Dodaj do ulubionych

"elka" na osiedlowym parkingu

04.08.08, 17:08
Patrze przed chwilą przez okno a tam na dole "L" sobie dzielnie
ćwiczy parkowanie: tyłem, zatoczka itp.

trochę mi srece drżało jak przejeżdzała koło mojego auta :P

ale z drugiej strony to dobrze, że w końcu można ćwiczyć "w
warunkach naturalnych", bo parkowanie między autami a między
pachołkami to kolosalna różnica jednak ;]

Obserwuj wątek
    • Gość: anjawro Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.ha.pwr.wroc.pl 04.08.08, 18:24
      i wlasnie dlatego, ze w warunkach naturalnych, instruktorzy tak bardzo dbaja,
      zeby niczego wam nie porysowac ;) Moj stwierdzil, ze bac sie trzeba bardziej
      jesli zielony listek, a nie eLka, bo tam juz nie ma ani dod. hamulca, ani kogos
      kto odpowiednio szybko reaguje ;)

      Swoja droga, ludzie mieszkajacy w strefach egzaminacyjnych to maja chyba niezly
      ubaw na co dzien, prawda? Tj sadzac po tym, co ja wyprawiam i jak sie potem z
      tego smiejemy... ;)

      • iberia.pl Re: "elka" na osiedlowym parkingu 04.08.08, 19:33
        ubaw? No nie bardzo, kazdy z nas sie kiedys uczyl.
        Ale czasem to jest irytujace jak musze czekac az np. 4 elki skoncza
        manewry i dopiero wtedy ja moge po blokiem zaparkowac.
        • Gość: anjawro Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.ha.pwr.wroc.pl 05.08.08, 15:02
          Rozumiem, wierz mi, rozumiem. Ale gdzies musimy sie uczyc, gdzies musimy
          popelniac te bledy, lepiej teraz niz potem, gdy juz nie bedzie nadzorujacego
          siedzacego w prawym fotelu. I szczerze - chcialabym, zeby wiekszosc kierowcow
          pozostala przy irytacji i odrobinie cierpliwosci, zamiast zlosliwie utrudniac
          manewry. Niestety w moim przypadku nie bylo jazdy, zeby sie ktos taki nie trafil.
      • Gość: Kasik Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.pwpw.pl 05.08.08, 12:31
        Ubaw to mają jak im się nie śpieszy. Gorzej, jeśli czekają na 2
        zmiany świateł, bo L nie potrafi bez zajączków spod nich ruszyć. Ja
        rozumiem, też się kiedyś uczyłam, ale takich podstawowych manewrów
        powinni uczyć jednak na parkingach.
        Ja swoja pierwszą jazdę miałam na ulicy, nie na parkingu. I wiem
        jakie gromy za mną leciały.
        • Gość: anjawro Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.ha.pwr.wroc.pl 05.08.08, 14:57
          Ja wiem, zabawnie taki "kangur" to moze wyglada z zewnatrz, od strony
          przechodnia powiedzmy (smiali sie, a jakze, na zdrowie :)), i faktycznie, jak
          ruch jest maly. Bo tu sie trzeba smiac, a nie plakac - kiedy jak nie na kursie
          po okiem instruktora mam popelniac te glupie bledy i na nich sie uczyc?

          A na wiekszych skrzyzowaniach tez odsluchalam swoje - i nie tylko trabienie, ale
          i wyzwiska, co nie zmienia, ze to mi nie pomagalo, wrecz przeciwnie - stresowalo
          jeszcze bardziej i sila rzeczy silnik gasl. Nierzadko trafialo sie, ze nawet
          zanim ja ruszylam (po tym jak mi zgasl), jeszcze na zielonym to juz ktos bardzo
          sie spieszacy zdazyl mi zajechac droge, albo wyprzedzic/ominac chodnikiem,
          skutkiem czego ja po hamulcach, swiatlo zolte, a mnie sie znowu zebralo od
          trebaczy, tylko czy tym razem slusznie? Jakos trzeba sie nauczyc, i nie chodzi o
          podstawowosc tych manewrow - wiekszosc z nas kursantow, w sprzyjajacych
          warunkach ruszy plynnie - ale nie wtedy, gdy niecierpliwcy daja wyraz swemu
          niezadowoleniu.
          • Gość: sx Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 15:20
            To spójrz na to z drugiej strony. Do pracy i z pracy jadę przez "zagłębie
            elkowe", czyli rejon ulic Nowohuckiej, al. Pokoju i Jana Pawła w Krakowie. Nie
            ma dnia, żebym nie natknął się na elkę jadącą, niby przepisowe, ale kompletnie
            nieżyciowe (na dwupasmowej przelotówce) 50km/h. Więcej, często prawym pasem
            wlecze się jedna elka, a lewym pasem wlecze się druga, bo na najbliższym rondzie
            będzie skręcać w lewo. No i cały sznur samochodów za nimi jedzie 2 razy wolniej
            niż zwykle. Każdy widzi, że w takim tempie do pracy / szkoły / sklepu dojedzie
            15 minut później, więc przy trzeciej takiej sytuacji już się nie wytrzymuje i
            wyprzedza z rykiem silnika, z reguły bez zachowania przepisów, o bezpiecznym
            odstępie nie wspomniawszy. Ale nie widziałem jeszcze żeby ktoś na elkę trąbił
            tylko za to, że jedzie zbyt wolno. W końcu to nie jest wina kursanta że
            instruktor wziął go z takimi umiejętnościami w zbyt ruchliwe miejsce. No i - jak
            sama piszesz - wcale nie pomaga kursantowi w skupieniu, więc jest w sumie bezcelowe.

            PS. Żeby nie było - jeżeli widzę elkę z napisem "EGZAMIN" to nie zajeżdżam drogi
            i w ogóle staram się w miarę zgodnie z przepisami i bardzo delikatnie :-)
            • Gość: qweery Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.zen.co.uk 05.08.08, 18:14
              moment

              o ile mnie pamiec nie myli w Polsce w miescie obowiazuje predkosc max 50 km/h -
              chyba ze znaki pokazuja inaczej.

              No jesli planujesz ze trase przejedziesz z wieksza predkoscia niz dozwolona to
              super sprawa.

              Dziwi mnie zawsze jak ludzie pisza ze przez zawalidroge jadacego cale 50km.h w
              miescie dojechali do pracy 15 minut pozniej.

              To zeby wyjsc z domu 15 minut wczesniej bo po drogach nie mozna jezdzic szybciej
              niz 50km/h nikomu do glowy nie przyjdzie.

              A potem sie dziwia czemu tak duzo wypadkow sie bierze.

              Przeciez jechal tylko 90 km/h
              • Gość: sx Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.chello.pl 05.08.08, 21:56
                > o ile mnie pamiec nie myli w Polsce w miescie obowiazuje predkosc max 50 km/h -
                > chyba ze znaki pokazuja inaczej.

                A w nocy (bodajże od 23:00 do 6:00) - 60km/h.

                > No jesli planujesz ze trase przejedziesz z wieksza predkoscia niz dozwolona to
                > super sprawa.
                >
                > Dziwi mnie zawsze jak ludzie pisza ze przez zawalidroge jadacego cale 50km.h w
                > miescie dojechali do pracy 15 minut pozniej.

                Nie mam fotoradaru więc nie sprawdzę tego łatwo, ale odnoszę wrażenie, że elki nawet w miejscach, gdzie można jechać 70km/h jadą 50.

                Daj spokój, wiesz doskonale o co chodzi. Wcale nie o to, żeby pruć 200km/h wąskimi uliczkami lawirując między pieszymi. O to mianowicie, że przepisy są zbyt sztywne i ograniczenia prędkości są w części przypadków zbyt rygorystyczne. Nie mówię już o przypadkach, gdzie robotnicy po zakończonym remoncie zostawiają ograniczenie do 20km/h i zakaz wyprzedzania, ani o ograniczeniu do 40km/h przy szkole, które obowiązuje również w środku nocy w wakacje. Ale droga ciągnąca się kilometrami, wielopasmowa, mająca 100% bezkolizyjnych skrzyżowań i 0% przejść dla pieszych, na której obowiązuje 50km/h a na szczególnie długich prostych 70km/h i fotoradar, to delikatna pomyłka. Cały czas mówi się o dostosowaniu prędkości do warunków jazdy, prawda? Że przy śliskiej nawierzchni albo złej widoczności należy jechać wolniej niż jest to dozwolone. No to dlaczego przy dobrej widoczności i znikomym ruchu nie można dostosować prędkości do warunków i jechać szybciej niż zezwalają na to znaki? Zresztą to temat-rzeka, dobry raczej na zupełnie oddzielną dyskusję. Ale jak chcesz, to możemy kontynuować.

                > A potem sie dziwia czemu tak duzo wypadkow sie bierze.
                > Przeciez jechal tylko 90 km/h

                Tu dwie sprawy. Po pierwsze, bardzo rzadko *sama* prędkość powyżej limitu jest przyczyną wypadku. O wiele częściej chodzi o prędkość niedostosowaną do warunków, a ta ma się z reguły nijak do dozwolonej - bo dozwolona nie zmienia się wraz z warunkami.

                A po drugie, przekraczanie prędkości byłoby o wiele rzadsze, gdyby prędkość dozwolona częściej odpowiadała zdrowemu rozsądkowi, a nie widzimisię decydentów. Którzy, nota bene, żyją w zupełnie innym świecie, ale - jak już wspomniałem - to temat na zupełnie oddzielną dyskusję.
            • tymon99 Re: "elka" na osiedlowym parkingu 06.08.08, 08:59
              mieszkam na dąbiu i bardzo mi się podoba, że elki spowalniają tobie podobnych
              szaleńców, którym roją się chore myśli o 'przelotowej dwupasmówce'.
            • Gość: karolek Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.08, 11:28
              pomyśl ze dzięki elce nie przekraczasz 50km/h i nie ryzykujesz mandatu;-)
          • Gość: sx Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 15:29
            A, jeszcze jedno. Jak ja się uczyłem na prawo jazdy, to instruktor na jednej z pierwszych lekcji kazał mi jechać na dość szeroką, nieuczęszczaną uliczkę osiedlową jadącą dość stromo pod górę. A następnie kazał raz za razem ruszać pod tą górę. I zaraz się zatrzymać. I znowu ruszyć. I tak przez dobre pół godziny, aż nauczyłem się ruszać bez zgaszenia silnika - i aż smród przegrzanego sprzęgła stał się nieznośny ;>. Może powinniście, kursanci, wymusić na instruktorach takie gruntowne przetrenowanie podstawowych manewrów w miejscach, gdzie nikomu nie przeszkadzacie, zanim wjedziecie w poważniejszy ruch miejski?
            • Gość: karolek Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.08, 11:33
              Moja pierwsza jazda miała miejsce w parku w ulicy rzadko używanej. Prze godzinę
              przejechałam może kilometr
              ciągle tylko.... ruszałam i hamowała, ruszałam hamowałam;-)
              Pozdrawiam;-)
        • winnix Re: "elka" na osiedlowym parkingu 05.08.08, 16:08
          > Ubaw to mają jak im się nie śpieszy. Gorzej, jeśli czekają na 2
          > zmiany świateł, bo L nie potrafi bez zajączków spod nich ruszyć.

          No właśnie. Z domu do pracy i z powrotem, też przejeżdżam przez
          zagłębie elkowe, tyle że w Poznaniu. Jak mi na lewoskręcie dwie-trzy
          staną, to mnie szlag jasny trafia. Powinien być zakaz
          ujeżdżania "elek" w godzinach szczytu, albo chociaż rano...
          • Gość: Late Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: 213.155.168.* 06.08.08, 08:18
            Kupiłem używany samochód z koszmarnie czułym sprzęgłem i podczas pierwszej jazdy
            wykonałem dwa razy "zajączka" (ja, kierowca z 35-letnim stażem, z praktyką od
            Trabanta do ciężarówki!) przed maską grzecznie czekającej na zielone L-ki.
            Cieszyło się towarzystwo, aż miło, ale mnie nie wytrąbili. Więc nie tylko L-kom
            zdarza się utrudniać jazdę.
    • iberia.pl Re: "elka" na osiedlowym parkingu 04.08.08, 19:31
      czy Ty mieszkasz na moim osiedlu? :-)
    • martynique1982 Re: "elka" na osiedlowym parkingu 05.08.08, 13:08
      Oj...Nie smiejcie sie z eLek.Ja mam w przyszłą środę egzamin i na
      samą myśl drżę strasznie,bo to moje pierwsze podejście.Źle nie
      jeżdżę,ale bardzo się przydały osiedlowe uliczki do parkowania.Błędy
      wyskoczyły od razu,i choć wiem,to nie wiem,czy będę pamiętać i czy
      będę przytomna za tydzień.Ale wszelkie uliczki,zakręty,mysie dziury
      pomagają w nauce:)
      • Gość: karolek Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 14:45
        JA idę dzisiaj dopiero na wewnętrzny... potem trochę czekania( jakieś dwa
        miesiące bo takie są terminy w BZG) i tez egzamin;-)
        Też się boje. Apel to wszystkich nie włączajcie klaksonu za Elką jak samochód
        zgaśnie, dla kursanta sam fakt ze samochód zgasł jest już stresujący... wiem coś
        o tym... a niecierpliwość "weteranów" na drodze nie pomaga. TEZ SIE KIEDYŚ
        UCZYLIŚCIE.
        Pozdrawiam wszystkich kursantów tych przed samym egzaminem i tych jeszcze na
        kursie... i wszystkich kierowców którzy pamiętają jeszcze swoje początki na
        drodze;-)
        • winnix Re: "elka" na osiedlowym parkingu 05.08.08, 16:10
          > Też się boje. Apel to wszystkich nie włączajcie klaksonu za Elką

          Podobnie jak kolega wyżej, jeszcze nie widziałam, żeby ktoś
          na "elkę" trąbił, a codziennie mijam ich aż zbyt wiele.
          Wiem, że też się kiedyś uczyłam, co nie zmienia faktu, że czasami
          stek przekleństw mi się wyrwie.
    • le.chujarek Re: "elka" na osiedlowym parkingu 05.08.08, 15:30
      > na dole "L" sobie dzielnie
      > ćwiczy parkowanie: tyłem, zatoczka itp.

      a robiła może kopertę?
      prawidłowo kopertę robi sie tak;
      www.wrzuta.pl/film/hTP8fwcDMs/prawo_jazdy_i_koperta
      • Gość: mi Re: "elka" na osiedlowym parkingu IP: *.238.78.193.ip.airbites.pl 06.08.08, 02:48
        Dokładnie o to chodzi, że ja się patrzy z okna to jest może i zabawnie, ale tak
        Bogiem a Prawdą to "elki" na 50km/h jadą 30 km/h. Z całych sił czasem trzeba się
        starać żeby człowieka szlag nie trafił. I jeszcze to to jedzie praktycznie po
        linii środkowej jezdni, że nawet wyprzedzić ciężko.

        Jeśli o moje wcale nie tak dawne doświadczenia z kursu chodzi, to nie pamiętam
        żeby mi kiedykolwiek "elka" zgasła.
        Zaś egzaminy nijak się mają do prawdziwych umiejętności kierowcy, więc po co ten
        stres i tak wszystko zależy od dobrego nastroju egzaminatora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka