emes-nju
05.01.09, 11:26
W piatek wieczorem, w czasie pierwszych powazniejszych opadow sniegu
na Mazowszu, mialem niewatpliwa nieprzyjemnosc podrozowac po tej
plaskiej krainie. Na odcinku ok. 200 km jechalem po mniej lub
bardziej bialej jezdni. Miejscami bylo slisko.
Wiekszosc towarzystwa jechala 40 km/h na prostej, w wiekszosci
przypadkow NIE ZWALNIAJAC przed zakretami. Skoro wiec jechali, a nie
lezeli do gory kolami w rowach znaczy to, ze na prostej mogli
posuwac szybciej (jak nie bylo ruchu spokojnie nawet do 80 km/h -
sprawdzilem i zyje).
Kilku miszczom jednak sztuczka z utrzymywaniem stalej "bezpieczniej"
predkosci na calej trasie sie nie udala. Widzialem 3 czolowki na
zakretach - ktos na wewnetrznej przesadzal i wyjezdzal na przeciwny
pas ruchu. I wiecie co? Winna byla nadmierna predkosc ;-)