Dodaj do ulubionych

Jechałam dziś prawidłowo

12.12.05, 13:31

Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Jechałam dziś prawidłowo 12.12.05, 13:38
      To znaczy jak? W koncu pojelas, ze wsteczny nie sluzy do drogi powrotnej?
      A moze wpadlas na to, ze linia na drodze, to nie sciazka ktorej sie nalezy
      trzymac? Czy w koncu udalo ci sie zamknac drzwi?
    • b-beagle Re: Jechałam dziś prawidłowo 12.12.05, 13:39
      Tzn z predkością jaką nakazują znaki. Okazało się, że jaestem zwykłą
      zawalidrogą.
      Wszyscy mijali mnie ze znicierpliwieniem.Więcej już tak nie będę jeździć bo to
      niebezpieczne. W końcu ktoś ze złości wjedzie mi w kufer ((((
      • bloczek4 Re: Jechałam dziś prawidłowo 12.12.05, 13:44
        > Wszyscy mijali mnie ze znicierpliwieniem

        I co z tego?
      • driver.2 Re: Jechałam dziś prawidłowo 12.12.05, 15:07
        jak wjedzie to jego wina,ciekawe czy ten zniecierpliwiony da Tobie na mandat, a
        potem jak zabiorą prawko za punkty to opłaci egzaminy.
      • callafior Re: Jechałam dziś prawidłowo 12.12.05, 17:47
        A ja tam olewam "rajdowców" i staram się przestrzega ograniczeń,chyba że ktoś
        ustalił zabudowany w szczerym polu.
        PS: Dziś tak jechałaś i jesteś tak zdziwiona, tzn że zazwyczaj przekraczasz
        dopuszczalną prędkość?
    • okrutny_mariuszek Re: Prawie mi się nie zdarza, ale mam wyrzuty 12.12.05, 14:02
      sumienia
      • kozak-na-koniu Re: Prawie mi się nie zdarza, ale mam wyrzuty 12.12.05, 14:29
        I co z tego???
        • okrutny_mariuszek Re: nic, nie dorabiam ideologii 12.12.05, 16:08

          • w357 A ja też JEŻDŻĘ prawidłowo 12.12.05, 16:24
            ....i mam w dupencji,co inni sobie myślą !!!
            Jeżdżę już ponad 20 lat i nie dostałem mandatu(conajwyżej za parkowanie).
            Gdy byłem młodym kierowcą,to muszę przyznać,że usiłowałem być zawsze pierwszy
            w "peletonie",ale już mi to przeszło :-)

            W wielu przypadkach(w korkach)wpuszczam innych,JEŻELI SYGNALIZUJĄ swoje
            zamiary!!!
            Natomiast jeżeli ktoś chce się po CHAMSKU wepchnąć,to niestety przede mnie nie
            wjedzie:-)

            Jedno co działa na mnie jak płachta na Byka,to bezmyślne "trąbienie",aby mnie
            pospieszyć !!!
            Wtedy wrzucam na LUZ,zaciągam hamulec ręczny, otwieram drzwi,aby udać się
            do "trąbioncej" osoby.....
            Niestety przeważnie taka osoba UCIEKA przede mną ! Nie wiem dlaczego:-)
            • okrutny_mariuszek Re: A ja też JEŻDŻĘ prawidłowo 12.12.05, 18:34
              w357 napisał:
              (...)
              > Natomiast jeżeli ktoś chce się po CHAMSKU wepchnąć,to niestety przede mnie
              nie
              > wjedzie:-)
              (...)
              > Jedno co działa na mnie jak płachta na Byka,to bezmyślne "trąbienie",aby mnie
              > pospieszyć !!!
              > Wtedy wrzucam na LUZ,zaciągam hamulec ręczny, otwieram drzwi,aby udać się
              > do "trąbioncej" osoby.....


              ja nie jeżdżę przepisowo, ale jeśli ktoś się wpycha to go puszczam - nic na tym
              nie tracę, a mam wrażenie, ze na drodze jest bezpieczniej

              W zasadzie trąbienie i poganianie mnie raczej się nei zdarza, ale gdyby się
              zdarzyło to nie przeżywałbym tego jakoś szczególnie - o ile byłaby szansa
              przepuscić poganiającego, przepuściłbym go, nic na tym nie tracę, a ponownie
              mam wrażenie, że wzrosłoby bezpieczeństwo na ulicy/szosie

              jest też taki typ kierowcy określony jako "nauczyciel drogowy" -
              b.niebezpieczny osobnik.
              Posiadam przewagę fizyczną nad większoscia kierowców, ale gdyby się zdarzyło
              coś co opisujesz - kolo wychodzi z samochodu i chce mnie uczyć używając siły
              fizycznej, to nie wiem czy miałbym ochotę udowadniać mu swoje racje. M.in.
              dlatego, że w efekcie takiego wyjasniania sobie stanowisk biłbym barana, a
              później np w sądzie lub na policji odpowiadałbym jak za pobicie normalnego
              człowieka.
              Oczywiścnie nie znaczy to, ze doprowadzony do ostateczności użyłbym argumentu
              siły... niestety... :-(

              Nie piję bezpośrednio do w357. Jest we mnie głeboka wiara, że to świetny
              kierowca i jeszcze lepszy człowiek, z którym z przyjemnoscia można się spotkać,
              pogadać i wybrać na piwo.
              Ot troszkę pianę biję, ponieważ w kraju mamy samych doskonałych kierowców,
              którzy wiedzą lepiej, jeżdżą lepiej i wogóle wszystko lepiej...
              a tymczasem codziennie słysze o kolejnych pijanych za kółkiem, o kolejnych
              wypadkach śmiertelnych na szosie i innych....
              Gdzie się wtedy podziewaja ci doskonali ludzie?

              Mógłbym napisać, ze jeżdże prawidłowo. Prawidłowo niekoniecznie musi oznaczać,
              że zgodnie z przepisami ruchu drogowego.
              Mam sporo szczęścia - w przeciągu tych kilkunastu lad odkąd mam prawo jazdy
              miałem zaledwie kilka niebezpiecznych sytuacji na drodze.
              Zaobserwowałem też, że ludzie jeżdżący DOKŁANIE tak jak każe kodeks ruchu
              drogowego wcale nei sa bezpiecznymi kierowcami.

              Pozdrawiam Cię, w357, proszę uwierz, że nei mam złych inencji
              • w357 Re: A ja też JEŻDŻĘ prawidłowo 12.12.05, 18:45
                okrutny_mariuszek napisał:

                ....... proszę uwierz, że nei mam złych inencji
                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                Wierzę :-)


                Co do wychodzenia z samochodu....
                To ja kompletnie nie mam zamiaru nic tłumaczyć !
                Chcę tylko zapytać , gdzie się taki piękny instrument kupuje,ewentualnie,czy
                nie potrzebuje pomocy ? Bo trąbi :-)
                • driver.2 Re: A ja też JEŻDŻĘ prawidłowo 12.12.05, 20:32
                  Ja do trąbiącego wychodzę i mówię czy mógłby zobaczyć bocoś mi się z autem
                  stało a ja za niego w tym czasie potrąbie,efekt murowany zwłaszcza jak jedziesz
                  czymś większym od niego.
                  • mejson.e Gdzie tak trąbią? 12.12.05, 20:42
                    Zdarzyło mi się zrobić jakieś głupstwo, za co zostałem skarcony klaksonem ale
                    jeszcze nie spotkałem się z trąbieniem za jazdę z przepisową prędkością!

                    Jeżdżę (prawie) zawsze zgodnie z przepisami i musiałbym już ogłuchnąć gdyby za
                    to często karano klaksonem.

                    A do autorki wątku - chyba jeszcze zbyt mało jeździsz, by pozwolić sobie na
                    łamanie stałe ograniczeń prędkości.

                    Jak juz pisał przedmówca - prawidowo nie znaczy zawsze przepisowo ale bez
                    przesady - po to są przepisy, by ich przestrzegać, a nie tylko po to, by
                    stanowiły podstawę do zdania egzaminu lub ... nałożenia mandatu.

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                    • balandis Re: Gdzie tak trąbią? 12.12.05, 22:24
                      > Zdarzyło mi się zrobić jakieś głupstwo, za co zostałem skarcony klaksonem ale
                      > jeszcze nie spotkałem się z trąbieniem za jazdę z przepisową prędkością!
                      A zdarzyło Ci cię być "oświeconym", bo ZA MAŁO przekraczasz ograniczenie?

                      Mnie tak, na Trasie Toruńskiej - kiedy śmigam 90kmph najrówniejszym pasem, co i
                      raz podjeżdża ktoś z tyłu i błyska, i świeci, do barierki się przytula (że niby
                      przemknie obok). A przecież na tej trasie jest ograniczenie do 80kmph (na
                      moście) i do 40kmph na wiadukcie od Modlińskiej do Bródna.

                      Nota bene: jak raz oświecony zwolniłem do przepisowych 40kmph (nie zrozumiałem
                      gościa, myślałem, że mnie przywołuje do praworządności - tyle stało na znaku),
                      to kmiotek zajechał mi drogę i piskiem przyhamował do 10kmph.
                      Na lewym pasie, gdzie już można było pruć 80kmph!
                      Mnie się włączył klakson i takeśmy sobie 200 metrów jechali przy dźwiękach
                      famfar. Fajownie było, tylko mi się dziecko niepokoiło.
                      Teraz już TOTALNIE ignoruję błyskających.
                      • Gość: tom Re: Gdzie tak trąbią? IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 13.12.05, 11:49
                        zwroc tylko uwage, ze na drodze wazny jest tez zdrowy rozsadek, ruch w polsce
                        jest prawostronny, wiec jak chcesz jechac wolniej od tych co sa na prawym pasie
                        - to jedz prawym pasem. jazda 40kmh lewym pasem, niestety, moze spowodowac duze
                        zagrozenie ruchu (podobnie jak jazda ktorymkolwiek pasem 120kmh w miescie).
                        Dlaczego? pomysl.
                        • tbernard Re: Gdzie tak trąbią? 13.12.05, 12:18
                          Jeżeli ma zamiar za jakiś czas skręcać w lewo, to chyba lepiej ustawić się na
                          lewym pasie. Tym bardziej, że ci jadący szybciej niż przepis dopuszcza bardzo
                          utrudnialiby zmianę pasa z prawego na lewy. W ten sposób znowu wracamy do sedna,
                          zagrożenie powodują kierowcy przekraczający dozwolone prędkości, bo utrudniają
                          prawidłową ocenę sytuacji podczas manewrów (np zmiany pasa).
                          No i co to znaczy, że chce jechać wolniej od innych i ma się dlatego trzymać
                          prawego pasa? To odwracanie kota ogonem, to im chce się jechać szybciej niż jest
                          to dopuszczalne i tak na prawdę należy ich olać.
                        • balandis Re: Gdzie tak trąbią? 13.12.05, 12:47
                          Zdrowy rozsądek radzi trzymać się przepisów, a tam było ograniczenie do 40kmph.
                          Poza tym co najmniej kilku błyskających na mnie na tym moście jechało właśnie
                          120kmph (ja prułem 90kmph).
                          Ale aby zaoszczędzić dziecku wrażeń, już nie zwalniam. Ignoruję błyskających.

                          Jadąc w mieście lewym pasem z maksymalną prędkością (lub trochę większą),
                          wychodzę z dwóch założeń.
                          Po pierwsze: mając francuski, delikatny samochód muszę jeździć po równym :)
                          - jak wiadomo prawe i środkowe pasy są całe w koleinach.
                          Po drugie: jeżeli ktoś uznaje, że może bepiecznie przekraczać dozwoloną
                          prędkość o 30-50 kmph, to wg mnie może równie dobrze jechać o 5kmph wolniej
                          mijając SLALOMEM bardziej praworządnych/ostrożniejszych/tchórzliwszych od
                          siebie.

                          Ja się nie złoszczę na malucha sunącego lewym pasem 40kmph, gdzie jest
                          ograniczenie do 40kmph - to jego ŚWIĘTE prawo.
                          • klemens1 Re: Gdzie tak trąbią? 13.12.05, 13:44
                            > Ja się nie złoszczę na malucha sunącego lewym pasem 40kmph, gdzie jest
                            > ograniczenie do 40kmph - to jego ŚWIĘTE prawo.

                            Jesteś ewenementem jeżeli tak uważasz.
                            • balandis Re: Gdzie tak trąbią? 13.12.05, 16:14
                              > > Ja się nie złoszczę na malucha sunącego lewym pasem 40kmph, gdzie jest
                              > > ograniczenie do 40kmph - to jego ŚWIĘTE prawo.
                              >
                              > Jesteś ewenementem jeżeli tak uważasz.
                              >
                              Trochę się źle wyraziłem:
                              oczywiście nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja, ale ja nie mam prawa się
                              na niego złościć (a co dopiero trąbić, błyskać, szykanować) - on jedzie ZGODNIE
                              Z PRZEPISAMI!
                              W imię czego miałbym zmuszać takiego Malucha do umożliwienia mi łamania prawa?
                              Decyzję o przekroczeniu pewnych zasad/reguł/praw podejmuję sam, na własną
                              odpowiedzialność, nie mogę wymagać, by inni mi w tym pomagali.
                              A droga jest utrzymywana także z jego podatków, nie?
                            • stefan4 Re: Gdzie tak trąbią? 14.12.05, 23:32
                              balandis:
                              > Ja się nie złoszczę na malucha sunącego lewym pasem 40kmph, gdzie jest
                              > ograniczenie do 40kmph - to jego ŚWIĘTE prawo.

                              klemens1:
                              > Jesteś ewenementem jeżeli tak uważasz.

                              Dlaczego ewenementem?

                              W takich warunkach ten maluch nie przeszkadza nikomu jadącemu zgodnie z
                              przepisami. Przeszkadza tylko przestępcom/wykroczeńcom drogowym. To chyba
                              dobrze dla porządnych ludzi, nie?

                              - Stefan

                              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                              • klemens1 balandis - ewenement 15.12.05, 13:05
                                "Ewenement" użyłem w sensie "rzadko spotykany", bez zabarwienia negatywnego w
                                stosunku do "ewenementu".
                                Po prostu większość kierowców uważa że jak jadą szybciej (nie ważne czy 100,
                                czy 150 czy 200), to psim obowiązkiem innych jest wjechanie pod TIRa, na
                                pobocze, w inny samochód, byle tylko mistrz prostej nie musiał zdejmować nogi z
                                gazu. Pomijam przypadki złośliwego jechania obok koparki i blokowania całej
                                jezdni, bo "blokowanie pasa" to termin wymyślony przez frustratów leczących
                                swój kompleks niższości.
                                Ja siebie pod względem praw malucha na jezdni też uważam za ewenement, chociaż
                                - z faktu że nie tylko balandis odpowiedział - wynika że być może ten pogląd
                                nie jest aż tak rzadko spotykany.
                            • Gość: Ewa Re: Gdzie tak trąbią? IP: 193.111.233.* 15.12.05, 15:19
                              "Jesteś ewenementem jeżeli tak uważasz"

                              Wobec tego ja rowniez jestem ewenementem:) Wprawdzie sama zawsze jadę szybciej
                              niż wskazuje nakaz, ale nie wsciekam sie na tych, ktorzy jada z nakazana
                              predkoscią niezaleznie od tego, ktory pas zajmuja (nawet jesli jada 40 na
                              godzine)
                              • klemens1 Re: Gdzie tak trąbią? 15.12.05, 22:28
                                Widzę że coraz więcej ewenementów, w związku z czym nie są oni ewenementami.
                                Poza tym - przeczytaj wszystkie posty zanim odpowiesz. Wyjaśniłem już o co mi
                                chodzi.
                                • Gość: Ewa Re: Gdzie tak trąbią? IP: 193.111.233.* 16.12.05, 10:39
                                  "Poza tym - przeczytaj wszystkie posty zanim odpowiesz. Wyjaśniłem już o co mi
                                  chodzi."

                                  moja odpowiedz nie jest polemika z twoim wyjasnieniem. Sugeruje tylko, ze
                                  naleze wlasnie do tej mniejszosci, ktora nie uwaza, ze jesli ja przekraczam
                                  dozwolona predkosc, to i inni powinni.
                                  Ale trzeba bylo pouczuyc dziewcznke, co?:)
                                  • klemens1 Re: Gdzie tak trąbią? 17.12.05, 19:34
                                    Tak to zinterpretowałaś? Trudno, nie będę polemizował. Nie zależy mi w tym
                                    przypadku na wykazaniu swojej racji.
                                    • zbig72 robicie taki sam błąd jak "rajdowcy" 20.12.05, 09:38
                                      jazda powinna być przede wszsytkim płynna i bezpieczna...
                                      "bezpieczna" nie zawsze oznacza "zgodna z przepisami"
                                      sztywne trzymanie się przepisów to zwykłe "szwejkowanie" w każdej sytuacji
                                      trzeba zachować zdrowy rozsądek i tyle

                                      takim samym kretynem jest dla mnie ktoś kto wśród osób jadacych 90 km/h jedzie
                                      50 km/h, jak i ten który gdy wszyscy jada 50 km/h nagle zapragnie jechać 90 km/h

                                      no i chyba wszysy sie zgodzą że ograniczenia w naszym kraju są mocno zawyżone -
                                      na zdecydowanej większości dróg da się bezpiecznie jechać 20-30 km/h więcej
                                      (np. tam gdzie w Polsce jest 50 km/h i znak "niebezpieczny zakręt", tam w
                                      Niemczech byłoby 70 km/h bez znaku)
                                      • stefan4 Re: robicie taki sam błąd jak "rajdowcy" 20.12.05, 11:35
                                        zbig72:
                                        > no i chyba wszysy sie zgodzą że ograniczenia w naszym kraju są mocno zawyżone
                                        > - na zdecydowanej większości dróg da się bezpiecznie jechać 20-30 km/h więcej
                                        > (np. tam gdzie w Polsce jest 50 km/h i znak "niebezpieczny zakręt", tam w
                                        > Niemczech byłoby 70 km/h bez znaku)

                                        No to zdecyduj się, czy te ograniczenia są ,,zawyżone'', czy zaniżone. Gdyby
                                        były zawyżone, to trzeba by je obniżyć; np. z 50 km/h do 40 km/h, prawda?

                                        Nie, nie wszyscy sie zgodzą, ja się nie zgodzę. Przykład niemiecki mnie nie
                                        przekonuje ze względu na różnicę stanu dróg. Tam bezpieczną prędkością na
                                        zakręcie może być 70, a u nas jak są dziury i koleiny, niepewne pobocze i
                                        zagrożenie ze strony nadjeżdżającego z przeciwka czempiona kierownicy, to na
                                        takim samym łuku i 50 może nie być bezpieczne.

                                        - Stefan

                                        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                                        • zbig72 Re: robicie taki sam błąd jak "rajdowcy" 20.12.05, 12:55
                                          jeśli ograniczenie jest "zawyżone" to znaczy, ze jest za ostre

                                          ograniczenie do 50 tam, gdzie mogło być 70 jest "zawyżone", to że liczba jest
                                          niższa, to nie znaczy że mamy do czynienia z "zaniżeniem" :)
                                          • stefan4 Re: robicie taki sam błąd jak "rajdowcy" 20.12.05, 16:08
                                            zbig72:
                                            > ograniczenie do 50 tam, gdzie mogło być 70 jest "zawyżone", to że liczba jest
                                            > niższa, to nie znaczy że mamy do czynienia z "zaniżeniem" :)

                                            Aha, już kumam, więc ograniczenie 70 km/h jest NIŻSZE niż ograniczenie 50 km/h.
                                            A Ty jesteś za tym, żeby ograniczenia prędkości w miastach obniżyć o 20 km/h, bo
                                            sa zawyżone. Dobrze kojarzę?

                                            A jakie jest najniższe możliwe ograniczenie prędkości? Chyba nieskończoność
                                            km/h, prawda? I to oznacza brak jakiegokolwiek ograniczenia dozwolonej
                                            prędkości, prawda?

                                            Fajną terminologie stosujesz. Coraz bardziej mi się podoba. I jakie
                                            zastosowanie dla liczb kardynalnych! Tylko że z nimi jest problem, bo
                                            odejmowanie mają określone...

                                            - Stefan

                                            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                                            • zbig72 Re: robicie taki sam błąd jak "rajdowcy" 21.12.05, 08:59
                                              nie mówimy o "zawyżaniu" i "zaniżaniu" dozwolonej prędkości - wtedy miałbyś
                                              rację, tylko o "zawyżaniu" i "zaniżaniu" ograniczenia - mamy więc tu coś na
                                              zasadzie podwójnego przeczenia

                                              "ograniczenie zawyżone" znaczy tyle co "za bardzo ostre" czyli zmniejszanie
                                              dozwolonej prędkości (zaostrzanie ograniczenia) będzie jego zawyżaniem a nie
                                              zaniżaniem
                    • klemens1 Re: Gdzie tak trąbią? 13.12.05, 12:01
                      > Jeżdżę (prawie) zawsze zgodnie z przepisami i musiałbym już ogłuchnąć gdyby za
                      > to często karano klaksonem.

                      Mejson, to że taki jesteś nie jest dziwne. Dziwne jest to że twierdzisz (o ile
                      dobrze pamiętam) że zgodnie z przepisami jeździ większość kierowców. Dla mnie
                      to tak jakbyś twierdził że prawie wszyscy obywatele naszego kraju to murzyni.
                      Gdy staram się jechać naprawdę powoli (czyli przekraczam prędkość do 30 km/h)
                      to co chwila ktoś mnie wyprzedza - a ja rzadko kiedy wyprzedzam.

                      Ostatnio jechałem zgodnie z przepisami po trasie ponad 100 km, tzn. poza
                      zabudowanym max. 90 km/h, w zabudowanym 60-90 km/h (w zależności od tego czy
                      były zabudowania). Nie zliczę ilu mnie wyprzedziło - ja wyprzedziłem dwóch, w
                      tym jednego któremu oberwał się tłumik i jechał 40 km/h na awaryjnych.
                      • richo Re: Gdzie tak trąbią? 13.12.05, 17:02
                        > tym jednego któremu oberwał się tłumik i jechał 40 km/h na awaryjnych.

                        Nie można jeździć na awaryjnych.
                        • pocieszne Re: Gdzie tak trąbią? 15.12.05, 04:12
                          richo napisał:

                          > > tym jednego któremu oberwał się tłumik i jechał 40 km/h na awaryjnych.
                          >
                          > Nie można jeździć na awaryjnych.

                          i bez tlumika tez :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka