Dodaj do ulubionych

ile osób ginie przez video-radary...

IP: *.gorzow.mm.pl 10.10.06, 18:45
wszyscy jeździmy trochę szybciej niż wolno a ja w mieście zamiast patrzeć na
auta przede mną czy chodnik z pieszymi ciągle patrzę czy samochód za mną to
nie gliny z kamerą. Ile osób tak robi ? Ile osób zostanie rannych i zginie w
wypadkach, bo kierowca z obawy przed nagraniem na video-radar przygląda się
autu w lusterku ?
Obserwuj wątek
    • yeger_er Re: ile osób ginie przez video-radary... 10.10.06, 18:49
      Mam podobne przemyślenia. Gorzej jest poza miastem gdzie zamiast wypatrywać,
      przy dużej prędkości, potencjalnych niebezpieczeństw ze strony innych
      uczestników ruchu patrzę na prawe pobocze czy aby nie schował sie w krzakach
      patrol z radarem.
      • dwunastnica Re: ile osób ginie przez video-radary... 10.10.06, 20:50
        A na znaki nie patrzycie ? Tyle ich jest że nie można się połapać. I jakieś
        cyfry tam czasami popisane, hihi ....
        • emes-nju Re: ile osób ginie przez video-radary... 11.10.06, 10:55
          dwunastnica napisał:

          > A na znaki nie patrzycie ? Tyle ich jest że nie można się połapać. I jakieś
          > cyfry tam czasami popisane, hihi ....


          Nastepny swietoszek...

          Rozumiem, ze na zapomnianym przez drogowcow (polecam lekture: auto.gazeta.pl/auto/1,48316,3667949.html ) ograniczeniu do 30 km/h, obowiazujacym az do usr... smierci, zwalniasz do 30 km/h? Bo ja np. jade tak, jakby nic sie nie dzialo i pilnie wypatruje panow, ktorzy na zapomnianym znaku robia interes w imieniu budzetu panstwa :-/
          • dwunastnica Re: ile osób ginie przez video-radary... 11.10.06, 19:06
            Znów wyznawca teorii "to ja wiem z jaką prędkością tutaj można jechać".

            Tak jak ten koleś co jechał 100 km/h gdzie było 40 km/h i zabił 5 osób na
            przystanku.
            • emes-nju Re: ile osób ginie przez video-radary... 11.10.06, 20:13
              Nie, jestem wyznawca SOLIDNEGO, RZETELNEGO znakowania. A z tym w Pomrocznej,
              jak w przytoczonym artykule widac, kiepawo. No i sila rzeczy sa miejsca, gdzie
              faktycznie "wiem jak nalezy jechac" - vide "zapomniany" znak ograniczajacy
              predkosc z powodu zeszlorocznych prac przy naprawie pobocza.

              PS Pan z Focusa zabil, bo jechal ZA SZYBKO, a nie dlatego, ze przekroczyl
              administracyjnie ustalone ograniczenie. To wbrew pozorom zasadnicza, choc
              ulotna roznica - mozna jechac za szybko nie przekraczajac predkosci...
              • szczurwa Re: ile osób ginie przez video-radary... 17.10.06, 18:47
                Pan z focusa wyleciał w kosmos na koleinach, jakie od lat są w tym miejscu.
                Moim zdaniem na łąwie oskarżonych powinni jeszcze obok niego zasiasc
                odpowiedzialni za nalezyte utrzymanie tego odcinka drogi.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: ile osób ginie przez video-radary... 10.10.06, 21:10
      Gdybym nie wiedział do czego zdolni są nasi kierowcy, uznałbym ten post za głupi
      żart jakiegoś marnego prowokatora. Ale, niestety, chyba trzeba przyjąć, że jest
      to pisane na poważnie.
      • Gość: kasia Re: ile osób ginie przez video-radary... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 00:38
        Pisane na poważnie? Może. Ale naprawdę to problem tego kierowcy inicjującego
        wątek jest banalny. Wsytarczy, aby dał sobie spokój z tą prędkością. Z jednej
        strony cieszy go ona, z drugiej stresuje. Więc to nie policja, radary i nie inne
        okoliczności, ale on sam jest winien.
        • Gość: gość Re: ile osób ginie przez video-radary... IP: *.pgi.waw.pl 13.10.06, 10:35
          No bo tylko psychopata może jadąc w mieście skupiać uwagę na tym czy aby jadący
          za nim samochód nie ma kamery i go nie filmuje. To jakaś obsesja. Takim
          wariatom należałoby natychmiast uniemożliwiać prowadzenie pojazdów dożywotnio.
    • Gość: powalny :) Re: ile osób ginie przez video-radary... IP: *.gorzow.mm.pl 11.10.06, 09:00
      tak, tak wszyscy jadą 50 km/h tylko Ty tak pędzisz z zawrotną prędkością 66
      km/h jadąc do pracy po wyjechaniu z korka. wstyd ;) czy 66 zamiast 50 na
      dwupasmowej drodze to z 6-8 punktów i 300 - 500 zł ??? chyba zacznę patrzeć w
      lusterko :(
    • Gość: miecio Re: ile osób ginie przez video-radary... IP: *.aster.pl 11.10.06, 09:46
      Czy ci wszyscy święci są naprawdę tacy święci?, nigdy, przenigdy nie złamali
      kodeksu?, nawet jednego paragrafu?
    • mejson.e A wiesz, ile wolno? 11.10.06, 10:02
      Gość portalu: oki napisał(a):

      > wszyscy jeździmy trochę szybciej niż wolno a ja w mieście zamiast patrzeć na
      > auta przede mną czy chodnik z pieszymi ciągle patrzę czy samochód za mną to
      > nie gliny z kamerą. Ile osób tak robi ? Ile osób zostanie rannych i zginie w
      > wypadkach, bo kierowca z obawy przed nagraniem na video-radar przygląda się
      > autu w lusterku ?

      Większość kierowców jadąc "jak inni" nie ma pojęcia ... ile można w danej chwili
      jechać!
      Z reguły zakładają, że jadą szybciej niż wolno.
      I z reguły jest to prawda, ale czasami można się zdziwić.
      Nie tylko pojawiają się nowe znaki, ale czasami nie zauważamy tych stojących od
      dawna, a szczególnie nieobecności tych, których ... nie ma.

      Widzimy ograniczenie, ale czasami umyka nam np. mała uliczka, która je odwołuje.
      Wtedy człowiek stresuje się, że jedzie 90 na 70, a tak naprawdę można tam 100...
      Przykład - wyjazd z Raszyna w stronę Janek.

      Inny problem - przykład także w Jankach w stronę Krakowa - zabudowany, potem
      znak 70, potem koniec zabudowanego. No to gaz!
      Niesłusznie - do najbliższego skrzyżowania obowiązuje jeszcze 70, potem dopiero
      wolno 100...

      Wielu stresów uniknęlibyście, gdybyście jednak zastanowili się czasami, jaka
      jest dopuszczalna prędkość w danym miejscu i czy można tyle naprawdę jechać.

      A tak gonicie zderzak poprzednika gapiąc się na pobocza i w lusterko.

      Po co te nerwy?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • emes-nju Re: A wiesz, ile wolno? 11.10.06, 11:12
        mejson.e napisał:

        > Widzimy ograniczenie, ale czasami umyka nam np. mała uliczka, która je
        > odwołuje.
        > Wtedy człowiek stresuje się, że jedzie 90 na 70, a tak naprawdę można tam
        > 100...
        > Przykład - wyjazd z Raszyna w stronę Janek.


        Wlasnie dlatego jestem zagorzalym przeciwnikiem odwolywania znakow przez drogi. To sie moze sprawdzalo w latach 60., kiedy samochody z trudem przekraczaly 70 km/h i ich kierowca mial duzo czasu na kontemplacje urokow drogowego krajobrazu. Dzis, szczegolnie na trasach szybkiego (i, co wazniejsze, gestego jak jasna ch...) ruchu nie ma na to czasu. Poza tym ograniczenie jest odwolywane przez droge o jakiejs tam dlugosci - to co, jak mam watpliwosci, bo np. droga skreca zaraz za skrzyzowaniem mam wysiadac i mierzyc?!

        Dalsze Twoje tlumacznia sa zgodne z prawda, ale ABSOLUTNIE niezgodne z logika znakowania drog. Ma byc przejrzyscie, intuicyjnie i jednoznacznie. Zadnych zastanowien! Zadnych odwolan do przepisow zawartych w KD - ma byc jak najprosciej, bo na drogach nie ma czasu na zastanawianie sie i dywagacje.
      • edgar22 Re: A wiesz, ile wolno? 12.10.06, 10:55
        mejson.e napisał:

        > Inny problem - przykład także w Jankach w stronę Krakowa - zabudowany, potem
        > znak 70, potem koniec zabudowanego. No to gaz!
        > Niesłusznie - do najbliższego skrzyżowania obowiązuje jeszcze 70, potem dopiero
        > wolno 100...

        Zwykle się z Tobą zgadzam Mejsonie, ale tu się nieco mylisz.
        Znak "koniec terenu zabudowanego" odwołuje postawione wcześniej ograniczenie prędkości.
        Żeby nie być gołosłownym podaję cytat z rozporządzenia o znakach i sygnałach drogowych (www.softdesk.pl/znakidrogowe/ustawa.htm):

        27. 1. Znak B-33 "ograniczenie prędkości" oznacza zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4 i § 32, do miejsca:
        1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,
        2) umieszczenia znaku oznaczającego początek strefy zamieszkania,
        3) umieszczenia znaku oznaczającego początek lub KONIEC OBSZARU ZABUDOWANEGO.

        Pozdrawiam
        • mejson.e Re: A wiesz, ile wolno? 12.10.06, 11:14
          edgar22 napisał:

          "Znak "koniec terenu zabudowanego" odwołuje postawione wcześniej ograniczenie
          prędkości."

          Uuuups! ;-)

          Dobrze, że zinterpretowalem to w "ostrożną stronę"...

          Człowiek uczy sie przez całe życie!

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • kodem_pl Re: ile osób ginie przez video-radary... 11.10.06, 16:33
      Mam podobnie. W miescie bardzo czesto, na trasie patrze kto trzyma jaki dystans
      i jak "kopiuje" moje ruchy. Kiedys tak nei robilem, ale kilku kolegow i czlonkow
      rodziny zostalo nagranych to wole sie uczyc na cudzych bledach. Oczywiscie teraz
      mam przerwe w tej stresogennej pracy jaka jest jazda po polskich drogach, bo u
      Krolowej jestem chwilowo.
    • Gość: comitam Re: ile osób ginie przez video-radary... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 18:48
      OKI TO DUREŃ policja nie łapie za TROCHĘ
      • Gość: łapie Re: ile osób ginie przez video-radary... IP: *.gorzow.mm.pl 11.10.06, 19:56
        za 120 km/h na trasie Szczecin - Poznan ŁAPIE NIESTETY !!! I PUNKTY DAJE !!!
        WIEM TO !!! a przecież 80 % z nas tak jedzie. tylko nie wszystkich łapią.
        PEWNIE JESTES GLINA CO SIE ZACZYNA MARTWIC CO BEDZIE JAK KUPA LUDZI ULEGNIE
        WYPADKOM GDZIE KIEROWCA BĘDZIE MÓWIŁ " BO MYŚLAŁEM ŻE GLINY ZA MNĄ JADĄ I
        PRZYGLĄDAŁEM SIĘ AUTU W LUSTERKU "
        • t-omash Re: ile osób ginie przez video-radary... 17.10.06, 21:18
          cAPSLOCK cI SIE ZAWIESIL, CZY CO??
    • Gość: true Ale ty głupi jesteś IP: *.bredband.comhem.se 11.10.06, 21:16
      Gdybyś jeździł przepisowo to nie musiałbyś się stresować...
      Pewno napie..sz w mieście 80 km/h i masz INNYCH pretensje, że próbują zadbać
      o bezpieczeństwo twoich znajomych, nie wspominając o bliskich. Uwierz mi, że 50
      km/h w mieście to czasami aż za szybko.
      • des4 Re: Ale ty głupi jesteś 13.10.06, 10:53
        Ja tam jeżdzę z grubsza zgodnie z przepisami, chciaż jeśli jest np.
        ograniczenie do 50 km/h to zdarza mi się jechać 60. Prawda jest jednak tak, że
        za takie wykroczenia nikt nie ściga bo policja nigdy tak skrupulatnie nie
        egzekwuje przepisów zostawiając zawsze margines. Poza tym licznik zawze tych
        parę kilometrów dodaje niż się jedzie w rzeczywistości.

        Zasadnośc ustawiania określonych znakóew to zupełnie inna sprawa. Nie przeczę,
        że często brak tu logiki i zdrowego rozsądku, ja jednak wolę zwolnić nawet w
        tak miejscu niż kreować się na arbitra szos i narażać na dyskusje z policją.
        Dzięki temu po prostu jadę i nie zajmuję sie wypatrywaniem tajniaków, patroli
        czy innych ustrojstw....
      • emes-nju Re: Ale ty głupi jesteś 13.10.06, 11:45
        Gość portalu: true napisał(a):

        > Uwierz mi, że 50 km/h w mieście to czasami aż za szybko.


        Szczegolnie na bezkolizyjnej trzypasmowce...
      • zbig72 Re: Ale ty głupi jesteś 13.10.06, 14:46
        > napie..sz w mieście 80 km/h

        może cię to zaskoczy ale w wielu miastach w wielu miejscach można jechać 80-90
        km/h, a już używanie okreslenia "napie..sz" w stosunku do jazdy 80 km/h to
        jakiś absurd (to normalna prędkość na większości dróg - "napie.." ktoś kto
        jedzie 140-160 po innej drodze niż autostrada)

        coraz więcej decydentów idzie też po rozum do głowy i orientuje się ze można
        bezpiecznie jeździć powyżej magicznej 50 km/h która w większości wypadków tylko
        niepotrzebnie spowalnia ruch i zmniejsza a nie zwiększa bezpieczeństwo!

        50 km/h jest dobre ale na wąskich uliczkach w ścisłym centrum (albo i nawet za
        szybka, ana takiej Wilczej czy Wspólnej w Warszawie)
        • Gość: wariat Jesteś w błędzie kolego... IP: *.physchem.kth.se 13.10.06, 16:56
          Co tu dużo pisać, 80 km/h nie pozwoli Ci bezpiecznie jeździć po mieście.
          Miasto to teren zabudowany włączając w to drogi wielopasmowe. Ograniczenie musi
          uwzględniać wszystkie możliwe warunki drogowe. Będziesz jechał 80 km/h mając 3 m
          przed sobą i 3 m za sobą samochody? Mgnienie oka, gwałtowne hamowanie i
          pozamiatane. Dlaczego jestem za ograniczeniem prędkości samochodów? Prędkość z
          jaką porusza się samochód musi uwzględniać w kolejności: 1) włączanie się do
          ruchu innym użytkownikom (ile razy czekałeś bo ktoś jechał o 50 km/h za
          szybko?), 2) ustąpienie pierwszeństwa pieszym (mają bezwzględne pierwszeństwo na
          przejściach dla pieszych), 3) bezpieczeństwo innych użytkowników ruchu. Z jednym
          się zgadzam, można jechać szybciej jeśli nie jest to w sprzeczności z
          wymienionymi przeze mnie podstawowymi warunkami: nie ma przejść dla pieszych i
          nie ma odgałęzień dla włączających się do ruchu. 80 km/h jest na tyle dużą
          prędkością, że nie przewidują jej nawet crash-testy. Może w twoim samochodzie
          jest cicho i przyjemnie ale wierz mi ta prędkość w wielu przypadkach zabija,
          podczas gdy 50 km/h w większości samochodów to zwykła stłuczka. Krótko mówiąc
          pie..sz jak cały nasz dzisiejszy rząd. Ja chcę w Polsce bezpiecznie jeździć,
          nigdzie mi się nie spieszy. Jak są wąskie uliczki to jeździ się dużo wolniej niż
          50 km/h. Zresztą czego można się spodziewać po Warszawie, przecież to III świat
          jeśli chodzi o kulturę i PŁYNNOŚĆ jazdy.
          • kodem_pl Re: Jesteś w błędzie kolego... 14.10.06, 00:09
            Crash testy nie sa robione przy 80 bo one wlasnie maja symulowac zderzenie auta
            jadacego z mniej wiecej ta predkoscia w warunkach realnych. Praktycznie nie
            zdarzaja sie sytuacje, ze jedzie sie z dana predkoscia i to wlasnie z nia wali w
            przeszkode. Niemal zawsze (swiadomie lub nie) zwalniamy i jadac okolo 80 robimy
            to wlasnie do okolo 50-60km/h. Hamowanie, uderzenie w kraweznik, poslizg - to
            wszystko wytraca nasza predkosc...

            A to ze tobie sie nie spieszy jest godne pochwaly, wiekszosc jednak ludzi woli
            nie spedzac 2h na dojazd do pracy.
          • 1realista Re: Jesteś w błędzie kolego... 14.10.06, 13:03
            > Co tu dużo pisać, 80 km/h nie pozwoli Ci bezpiecznie jeździć po mieście.

            Pozwoli jesli jest własciwie rozwiązany układ drog i segregacja ruchu( izolacja poszczegolnych rodzajów ruchu). Do tego oczywiście solidne oznakowanie. Jesli chodzi o odlegośc 3 m przy 80 to nawet na autostradzie taki odstep jest zbyt mały.
    • emes-nju Podobno w Anglii 5500 w ciagu 10 lat... 13.10.06, 12:07
      auto.gazeta.pl/auto/1,48316,3682340.html
      • Gość: ooo Re: Podobno w Anglii 5500 w ciagu 10 lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.06, 14:18
        czy dobrzee przeczytałem ???

        King przyznaje, że kamery i fotoradary mają w Wielkiej Brytanii wielu zajadłych
        wrogów. Stowarzyszenie Brytyjskich Kierowców ocenia, że w ciągu dekady
        przyczyniły się one do śmierci 5500 osób. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        auto.gazeta.pl/auto/1,48316,3682340.html
    • tomek854 Re: ile osób ginie przez video-radary... 14.10.06, 18:25
      Ja jezdze po Szkocji. Tu w niebezpiecznych miejscach stoja fotokamery.

      No i np. jak wjezdzam na niebezpieczne skrzyzowanie, to patrze w
      lusterko 'strzeli,czy nie strzeli?'(Sa z fleszem).

      Juz kilkakrotnie sie na tym zlapalem, a od kiedy dostalem fote kiedy jechalem
      48 na ograniczeniu do 60 (bo ono podnosilo dopuszczalna predkosc o 5mil na
      godzine, ale nigdzie nie jest napisane, ze ciezarowek to nie dotyczy) to juz
      musze sie wrecz sila powstrzymywac od patrzenia w lusterko...
    • Gość: Lemur Re: ile osób ginie przez video-radary... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 17:12
      Ta Polska to dziwny kraj - wszędzie są wideoradary, ale akurat u nas zwiększają
      prawdopodobieństwo wypadków i przyczyniają się do śmierci pieszych.
      • uyu Re: ile osób ginie przez video-radary... 19.10.06, 01:34
        oki, bzdury pleciesz! Dorabiasz ideologie do wlasnej nieodpowiedzialnosci.
        Jazda samochodem, chocby najwygodniejszym i najlepiej wyposazonym, nie polega
        na posadzenia kupra w fotelu i drzemce. Dobry kierowca to nie ten ktory szybko
        jezdzi. To ten ktory w kazdej chwili wie co sie dzieje na drodze i odpowiednio
        reaguje. A dzis wielu ludziom pomieszalo sie i mysla, ze samochod to dyskoteka,
        kabina telefoniczna lub klub towarzyski, a przede wszystkim zewnetrza oznaka
        powodzenia w zyciu! zalosne
        • kodem_pl Re: ile osób ginie przez video-radary... 21.10.06, 18:06
          No wlasnie dzisiaj odwracamy sie od tego wizerunku. Auto przestaje byc obiektem
          kultu i staje sie narzedziem pracy. Dlatego pracujemy tez w aucie. Bo nikt nie
          jedzie, zeby jechac, tylko kazdy jedzie, zeby nie isc i zaoszczedzic czas. Jak
          ktos lubi przy tym sluchac muzyki? czemu nie. Jak ktos lubi gaworyc ze
          znajomymi? czemu nie. Ty oczywiscie, gdy jestes niewyspany to nie wsiadasz do
          auta, bo dobeze wiesz, ze spada Twoja wydajnosc umyslowa i koncentracja i nie
          chcesz narazac innych na niebezpieczenstwo.
          • uyu Re: ile osób ginie przez video-radary... 21.10.06, 23:39
            A tu sie mylisz. Jezdzilam lata cale, przewaznie sama, w dlugie i meczace,
            szczegolnie po Polsce, trasy. I chcialam czy nie musialam jechac, bo nie po to
            ustalalam spotkania z kontrahentami, zeby sie na nie spozniac. W aucie zawsze
            mialam duzo wody mineralnej, vitamine C do rozgryzania i czarna czekolade. Gdy
            padasz na nos, kawalek czekolady i rozgryziona witamina daja ci kopa na
            nastepne 300 km (na autostradzie).
            Gwoli informacji to ja jestem rodzaju zenskiego :))
            • micra w sprawie witaminy C i czekolady 23.10.06, 00:25
              hmm, pytam się poważnie, z tą czekoladą i witaminą C to prawda? Daje aż takie
              pobudzenie organizmu?

              Stosowałem inne metody, kawa chyba już nie działa, ostatnio stanąłem po prostu w
              zatoczce autobusowej w małej mieścinie, zdrzemnąłem się 20 minut na siedzeniu i
              ostatnie 100 km zrobiłem już w idealnym stanie...

              Możesz potwierdzić to co napisałaś? Akurat czekolada (czarna czy mleczna) jest
              mało praktyczna, bo w naszym klimacie szybko się roztapia w kabinie samochodu w
              dni słoneczne.
              • uyu Re: w sprawie witaminy C i czekolady 23.10.06, 00:49
                Potwierdzam ze na mnie dziala. Czekolada jest czarna. Jako przyklad podam
                podroz z Boulogne sur Mer do Torunia, ktora miala miejsce kilka lat temu w
                zimie w czasach gdy Lepper blokowal granice. Spotkanie w Toruniu mialam w
                niedziele o 15. Z Boulogne wyjechalam w sobote o 14. Warunki na drodze od
                polowy Niemiec byly okropne. Gesty snieg. W Polsce jeszcze gorzej a ja bez
                zimowych opon, bo na co to komu w bezsnieznym klimacie polnocnej Francji. Z
                Gniezna do Torunia - 22°C, snieg i szadz. Jechalam 35 - 40/h. W Toruniu bylam o
                7 rano. Nie bylo mowy o tym zeby pospac, bo w hotelu szalala jakas wycieczka
                emerytow z Niemiec. No i w koncu byl dzien. O 15 spotkanie, sprawdzenie
                prototypow, wlozenie ich do auta i do hotelu wyspac sie do poniedzialku.
                Wlaczam TV i okazuje sie ze blokuja granice. Za walizy, do auta a w wyobrazni
                widok Hollyday Inn w Niemczech za Slubicami. Dojezdzam. Hotel pelen, bo wszyscy
                wiali tak jak ja. Jade dalej na czekoladzie i witaminie C. Znalazlam motel w
                Hannoverze. Ten przy autostradzie. Prysznic i do lozka. Nie moge zasnac. Chyba
                za duzo czekolady i vitaminy albo juz to stadium zmeczenia, ze juz nawet spac
                nie mozna. Po godzinie jednak zasnelam, po kwadransie snu telefon, bo, gamon,
                nie wylaczylam komorki. Po spaniu. Po czterech godzinach wylegiwania sie bez
                snu zwijam manatki i jade dalej. Do Boulogne dojezdzam o 6 rano. Po 64
                godzinach i 2700 km padlam na dziob. Maz wsiadl w pociag zeby przywiezc mnie i
                moje auto do Lille. Potem spalam poltora dnia :))
                • micra Re: w sprawie witaminy C i czekolady 23.10.06, 10:22
                  Hmm, dzięki za informację, sprawdzę jak to działa. Dotychczas w wyjątkowych
                  sytuacjach ratowałem się pseudoefedryną co dawało mi spokojnie siły na
                  najdłuższe trasy, a chciałem spróbować czegoś łatwiej dostępnego i bardziej
                  naturalnego. Może po prostu spróbuję samej witaminy C z kawą, która to wypłukuje
                  witaminę z organizmu.

                  Ciekawe.

                  Moje trasy są dużo krótsze i po gorszych polskich drogach, tak więc jednorazowe
                  maksimum to około 1300-1400 km.
            • kodem_pl Re: ile osób ginie przez video-radary... 23.10.06, 00:45
              Sorry za pisanie jak do faceta, nick ani tekst posta nie dal mi szans na
              domyslenie sie:-D

              Wiem, ze tak jak nikt normalny nie zostawiasz samochodu, gdy jestes niewyspana.
              Wlasnie o to w tym chodzi. Nawet po dawce czekolady i witaminy C nie bedziesz
              tak 'zwawa' jak po 'dospaniu' sie. A mimo to prowadzisz. Chcialem tylko pokazac,
              ze tolerujesz u siebie pewnie 'niebiezpieczne' zachowania, a u innych je
              krytykujesz.
              • uyu Re: ile osób ginie przez video-radary... 23.10.06, 00:54
                Nic sie nie stalo :)) przyzwyczailam sie.
                Co do "niebezpiecznych zachowan" to moj post o podrozy Boulogne-Torun wjakis
                tam sposob wytlumaczy pewne zachowania do ktorych zmusza nas sytuacja. W
                tamtym wypadku nie mialam wyboru. Nie moglam stanac na parkingu bo bylo zbyt
                zimno. Gdybym zasnela zamarzlabym. Wiec do przodu i tyle. To wlasnie w takich
                ptzypadkach ma pomagac vzekalada i witamina.
                W normalnych warunkach daje sobie cas, zatrzymuje sie, rozprostywuje gnaty i
                pale papierosy. I choc duzo pale to nigdy w samochodzie.
                • stefan4 Re: ile osób ginie przez video-radary... 23.10.06, 02:09
                  uyu:
                  > moj post o podrozy Boulogne-Torun [...] nie mialam wyboru. Nie moglam stanac
                  > na parkingu bo bylo zbyt zimno. Gdybym zasnela zamarzlabym. Wiec do przodu i
                  > tyle.

                  Rozumiem, że między Boulogne a Toruniem nie ma ani jednego hotelu, motelu czy
                  pensjonatu?

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • uyu Re: ile osób ginie przez video-radary... 23.10.06, 02:30
                    Bylo i jest ich nawet dosc sporo, tyle, ze wszystkie zapchane. Szkoda, ze nie
                    towarzyszyles mi w tej przejazdzce. Zreszta pisalam o tym wyzej.
                • kodem_pl Re: ile osób ginie przez video-radary... 23.10.06, 11:37
                  Haha, ale Ty nadal nie rozumiesz. Ja absolutnie nie krytykuje! Kazdy z nas
                  wsiada do auta czasami po nieprzespanej nocy pelnej... czegokolwiek, czasami po
                  klotni z zona/matka/kochanka, czasami po zwolnieniu z pracy itp. I do tego nikt
                  sie nie czepia, bo przeciez auto ma byc narzedziem. Dlatego tez nie czepiam sie
                  ludzi rozmawiajacych przez komorki z estawu h-f, albo sluchajacych muzy.
                  • uyu Re: ile osób ginie przez video-radary... 24.10.06, 00:01
                    hahahah ja tez nie krytykuje:))) a co myslisz o samochodach z megabasami na
                    caly regulator? Czy ich kierowcy sa w stanie uslyszec sygnaly dzwiekowe innych?
                    Watpie. Przez dwa lata mieszkalam w takim "dzwiekowym" piekle. Wrogowi nie
                    zycze. Za to sama slucham, a jakze! Ale staram sie slyszec innych i im nie
                    narzucac mojej muzyki. Kwestia taktu. Co do telefonow, to stwierdzono, ze ich
                    uzywanie nawet ze sluchawkami i tak powoduje znaczne rozproszenie uwagi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka