iberia30
15.09.06, 21:49
Czas akcji: piatek pod wieczor
Miejsce akcji : wyjazd z os.Paderewskiego (okolice BP, Mc donald, Prakitker)
na A4 Wroclaw
Bohater: ciemna calibra o numerach SL -za kierownica koles w zoltym T-shircie
Wyjezdzam z osiedla na trase, wbrew pozorom mam trojkat wzgledem
wyjezdzajacych ze stacji rowniez na A4, przed znakiem ustepuje pierwszenstwa
czarnej astrze, ktora sie zatrzymala bo kierowca uznal iz to ja mam
pierwszenstwo, mrugam dlugimi, gosc ruszyl a koles z calibry po klaksonie.
Ze niby pierwszenstwo mialam a ja glupia blondi stoje i puszczam tego ze
stacji.
Wiec sluchaj cwoku z pieknej calibry: na drugi raz wlacze awaryjne, wysiade i
zapytam w czym masz problem?Chyba powinienes zglosic sie do okulisty i taka
rada na przyszlosc:jak jezdzisz nie po swoim miescie to zanim obtrabisz auto
lokalne to do jasnej cholery zwroc uwage na znaki.Ja wiem, ze pozornie droga
na ktorej byles ty i ja ma pierwszenstwo bo na taka wyglada ale TAK NIE
JEST.No chyba, ze trojkat oznacza pierwszenstwo to wtedy odszczekuje to co
napisalam.
I glowe dam sobie uciac, ze przyjezdza taki miszczu do siebie i opowiada
kumplom jak te baby jezdze, ze taka jedna zamiast jechac to stanela i komus
tam ustapila pierwszenstwa.I tak oto powstaja opowiesci z cyklu baba za
kierownica, myle sie?
p.s. nie mam nic przeciwko trabieniu na mnie pod warunkiem, ze faktycznie na
drodze zachowam sie glupio, wtedy chetnie klakson uslysze, bo przynjamniej da
mi to do myslenia gdzie i jaki zrobilam blad.