kaqkaba
28.05.07, 09:25
Wczoraj. Centrum Dąbrowy Górniczej. Ruch prawie żaden. Jadę na rowerze. NAgle
ni z tego ni z owego mija mnie trąbiąc srebrny escort (ze znaczkiem inwalidy)
w odległości ok. 20-30 cm od pedała. Popukałem się w głowę. Kolega się
zatrzymał. I powiedział: "Nie jeździ się środkiem, kołku".
A teraz wyjaśnienia:
1. Jechałem koleiną. Jakiś metr od krawężnika.
2. Droga była dwupasmowa. Lewy pas wolny.
3. Ten kretyn zrobił to samo mojej małżonce, jadącej za mną.
Dora, wywnętrzyłem się. A teraz do meritum. Naprawdę za często spotykam się na
drodze z nauczycielami, działającymi w myśl zasady: "Jak nie podoba mi się
twój styl jeżdżenia to Cię ukaram.
Niestety najczęściej robią to w sposób, który zagraża bezpieczeństwu. Albo
zajechanie drogi i hamulec, albo mijanie na milimetry. A przecież ryzykujemy
tym cudze życie i zdrowie.
Skąd się biorą tacy debile? Są na nich jakieś sposoby? Czy sami się w ten
sposób nie zachowujemy nawet nieświadomie.