do wiecej niż jednej drogi???
                    > Ale droga na takim skrzyżowaniu prowadzi przecież dalej prosto, inna sprawa że
                    > zmienia się jej kategoria z drogi z pierwszeństwem na drogę podporządkowaną.
                    Chyba nie umiesz czytać:
                    "T-6a tabliczka wskazująca rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem przez
                    skrzyżowanie (umieszczana na drodze z pierwszeństwem)
                    "
                    Skoro rzeczywisty przebieg drogi nie jest prosto tylko pokazany na tabliczce to
                    jakim cudem droga może biec prosto. Inaczej mówięc droga z pierwszeńśtwem
                    skręca, a wmiescu gdzie skręca dochodzi do niej droga podporzadkowana (stanowiąc
                    przedłużenie drogi z pierwszeństwem).
                    Jeżeli tego nie rozumiesz to chyba chyba świadczy o twoim poziomie inteligencji
                    (że jestes "inteligentny inaczej")
                    • Gość: Swoboda_T Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 15:53
                      Rzeczywisty przebieg drogi z pierszeństwem, a nie rzeczywisty przebieg drogi.
                      droga biegnie na wprost i w prawo, to chyba oczywiste. Ponadto:"-pas ruchu -
                      każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego
                      rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi"
                      podłużny pas jezdni, a nie drogi. Jezdnia biegnie na wprost i w prawo, więc pas
                      ruchu(podłużny pas jezdni)biegnie na wprost, z drogi z pierszeństwem na drogę
                      podporządkowaną.
            • Gość: kierowca Re: mariuszu_d1 IP: 81.219.149.* 09.09.05, 12:48
              Szkoda czasu na tłumaczenie tym dwóm idiotom, bo po dotychczasowych ich
              tekstach nie wiadomo, czy robią to co robią celowo, dezorientując ludzi i
              narażając Ich na wypadki co może być karalne, czy po prostu są kretynami i
              należało by poddać ich ponownemu egzaminowi z przepisów ruchu. Zarówno w jednym
              jak i drugim przypadku wystawiają sobie opinię półgłówków.
              • vtec_z Re: mariuszu_d1 09.09.05, 13:14
                Gość portalu: kierowca napisał(a):

                > Szkoda czasu na tłumaczenie tym dwóm idiotom, bo po dotychczasowych ich
                > tekstach nie wiadomo, czy robią to co robią celowo, dezorientując ludzi i
                > narażając Ich na wypadki co może być karalne, czy po prostu są kretynami i
                > należało by poddać ich ponownemu egzaminowi z przepisów ruchu. Zarówno w
                jednym
                >
                > jak i drugim przypadku wystawiają sobie opinię półgłówków.

                Jeżeli to co napisałeś uważasz za twórczy przyczynek do dyskusji i argument...
                Twój wybór. Dla mnie - świadczy tylko o Tobie...
        • Gość: nil740 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 09:00
          Nie uwazasz,ze w przytoczonym przez ciebie sformulowaniu(cyt.)"...zamiar zmiany
          kierunku jazdy lub pasa ruchu..." nie powinno byc "...zamiar zmiany kierunku
          jazdy albo pasa ruchu..."? To nie jest to samo! Pomysl, czy mozesz zmienic
          kierunek jazdy bez zmiany pasa ruchu /przy tak rozumanym pasie ruchu jak
          prezentujesz w swoich wypowiedziach/? Ale mysle, ze twoj umysl tego nie
          dostrzeze,jako nastawiony na powtarzanie, bez refleksji, slowa pisanego(chocby
          w Konwencji Wiedenskiej).Chyba szkoda czasu, wiec zresetuj sobie te uwagi w
          swojej tepej glowie i dajmy odpoczac szarym komorkom, bo sie przegrzaly.Pomimo
          twego chamstwa, zycze bezkolizyjnego dnia!
          • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 09.09.05, 09:16
            Gość portalu: nil740 napisał(a):

            > Nie uwazasz,ze w przytoczonym przez ciebie sformulowaniu(cyt.)"...zamiar zmiany
            >
            > kierunku jazdy lub pasa ruchu..." nie powinno byc "...zamiar zmiany kierunku
            > jazdy albo pasa ruchu..."? To nie jest to samo!
            Uwazasz, ze "lub" ma inne znaczenie niż "albo"?
            Kolejny przykład Twojego nieuctwa:

            albo
            1. «spójnik wyrażający możliwą wymienność albo wzajemne wyłączanie się zdań
            równorzędnych lub części zdań»

            lub
            «spójnik łączący zdania lub ich człony, wyrażający możliwą wymienność albo
            wzajemne wyłączanie się zdań równorzędnych albo części zdania; albo»
            za
            sjp.pwn.pl/haslo.php?id=29411
            Chyba ze nie podona Ci sie moje bezkrytyczne powtarzanie za Słownikiem Języka
            Polskiego



            >Pomysl, czy mozesz zmienic
            > kierunek jazdy bez zmiany pasa ruchu /przy tak rozumanym pasie ruchu jak
            > prezentujesz w swoich wypowiedziach/?
            Oczywiście - jeżeli to do ciebie nie dociera to trudno.
            Na skrzyzowaniu droga z pierwszeństwem skręca w np w prawo, a ja jadę prosto.
            Nie zmieniam kierunku ruchu a zmieniam pas ruchu (zjeżdzam na drogę podporządkowaną)

            >Ale mysle, ze twoj umysl tego nie
            > dostrzeze,jako nastawiony na powtarzanie, bez refleksji, slowa pisanego(chocby
            > w Konwencji Wiedenskiej).
            Niestety to słowo pisane, które powtarzam jest obowiązującym w PL prawem lub
            umowa międzynarodowa podpuisaną przez PL i przepisy prawne w PL muszą być zgodne
            z tą umową.


            >Chyba szkoda czasu, wiec zresetuj sobie te uwagi w
            > swojej tepej glowie i dajmy odpoczac szarym komorkom, bo sie przegrzaly.Pomimo
            > twego chamstwa, zycze bezkolizyjnego dnia!
            Czy chamstwem nazywasz wyrażanie zdania odmiennego od Twojego i uzasadnianie go?
            • Gość: nil 740 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 09:48
              I znow z uporem maniaka przytaczasz przyklad nieadekwatny do mojego
              poprzedniego pytania.Ja pytalem czy mozesz zmienic kierunek jazdy bez zmiany
              pasa ruchu /w twoim rozumieniu pasa ruchu/, a ty mi podajesz przyklad na braku
              zmiany kierunku ruchu.I po co? Daj przyklad.,ze zmieniasz kierunek ruchu nie
              zmieniajac pasa ruchu.Slowa:lub,i/jako spojniki/to jednak nie to samo co slowo
              albo.To ostatnie slowo w logice oznacza tzw.aternatywe rozlaczna.A to oznacza
              calkowita rozlacznosc stanow faktycznych,ktore ono opisuje.Ale dajmy sobie z
              tym spokoj.Pisze o tym,bo to problem wlasciwego tworzenia prawa i nic
              dziwnego,ze jak sie je tak knoci,to jest tyle zamieszania i pomylek w jego
              rozumieniu.Natomiast,jezeli w swoich komentarzach nie widzisz chamstwa,to
              trudno ja ciebie juz kultury nie naucze.Byc moze dla kursantow i policjantow to
              normalka.Ende.
              • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 09.09.05, 10:06
                > I znow z uporem maniaka przytaczasz przyklad nieadekwatny do mojego
                > poprzedniego pytania.Ja pytalem czy mozesz zmienic kierunek jazdy bez zmiany
                > pasa ruchu /w twoim rozumieniu pasa ruchu/, a ty mi podajesz przyklad na braku
                > zmiany kierunku ruchu.I po co? Daj przyklad.,ze zmieniasz kierunek ruchu nie
                > zmieniajac pasa ruchu
                Na opiasnym przeze mnie skrzyżowaniu skręcasz zgodnie z prabiegiem drogi z
                pierwszeństwem - zmieniasz kierunek nie zmieniając pasa ruchu.

                >Slowa:lub,i/jako spojniki/to jednak nie to samo co slowo
                > albo.To ostatnie slowo w logice oznacza tzw.aternatywe rozlaczna.A to oznacza
                > calkowita rozlacznosc stanow faktycznych,ktore ono opisuje
                Teraz ty nadinterpretujesz - gdyby była alternatywa rozłączna to zmieniając pas
                ruchu i kierunek ruchu nie wolno by ci było sygnalizować kierunkowskazem

                .A to oznacza
                > calkowita rozlacznosc stanow faktycznych,ktore ono opisuje.Ale dajmy sobie z
                > tym spokoj.Pisze o tym,bo to problem wlasciwego tworzenia prawa i nic
                > dziwnego,ze jak sie je tak knoci,to jest tyle zamieszania i pomylek w jego
                > rozumieniu.
                Bredzisz. To twoje tworzenie prawa narobiłoby zamieszania
                >Natomiast,jezeli w swoich komentarzach nie widzisz chamstwa,to
                > trudno ja ciebie juz kultury nie naucze.Byc moze dla kursantow i policjantow to
                >
                > normalka.Ende.
                Kolejne brednie
                A tak w ogóle chyba cierpisz na rozdwojenie jaźni ale to problem dla psychiatry
                - czyżbyś nie dokończył leczenia????
                • Gość: Nil740 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 11:04
                  To typowe dla miernot.Jak nie argumentem, to blotem. Byle na wierzchu.
                  • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 09.09.05, 11:28
                    > To typowe dla miernot.Jak nie argumentem, to blotem. Byle na wierzchu.
                    Piszesz o sobie?
            • wojtek33 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 10.09.05, 00:32
              mariusz_d1 napisał:

              > Uwazasz, ze "lub" ma inne znaczenie niż "albo"?
              > Kolejny przykład Twojego nieuctwa:
              >
              > albo
              > 1. «spójnik wyrażający możliwą wymienność albo wzajemne wyłączanie się zda
              > ń
              > równorzędnych lub części zdań»
              >
              > lub
              > «spójnik łączący zdania lub ich człony, wyrażający możliwą wymienność albo
              > wzajemne wyłączanie się zdań równorzędnych albo części zdania; albo»
              > za
              > sjp.pwn.pl/haslo.php?id=29411
              > Chyba ze nie podona Ci sie moje bezkrytyczne powtarzanie za Słownikiem Języka
              > Polskiego

              Misiek, raz już dostałeś szkołę logiki w tym wątku, nie odpisałeś. Znowu zaczynasz?
              Tak przy okazji, bo chyba nie wspomniałeś - gdy jedziesz drogą z pierszeństwem i
              na skrzyżowaniu oznaczonym tabliczką T6 skręca ona, a Ty razem z nią (np.) w
              prawo, to migasz? brak sygnalizacji uzasadniasz swoją interpretacją 'lub'?
              • mariusz_d1 Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 12.09.05, 07:14
                > Misiek, raz już dostałeś szkołę logiki w tym wątku, nie odpisałeś. Znowu zaczyn
                > asz?
                Szkołę logiki??? bełkot ćwierćinteligenta, który rozumie co trzecie słowo?
                > Tak przy okazji, bo chyba nie wspomniałeś - gdy jedziesz drogą z pierszeństwem
                > i
                > na skrzyżowaniu oznaczonym tabliczką T6 skręca ona, a Ty razem z nią (np.) w
                > prawo, to migasz?
                Powinienies sygnalizować - zmiana kierunku ruchu.
                A co do znaczenia "lub" i "albo" rozróżnij język ogólny (tego dotyczy cytowany
                przeze mnie "Słownik języka polskiego") a specjalistyczny (dokładne definicje
                funkcji logicznych, przy czym tak naprawdę nieuku są podstawowe funkcje (trzy:
                OR, AND, NOT) a cała resztę - w tym dowolną można złożyc z tych trzech ( np
                XOR). Ale to dla ciebie za trudne.
                • Gość: marilicia Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.09.05, 17:48
                  > a specjalistyczny (dokładne definicje
                  > funkcji logicznych, przy czym tak naprawdę nieuku są podstawowe funkcje (trzy:
                  > OR, AND, NOT) a cała resztę - w tym dowolną można złożyc z tych trzech ( np
                  > XOR). Ale to dla ciebie za trudne.

                  Dla scislosci: wystarczy np. (OR,NOT) albo (AND,NOT) dla zbudowania innych funkcji:)

                  pozdrawiam
            • Gość: ni740l Re: o kierunkowskazach raz jeszcze-Mariuszowi d1 IP: *.wroclaw.mm.pl 10.09.05, 09:38
              Widzisz, do czego doprowadza pycha i buta? W dalszym ciagu nie widzisz roznicy
              miedzy "lub" i "albo".Zapytaj sie kogokolwiek,kto sie uczyl logiki, to ci to
              wytlumaczy.Slownik nie wystarczy,choc i tam tez ci sie wyjasnia co znaczy
              slowo "albo ",a jego uzycie moze byc wlasciwsze w niektorych sytuacjach, jak
              slowo"lub","i".Mowie to w kontekscie jego uzycia w zwrotach typu: "...wlaczyc
              kierunkowskaz w razie zmiany pasa ruchu lub zmiany kierunku jazdy".
    • Gość: Piotr Re: o kierunkowskazach raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 12:53
      Jeśli znak wskazuje, że droga główna odbija w lewo - wrzuć migacz. Każdy manewr
      sygnalizuj - wszystkim będzie wygodniej poruszać się po drogach! Nie naśladuj
      tych, którym się wydaje, że jeżdżą najlepiej i są panami dróg - DO NICH NIE
      WSZYSTKO DOCIERA!!!
      • Gość: kierowca Re: Piotrze... IP: 81.219.149.* 09.09.05, 13:06
        A jeżeli jadąc tą drogą główną skręcającą w lewo nie włączę kierunkowskazu,
        tylko będę jechał nią to wyjedziesz z podporządkowanej i zajedziesz mi drogę
        wymuszając pierwszeństwo przejazdu?. W razie wypadku kto w/g Ciebie będzie
        winny?. Przecież to Ty wymusisz pierwszeństwo zajeżdżajac mi drogę, bo
        wyjedziesz z podporządkowanej na główną nie przepuszczając tych z
        pierwszeństwem. Tłumaczę to od początku w różnych wątkach jak dzieciom, ale
        widocznie Wasz mózg nie podoła. Proponuję dla bezpieczeństwa Twojego i innych
        wrócić do furmanki, jak dotychczas i jeżdzć do woli po polach i łąkach. Tam
        myśleć nie trzeba i kolizję trudno, chociaż w Waszym przypadku?.
        • vtec_z Re: Piotrze... 09.09.05, 13:19
          Gość portalu: kierowca napisał(a):

          > A jeżeli jadąc tą drogą główną skręcającą w lewo nie włączę kierunkowskazu,
          > tylko będę jechał nią to wyjedziesz z podporządkowanej i zajedziesz mi drogę
          > wymuszając pierwszeństwo przejazdu?.

          Nie wymuszę pierwszeństwa przejazdu, bo Szanowny Pan nie raczył zasygnalizować
          swojego manewru. Na podstawie obserwacji samochodu Szanownego Pana uważałem, że
          jedzie prosto lub w prawo (prawego kierunkowskazu nie widzę).

          > W razie wypadku kto w/g Ciebie będzie winny?.

          Szanowny Pan nie sygnalizujący swoich zamiarów i manewrów

          > Przecież to Ty wymusisz pierwszeństwo zajeżdżajac mi drogę, bo
          > wyjedziesz z podporządkowanej na główną nie przepuszczając tych z
          > pierwszeństwem.

          Mam obowiązek przepuścić tych, którzy sygnalizują zamiar skretu kolizujnego z
          moim torem jazdy

          > Tłumaczę to od początku w różnych wątkach jak dzieciom, ale
          > widocznie Wasz mózg nie podoła. Proponuję dla bezpieczeństwa Twojego i innych
          > wrócić do furmanki, jak dotychczas i jeżdzć do woli po polach i łąkach. Tam
          > myśleć nie trzeba i kolizję trudno, chociaż w Waszym przypadku?.

          I to jest właśnie poziom dyskusji Szanownego Pana. Argumentów zabrakło?
          • Gość: kierowca I. Re: Piotrze..Do.vtec_z IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 13:37
            Czlowieku,daj sobie spokoj z tym glupkiem podszywajacym sie pod "kierowce" i
            innych Mariuszy.On nie ma co robic, albo mu za to placa i obraza wszystkich
            rowno.To cham.
            • Gość: Kierowca 1 Re: Piotrze..Do.vtec_z IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 13:41
              Zapomnialem dodac:...,podobnie jak ty.
              • vtec_z Re: Piotrze..Do.vtec_z 09.09.05, 14:09
                Gość portalu: Kierowca 1 napisał(a):

                > Zapomnialem dodac:...,podobnie jak ty.

                A ja już chciałem napisać, "masz rację i niepotrzebnie tracę czas" ...
                • Gość: ja Re: Piotrze..Do.vtec_z IP: *.it-net.pl 09.09.05, 14:40
                  Duopa Maryna!
                • Gość: kierowca1 Re: Piotrze..Do.vtec_z IP: *.wroclaw.mm.pl 10.09.05, 15:22
                  Przepraszam,ale ten zwrot:"zapomnialem dodac...podobnie jak ty" nie byl
                  przeznaczony dla Ciebie.Nie wiem jak to sie stalo z tym zaadresowaniem i
                  kiknieciem.
        • Gość: Cyklista Re: Piotrze... IP: *.wroclaw.mm.pl 09.09.05, 13:22
          Uczyl marcin Marcina....dalej juz wiesz.
          • mariusz_d1 Re: Piotrze... 09.09.05, 13:40
            IP: *.wroclaw.mm.pl
            Gość: Cyklista 09.09.05, 13:22

            IP: *.wroclaw.mm.pl
            Gość: Nil740 09.09.05, 11:04

            shizofrenia to czy rozdwojenie jaźni?
            Bo styl nader podobny.
        • wojtek33 Re: Piotrze... 10.09.05, 00:38
          Gość portalu: kierowca napisał(a):

          > A jeżeli jadąc tą drogą główną skręcającą w lewo nie włączę kierunkowskazu,
          > tylko będę jechał nią to wyjedziesz z podporządkowanej i zajedziesz mi drogę
          > wymuszając pierwszeństwo przejazdu?. W razie wypadku kto w/g Ciebie będzie
          > winny?.

          Nie wymuszę i nie będę winien. Będę cierpliwie czekał i klął na idiotę, który
          nie potrafi sygnalizować manewrów na skrzyżowaniu. Będzie coś o furmankach,
          Grójcu, zawodówkach itp.
          • bar_nata Re: kierunkowskazy 10.09.05, 00:42
            Muszę męża zawołać przed komputer.....będę Go miała z głowy...... ma kota na
            punkcie kierunkowskazów......zwłaszcza tych nie włączanych
        • w_r_e_d_n_y Re: Piotrze... 10.09.05, 04:07
          Gość portalu: kierowca napisał(a):

          > A jeżeli jadąc tą drogą główną skręcającą w lewo nie włączę kierunkowskazu,
          > tylko będę jechał nią to wyjedziesz z podporządkowanej i zajedziesz mi drogę
          > wymuszając pierwszeństwo przejazdu?. W razie wypadku kto w/g Ciebie będzie
          > winny?. Przecież to Ty wymusisz pierwszeństwo zajeżdżajac mi drogę, bo
          > wyjedziesz z podporządkowanej na główną nie przepuszczając tych z
          > pierwszeństwem.

          TEPA PALO,powtarzasz te swoje pierdoly po raz setny
          a niby skad ma wiedziec ze skrecasz jak nie wlaczyles kierunkowskazu
    • w_r_e_d_n_y ZACIETRZEWIONE NIEUKI 10.09.05, 04:01
      blackman
      zbig72
      kierowca
      mroovechka
      kierowiec

      maly zbior niedouczonych kierowcow,ktorzy :
      jadac prosto przez skrzyzowanie wlaczaja lewy kierunkowskaz !!!
      i uwazaja ze nie trzeba sygnalizowac skretu na skrzyzowaniu jezeli jada po
      drodze z pierwszenstwem ktora tez skreca (lamane pierwszenstwo)

      jak czytam wasze wypociny to wiem na 100% ,ze sami nigdy w zyciu nie
      zdalibyscie egzaminu bez lapowki
      • Gość: -wrednemu Re: ZACIETRZEWIONE NIEUKI IP: *.wroclaw.mm.pl 10.09.05, 07:06
        A ty dupku ile bierzesz?
    • vtec_z Policja nie ma wątpliwości... 14.09.05, 08:56
      Wobec nieugietej postawy kilku moich adwersarzy postanowiłem zasięgnąć
      informacji tam, gdzie tego typu problemy rozstrzyga się codziennie - uw policji
      drogowej. Wysłałem taki list:
      ---
      Na forum internetowym Gazety Wyborczej toczy się dyskusja o prawidłowym
      sygnalizowaniu przejazdu przez skrzyżowanie z tzw. łamanym pierwszeństwem
      przejazdu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=28629437 . Pojawiły
      się tam dwie „szkoły” powołujące się na przepisy Prawa o Ruchu Drogowym, ale
      głoszące odmienne poglądy.

      Według jednych właściwe jest takie sygnalizowanie jak na skrzyżowaniu dróg
      równorzędnych. Według drugich jazda po drodze z pierwszeństwem nie wymaga
      sygnalizowania (pomimo skrętu), natomiast każdy zjazd z tej drogi (także
      kontynuacja jazdy na wprost) powinna być sygnalizowana.

      Ponieważ zapas argumentów obu stron się już wyczerpał zwracam się do Państwa,
      jako pewnego autorytetu w dziedzinie ruchu drogowego, o interpretację
      rozważanego problemu i wykładnię przepisów.
      ---
      Dziś otrzymałem odpowiedź:
      ---
      W odpowiedzi na Pana pytanie internetowe informuję, że zgodnie z Art. 22 ust. 5
      Ustawy “Prawo o ruchu drogowym” kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i
      wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz
      zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.

      Zapis ten nie uzależnia obowiązku sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy
      od rodzaju drogi (z pierwszeństwem przejazdu lub podporządkowana), a zatem
      kierujący pojazdem w opisanych okolicznościach obowiązany jest do włączenia
      kierunkowskazu.

      ZASTĘPCA NACZELNIKA
      WYDZIAŁU RUCHU DROGOWEGO
      KOMENDY WOJEWÓDZKIEJ POLICJI
      w Katowicach
      podinsp. mgr Andrzej CZERNEK
      ---

      Czy takie stanowisko policji jest w stanie zakończyć tę dyskusję jednoznacznym
      wnioskiem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka