Dodaj do ulubionych

Warszawscy kierowcy

IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 12.11.05, 18:56
Witam, chciałbym wyrazić swoją bardzo pozytywną opinię na temat warszawskiech
kierowców. Sam nie jestem z Warszawy i od niedawna często zdarza mi się
jeździć po tym pieknym mieście. Pierwsze wrażenie miałem takie: w Warszawie
jeździ się zdecydowanie za szybko i na granicy stłuczki (wypadku). Po jakimś
czasie zauważyłem, że pomimo prędkości, po W-wie jeździ się pewnie i jeśli
trzymasz się swojego pasa, dostatecznie wcześniej sygnalizujesz manewry,
wszystko jest ok. Jedyne co przeszkadza, to mała wyrozumiałość dla samochodów
na "obcych" rejestracjach. Zazwyczaj jest tak, że osoby spoza województwa
traktuje się wyrozumiale, wpuszczając je na "swój" pas, jeśli jest taka
konieczność itd itp. Niestety, w Warszawie nie zawsze tak jest.

Liczę na inne opienie dotyczące stylu jazdy warszawskich kierowców.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • kozak-na-koniu Re: Warszawscy kierowcy 12.11.05, 19:26
      Jestem tego samego zdania...
      pzdr
    • Gość: kolowr warszawski styl jest ok :) IP: *.os.kn.pl 13.11.05, 21:53
      od kilku tygodni śmigam po ulicach warszawy i co? otóż zauwazyłem, ze korki w
      wawie w 95% są spowodowane przez to, zę jest tam po porstu masa samochodów (we
      wrocławiu 50% korków jest przez to, zę sami niedzielni kierowcy za kółkiem, co
      ni umieją nawet obsługiwać auta (np. wrzucić jedynkę) i sygnalizować manewrów
      odpowiednio (np. zmiana pasa). w wawie nawet cieniasy i tico jeżdżą przyzwoicie,
      dynamicznie i sprawnie !!!!!!!!!!!!!!!!!

      jak przyjeżdzam na weekend do wrocłąwia, to aż mnie krew zalewa, ładowanie się
      na lewy pas zawsze i wszędzie, ruszanie godzinami spod świateł, nieuwaga,
      nierozwaga, olewactwo... szkoda gadac!
      warszawka rulez ;)
      • Gość: warszawiak Re: warszawski styl jest ok :) IP: *.chello.pl 13.11.05, 23:08
        hi hi jeżdżę po warszawie od prawa jazdy czyli już ponad 20 lat
        mam zaszczyt jeżdzić od około 5 lat trzema różnymi pojazdami osobowymi
        1- to pożyczak maluch na wawy tablicach W* ****
        2- to ostro czerwony fiat (s...a) na tablicach B** **** ponieważ Bank "ix" Jest
        jego Właścicielem
        3- to zachodni wózek z pozornie zniszczonym lakierem (tylko na oko, bez rdzy)na
        tablicach z sąsiedniego rejonu
        i okazuje się że
        - malucha totalnie olewają, trąbią, zajeżdżają drogę (choć ma najsłabsze
        hamulce!? )więc nie zwracam uwagi a nawet staram się być troszkę złośliwy w
        granicach bezpieczeństwa
        - na fiacika (s...a)raczej nie zwracają uwagi i w sumie za dużo nie mogą zrobić
        bo ma lepsze odejście no i te tablice ale raczej bym powiedział że one tak nie
        przeważają
        - ale trzecia maszyna po warszawie jest cudowna
        nikt niechce z nią zadzierać,
        na światłach czerwonych dojeżdżając nie uciekają na inny pas tylko normalnie
        stają za mną,
        nie mam startu z nikim na zielonym bo szybkie oszołomy startujące z zielonego i
        tak wiedzą że wygrają zwłaszcza że nie warcze silnikiem nawet jak się jakiś
        trafi a reszta nie próbuje
        wygląd wspomnianego lakieru powoduje że w każdej miejskiej przepychance typu na
        trzeciego mi ustępują w strachu o swoje blachy choć za każdym razem w takiej
        sytuacji mam nogę przygotowaną na hamulcu
        parkuje się go lepiej niż malucha
        no i złodzieje (czytaj partacy od wybijania szyby)omijają go z krzywym uśmiechem
        na ustach ze względy na wygląd i tak samo psełdo pilnowacze na parkingach w
        centrum liczący na parę groszy nie podchodzą do mnie
        zmywacze szyby przedniej na światłach też sobie darują
        policja kontrolująca podchodząc do bryki zazwyczaj się dezorientuje i po 10
        sekundach już się uśmiecha
        obca rejestracja pomaga wtedy gdy np. ma cie ktoś puścić na inny pas a jest
        zajęty wtedy robię minę jakbym nie wiedział gdzie jadę i zaraz jestem na tym
        pasie bez żadnego wpychania się na siłę i destykulowania
        jeżdżąc nim mam takie odczucie jak bym był elitarnym harlejowcem albo np. wygrał
        w totka milion rok temu i nikomu nie pisnął ani słowa do tej pory

        w innych miastach i nie tylko w miastach zauważyłem że bardzo mało samochodów
        czyli kierowców wpycha się z poboczy czy pasóow do skrętu w ten sposób żeby
        wyprzedzić jak najwięcej pojazdów chociaż i tak sznur tych pojazdów jedzie swoją
        prędkością
        i co ...zazwyczaj jest to rejestracja warszawiaka
        poprostu mu się udzieliło
        Amen
        • mmarko2 Re: warszawski styl jest ok :) 16.11.05, 22:42
          Mała uwaga na temat rejestracji- "W" ma całe mazowsze np. Ostrołęka, Szydłowiec,
          Siedlce. Trudno te miejscowości zaliczyć do Warszawy i oni też by tego chyba nie
          chcieli. Sama Warszawa ma mocno roztrzelone wyróżniki po całym wykazie więc
          trudno stwierdzić czy rejestrcja jest z Warszawy. Dochodzi jeszcze jedna
          kwestia, jest wiele osób tylko pracujących w Warszawie mających samochody
          służbowe na warszawskich numerach.
        • Gość: Leszek Re: warszawski styl jest ok :) IP: *.acn.waw.pl 26.11.05, 15:21
          Ojej! dawno nie udało mi się przeczytać tylu bzdur... gratulacje.
    • Gość: to ja Re: Warszawscy kierowcy IP: 194.181.0.* 14.11.05, 16:07
      IMHO - warszawskiego kierowcy "od zawsze" - jezdzi sie jeszcze za malo
      dynamicznie (co nie oznacza szybko!!!!) - optymalene bylo by, gdyby predkosc
      odrobine spadla, a wzrosly przyspieszenia i zmalaly odstepy miedzy
      samochodoami. Niestety ciagle wiekszosc kierowcow jedyne co potrafi to naciskac
      na gaz - natomiast duzo gorzej wypada przy manwerach - szczegolnie wlaczania
      sie do ruchu (RONDA TO POLSKA PORAZKA!!!) i sprawnego ruszania kolumna.
    • emes-nju Re: Warszawscy kierowcy 14.11.05, 17:07
      Jezdze po Warszawie od 18 lat i, od kilku lat, zauwazam wymuszony warunkami radykalny wzrost kultury jazdy. Ten trend psuja niestety nieuleczalne chamy (wedlug mnie sa przyczyna powiekszania korkow bo wpychaja sie, byle szybciej, i powoduja zachwiania plynnosci ruchu). A przyjezdni maja klopoty tylko wtedy, gdy nie potrafia jechac "wyraznie". Rozumiem, ze ktos szuka drogi, ale nie musi tego robic na lewym pasie, albo bez kierunku skrecac w lewo z prawego pasa (dzis mialem takiego klienta pod maska - a mozna przeciez pojechac do nastepnego skrzyzowania i zawrocic) i dziwic sie, ze warszawskie chamy nie chca wpuscic.
      • balandis Re: Warszawscy kierowcy 14.11.05, 21:44
        Polemizowałbym czy niewpuszczanie chamów zmieniających w korku pas co 10 metrów
        jest chamstwem. Jest raczej wyrazem szacunku dla setek aut stojących za mną i
        wzmiankownym chamem, którym niepotrzebny, nic nie dający manewr tego delikwenta
        wydłuża czas dotarcia do roboty/domu.
        Co się tyczy przyjezdnych, właściwie nie zwracam już uwagi na rejestracje. Tak
        dużo aut z zamiejscowymi rejestracjami jeździ dziś na stałe po Warszawie, że
        takie podziały nie mają sensu.

        Według mnie prawdziwą zmorą jest pogarda dla przepisów i związana z tym pogarda
        dla współuczestników ruchu. Co najmniej 1/3 kierowców ma w duuużym poważaniu
        pewną umowę, jaką jest kodeks drogowy. Skręcanie/zawracanie przy zakazie
        skrętu, parkowanie najbliżej celu (pod zakazem a jakże, z blokowaniem pasa
        ruchu), generalnie tworzenie własnych zasad poruszania się po naszych pełnych
        aut jezdniach. I Twój przykład jakże częsty: skręcanie przez 3 pasy, bo się nie
        zauważyło, pogubiło. I co najstraszniesze nikt na to nie zwraca uwagi: policji
        nie ma, nikt nie trąbi. Nikt się temu nie przeciwstawia.

        Może wszyscy zakładają, że za dzień, dwa i oni będą "musieli" tak pojechać...
        Moim zdaniem idzie na gorsze.
        • emes-nju Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 10:14
          alandis napisał:

          > Polemizowałbym czy niewpuszczanie chamów zmieniających w korku pas co 10
          > metrów jest chamstwem. Jest raczej wyrazem szacunku dla setek aut stojących
          > za mną i wzmiankownym chamem, którym niepotrzebny, nic nie dający manewr tego
          > delikwenta wydłuża czas dotarcia do roboty/domu.


          Nie do konca sie zrozumielismy! Ja pisalem, ze wlasnie te chamy jadace na wcisk i na hejnal (naciskaja az ktos zatrabi - moze nie zatrabi tylko zahamuje i wposci) powoduja powiekszanie korkow. Z reguly wpuszczam wszystko, co o to poprosi kierunkiem - chamow raczej nie. Na szczescie od razu widac (trzeba tylko patrzec w lusterka) kto jest kim na drodze.


          > Co się tyczy przyjezdnych, właściwie nie zwracam już uwagi na rejestracje.
          > Tak dużo aut z zamiejscowymi rejestracjami jeździ dziś na stałe po
          > Warszawie, że takie podziały nie mają sensu.


          I tak i nie. Od razu widac czy auto na zamiejscowych numerach to przyjezdny czy desantowiec. Desantowcy sa zwykle najbardziej warszawskimi Warszawiakami jakich znam :-)

          Co do przeciwstawiania sie chamstwu, debilizmowi itd. - zgadzam sie.
      • vatseq Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 08:32
        emes-nju napisał:

        > Jezdze po Warszawie od 18 lat i, od kilku lat, zauwazam wymuszony warunkami rad
        > ykalny wzrost kultury jazdy. Ten trend psuja niestety nieuleczalne chamy (wedlu
        > g mnie sa przyczyna powiekszania korkow bo wpychaja sie, byle szybciej, i powod
        > uja zachwiania plynnosci ruchu).

        Owe wpychanie się "bo mi się spieszy" jest właśnie najbardziej rozpoznawalnym
        elementem warszawskiej techniki jazdy poza Warszawą!!!

        > A przyjezdni maja klopoty tylko wtedy, gdy nie
        > potrafia jechac "wyraznie". Rozumiem, ze ktos szuka drogi, ale nie musi tego
        robic na lewym pasie, albo bez kierunku skrecac w lewo z prawego pasa (dzis mial
        > em takiego klienta pod maska - a mozna przeciez pojechac do nastepnego skrzyzow
        > ania i zawrocic) i dziwic sie, ze warszawskie chamy nie chca wpuscic.
        >

        Oj, to nie jest tak!!! Jeżdżę po W-wie często, po innych miastach również.
        Warszaffka mogłaby się nauczyć, choćby od Poznania, CZYTELNEGO OZNAKOWANIA tras
        przelotowych!!! Nie wierzysz? To pojedź np. z Pragi moste Śląsko-Dąbrowskim z
        zamiarem jazdy do Katowic! I co? Wymuszana przez innych ścigantów prędkość
        powyżej dozwolonej. Masz szczęście, jeśli jedziesz prawym pasem!! Dlaczego? Otóż
        na lewym brzegu czeka na Ciebie zjazd w interesującym Cię kierunku (Wrocław,
        Katowice) oznakowany ZA zjazdem!!! Potrafisz się nie pogubić, przewidzieć taki
        zjazd, będąc pierwszy raz w W-wie?? Jak tak, to jasnowidz jesteś! To nie jedyny
        przykład kretyńskiego oznakowania.

        vatseq

        • emes-nju Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 10:27
          atseq napisał:

          > Owe wpychanie się "bo mi się spieszy" jest właśnie najbardziej rozpoznawalnym
          > elementem warszawskiej techniki jazdy poza Warszawą!!!


          Nie za bardzo sie zgodze. To technika jazdy chamow - literki na rejestracji nie maja wiekszego znaczenia. Warszawskie tablice sa widoczne bo nie mieszkajacy w Warszawie sa na warszawke uczuleni, a poza tym samochodow na warszawskich blachach w ogole jest duzo. Bo to duze miasto i ma duzo firm leasingowych.

          Calkowicie zgadzam sie, ze Warszawa oznakowana jest skandalicznie. Mozesz mi wierzyc lub nie, ale to oznakowanie sprawia czasem klopoty nawet "tubylcom" - co jakis czas cos sie remontuje, przebudowuje, buduje nowe i od nowa (fatalnie) oznakowuje - koszmar. Tylko, ze NORMALNY kierowca (rejestracja nie ma znaczenia) jak sie zgubi, to jedzie do pierwszego miejsca gdzie moze sie zatrzymac i zaczyna sie "szukac". Czy na globusie miasta (nie wyobrazam sobie podrozy przez DUZE obce miasto bez jakiejkolwiek mapy), czy korzystajac z pomocy ludnosci tubylczej, czy po prostu zawracajac w celu powrotu "po sladach" do miejsca, w ktorym sie pogubil. Natomiast "uroczy zagubieni", blokujacy skrzyzowania bo im sie popierd... i zamiast w prawo maja skracic w lewo sa zmora tak zakorkowanego miasta jak Warszawa. Jeden cykl swiatel, ktory przez takiego zawalidroge "wypadnie", powoduje narastanie korka we wszystkich kierunkach.
          • emes-nju Dzisiejsza scenka 18.11.05, 10:03
            Podbijam watek.

            Pisalem o kierowcach zamiejscowych, ktorzy swoim niezdecydowanie czy zwyklym zgubieniem sie blokuja ruch. I oto przyklad z dzis :-)

            Stoje sobie w korku na Placu Bankowym w Warszawie (jedno z bardziej ruchliwych skrzyzownam). Korek wolniutko posuwa sie do przodu i nagle, gdy do swiatel mam ze dwa samochody, staje. I stoi przez dwa cykle swiatel. Powod - dwa zamiejscowe auta (jedno na holu!) skrecaja w prawo z lewego pasa. Reakcja chamskich Warszawiakow - grzeczne przeczekanie calej akcji (mimo, ze trwala dlugo bo hol chyba wlazl w czasie skretu pod stojacy na srodkowym pasie samochod). Dzialo sie to w godzinach szczytu! Nie odezwal sie ani jeden klakson. Alez ci waszawscy kierowcy to chamy i buraki. Wszyscy...
    • Gość: na zimno Chyba "wredna prowokacja" ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.11.05, 19:31
      Tyle dobrego na raz, niech mnie... Az nieprawdopodobne.
    • vatseq Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 08:42
      Gość portalu: Perfecki napisał(a):

      > Witam, chciałbym wyrazić swoją bardzo pozytywną opinię na temat warszawskiech
      > kierowców.

      Chyba mało jeździsz po W-wie?

      > Sam nie jestem z Warszawy i od niedawna często zdarza mi się
      > jeździć po tym pieknym

      (??)

      > mieście.



      > Pierwsze wrażenie miałem takie: w Warszawie
      > jeździ się zdecydowanie za szybko i na granicy stłuczki (wypadku).

      Czy wszyscy muszą być mistrzami kierownicy?? Pamiętaj o innych, również o
      kapelusznikach!! Oni też mają prawo do jazdy!!!!

      > Po jakimś
      > czasie zauważyłem, że pomimo prędkości, po W-wie jeździ się pewnie i jeśli
      > trzymasz się swojego pasa, dostatecznie wcześniej sygnalizujesz manewry,
      > wszystko jest ok.

      Pod warunkiem, że jasnowidzem jesteś i wiesz gdzie skęcić, bo oznakowanie tragiczne!

      > Jedyne co przeszkadza, to mała wyrozumiałość dla samochodów
      > na "obcych" rejestracjach. Zazwyczaj jest tak, że osoby spoza województwa
      > traktuje się wyrozumiale, wpuszczając je na "swój" pas, jeśli jest taka
      > konieczność itd itp. Niestety, w Warszawie nie zawsze tak jest.

      Raczej zazwyczaj tak nie jest!!


      vatseq
      • klemens1 Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 09:30
        > > Jedyne co przeszkadza, to mała wyrozumiałość dla samochodów
        > > na "obcych" rejestracjach. Zazwyczaj jest tak, że osoby spoza województwa
        > > traktuje się wyrozumiale, wpuszczając je na "swój" pas, jeśli jest taka
        > > konieczność itd itp. Niestety, w Warszawie nie zawsze tak jest.
        >
        > Raczej zazwyczaj tak nie jest!!

        Nic podobnego - z pozawarszawską rejestracją jeździ się po W-wie bardzo
        wygodnie.

        Wrażenie "niewpuszczania" może być spowodowane niezauważeniem chęci
        wpuszczenia - to nie żart. Gdy w W-wie lekko zwolnię, żeby kogoś wpuścić, ten
        ktoś od razu to wykorzystuje. W innych miastach trzeba chyba wysiąść i
        werbalnie zademonstrować swoją chęć wpuszczenia, bo inaczej wpuszczany będzie
        godzinę stał i czekał.
    • stefan4 Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 10:17
      Perfecki:
      > Pierwsze wrażenie miałem takie: w Warszawie jeździ się zdecydowanie za szybko
      > i na granicy stłuczki (wypadku).

      Moje wrażenia są podobne. W Warszawie jeździ się zdecydowanie za szybko i
      agresywnie, i nie tyle NA GRANICY stłuczki co daleko poza tą granicą (kilka
      stłuczek widziałem). Poza tym kursuje się po chodnikach i po torach
      tramwajowych
      • Gość: to ja Re: Warszawscy kierowcy IP: 194.181.0.* 15.11.05, 10:31
        Rzeczywiscie - w Gdansku jezdzi sie inaczej - dlaczego? jako Warszawiak z bolem
        serca musze przyznac, ze dlatego, ze organizacja ruchu w tym miescie BIJE
        WIELOKROTNIE NA GLOWE organizacje ruchu w Warszawie. Warszawskie glowne ulice
        wylotowe projektowali jacys nieprzecietni debile, ktorych wyobraznia nie byla
        na tyle duza, zeby wyobrazic sobie, ze oprocz ruchu na wprost, moga byc tez
        kierowcy, ktorzy beda chcieli skrecac - w lewo, lub w prawo. Z powodu tych
        glebokich luk w swojej inteligencji i wyobrazni "zapomnieli" o pasach dla
        poszczegolnych kierunkow, czy tez odpowiedniej sygnalizacji. Szczegolnie widac
        to jadac takimi ulicami jak Pulwaska, czy Grochowska - z fizycznych 3 pasow,
        przed kazdym skrzyzowaniem robi sie de facto 1 (srodkowy) i wszyscy probuja sie
        na niego dostac, aby uniknac stania za skrecajacymi. Sytuacja taka moze dziwic
        ludzi z miast gdzie organizacvja ruchu jast jako-tako cywilizowana, jest
        natomiast powszechana w Warszawie. Zreszta w Gdansku macie tez farta do ludzi
        stawiajacych rozsadne ograniczenia predkosci - 70 na Grunwaldzkiej, czy 90 na
        Spacerowej. Jesli porowna sie to z 70 na Trasie Siekierkowskiej, czy 50 na
        Trasie Lazienkowskiej, to mozna dojsc do wnisku, ze ktos probuje obrazic
        inteligencje kierowcow.
        A to, ze ruch jest nieco bardziej dynamiczny i dla obcych moze sie wydawac
        niebezpieczny jest wylacznie pochodna ilosci samochodow - po wycieczkach do
        Londynu, Paryza czy bogatych krajow arabskich ruch w Warszawie wydaje mi sie
        wyjatkowo slamazarny i zachowawczy.
        • stefan4 Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 14:30
          to ja:
          > Zreszta w Gdansku macie tez farta do ludzi stawiajacych rozsadne ograniczenia
          > predkosci - 70 na Grunwaldzkiej, czy 90 na Spacerowej.

          Dziękuję w imieniu miasta, ale ostrzegam przyszłych gości przed ew.
          nieporozumieniem:

          * na Grunwaldzkiej ograniczenie 70 jest NIE WSZĘDZIE; z grubsza (niedokładnie)
          tam, gdzie nie ma gęstej zabudowy i są 3 pasy ruchu w każdą stronę; proszę nie
          jechać na pamięć 70 tylko patrzeć na znaki;

          * o Spacerowej to mnie zdziwiłeś; ostatnio jak tam jechałem, to trwał remont i
          ograniczenia były zależnie od miejsca między 30 a 60; przed remontem było
          jednolicie 60; trudno mi sobie wyobrazić 90 na tej trasie, skoro na
          dwujezdniowej Słowackiego jest 70; pojadę tam dzisiaj sprawdzić (oczywiście na
          rowerze).

          to ja:
          > 50 na Trasie Lazienkowskiej

          Tam jest 50?! Jesteś pewien? Przecież jak tam ktoś spróbuje pojechać 50, to
          WSZYSTKIE warszawskie samochody będą mu wjeżdżać w bagażnik ze względną
          prędkością przynajmniej 40! A ja myślałem, że Warszawa jest stolicą
          europejskiego państwa prawa...

          Żartuję, przestałem tak myśleć jeszcze w dzieciństwie.

          to ja:
          > A to, ze ruch jest nieco bardziej dynamiczny

          Przez ,,dynamizm'' rozumiesz oczywiście stanie w korkach wywołanych tym, że
          kierowcy wjeżdżają na skrzyżowania i tory tramwajowe nie upewniwszy się, że będą
          w stanie z nich zjechać przed zmianą świateł?

          to ja:
          > po wycieczkach do Londynu, Paryza czy bogatych krajow arabskich ruch w
          > Warszawie wydaje mi sie wyjatkowo slamazarny i zachowawczy.

          Jeździłem po Londynie i Paryżu (oczywiście rowerem a nie spalinowcem). W
          Londynie nie zauważyłem trudności z wyjątkiem korków w centrum. Kierowcy są
          powolni i uważni. W Paryżu jest trochę gorzej, ale takich jatek jak w Warszawie
          i tak nie widziałem. O krajach arabskich nie wiem, więc się nie wypowiadam.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • Gość: to ja Re: Warszawscy kierowcy IP: 194.181.0.* 15.11.05, 16:08
            > * na Grunwaldzkiej ograniczenie 70 jest NIE WSZĘDZIE; z grubsza (niedokładnie)
            > tam, gdzie nie ma gęstej zabudowy i są 3 pasy ruchu w każdą stronę; proszę ni
            > e
            > jechać na pamięć 70 tylko patrzeć na znaki;

            Oczywiscie, ale jest to w miare rozsadne ograniczenie. Tu musze sie pokajac -
            ja juz nauczylem sie jezdzic po Grunwaldzkiej - szczegolnie wieczorami, i
            jeszcze raz gratuluje udanej organizacji ruchu, czyli praktycznie zielonej fali
            i wydzielonych pasow do skretu (chyba tylko brak takiego przy Olivii). Taka
            organizacja i rozsadne ograniczenie zacheca do przepisowej jazdy duzo bardziej
            niz policja.
            >
            > * o Spacerowej to mnie zdziwiłeś; ostatnio jak tam jechałem, to trwał remont i
            > ograniczenia były zależnie od miejsca między 30 a 60; przed remontem było
            > jednolicie 60; trudno mi sobie wyobrazić 90 na tej trasie, skoro na
            > dwujezdniowej Słowackiego jest 70; pojadę tam dzisiaj sprawdzić (oczywiście n
            > a
            > rowerze).

            Na wyremontowanym kawalku jest 90, ten niewyremontowany dalej ma 60. Nawet
            kiedys Wyborcza o tym pisala oburzajac sie, ze mozna "tak szybko".

            > > 50 na Trasie Lazienkowskiej
            >
            > Tam jest 50?! Jesteś pewien?

            Ano jest, przed remontem (dawno, dawno temu w zamierzchlych czasach maluchow,
            syrenek i "Czterdziestolatka") bylo 80. widocznie "specjalisci" uznali, ze
            cywilizacja dokonala kroku wstecz w konstrukcji samochodow i obnizyli.
            >
            > Przez ,,dynamizm'' rozumiesz oczywiście stanie w korkach wywołanych tym, że
            > kierowcy wjeżdżają na skrzyżowania i tory tramwajowe nie upewniwszy się, że
            będ
            > ą
            > w stanie z nich zjechać przed zmianą świateł?

            To jest jakas gigantyczna porazka, szczegolnie przoduja w tym mieszkancy
            Ursynowa, blokujac wszystkie poprzeczne ulice w Al. Niepodleglosci i
            Pulawskiej...

            Ale ja przez dynamizm glownie rozumim umiejetnosc ruszania ze swiatel, czy
            wlaczania sie do ruchu - i tu w Warszawie jest nieco lepiej, natomiast jest to
            ciagle duzo, duzo gorzej niz w wymienionych wczesniej krajach, gdzie ruch jest
            plynny i "zdecydowany".
            • stefan4 90 po Spacerowej 16.11.05, 00:18
              stefan4:
              > o Spacerowej to mnie zdziwiłeś; ostatnio jak tam jechałem, to trwał remont i
              > ograniczenia były zależnie od miejsca między 30 a 60; przed remontem było
              > jednolicie 60

              to ja:
              > Na wyremontowanym kawalku jest 90, ten niewyremontowany dalej ma 60. Nawet
              > kiedys Wyborcza o tym pisala oburzajac sie, ze mozna "tak szybko".

              No więc byłem tam właśnie i wychodzi na to, że masz słuszność. Najpierw
              wyjaśnienie dla niewtajemniczonych: Spacerowa jest jedną z dróg wylotowych z
              miasta; ale w Gdańsku granice miasta z jakichś historycznych powodów są bardzo
              kręte, więc wylotówka może opuszczać miasto (przekreślona biała tablica) a
              następnie znowu do niego na chwilę wjeżdżać (nieprzekreślona biała tablica).

              Otóż ona prowadzi do dzielnicy o nazwie Osowa przez las, który już jest poza
              miastem. Stoi biała przekreślona tablica i zaraz za nią ograniczenie prędkości
              do 60; kawałek dalej znak znoszący to ograniczenie. Wobec tego tam dalej to już
              jest droga poza miastem, obowiązuje 90. Potem ona znowu wchodzi do miasta; tam
              jakoś zapomnieli o znaku, że to znowu Gdańsk, ale są ograniczenia i to nawet (na
              chwilę) do 40.

              A więc przez ten las (jakieś 4 km) wolno jechać 90 i istotnie jest to za szybko.
              To znaczy fspańały kierowiec by mógł, ale człowiek zdrowy na umyśle tego nie
              zrobi. To jest dość zatłoczona wijąca się droga przez las po górkach. I kiedy
              teraz tam jechałem, to miałem wrażenie, że większość samochodów nie przekracza
              70. Szacuję tylko na oko, rowerzyście trudno jest precyzyjnie określić prędkość
              samochodów na drodze, ale nikt mnie nie wyprzedzał metodą ,,wziuch i już mnie
              nie ma''. Być może kierowcy jadąc z dzielnicy Oliwa do dzielnicy Osowa mają
              (niezależnie od sytuacji kodeksowej) wrażenie, że cały czas są w mieście i
              dlatego powściągają prędkość. A może po prostu podzielają mój pogląd, że lepiej
              być kierowcą całym niż fspańałym.

              Jednak po drodze widziałem kilkakrotnie wyprzedzanie na podwójnej ciągłej a raz
              nawet samochód całkiem bez świateł (ok. godz. 21:00). Z tego wynika taki dziwny
              wniosek, że lepiej działa rozsądek (ludzie nie pędzą) niż jawny zakaz (ludzie
              nielegalnie wyprzedzają).

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • emes-nju Re: Warszawscy kierowcy 15.11.05, 10:50
        Bardzo trafne spostrzezenia, Stefan.

        Jest jedno ale - skala. Coraz wiecej Warszawiakow ma codziennie do pokonania ponad 50 km WYLACZNIE w celu jazdy do i z pracy. Sam napisales, ze komunikacja stoi w korkach, a pokonywanie takich dystansow pieszo nie wchodzi w gre. Wiekszosc ludzi nie poradzi sobie z takimi dystansami rowniez na rowerze... Pomijam juz to, ze w wiekszosci miejsc pracy nie ma gdzie sie przebrac i umyc. Duza czesc ludzi swiadomie wybiera wiec samochod bo siedzenie w nim jest zdecydowanie bardziej komfortowe niz stanie w zatloczonym i cuchnacym (bo polski robotnik myc sie nie musi!) tramwaju. Poza tym duzo ludzi musi miec w pracy samochod.

        Rozwiazanie jest proste - metro i sciezki rowerowe. Z jednym i drugim skutecznie radzil sobie nasz obecny prezydent. Nie widzial od potrzeby rozbudowy sieci sciezek, a dofinansowanie dla metra poszlo sie jeb... bo jego urzedasy cos spierd...

        Jeszcze rok temu codziennie jezdzilem do roboty rowerem pokonujac ok 40 km w obie strony. Bylem szczesliwym czlowiekiem :-) Nie zwilzalo mnie nawet jak moja luba robila mi sceny, ze wygladam jak nieboskie stworzenie po co bardziej deszczewej przejazce :-) Teraz nie moge sobie na ten luksus pozwolic, bo po przeprowadzce praktycznie cala droga wiedzie po trasach szybkiego (lub zakorkowanego) ruchu. Az takim desperatem nie jestem i "zasilam" warszawskie korki swoim autem :-P
    • micra co mnie przeraża w Warszawie 16.11.05, 00:43
      oto co mnie przeraża w Warszawie:
      - prędkość - za duża, ale nie dlatego, że boję się takich prędkości w mieście -
      z całkiem prozaicznego powodu - o ile jadę na trasie którą znam to mogę sobie na
      taką pozwolić, ale że mało znam Warszawę to nawet nie mam czasu zastanowić się w
      którym miejscu jestem, gdzie skręcić; pewnie jakbym musiał to bym poznał miasto
      i nie miał tych problemów - na razie jednak mam;

      - miejsca do parkowania, a właściwie brak tanich - dlatego wolę samochód
      zostawić gdzieś na poboczu i dojechać taksówką.

      Co do kierowców - w moim mieście rodzinnym nie są tacy wyrozumiali dla innych
      osób chcących skręcić, wjechać na inny pas.
      • Gość: na zimno Re: co mnie przeraża w Warszawie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.11.05, 17:21
        Piszesz:
        "Co do kierowców - w moim mieście rodzinnym nie są tacy wyrozumiali dla innych
        osób chcących skręcić, wjechać na inny pas".

        To ma nie byc wyrozumialosc ani zadna laska:
        JEDNI DRUGIM MUSZA ULATWIAC ZYCIE W RUCHU.
        TO JEST PRZYMUS ROZUMIANY POZYTYWNIE.

        • balandis Re: co mnie przeraża w Warszawie 17.11.05, 09:30
          > JEDNI DRUGIM MUSZA ULATWIAC ZYCIE W RUCHU.
          > TO JEST PRZYMUS ROZUMIANY POZYTYWNIE.

          Ale chyba nie muszą tolerować łamania KD, chamstwa i stwarzania zagrożenia na
          drogach.

          I nie muszisz krzyczeć...
          • Gość: na zimno Re: co mnie przeraża w Warszawie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.11.05, 10:37
            Czy ja pisalem o tolerowaniu chamstwa ?
            Po co ten zarzut ?

    • Gość: Agnieszka Re: Warszawscy kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 17:16
      Jeszczę raczej krótko i raczej poza centrum i raczej w weekendy (w tygodniu
      jeździ mąż). Wczoraj pierwzy raz jechałam przez Warszawskie centrum i było ok.
      Nie zauważyłam ani specjalnego chamstwa, ani buractwa. Raczej uprzejmość. Już
      się nie boję centrum:)
    • marysia992 Re: Warszawscy kierowcy 25.11.05, 21:37
      Dziś właśnie spotkałam kierowcę z innego województwa, stałam w korku i musiałam
      koniecznie wjechać na prawy pas ponieważ zaraz skręcałam, długo dawałam
      kierunek niestety "pan z innego wojwództwa" nie widział mnie, kark mu tak
      zesztywniał że patrzył cały czas prosto. Wpuściła mnie KOBIETA jadąca za nim.
      Dlatego uważam że kobiety są zdecydowanie kulturalniejszymi kierowcami i
      sympatyczniejszymi. Nie twierdzę że nie ma wyjątków ale jednak skłaniam się
      bardzie przy opinii o kobietach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka