jechać po śmierć

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 19:56
Do niedawna rozumiałam poważny wypadek jako duuuże uszkodzenie samochodu.
Wszyscy znani mi kierowcy jeździli bezwypadkowo, czasmi komuś zdarzyła się
stłuczka czy coś w tym rodzaju.
Oczywiście wiedziałam, że zdarzają się wypadki śmiertelne - ale pojmowałam to
w kategoriach - 'jechał gość za szybko i się rozwalił'. Czyli myślałam, że
jeżdżąc z głową, dostosowując prędkość do warnków jazdy itp. grozi mi co
najwyżej uszkodzenie samochodu.
Teraz wiem, że to nieprawda. Z pola na drogę może nam wyjechać nocną porą
nieoświetlony wóz i do wyboru będziemy mieli tylko to czy ładujemy centralnie
w konia czy w wóz. I to tylko pod warunkiem, że mamy dużo doświadczenia i
refleksu. Znajomy, ojciec rodziny, wiozący właśnie tą rodzinę, miał refleks.
Wcelował w wóz, koń z woźnicą wyszli cało, oni wylądowali w rowie a po
pozostałościach na drodze przetoczył się jeszcze TIR. Gdyby zostali na drodze
już by ich nie było.
Nie wychodzi się cało również z czołowego z TIR-em. Znajomy po wypadku się
pocieszał, że mogło być gorzej i podesłał zdjęcia. Jeśli macie okazję
obejrzyjcie takie zdjęcia - nic przyjemnego, ale uświadomicie sobie może, że z
wbitego pod TIR-a samochód, pasażerów wyjmuje się w kawałkach. I to
niekoniecznie my musimy głupio wyprzedać, żeby sie pod takim TIR-em znaleźć.
Wystarczy, że TIR będzie wyprzedzał i pójdzie z nami na czołowe.
Może jak sobie to niektóre osoby uświadomią to zaczną jeździć troszkę
bezpieczniej.
Może czasem warto być 15 minut później niż o 30 lat za wcześnie???
    • Gość: na zimno Re: jechać po śmierć IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.09.05, 15:48
      Agnieszko, rozumiem Cie doskonale. Na prawde, sa to rzeczy oczywiste,
      a mimo to ze zdumieniem dochodzimy do wniosku, jak niewiele osob mysli
      w tych kategoriach. Stad tyle potwornych wypadkow, ktorych prawdziwa
      przyczyna jest nieprawdopodobna ludzka glupota, do ktorej nikt potem
      nie chce sie przyznac, jesli w ogole taki wypadek ktos przezyje.

      Dlaczego rzeczy oczywiste sa tak powszechnie ignorowane przez
      znanych juz z akcji PZU "wariatow drogowych" mozna wytlumaczyc tylko dzialaniem
      wtornego analfabetyzmu kierowcow lub niezdrowa psychika. No , bo czym innym ?

      I niech kazdy sie zastanowi zanim wykona niebezpieczny manewr, bo
      czesto pomylka to wlasnie smierc.





      • Gość: gosia. Re: jechać po śmierć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 16:13
        HE,he ameryki to ty nie odkryłaś:))))

        Wsiadając do samochodu możesz już z niego nie wyjść,tak samomo wchodząc do windy
        itp.,itd....
        Jak masz pecha to Ci i kościele nadupią(to sława mojej babci).
        Ty możesz jeździć ostrożnie,ale co z tego jak wyjedzie na droge "wariat drogowy"
        NA to się nic nie poradzi,pozostaje uważać i myśleć za dwóch.
        CZASAMI JEDNAK NIESTETY I TO NIE WYSTARCZA.
    • vatseq Re: jechać po śmierć 19.09.05, 16:09
      Zdawałem 3 razy egzamin na prawo jazdy: tzw. wewnętrzny, państwowy i u mojego
      ojca. Ten trzeci był najtrudniejszy! :-) Otóż mój ojciec mawiał mi zawszze (do
      dzisiaj mawia): na cmentarzach są specjalne kwatery - dla tych, którym się
      spieszyło i dla tych, którzy mieli pierwszeństwo. I to chyba jest kwintesencja
      bezpiecznej jazdy.

      vatseq

      PS Ojciec przejeździł ponad pół wieku bez wypadku, wcale nie jeżdżąc jak
      kapelusznik.
    • izaszek Re: jechać po śmierć 20.09.05, 11:36
      Chcesz kolejnego przykladu to przeczytaj moj watek:
      Kara za wypadek smiertelny
      • Gość: kicia Re: jechać po śmierć IP: 212.244.62.* 20.09.05, 11:53
        powodzenia na rozprawie-zeby sprawiedliwosci stało sie zadośc.....\napewno jest
        Ci ciezko ale zycze Ci z całego serca zeby było lepiej..
    • Gość: Kicia Re: jechać po śmierć IP: 212.244.62.* 20.09.05, 11:51
      widziałam te zdjecia z wypadku z tirem-straszne ze z ludzi zostaje tylko.....
      to sa ułamki sekund i od nich zalezy nasze zycie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja