Dodaj do ulubionych

debile na rowerach ruszyli.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 21:05
jak co roku zaczyna się wysyp debili na rowerach, bez żadnego oświetlenia. Ile
taka lampka z tyłu i z przodu może kosztować? 20PLN? Gdzie policja?
Obserwuj wątek
    • stefan4 Oko w oko z Wielką Stopą na Pedale Gazu 14.03.07, 22:42
      Droga z Przodkowa do Kartuz (Pomorze), trochę kręta i takiej szerokości, że
      samochód nie może wyprzedzić roweru (a co dopiero furmanki) nie wjeżdżając
      więcej niż połową swojej szerokości na pas dla ruchu w przeciwną stronę. Ja
      jadę rowerem od Kartuz ze 40 km/h
      • Gość: :)))) Re: Oko w oko z Wielką Stopą na Pedale Gazu IP: *.acn.waw.pl 15.03.07, 01:51
        No to opiszę Wam moją przygodę, po której trzęsły mi się ręce. Noc, mżawka. Przejeżdżam przez wieś.
        Droga kręta i 40 km/h to aż nadto. Na końcu wsi prosta. Nie przyspieszam, bo z przeciwka nadjeżdżają
        dwa TIRy oświetlone jak choinki. Pas pomarańczowych lampek na burcie etc. Powódź światła powoduje,
        że nic poza blaskiem nie widać. W powietrzu wisi mgiełka wodna. Ja przytulam się do pobocza. TIRy
        przelatują. W oczach tańczą mi jeszcze świetlne kółka gdy, ciągle sam nie wiem dlaczemu, odbijam do
        środka drogi i ...mijam dwóch facetów na rowerach, model stealth! Kapotki w kolorze asfaltu, w
        rowerach starannie wybite wszystkie odblaskówki, części chromowane poczernione smarem i rdzą. No,
        ninje jak pragnę zdrowia! Nie zgarnąłem ich cudem. Żyją dzięki temu, że oślepiony i dobrze nie
        widzący drogi postanowiłem, że bezpieczniej jechać środkiem. Żyją podarowanym życiem. Ciekawe, czy
        to wiedzą?
        • Gość: Kokeeno Re: Oko w oko z Wielką Stopą na Pedale Gazu IP: *.crowley.pl 15.03.07, 08:02
          A to nie standard? W piątki wieczór na krajowych drogacj powiawiają się zawiani
          rowerzyści, obowiązkowo bez świateł (bo po co? przeca oni widzą oświetlone
          samochody) a jak komuś dopisuje fantazja to jeszcze pojedzie sobie pod prąd, bo
          mu wygodniej...
        • klemens1 Jesteś ślepy 16.03.07, 08:06
          Wg Jane14 rowerzystów i pieszych doskonale widać w każdych warunkach
          atmosferycznych i o każdej porze dnia i nocy. Zastanów się nad sobą czy
          powinieneś siadać za kółkiem, jeżeli nie jesteś w stanie zauważyć
          nieoświetlonego rowerzysty w nocy przy mżawce i oślepiany reflektorami TIRów.
      • edgar22 Re: Oko w oko z Wielką Stopą na Pedale Gazu 15.03.07, 07:56
        stefan4 napisał:
        > Do Kartuz nie prowadzi wprawdzie żadna autostrada, ale można się tam bez trudu
        > dostać drogami całkiem przyzwoitymi ze spalinowego punktu widzenia. Nie ma
        > konieczności wleczenia się za traktorem po drodze lokalnej, która właśnie
        > służy traktorom i innym powolnym maszynom.

        Debila, który chciał Cię rozjechać nawet nie próbuję tłumaczyć. Sam występuję
        dość często w roli rowerzysty, więc wiem, o czym piszesz.
        Chciałem tylko zaznaczyć, że nie jest to jakaś wiejska droga, na której bywają
        tylko traktory i furmanki. Droga, o której piszesz jest jednym z dwóch dojazdów
        z Trójmiasta do Kartuz. Z centrum Gdańska jest bliżej przez Żukowo, ale z Gdyni,
        Sopotu i północnej połowy Gdańska jeździ się właśnie przez Przodkowo.
        Kiedyś również jeździłem tędy rowerem, ale z uwagi na obecny ruch samochodowy i
        jej niezbyt dużą szerokość, nie pojawiam się na tej trasie z uwagi na swoje
        bezpieczeństwo.
        • stefan4 Re: Oko w oko z Wielką Stopą na Pedale Gazu 15.03.07, 09:33
          edgar22:
          > Z centrum Gdańska jest bliżej przez Żukowo, ale z Gdyni, Sopotu i północnej
          > połowy Gdańska jeździ się właśnie przez Przodkowo.

          Kiedy jadę samochodem do Kartuz (z Zaspy), to zwykle dojeżdżam do Miszewa,
          skręcam w szosę z Gdyni, JADĘ PROSTO na krzyżówce na Przodkowo i dojeżdżam do
          Żukowa. Dalej tak jak ci z centrum Gdańska. Nadrabiam kilka kilometrów (nie
          chce mi się liczyć, ale na pewno kilka a nie kilkanaście) ale drogę mam znacznie
          bardziej samochodową.

          edgar22:
          > Kiedyś również jeździłem tędy rowerem, ale z uwagi na obecny ruch samochodowy
          > i jej niezbyt dużą szerokość, nie pojawiam się na tej trasie z uwagi na swoje
          > bezpieczeństwo.

          No to którędy jeździsz z Gdańska na Kaszuby?

          Przepraszam za wczorajszy emocjonalny ton postu, ale to było na gorąco po
          intensywnej walce o życie z powodu, że jakiś dynamiczny miał sraczkę
          wyprzedzaczkę na wąskiej drodze. Teraz potwierdzam to, co napisałem w końcówce:
          takie zachowanie kierowców zdarza się w naszych stronach rzadko. Przypuszczam,
          że procent kierowców tak jeżdżących jest niższy niż procent nieoświetlonych
          rowerzystów.

          Ja się nie ruszam bez sprawnego jasnego oświetlenia nawet w dzień, bo jakaś
          drobna przygoda łatwo może spowodować, że przejażdżka przeciągnie się do
          wieczora. Kiedyś (dawno) wybrałem spędzenie nocy w lesie pod krzakiem zamiast
          jazdy do domu po ciemku (z powodu awarii prądnicy), choć było niedaleko, jakieś
          30km.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • edgar22 Z Trójmiasta na Kaszuby rowerem? Ciężko. 15.03.07, 09:58
            stefan4 napisał:

            > Żukowa. Dalej tak jak ci z centrum Gdańska. Nadrabiam kilka kilometrów (nie
            > chce mi się liczyć, ale na pewno kilka a nie kilkanaście) ale drogę mam
            > znacznie bardziej samochodową.
            Tak, ale nie tylko dłuższą, ale i bardziej zakorkowaną. Nie można wymagać od
            kierowców, żeby zrezygnowali z korzystania z dróg szybszych.

            > No to którędy jeździsz z Gdańska na Kaszuby?
            Na rowerze jeżdżę po trójmiejskich lasach, a za obwodnicą po polach i drogach
            między Osową i Rębiechowem. Jeśli gdzieś dalej, to korzystam z dróg polnych i
            innych nie zawalonych samochodami. Na przejażdżkę rekreacyjną (o ile się nie
            jeździ szosówką) to wystarczy, ale żeby w miarę szybko dotrzeć rowerem np. do
            Kartuz trzeba już nie. Przyznam się, że na dzisiaj nie widzę żadnej porządnej
            asfaltowej drogi na Kaszuby, z której mógłbym skorzystać (na rowerze) bez
            narażania życia. Kiedyś widocznie mi to mniej przeszkadzało, bo śmigałem i do
            Kartuz i dalej. A też nie było lekko. Dzisiaj myślę, że to byłaby makabra.
            • stefan4 Re: Z Trójmiasta na Kaszuby rowerem? Ciężko. 15.03.07, 10:35
              edgar22:
              > Nie można wymagać od kierowców, żeby zrezygnowali z korzystania z dróg
              > szybszych.

              No to mają wybór:
              o- droga szersza, ale bardziej zakorkowana, albo
              o- droga W ZASADZIE mniej zakorkowana, ale służąca głównie maszynom rolnym.
              Na tej drugiej być może pojedziesz szybciej, ale jest ryzyko, że pojedziesz
              bardzo wolno. I kiedy coś takiego się zdarzy, to NIE WOLNO naprawiać
              konsekwencji własnej decyzji kosztem bezpieczeństwa tych, którzy tam są u siebie.

              edgar22:
              > Na rowerze jeżdżę po trójmiejskich lasach, a za obwodnicą po polach i drogach
              > między Osową i Rębiechowem.

              No, to ja mam większą potrzebę rozmachu i szerokich przestrzeni... I czasem do
              tych szerokich przestrzeni muszę po prostu dojechać. Do Kartuz przez Przodkowo
              mam ok. 2 godziny drogi (bo tam jest pod górę i zwykle pod wiatr)
              • edgar22 Obie drogi są takie same. (prawie) :) 15.03.07, 10:57
                stefan4 napisał:

                > o- droga W ZASADZIE mniej zakorkowana, ale służąca głównie maszynom rolnym.

                Wg mnie te dwie drogi różnią się tylko szerokością i formalnym zaszeregowaniem -
                jedna to krajówka (ale też tylko na odcinku Miszewo-Żukowo), druga lokalna. Ale
                rodzaj użytkowników, jacy się po nich poruszają jest identyczny. I na jednej i
                na drugiej w równym stopniu można się natknąć na traktor. Obie w równym stopniu
                wykorzystywane są jako dojazd do Kartuz z Trójmiasta.

                > NIE WOLNO naprawiać konsekwencji własnej decyzji kosztem bezpieczeństwa
                Oczywiście. Na każdej drodze.
    • jarod17 Re: debile na rowerach ruszyli. 15.03.07, 12:20
      Ci co po nocach ich widujecie to nie rowerzysci to pijaczki z wioski, albo inni
      nie swiadomi uzytkownicy drog. Oni tylko jada na rowerze ale rowerzystami to nie
      sa...
      Ja zawsze staram sie wspolpracowac z autami ale jak ktos mi przejezdza 20cm od
      kierownicy to wyjezdzam na srodek swojego pasa sorry winetou
      Jak jade autem staram sie nie pchac na 3-ciego, tez mnie wkurzaja stelath bikerzy
    • user0001 Re: debile na rowerach ruszyli. 15.03.07, 20:27
      > jak co roku zaczyna się wysyp debili na rowerach, bez żadnego oświetlenia.

      Generalizujesz. Dojeżdżam rowerem do pracy niezależnie od pory roku i pogody. W
      stosunku do tego co było w początkach lutego, na codziennej trasie pojawiło się
      tylko kilka nowych twarzy, ci ludzie jeżdżą przed zmrokiem!

      Możesz odnosić wrażenie, że jest więcej nieoświetlonych rowerzystów, gdyż nawet
      dobrze wyposażeni rowerzyści włączają światełka i zakładają kamizelki dopiero o
      zmierzchu, a nie jeżdżą non-stop w zielonych kubraczkach z migaczami, jak robi
      się w grudniu i styczniu.

      > Gdzie policja?

      We wsiach i małych miasteczkach wszyscy się znają. Policjant nie będzie ganiać
      sąsiadki (zwykle w podeszłym wieku). Naraziłby się na śmieszność i dezaprobatę
      społeczności lokalnej.
      • kozak-na-koniu Re: debile na rowerach ruszyli. 15.03.07, 20:47
        Ja pracuję na wsi i od około dwóch tygodni prawie codziennie przed południem
        widuję jak panowie Niebiescy zasadzają się, za każdym razem w innej wsi i polują
        "z zasiadki" z radarem. Wieczorami natomiast, oprócz rowerzystów (niekoniecznie
        wracających spod sklepu, często trafiają się także radiomaryjne babcie), mocno
        przeszkadzają mi dzieci trenujące jazdę na łyżworolkach.
        • kozak-na-koniu Re: debile na rowerach ruszyli. 15.03.07, 20:52
          Zapomniałem "zapodać" ciekawostki: kilka dni temu, około godziny 8 rano
          widziałem aktywny patrol przy wiejskiej drodze (teren zabudowany) a około 2
          godziny później widziałem ich pusty radiowóz, stojący przy pobliskiej szkole.
          Pewnie robili gó..arzom jakąś pogadankę, czyli "upiekli dwie pieczenie przy
          jednym ogniu".
    • Gość: gość Re: debile na rowerach ruszyli. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.07, 17:43
    • Gość: gość Re: debile na rowerach ruszyli. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.07, 17:56
      Witajcie! Opiszę mój przypadek. Dziś w godzinach popołudniowych (widoczność
      dobra, brak opadów) jadę sobie rowerkiem (oświetlonym) po moim małym
      miasteczku. Będą mijać mnie dwa samochodki. Ten z tyłu zaczyna wyprzedzać
      wlokącego się. Ma jeszcze mnóstwo miejsca. Spokojnie skończyłby manewr zanim by
      się ze mną zrównał. Ale wtedy, gdy wyprzedzający ma już zakończyć manewr
      (zjechać na prawy pas) "wlokący się" dodaje gazu, aż mu para z uszu poszła. Ja
      przyciskam się do krawężnika (wysokiego). Wyprzedzający trąbi i mija mnie
      przyklejony do lakieru "wlokącego się", po czym odpuszcza wyprzedzanie i wraca
      za "wlokącego się'. Co wy na to?
    • Gość: re Re: debile na rowerach ruszyli. IP: *.icm.edu.pl 16.03.07, 23:56
      Debil to jestes ty, lamusie. Zaloze sie, ze mamusia ci nie kupila rowerku i nie
      miales okazji sie nauczyc. Wszystkie dzieci umialy, a ty nie i teraz masz kompleksy.
      • stefan4 Re: debile na rowerach ruszyli. 17.03.07, 10:31
        re:
        > Debil to jestes ty, lamusie.
        [...]

        Spokojnie. Nie wpisuj się w obyczaje kierowców, w ten ich ,,road rage''. Oni
        mają powód, bo przesiadywanie za kółkiem blachosmroda wyzwala najgorsze
        skłonności i ich opanowanie wymaga wielkiego wysiłku. Jeśli jeździsz na
        rowerze, to Ty nie masz takiego usprawiedliwienia. Powinieneś czerpać
        satysfakcję z samej jazdy, a nie jak oni ze zwymyślania innego użytkownika
        drogi. Noblesse oblige, chłopie, więc zachowuj się jak dżentelmen wśród hołoty.
        Nie odpowiadaj bluzgiem na bluzg.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • babaqba Re: debile na rowerach ruszyli. 24.03.07, 00:00
          stefan4 napisał: (...)
          >Powinieneś czerpać
          > satysfakcję z samej jazdy (...)

          Czy "czerpanie" etc. z jazdy obok setek ciężarówek i innych smrodów, po drodze międzymiastowej lub
          ulicy w mieście nie wyczerpuje znamion masochizmu albo ograniczenia umysłowego? Jak widzę takiego
          zawodnika, który ochlapany od stóp do kolorowego kasku, uparcie popyla w deszczu i smrodzie
          wydechów pomiędzy TIRami, to nie mam złudzeń: wariat. Rowerkiem można w weekend po parku czy
          po lesie pojeździć godzinkę. Na szosie to (nie musisz wybaczać) czysty kretynizm.
          • stefan4 Re: debile na rowerach ruszyli. 24.03.07, 00:25
            babaqba:
            > Czy "czerpanie" etc. [...] nie wyczerpuje znamion masochizmu albo ograniczenia
            > umysłowego?
            [...]
            > nie mam złudzeń: wariat.
            [...]
            > czysty kretynizm.

            O, widzisz, Re, o tym właśnie mówiłem. Chyba Ty, rowerzysta, nie chcesz się
            wpisywać w taki samochodowy sposób odreagowania stresu, prawda?

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • user0001 Re: debile na rowerach ruszyli. 25.03.07, 09:35
            babaqba napisała:

            > Rowerkiem można w weekend po parku czy po lesie pojeździć godzinkę.
            > Na szosie to (nie musisz wybaczać) czysty kretynizm.

            W weekend mogę sobie po parku (kampinoskim narodowym) pojeździć. I nie godzinkę,
            ale raczej pięć (godzinę zajmuje mi dojechanie do i powrót z kampinosu).

            Ale w tygodniu jeżdżę użytkowo. Najkrótszą trasą z domu do pracy. W upale,
            ulewie, przy wietrze który zrywa linie enrgetyczne, w śnieżycy a także 10
            stopnowym mrozie. Ty możesz w tym widzieć kretynizm, dla mnie jest to sposób na
            dostanie się z punktu A do punktu B. Niezależny od korków i wyczerpanych
            akumulatorów.

            To prawda, zdarza mi się, że przyjadę do pracy mokry lub ubłocony. Ale po
            zostawieniu rowerowego kostiumu w szatni i szybkim prysznicu jestem świeższy od
            tych co przyjechali na 4 kółkach.

            I nie pisz mi, że jazda na rowerze do pracy to strata czasu. Ten sam czas który
            musiałbym poświęcić na prysznic przed wyjściem do pracy, zajmuje mi prysznic w
            pracy. A czas spędzony na rowerze z powodzeniem zastępuje mi inne ćwiczenia
            aerobowe które musiałbym wykonywać aby utrzymać się w formie.

            Pozdrawiam,
            Rowerzysta
          • robertrobert1 Re: debile na rowerach ruszyli. 25.03.07, 19:55
            babaqba napisała:

            > Czy "czerpanie" etc. z jazdy obok setek ciężarówek i innych smrodów, po
            drodze
            > międzymiastowej lub
            > ulicy w mieście nie wyczerpuje znamion masochizmu albo ograniczenia
            umysłowego?

            Zdecydowanie nie. Jezdzac po drodze miejskiej nie czerpie przyjemnosci lecz
            tylko dojezdzam do celu.

            > Jak widzę takiego
            > zawodnika, który ochlapany od stóp do kolorowego kasku, uparcie popyla w
            deszcz
            > u i smrodzie
            > wydechów pomiędzy TIRami, to nie mam złudzeń: wariat.

            Ja takie samo mam zdanie o kierowcach stojacych po 2-3 godziny w korkach.

            > Rowerkiem można w weekend
            > po parku czy
            > po lesie pojeździć godzinkę.

            A na szosowc rowniez mam trenowac po lesie? Toz to wowczas bylby kretynizm,
            nieprawdaz?

            > Na szosie to (nie musisz wybaczać) czysty kretyniz
            > m.

            Gdyby kierowcy traktowali droge jako dobro wspolne to wowczas widok trenujacych
            szosowcow nikogo by nie dziwil...tak jak we Wloszech.
            • Gość: zdzichu Droga - wspólne dobro? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 12:14
              Mam wątpliwość - czyje to dobro wykonywane przez płacących akcyzę paliwową (
              7%) , płacących podatki i ubezpieczenie użytkowników pojazdów samochodowych.

              Mam wątpliwość czy drogę wojewódzką można znakować szlakiem rowerowym ?!

              Mam wątpliwość czy droga bez przewidzianego miejsca dla rowerzysty, bez pobocza
              można nazwać drogą ?!
              "Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
              1) droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni,
              pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów,
              łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym
              się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju
              pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia
              zwierząt;"

              W ten oto sposób dotychczasowe dziadowskie drogi zamieniają nam w ścieżki
              rowerowe ??
              pozdr
              • user0001 Re: Droga - wspólne dobro? 26.03.07, 12:52
                Nie ma ścieżek rowerowych, są DROGI DLA ROWERÓW!!!

                A co do szlaków rowerowych, to czemu nie mają być prowadzone drogą wojewódzką,
                skoro żółty szlak z Modlina do Czeczotek, ma fragment poprowadzony po drodze
                krajowej 85?
                • Gość: Zdzichu Re: Droga - wspólne dobro? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 17:22
                  Szlaki dla rowerów niech będą prowadzone DROGAMI dla rowerów.

                  Jeśli na drodze, która nie posiada pobocza, wydzielonego pasa dla rowerzystów i
                  pieszych wytycza się szlak rowerowy to jest wprowadzanie rowerzystów w błąd.
                  Uważam to za celowe stworzenie zagrożenia w ruchu - wprowadzenie rowerzystów
                  pomiędzy mknące TIR-y.

                  Drogi dla rowerów i pieszych poza obszarem zabudowanym winny być prowadzone z
                  dala od jezdni - tak jak w cywilizowanych krajach a nie udawać postępu przy
                  okradaniu innych użytkowników dróg.
                  pozdr
              • robertrobert1 Re: Droga - wspólne dobro? 26.03.07, 21:49
                Gość portalu: zdzichu napisał(a):

                > Mam wątpliwość - czyje to dobro wykonywane przez płacących akcyzę paliwową (
                > 7%) , płacących podatki i ubezpieczenie użytkowników pojazdów samochodowych.

                Jesli masz watpliwosc to pragne cie poinformowac iz:
                1. akcyza paliwowa idzie na remont drog zniszczonych wlasnie przez te pojazdy
                samochodowe. Chyba zgodzisz sie ze mna, ze rower praktycznie wcale nie niszczy
                drogi utwardzonej, nieprawdaz?
                2. Ubezpieczenia pojazdow samochodowych ida na pokrycie szkod spowodowanych
                przez samochody. Czy rower jest wstanie zniszczyc znak drogowy, latarnie czy
                tez bariere energochlonna?

                >
                > Mam wątpliwość czy drogę wojewódzką można znakować szlakiem rowerowym ?!

                A ja nie gdyz drogi lokalne czesto sie laczy drogami wojewodzki a przeciez po
                drogach lokalnych prowadzi sie szlaki rowerowe wiec jak sobie wyobrazasz
                przejazd z jednej drogi lokalnej na druga droge lokalna?


                >
                > Mam wątpliwość czy droga bez przewidzianego miejsca dla rowerzysty, bez
                pobocza
                >
                > można nazwać drogą ?!

                Mozna. Przeczytaj nizej.

                > "Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
                > 1) droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni,
                > pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów,
                > łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym
                > się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju
                > pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia
                > zwierząt;"
                >
                > W ten oto sposób dotychczasowe dziadowskie drogi zamieniają nam w ścieżki
                > rowerowe ??

                Blad! Nie ma pojecia "sciezki rowerowej".
                > pozdr
                • Gość: Zdzichu Re: Droga - wspólne dobro? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 23:14
                  W naszym wykonaniu droga to jezdnia, po której mogą się poruszać i postój
                  urządzić pojazdy silnikowe, pojazdy niesilnikowe, piesi, rowerzyści, jeźdźcy,
                  zwierzęta.

                  Jezdni nie można nazywać drogą jeśli nie wykonano poboczy, chodnika, drogi dla
                  pieszych, drogi dla rowerów.

                  Macie silne swoje lobby - budujcie drogi rowerowe a nie okradajcie kierowców z
                  czasu i miejsca na jezdni.
                  pa
                  • stefan4 Re: Droga - wspólne dobro? 27.03.07, 02:11
                    Zdzichu:
                    > Macie silne swoje lobby

                    Jesteś zbyt skromny. Czym jest nasza siła przy Waszej, blachosmrodziarskiej?
                    Przecież wszyscy politycy od lewicy do prawicy i od 35% w badaniach opinii do
                    zera jeżdżą wyłącznie spaliniakami. Dawno minęły czasy, gdy używali pociągów
                    czy rowerów. To Wy macie silne swoje lobby.

                    Zdzichu:
                    > budujcie drogi rowerowe a nie okradajcie kierowców z czasu i miejsca na
                    > jezdni.

                    Jak dotąd wszystkie drogi w kraju były budowane również z moich podatków. A jak
                    zwolnisz, to nie będziesz mi zabierał tyle miejsca na jezdni.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                    • dziubek Re: Droga - wspólne dobro? 27.03.07, 17:38
                      stefan4 napisał:

                      > Zdzichu:
                      > > Macie silne swoje lobby
                      >
                      > Jesteś zbyt skromny. Czym jest nasza siła przy Waszej, blachosmrodziarskiej?
                      > Przecież wszyscy politycy od lewicy do prawicy i od 35% w badaniach opinii do
                      > zera jeżdżą wyłącznie spaliniakami. Dawno minęły czasy, gdy używali pociągów
                      > czy rowerów. To Wy macie silne swoje lobby.
                      Jasne, jesteśmy pierwsi do okradania, nakładania akcyz, "opłat", dopłat itp.
                      Czuję się cholernie silny, ku..!
        • simr1979 Stefan, gdybyś miał.... 26.03.07, 11:23
          ...na sobie kamizelkę odblaskową, to WSnPGwRS ("Wielka Stopa na Pedale Gazu w
          Ryczącym Smrodochodzie") na pewno zaczekała by z wyprzedzaniem KNKzST ("Kolumny
          Niesprawnych Kierowników za Sprawnym Traktorem") do czasu, aż prześmigniesz ze
          swoją zawrotną 40 km/godz....;) :)
          • stefan4 Re: Stefan, gdybyś miał.... 26.03.07, 20:27
            simr1979:
            > Stefan, gdybyś miał....na sobie kamizelkę odblaskową, to WSnPGwRS ("Wielka
            > Stopa na Pedale Gazu w Ryczącym Smrodochodzie") na pewno zaczekała by z
            > wyprzedzaniem KNKzST ("Kolumny Niesprawnych Kierowników za Sprawnym
            > Traktorem") do czasu, aż prześmigniesz ze swoją zawrotną 40 km/godz....;) :)

            Muszę niestety rozwiać Twoją niewinną dziecięcą wiarę w Ład Moralny,
            Szlachetność i Rozsądek miszczów szos. Po pierwsze to był biały dzień z jasnym
            słońcem wysoko na niebie. Po drugie on nie miał zapalonych świateł; nie musiał,
            bo to już był marzec, ale w związku z tym kamizelka odblaskowa niczego by mu nie
            odblaskiwała; odblaskiwałaby światło w kierunku słońca. Po trzecie on mnie
            świetnie widział, kiedy tylko wynurzył się zza zakrętu; świadczy o tym fakt, że
            zatrzymał się na mojej stronie jezdni. A przed wynurzeniem się zza zakrętu nie
            widziałby nie tylko mnie w kamizelce, ale nawet UFO wielkości stodoły z pięcioma
            szperaczami i trzydziestoma migającymi kogutami. Istnieją powody, żeby przed
            zakrętem powstrzymywać się od wyprzedzania; jak tego gościa spotkam i rozpoznam,
            to przyślę go do Ciebie, żebyś mu te powody wyłożył.

            Niestety źle zrozumiałeś sytuację. Pewnie opowiedziałem ją niewystarczająco
            jasno jak dla Ciebie, za co Cię przepraszam. Na pocieszenie mogę Ci tylko
            dodać, że rowerzyści są świadomi tego, że samochodziarze są mundrzejsi niż
            przepisy i dlatego rowerzyści sami podejmują działania dla uniknięcia skutków
            tej mundrości. Gdyby moje życie na szosie zależało wyłącznie od maestrii
            różnych Simrów, to już dawno bym Cię na tym forum nie wkurzał.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • simr1979 Re: Stefan, gdybyś miał.... 27.03.07, 14:45
              stefan4 napisał:

              > (..)Po drugie on nie miał zapalonych świateł; nie musiał
              > ,
              > bo to już był marzec, ale w związku z tym kamizelka odblaskowa niczego by mu ni
              > e
              > odblaskiwała; odblaskiwałaby światło w kierunku słońca. Po trzecie on mnie
              > świetnie widział, kiedy tylko wynurzył się zza zakrętu;

              Stefanie, dziecko drogie - kamizelka odblaskowa jest doskonale widoczna również
              w dzień, m.in. właśnie dlatego, że reaguje także na światło słoneczne - to
              raz... ( a nawet "to oczywiste", jak powiedziałby Urzędujący Premier).
              Po drugie - zakręt pojawił się w Twoim eseju dopiero po moim poscie, co zmusza
              mnie do poddania w wątpliwość wiarygodnośći tego szczegółu.... krętacz z Ciebie,
              stefanie (a może nawet "mały krętacz", jak powiedziałby Były Premier).
              pzdr :)
              • Gość: na zimno I fotki na temat widocznosci: przyklad IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.03.07, 16:32

                www.landespolizei.li/index.php?option=com_content&task=view&id=122&Itemid=223

              • stefan4 Re: Stefan, gdybyś miał.... 27.03.07, 18:29
                simr1979:
                > kamizelka odblaskowa jest doskonale widoczna również w dzień, m.in. właśnie
                > dlatego, że reaguje także na światło słoneczne

                Odblask polega na tym, że odbija światło w kierunku, z którego przyszło.
                Najprostszy odblask, to trzy lustra ustawione pod kątem prostym, w naroże
                prostopadłościanu. Jeśli na materiał odblaskowy świeci samochód, to odbite
                światło wraca do tego samochodu zamiast rozpraszać się po kątach. Jeśli świeci
                słońce, to światło wraca w kierunku słońca; więc kierowcy pomaga tylko wtedy,
                gdy słońce jest nisko i za jego plecami.

                W kamizelce odblaskowej nie ma żadnej doskonałości ani czarów; jest zwykła
                fizyka optyczna na poziomie szkoły podstawowej. To może być trudne do
                zrozumienia, ale wysil się, może ci się uda.

                Twoje prowokacje, Simr, są nudne. Ja nie zajmuję się tak intensywnie jak Ty
                bezczynnym wygniataniem fotela w jakichś korkach, więc moja tolerancja na nudę i
                tepotę samochodową jest niższa. Dlatego wybacz, że następnej odpowiedzi już nie
                będzie.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • simr1979 Re: Stefan, gdybyś miał.... 28.03.07, 10:56
                  stefan4 napisał:


                  > Odblask polega na tym, że odbija światło w kierunku, z którego przyszło.
                  > Najprostszy odblask, to trzy lustra ustawione pod kątem prostym, w naroże
                  > prostopadłościanu. Jeśli na materiał odblaskowy świeci samochód, to odbite
                  > światło wraca do tego samochodu zamiast rozpraszać się po kątach. Jeśli świeci
                  > słońce, to światło wraca w kierunku słońca; więc kierowcy pomaga tylko wtedy,
                  > gdy słońce jest nisko i za jego plecami.
                  >
                  > W kamizelce odblaskowej nie ma żadnej doskonałości ani czarów; jest zwykła
                  > fizyka optyczna na poziomie szkoły podstawowej.

                  Matołku, odbity (za mocno) od słońca już w szkole podstawowej - kamizelka
                  odblaskowa, w przeciwieństwie do szkła odblaskowego, jest FLUORESCENCYJNA.....
                  • user0001 Re: Stefan, gdybyś miał.... 28.03.07, 19:06
                    Może Twoja. Ja zrobiłem mały test mojej. Przejechałem z pracy do domu (20
                    minut), wszedłem do piwnicy (bez żadnego oświetlenia), kiedyś korzystałem z tej
                    piwnicy jako ciemni. Kamizelka nie świeciła.
                  • Gość: na zimno Powaznie? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.03.07, 19:22
                    Fluorescencyjna, tak? To, po co naszyto pasy odblaskowe?

                    www.webbikeworld.com/r3/high-visibility-reflective-jacket/
                    I jeszcze do tego, cytat: "w przeciwieństwie do szkła odblaskowego".

                    Buhahahahahahaha!
                    • stefan4 fluorescencja odblaskowa 29.03.07, 08:44
                      simr1979:
                      > kamizelka odblaskowa, w przeciwieństwie do szkła odblaskowego, jest
                      > FLUORESCENCYJNA.....

                      na zimno:
                      > Fluorescencyjna, tak? To, po co naszyto pasy odblaskowe?
                      [...]
                      > Buhahahahahahaha!

                      Panowie, dajcie mu spokój, bo to już zaczyna wyglądać na molestowanie
                      niepełnosprawnego. Kierowca samochodu nie musi znać fizyki; wystarczy, że
                      potrafi wcisnąć pedał gazu do podłogi, czym tak denerwuje siedzącego pod maską
                      diabełka, że ów zaczyna biec na złamanie karku ciągnąc za sobą samochód. A
                      jeśli jeszcze umie napisać bez błędu ortograficznego długie i zawiłe słowo
                      ,,fluorescencja'', to ja mu się kłaniam z szacunkiem.

                      Swoją drogą fluorescencja jako sposób na dobrą zauważalność w pełnym słońcu...
                      To musi być jakaś kosmiczna technologia. Fluorescencja znana klasycznej nauce
                      wystarczyłaby może, żeby w całkowitej ciemności zauważyć z niewielkiej
                      odległości mgliste pełganie. A skąd brałaby się energia na taką kosmiczną
                      megafluorescencję? Normalna fluorescencja bierze energię z samorzutnego rozpadu
                      promieniotwórczego; elektrony przechodzą do niższych stanów energetycznych
                      (nieściśle: na niższe orbity w atomie) emitując kwant promieniowania
                      elektromagnetycznego. Gdyby to był rozpad na taką skalę, jaka jest potrzebna w
                      ruchu drogowym, to strach by było zakładać na siebie taką kamizelkę...

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                      • Gość: na zimno Dales, Stefanie4 maly wykladzik, jakkolwiek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.03.07, 09:53
                        watpie w 100%, aby simr1979 cokolwiek z tego zrozumial, poniewaz dal ciala
                        wystarczajaco obnazajac swoj bezmiar niewiedzy.

                        Dlatego tez za jedynie sluszna reakcje z mojej strony przyjalem smiech
                        perlisty "fluoryzujacy" w swietle wypowiedzi simr1979.

                        Co do molestowania tego roztropka - w tym wypadku jest to praktyka jedyna.
                        I niech sie "on" cieszy, ze tak lagodnie zastosowana.

                        Pozdrawiam.
                      • simr1979 Re: fluorescencja odblaskowa 29.03.07, 10:39
                        stefan4 napisał:

                        > A skąd brałaby się energia na taką kosmiczną
                        > megafluorescencję? Normalna fluorescencja bierze energię z samorzutnego rozpad
                        > u
                        > promieniotwórczego; elektrony przechodzą do niższych stanów energetycznych
                        > (nieściśle: na niższe orbity w atomie) emitując kwant promieniowania
                        > elektromagnetycznego. Gdyby to był rozpad na taką skalę, jaka jest potrzebna w
                        > ruchu drogowym, to strach by było ...

                        Strach to jest czytać, że medycyna najwyrażniej nie potrafi pomóć takim ludziom
                        jak Ty...:(
                        A zamiast tych wypocin rodem z gimanazjalnego kółka MEGAfizycznego wystarczy
                        stwierdzić, że flurescencja to emisja światła własnego - a na ile to jest
                        skuteczne, wie każdy, kto widział panów pracujących na drodze w dyskutowanych
                        kamizelkach. Ale może Ty, stefanie, nie widziałeś, bo jesteś przykutym od lat do
                        łózka inwalidą, rowerzystą, którego kiedyś nieszczęsliwie potrącił jakiś
                        smrodochód ??? Jesli tak, to bardzo mi przykro...:/
                    • simr1979 Re: Powaznie? 29.03.07, 10:16
                      Gość portalu: na zimno napisał(a):

                      > Fluorescencyjna, tak? To, po co naszyto pasy odblaskowe?
                      >
                      > www.webbikeworld.com/r3/high-visibility-reflective-jacket/

                      Dlatego, misiu o bardzo małym rozumku, że fluorescencja i odblask to dwa różne
                      zjawiska.
                      Kamizelka odblaskowa ma być widoczna zarówno w każdych warunkach oświetlenia,
                      dlatego wykonana jest z materiału fluorescencyjnego z aplikacjami (trudne słowo)
                      odblaskowymi...
                      • Gość: na zimno Problem polega na tym, ze ty ze swoim IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.03.07, 10:36
                        wodoglowiowym (duzym) rozumkiem tego i tak nie ogarniesz, wiec jak na razie
                        wystarczy to, co napisales.

                        Zaaplikuj sobie cos na to. Masz szanse sie wyleczyc.
                        ( no i nos kamizelke "fluorescencyjna" nawet na pizame, masz szanse na to, ze
                        zostaniesz dostrzezony przez rodzine, przynajmniej to)


                      • Gość: na zimno Re, niestety powaznie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.03.07, 11:47
                        Poza tym, naucz sie pisac zrozumiale po polsku, simr1979, bo blogujesz tzn
                        bredzisz.

                        Przyklad ponizej:

                        "Kamizelka odblaskowa ma być widoczna zarówno w każdych warunkach oświetlenia".

                        Zaiste, aby zrozumiec Twoje swiatle uwagi, trzeba uzbroic sie w poblazliwosc
                        mnicha buddyjskiego, gdy chodzi o Twoja sprawnosc wypowiadania sie w jezyku
                        ojczystym.
    • iberia.pl Re: debile na rowerach ruszyli. 24.03.07, 07:57
      jaki wysyp?Oni jezdzili przez ostatnie kilka miesiecy bo zimy nie bylo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka