Dodaj do ulubionych

Fotoradary w jaskrawych kolorach

12.02.09, 11:57
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/koniec-polowan-na-kierowcow,1257681
Swiat sie wali. To juz nie beda mialy 100% fiskalnej roli? Co tu pisza jeszcze
o przestawianiu fotoradarow z miejsc "kasodajnych" w miejsca, w ktorych
ograniczenie predkosci jest nieodzowne. Czyli moze rzadziej fotoradar bedzie
stal zaraz po wjezdzie w teren (nie)zabudowany z zaslonieta tablica, a
czesciej np. przed przejsciem dla pieszych? Gdyby jeszcze zaczeto weryfikowac
oznakowania...
Obserwuj wątek
    • emes-nju Cos drgnelo? 12.02.09, 12:27
      W koniec polowan (malowanie skrzynek, lapanie w miejscach
      niebezpiecznych, urealnienie ograniczen) uwierze, jak zobacze :-P I
      bardzo sie z tego uciesze.

      Natomiast nijak nie zmienil sie fiskalny charakter nakladanych kar.
      Nic o punktach, a juz sposob nakladania i egzekwowania kary jest
      skandaliczny.

      Po pierwsze. Dlaczego mam dowodzic swojej niewinnosci? Zgodnie z
      wszelkimi standardami prawnymi, to mi powinni udowodnic wine.

      Po drugie. Skad ten smialy pomysl, zeby po drugim nieodebranym
      awizo, list uznac za odebrany i wszczynac drakonska procedure
      komornicza? A jak ktos zostal zlapany w drodze na dwumiesieczny
      urlop? Tego moze to i za bardzo nie zaboli, bo bogaty :-P A jak
      jakis dziadzius-emeryt, ktory sie zagapil i pojechal za szybko
      wyladuje w szpitalu zanim obejrzy skrzynke pocztowa? A co robic
      jezeli blokersi systematycznie niszcza skrzynki pocztowe?

      Jak sie bronic (nawet przy pomocy donoszenia i NIEKONSTYTUCYJNEGO
      udowadniania swojej niewinnosci)? Jak uniknac drakonskiego
      podnoszenia kary i kosztow komorniczych?

      Kasa, panie dziejaszku, kasa! Bezpieczenstwo EWENTUALNIE, jak sie
      uda, potem...
      • jureek Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 13:00
        emes-nju napisał:

        > Po drugie. Skad ten smialy pomysl, zeby po drugim nieodebranym
        > awizo, list uznac za odebrany i wszczynac drakonska procedure
        > komornicza?

        Taka jest procedura nie tylko w tych sprawach. Inaczej do dzisiaj nie mógłbym
        uznać za doręczonego wypowiedzenia pewnej umowy, bo adresat uparcie odmawiał jej
        odbioru.
        Jura
        • emes-nju Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 13:16
          Szczerze powiedziawszy wole znane z amerykanskich filmow "polowanie"
          na adresata.

          Jezeli dwukrotne wrzucenie do skrzynki zabazgranego swistka jest
          traktowane jako doreczenie, to jak mam sie bronic przed np.
          calkowicie lipnym pozwem sadowym? A newet nie przed lipnym. (O
          wszczeiu procedury komorniczej za niezaplacony mandat nie wspomne).

          Ktos "wystawia" na moja firme lewa, za to astronomiczna fakture (w
          Poslce nie trzeba podpisywac faktury). Oczywiscie mi jej nie wysyla.
          Po jakims czasie podaje mnie do sadu i pismo przychodzi jak jestem
          na miesiecznym urlopie. Z powodu braku reakcji przegrywam i wracam
          do firmy, na ktorej siedzi komornik... Nie mam nawet kasy na
          obrone...

          Dlaczego tak latwo godzimy sie na zabieranie nam naszych
          niezbywalnych wydawaloby sie praw w imie jakichs "wyzszych celow"?
          • habudzik Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 23:46
            Czy to możliwe by ktoś był tak bezmyślny ? Tak . Poczta rejestruje to czy
            dostałeś czy nie ten świstek .
        • edek40 Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 13:22
          > Taka jest procedura nie tylko w tych sprawach. Inaczej do dzisiaj nie mógłbym
          > uznać za doręczonego wypowiedzenia pewnej umowy, bo adresat uparcie odmawiał jej
          > odbioru.

          Niby wszystko OK. Jednak takie prawo, jak zwykle, broni przede wszystkim interesow jednej strony, a to niesprawiedliwe. Z przyczyn mi bowiem nieznanych, kolejne nieodebranie przesylki poleconej, z mocy prawa zaliczane jest do uchylania sie. A jesli uchylaniem sie jest np. dluzszy urlop wypoczynkowy, ktory prawem jest niezakazany? Pikus, gdy chodzi o glupi manadat, choc jak czytamy w projekcie, moze sie to wiazac naprawde z duzymi kosztami. Gorzej gdy chodzi np. o wezwanie do sadu, gdy do takiej ewentualnosci dojdzie. Mozna sobie wyobrazic sytuacje, gdy ktos zlozy na Ciebie doniesienie (np. w wyniku pomylki w rozpoznaniu lub w zlej woli), a Ty o tym nie wiesz. Wyjezdzasz sobie na objazdowa rajze po Europie, co zwalnia Cie z posiadania dowodow nieobecnosci w postaci stepli w paszporcie. Po 3 miesiacach, wypoczety, opalony i zrelaksowany, wracasz i dowiadujesz sie, ze w imieniu Bundesrepublik, zaocznie zostales skazany na 5000 euro kary za porysowanie auta obywatela. Wobec tego, ze nie odbierales wezwan, sad uznal ze sie zlosliwie uchylasz, wiec do kary za niszczenie mienia dochodzi jeszcze administracyjna za uchylanie sie. Co wiecej, Twoj urzad skarbowy udostepnia konto komornikowi sadowemu, wiec masz lzejsze konto.

          Wymyslone, ale czy nie mozliwe?
          • emes-nju Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 13:31
            edek40 napisał:

            > Wymyslone, ale czy nie mozliwe?

            W Poslce dochodza jeszcze calkiem czesto bezzasadne wezwania do
            urzedow.

            Jakis czas temu ZUS chcial podac mnie do sadu za "uchylanie sie".
            A "uchylalem sie", bo mnie nie bylo, co jak byles uprzemy zauwazyc,
            karalne nie jest.

            Przy czym sprawa, w ktorej pod grozba wszelkich plag egipskich
            (generalnie pisma z ZUSu to reklama polskich zakladow
            penitencjarnych) mialem sie zjawic w terminie 7 dni PRZED
            doreczeniem pisma :-P byla naprawde powazna...

            Moj ksiegowy nieczytelnie wpisal cyferke w numerze NIP (toner mu sie
            w drukarce konczyl). Skonczylo sie na telefonie (przez 45 min
            udowadnialem, ze nie musze na pol dnia przerywac pracy w celu
            odszukania odpowiedniego pokoju i odstania kolejki i wystarczy, zeby
            urzednik zajrzal do zeszlomiesiecznej deklaracji), a moglo na
            grzywnie. Zasadnej?
            • jureek Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 13:43
              Gdy wyjeżdżam na urlop daję klucze do mojej skrzynki sąsiadowi. A moja sytuacja
              była taka, że gościu odmawiał podpisania na kopii wręczenia wypowiedzenia. Gdyby
              nie ta procedura z uznaniem pisma za doręczone, nie miałbym żadnych szans na
              skuteczność mojego wypowiedzenia. Nie tylko urzędnicy wysyłają pisma, są też
              sprawy do załatwienia między obywatelami i jeśli trafi się na jakiegoś
              bezczelnego kontrahenta, który celowo nie odbiera pism, to bez tego przepisu nie
              miałoby się szans.
              Jura
              • edek40 Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 13:49
                > Gdy wyjeżdżam na urlop daję klucze do mojej skrzynki sąsiadowi.

                Co nie zmienia Twoich problemow, bo przesylka polecona nie powinna byc wydana
                osobie postronnej.

                W opisanej przez Ciebie sytuacji rzeczywiscie najprostszym sposobem bylo tak
                uderzyc w nierzetelnego kontrahenta. Zwroc jednak uwage, ze zanim siegnales po
                przesylke polecona, probowales doreczyc pismo osobiscie. Gosc wiec poniekad byl
                poinformowany o sprawie.
                • jureek Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 14:12
                  edek40 napisał:

                  > Co nie zmienia Twoich problemow, bo przesylka polecona nie powinna byc wydana
                  > osobie postronnej.

                  A pełnomocnictwa do odbierania poczty nie można zostawić? Pytam, bo nie wiem,
                  jak to jest w Polsce.
                  W Niemczech jest jeszcze jedna możliwość - za odpowiednią opłatą poczta może
                  przysyłać mi nieodebraną korespondencję na dowolny podany przeze mnie adres.
                  Jeśli oficjalnie się przemeldowuję, to nie kosztuje to nic.
                  Jura
                  • rekrut1 Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 15:02
                    Bardzo ciekawe co piszecie. Owszem przesyłki polecone wysłane przez
                    sąd w uzasadnionych przypadkach mogą być traktowane jako doręczone
                    mimo że adresat celowo unika ich odebrania. Ma to rzekomo skrócić
                    czas dochodzenia roszczeń (prawdy), ale czy zgodne z prawem jest
                    rozciąganie tego "przywileju" na mandaty? Mam poważne wątpliwości.
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
                    • edek40 Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 15:06
                      > Bardzo ciekawe co piszecie. Owszem przesyłki polecone wysłane przez
                      > sąd w uzasadnionych przypadkach mogą być traktowane jako doręczone
                      > mimo że adresat celowo unika ich odebrania. Ma to rzekomo skrócić
                      > czas dochodzenia roszczeń (prawdy), ale czy zgodne z prawem jest
                      > rozciąganie tego "przywileju" na mandaty? Mam poważne wątpliwości.

                      Tu nie rodzaj korespondecji chodzi, tylko o ogolna zasade, ktora wydaje mi sie
                      bardzo watpliwa. A ogolna zasada domniemuje dostarczenie przesylki poleconej, po
                      dwukrotnej (lub trzykrotnej - nie jestem pewny) probie doreczenia. Bez
                      sprawdzenia, bez rzetelnych, choc moze drogich, prob doreczenia.
                      • rekrut1 Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 16:52
                        Znając wyczyny naszej Poczty Polskiej używanie słowa "rzetelnych"
                        jest co najmniej nie stosowne.
                        Pozdr.
                        Pazdzioch
                      • jureek Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 17:44
                        Nie bardzo rozumiem, w czym problem. Nikt nikomu nie zabrania podróżować, ale z
                        drugiej strony to wyjeżdżający sam powinien zatroszczyć się o to, żeby był jakoś
                        osiągalny. Jeżeli jestem gdzieś zameldowany i wyjeżdżam na dłużej, to albo
                        podaję nowy adres, albo proszę kogoś, by pilnował mojej korespondencji. Czy
                        poczta ma szukać kogoś takiego po całym świecie?
                        Jura
                        • rekrut1 Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 20:53
                          Mam pytanie. Czy miałeś bliższe kontakty z pocztą? Ja miałem,
                          właśnie jak by niektórzy powiedzieli w "temacie".
                          Zmieniłem adres firmy, ponieważ korespondencja jeszcze przez jakiś
                          czas mogła przychodzić na stary adres pofatygowałem się na pocztę i
                          poprosiłem o przekierowywanie korespondencji w nowe miejsce.
                          Uiściłem stosowną opłatę i pełen samozadowolenia czekałem, czekałem,
                          czekałem..... Część korespondencji była zwracana do nadawcy ze
                          stosowną adnotacją, część dotarła do mnie po roku.

                          jureek napisał: > Nie bardzo rozumiem, w czym problem.<
                          No właśnie w tym.
                          Pozdr.
                          Pazdzioch
                          • jureek Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 21:33
                            No to już wiem, w czym problem. Nie wiedziałem, bo problemów z pocztą nie miałem.
                            Jura
                            • habudzik Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 23:57
                              Nie wiedziałes o problemach z pocztą bo ich zasadniczo ie ma . Owszem zdarzaja
                              się przypadki dostarczenia kartki świątecznej po latach ale to w końcu kartka
                              świąteczna . Ja tez niedawno zmieniłem adres i nie mam żadnych problemów .
                              Niektóre przesyłki przychodzą na stary bo taki podaję a niektóre na nowy adres
                              bo są mniej wartościowe . Z poleconymi to juz w ogóle problemów nie mam .
          • habudzik Re: Cos drgnelo? 12.02.09, 23:51
            Kiedyś było tak że wyjeżdżając na 3 dni do teściów powienieneś o tym
            "zameldować" . Teraz wystarczy zgłoscic we własnym interesie wyjazd , nawet
            zagraniczny w stosownym urzędzie . Tak jestes kryty . Obywalet oprócz w jego
            mniemaniu nizbywalnych praw ma jeszcze absolutnie absurdalne również w jego
            mniemaniu obowiązki
    • habudzik Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 12.02.09, 23:42
      edek40 napisał:

      > Swiat sie wali. To juz nie beda mialy 100% fiskalnej roli? Co tu pisza jeszcze
      > o przestawianiu fotoradarow z miejsc "kasodajnych" w miejsca, w ktorych
      > ograniczenie predkosci jest nieodzowne. Czyli moze rzadziej fotoradar bedzie
      > stal zaraz po wjezdzie w teren (nie)zabudowany z zaslonieta tablica, a
      > czesciej np. przed przejsciem dla pieszych?

      Głupiś i nie rozumiesz co face napisał . Napisał że większe niebezpieczeństwo
      niesie za sobą nawet małe przekroczenie prędkości w mieście niż duże na
      autostradzie w związku z tym gdyby ktoś chciał nieźle zarabiać na radarach to
      powinny stać właśnie w terenie zabudowanym przy szkołach , przedszkolach . Skoro
      jednak uważasz że zarabiaja dużo to tam stoją . Jeśli tam nie stoją jednak to
      znaczy że mniej zarabijają . Kwadratura koła .



      Gdyby jeszcze zaczeto weryfikowac
      > oznakowania...

      Po co są obre w przeważającej większośći .
      Facet pisze dodatkowo że "...zgodnie z dyrektywami Unii" mają stac radary .
      Fajnie tylko dyrektywa Unii nie mówi nic o kolorze radaru . Wręcz przeciwnie -
      dopuszcza ich ukrywanie np : w Szwajcarii ukrywa się je w ... barierkach
      ochronnych .
    • babaqba Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 04:09
      Może to nawet i dobrze, że władza dokrada za pomocą fotoradarów
      jednocześnie dając nam spokój na drogach (policji drogowej nie widać).
      Można robić, co się komu żywnie podoba, byleby nie przekroczyć
      administracyjnego przepisiku o prędkości. Niedawno widziałem dwóch
      takich bystrych, co to nie przekroczyli, ale się spotkali czołowo, bo
      jeden nie umiał jeździć a drugi, zamiast na drogę, to uważał na
      szybkościomierz. Mieli po 60 km/h ale wynik ich spotkania to masakra.

      Wystarczy krótka kwerenda, żeby się przekonać, że poukrywane
      fotoradary nie tylko, że nie zmniejszyły "problemu", to jeszcze
      towarzysząca im zasada "zero tolerancji" doprowadziła do wzrostu
      liczby wypadków z powodu odciągania przez wskazówkę prędkościomierza
      uwagi od sytuacji na drodze. Jest zupełnie jasne i niepodważalne, że
      rządowa walka z prędkością nie jest niczym innym, jak wsadzaniem ludzi
      do więzienia bez krat. Masz słuchać i nie myśleć, bo pan urzędnik
      kazał. Nie wolno ci tego i tamtego, bo my tak ci każemy. A ludzie
      pozwalają, żeby ich rozsądek zastąpiono przepisami, zamieniają wolność
      na złudę "bezpieczeństwa".

      "Bezpieczeństwo" oferowane przez fotoradary przypomina to, oferowane
      przez policję: "nie wolno ci nosić broni, bezbronny możesz łatwo
      zostać zabity przez każdego bandziora, ale my, władza, obiecujemu
      tobie, że będziemy go ścigać za zabójstwo na twojej osobie". Dla mnie
      martwego to jest strasznie pocieszające. Takie prawo nie ma absolutnie
      żadnego znaczenia!Podobnie fotoradary - jak pędzący samochód cię
      przejedzie, to w grobie miej pociechę, że prócz wyroku, kierowca
      dostanie jeszcze fotkę z fotoradaru. Fotoradary to terror i
      złodziejstwo, bez znaczenia dla bezpieczeństwa.
      • emes-nju Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 10:58
        babaqba napisała:

        > (...) zamieniają wolność na złudę "bezpieczeństwa".

        Ale jak ladnie zapakowana ulude...

        W ogole zyjemy w "kulturze strachu". Wszystko musi byc higienicznie
        czyste (dzieci nalezy "po uzyciu" sterylizowac kosztownymi - netto +
        VAT - srodkami, zeby czegos GROZNEGO od nas nie zlapaly :-P ;
        wszystko nalezy sterylizowac...), wszystko musi byc bezpieczne i
        miec wydany za ciezkie pieniadze certyfikat (przy czym chodzi o
        bezpieczenstwo administracyjne, ale niekoniecznie faktyczne - rzecz
        musi byc zgodna z przepisami i naczej bedzie GROZNA), itp. itd.

        A od jakiegos czasu pacaneum na kaca ma byc jazda z predkoscia
        bryczki. I nic to, ze wzrostowi liczby i kwoty ograniczen oraz
        lawinowemu wzrostowi liczby fotoradarow nie towarzyszy spadek liczby
        zabitych... Przerazone odpowiednimio spreparowanymi cyframi
        spoleczestwo pokornie prosi o wiecej. Byc moze, jak juz bedzie jeden
        fotoradar na jeden kilometr drogi i do tego jeszcze w kazdym
        aucie, "cos drgnie". Bezpieczenstwo oczywiscie - samochody beda
        staly :-P A wtedy waaadza zajmie sie ofiarnie np. przewracajacymi
        sie w czasie SZYBKIEGO BIEGU pieszymi :-P
        • jureek Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 12:22
          Już nie mogę słuchać tej demagogii o jeździe z prędkością bryczki, sraczu
          sołtysa itp.
          Jaka bryczka jeździ 50-70 kmh? Tyle osiągam średnio w Polsce jadąc zwykłymi
          drogami i w innych krajach poza autostradami też tyle średnio wychodzi. Wiem, u
          nas nie ma autostrad, ale fakt ten nie unieważnia praw fizyki i nie sprawia, że
          na zwykłych drogach można sobie na więcej pozwalać niż tam, gdzie autostrady są.
          Jura
          • emes-nju Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 12:55
            No dobra. Nie bryczki. Konnego poslanca, czesto zmieniajcego konie :-
            P

            Kurczowe trzymanie sie wszystkich ograniczen zapomnianych, czy
            postawionych z powodu "matki waszej", czy z powodu skrzyzowan ze
            strategicznymi polnymi drogami (te drogi nie odwoluja ograniczen, a
            ograniczenia odwolywane zwykle nie sa), MOZE na niektorych trasach
            owocowac srednimi na poziomie ~40 km/h.

            Wiem, ze tyle, bo kiedys jezdzilem sobie turystycznie wokol Warszawy
            (nie po polnych drogach - nie schodzilem ponizej "trzycyfrowych")
            Zawsze Zgodnie Z Przepisami (jak nie wiedzialem czy mijane
            skrzyzowanie odwoluje ograniczenie, tez; jak nie bylo tablicy konca
            terenu zabudowanego, tez; jak jechal traktor, a byl nigdy
            nieodwolany zakaz wyprzedzania czy tylko ciagnaca sie kilometrami
            ciagla, tez; jak...).

            Tak naprawde mniej mam pretensji do znakologa za "przeregulowywanie"
            polskich drog, a wiecej za KOSZMARNY BAJZEL, do ktorego to
            przeregulowanie prowadzi. A bajzel jest tym wiekszy, ze znakowaniem
            zajmuje sie w Polsce ok. 2500 urzedow - i kazdy po swojemu.
    • vladcs Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 14:20
      Jak dla mnie, tekst:


      > Znów będzie się odbywać polowanie na kierowców?
      > Mrygoń: Właśnie z
      > tym chcemy skończyć! Koniec polowań na kierowców! Do tej pory na
      > drogach gminnych jednostki samorządu terytorialnego decydowały o
      > tym, gdzie ustawić urządzenie rejestrujące. No i zdarzało się, że
      > urządzenia pojawiały się tam, gdzie mogły z kierowców "kosić
      > największą kasę". My mówimy takiemu postępowaniu - nie.

      jest niczym innym jak przyznaniem się do tego, o co waaadzę
      oskarżali nieraz forumowicze, a czemu tak ochoczo zaprzeczali ich
      barwni acz irracjonalni oponenci ;)

      Poza tym cały zamysł bardzo mi się podoba - z jednym wyjątkiem,
      który kiedyś już był tu dyskutowany, tj sytuacją, gdy właściciel
      pojazdu ma żelazne alibi, ale nie potrafi podać komu fotoradar
      zrobił zdjęcie.
      Jest to karanie niewinnego człowieka, i jestem ciekaw interpretacji
      Trybunału Konstytucyjnego.

      Brak punktów z fotoradaru mnie nie przeszkadza - zamożniejsi stracą
      straszak, ale punkty z fotoradarów często trafiały do świadomości
      kierowcy z opóźnieniem, nie był mu znany "stan konta", punkty były
      często "zawieszone", itp - czyli był to system niewydajny i często
      fikcyjny. Teraz będzie prościej.
      • jureek Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 15:12
        vladcs napisał:

        > Brak punktów z fotoradaru mnie nie przeszkadza - zamożniejsi stracą
        > straszak, ale punkty z fotoradarów często trafiały do świadomości
        > kierowcy z opóźnieniem, nie był mu znany "stan konta", punkty były
        > często "zawieszone", itp - czyli był to system niewydajny i często
        > fikcyjny. Teraz będzie prościej.

        Jeszcze prościej byłoby, gdyby wzorem Niemców odbierać od razu prawko za znaczne
        przekroczenie prędkości (w Niemczech jest to 30 kmh w zabudowanym i 40 kmh poza
        zabudowanym). Choćby tylko na miesiąc. To na pewno trafiłoby do świadomości.
        Jura
        • vladcs Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 15:26
          Niemiecki pomysł jest niegłupi, ale przekroczenie o 30 to w mojej
          opinii gruba przesada... w mojej świadomości tak ciężka kara powinna
          być przyznawana za wykroczenia rażące (i, na Boga, NIE tylko za
          przekroczenie prędkości!!! Są znacznie groźniejsze zachowania niż za
          szybka jazda).

          Dlaczego "ciężka"? Jeżeli ktoś zarabia samochodem na życie, albo bez
          prawa jazdy straci pracę (zwłaszcza dziś), z powodu drobnego
          wykroczenia jakim jest jechanie 80 km/h na 50-tce, to kara jest dużo
          cięższa niż tylko miesiąc odpoczynku od jazdy.

          Kara powinna być współmierna do winy. Inaczej urządzimy sobie ChRL.
          • jureek Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 16:33
            No nie, jeżeli jazda 80 w zabudowanym to drobne wykroczenie, to chciałbym się
            spytać, od kiedy przestaje być drobnym. Od 120 kmh?
            Wiele razy czytałem tutaj, że czemu czepiam się polskich kierowców, przecież
            niemieccy też nie są święci i też przekraczają prędkość. Racja, przekraczają,
            ale o ile. Zaobserwuj kiedyś w Niemczech, ile wynosi ten "VAT" dodawany do
            prędkości dozwolonej. Jak na autostradzie jest setka, to tylko naprawdę
            nieliczni przekraczają 140, w zabudowanym nie zobaczysz prawie nikogo jadącego
            szybciej niż 80. Takie ChRL urządzili sobie Niemcy.
            A jeżeli ktoś samochodem zarabia na życie, albo niezbędny jest mu w pracy, to
            powinien podwójnie uważać po prostu. Jak ktoś po kilku piwach pojedzie to też
            należy mu odpuścić, bo ma rodzinę na utrzymaniu?
            Zgadzam się, że nie tylko przekroczenia prędkości są groźne, że są wykroczenia
            od tego groźniejsze. Jest to jednak wykroczenie mierzalne.
            W Niemczech odebraniem prawa jady (bez względu na punkty) karane są trzy
            kategorie wykroczeń: prędkość, przejechanie na czerwonym i jazda po alkoholu
            (lub narkotykach). Wszystkie są groźnie i wszystkie mierzalne.
            Jura
            • vladcs Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 17:10
              Nie zgadzam się z Tobą.

              Nie róbmy urawniłowki z tym zabudowanym. W mieście są drogi na
              których 50 jest faktycznie maksymalnym dopuszczalnym limitem, ale są
              też dwupasmowe arterie, na których mamy to samo 50, z tą różnicą, że
              bez sensu.

              Po drugie, za znacznie groźniejsze niż 80/50 uważam wymuszanie
              pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi, wyprzedzanie na trzeciego czy w
              miejscu niedozwolonym, itp.

              Od kiedy przekroczenie jest rażące? 120 na pewno już takim jest, ale
              80? Upieram się, że nie. Na wielu większych drogach w Warszawie to
              normalna prędkość przelotowa. I jakiejś hekatomby co dzień nie
              widzę. Większość wypadków których skutki oglądałem miała przyczyny
              zgoła inne niż trochę za szybka jazda.

              Obecnie maksymalne punkty za prędkość (10) przyznawane są od 51 km/h
              przekroczenia. Myślę, że to już bardziej uzasadniona granica
              RAŻĄCEGO wykroczenia niż 30-tka. Żeby nie spierać się bez sensu o to
              kiedy kończy się "mało" a zaczyna "dużo" (co - potwierdzenie
              znajdziesz w psychologii - zawsze zależy od kontekstu, tu: rodzaju
              drogi, natężenia ruchu, warunków, itp), można przyjąć taką granicę.

              Kara takiego kalibru jak zatrzymanie prawa jazdy musi dotyczyć
              postępku który sprowadza naprawdę duże zagrożenie, takie, któe
              powinno sprawcę na jakiś czas z "życia drogowego" zasłużenie
              eliminować.

              Porównanie 30 km/h do kilku piw przed jazdą jest co najmniej
              nieadekwatne. Równie dobrze możez porównać rzucanie papierka na
              chodnik z rzucaniem kamieniami w ludzi.

              A mierzalność wykroczeń nie może być chyba jedynym kryterium
              poważnego wykroczenia? Wymuszanie pierwszeństwa mierzalne jest
              raczej trudne, a niebezpieczne jak najbardziej.

              pozdrawiam,
              • habudzik Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 17:27
                vladcs napisał:

                > Nie zgadzam się z Tobą.
                >
                > Nie róbmy urawniłowki z tym zabudowanym. W mieście są drogi na
                > których 50 jest faktycznie maksymalnym dopuszczalnym limitem, ale są
                > też dwupasmowe arterie, na których mamy to samo 50, z tą różnicą, że
                > bez sensu.

                Dlaczego jest bez sensu ? Dlaczego tylko w Polsce uważa się to za bezsens ?


                > Po drugie, za znacznie groźniejsze niż 80/50 uważam wymuszanie
                > pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi, wyprzedzanie na trzeciego czy w
                > miejscu niedozwolonym, itp.

                Tu ja się nie zgodzę z Tobą . Nie są bardziej niebezpieczne zwłaszcza że w
                przeważającej większości występują razem . Nawet jednak gdyby uznać 80/50 za
                mniej niebezpieczne niż to co wymieniłeś to co powiesz na taka propozycję : za
                80/5 zabieramy prawko na miesiąc ( bo jest bezpieczniejsze ) a za wymuszenia ,
                zajeżdżania , wyprz. na 3go czy w niedozwolonym zabieramy na miesiąc + tyle
                proporcjonalnie na ile wyceniasz słowo "bardziej" . Zgoda ? I wilk zjedzony i
                owcy nie ma .
            • emes-nju Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 15.02.09, 18:28
              jureek napisał:

              > Wiele razy czytałem tutaj, że czemu czepiam się polskich
              > kierowców, przecież niemieccy też nie są święci i też przekraczają
              > prędkość. Racja, przekraczają, ale o ile.

              A nalozmy to na skale przeregulowania drog...

              W piatek w nocy mialem niewatpliwa przyjemnosc podrozowac po Polsce
              w czasie sniezycy, po zasniezonych i oblodzonych drogach. Ja, pirat
              i polski kretyn, jechalem 40-80 km/h zamiast sugerowanych mi to 150-
              200 km/h :-P

              W pewnym momencie zauwazylem znak informujacy o niebezpiecznym
              zakrecie i... 40 km/h. Zeby nie bylo watpliwosci - to bylo w
              szczerym polu i widzialem to, co jest za zakretem na odleglosc co
              najmniej 200-300 m (w sniezycy). Plynnie, jadac 40 km/h,
              przejechalem ten zakret i zapytalem pasazerki (akurat grala w cos na
              telefonie i nie obserwowala drogi) czy w ogole go poczula. Nie
              poczula...

              Bezpiecznie i plynnie przejechalem 40-tka zakret z ograniczeniem do
              40 km/h, a jechalismy przeciez po oblodzonej drodze! W sloneczny
              dzien zapewne nawet bym nie zwolnil z 90 km/h i w swietle
              niemieckich przepisow prawie dwa razy stracilbym PJ :-P Acha!
              Odwolania nie bylo. Zapewne tylko do najblizszego, niewidocznego pod
              sniegiem skrzyzowania :-P Najblizsze oznakowane (to znaczy
              zauwazylem drogowskazy) bylo jakies poltora km dalej. No chyba
              dbajacy o moj czas znakolog nie kazalby mi jechac wojewidzka droga
              40 km/h (z powodu niezauwazalnego zakretu) na odcinku ok. 2 km/h!
              Tam wczesniej musialo byc jakies nieoznakowane skrzyzowanie! :-P

              Jak duzo takich znakow jest w Niemczech? Bo na tej drodze byly tez
              60-tki w szczerym polu na prostej i szerokiej drodze (Niemiec na
              takiej moze jechac 100 km/h) oraz oznakowane lepiej niz na gierkowce
              przejscia dla pieszych w szczerym polu, z ograniczeniem do 70 km/h.
              Naprawde w szczerym polu - w zasiegu wzroku nawet w dzien nie widac
              zadnej zabudowy, nie ma tam tez skrzyzowan.

              Byl tez "teren zabudowany" z zabudowaniami po jednej stronie wdluz
              lokalnej drozynki (zabudowa nie polaczona komunikacyjnie z droga, po
              ktorej jechalem), oswietlony i z chodnikiem (nie wiem po co - pewnie
              UE dala pieniadze), za to z ograniczeniem 40 km/h ciagnacym sie na
              odcinku ok 8 km/h. Zgodnie z przepisami odnosnie oznakowywania ten
              teren nie kwalifikowal sie do oznaczenia bialymi tablicami!

              Sorry, ale Niemiec przekraczajacy na ograniczeniach w szczerym polu
              predkosc o 30 km/h byc moze jest piratem. A Polak? Zapewne chce
              dojechac do celu tego samego dnia, w ktorym wyruszyl :-P

              PS. Tak, tak. W ten weekend zapuscilem sie jeszcze glebiej na tereny
              carskiego zaboru. Dopchnalem sie az do bialoruskiej granicy. Tam
              jest naprawde duzo "szczerych pol" z moich opisow ;-)
          • habudzik Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 16:48
            Uważasz 80/50 jako drobne wykroczenie ? Przecież właśnie połowa wypadków to
            wypadki śmiertelne przy "drobnych" wykroczeniach . Pieszy nie ma szans na
            przeżycie po takim drobnym wykroczenieu i kogo obchodzi że zarabiający
            samochodem to drobne wykroczenie sprawił .
            • vladcs Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 16:52
              Ale nie piszemy o spowodowaniu wypadku, a o przekroczeniu prędkości?
              To są dwie różne sprawy.
              • habudzik Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 13.02.09, 17:21
                vladcs napisał:

                > Ale nie piszemy o spowodowaniu wypadku, a o przekroczeniu prędkości?
                > To są dwie różne sprawy.

                Ale przekraczanie prędkości może skutkować wypadkiem i w takim wymiarze jaki
                podałeś będzie on śmiertelny . Chciałb ys odbierać prawko dopiero po tym jak
                przekrocznie prędkości doprowadziło do śmierci ?
                • dogberry Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 14.02.09, 18:38
                  A właściwie to dlaczego nie karać śmiercią za przekroczenie choćby o 1km/h ?
                  Jeżeli moratorium nie pozwala to dawać dożywocie ! A za krzywe spojrzenie na
                  policjanta i brudny silnik 25 lat.
                  Wtedy dopiero byłby porządek.
                  • habudzik Re: Fotoradary w jaskrawych kolorach 14.02.09, 19:31
                    dogberry napisał:

                    > A właściwie to dlaczego nie karać śmiercią za przekroczenie choćby o 1km/h ?
                    > Jeżeli moratorium nie pozwala to dawać dożywocie ! A za krzywe spojrzenie na
                    > policjanta i brudny silnik 25 lat.
                    > Wtedy dopiero byłby porządek.

                    Nie wiem co w tym śmiesznego . Może brak argumentów zmusza Cię do drwin ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka