Dodaj do ulubionych

Na co liczą wiszący na zderzakach...

01.03.06, 22:05
...na oblodzonej jezdni? Obecnej zimy nieraz się spotykałem z takim
zjawiskiem: na jezdni szklanka, koła suną zblokowane po lodzie przy
mocniejszym niż delikatne hamowaniu - a taki delikwent jedzie z tyłu tak
blisko, ze nawet przy normalnej przyczepności, gybym musiał nagle stanąć to
by miał kłopoty.

Ja rozumiem, ze samochody służbowe, w leasingu itp, ale przecież kręgów
szyjnych taki jeden z drugim nie wyleasingował ani nie ma firmowych?
Obserwuj wątek
    • wulfila Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 01.03.06, 22:57
      gdyby potrafili liczyc to potrafiliby myslec i wtedy nie wisieliby na zderzakach

      Ja mam tak fajnie ze stop mi sie zaswieca wczesniej niz hamulce zaczna
      dzialac ;)


      --
      TRYKOT DLA WOLNOŚCI: NIE WIERZĘ W RELIGIĘ
      • deadeasy Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 01.03.06, 23:23
        jak na drodze z ograniczeniem do 40km/h to ja zwalniam do tak slimaczego tempa,
        ze tym z tylu zylka peka - ubaw po pachy jak sie takiego obserwuje w lusterku
        wstecznym...
        ;o)
        • Gość: pax Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 10:08
          >...to ja zwalniam do tak slimaczego tempa,
          > ze tym z tylu zylka peka "

          Czyli na drodze jesteś w stanie "wojny" zamiast "w pokoju" stworzyć możliwość
          aby tak bardzo spieszący się do Pana mógł to bezpiecznie wykonać.

          pozdr
          • piescywil Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 14.03.06, 03:13
            Wedlug Ciebie taki spieszacy sie pan nadrobi czas jadac na zderzaku?
            Gratuluje pomyslowosci.
            • Gość: johnny Odpowiedź jest banalna -tylko w Polsce się wisi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 12:45
              dlaczego tylko w Polsce? Bo tylko Polacy jeżdżą lewym pasem kiedy są dwa w
              jedną stronę i oba wolne. Tylko Polacy trzymają się środka jezdni zamiast
              trochę zjechać na bok w celu umożliwienia wyprzedzenia.Albo wiszą na zderzaku
              bo.... facet zamierza wyprzedzać polonezem tira.... szykuje się do wyprzedzania
              w momencie kiedy Ty już wyprzedzasz i musisz się teraz telepać za polonezem bo
              kierowcy polonezów czują się zbyt pewnie itp żeby spojrzeć w lusterko. W końcu
              myślą że są najszybsi. itd itp.... przykładów można mnożyć.... a wszystko
              bierze się z braku umiejętności jazdy i kultury na drodze.. i wcale nie tych
              wiszących na zderzakach. ...
              • Gość: andy Re: Odpowiedź jest banalna -tylko w Polsce się wi IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 14.03.06, 13:13
                > w momencie kiedy Ty już wyprzedzasz i musisz się teraz telepać za polonezem
                bo
                > kierowcy polonezów czują się zbyt pewnie itp żeby spojrzeć w lusterko. W
                końcu
                > myślą że są najszybsi. itd itp.... przykładów można mnożyć.... a wszystko
                > bierze się z braku umiejętności jazdy i kultury na drodze.. i wcale nie tych
                > wiszących na zderzakach. ...

                ale zatwardziały burak jak kilku tych którym odpowiadasz, dostrzeże zadrę w
                cudzym oku, a belki w swoich oczach nigdy...
                • Gość: ag "burak" jest pojęciem względnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 00:54
                  dla każdego oznacza co innego.
                  z doświadczenia wiem, że kolesie w zwiewnych furkach (co to w "kilka sekund" do
                  setki się rozpędzają) sygnalizują manewr jednym mignięciem migacza. Czy oznacza
                  to, że cały czas mam czujnie patrzeć w lusterko? a kiedy mam patrzeć na drogę
                  przed sobą?

            • Gość: mzb Po to żebyście mogli zarobić na odszkodowaniu :) IP: *.crowley.pl 14.03.06, 16:10
              Jak ktoś wam wisi na zderzaku to hamujcie od razu - nie musicie pracować, bo
              można z tego żyć :)
        • Gość: ~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.aster.pl 02.03.06, 11:07
          Czyli nie różnisz się niczym od tych co jeżdżą na zderzaku.
          • klemens1 Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 02.03.06, 15:07
            Chyba łatwiej jest wyprzedzić wolno jadący pojazd?
            Poza tym - skoro pan z tyłu nie dostosowuje odstępu do prędkości, to trzeba
            dostosować prędkość do odstępu.
    • Gość: na zimno Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.03.06, 10:57
      Bo rozumu nie kazemu Pan Bog dal w nadmiarze.
      Statystycznie to jednak wyglada calkiem ponuro. Skad tylu bezmozgowcow ?
      Jak sie nie przewrocisz, to sie nie nauczysz.
    • tbernard Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 02.03.06, 14:56
      > ...na oblodzonej jezdni? Obecnej zimy nieraz się spotykałem z takim
      > zjawiskiem: na jezdni szklanka, koła suną zblokowane po lodzie przy
      > mocniejszym niż delikatne hamowaniu - a taki delikwent jedzie z tyłu tak
      > blisko, ze nawet przy normalnej przyczepności, gybym musiał nagle stanąć to

      A jakim cudem stanąłbyś nagle skoro tak ślisko? Nawet gdybyś nie wiem jak musiał
      to nie byłbyś w stanie nagle się zatrzymać, zakładając oczywiście, że nie masz
      nałożonych łańcuchów.
      • tiges_wiz Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 02.03.06, 15:38
        jezeli temu z tylu udaloby sue zareagowac rowno z tym pierwszym, to ja rozumiem.
        tylko dojdzie jakies 0.3-0.6 reakcji (to optymistycznie zakladam) + 0.3-0.5
        sekundy na dzialanie ukladu hamulcowego. Przy 50 km/h daje to jakies 13 m. Dodaj
        do tego panike i zablokowane kola i juz widac, ze ten z tylu nie ma szans :)

        ps. Mam tylna klape do zrobienia i tylni pas. Chetnie przyjme debila na tyl :)
        • Gość: ab Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: 217.96.6.* 14.03.06, 20:20
          proponuje obserwowac droge przed samochodem jadacym z przodu, przez jego szyby
          calkiem dobrze widac, a nie tylko jego swiatla. jak czlowiek jest przewidujacy,
          to wtedy bedziesz mial nawet szybszy czas reakcji, proste?
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 02.03.06, 16:25
        No chyba nie będziemy teoretyzować w taki dziwaczny sposób, bo nawet jeżeli ja
        bym się zatrzymał dopiero na przeszkodzie jakiejś - to on i tak na mnie, i jego
        OC również doznałoby uszczerbku.
      • stefan4 Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 02.03.06, 20:33
        tbernard:
        > A jakim cudem stanąłbyś nagle skoro tak ślisko?

        No to puszczę wodze wyobraźni...

        Na przykład może nie wyhamować (albo ledwo wyhamować) przed wyjeżdżającą z bramy
        ciężarówką z kapustą. Wtedy Ty jadąc mu na zderzaku wepchniesz go pod tą
        cięzarówkę i zmienisz stłuczkę w groźny wypadek.

        Na przykład on może najechać na mały kawałek jezdni, gdzie lód jest jakiś mniej
        śliski i zahamować cudem. To się zdarza, szklanki też nie są całkiem jednolite
        i nie zawsze da się przewidzieć ich stan. Jeśli Tobie nie przydarzy się ten sam
        cud (bo na przykład pojedziesz kilka centymetrów z boku, albo naciśniesz hamulec
        w niedokładnie tym samym miejscu), to mu zrobisz z rufy garaż.

        Na przykład... nie, teraz Ty wysil wyobraźnię. Ufam, że nie jesteś jej całkiem
        pozbawiony i potrafisz wymyśleć jeszcze kilka takich naprzykładów.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • tbernard Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 03.03.06, 10:54
          stefan4 napisał:

          > tbernard:
          > > A jakim cudem stanąłbyś nagle skoro tak ślisko?
          >
          > No to puszczę wodze wyobraźni...
          >
          > Na przykład może nie wyhamować (albo ledwo wyhamować) przed wyjeżdżającą z bram
          > y
          > ciężarówką z kapustą. Wtedy Ty jadąc mu na zderzaku wepchniesz go pod tą
          > cięzarówkę i zmienisz stłuczkę w groźny wypadek.

          Witaj Stefan.
          Może na początku zaznaczę, że wcale nie popieram tych nie utrzymujących
          dystansu. Ot wyraziłem tylko wątpliwość odnośnie natychmiastowego zatrzymania na
          śliskiej nawierzchni. Skoro jednak przypadła mi rola adwokata tego złego, to
          uruchamiam wyobraźnię. Zakładam, że ten pierwszy pojazd, to osobowy. Najczęściej
          jadący za pojazdem osobowym obserwuje nie tylko sam pojazd poprzedzający go
          bezpośrednio, lecz w dużym stopniu może ocenić sytuację przed tym pojazdem. W
          ten sposób scenariusz z kapustą ma dużo większe szanse na zakończenie o wiele
          bardziej optymistyczne.

          Odnośnie niejednorodności lodu i tym samym przyczepności, to w zasadzie trudno
          Twoją argumentację zanegować lub jakoś znacząco osłabić. Ale skoro proponujesz
          wysilenie wyobraźni więc oto co mi do głowy przyszło. W dużym uproszczeniu
          prawdopodobieństwo, że ten pierwszy będzie miał lepszą przyczepność wydaje się
          równe prawdopodobieństwu, że to ten drugi będzie miał lepszą przyczepność. Tak
          więc szansa kolizji przy nagłym hamowaniu wychodzi gdzieś w okolicy 0.5. Wiem,
          że dla rozsądnego kierowcy to i tak nie do przyjęcia.

          Tomasz
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 03.03.06, 22:38
            Teoria jest jak najbardziej słuszna, a w praktyce nawet samemu na pustej drodze
            można wpaść na jedyny na odcinku 10 km betonowy słupek przy drodze. Praktyka to
            taka złośliwa sitorta teorii, która chce zawsze jej wszystko popsuć.

            Zresztą nie musi (w przypadku przeze mnie opisanym) wyjeżdżać ciężarówka z
            kapustą - ja mogę po prostu wejść źle w łuk i obróci mnie bokiem. Gdyby nie ten
            z tyłu - to najwyzej bym się odbił od krawężnika- a tak to i on ode mnie.

            Zresztą już tej zimy, kiedy się wybrałem na białe safari po warszawskich ulicach
            - dokładnie przede mną zdarzyła się stłuczka - na lewoskręcie jeden drugiemu
            przyładował w dupsko. No ale ten trzeci jechał w bezpiecznej dległości od
            drugiego, a ja od trzeciego - i trzeci zdołał się zatrzymać nie wyjeżdżając
            nawet na skrzyżowanie (bo tamci się zatrzymali zaraz za - i nie było miejsca) -
            a za nim ja.
            Tak więc teoria w tym przypadku dostała od praktyki kopniaka w kuper.
      • Gość: ww Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 22:54
        i ty jestes bezmozgowiec, ja np jezdze na nowych oponach zimowych a ten z tylu
        na starych letnich i co?
    • callafior Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 05.03.06, 18:09
      Przecież uratuje ich "ejbies" pięć gwiazdek w teście i ich wspaniałe umiejętności...
      • Gość: anka Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.aster.pl 07.03.06, 16:21
        Nie wiem na co oni liczą, ale ja liczę,że wreszcie jeden z takich delikwentów
        zafunduje mi nowy lakier na zardzewiałej klapie:))
        • Gość: Łukasz Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.gorzow.mm.pl 14.03.06, 10:06
          przekonalem sie nie raz co patrafią robić przedstawiciele handlowi w nie swoim
          aucie...młodzi w maluchach za 300 zl a dzis zepchnął mnie do rowu(jechałem
          rowerem)dziadek w całkiem nowym fordzie.. brak wyobraźni, umiejętności i drygu
          do jazdy to wydaje mi się główną bolączką kierowców.. a jazda na zderzaku i
          wpychanie się w kolumne kolejnych aut gotowych do wyprzedzenia to niestety
          standard..nieraz mam ochote pojeździć po drogach wozem opancerzonym..

          Kazia Szczuka jest ok (umówiłbym się)
          • Gość: tylkonieto Rowerem w zimie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 10:25
            A nikt Ci nie powiedział jeszcze, że jesteś samobójcą jeżdżąc w warunkach
            zimowych na rowerze po jezdni???
            Widocznie jesteś dobrze dobezpieczony i rodzina liczy na Ciebie.
            pozdr
    • Gość: Krociech A na co liczą rowerzyści w czarnych kurtkach IP: *.sm-rozstaje.pl 13.03.06, 22:29
      spodniach w kolorze asfaltu, bez świateł i odblasków sunący ulicą o ograniczeniu 70 km/h późnym wieczorem? Chyba będę ich eliminował, bo przecież szkoda byłoby, żeby ich głupie geny się rozmnożyły.
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: A na co liczą rowerzyści w czarnych kurtkach 14.03.06, 10:38
        Na klina zapewne. Niektórzy przynajmniej.
    • piescywil Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 14.03.06, 03:16
      Na takich wioskowych rajdowcow jest jeden, skuteczny sposob: wlacz na sekunde
      tylne swiatla przeciwmgielne, a zobaczysz, ze pacjent zaraz nasra w gacie i sie
      oddali.
      Pomysl "na zawalidroige" tez mi sie podoba:)
      • Gość: dos Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 05:53
        mam taki włacznik przeciwmgielnych światełek, które można właczyć w każdej chwili - działa polecam każdemu co za zderzakiem 1,5 m ma kontynuatora kierunku :)
        • Gość: waldek Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 15:49
          O RANY MOZESZ WŁĄCZAĆ ŚWIATŁA PRZECIWMGIELNE KIEDY CHCESZ???
          TY ...SZCZĘŚCIAŻU :-)
    • Gość: oracz_prawdziwy Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 08:22
      Wiszenie na zderzaku to jeszcze małe miki. Moim zdaniem bardziej niebezpieczna
      jest dosyć nowa moda nie respektowania światel sygnalizacyjnych na
      skrzyżowaniach. Mam już "zielone" wtaczam sie na skrzyżowanie a tu kretyn jeden
      z drugim śmiga mi przed nosem. Ja jeszcze pół biedy siedzę w samochodzie ale co
      z tymi pieszymi którzy już weszli na jezdnie na przejście po mojej ptrawej?
      Nikt na to nie reaguje przecież takim sukinsynom należy natychmiast odeprać
      prawo jazdy. A robią to (dawniej nie do pomyślenia) taksówkarze, kierowcy
      komunikacji miejskiej itp. Z tej samej kategorii - "zapominanie" o
      kierunkowskazach, notorycznie nie sa włączane przez cwaniaczków z tego gatunku.
      Marzę o policji niemieckiej. Tam wyrasta zielony motocyklista z pod ziemi i nie
      ma zmiłuj sie.
      • Gość: emigrant Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.pools.arcor-ip.net 14.03.06, 09:22
        Od 20 lat mieszkam w Niemczech,przejechalem juz samochodem setki tysiecy
        kilometrow, z tego kilkadziesiat tysiecy po Polsce, ale to co dzieje sie na
        polskich drogach, wola o pomste do nieba.Calkowity brak kultury, takiego
        chamstwa na drogach nie ma nigdzie w calej europie.Wiszenie na zderzaku,
        wyprzedzanie na trzeciego, to tylko drobne przyklady.Mysle, ze to efekt
        polskiej kultury, ale nie trzeba sie dziwic- przyklad idzie z gory-polska elita
        polityczna to absolutne zero, a polska megalomania doprowadzi ten kraj do
        nastepnej ruiny.
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 14.03.06, 10:42
          .Mysle, ze to efekt
          > polskiej kultury, ale nie trzeba sie dziwic- przyklad idzie z gory-polska elita
          >
          > polityczna to absolutne zero, a polska megalomania doprowadzi ten kraj do
          > nastepnej ruiny.

          Drogi emigrancie, ja myślę, że jest całkowicie na odwrót. Skąd się bierze ta na
          sza "elita"? Przecież to nie oddzielna kasta. oni z ludu się biorą, wyrastają
          wśród nas, mają takie same nawyki jak my, takie same przyzwyczajenia, taką samą
          mentalność. A że jednemu z drugim bardziej czy mniej odbija jak się znajdzie "na
          świeczniku"...
          To nie wina elit, że społeczestwo mamy chamów, to wina społeczeństwa, ze elity
          mamy prymitywne.
          Tylko stanowczość wychowawcza może coś zadziałać w dłuższej perspektywie. W
          krótsszej - tylko konsekwentne i nieuchronne karanie. Niekoniecznie surowe, za
          to dotkliwe.
        • Gość: bywalec Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 14.03.06, 13:24
          Od 8 lat w każde wakacje jestem w Niemczech. Nieużywanie kierunkowskazów przez
          wielu kierowców przy zmianie pasa ruchu na autostradzie to normalka. Ale w
          ubiegłym roku zauwżyłem tam nową dziwną modę - kierowcy przestali włanczać
          kierunkowskazy równierz w mieście. Sam o mały włos nie przyładowałem w kretyna
          który skręcał w niewielką uliczkę i nie zasygnalizował tego manewru (i wcale mu
          nie siedziałem na zderzaku). No cóż. Chamstwo się szerzy nie tylko w Polsce
          • Gość: złośliwy a do tego niektórzy dochodzą do tego IP: *.acn.waw.pl 14.03.06, 22:38
            że walą błąd na błędzie.
      • Gość: drab Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: 212.160.134.* 14.03.06, 12:39
        u nas potrafią tylko suszyć...
    • Gość: jony nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... IP: 217.153.254.* 14.03.06, 10:11
      licze na to że znikną z dróg kierowcy ktorym jak tylko snieg spadnie i droga
      juz nie jest czarna - to jada 30km/h. jak sie nie czuja pewnie niech sie
      przynajmniej połowa nich przesiadzie na autobus,zakladaja że druga musi jechac.

      badźmy rozsądni jeździjmy mądrze i pamiętajmy że nie jestesmy sami na drodzę!
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... 14.03.06, 10:47
        NO dobrze po tym śniegu to można jechac nawet i 100 na godzinę. Z tym że
        zatrzymać się trudno albo jakiś manewr nagły wykonać, kiedy komuś z przodu tor
        jazdy gwałtownie zacznie zmieniać trajektorię.
        Poza tym wybacz, ale oblodzoną jednokierunkową uliczką osiedlową nie będę
        jeździć więcej niż 30 na godzinę tylko dlatego, że temu panu za mną się spieszy.
        Podobnie jak dziurawą Puławską też nie będę jechał 60 w warunkach, w których
        nawet za szybkie zdjęcie nogi z gazu może się skończyć karuzelą. Właśnie
        dlatego, że nie jestem sam na drodze.

        No i życzę Ci, abyś jednak na drodze spotykał takich, którzy po śliskim śniegu
        jeżdżą wolniej niż bezpieczna prędkość niż takich, którzy jeżdżą szybciej niż
        można bezpiecznie.
        • Gość: emigrant Re: nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... IP: *.pools.arcor-ip.net 14.03.06, 11:10
          Musze Ci przyznac racje, problem jest jednak w tym, ze w Polsce nie nie brakuje
          ludzi madrych, inteligentnych i wrazliwych,Ci ludzie wycofali sie jednak z
          zycia publicznego i oddali Polske, bez walki, w rece chamow.Przyczyna jest
          chyba to, ze nie widza perspektyw i sensu walki, przytloczeni wlasnymi
          problemami.
          Pozdrowienie dla "wszystkich" Polakow z Berlina.
        • Gość: mukroko Re: nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... IP: *.chello.pl 14.03.06, 18:04
          a mi sie notorycznie zdarza ze na drodze z ograniczeniem do 80km/h jakis kretyn
          jedzie 30!! takich powinno sie od razu mordowac !!!!!!!!!! szlak mnie trafia,
          mam mase obowiazkow, a jak ktos widzi ze w takich czy innych warunkach sobie nie
          radzi to won do tramwaju... ps jak juz piszesz na forum i wymieniasz nazwe ulic
          to badz laska podac rowniez miasto gdzie takowa jest !
        • Gość: takisobiedriver Re: nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... IP: *.top.net.pl 15.03.06, 00:24
          Madrosc to jedna rzecz. Ale moze warto zdac sobie sprawe, ze prawo jazdy to
          rpzywilej. Tzn, ze potrafisz i nie boisz sie prowadzic pojazdow mechanicznych.
          Jezdzenie 30 na godzine poza maistem po opadach sniegu a szczegolnie jak droga
          jest odsniezona do asfaltu jest rowniez brakiem wyobrazni. Jezeli ktos sie boi
          zalegajacego na poboczu sniegu to ma problem. Kierowca jadacy zbyt wolno
          stwarza rowniez zagrozenie na drodze. A ta wolna jazda wynika tak samo jak zbyt
          agresywna z braku i umiejetnosci i wyobrazni. Czy zatrzymywanie sie 5 m
          przedswiatlami lub porpzedzajcym pojazdem jest ok?Wolna jazda lewym pasem te
          nie jest ok, bo widzac w lusterku pedzace auto mozna na chwile zjechac. Ale nie
          bo to sie przekaldnie w ukladzie zuzywaja zarowki w kierunkach no i buta, ze
          jak juz jade lewym to niech sie buja tamten jak mu sie spieszy. Tak samo jak
          baranki stoja w korku i cie nie wpuszcza bo beda jedna blaszanke do tylu.
          Ostatnio po standardowej polskiej drodze (czyli po jednym pasie ruchu
          bezpobocza) jechal za nobliwa paniusia w kapelusiku. Przed nia jechala jakas
          furgonetka. i przy predkosci okolo 90 km/h paniusia bez kierunkowskazow
          zjezdzala na polowe drugiego pasa, nie wiem odpala chyba lornetke, po czym
          upewniwszy sie, ze nie moze wyprzedzac wracala na swoj pas. Taka zabawa trwala
          przynajmniej 5 minut. Paniusie trzeba bylo zpechanc zeby wyprzedzic. Ja sie
          tylko moge domyslac, jak wielkim stresem jest dla niej wsiasc do samochodu i
          gdzies pojechac. Z dwojga zlego wole juz tych co wisza na zderzaku bo sa pewni
          siebie a dzieki temu sa bardziej zdecydowani. A takiesieroty stwarzaja o wiele
          wieksze zagrozenie. Agresywnemu za soba zawsze mzoan zjechac niech goni a z
          taka niedzielna babciowinka raczej trudno powalczyc.
      • kotek1977 Re: nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... 14.03.06, 11:22
        wsiądź juz w swoją przeźroczystą Beemkę żeby było paski widać i dawaj po śniegu
        150 km/h bo nie można przecież się wlec

        tylko zamiast w innych uczestników dróg celuj w drzewa albo słupy
        • Gość: mukroko Re: nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... IP: *.chello.pl 14.03.06, 18:05
          a se wsiade!
        • Gość: mukroko Re: nie wiem na co liczą,nie popieram,ale... IP: *.chello.pl 14.03.06, 18:06
          a zebys wiedzial ze se wsiade !
    • mcgoo Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... 14.03.06, 14:53
      a po kiego diabla ci co jezdza 60km/h jada wlasnie lewym pasem majac wolny
      prawy pas ?
      • Gość: ravvik Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: 83.238.144.* 14.03.06, 15:57
        Juz ci kolego mówie, otóz jezdża lewa strona bo prawa nie dosyc ze tez slizga to jescze podziurawiona.... a zawieszenie dostaje w....
        Pozdrawiam
    • Gość: leku Re: Na co liczą wiszący na zderzakach... IP: *.net / *.devs.futuro.pl 14.03.06, 16:51
      juz dawno mowilem - stary tarpan albo zuk i jak taki palant Ci siedzi to ostro
      po hamulcach i juz wiecej tego nie powtorzy
    • wami41 Re: Nie licza, nie mysla 14.03.06, 17:51
      dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

      > ...na oblodzonej jezdni? Obecnej zimy nieraz się spotykałem z takim
      > zjawiskiem: na jezdni szklanka, koła suną zblokowane po lodzie przy
      > mocniejszym niż delikatne hamowaniu - a taki delikwent jedzie z tyłu tak
      > blisko, ze nawet przy normalnej przyczepności, gybym musiał nagle stanąć to
      > by miał kłopoty.
      >
      > Ja rozumiem, ze samochody służbowe, w leasingu itp, ale przecież kręgów
      > szyjnych taki jeden z drugim nie wyleasingował ani nie ma firmowych?


      Nie licza i nie mysla. Ot taka szara masa siedzi za kierownica i sunie po
      dziurawej jezdni.
    • Gość: Krociech Pozdrawiam wszystkich kierowców IP: *.sm-rozstaje.pl 14.03.06, 18:51
      aut w kolorze asfaltowym (inaczej ciemny wyblakły srebrny metalik), którzy 1 marca wyłączyli światła BO JUŻ MOŻNA. Ostrzegam, że jestem krótkowidzem i spotkanie z moim autem może Was DROGO KOSZTOWAĆ (mnie nie, bo mam ubezpieczonego grata).
    • Gość: diodek Re: Na zająca! Moze ze pod presją dodasz gazu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 19:15
      często jest tak, że ten pierwszy jest wytawiony na trafienie radarem wiec jak
      jest ograniczenie to ten pierwszy zwykle nie chce stacić prawa jazdy i zwalnia.
      Ten co jedzie za nim bedzie cisnął w nadzieji ze pierwszy doda gazu (taka juz
      nasza polska natura ze lubimy podskakiwać jak sami jesteśmy bezpieczni) I zwykle
      osiąga cel bo pierwszy czuje sie WINNY i zawsze troche przyspieszy.
      Ja zwykle zwalniam na ograniczeniu i żeby sie nie czuć winnym i nie stresować
      włączam tempomat z ustawieniem na max dozwoloną prędkość. Maszynie jest wszystko
      jedno co myslą o niej i dzieki temu mój samochód nie przyspiesza. No i ten z
      tyłu może mi nawet jechać 2 cm od zderzaka a mnie to wtedy nie wzrusza.
      Ciekawe, że jak ten z tyłu ma okazje żeby mnie wyprzedzić to albo NIE wyprzedza
      (bo sam sie boi radaru) albo wyprzedza i momentalnie po hamulcach zeby mnie
      ukarać. Psychika ludzka jest niezbadana ...
      • ewcio2 Re: Na zająca! Moze ze pod presją dodasz gazu.. 14.03.06, 20:14
        Na ABS !!! ;)
        • Gość: radiomis Re: Na zająca! Moze ze pod presją dodasz gazu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 20:24
          biedacy.... nastepny temat bedzie o tych ktorzy jada predzej niz inni i chca
          miec wolny lewy pas. Ci tez beda wszystkim przeszkadzac?
          • stefan4 Re: Na zająca! Moze ze pod presją dodasz gazu.. 14.03.06, 20:44
            radiomis:
            > nastepny temat bedzie o tych ktorzy jada predzej niz inni

            Jesteś mało spostrzegawczy. Takie wątki przecież ciagle się toczą. Nie zauważyłeś?

            radiomis:
            > i chca miec wolny lewy pas. Ci tez beda wszystkim przeszkadzac?

            Nikomu, dopóki tylko chcą. Ale jeśli będą próbować realizować takie
            zachciewajki na poziomie wyższym niż obowiązujące ograniczenie prędkości, to
            tak, będą przeszkadzać. Do wyscigów służą tory wyścigowe a nie droga publiczna.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • Gość: ag "abs trzeba mieć w głowie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 00:33
          slyszlam to wiele razy i zgadzam się w pełni.
          Zimówki, abs-y, itp., poprawiają komfort jazdy, ale nie zastąpią na zdrowego
          rozsądku.
          Jak mam "coś" na zderzaku zwalniam minimalnie (nie hamuję). Zwykle działa.
          Pewnie pada wtedy pare niecenzuralnych słów pod moim adresem, ale przecież nie
          mam obowiązku przejmować się frustracjami i kompleksami obcych mi ludzi, skoro
          oni nie przejmują się zdrowiem i życiem innych.
    • Gość: Gość Podstawowy problem IP: *.aster.pl 14.03.06, 19:46
      Podstawowy problem kierowców w polsce to to, że zawsze znajdują
      usprawiedliwienie dla siebie. Wszyscy są winni tylko nie oni. Wszyscy inni są
      burakami i nie potrafią jeźdźic tylko ja potrafię itd. Ostatnio komedią była
      blokada puławskiej bo jakiś bonzo czarną bmw zapier... 150 km/h i się zabił. Kto
      jest winny... zła droga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka