jureek
23.02.09, 10:00
Przy okazji nowej ustawy fotoradarowej wyskoczył problem, czy karać kierowcę,
czy właściciela. Z jednej strony zasada domniemania niewinności, a z drugiej
strony niemożność wyegzekwowania kary, jeśli właściciel się zaprze i powie,
kto kierował.
Jak rozwiązali to Niemcy? Załóżmy, że przekroczyłem dozwoloną prędkość i
fotoradar zrobił mi zdjęcie. Po około 2 tygodniach właściciel samochodu
dostaje pisemko z wezwaniem do zapłaty mandatu, lub podania, kto wtedy
kierował samochodem. Przeważnie w pierwszym piśmie nie ma wykonanego zdjęcia,
ale można zażądać, żeby urząd przysłał to zdjęcie dla odświeżenia pamięci.
Można odpowiedzieć, że nie wiem, nie pamiętam, kto kierował, wtedy nikt nie
zapłaci mandatu, ani nie dostanie punktów. Jeżeli jednak ktoś 2-3 razy będzie
zasłaniał się niepamięcią, to urząd może mu nakazać prowadzenie specjalnej
książki używania pojazdu, gdzie muszą być wpisywane wszystkie jazdy, skąd -
dokąd, czas i kto kierował. W razie kontroli drogowej policja ma prawo
kontrolować tę książkę.
Jak podoba się Wam ten pomysł? Uważam, że lepsze to, niż automatyczne karanie
właściciela.
Jura