Gość: lupo
IP: 141.39.41.*
16.04.03, 10:56
Po przeczytaniu calej tej dyskusji czuje sie kompletnie bezsilny, gdy chodzi
o podejmowanie sie tlumaczenia kiedykolwiek czegokolwiek komukolwiek.
Surrealistyczne wizje spoleczenstw przedstawione dotychczas w niektorych
powiesciach sa niczym w porownaniu z obserwacjami dnia codziennego
polskiego kierowcy.
Jeszcze ciekawsze jest zapoznanie sie ze sposobem
myslenia tegoz. Tutaj nawet doswiadczony psycholog i socjolog musi
sie poddac. Cala jego wiedza zdobyta na uniwersytecie przyda sie jedynie
do analizy zachowania ukochanego psa, bo ten jest przewidywalny
w swoich reakcjach.
Apeluje do gron profesorskich , aby sie tymi sprawami zainteresowaly
w calej rozciaglosci i moze powolaly nowy wydzial na dobrym
uniwersytecie - " Wydzial Psychologii Psychiatrii Profilaktyki i Terapii
dla Uczestnikow Ruchu Drogowego ".
A, czy nie latwiej jezdzic w zgodzie z przepisami, zdrowym rozsadkiem,
instynktem zachowania wlasnego ( przynajmniej ) zycia i zdrowia ?
pzdr,
lupo