Dodaj do ulubionych

jak udowodnic, ze nie było stłuczki?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 10:49
po 5 miesiącach od zdarzenia pojawiło się wezwanie na policje w sprawie
rzekomej stłuczki. Sytuacja wygladała nastepujaco: mój samochód stoi pod
światłami na pasie do skrętu w lewo. Obok na pasie skrętu i jazdy wprost (pas
wyboru) stoi samochód bez kierunkowskazu. Ruszamy, ustawiam sie na środkowym
lewym pasie (wielkie skrzyżowanie), nagle klakson, pisk opon i w odległosci
metra z mojej prawej strony pojawia sie samochód, który przed chwila stał na
pasie wyboru (bez kierunkowskazu). Wymiana gestów (przeproszenia z mojej
strony - używam go niezależnie od winy i oceny sytuacji: podniesiony środkowy
palec tamtego kierowcy) i jedziemy dalej. Sytuacja w maire typowa dla ruchu
miejskiego, kazdy to przezył nie raz w Warszawie. Droga wolna wiec jade
dalej, po kilkuset metrach jakis samochód zajeżdza mi drogę z piskiem opon,
historia jak z filmu akcji... Ląduje na kokpicie, pasy wrzynaja mi sie w
żebra. Widze dwóch młodych ludzi na przednim siedzeniu stojacego w poprzek
jezdni samochodu. Boże, to napad - pojawia się w mojej głowie myśl. Wrzucam
jedynke i po krawężniku omijam ten samochód i jade dalej spogladając w
lusterko. Nie jada za mna więc zjeżdzam na najbliższy parking, trzęsę sie w
przekonaniu, ze uniknełam co najmniej pobicia czy kradzieży.Dociera do mnie,
ze to ten samochód ze skrzyzowania. Widocznie chcieli mnie przestraszyc...
Po 5 miesiacach otrzymuje wezwanie na policje i okazuje sie że nie tylko
popełniłam wykroczenie wjeżdzajac na środkowy pas to dodatkowo uszkodziłam
tamten samochód... Matko Boska! jak uszkodziłam? jakie wykroczenie? Jutro ide
na kolejne wezwanie, ma byc mi przedstawiony jakiś zarzut... Ale przeciez
wiem, ze nie doszło do zadnej stłuczki. Mój samochód nie jest uszkodzony.
Sręcałam jako jedyny samochód sygnalizujący skret, miałam prawo wyboru pasa.
Podejrzewam, ze ktoś chce wyłudzić pieniądze z mojego ubezpieczenia, bo
oczywiscie mam OC i AC, co zreszta widac bo samochód jest z "kratką",
firmowy. Jak mam udowodnić, ze nic sie nie stało, ze nie oddaliłabym sie z
ewentualnego miejsca kolizji bo to nie miałoby sensu przy leasingowanym
samochodzie? Płacę kilka tysiecy za ubezpieczenie więc po co miałabym unikac
odpowiedzialności? To jakis obłęd?
Obserwuj wątek
    • foreks Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? 20.09.06, 11:26
      ja bym to olal. niech oni mi udownodnia, ze cos przeskrobalem. policji mowisz,
      ze bzdura, TU komunikujesz, ze to proba wyludzenia i spisz spokojnie. jak maja
      rzekomych swiadkow, Ty przedstaw "swoich". i spisz dalej.
      • loanna1 Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? 20.09.06, 11:36
        ale ja nie mam świadków. Przecież nie będe teraz szukac czy kłamac... To byłoby
        zbyt naciągane. Prawde powiedziawszy to gdyby nie fakt, ze zajechali mi droge i
        naprawde porządnie przestraszyli to nawet nie pamietałabym o tym zdarzeniu.
        Mineło 5 miesiecy... ja juz nawet nie mam tego samochodu, leasing sie skończył
        i jeżdże juz kolejnym...
    • tiges_wiz Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? 20.09.06, 11:32
      a masz slady na samochodzie?
      jezeli masz oryginalne nienaprawiane czesci, to praktycznie nic ci nie zrobia.
      • loanna1 Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? 20.09.06, 11:39
        nie mam juz tego samochodu, śladów oczywiście nie było.
        • oz_ktm Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? 20.09.06, 12:23
          powiedza ze rozbiłas samochod, uciekłas i dlatego jezdzisz nowym ;D
          ja bym sie wogle nie martwil.
          1. mimo ze rzadzi PiS to i tak sad musi Ci udowodnic wine a nie Ty swoja niewinosc
          2. Kłamstwo ma krotkie nogi
          3. Prawda zawsze wyjdzie
    • mejson.e Skrajnie 20.09.06, 13:06
      Gość portalu: loanna1 napisał(a):

      "Sytuacja wygladała nastepujaco: mój samochód stoi pod światłami na pasie do
      skrętu w lewo. Obok na pasie skrętu i jazdy wprost (pas wyboru) stoi samochód
      bez kierunkowskazu. Ruszamy, ustawiam sie na środkowym lewym pasie (wielkie
      skrzyżowanie), nagle klakson, pisk opon i w odległosci metra z mojej prawej
      strony pojawia sie samochód, który przed chwila stał na pasie wyboru (bez
      kierunkowskazu)."

      Właśnie po to, by eliminować tego typu zagrożenia, stosuje się zasadę zajmowania
      skrajnego pasa po skręcie - Ty powinnas zająć skrajnie lewy, on prawy - nie
      byłoby ryzyka obtarcia. Później zmiana pasa z zachowaniem ogólnych zasad.

      Był też wątek na ten temat:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=48825492
      Co do zdarzenia, to nie wiem co co poradzić - po prostu mów prawdę, może tamci
      się poplączą w zeznaniach?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • loanna1 Re: Skrajnie 20.09.06, 14:24
        taka zasad obowiązuje gdy dwa lub wiecej samochodów chce skrecać, tymczasem on
        nie sygnalizował (kierunkowskaz) zamiaru skrętu wiec przyjełam, ze jedzie na
        wprost (stał na pasie skretu i jazdy wprost) a ja mam prawo wyboru pasa. To
        książkowy przykład (sprawdziłam w testach na prawko, pytanie nr 252 albo 253).
        Trzęsę sie z emocji bo nigdy jeszcze nie byłam przestepcą :-(((( Nawet kłamać
        nie potrafię! Taka nieżyciowa jestem.
        • szaser Bez wyboru 25.09.06, 10:01
          Jeśli miałaś dwa możliwe pasy do skrętu, to jadąc skrajnie lewym, po skręcie
          powinnaś kontynuować jazdę tylko i wyłącznie własnym pasem, a wybór pasa na
          środek i prawy należy do jadącego z twojej prawej strony. Pomiajam, że sąsiad z
          prawej nie właczył kierunkowskazu, bo dla mnie to jest bez znaczenia.
    • iberia30 spij spokojnie 20.09.06, 13:25
      od kiedy to neiwinny udowadnia swoja niewinnosc???To chyba jest na odwort choc
      w kaczolandzie wszystko jest mozliwe.
      Dzielna badz i daj znac jak sie historia skonczyla:-).
    • loanna1 no i bedzie sprawa w sądzie grodzkim 21.09.06, 13:09
      Juz wróciłam z policji. Nie przyznałam sie do kolizji. Gdybym to zrobiła to
      zapłaciłabym ponoc 500 zł za wykroczenie a szkodę pokryłoby ubezpieczenie. Ale
      nie chciałam uznać swojej winy, mało tego cały czas twierdziłam, ze nie doszło
      do zadnej kolizji. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam rysunek "poszkodowanego" z
      rzekomego miejsca stłuczki. Wynika z niego, ze wjechał mi w tylny prawy
      błotnik... Zażadałam oględzin samochodu i usłyszałam, ze miałoby to sens
      bezpośrednio po zdarzeniu bo juz nastepnego dnia rano samochód mógł mieć
      usunięte ślady kolizji! Czyli z góry przyjeto załozenie, że była próba zatarcia
      sladów! Ręce opadają... Poradziłam policjantowi, zeby skontaktował sie z
      autoryzowanym serwisem, który od nowości obsługuje ten samochód a on mi na to,
      zebym nie uczyła go jak ma prowadzić postepowanie.
      Kiedy wreszcie opowiedziałam o zajechaniu mi drogi kilkaset metrów dalej przez
      ten samochód i moim panicznym oddaleniu sie z tego miejsca - prawie mnie
      wyśmiał no bo na jakiej podstawie przyjełam, ze to moze być napad.? Na to ja
      jemu, ze kiedy w poprzek jezdni hamuje przede mna samochód a w środku siedzi
      dwóch młodych facetów to mam prawo przypuszczać, ze nie chodzi o podryw (mam
      córke w ich wieku)... że jedyna myślą, która przyszła mi do głowy to własnie
      napad. Gdyby przeciez chodziło tylko o zatrzymanie mojego samochodu to
      wystarczyło mnie wyprzedzić i np. machnąć reką. Dodałam także, ze gdyby w
      środku siedziała kobieta to (choć to bardzo schematyczne myślenie) pewnie nie
      uznałabym tego za napad tylko zwykłe zajechanie drogi. Ale pan policjant
      wygladał na nieprzekonanego. Zapytał sie dlaczego w takim razie nie zgłosiłam
      na 112 napadu! I jak głupia tłumaczyłam mu, ze byłam spanikowana, odjechałam ok
      150 metrów i wjechałam na parking mojej firmy. Nikt juz mnie nie gonił wiec
      skończyło sie tylko na trzęsawce. Po co miałam wzywać policje? Byłam juz
      bezpieczna.
      No i teraz będe sądzona!
      • iberia30 Re: no i bedzie sprawa w sądzie grodzkim-Paranoja 21.09.06, 14:02
        jak dla mnie PA RA NO JA.....rece opadaja.
        Nie zycze sobie aby za moje pieniadze pseudpolicja (bo w tym wypadku trudno te
        instytucje nazwac policja) bawila sie w tropienie rzekomej stluczki.....poza
        tym zastanawia mnie fakt:czemu dopiero teraz?????
        • loanna1 Re: no i bedzie sprawa w sądzie grodzkim-Paranoja 21.09.06, 14:40
          tez zadałam to pytanie: dlaczego tak późno? Facet powiedział, że dopiero na
          początku września udało sie ustalic właściciela auta (firma leasingowa). Bo to
          wszystko idzie droga słuzbowa, na piśmie. To rzeczywiście obłed bo tak naprawdę
          gdyby nie ta pogoń po rzekomym zdarzeniu to nawet bym nie pamiętała, ze tamtędy
          jechałam i ze ktos na mnie zatrąbił. A więc jak bronić sie przed takim
          oskarzeniem? Każdy inny kierowca moze zostać wezwany pewnego pięknego dnia na
          policje pod podobnym pretekstem. Jak udowodnić, ze do niczego nie doszło? albo,
          że nie było sie w tym miejscu o tej porze? Albo, ze uszkodzenie powstało w tych
          okolicznościach? Przecież wystarczy spisać numer jadącego obok samochodu,
          przyjrzec sie kierowcy, dogadać z jakimś "świadkiem" i potem tylko odbierac
          kase z jego ubezpieczenia. Przegrana sprawa...
          • tiges_wiz Re: no i bedzie sprawa w sądzie grodzkim-Paranoja 21.09.06, 15:37
            jeszcze sprawy nie przegralas. oni przygotowuja material dowodowy a nie oceniaja
            co sie stalo. standardowo sad decyduje o winie lub nie.
          • iberia30 Re: no i bedzie sprawa w sądzie grodzkim-Paranoja 21.09.06, 17:03
            loanna1 napisała:

            > tez zadałam to pytanie: dlaczego tak późno? Facet powiedział, że dopiero na
            > początku września udało sie ustalic właściciela auta (firma leasingowa).

            bzdura jakich malo, jak ma nuemry to klika w baze i widzi czyje jest auto.

            > Jak udowodnić, ze do niczego nie doszło? albo,
            >że nie było sie w tym miejscu o tej porze? Albo, ze uszkodzenie powstało w tych
            >okolicznościach?

            to nie TY masz udowadniac swoja niewinnosc ale oni Twoja wine.

            Trzymam kciuki i jestem dobrej mysli, MUSI byc DORBZE :-).

        • tbernard moje podejrzenie 25.09.06, 10:49
          Te buraki to milicjanci lub rodzinka milicjanta lub
          jakaś dobra znajomość. Celowo nie nazywam ich policjantami, bo
          u nas policji jeszcze nie ma, cały czas mamy PRL-owską milicję.
          Jeśli moje podejrzenia są słuszne, to masz przegrane na bank.
      • kodem_pl Spieprzylas sprawe... A psiarnia to psiarnia 23.09.06, 13:51
        Na to co pisze o swiadkach za pozno. Na ogledziny nie. Jezeli bedziesz miala
        sprawe mozesz udowodnic, ze blotnik nie byl lakierowany, wymieniany, dotykany.
        Chyba, ze byl np. wczesniej. A co do psa to juz wiesz dlaczego ludzie maja o
        nich takie, a nie inne zdanie. Ten mial zadanie trudniejsze niz suszenie i slabo
        mu idzie.
    • Gość: lulek Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 15:33
      cholera, rzeczywiście, kazdy moze dostać takie wezwanie. Nie wiem, co bym
      zrobił.wspułczuje, trzymaj sie,
      Moja znajoma powtarza od paru miesiecy:
      "nie pytaj kogo zaaresztowali dzis - zapytaj, kiedy przyjda po ciebie..."
      • Gość: kasia Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? IP: *.aster.pl 21.09.06, 18:25
        "Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam rysunek "poszkodowanego" z
        rzekomego miejsca stłuczki. Wynika z niego, ze wjechał mi w tylny prawy
        błotnik.."


        -jezeli on wjechał ci w tył samochodu to chyba to jest jego wina?
        • Gość: Qbek Re: jak udowodnic, ze nie było stłuczki? IP: 82.160.255.* 21.09.06, 20:02
          Napisz co to za samochód, najlepiej podaj numer rejestracyjny to go znajdę i walnę zdrowo jak na mnie wymusza, bo mam starego poldka do skasowania....a zresztą, dla własnej satysfakcji tak dla przyjemności bym im wpasował się w boczek...a co tam!
          Pozdrawiam i trzymaj się!
    • kodem_pl Przeciez jechalas z dwoma swiadkami 23.09.06, 13:48
      Nie pamietasz? Ojciec mial dosc podobna sytuacje, jednak troche rozna. Ktos
      wzial oskarzenie "z dupy", po prostu szukal frajera z sluzbowym autem. Nie
      przewidzial jednak, ze tata ma kolegow - swiadkow. Powtarzam obroncow
      moralnosci: zdarzenie bedace powodem oskarzenia nie mialo miejsca. Kto mieczem
      wiec wojuje, od miecza...
    • camel_3d wyludzanie odszkodowania 25.09.06, 10:09
      wystarczy zeby policja zmierzyla grubosc lakierowanejpowierzchni.
      to 1. druga rzecz. Oni musza pokazac zdjecia z wypadku (ze stluczki) w chwili
      kiedy do niej doszlo. to po drugie. Po trzecie jezeli miesce stluczki wskazane
      przez nich nie pokryje sie z domniemanymi oszkodzeniami na twoim samochodzie to
      nie pa problemu. Tylko nie daj sie w te gre wciagnac. Popros policje, zeby
      sprawdzila czy nie dostali oni juz wczesniej odszkodowania.
      To dosc czesty przypadek.
      • tbernard Re: wyludzanie odszkodowania 25.09.06, 10:57
        > nie pa problemu. Tylko nie daj sie w te gre wciagnac. Popros policje, zeby
        > sprawdzila czy nie dostali oni juz wczesniej odszkodowania.
        > To dosc czesty przypadek.

        Jaką policję? U nas jest ciągle milicja. Stawiam, że typy to kumple
        milicjantów.
        • Gość: japra Re: wyludzanie odszkodowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 08:45
          nie sugeruj się za bardzo policją. u nich na pewno nie obronisz swoich racji. oni muszą wyrobić statystykę, najlepiej żebyś od razu się przyznała i wszystko będzie cacy. ściągaj dokumentację od firmy leasingowej, papiery przekonują bardziej niż tysiąc słów! chyba są jakieś protokoły odbioru, załatw zaświadczenie że zdałaś samochód nie ruszany, może jeszcze można go znaleźć i zrobić oględziny. Jak tak postaraj się o zabezpieczenie dowodu rzeczowego (żeby kto inny go nie stuknął) weź dokumentację z której wynika, że leasing na tamten samochód się skończył i bierzesz następny wóz. To popiera Twoją wersję, nikt ci nie wmówi, że robisz coś "lewego".

          Złóż wnioski na piśmie o przeprowadzenie dowodów - opinia biegłego, czy auto nie było kasowane. Jak zrobisz to ustnie na policji, to powiedzą Ci ze to bez sensu, niczego nie zaprotokołują i nie wykażesz że składałaś taki wniosek. A tak w aktach będzie ślad i sąd będzie musiał powołać biegłego

          realnie masz szansę obronić się w sądzie, ale już teraz myśl i kombinuj, jak wykazać, że samochód jest bezwypadkowy.

          powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka