kozak-na-koniu
25.01.08, 10:33
www.40millionsdautomobilistes.com/index.asp?intIdArticle=187
Zniechęcający prowizoryczny bilans bezpieczeństwa drogowego w roku
2007
Wobec niedawnych ambicji rządu, biorących za cel zejście poniżej
3000 zabitych od dziś do roku 2012, wyniki roku 2007 są wyraźnie
zniechęcające, przedstawiając spadek ograniczony do 94 zabitych w
roku 2007.
W sprawie prędkości, raport wykazuje że pomiędzy pierwszymi
kwartałami lat 2007 i 2006 liczba zabitych wzrosła o 8,8%, podczas
gdy średnia prędkość spadła z 82,2 km/godz do 81,3 km/godz.
Wynik ten przeczy rządowej teorii. Nikt nie broni osobom
odpowiedzialnym zastanowić się nad tym, uwzględniając wynikające z
tego konsekwencje na życiu i sile nabywczej Francuzów.
Zjednoczone Królestwo radary zaczęło rozstawiać w roku 1991, długo
przed Francją. Od 1990 do 1995, w czasie 5 lat zaoszczędzono 1596
żyć. Następnie jednak oszczędność ograniczyła się do sumy 285 żyć w
czasie 10 lat, czyli poniżej 30 zabitych rocznie.
W tym zakresie uderza się nas, że w Wielkiej Brytanii liczba
zabitych na milion mieszkańców jest wyraźnie niższa, jak we Francji.
Jest wiele tłumaczeń tej różnicy, które zresztą wyraźnie figurują w
raportach CNSR: młodzież, jeżdżący na dwóch kołach a także
turystyka, ponieważ 22% wykroczeń wobec prędkości dotyczy pojazdów
zarejestrowanych za granicą.
Poza tym, raport CNSR dotyczący kontroli automatycznych sankcji
(marzec 2006) jako przykład przywodził Danię, gdzie automobiliści są
kontrolowani 75 razy częściej, niż we Francji. Jednak, liczby
zabitych w przeliczeniu na miliard przejechanych kilometrów są
bliskie liczb francuskich na autostradach (2,6 w Danii i 2,7 we
Francji) oraz na drogach krajowych (9,8 w Danii i 8,8 we Francji).
Biorąc USA, gdzie dozwolone prędkości są niższe a interwencje sił
porządkowych brutalniejsze, liczba zabitych na miliard przejechanych
kilometrów nie jest tam lepsza, jak w Europie.
Oznacza to po prostu, że gdy wyeliminowano już wielkie przekroczenia
prędkości, powodowane przez piratów drogowych i których rola w
śmiertelności na drogach jest niekwestionowana, _mnożenie mandatów
nie ma wpływu na wypadkowość_.
_Jest to kwestia zdrowego rozsądku: karanie ludzi, których jazda nie
jest niebezpieczna nie może obniżyć liczby wypadków._
Nikt nie broni osobom odpowiedzialnym za walkę z wypadkami drogowymi
obiektywnie zastanowić się nad tymi wnioskami zanim zaczną mnożyć
motywy sankcji, karanie punktami, zatrzymywanie praw jazdy za
zaniedbania lub błędy wynikające z nieuwagi.
Co jest ważne dziś, to by Francuzi nie spotykali na swej drodze
piratów drogowych lub osób nieodpowiedzialnych, jest to jednak o
wiele trudniejsze do wprowadzenia w życie, jak koncentrować się na
przestrzeganiu co do litery setek artykułów kodeksu drogowego.
Przypominamy, że 4700 zabitych w roku 2006 dzieli się na:
- 2300 z powodu alkoholu i młodzieży,
- 900 z powodu zaśnięcia za kierownicą,
- 1500 z różnych powodów.
Liczby te zawierają także:
- 274 pieszych i rowerzystów zabitych w nocy (liczba porównywalna z
295 zabitymi na wszystkich autostradach)
- 1086 zabitych “dwukołowych”,
- 685 zabitych w wypadku, w którym brała udział duża ciężarówka,
- Nie wyszczególniona (dlaczego?) liczba ofiar piratów bez prawa
jazdy oraz niepełnoletnich za kierownicami skradzionych samochodów.
Kto mógłby uwierzyć, że mnożenie punktów karnych za przekroczenia
prędkości o kilka km/godz (7,2 miliona grzywien), za używanie
telefonu komórkowego za kierownicą w mieście (530 000 grzywien za 2
punkty) lub za nie zapięte pasy bezpieczeństwa (470 000 grzywien za
3 punkty) ma wpływ na liczbę wypadków?
Wystarczył by zwykły mandat.