A to ci nowina!

16.01.08, 17:55
Ciekawe czy to PRAWDA ?

Nie chodzi mi o fotoradary, bo o tym juz duzo napisano. Zaiteresowal mnie ten fragment: "Warto wiedzieć, że jeśli chodzi o ilość stłuczek i wypadków wcale nie odbiegamy od średniej europejskiej. To, że ginie w nich więcej osób nie jest wcale wynikiem nadmiernej prędkości, ale tego, że Polaków wciąż nie stać na nowe samochody. Wiele pojazdów, jakie poruszają się po naszych drogach nie ma nawet poduszki powietrznej, inne nieudolnie naprawione po wypadkach nie zapewniają żadnego bezpieczeństwa. W Polsce fatalnie działa również system ratownictwa, wciąż są duże problemy ze skutecznością ratunkowego numeru 112".

Az sie wierzyc nie chce! Czyzbysmy nie byli takimi piratami jak nam sie probuje wmowic?
    • Gość: na zimno To jasne, sluzby ratunkowe, zanim dotra IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.01.08, 18:11

      na miejsce, moga juz tylko zebrac cialo do worka.

      Proponuje stale o tym pamietac, zanim zacznie sie wyprzedzac we mgle.

      • emes-nju Re: To jasne, sluzby ratunkowe, zanim dotra 16.01.08, 18:14
        Pamietam :-)

        Nie dosc, ze nie wyprzedzam we mgle, to jeszcze apteczka, ktora woze w aucie, dosc znaczaco rozni sie od tych, ktore kupuje sie w supermarketach. I umiem z niej skorzystac. Na szczescie jeszcze nie mialem okazji.
        • habudzik Re: To jasne, sluzby ratunkowe, zanim dotra 16.01.08, 18:31
          Niezły jesteś . 95% ludzi nie umie w chwili stresu spowodowanego tragicznym
          wypadkiem wystukać numenru do żony czy męża , uzyć gaśnicy nie mówiąc juz o
          udzieleniu pomocy w sposób który nie skróci na dobre męczarni rannym w wypadku a
          Ty potrafisz uzyć nawet apteczki . Musisz być jak bohater amerykanckich filmów
          lub lekarzem-ratownikiem .
          • simon921 Re: To jasne, sluzby ratunkowe, zanim dotra 16.01.08, 22:06
            > Niezły jesteś . 95% ludzi nie umie w chwili stresu spowodowanego tragicznym
            > wypadkiem wystukać numenru do żony czy męża , uzyć gaśnicy nie mówiąc juz o
            > udzieleniu pomocy w sposób który nie skróci na dobre męczarni rannym w wypadku
            > a
            > Ty potrafisz uzyć nawet apteczki . Musisz być jak bohater amerykanckich filmów
            > lub lekarzem-ratownikiem .

            Wyobraź sobie, że są w tym kraju ludzie, którzy potrafią udzielić pierwszej
            pomocy. Bo porządne szkolenie z pierwszej pomocy to nie siedzenie na sali i
            słuchanie instruktora, czy ewentualnie ćwiczenie na manekinie sztucznego
            oddychania (choć i tak to lepsze niż to czego uczą na kursach prawa jazdy), ale
            to porządne 2-3 dniowe szkolenia, często pozoracje w terenie, w których
            absolutnie nie wiesz czego się spodziewać. Przeszedłem 3 takie kursy i wiesz co?
            To działa, bo jak niestety musiałem użyć swoich umiejętności to zrobiłem to.
            I to nie jest żadne pieprzone bohaterstwo tylko ratowanie innemu człowiekowi
            życia. I warto to umieć choćby miało się nawet tylko raz w życiu przydać. Bo
            może ja będę kiedyś takiej pomocy potrzebował i akurat trafi się ktoś potrafiący
            mi pomóc.

            I nie - nie jestem lekarzem, ani ratownikiem, ale potrafię pomocy przedmedycznej
            udzielić.
            • habudzik Re: To jasne, sluzby ratunkowe, zanim dotra 16.01.08, 22:21
              Wiesz , ja nie mówie że Ty tego nie potrafisz zrobić ale 95% ludzi tego albo nie
              umie albo strach ich paraliżuje . Ja sam byłem na kursie ale nie moge stwierdzic
              że w chwili prawdy nie okazałoby się że wszystko mi z głowy wyleciało a Emes wie
              mimo że jeszcze tego nie robił . Co innego lot w symulatorze a co innego awaria
              maszyny nad Oceanem Atlantyckim - to dwie zupełnie inne sprawy . Mam w rodzinie
              przykład osoby która jest typu "co to nie ona potrafi" lecz gdy doszło do
              potrącenia którego była świadkiem to sie okazało że zapomniała jak odblokować
              telefon , jaki numer wykręcić aż nie chce wiedzieć jaką dałaby odpowiedź gdyby
              ją spytac o adres domowy .
            • tomek854 Re: To jasne, sluzby ratunkowe, zanim dotra 18.01.08, 07:23
              > Wyobraź sobie, że są w tym kraju ludzie, którzy potrafią udzielić pierwszej
              > pomocy. Bo porządne szkolenie z pierwszej pomocy to nie siedzenie na sali i
              > słuchanie instruktora, czy ewentualnie ćwiczenie na manekinie sztucznego
              > oddychania (choć i tak to lepsze niż to czego uczą na kursach prawa jazdy), ale
              > to porządne 2-3 dniowe szkolenia, często pozoracje w terenie, w których
              > absolutnie nie wiesz czego się spodziewać.

              To prawda. Ja takie kursy miałem w harcerstwie (i myślę tutaj o szkoleniach dla
              kadry a nie zbiórkach zuchowych, choć i tak pewnie przeciętny młody harcerz umie
              więcej niż przeciętny Polak ;-) )

              Po latach chciałem sobie tą wiedzę odświezyć, bo choć mam nadzieję dalej nie
              mieć okazji jej użyć, to wolałbym umieć na wszelki wypadek. I się okazało, że w
              Polsce nie ma możliwości przeszkolenia się. Nawet na kurs w PCK mnie nie było
              stać. Dobrze,że teraz tym zajmuje się fundacja WOŚP...

              Inna sprawa, ze coś tam umiem. Ale jak byłem świadkiem wypadku motocyklowego i
              biegnąc do rannych poślizgnąłem się na bodajże oponach mózgowych to resztę
              "akcji" spędziłem na rzyganiu w krzakach... Dobrze, że na miejscu byli
              profesjonaliści...
        • Gość: na zimno I to sie chwali! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.01.08, 18:48

          Trawestujac stara fraszke Sztaudyngera:
          "Myjcie sie dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny".

          Dorzuce:
          I Wy, chlopaki, zmieniajcie gacie, bo tez przyszlosci nie znacie.

          Krotko mowiac trzeba byc przygotowanym na wszystko.
          I emes-nju jest.

          Powaznie: obserwujac stan polskiej sluzby zdrowia i sluzb ratunkowych
          dochodze do wniosku, ze kazdy kierowca powinien zdawac sobie z tej
          zapasci systemowej sprawe. Bedzie wowczas jezdzil spokojnie.

          Zapasy Pavulonu sa jednak znaczne...


          • habudzik Re: I to sie chwali! 16.01.08, 18:53
            Gość portalu: na zimno napisał(a):


            > Krotko mowiac trzeba byc przygotowanym na wszystko.
            > I emes-nju jest.
            >

            W jaki sposób jest przygotowany ? Bo wozi apteczke ? Każdy powinien ją wozić . A
            umie użyć jej w odpowiedni sposób ( jeśli nie jest związany z medykami )
            • emes-nju Mialem nie odpowiadac, ale... 16.01.08, 19:03
              ... to zbyt wazny temat.

              Otoz wyobraz sobie, ze istnieja stacjonarne i interentowe ( PIERWSZY Z BRZEGU ) kursy ratownikow drogowych. Jak ktos chce, to sobie poszuka, znajdzie, a moze nawet taki kurs odbedzie. Bo bardziej bedzie wierzyl w swoje umiejetnosci na wszelki wypadek, niz w bajki o bezpiecznej predkosci i zbawiennym wplywie fotoradarow na bezpieczenstwo ruchu.

              LINK dla zaintersowanych, ale raczej nie dla durniow!
              • habudzik Re: Mialem nie odpowiadac, ale... 16.01.08, 19:07
                Ja też jestem po przymusowym kursie . I co z tego ?
              • Gość: na zimno Ja zaliczylem taki kurs u ratownikow IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.01.08, 10:41

                drogowych (tzw. "Malteser", Bracia Maltanscy).
                Konczy sie to stosownym zaswiadczeniem.

                Trzeba przyznac, ze to jednak robi wrazenie.
                Nigdy nie mialem ochoty na studia medyczne.

                Nie nadaje sie do "tej roboty".
                Ale podstawowe zasady pomocy przyswoilem sobie na wlasne zyczenie.

                Sadze, ze prawdziwych piratow drogowych powinno sie na sile
                poddac pokazowi drastycznego filmu z realnej akcji ratowniczej.

                Nie bedzie takiego, ktory by nie byl blady podzczas projekcji.
                To jest skuteczna nauczka, wierzcie mi.
                Kazdy spokornieje po takim czyms.

                Niestety nikt sie na to nie porwie, bedzie sie argumentowac cos
                o "obronie godnosci ludzkiej". No i ludziom bedzie sie dalej
                wydawac, ze pogotowie uratuje i wszystko zalatwi.

                Owszem, zatelefonuje tez do zakladu pogrzebowego.
                Nasz klient - nasz pan!
        • tomek854 Re: To jasne, sluzby ratunkowe, zanim dotra 18.01.08, 07:28
          Ale to też zależy od ogólnej postawy.

          Kiedyś w Polsce jadąc służbowym autem użyczyłem na parkingu bandaża z
          furgonetkowej apteczki to potem musiałem odkupić (!).

          Tu w Szkocji kiedy był wypadek i użyczyłem ratującym gasnicy z mojej ciężarówki
          nie usłyszałem żadnego słowa - to było oczywiste.

          I to POMIMO! że całą dalszą trasę zrobiłem bez gasnicy, a miałem znaczną (max
          dozwoloną bez ADR) ilośc materiałów wybuchowych i łatwopalnych wśród ładunku.
    • habudzik Re: A to ci nowina! 16.01.08, 18:38
      emes-nju napisał:

      Wiele pojazdów, jakie poruszają się po naszych drogach nie ma nawet
      > poduszki powietrznej, inne nieudolnie naprawione po wypadkach nie zapewniają ż
      > adnego bezpieczeństwa. W Polsce fatalnie działa również system ratownictwa, wci
      > ąż są duże problemy ze skutecznością ratunkowego numeru 112".
      >
      > Az sie wierzyc nie chce! Czyzbysmy nie byli takimi piratami jak nam sie probuje
      > wmowic?


      Niestety jesteśmy takimi piratami . Z naszego statystycznego wypadku wielokroć
      nie ma czego ratować bo 18 letni kierowca tylko wyprzedzał i przy 195km/h trafił
      w filar widuktu . Co tu ratować ????
      W Egipcie w ogóle nie ma służb ratowniczych w porównaiu z nami a samochody nie
      dość że nie maja poduszek to czasami nawet drzwi i jednego koła a jeżdżą bo
      insz allach lecz na 100 wypadków mają mniej zabitych . To dopiero ciekawostka ,
      nie ?????
      >
      • a_weasley Re: A to ci nowina! 16.01.08, 18:51
        habudzik napisał:

        > Niestety jesteśmy takimi piratami . Z naszego
        > statystycznego wypadku wielokroć nie ma czego ratować

        Jak rozumiesz statystyczny wypadek?

        > bo 18 letni kierowca tylko wyprzedzał i przy 195km/h trafił
        > w filar widuktu.

        Naprawdę uważasz, że uderzenie z trzycyfrową prędkością w przeszkodę nieruchomą
        nieodkształcalną to jest typowy wypadek?

        > W Egipcie w ogóle nie ma służb ratowniczych w porównaiu z nami
        > a samochody nie dość że nie maja poduszek to czasami nawet drzwi
        > i jednego koła a jeżdżą bo insz allach
        > lecz na 100 wypadków mają mniej zabitych.
        > To dopiero ciekawostka, nie ?????

        Nie. Ciekawostka to będzie, jak się okaże, że jesteś w stanie wskazać konkretne
        źródła. W przeciwnym razie będzie to tylko twoja kolejna halucynacja, czyli
        chleb powszedni tego forum.
        • habudzik Re: A to ci nowina! 16.01.08, 19:06
          a_weasley napisał:

          > Jak rozumiesz statystyczny wypadek?

          Tak jak Ty .





          > Naprawdę uważasz, że uderzenie z trzycyfrową prędkością w przeszkodę nieruchomą
          > nieodkształcalną to jest typowy wypadek?

          Tak , u nas jest to na porządku dziennym . Nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego
          że gdyby w Wiadomościach chciano pokazywac wypadki z 3 cyfową prędkością to
          każdego dnia można by to przedstawiać . Oczywiście że więcej jest stłuczek a ten
          wypadek opisany przeze mnie to przejaskrawiona sytuacja ale wcale nie odosobniona .



          > Nie. Ciekawostka to będzie, jak się okaże, że jesteś w stanie wskazać konkretne
          > źródła. W przeciwnym razie będzie to tylko twoja kolejna halucynacja, czyli
          > chleb powszedni tego forum.

          A znasz źródła które mówią coś innego ? Chętnie podyskutuje .
          • a_weasley Re: A to ci nowina! 16.01.08, 20:34
            habudzik napisał:

            >> Nie. Ciekawostka to będzie, jak się okaże, że jesteś w
            >> stanie wskazać konkretne źródła. W przeciwnym razie będzie
            >> to tylko twoja kolejna halucynacja, czyli chleb powszedni
            >> tego forum.

            > A znasz źródła które mówią coś innego ? Chętnie podyskutuje .

            Ty postawiłeś rewolucyjną tezę, nie ja, więc nie ja tu powinienem coś udowodnić
            albo znaleźć źródła.
            • Gość: Poll Re: A to ci nowina! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 21:29
              To i tak nic nie da bo zaraz napiszesz że manipuluje tym co mam .
    • shp80 Re: A to ci nowina! 16.01.08, 18:48
      emes-nju napisał:

      > Ciekawe czy to PRAWDA

      > Nie chodzi mi o fotoradary, bo o tym juz duzo napisano. Zaiteresowal mnie ten f
      > ragment: "Warto wiedzieć, że jeśli chodzi o ilość stłuczek i wypadków wcale nie
      > odbiegamy od średniej europejskiej. To, że ginie w nich więcej osób nie jest w
      > cale wynikiem nadmiernej prędkości, ale tego, że Polaków wciąż nie stać na nowe
      > samochody. "
      Wiele pojazdów, jakie poruszają się po naszych drogach nie ma nawet
      > poduszki powietrznej, inne nieudolnie naprawione po wypadkach nie zapewniają ż
      > adnego bezpieczeństwa.

      Tak, tak. W Europie piesi i rowerzyści zakładają na siebie poduszki powietrzne, dlatego jest wśród nich czterokrotnie mniej ofiar ;]

      > Az sie wierzyc nie chce! Czyzbysmy nie byli takimi piratami jak nam sie probuje
      > wmowic?

      Jako mieszkający blisko granicy z Niemcami, stwierdzam, że niestety jesteśmy. Brak nam przede wszystkim kultury. Zamiast współpracy, na drogach jest walka. Nie przypisywałbym tego głównie temu, że Niemcy mają autostrady, a my "prawie" :) W zeszłym roku było u nas gorzej, niż dwa lata temu.
      • emes-nju Re: A to ci nowina! 16.01.08, 19:25
        Zwroc uwage, ze zadalem pytanie. Nie stwierdzalem zadnych faktow.

        Moge natomiast, ze spora doza prawdopodobienstwa, napisac dlaczego w Polsce ginie kilka razy wiecej pieszych i rowerzystow niz w Europie. Otoz w Polsce na porzadku dziennym sa spacery i rowerowe przejazdzki (bez zachowania jakichkolwiek, wynikajacych tylko z faktu istnienia instynktu samozachowawczego, srodkow bezpieczenstwa, o przestrzeganiu przepisow nie wspominajac) po szosach miedzynarodowych. Nie zauwazylem takiego zjawiska podrozujac po Europie!

        Wybudujmy sciezki dla rowerow, chodniki i liczba zabitych "miekkich" spadnie.

        Tylko jak zmusic pieszych do chodzenia po chodnikach? Co jakis czas jezdze po drodze 79, przy ktorej w wielu miejscach pobudowano chodniki. Piszych ani rowerzystow NIGDY na nich nie widzialem - na rownolegle biegnacej obok jezdni i owszem... Pare razy widzialem tez radiowozy, ktorych zalogi, zapewne spieszac sie na posterunek w krzakach, nie zareagowaly na nieprawidlowo idacych/jadacych. Za maly polow jak na koniecznosc wyrobienia planu mandatowania spoleczenstwa :-/
        • habudzik Re: A to ci nowina! 16.01.08, 19:31
          Tyle tylko że coraz wiecej jest chodników i coraz więcej jeśt ścieżek rowerowych
          iiiii coraz wiecej zabitych pieszych i rowerzystów .
          • jureek Re: A to ci nowina! 16.01.08, 19:50
            habudzik napisał:

            > Tyle tylko że coraz wiecej jest chodników i coraz więcej jeśt ścieżek rowerowyc
            > h
            > iiiii coraz wiecej zabitych pieszych i rowerzystów .

            No bo wiesz, ci brzydcy piesi i rowerzyści nie używają tych wybudowanych dla
            nich ścieżek i chodników. Rusz trochę głową i znajdź jakieś wytłumaczenie
            zjawiska nie obciążające naszych wspaniałych kierowców. Oni potrzebują tego,
            żeby ich pogłaskać. Nie można tylko batem, trzeba też marchewki użyć.
            Jura
            • emes-nju Re: A to ci nowina! 16.01.08, 20:07
              Kpisz, a sprawa jest powazna. Na drogach ginie za duzo ludzi.

              To co napisalem na temat moich obserwacji wiejskich chodnikow, jest prawda. Zapewne dziala tu sila przyzwyczajenia -> Jaki chodnik, panie!? My zafsze tom drogom se szli to i teras chodzic bendziem.

              A tak na marginesie. Kierowca w mglista, jesienna noc jest oczywiscie winien potracenia nieoswietlonego rowerzysty jadacego pod prad. Wiem - kierowca jest winny bo nie zdarzyl zahamowac, czyli jechal z nadmierna predkoscia. Rowerzysta, ktory jadac pod prad widzial nadjezdzajacy samochod winien nie jest.

              Komentatorom wyjasniam, ze wlasnie taka przygode mialem jakis czas temu. Na szczescie udalo mi sie KRETYNA ominac.

              Jaka predkosc w mglista, jesienna noc nie jest nadmierna jezeli wezmie sie pod uwage FAKT nagminnego wystepowania NAJTROWEROW na naszych duktach? 20, a moze szalone 40 km/h? (postaraj sie wziac pod uwage zasieg swiatel mijania PRZECIETNEGO, czyli 10 letniego auta) :-P
              • habudzik Re: A to ci nowina! 16.01.08, 20:14
                emes-nju napisał:



                > A tak na marginesie. Kierowca w mglista, jesienna noc jest oczywiscie winien po
                > tracenia nieoswietlonego rowerzysty jadacego pod prad. Wiem - kierowca jest win
                > ny bo nie zdarzyl zahamowac, czyli jechal z nadmierna predkoscia.

                Czyżbyś sugerował że policja w takim przypadku orzeka wine kierowcy ?
                Spisek kolejny czy jak ?



              • jureek Re: A to ci nowina! 16.01.08, 20:40
                Chyba inne chodniki obserwujemy. Tam gdzie ja w Polsce jeżdżę, nawet gdy ludzie
                idą kościoła, czyli większymi grupkami, to i tak trzymają się chodnika.
                Nieoświetleni lub pijani rowerzyści lądują przed sądem grodzkim, a miejscowi
                policjanci urządzają na nich regularne polowania. Najtrowery wcale nie występują
                nagminnie, nagminne natomiast są samochody jadące przez teren zabudowany ponad
                80 kmh, w dzień i w nocy. Gdyby ustawić fotoradar nawetr z tolerancją 30 kmh, to
                po godzinie dysk byłby pełny. A ci moi znajomi z Niemiec, którzy byli
                zaszokowani agresją na Polskich drogach na pewno są w zmowie z władzami i TVN,
                żeby przedstawiać polskich kierowców w fałszywym świetle jako piratów.
                Jura
                • emes-nju Re: A to ci nowina! 16.01.08, 21:37
                  jureek napisał:

                  > Chyba inne chodniki obserwujemy. Tam gdzie ja w Polsce jeżdżę,
                  > nawet gdy ludzie idą kościoła, czyli większymi grupkami, to i tak
                  > trzymają się chodnika.

                  Alez Twoje obserwacje nie wykluczaja moich ;-)

                  Ale zalozmy, ze piesi tam, gdzie moga, korzystaja z chodnikow. Dlaczego zatem
                  tylu ich ginie? Smiala teze, ze na chodniki wjezdzaja samochody, zeby zabijac
                  pieszych raczej odrzucmy. Sporo pieszych ginie w miastach w czasie prawidlowego
                  i nieprawidlowego przechodzenia przez jezdnie. Ale bardzo duzo ginie tez tam,
                  gdzie chodnikow jeszcze nie ma. Ja w "zagospodarowaniu" (wybudowaniu chodnikow i
                  ZMUSZENIU pieszych do korzystania z nich) takich miejsc widze szanse na poprzawe
                  tragicznych bilansow.
                  • Gość: Poll Re: A to ci nowina! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 21:41
                    Nie zwiększyła się liczba chodzących po poboczu a zwiększyła się liczba
                    chodników . Gina zatem na przejściach dla pieszych bo tych też jest więcej .
                  • shp80 Re: A to ci nowina! 16.01.08, 22:53
                    Pisałem już o tym kiedyś, ale przypomnę:
                    W 4mln Berlinie zginęło w 2006r 30 kilku pieszych, z czego mniej więcej połowa ze swojej winy.
                    W 400 tys. Szczecinie zginęło w 2006 roku 20 kilku pieszych, z czego też mniej więcej połowa ze swojej winy.

                    Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś złudzenia, to ja wysiadam. Niemożliwe jest, by tę blisko 6-krotną różnicę przypisywać wyłącznie organizacjom ruchu i drogom..
                    • emes-nju Re: A to ci nowina! 17.01.08, 10:15
                      shp80 napisał:

                      > Niemożliwe jest, by tę blisko 6-krotną różnicę przypisywać
                      > wyłącznie organizacjom ruchu i drogom..

                      Masz racje. To niemozliwe. Z jednym ale - organizacja ruchu ma jednak powazny wplyw na ilosc kolizji i solidnie doklada sie do szalenstw kierowcow i pieszych.

                      Habudzik w innym watku wrzucil miejsca w Warszawie, gdzie, mimo najlepszego na swiecie oznakowania, dochodzi do wiekszej niz gdzie indziej ilosci kolizji - w tym z pieszymi (oczywiscie wiem, ze sa to miejsca, w ktorych kierowcy wala w co popadnie, bo akurat te miejsca lubia do walenia w co popadnie znacznie bardziej niz inne - organizacja ruchu nie ma nic do rzeczy!). Skupie sie na jednym z nich, bo jest KURIOZALNE.

                      Pod Starowka na Al. Solidarnosci w Warszawie jest tunel. Zaraz za tunelem sa przystanki i zjazd w prawo - na tym zjezdzie piesi maja przerabane. To znaczy kolizji jest wiecej niz srednia warszawska - taki miejski "czarny punkt". Co ciekawe na Solidarnosci korek jest od zawsze, a teraz, po zwezeniu jej do jednego pasa w jedna strone, slowo korek niezbyt dokladnie opisuje istote tego co sie tam dzieje. Korek jakos sie porusza - teraz dominujacym rodzajem "ruchu" jest postoj :-P A jednak piesi wpadaja pod prawie nie jadace auta! Dlaczego?

                      Po pierwsze po wyjezdzie z rzesiscie oswietlonego tunelu niewiele sie widzi (po wyjezdzie w dzien z ciemnego tunelu na slonce tez jest niedobrze - nie wiem dlaczego tunele sa ciemne w dzien, a jasne w nocy...).

                      Po drugie piesi schadzacy po schodach na przystanki sa po zmroku widoczni praktycznie w momencie wejscia na jezdnie - przedtem zaslania ich solidna, socrealistyczna bariera. Piesi widza samochody z gory, ale ich kierowcy z racji posiadania dachu, nie bardzo moga spojrzec w gore. Piesi widza cos jeszcze... - autobus lub tramwaj, ktory im ucieka. Zbiegaja ze schodow i na jezdnie! Wiedzac o tej pulapce ZAWSZE jade tak, jakby byl tam znak STOP. Mimo tego dosc czesto mam "kolizyjny" z pieszym. Ja wiem o tej pulapce, ale nie wszyscy wiedza i akurat w tym miejscu STOP by sie przydal. O tym, ze nie predkosc i szalenstwa sa przyczynami kolizji w tym miejscu, najlepiej swiadczy to, co sam habudzik przytoczyl - kolizje tam nie koncza sie smiertelnie.

                      Ile takich "przejsc" jest w Polsce?! Jak duza czesc organizacji ruchu opiera sie na BLEDNYM zalozeniu, ze jak kierowca czy pieszy ma jakis obowiazek, to go spelni, nawet jak czysta fizyka (np. brak widocznosci) czy psychologia (np. dostrzezenie uciekajacej komunikacji i pogon za nia) PRZESZKADZAJA? Przeszkadzaja - nie uniemozliwiaja. To czasem wystarczy az nadto. I mamy "czarne punkty", czyli miejsca, w ktorych z czystej zlosliwosci (bo wiemy przeciez, ze organizacja ruchu nie ma nic do rzeczy!) ludzie gina czesciej niz gdzie indziej.
                      • jaro_ss no właśnie 17.01.08, 10:43
                        Właśnie o takich punktach pisałem i wiekszość z nich wiąże sie z
                        tą "uciekająca komunikacją". Widziałem na własne oczy dwa śmiertelne
                        potrącenia pieszych - właśnie zdążąjących do miejsc, gdzie mieli
                        zląpać jakiś pojazd komunikacji...

                        • emes-nju Re: no właśnie 17.01.08, 10:50
                          jaro_ss napisał:

                          > Właśnie o takich punktach pisałem i wiekszość z nich wiąże sie z
                          > tą "uciekająca komunikacją". Widziałem na własne oczy dwa
                          > śmiertelne potrącenia pieszych - właśnie zdążąjących do miejsc,
                          > gdzie mieli zląpać jakiś pojazd komunikacji...

                          Ja widzialem jedno... Starsza pani zginela uderzajac w przod autobusu, na ktory sie spieszyla.

                          Predkosc byla zadna - pani udbila sie od autobusu i upadla tak, cos jej w srodku peklo (najprowdopodobniej jakas zyla lub tetnica w plucach) i dostala krwotoku z nosa i ust. Nawet nie bylo jak udzielac pomocy...
                      • edek40 Re: A to ci nowina! 17.01.08, 10:47
                        I wlasnie takie przejscie, jak to ktore opisujesz, powinno byc zabezpieczone progiem zwalniajacym. Naturalnie porzadnie oznakowanym. Tu z geometria skrzyzowania nie da sie zrobic nic, chyba ze zburzyc kosciol Sw. Anny.
                • a_weasley Re: A to ci nowina! 16.01.08, 23:20
                  jureek napisał:

                  > Tam gdzie ja w Polsce jeżdżę, [...] Nieoświetleni lub pijani
                  > rowerzyści lądują przed sądem grodzkim, a miejscowi policjanci
                  > urządzają na nich regularne polowania. Najtrowery wcale
                  > nie występują nagminnie,

                  jest słoń z trąbami dwiema
                  I tylko wysp tych nie ma.
            • habudzik Re: A to ci nowina! 16.01.08, 20:10
              My kierowcy jesteśmy tacy biedni , nieszczęśliwi . Wszystkie znaki na niebie i
              ziemi wskazują na nas jako winowajców przede wszystkim a my dalej swoje .
            • edek40 Re: A to ci nowina! 17.01.08, 11:14
              Drogi kolego. Ja mieszkam na wsi pod Warszawa. Nalezy z zadowoleniem zauwazyc, ze stopniowo poprawia sie zachodnikowanie moich rejonow. Niestety, zli i brzydcy radni daja kase na chodnik tylko z jednej strony jezdni. Ze wzgledu na to rozkoszni, ubrani na czarno piesi smigaja jak Bog da. Nie chce mi sie wymyslac jaki odsetek chodzi poza chodnikiem. W razie wypadku bedzie to po prostu o jedna tragedie wiecej. Naturalnie winien bedzie kierowca, nie? Ujme to tak: nawet jesli kierowca jest w czyims chorym umysle winien najechania na pieszego, ktory spaceruje po jezdni, zamiast po chodniku, to jedno jest pewne - kierowca z reguly taka kolizje przezywa. Podobnie rzecz sie ma z rowerzystami. Wczoraj wyprzedzalem naprawde dobrze oswietlonego osobnika. Kierowcy bez elementu zaskoczenia, grzecznie zwalniani, czekali az z przeciwka bedzie wolne i wyprzedzali. Ilez razy zmuszony bylem do wyprzedzania na grubosc lakieru, gdy nieoswietlony rowarzysta, "przykryty" swiatlami samochodu z przeciwka nagle wyrastal przede mna. Tu nie bylo czasu na hamowanie, kierunkowskazowanie czy ladne wyprzedzanie. To bylo ratowanie zycia idiocie, ktoremu zal kilkunastu zlotych na lamki. Co wiecej, ratowanie z narazaniem mojego zdrowia lub zycia.
              • simon921 Re: A to ci nowina! 17.01.08, 11:39
                > Podobnie rzecz sie ma z rowerzystami. Wczoraj wyprzedzal
                > em naprawde dobrze oswietlonego osobnika. Kierowcy bez elementu
                zaskoczenia, gr
                > zecznie zwalniani, czekali az z przeciwka bedzie wolne i
                wyprzedzali. Ilez razy
                > zmuszony bylem do wyprzedzania na grubosc lakieru, gdy
                nieoswietlony rowarzyst
                > a, "przykryty" swiatlami samochodu z przeciwka nagle wyrastal
                przede mna. Tu ni
                > e bylo czasu na hamowanie, kierunkowskazowanie czy ladne
                wyprzedzanie. To bylo
                > ratowanie zycia idiocie, ktoremu zal kilkunastu zlotych na lamki.
                Co wiecej, ra
                > towanie z narazaniem mojego zdrowia lub zycia.

                Jako m.in rowerzysta powiem tyle - wszystkich nieoświetlonych
                rowrzystów zatłukł bym tempym narzędziem za szczególnym
                okrucieństwem. Robią mi żła opinię;) Że o bezpieczeństwie nie
                wspomnę.
                A tak serio jeżdzę w oczojebnej kamizelce i jakoś niewidzę
                zaskoczenia wśród wyprzedzających mnie kierowców. Więc chyba działa:)
                • emes-nju Re: A to ci nowina! 17.01.08, 11:45
                  simon921 napisał:

                  > (...) jeżdzę w oczojebnej kamizelce i jakoś niewidzę
                  > zaskoczenia wśród wyprzedzających mnie kierowców. Więc chyba
                  > działa:)

                  I to jeszcze jak! Na szosie widac klienta w dobrej kamizelce z kilkuset metrow! I faktycznie nie wzbudzaja zadnej agresji u kierowcow.

                  Coraz wiecej ludzi, nawet na wsiach, jezdzi w kamizelkach. Wciaz jednak za malo...
        • simon921 Re: A to ci nowina! 16.01.08, 21:11
          > Wybudujmy sciezki dla rowerow, chodniki i liczba zabitych "miekkich" spadnie.
          >
          > Tylko jak zmusic pieszych do chodzenia po chodnikach? Co jakis czas jezdze po d
          > rodze 79, przy ktorej w wielu miejscach pobudowano chodniki. Piszych ani rowerz
          > ystow NIGDY na nich nie widzialem - na rownolegle biegnacej obok jezdni i owsze
          > m... Pare razy widzialem tez radiowozy, ktorych zalogi, zapewne spieszac sie na
          > posterunek w krzakach, nie zareagowaly na nieprawidlowo idacych/jadacych. Za m
          > aly polow jak na koniecznosc wyrobienia planu mandatowania spoleczenstwa :-/

          Co do chodników masz rację. Natomiast powiedz mi czy widziałeś polskie drogi
          rowerowe? Powiedz mi jakby Ci się jeździło autem, jakby np. autostrady miały
          zakręty o 90 stopni co kawałek, krawężniki pod które podjedziesz tylko dobrym
          autem terenowym, co chwila skrzyżowania , które przejeżdżasz na 5 postojów i
          wszystko to oczywiście z kostki brukowej po której oczywiście łażą piesi. A obok
          by biegła równa droga, po której nie możesz się poruszać bo masz zakaz. Tak
          wyglądają polskie drogi rowerowe i dopóki się to nie zmieni będę tak jeździł i
          ustalał trasę, żeby czasem po tej drodze nie musieć jechać. Choćby przyszło
          nadłożyć trasy. I tu masz w skrócie odpowiedź dlaczego wielu rowerzystów woli
          jechać ulicą.
          • emes-nju Re: A to ci nowina! 16.01.08, 21:41
            simon921 napisał:

            > Co do chodników masz rację. Natomiast powiedz mi czy widziałeś
            > polskie drogi rowerowe? Powiedz mi jakby Ci się jeździło autem,
            > jakby np. autostrady miały zakręty o 90 stopni co kawałek,
            > krawężniki pod które podjedziesz tylko dobrym autem terenowym, co
            > chwila skrzyżowania , które przejeżdżasz na 5 postojów i
            > wszystko to oczywiście z kostki brukowej po której oczywiście łażą
            > piesi.

            Wiesz o tym, ze piszac to, co napisales dolaczyles do dosc waskiego grona tych,
            ktorzy widza, ze warunki w jakims stopniu determinuja zachowania? :-D

            Ale do rzeczy - o jakosci sciezek pisalem wielokrotnie. Jako ich uzytkownik.
            Pisalem bardzo "pochlebnie"... I pisalem tez, ze czesto majac do wyboru sciezke
            i jezdnie, wybieralem jezdnie. Z tych samych powodow, co Ty.
            • habudzik Re: A to ci nowina! 16.01.08, 21:47
              emes-nju napisał:


              > Ale do rzeczy - o jakosci sciezek pisalem wielokrotnie.

              Nie , wielokrotnie to piszesz o waaaadzy , polityce , dezorganizatorach itp
              kocopoły .



              Jako ich uzytkownik.
              > Pisalem bardzo "pochlebnie"...

              ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????





              I pisalem tez, ze czesto majac do wyboru sciezke
              > i jezdnie, wybieralem jezdnie. Z tych samych powodow, co Ty.

              To jednak kierowcom nie przeszkadza rozjechac rowerzyste .
            • shp80 Re: A to ci nowina! 17.01.08, 00:39
              > Ale do rzeczy - o jakosci sciezek pisalem wielokrotnie.
              Jako ich uzytkownik.
              > Pisalem bardzo "pochlebnie"... I pisalem tez, ze czesto majac do wyboru sciezke
              > i jezdnie, wybieralem jezdnie. Z tych samych powodow, co Ty.

              Ja bym do tego dodał jednak kilka przepisów odnośnie rowerów, które w Polsce, jakie są, każdy widzi. Infrastruktura rowerowa to jedno, ale przepisy to drugie.

              1. Wyprzedzanie:

              W Niemczech rowerzysta, jadąc jezdnią, może omijać lub wyprzedzać wolno jadące samochody z prawej strony. Jest to wyraźnie ujęte w przepisach, więc nie ma raczej przepychanek z kierowcami, że rowerzysta tego robić nie może. Jednocześnie szkoły nauki jazdy kładą nacisk, by kierowcy byli przygotowani na taką ewentualność i patrzyli w prawe lusterka. Podobnie jest zapewne w krajach skandynawskich.
              W Polsce, na różnych forach internetowych, często toczy się spór o to, czy rowerzysta może "przepychać się" na początek kolejki.. Brak stosownych przepisów skłania do tworzenia własnych interpretacji i szukania luk w prawie (omijanie, wyprzedzanie itp)... Pomijam już to, że w polskich warunkach wyprzedzanie samochodów z prawej strony jest lekko niebezpieczne. Jeśli mamy np. po dwa pasy ruchu, lepiej jechać między samochodami.

              2. Jazda gęsiego:

              W Polsce jazda jeden za drugim obowiązuje bez wyjątków. W Niemczech możliwa jest jazda jeden obok drugiego, jeśli nie powoduje to utrudnień w ruchu. W Holandii podobnie. Jazda jeden obok drugiego jest tak samo naturalna, jak to, że w samochodzie pasażer najczęściej siada obok kierowcy, a nie za nim. Można pójść dalej i powiedzieć, że hipokryzją są roszczenia kierowców (którzy samolubnie siedzą w samochodach) do rowerzystów jadących obok siebie, którzy w takiej sytuacji efektywniej wykorzystują istniejącą przestrzeń...

              3. Zatrzymanie się w celu ułatwienia wyprzedzania:

              Na ten artykuł najczęściej powołują się "miszczowie" prostej, stresujący się obecnością z tyłu dużej liczby samochodów :)
              Podobne zapisy w innych krajach, jeśli w ogóle istnieją, dotyczą raczej pojazdów, które faktycznie mogą zatarasować drogę.

              4. Przepisy dotyczące infrastruktury rowerowej:

              Wszędzie (tylko nie w Polsce) drogi dla rowerów traktowane są jako wydzielone pasy ruchu dla "specyficznych" pojazdów - odpowiednie regulacje pierwszeństwa, oznakowanie itp... W Polsce droga dla rowerów (a w zasadzie śmieszka rowerowa), to taki chodnik, tylko o innym kolorze. Jadący nią rowerzysta jest zagrożeniem dla pieszych, dla kierowców (zwłaszcza, gdy nadlatuje z kosmiczną prędkością rzędu 25km/h), i również dla siebie :P

              5. Alkohol:

              Nie piję, a już napewno, gdy prowadzę (samochód, rower, whatever..)
              Ale nie da się nie zauważyć, że dopuszczalna ilość promili w przytaczanych do znudzenia Niemczech jest u rowerzystów wyższa, niż u kierowców. O Skandynawii już nawet nie wspomnę..
              • simon921 Re: A to ci nowina! 17.01.08, 10:24
                > 1. Wyprzedzanie:

                Nie jest to ujęte w przepisach, ale jadąc codziennie do pracy w
                korku nie mam żadnych problemów z mijaniejm stojących w korku aut.
                Także kierowcy jakoś nie czują żadnego dyskomfortu - nikt nie trąbi
                i nie wyzywa. A nawet zaczynają robić miejsce dla mijającego
                rowerzysty.
                Jeśli chodzi o wyprzedanie mnie przez auta to jedyny problem to była
                ostatnio nauka jazdy - zostałem zahaczony lusterkiem (pogadałem
                sobie potem z instruktorem;)) reszta wyprzedza mnie raczej we w
                miarę bezpiecznej odległości.

                > 2. Jazda gęsiego:

                Teoretycznie na lokalnych drogach mogło by to działąć - i tak nie ma
                miejsca ma wypredzenie rowerzysty jak coś jedzie z przeciwka, więc
                co za różnica, czy jedzie sam, czy z drugim obok - więcej niż jedego
                pasa i tak nie zajmą.

                > 3. Zatrzymanie się w celu ułatwienia wyprzedzania:

                Tak czasem zjadę jadąc ruchliwą drogą jak za mną się utworzy spory
                sznur samochodów. Przepis bez sensu poza tym. Rower nie blokuje na
                tyle drogi, żeby stał za nim cały ruch.

                > 4. Przepisy dotyczące infrastruktury rowerowej:

                Jak rowerzysta jadący drogą rowerową biegnącą wzdłóż głównej drogi w
                mieście nie ma pierszeństwa na skrzyżowaniach, a jest traktowany jak
                pieszy... Całe podsumowanie polskich przepisów... O stanie dóg
                rowerowych nie wspomnę. Dziękuję postoję. Unikam jak mogę.

                > 5. Alkohol:

                Nie piję cokolwiek prowadzę, ale dla roweru mogło by faktycznie
                więcej być.
        • shp80 Re: A to ci nowina! 16.01.08, 22:33
          emes-nju napisał:

          > Zwroc uwage, ze zadalem pytanie. Nie stwierdzalem zadnych faktow.

          Wyczułem nutkę sugestii :)

          > Moge natomiast, ze spora doza prawdopodobienstwa, napisac dlaczego w Polsce gin
          > ie kilka razy wiecej pieszych i rowerzystow niz w Europie. Otoz w Polsce na por
          > zadku dziennym sa spacery i rowerowe przejazdzki (bez zachowania jakichkolwiek,
          > wynikajacych tylko z faktu istnienia instynktu samozachowawczego, srodkow bezp
          > ieczenstwa, o przestrzeganiu przepisow nie wspominajac) po szosach miedzynarodo
          > wych. Nie zauwazylem takiego zjawiska podrozujac po Europie!

          Jeśli masz na myśli autostrady, to owszem - rzadko się zdarza zobaczyć tam rowerzystów, czy pieszych :) Natomiast na pozostałych drogach międzymiastowych ruch rowerowy jest spory.. Oczywiście - zgodzę się ze stwierdzeniem, że sporo jest pozamiejskich tras rowerowych łączących duże aglomeracje miejskie.. Tymczasem GDDKiA budując, czy remontując trasy szybkiego ruchu nie zadaje sobie żadnego trudu, by stworzyć dobrą alternatywę dla rowerów. To, co czasami się buduje, jest śmiechu warte... Dodatkowo, jeśli alternatywą pozostają dziurawe drogi lokalne oddalone o naście, dziesiąt kilometrów, to nie dziwne jest, że rowerzyści czasem zaplątują się na trasy szybkiego ruchu..

          Przykłady takich głupich inwestycji:
          1. Przecław koło Szczecina i droga na Kołbaskowo, gdzie występują szerokie asfaltowe pobocza - zbydowana jest śmieszka z betonowej kostki z krawężnikami sięgającymi kolan. Brak wyznaczonych i dobrze oznakowanych przejazdów dla rowerów itp..
          2. Droga z Wolina do bodajże Międzywodzia - ok. 10km zarośniętego trawą polbruku dla rowerów i pieszych + jezdnia z niewielkim ruchem samochodowym, piękna, równa i gładka... Analogicznie, w przypadku niemieckich tras pozamiejskich, drogi dla rowerów mają bardzo równą nawierzchnię, a czasami jakościowo przewyższają jakość jezdni! Po takim czymś to aż miło jeździć i nawet znaków "zachęcających" nie potrzeba.

          > Wybudujmy sciezki dla rowerow, chodniki i liczba zabitych "miekkich" spadnie.

          Nie wszystko występuje tylko w dwóch kolorach. Gdybym po drogach rowerowych jeździł tak, jak czynię to na jezdni, czyli asertywnie i płynnnie, to liczba ofiar byłaby większa w przypadku ścieżek. No sorry, ale nie mam zamiaru zatrzymywać się przed każdym skrzyżowaniem, czy wewnętrzną drogą, tylko dlatego, że mnie jakiś kretyn nie chce zauważyć. Nie dość, że idzie się takiemu na rękę i nie "blokuje" pasa ruchu, to on nie chce mnie uwzględnić podczas np. włączania się do ruchu, czy wykonywania manewru skrętu...
          Skoro jego wzrok nie sięga w strony dróg rowerowych, to będzie musiał liczyć się z moją obecnością na jezdni... Wolę być przewidywalny..

          > Tylko jak zmusic pieszych do chodzenia po chodnikach? Co jakis czas jezdze po d
          > rodze 79, przy ktorej w wielu miejscach pobudowano chodniki. Piszych ani rowerz
          > ystow NIGDY na nich nie widzialem - na rownolegle biegnacej obok jezdni i owsze
          > m...

          Hmm.. Rowerzyści nie mają obowiązku korzystania z chodników (zakładam, że jest więcej, jak 50km/h i chodnik ma te minimum 2m szerokości...)
          • jaro_ss Może żyję na innej planecie 17.01.08, 08:13
            Ale na moich trasach, pieszych prawie wogóle nie ma. W jednej
            mieścinie co najwyżej kilu, przy dworcu PKS, ale tam nie śmiegam, bo
            nie ma po co, przy wjeździe do miasta - gdzieś daleko na horyzoncie
            i paru na przystankach, potem wpadam w ciąg miejskich dróg
            przelotowych i kilku koło marketu (wiekszośc do marketu chodzi
            autkami, albo z drugiej strony, potem wrzeszcie są, ale to juz
            prawie wjazd do osiedla - i tez nie ma co gnać...

            Więc o co chodzi? Już pisałem gdzieś, że jak pieszego na drodze
            zwykłej zauważę (takiej co normalnie 90/h można) to i zwalniam i
            omijam jakby gabarytami autem bez mała był....

            Jak jadę u siebie między wioskami - czasem rowerzysta, przy tych
            odległościach do sklepu, mało kto piechotą chodzi.... każdy
            najbiedniejczy, choćby jakiegoś zdechłego malucha ma, do jazdy do
            sklepu i do sąsiada.... odkąd zlikwidowano wiekszość PKS inaczej się
            nie da żyć. Dzieci wożą Gimbusy i prawie pod podwórka, jak mieszkają
            przy głównej drodze. Stąd i pieszych mniej....

            Natomiast są takie miejsca w mieście, nieprzystosowane, choćby taki
            wylot z Krakowa na Zakopiankę (Borek Fałęcki), gdzie ludzie idą do
            tramwajów i autopusów, przesiadają się do pociągu i przez tę
            zakopiankę w mieście muszą przejść. I tam jest dużo wypadków, sam
            widziałem jeden. (teraz się powoli coś zmienia, ale generalnie
            jeszcze daleko od ideału)

            Ale to ewidentnie brak infrastruktury, przejśc podziemnych i kladek
            dla pieszych. I tam ginęli, giną i bedą ginąć. A nie przez to, ze w
            pustym polu sobię pocisne ponad te głupie 90/h. I tak nikt tak wolno
            nie jeździ, przynajmniej 100/h jadą tiry a 110 -120 osobówki. A to,
            że ja sobie jadę 130- 140 w takich warunkach - to inna sprawa.

            Jak podniosą ograniczenia, to będę jeździł przepisowo i niech soibie
            wtedy te budki dla ptaków stawiają...
          • emes-nju Re: A to ci nowina! 17.01.08, 11:16
            shp80 napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > Zwroc uwage, ze zadalem pytanie. Nie stwierdzalem zadnych faktow.
            >
            > Wyczułem nutkę sugestii :)

            Uwierz mi - dla mnie to, co zacytowalem jest nowoscia i naprawde chcialbym, zeby ktos sie do tego ustosunkowal korzystajac z wiedzy, ktorej ja nie posiadam.

            > > Moge natomiast, ze spora doza prawdopodobienstwa, napisac
            > > dlaczego w Polsce ginie kilka razy wiecej pieszych i rowerzystow
            > > niz w Europie. Otoz w Polsce na porzadku dziennym sa spacery i
            > > rowerowe przejazdzki (bez zachowania jakichkolwiek,
            > > wynikajacych tylko z faktu istnienia instynktu samozachowawczego,
            > > srodkow bezpieczenstwa, o przestrzeganiu przepisow nie
            > > wspominajac) po szosach miedzynarodo wych. Nie zauwazylem takiego
            > > zjawiska podrozujac po Europie!
            >
            > Jeśli masz na myśli autostrady, to owszem - rzadko się zdarza
            > zobaczyć tam rowerzystów, czy pieszych :) Natomiast na pozostałych
            > drogach międzymiastowych ruch rowerowy jest spory..

            Ale chyba zgodzisz sie, ze na Zachodzie rzadkoscia jest JEDNOCZESNE, na tej samej jezdni wystepowanie bardzo duzego ruchu miedzynarodowego/miedzymiastowego (kilkadziesiat tys. aut dziennie) i pieszych/rowerzystow. Jestem zapewne w bledzie, ale wydaje mi sie, ze duze dystanse pokonuje sie na Zachodzie po nieco innych drogach niz w Polsce...

            > > Wybudujmy sciezki dla rowerow, chodniki i liczba zabitych
            > > "miekkich" spadnie.
            >
            > Nie wszystko występuje tylko w dwóch kolorach.

            SPADNIE! Nie napisalem, ze po wybudowaniu sciezek/chodnikow liczba zabitych wyniesie ZERO. Widze odcienie szarosci i wiem, ze bezpieczenstwa nie da sie zadekretowac - da sie je budowac drobnymi kroczkami i budowa chodnikow/sciezek to sa wlasnie takie kroczki.
    • tiges_wiz statystyka 17.01.08, 10:40
      na 5444 zabitych 1734 to najechanie na pieszego, a 1025 to najechanie na drzewo
      i slup. 1115 zderzenie czolowe, 868 boczne. To jest 4742 (87%) zabitych i od
      tego trzeba zaczac dyskusje.
      • jaro_ss Re: statystyka 17.01.08, 10:49
        Przecież od dawna wiadomo, że najskuteczniejsze jest stworzenie
        odrębnych ciągów komunikacyjnych dla pieszych (dworce przesiadkowe
        autobusowe ,tramwajowe i taki nie znany u nas wunalazek, jak Metro z
        prawdziwego zdarzenia), rozdzieelenie pasów ruchu i obszarów poza
        jezdnia elastycznymi barierami (takie jak na autostraezie i
        wszystkie inne). Ruch pieszych i aut - tylko w strefie wokół
        ścisłego centrum tam rzeczywiście 50 - 60/h to wystarczająca
        prędkości - w ścisłym centrum - ruch pieszy bez aut....
        • simon921 Re: statystyka 17.01.08, 11:11
          Ja bym jeszcze dodał sterfy uspokojonego ruch (30km/h) na bocznych
          uliczkach, ale tylko w wypadku kiedy główne ulice dojazdowe będą
          miały z kolei podniesioną prędkość.

          Co do zamknięcia centrum dla aut, to w kraju gdzie każdy musi
          podjechać pod drzwi sklepu na dziś chyba nierealne.
          • emes-nju Re: statystyka 17.01.08, 11:29
            simon921 napisał:

            > Ja bym jeszcze dodał sterfy uspokojonego ruch (30km/h) na bocznych
            > uliczkach, ale tylko w wypadku kiedy główne ulice dojazdowe będą
            > miały z kolei podniesioną prędkość.

            Dzis odwiozlem kobiete w okolice Nowego Miasta w Warszawie. Jechalem po uliczce tak szerokiej i obstawionej z obu stron autami, ze ja, forumowy pirat drogowy, nie przekroczylem 20 km/h (bo jestem miszczem prostej i sie balem). Uliczka byla bez przelotu wiec, po wysadzeniu kobiety musialem zawrocic. I po zawroceniu wpadla mi w oczy wielka i dumna tablica informujaca mnie, ze wlasnie wjezdzam w strefe ograniczenia do 50 km/h w centrum Warszawy! Dla ulatwienia dodam, ze taka sama predkosc obowiazuje na Wislostradzie - trzypasmowej autostradzie nad Wisla tam, gdzie pieszych prawie nie ma, aparkujacych aut w ogole...

            > Co do zamknięcia centrum dla aut, to w kraju gdzie każdy musi
            > podjechać pod drzwi sklepu na dziś chyba nierealne.

            Nie przesadzaj. Wycieczke po centrumowych butikow mozna zrobic (i robi sie!) pieszo. A po zakupy spozywcze na caly tydzien nie jezdzi sie do centrum, tylko do supermarketow!
            • simon921 Re: statystyka 17.01.08, 11:51
              > Dzis odwiozlem kobiete w okolice Nowego Miasta w Warszawie.
              Jechalem po uliczce
              > tak szerokiej i obstawionej z obu stron autami, ze ja, forumowy
              pirat drogowy,
              > nie przekroczylem 20 km/h (bo jestem miszczem prostej i sie
              balem). Uliczka by
              > la bez przelotu wiec, po wysadzeniu kobiety musialem zawrocic. I
              po zawroceniu
              > wpadla mi w oczy wielka i dumna tablica informujaca mnie, ze
              wlasnie wjezdzam w
              > strefe ograniczenia do 50 km/h w centrum Warszawy! Dla ulatwienia
              dodam, ze ta
              > ka sama predkosc obowiazuje na Wislostradzie - trzypasmowej
              autostradzie nad Wi
              > sla tam, gdzie pieszych prawie nie ma, aparkujacych aut w ogole...

              Czyli głupota władzy. W Poznaniu o czym już pisałem jakiś czas temu
              ktoś puknął się w głowę i na szerokich drogach bez przjść dla
              pieszych popodnoszona prędkość do 70km/h i większość tak jeździ..
              Czyli da się...

              > Nie przesadzaj. Wycieczke po centrumowych butikow mozna zrobic (i
              robi sie!) pi
              > eszo. A po zakupy spozywcze na caly tydzien nie jezdzi sie do
              centrum, tylko do
              > supermarketow!

              Podam Ci przykład. W Lesznie (Wlkp.) całkiem niedawno postanowiono
              udostępnić zabytkowy rynek jako parking dla aut, bo się nie mieściły
              na u;iczkach wokół centrum. Jakieś pytania?
              • emes-nju Re: statystyka 17.01.08, 12:02
                simon921 napisał:

                > Podam Ci przykład. W Lesznie (Wlkp.) całkiem niedawno postanowiono
                > udostępnić zabytkowy rynek jako parking dla aut, bo się nie
                > mieściły na u;iczkach wokół centrum. Jakieś pytania?

                Ale to zdecydowanienie nie jest wina kierowcow, tylko waaadzy. Nie potrafi zaproponowac nic poza niszczeniem zabytkowego rynku. Zapewne przy nim robi sie w Lesznie wiekszosc zakupow, bo waaadzy nie wpadlo do glowy, ze ciezki handel warto wyniesc na peryferia (bo walczymy do upadlego o drobny handel, przy okazji wylewajac dziecko z kapiela).

                W tym akurat wypadku i tak tamtejszej waadzy naleza sie umiarkowane oklaski - uznali, ze na dzien dzisiejszy trzeba uznac stan faktyczny, zamiast na sile wypchnac auta GDZIES, solic mandaty za niestosowanie sie do tego wypychania i uznania, ze temat jest zalatwiony. Mam nadzieje, ze teraz pracuja nad tym, zeby parking na rynku byl zjawiskiem przejsciowym.
                • simon921 Re: statystyka 17.01.08, 12:13
                  Leszno to jest miasto w którym można do rynku z większości miejsc
                  dojść pieszo w 20 minut. A markety są i oczywiście poza centrum, na
                  rynku latem były ogródki i sklepy, że tak się wyrażę ekskluzywne,
                  oraz restauracje.
                  • emes-nju Re: statystyka 17.01.08, 12:20
                    I znow winy kierowcow widze mniej niz waaadzy. Naturalna (dla niektorych...) chec kierowcy do dojechania pod resauracje da sie i POWINNO sie powstrzymac. Da sie to tez zrobic inaczej niz kapralskimi metodami... Uzywajac np. technik promowania okreslonych zachowan.
      • emes-nju Re: statystyka 17.01.08, 11:08
        Klopot w tym, ze z tych suchych, nie obrobionych, nie skomentowanych przez specjaliste danych w sumie niewiele wynika. Ot, cyferki.

        Kolizja z drzewem moze byc wynikiem banalnego wyjechana w krajobraz jak rowniez wynikiem wystepowanie w Polsce szczegolnie agresywnego rodzaju drzew wybiegajacych przed auta :-P Srodki zaradzcze powinny byc wiec rozne. A czy sa?
        • tiges_wiz Re: statystyka 17.01.08, 11:19
          wlasnie o to mi chodzi ..jak sie na to spojrzy, to od razu widac, ze nie gra to
          z tym ze 40% zabitych jest w wyniku nadmiernej predkosci.
          • emes-nju Re: statystyka 17.01.08, 11:37
            Sa klamstwa, wielkie klamstwa i statystyka :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja