Dodaj do ulubionych

200 km - 3 czolowki...

05.01.09, 11:26
W piatek wieczorem, w czasie pierwszych powazniejszych opadow sniegu
na Mazowszu, mialem niewatpliwa nieprzyjemnosc podrozowac po tej
plaskiej krainie. Na odcinku ok. 200 km jechalem po mniej lub
bardziej bialej jezdni. Miejscami bylo slisko.

Wiekszosc towarzystwa jechala 40 km/h na prostej, w wiekszosci
przypadkow NIE ZWALNIAJAC przed zakretami. Skoro wiec jechali, a nie
lezeli do gory kolami w rowach znaczy to, ze na prostej mogli
posuwac szybciej (jak nie bylo ruchu spokojnie nawet do 80 km/h -
sprawdzilem i zyje).

Kilku miszczom jednak sztuczka z utrzymywaniem stalej "bezpieczniej"
predkosci na calej trasie sie nie udala. Widzialem 3 czolowki na
zakretach - ktos na wewnetrznej przesadzal i wyjezdzal na przeciwny
pas ruchu. I wiecie co? Winna byla nadmierna predkosc ;-)
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 11:32
      ja na gierkowce w sobote wieczorem tylko kilku w rowie widzialem ...
      opony wygladaly na zimowe ;) ja czekam na moje goodyeary i na razie mam jakies
      kiepskie zimowki, ale i tak na swiatlach okazywalo sie, ze technika, i ostrozne
      operowanie gazem gora ;) .. mielenie w miejscu nic nie daje :D
    • tiges_wiz Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 11:37
      a tak apropo .. jak ci policjanci sie na sliskim zwalili do jeziora i utoneli to
      winna byla droga ;)
      • emes-nju Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 12:00
        tiges_wiz napisał:

        > a tak apropo .. jak ci policjanci sie na sliskim zwalili do
        > jeziora i utoneli to winna byla droga ;)

        Przeciez to oczywista oczywistosc :-)

        A co do wypadkow w piatek, to moj wloski kumpel prawie zabil dwojke
        gowniarzy... Wlasnie sie dowiedzialem.

        Na pewno jechal z "nadmierna", a dzieci sa niewinne.

        Klopot w tym, ze dzieci, a w zasadzie ich DEBILE rodzice sa winni
        jak (...). Otoz moj kumpel zmordowany ok. 300 km jazdy po polskich
        duktach (zajelo mu to ok. 8 godzin, bo jest "niezwyczajny" do
        miedzynarodowej jazdy po nieodsniezonym dukcie, na ktorym mijanie
        sie z TIRem dostarcza nieznanych na zachodnich miedzynarodowych
        drogach emocji) zajechal na obiad do knajpy. Jak wyjezdzal, to
        prosto pod maske wjechala mu parka rozesmianych dzieciakow na
        sankach. Na szczescie skonczylo sie tylko na skrzywieniu wahacza, bo
        usilujac uniknac wypadku, wjechal na kraweznik...

        Noz sie w kieszeni otwiera :-/
    • inguszetia_2006 Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 11:54
      Witam,
      Śnieg i lód to takie straszaki. Nawet jak nie ma lodu, to jedzie się
      wolniej. To psychologia;-D
      Jako że psychologię mam gdzieś, to w zeszłym roku na oponach
      zimowych i w listopadzie bodajże(ale podczas jedynej w Wawie
      śnieżycy)wykopyrtnęłam się na zakręcie z ograniczeniem do 40/h.
      Na Ursynowie. Czy ten zakręt jest źle wyprofilowany, czy ja źle
      weszłam w zakret,czy tam było coś śliskiego, nie wiem. Wiem, że do
      tej pory mam nabożny szacunek do tego zakrętu;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • kozak-na-koniu Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 14:27
      Jest pewien typ kierowcy, który będzie "ścinał" wszystkie zakręty,
      bez względu na okoliczności oraz prędkość - bo wydaje mu się, że tak
      jest bezpieczniej...
      • emes-nju Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 14:47
        To bylo raczej wycinanie zakretu.

        To znaczy, ze ktos tak jechal, ze wycinal holubca i zamiast na swoim
        pasie, ladowal na przeciwnym ;-)
        • rekrut1 Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 17:01
          Witam Wszystkich z Nowym Rokiem życząc wszystkiego najlepszego
          szerokiej i bezpiecznej drogi.
          Doooo..tematu!:
          Ścinanie zakrętów jest rzeczywiście plagą, ścinanie zakrętów w zimie
          barbarzyństwem. Niestety znów przychodzi mi do głowy to paskudne
          słowo infrastruktura. Czy byłby to głupi pomysł gdyby na co bardziej
          ostrych zakrętach zamiast linii ciągłej ustawiać bariery
          energochłonne(zamiast fotoradarów oczywiście)?
          Pozdr.
          Pazdzioch
    • apache5 Re: 200 km - 3 czolowki... 05.01.09, 17:11
      U nas dziś śnieg leży i minus 16 rano było, teraz za oknem minus 8 C. Ruch mały
      bo podobno autobusy na pomorzu stanęły. Ale osobowe spokojnie jadą tylko widać
      po prędkości kto ma zimówki a kto "oszczędny " tylko jakoś na skrętach wysuwa
      ich poza oś jezdni.
      • w357 piątek z rana..... 05.01.09, 19:31
        W piątek od przedświcia :-) jeździłem drogą Nr.721.

        Pomiędzy Magdalenką , a Piasecznem jest wiele skrzyżowań...
        Większość z nich nie ma żadnej sygnalizacji świetlnej.....
        Po mimo, że padał śnieg, a pługów odśnieżających drogę ni hu hu,
        to jazda bez większych sensacji.
        Pierwszy widziałem po 13.oo.

        No ale tak na całej trasie, to byłoby zaaaaa dooooobrze :-)

        Dojeżdżam do jednego skrzyżowania z Sygnalizacją Swietlną......
        Widzę "korek"......
        Tylko dlaczego przejazd przez to skrzyżowanie tak długo trawa
        (około godz. 6.oo) ?

        Okazało się , że skrzyżowanie ze Światłami jest nielada przeszkodą
        dla coponiektórych !!!

        ....dwa samochodziki spotkały się na środku,
        aby spróbować czy silne mają zawieszenie :-)
        Jednego nie miałem możliwości obejżeć.....
        Drugiemu zrobiłem fotkę (dwie godziny później)
        -->
        img392.imageshack.us/my.php?image=s7300qs3.jpg
        Gdyby nie to , że miał złamane prawe przednie zawieszenie
        i "pofalowaną" blachę (o złamanych znakach drogowych nie wspomnę),
        to wyglądało jak by o świcie chciał kupić Fajerwerki .....

        ps.
        skrzyżowanie było zablokowane poooonad godzinę zanim przyjechała
        Policja i Holownik, aby jednen z samochodów zciągnąć z jezdni.

        Ot takie uroki zimy w ZIMIE :-)
    • jane14 Re: 200 km - 3 czolowki... 06.01.09, 09:40
      emes-nju napisał:

      > Wiekszosc towarzystwa jechala 40 km/h na prostej, w wiekszosci
      > przypadkow NIE ZWALNIAJAC przed zakretami.

      No to chyba nic złego. Drogi mazowsza to raczej nie grskie
      serpentyny. Jazda nimi bez uzywania hamulców na kazdym zakrecie to
      nie grzech a raczej cnota...

      > Skoro wiec jechali, a nie
      > lezeli do gory kolami w rowach znaczy to, ze na prostej mogli
      > posuwac szybciej (jak nie bylo ruchu spokojnie nawet do 80 km/h -
      > sprawdzilem i zyje).

      To że zyjesz to słaby argument. Jak już to porównaj swą srednia z
      srednią kierowcy który jedzie płynnie nie redukujac predkości o 50 %
      na kazdym zakrecie.

      > Kilku miszczom jednak sztuczka z utrzymywaniem
      stalej "bezpieczniej"
      > predkosci na calej trasie sie nie udala.

      Skad wiesz że to byli ci co nie hamowali. Moje skromne doswiadczenie
      wskazuje że z zakretu wypada przeważnie ten co usiłuje hamowaćz byt
      późno, bo jechał na prostej zbyt szybko.

      • emes-nju Re: 200 km - 3 czolowki... 06.01.09, 11:18
        jane14 napisał:

        > emes-nju napisał:
        >
        > > Wiekszosc towarzystwa jechala 40 km/h na prostej, w wiekszosci
        > > przypadkow NIE ZWALNIAJAC przed zakretami.
        >
        > No to chyba nic złego. Drogi mazowsza to raczej nie grskie
        > serpentyny. Jazda nimi bez uzywania hamulców na kazdym zakrecie to
        > nie grzech a raczej cnota...

        Czy ja cos pisalem o hamulcach?

        Dobrze, ze mam na gorze cytat! Nie! Pisalem tylko o zwalnianiu przed
        zakretami. I o tym, ze na odcinku ok. 200 km widzialem Twoich
        cnotliwych po czolowkach AZ trzech...

        Napisz mi z laski swojej kiedy ostatni raz widziales czolowe
        zderzenie...

        > > Kilku miszczom jednak sztuczka z utrzymywaniem
        > > stalej "bezpieczniej" predkosci na calej trasie sie nie udala.
        >
        > Skad wiesz że to byli ci co nie hamowali. Moje skromne
        > doswiadczenie wskazuje że z zakretu wypada przeważnie ten co
        > usiłuje hamowaćz byt późno, bo jechał na prostej zbyt szybko.

        I znowu rzut oka na cytat... Ufff... nie pisalem o HAMOWANIU NA
        ZAKRECIE, a o ZWALNIANIU PRZED ZAKRETEM. Moje skromne doswiadczenie
        wskazuje, ze ZWALNIANIE PRZED ZAKRETEM jest warunkiem utrzymania sie
        na sliskiej jezdni :-P
        • jane14 Re: 200 km - 3 czolowki... 06.01.09, 11:51
          emes-nju napisał:
          > Czy ja cos pisalem o hamulcach?

          No nie, dla ciebie widać hamowanie i zwalnianie to dwie rózne rzeczy
          a dla mnie nie, bo czy hamujesz czy zwalniasz z 80 do 40 to wymaga
          tyle samo czasu i w zalezności od tego czasu wystepuja takie same
          dodatkowe siły bezwładności które mogą spowodowac utrate
          przyczepności.

          > Napisz mi z laski swojej kiedy ostatni raz widziales czolowe
          > zderzenie...

          Miedzy świetami ale to klasyk był czyli wyprzedzanie....

          > I znowu rzut oka na cytat... Ufff... nie pisalem o HAMOWANIU NA
          > ZAKRECIE, a o ZWALNIANIU PRZED ZAKRETEM. Moje skromne
          doswiadczenie
          > wskazuje, ze ZWALNIANIE PRZED ZAKRETEM jest warunkiem utrzymania
          sie
          > na sliskiej jezdni :-P

          No dobrze niech bedzie nie hamowali ale ZWALNIALI zbyt późno.
          A z tym Zwalnianiem przed to też nie do końca prawda...

          PS A teraz pomyśl logicznie jeśli ich było trzech a tych co jechali
          40 mnóstwo, to czemu tylko ci trzej wypadli a reszta przejechała ?
          No i pytanie zasadnicze. Po czym ty rozpoznajesz ze auto w rowie
          jechało jednostajnie 40 a nie "zwalniało" z 80 oczywiście przed
          zakretem ?

          • kontik_71 Re: 200 km - 3 czolowki... 06.01.09, 12:02
            Jane nie zadawaj niewygodnych pytan... Zaraz sie dowiesz, ze nie
            masz pojecia o zyciu..
            • emes-nju Re: 200 km - 3 czolowki... 06.01.09, 12:18
              kontik_71 napisał:

              > Jane nie zadawaj niewygodnych pytan...

              Jechales za kims, kto na szerokiej pustej (choc sliskiej) drodze
              jechal 40 km/h i dokladnie tyle samo po zakretach?

              Ja jechalem. Krotko (ale czesto - cala podroz uplynela mi na
              spokojnym wyprzedzaniu) - na pierwszej nadajacej sie do tego prostej
              wyprzedzalem, bo boje sie takich jak ognia. I slusznie - kilku
              takich miszczuf widzialem bez przodow... Ale zywych - wynika z tego,
              ze wyjechali z zakretu z mala, wydawaloby sie bezpieczna predkoscia.

              Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze W SZWAJCARII TRZEBA jest jezdzic
              po nieodsniezonej drodze ze stala predkoscia, niezaleznie od
              konfiguracji drogi i bez zwracania uwagi na skutki (bo inaczej
              mmandat w wysokosci 15% rocznych dochodow). Ale w Polsce, czego
              jestem przykladem, MOZNA jezdzic szybciej na prostej i zwalniac
              przed zakretami. Jezdze tak od mniej wiecej 20 lat - bezwypadkowo :-)
              • kontik_71 Re: 200 km - 3 czolowki... 06.01.09, 12:20
                Odpowiadzasz na pytanie, ktorego nie zadalem..
                Bo pytanie brzmi, skad chcesz widziec, ze wypadki zostaly
                spowodowane przez osoby jadace 40km/m a nie przez uwazajacych, ze
                oni i tak wiedza lepiej ?
          • emes-nju Re: 200 km - 3 czolowki... 06.01.09, 12:09
            Skutki tych czolowek wyraznie wzkazywaly, ze odbywaly sie przy
            minimalnych predkosciach. Auta i owszem zniszczone, ale ich dzielne
            zalogi dlubiac w nosach (choc na mrozie to ryzykowne) lazily po
            calej jezdni (nic to, ze sypie i ciemno jak...) krecac glowami z
            niedowierzaniem.

            No jak to sie stalo?!

            To proste. Jechales przed zakretami 45 km/h (a wiekszosc 30-40 km/h)
            i nie zwalniales az trafiles na taki, po ktorym trzeba bylo jechac
            40 km/h. Ja, pirat drogowy i wariat w Alfie ze swoich 80-ciu
            (czesciej 60-70-ciu) zwalnialem do mniej niz 40-tu, a bezpieczni i
            cnotliwi nie. I ja dojechalem, a bezpieczni i cnotliwi nie.

            W odroznieniu od Ciebie ja UCZESTNICZYLEM w ruchu na opisywanym
            przeze mnie odcinku i z duza doza prawdopodobienstwa moge okreslic
            przyczyne tych czolowek. Moje zdanie jest potwierdzone obserwacjami
            Mejsona - wyrazil je TU .
            • staszek585 Re: 200 km - 3 czolowki... 07.01.09, 21:47
              Nie jechałem tą trasą, nie wiem z jaką prędkością jechali Ci od czołówek, ani
              też czy zwalniali (hamowali) przed zakrętem czy w zakręcie czy też nie hamowali.
              Natomiast z obserwacji mogę potwierdzić, że duża część kierowców tak jeździ:
              cały czas wolno i nie ważne jak przebiega droga. Czy prosto czy zakręt jedzie
              tak samo.
              Tak jak inni nie rozróżniają prędkości bezpiecznej od dopuszczalnej.
              P.S.
              Chociaż o tym że prędkość nie była bezpieczna przekonujemy się zwykle po fakcie.
              • jane14 Wyznanie "harcerza" 08.01.09, 14:18
                staszek585 napisał:

                > z obserwacji mogę potwierdzić, że duża część kierowców tak jeździ:
                > cały czas wolno i nie ważne jak przebiega droga. Czy prosto czy
                zakręt jedzie
                > tak samo.

                Ja tak jezdze. Z poprawką na wzgledne "powoli". Oczywiście nie
                oznacza to dokrynalnej jazdy ze stała predkością ale też nie napewno
                tak by zwalniac az o połowe na kazdym zakrecie. W polsce nie jest
                zbyt wiele takich dróg gdzie rzeczywiście wystepuja az tak ostre
                zakrety.
                W warunkach ekstremalnych oczywiście moze to wygladać nieco inaczej
                ale też zapewne w moim wydaniu nie wygladałoby to tak jak napisał
                Emes. Hamowanie (czy jak kto woli zwalnianie) z 80 do 40 potem znów
                przyspieszanie a w miedzy czasie jeszcze wyprzedzanie, to
                wystarczajaco dużo by w ekstremalnych warunkach prosić się o
                nieszczęście nawet na prostej.
                Emes tego dokonał no bo może Emesa zima sie nie ima ?
                Mnie sie ima wiec wole uwazać.

                W ekstremalnych (choć nie tylko) warunkach czesto jestem wyprzedzany
                przez "mistrzów" prostej którzy w pare chwil później mnie blokuja
                przed zakretem bo widać ich wiara w mistrzostwo osłabła na widok
                zakretu.
                Czesto tez tych "mistrzów" doganiam bo ich przekonanie że trzeba
                jechać szybciej znika wraz z widokiem "przeciwnika" przed przednim
                zderzakiem.
                Bywa że znajduje ich w rowach jak pewnej zimy bodaj 4-5 lat temu
                właśnie na mazowszu w dosć ekstremalnych warunkach (12 godzin/500
                km) gdy pobili rekord ! 4 znajomych z wyprzedzania w rowach. Co
                ciekawe nie tylko na zakretach na prostej też sie zdarzaja.
                No cóz na prostej też bywaja muldy zbitego śniegu czasem jakaś kopka
                przyhamuje koło, jakaś nierównośc... Wiele nie trzeba nawet na
                prostej jadac 80/h gdy naprawde jest ślisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka