Dodaj do ulubionych

Co robię źle?

26.10.05, 01:35
Nie uważam się za dobrego kierowcę. Jeżdżę samochodem wtedy, kiedy muszę; o
wiele bardziej lubię rower. Jednak te kilkaset kilometrów tygodniowo, na
które muszę się wbić w cholerną puszkę, chciałbym przebyć w miarę bezpiecznie.
I wydaje mi się, że mam do tego prawo. Ale stale przeżywam takie scenki,
jakie opisuję poniżej. Powtarzam: STALE. Jeśli popełniam jakiś systematyczny
błąd, to proszę o pouczenie.

1. PRECZ Z ODSTĘPAMI
Kiedy przede mną jedzie ciężarówka z prędkością 90-100 km/h, to nie widzę
żadnego powodu, żeby ją wyprzedzać. Po pierwsze musiałbym w tym celu złamać
prawo; po drugie taka prędkość mi wystarczy; po trzecie nie potrzebuję emocji,
czy zdążę czy nie. Wobec tego jadę za nią w minimalnej bezpiecznej
odległości, może ze trzy długości mojego blachosmroda. W takiej sytuacji
PRAWIE KAŻDY nadjeżdżający z tyłu pojazd uważa za swój obowiązek wyprzedzić
mnie i wepchać się w lukę między ciężarówką a mną. Pół biedy, jeśli od razu
ją też wyprzedzi i pojedzie sobie w cholerę. Ale najczęściej nie potrafi tego
zrobić i skutkiem jego manewru jest tylko zmniejszenie mojego bezpiecznego
odstępu. Zmusza mnie do zredukowania prędkości (czasem ostrym hamowaniem),
żeby odbudować odstęp. Kiedy to już zrobię, to nadjeżdża z tyłu następny
pospieszny, wyprzedza mnie i wjeżdża w lukę między tym pierwszym a mną. Więc
znowu muszę hamować. Dlaczego kierowcy tak zaciekle zwalczają odstępy między
pojazdami?

2. DUŻY MA RACJĘ
Ciemno, szosa zalana deszczem, światła samochodów odbijają się w wodzie, nic
poza nimi nie widać. Jadący z przeciwka TIR wjeżdża na moją stronę
wyprzedzając innego TIRa. Zmniejszam prędkość jak mogę, ale on nie zdąży
dokończyć wyprzedzania nawet, gdybym stanął. Wobec tego MUSZĘ zjechać na
pobocze. Na tym poboczu mogą w tej chwili znajdować się piesi, albo pijany
rowerzysta bez świateł. Lśniące w wodzie światła z przeciwka uniemożliwiają
mi upewnienie się, czy ich tam nie ma. Zjeżdżam na pobocze mając zaledwie
NADZIEJĘ, że nikogo nie pozbawię życia. Czy gościu, który nie potrafi jechać
noga za nogą w warunkach, gdy nie da się bezpiecznie wyprzedzić, powinien mieć
prawo jazdy na TIRa?

3. WSIE PO DRODZE
Wielu kierowców jeździ wysoko powyżej 90 km/h. Jednak jest też sporo takich,
którzy stale utrzymują 95-100. Ja też tak jeżdżę, kiedy warunki są dobre.
Tak sobie równo i spokojnie jedziemy, dopóki nie pojawi się biała tablica
przed jakąś wsią. Wtedy ja zwalniam do 60 (co pewnie i tak jest zbyt szybko)
a samochód za mną wsiada mi na zderzak i zaczyna wściekle migać światłami,
żebym go puścił. On chce nadal jechać 95-100. Ja na ogół nie daję się
spędzić z drogi ani przyspieszyć; więc po chwili jedzie za mną ciasna kolumna
wściekłych samochodów czekających na jakąkolwiek możliwość wyprzedzenia.
Kiedy się ona pojawi, to wyprzedzają z piskiem opon nie bacząc ani na podwójną
ciągłą linię, ani na pieszych łażących we wsi po drodze. Czy uważają
obowiązek zredukowania prędkości we wsi za bezsensowną szykanę?

To nie są bynajmniej wyjątkowe zdarzenia, tak dzieje się stale. No to
powiedzcie mi, proszę, co robię źle?

- Stefan

www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
Obserwuj wątek
    • etom Re: Co robię źle? 26.10.05, 03:03
      stefan4 napisał:

      > powiedzcie mi, proszę, co robię źle?

      NIC
    • vatseq Re: Co robię źle? 26.10.05, 10:28
      Co robisz źle? W punkcie 3 wspomniałeś, że zwalniasz do 60 km/h, a powinieneś do
      50 km/h w godzinach 5:00 - 23:00 i tylko w godzinach 23:00 - 5:00 do 60 km/h. :-)

      Poza tym wszystko OK.

      vatseq
    • Gość: zaq26 Re: Co robię źle? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.05, 10:35
      ad1. spróbuj jecha 50-100m za ciężarówką. nic nie stracisz, ułatwisz innym
      życie, a sobie szczędzisz stresów.
      ad2. masz rację
      ad3. jeśli zwalniasz tylko zdejmując nogę z gazu, to wszystko ok. jeśli
      gwałtownie hamujesz, to się nie dziw, że inni kierowcy się denerują.
      • stefan4 przymus wewnętrzny 26.10.05, 11:23
        zaq26:
        > ad1. spróbuj jecha 50-100m za ciężarówką. nic nie stracisz, ułatwisz innym
        > życie, a sobie szczędzisz stresów.

        Napisałem, że 3 długości, ale przecież ani tego odstępu dokładnie nie mierzę ani
        nie jest on stały. Po prostu jest taki, jaki w danym momencie wydaje mi się
        bezpieczny. Czasem i ponad 50 m. Ale przecież Twoja rada nic nie da, bo
        doganiający samochód TYM BARDZIEJ wyprzedzi mnie, żeby wjechać w lukę, i ja będe
        musiał zwolnić, żeby odbudować doradzone przez Ciebie 50m odstępu. Im większy
        odstęp za ciężarówką zostawiam, tym silniej ,,ułatwiam życie'' temu z tyłu, to
        znaczy silniej zachęcam go do wyprzedzenia z łamaniem ograniczenia prędkości i
        utrudnianiem mi spokojnej jazdy.
        Cały czas zakładam, że ciężarówka jedzie 90-100 km/h.

        > ad3. jeśli zwalniasz tylko zdejmując nogę z gazu, to wszystko ok. jeśli
        > gwałtownie hamujesz, to się nie dziw, że inni kierowcy się denerują.

        Przed wsią nie mam powodu gwałtownie hamować (z wyjątkiem sytuacji wyjątkowych).
        Zdejmuję nogę z gazu nawet nie redukując biegu i NIE JEST OK, bo zaraz mam na
        zderzaku kogoś migającego światłami.

        A martwi mnie, że tak jest ciągle i zawsze. Kierowcy nie lubią spokojnej jazdy
        w kolumnie z prędkością 90-100 km/h. Prawie wszyscy w takiej sytuacji MUSZĄ
        wyprzedzać a jeśli nie mogą, to odczuwają stres połączony z deprywacją i
        niezaspokojeniem seksualnym.

        Kiedyś jeden taki urwał mi lusterko, bo koniecznie musiał natychmiast wyprzedzić
        kolumnę TIRów, ja nadjeżdżałem z przeciwka a on nie całkiem zmieścił się między
        te TIRy a mnie już po mojej stronie drogi. Dobrze, że tylko lusterko. Ale to
        był pojedynczy przypadek, więc nie problem (powiedzmy).

        Problemem jest powszechność takiego wewnętrznego przymusu wyprzedzania
        niezależnie od warunków. Zamiast rozsiąść się wygodnie i jadąc spokojnie 90-100
        km/h za poprzedzającym pojazdem słuchać sobie radia lub rozmawiać z
        pasażerem(-rką), kierowca cały naprężony wypatruje możliwości dania kity i
        zostawienia poprzednika za rurą wydechową. Czy takich wewnętrznych przymusów
        nie da się leczyć?

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • prawdziwy.tebe no nie nadajesz sie. 26.10.05, 12:34

          spokojnie jechac, to mozna samemu. w kolumnie (a juz szczegolnie za tirem, ktory
          zaslania pol swiata) jezdzi sie raczej kiepsko (ciagle trzeba uwazac na tego z
          przodu, poza tym, taka kolumna jedzie albo za wolno, albo za szybko - do wyboru
          do koloru - a prawie nigdy w sam raz). to raz.

          dwa to to, ze ty zwyczajnie dajesz za malo miejsca tym, ktorzy chca sie poruszac
          szybciej. nie trzymaj sie zderzaka tira, to nie bedziesz sie stresowal. tym
          bardziej, ze mijasz sie z prawda mowiac, ze ciagle musisz hamowac dajac miejsce
          wyprzedzajacym. bo oni w koncu tego tira wyprzedza, wiec i pojawia sie miejsce
          dla tych, ktorzy cie wyptrzedzaja - nieprawdaz???
          • zaq26 Re: no nie nadajesz sie. 26.10.05, 15:07
            właśnie o to mi chodziło. nie chcesz wyprzedzać ciężarówki to jedź daleko (50-
            100m) za nią i nikt Ci się nie będzie wpychał tylko wyprzedzi po kolei najpierw
            Ciebie a potem TIRa. zamiast teoretyzować spróbuj, a przekonasz się, że taka
            jazda mniej męczy.
            trzymając dystans od tej ciężarówki dojedziesz do celu jakieś 30 sek. później
            niż siedząc jej na ogonie.
            • stefan4 Re: no nie nadajesz sie. 26.10.05, 16:44
              zaq26:
              > właśnie o to mi chodziło. nie chcesz wyprzedzać ciężarówki to jedź daleko (50-
              > 100m) za nią i nikt Ci się nie będzie wpychał

              Ręczysz za wszystkich?

              zaq26:
              > tylko wyprzedzi po kolei najpierw Ciebie a potem TIRa. zamiast teoretyzować
              > spróbuj, a przekonasz się

              Spróbuj kiedyś sam tak zrobić, to z kolei Ty przestaniesz teoretyzowac.

              Ja tą Twoją radę wypróbowuję na zmianę z innymi dobrymi radami już od kilkunastu
              lat. I niezmiennie spotykam się z tym, że ściganci wyprzedzają mnie, zapełniają
              lukę między mną a ciężarówką, a następnie tam utykają. Jest ich dużo; gdybym
              miał za każdym razem odsuwać się na odległość 100 metrów, to bym musiał zwolnić
              o wiele bardziej niż mi to potrzebne. Ja chcę jechać 90 a nie 60.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • zaq26 Re: no nie nadajesz sie. 27.10.05, 08:20
                właśnie tak robię i to się sprawdza - utrzymuję stałą prędkość poza terenem
                zabudowanym. ale tylko wtedy, gdy nie chce mi się wyprzedzać, bo z reguły to
                wolę wyprzedzić maruderów i jechać cały czas swoim tempem.
    • wiemicho1 Re: Co robię źle? 26.10.05, 11:19
      Oto lista Twoich "błędów" na szczęście systematycznie popełnianych:

      > Nie uważam się za dobrego kierowcę.
      Większość uważa się za dobrych kierowców a Ty nie.

      > Kiedy przede mną jedzie ciężarówka z prędkością 90-100 km/h, to nie widzę
      > żadnego powodu, żeby ją wyprzedzać.
      Większość widzi taki powód a Ty nie.

      > nie potrzebuję emocji,czy zdążę czy nie.
      Wiekszość odczuwa potrzebę emocji, niezależnie od tego czy maja powód do pośpiechu.

      >Jadący z przeciwka TIR wjeżdża na moją stronę, wyprzedzając innego TIRa.
      Nie spowodowałeś aby Polskę natychmiast pokryto siecią autostrad.

      >Wtedy ja zwalniam do 60 (co pewnie i tak jest zbyt szybko)
      > a samochód za mną wsiada mi na zderzak i zaczyna wściekle migać światłami,
      > żebym go puścił. On chce nadal jechać 95-100.
      Czy zdajesz sobie sprawę, że takie spowolnienie jazdy spowoduje, że dojedziesz do celu kilka minut później? Przecież to takie frustrujące. Również dla tych za Tobą. A poza tym, przecież Polska to jeden teren zabudowany.

      No chyba wymieniłem wszystkie podstawowe zarzuty jakie mogą Cię spotkać.
      Faktycznie, od kilku lat jazda samochodem również mi nie sprawia przyjemności. Stanowi konieczność. A szkoda.
      Pozdrawiam.
    • emes-nju Re: Co robię źle? 26.10.05, 13:18
      Ad. 1 Kolejki, to panie, dobre byly za komuny. Teraz kto pierwszy, ten lepszy. Jezeli nie chcesz kogos wyprzedac, zachowuj dystans nawet 100 m, zeby dac innym szanse na wyprzedzenie i Ciebie, i ciezarowki. Klopot bedzie tylko wtedy gdy inni beda wyprzedac tylko Ciebie... W koncu bedziesz musial sie zatrzymac :-)

      Ad. 2 Pozostaje tylko nadzieja... A jak kogos rozjedziesz, to oprocz spapranego zycia, dostaniesz wyrok bo niedostosowales predkosci :-/

      Ad. 3 Chcacy jechac z przepisowa czkawka (50-90-50-90...), wobec permanentnego polskiego terenu zabudowanego, z trudem osiaga srednia predkosc na poziomie 40-50 km/h. Co sie dziwic, ze jadacy samochodem sie na to nie zgadza? Chcesz zwolnic - zwolnij (tez tak robie) i dokladnie, sikiem falistym, olewaj trabiacych i innych ciskajacych sie. Niech jada jak chca. Ty ich nie nauczysz, nie masz tez wplywu na to, ze jadacy szybko w terenie zabudowanym (chyba, ze, jak to u nas, teren zabudowany to tsy chalupy pod pobliskim laskiem) moze kogos zabic. Jedz tak, zeby samemu kogos nie zabic.
    • elbereth11 Re: Co robię źle? 26.10.05, 14:50
      jak dla mnie punkt 1 - do białej gorączki doprowadzają mnie kierowcy jadący
      zderzak w zderzak z ciężarówką, zapach spalin jest taki super czy co????
      • stefan4 Re: Co robię źle? 26.10.05, 16:46
        elbereth11:
        > jak dla mnie punkt 1 - do białej gorączki doprowadzają mnie kierowcy jadący
        > zderzak w zderzak z ciężarówką, zapach spalin jest taki super czy co????

        Wspaniały! A tak przy aproposie, czy nie możesz zażyć jakichś tabletek na tą
        białą gorączkę? Prowadzenie samochodu w stanie białej gorączki jest chyba
        niebezpieczne.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • povilas Popełniasz 3 zasadnicze błędy 26.10.05, 15:37
      1. Potwierdzasz swoją wartość w pracy i w domu, a nie na drodze pomiędzy nimi.
      2. Świadomie rezygnujesz z przedłużania swojej męskości przy użyciu samochodu.
      3. Szanujesz prawo (to już zgroza zupełna).
      Weź się popraw człowieku.
      • Gość: dragon Re: Popełniasz 3 zasadnicze błędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 20:22
        :-)))
    • Gość: Agnieszka Re: Co robię źle? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:14
      Muszę przyznać, że poglądy Stefana mi się podobają. Mam podobne obserwacje.
      Ponieważ doszłam do wniosku, że nie uda mi się zmienić stylu jazdy
      nadpobudliwców wiecznie spóźnionych, stosuję inną metodę. Ostatnio przestałam
      się na bałwanów denerwować i nawet im biję brawo (głównie w myślach - bo jednak
      rączkę na kierownicy wolę posiadać) jak im się uda mnie wyprzedzić, sczególnie
      kiedy widzę jak duuużo na tym zyskali. Ponadto poważnie :)))) zastanawiam się
      nad opcją pokazywania języka facetom, którzy nie mogą wytrzymać zawalniania w
      terenie zabudowanym i pokonywania kilku następujących po sobie zakrętów płynnie,
      a nie na zasadzie - gaz do dechy + hamowanie na zakręcie.
      Dzięki temu prowadzenie poprawia mi humor zamiast wpędzać w głęboką depresję :)))
      • radonek Re: Co robię źle? 28.10.05, 08:50
        Gość portalu: Agnieszka napisała:
        >zastanawiam się
        > nad opcją pokazywania języka facetom, którzy nie mogą wytrzymać zawalniania w
        > terenie zabudowanym i ...

        Lepiej tego nie rób. W skrajnych wypadkach możesz zostać pobita. A w wielu
        wypadkach kierowca, któremu pokażesz język może próbować doprowadzić do
        zderzenia. Mówię to poważnie. Moja koleżanka miała wiele takich niebezpiecznych
        przypadków. Co prawda nie pokazywała języka tylko pukała się w czoło. Jednak
        skutek może być taki sam.
        • zaq26 Re: Co robię źle? 28.10.05, 10:04
          pukanie się w czoło faktycznie za mądre na polskich drogach nie jest, ale myślę że pokazanie języka będzie fajne i ośmieszające dla pasażerów nerwowego kierowcy :)
    • Gość: no text Re: Co robisz źle? Wszystko! Ty nic nie umiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 21:28
    • cereusfoto Re: Co robię źle? 28.10.05, 10:45
      Jeździsz bardzo poprawnie - więcej by pisać o tych, którzy "jeżdża inaczej"
      =nieprzepisowo.
    • klemens1 Re: Co robię źle? 28.10.05, 14:13
      > 1. PRECZ Z ODSTĘPAMI

      Zachowaj większy odstęp - wówczas bez problemu będziesz wyprzedzany. Między
      tobą a ciężarówką powinny się zmieścić 3-4 pojazdy - wtedy gdy następny będzie
      cię wyprzedzał, pierwszy za ciężarówką powinien już wyprzedzać ją i zwalniać
      miejsce. To się nazywa kolejkowanie albo buforowanie.

      > 2. DUŻY MA RACJĘ

      Niestety. Zauważyłem jednak, że w nocy spychanie na pobocze to ewenement.

      > 3. WSIE PO DRODZE

      Kwestia zabudowań. Jest wiele miejsc, gdzie ktoś białe tablice poustawiał "na
      wszelki wypadek" - efekty opisałeś sam.

      Co robisz źle - wg mnie powinieneś jedynie zachować większy odstęp od
      ciężarówki.
    • Gość: gres Re: Co robię źle? IP: *.bait.pl / *.225.121.1.bait.pl 29.10.05, 00:18
      ad. 1)
      nie rozumiem, dlaczego sie denerwujesz, jesli po zostawieniu porzez ciebie
      miejsca pomiedzy toba a poprzedzajacym pojazdem w kolumnie, ktos wyprzedzajac
      ciebie zapelnia to miejsce. Przeciez po to ono jest. tak powinna sie poruszac
      kolumna pojazdow - pozostawiajac miedzy soba wzajemnie odpowidnia do
      wyprzedzenia ilosc miejsca.
      ad. 2) zacznij jezdzic w pogodne poranki :)
      ad. 3) ja tez tak robie

      z Twojego postu troche nieobiektywnie jak dla mnie wynika, ze ty sie tak chcesz
      przepisowo zachowac, a inni sa tacy nerwowi i piraci i przestepcy. Ja jezdze
      podobnie jak ty, tylko jakos nie odczuwam agresji ze strony jadacych za mna w
      terenie zabudowanym, czy w innych przypadkach. W jakim wojewodztwie sie
      poruszasz?
      • stefan4 Re: Co robię źle? 29.10.05, 12:47
        gres:
        > nie rozumiem, dlaczego sie denerwujesz, jesli po zostawieniu porzez ciebie
        > miejsca pomiedzy toba a poprzedzajacym pojazdem w kolumnie, ktos wyprzedzajac
        > ciebie zapelnia to miejsce. Przeciez po to ono jest.

        Nie, ono jest strefa bezpieczeństwa na wypadek niespodziewanego hamowania
        pojazdu przede mną, albo innego niespodziewanego zdarzenia. Jeśli ktoś mi w tą
        strefę wjedzie, to zmusza mnie do zwolnienia, żeby ją odbudować. Jeśli to się
        dzieje stale, to wynikiem umiłowania przez innych kierowców jazdy z niedozwoloną
        prędkością jest moja niemożność jazdy w górnych strefach prędkości dozwolonej.

        gres:
        > W jakim wojewodztwie sie poruszasz?

        To nie jest kwestia województwa tylko drogi. One są eksterytorialne i
        województwom nie podlegają. Otóż muszę regularnie jeździć między Gdańskiem a
        Elblągiem po najgorszej (chyba) w kraju drodze numer 7. Tej, co idzie dalej do
        Warszawy.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • stefan4 Re: Co robię źle? 29.10.05, 13:02
        gres
        > ad. 2) zacznij jezdzic w pogodne poranki :)

        Aha, no właśnie, poranki...

        Najbliżej śmierci na drodze byłem właśnie w słoneczny poranek. Ja miałem niskie
        słońce w oczy, więc jechałem wolno, chyba 70 albo 80. Moja strona jezdni była
        pusta, natomiast z przeciwka ciągnęły kolumny ciężarówek. W pewnym momencie zza
        takiej kolumny wyskoczył osobowy ścigant i zanim zdążyłem zareagować, przeleciał
        już po mojej stronie jezdni między ciężarówkami a mną, skosił mi lusterko i
        zniknął za plecami. Nasza względna prędkość musiała wynosić ze 200 km/h. Gdyby
        przejechał jeszcze kilka centymetrów bliżej, to z tą prędkością zderzylibyśmy
        się nawet nie próbując hamować.

        Ja miałem słońce w oczy, ale on w plecy. Droga była w tym miejscu prosta i
        płaska. Oczywiście miałem włączone światła mijania. Nie mógł mnie nie widzieć,
        gdy zabierał się do wyprzedzania.

        Mam nadzieję, że on też stracił wtedy lusterko, inaczej nie ma sprawiedliwości
        na świecie.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • Gość: misiu Re: Co robię źle? IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.10.05, 08:40
      1. To, co wielu wcześniej już pisało - większy odstęp od ciężarówki, aby
      umożliwić innym wyprzedzanie. Jazda za ciężarówką powoduje duży dyskomfort, bo
      nie widać wtedy, co dzieje się na drodze. Skoro zdecydowałeś się jeździć
      trzymając przepisów (co zresztą godne pochwały) i ciężarówek, to się ich
      trzymaj bez względu na zachowanie innych. Jak ktoś wjeżdża między Ciebie, a
      ciężarówkę, to nawet jeśli wydaje Ci się, że w ten sposób narusza prawo, Ty
      bądź z nim w zgodzie i zwiększ odstęp do bezpiecznego. W przypadku prędkości 90-
      100km/h jest to przynajmniej 40-50m (tzn. >10 długości Twojego, jak to
      piszesz, "blachosmroda" :-)) i to przy dobrych warunkach atmosferycznych.
      Podczas deszczu znacznie więcej.

      2. Gościu, który jadąc TIR-em wyprzedza innego, nie mając na to miejsca i
      spychając innych z drogi, jest potencjalnym zabójcą i nie powinien prowadzić
      takich samochodów. Niezależnie od tego zjeżdżaj na pobocze i zwalniaj, żeby
      żadnego pieszego nie potrącić, ani nie wjechać na pozostawiony tam nieośwetlony
      traktor. Masz jakieś inne wyjście?

      3. Nie musisz nikomu ustępować drogi zjeżdżając na pobocze. Nie powinieneś
      jednak koniecznie trzymać się linii wyznaczającej oś jezdni. Trzymaj się raczej
      linii wyznaczającej pobocze. Wtedy może mniej kierowców będzie mrugało. :-)
      • tbernard Re: Co robię źle? 29.10.05, 18:42
        > 3. Nie musisz nikomu ustępować drogi zjeżdżając na pobocze. Nie powinieneś
        > jednak koniecznie trzymać się linii wyznaczającej oś jezdni. Trzymaj się raczej
        >
        > linii wyznaczającej pobocze. Wtedy może mniej kierowców będzie mrugało. :-)

        Znacznie więcej dziur i wszelakiego rodzaju nierówności jest przy prawej
        krawędzi jezdni, więc bezpieczniej trzymać się bliżej osi. Nie widzę powodu aby
        ktoś miał godzić się na niszczącą jazdę blisko pobocza tylko dlatego, że innym
        nie podoba się jego przepisowa (lub też zbyt bliska przepisowej) prędkość.
        • stefan4 Re: Co robię źle? 29.10.05, 21:43
          tbernard:
          > Nie widzę powodu aby ktoś miał godzić się na niszczącą jazdę blisko pobocza
          > tylko dlatego, że innym nie podoba się jego przepisowa (lub też zbyt bliska
          > przepisowej) prędkość.

          Dziękuję, Tbernardzie. Już zacząłem podejrzewać, że jestem ostatnim samotnym
          dromedozaurem pośród wspaniałych zwycięskich ssaków. Okazuje się, że jest nas
          dwóch. Cieszę się, jakbym właśnie upolował teropoda.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • wojtek33 Re: Co robię źle? 29.10.05, 22:09
            No i wszystko jasne. Skarży się biedaczek, że on taki przepisowy, a trąbią na
            niego. Tylko że przepisowy tak typowo po polsku, przestrzega tylko tych, które
            mu pasują.
            Też mi go szkoda było przez moment, a po tym poście wyżej zobaczyłem miszcza
            trzymającego się kurczowo środka drogi, którego łatwiej wyprzedzić z prawej, niż
            normalnie, bo sobie do spółki z bernardem zinterpretował przepis o ruchu
            prawostronnym.
            Wiesz już pajacu, dlaczego trąbią? To nie z powodu małej prędkości. Jak już
            zaczniesz jeździć normalnie i spotkasz na trasie bernarda, zrozumiesz. A
            najciekawiej będzie, jak się spotkacie na wąskiej drodze, jadący w przeciwnych
            kierunkach - oby się tylko na stracie lusterek skończyło.
        • prawdziwy.tebe zalecasz mu lamanie prawa? 30.10.05, 19:35

          > Znacznie więcej dziur i wszelakiego rodzaju nierówności jest przy prawej
          > krawędzi jezdni, więc bezpieczniej trzymać się bliżej osi. Nie widzę powodu
          > aby ktoś miał godzić się na niszczącą jazdę blisko pobocza tylko dlatego, że
          > innym nie podoba się jego przepisowa (lub też zbyt bliska przepisowej)
          > prędkość.

          trzymanie sie osi jezdni jest niezgodne z przepisami. wg przepisow nalezy sie
          trzymac prawej krawedzi jezdni. nasz swiety stefan wiec lamie przepisy.
    • rapid130 Re: Co robię źle? 29.10.05, 12:56
      Ad. 1 - Skoro nie chcesz wyprzedzać, ułatwiaj to innym, robiąc większy odstęp
      (te 50-100 metrów jest OK). Nawet jeżeli sobie na to nie zasługują! Dlaczego?
      Bo w ten sposób działasz pośrednio na rzecz bezpieczeństwa innych, rozsądnie
      jeżdżących kierowców.
      Wkurzonym przez utrudnione wyprzedzanie (wyprzedzić tira i doczepioną do niego
      osobówkę jest trudno) podnosi się ciśnienie, adrenalinka. ROŚNIE POZIOM
      AGRESJI. W końcu i tak cię wyprzedzą. Wyprzedzą też tego tira 90-100 km/h. Ale
      wkurzeni, agresywni pojadą dalej siejąc popłoch, współtworząc tę Sodomę i
      Gomorę.

      Ad. 2 - Na taką sytuację polecam metodę: wciśnij klakson i trzymaj dopóki nie
      wrócisz z pobocza na jezdnię. Z dwóch względów jest lepsza, niż np. złośliwe
      włączenie długich świateł. Świr w wyprzedzającym TIRze usłyszy "protest" i może
      drugi raz się zastanowi. Oślepiony może źle odległości i jeszcze cię zawadzi.
      Secundo (WAŻNIEJSZE) - jeżeli ktokolwiek będzie szedł / jechał na rowerze tym
      poboczem, będzie ostrzeżony. Dasz mu kilka bezcennych sekund czasu, aby się
      obejrzał, zorientował co jest grane i zdążył zejść / zjechać na trawę, lub
      nawet do rowu. Lepsze to, niż następny krzyżyk przy drodze.

      Ad. 3 - A takie przypadki, to po prostu olewaj.
      • stefan4 Re: Co robię źle? 29.10.05, 13:09
        rapid130:
        > Ad. 2 - Na taką sytuację polecam metodę: wciśnij klakson i trzymaj dopóki nie
        > wrócisz z pobocza na jezdnię. Z dwóch względów jest lepsza, niż np. złośliwe
        > włączenie długich świateł.

        Aha, to jest chyba dobra rada, dziękuję za nią. Własciwie to ja nigdy nie
        używam klaksona, muszę się tego nauczyć.

        Oczywiście wiem, czym w takiej sytuacji grozi przełączenie świateł na długie i w
        nocy nigdy tego nie robię. Czasem migam nimi w dzień, kiedy wiem, że nikogo nie
        oślepię.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • Gość: mmarko2 Re: Co robię źle? IP: *.aster.pl 29.10.05, 23:59
      Co do punktu pierwszego. TIR ma około 13- 15 m długości twoje auto 4- 5 m razem
      17 do 20 m plus twój odstęp ~15 m czyli łącznie trzydzieści parę metrów. Piszesz
      że jedziesz 90- 100km/h, czyli w ciągu sekundy przebywasz 25- 28 m. Przy tych
      szybkośćiach wyprzedzenie takiego zestawu zajmuje dużo czasu i kawał drogi
      (myślę że około 200- 400m) Przy obecnym natężeniu ruchu znalezienie takiego
      kawałka jest trudne. Znacznie łatwiej i przede wszystkim bezpieczniej jest
      wyprzedzać pojedyńczo czyli najpierw twoje auto a następnie TIR-a Jeżeli chcesz
      jechać nie wyprzedzjąc zostawiaj odstęp umożliwiający schowanie się komuś kto
      chce jechać szybciej. Rada tyczy się nie tylko tira ale i jazdy w kolumnie gdzie
      samochodów jadących zderzak w zderzak jest nieraz kilkanaście
      Punkt drugi. Tutaj masz rację, w dzień gdy widać daleko zjechanie nie stanowi
      problemu jednak nocą nawet przy dobrej pogodzie jest loterią czy kogoś zgarnę
      czy nie. Prawdopodobnie kierowcy ciężarówek siedząc znacznie wyżej nie są
      oślepiani światłami mijania i widzą więcej i dalej w co wątpię szczególnie w
      deszczu, a może porozumiewają się CB czy mogą wyprzedzać.
      Punkt trzeci.Pół biedy gdy wieś jest krótka , ale zdarzają się bardzo długie.
      Oczywiście nie popieram takiego sposobu jazdy ale Ty mógłbyś jechać ciut
      szybciej, tylko tu powstaje problem że jak będą panowie z suszarką ty pierwszy
      zobaczysz lizak a pozatym łamiesz przepisy. Problem polega chyba na tym że jadąc
      z dużą szybkością i momencie gdy zwalniamy do 60- 50 to mamy subiektywne
      odczucie że jedziemy bardzo wolno, mniej niż rzeczywiście. Więc pewnie Twoja
      sześdziesiątka jest odbierana jak trzydzieści. A jeżeli chcą koniecznie
      wyprzedzać gdziekolwiek nie utrudniaj im bo stwarzasz dodatkowe
      niebezpieczeństwo dla siebie i nie tylko.
    • Gość: olo Re: Co robię źle? IP: 193.41.113.* 02.11.05, 15:21
      ale pierdoły... czytac mi sie tego nie chce ... cos w stylu "ja jestem cudowny
      a wszyscy są be"
    • Gość: maksym Re: Co robię źle? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 16:01
      Wszystko jest OK. Ten post to chyba po prostu żart. Jeżdzisz tak jak należy
      jeżdzić, nie tylko zgodnie z przepisami, ale zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i
      kulturalnie. Inni powinni się od ciebie uczyć... ale czy tak jeżdzisz
      rzeczywiście... mało spotyka się dobrych i kulturalnych kierowców. Niestety.
      Więc jesli to nie jest żart to... tak trzymać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka