Dodaj do ulubionych

Duma i wyprzedzanie

07.03.09, 21:36
Czasami w trakcie manewru wyprzedzania pojawiają się "nowe okoliczności" - rzeczy, o których nie było wiadomo przed rozpoczęciem wyprzedania, rzeczy czyniące kontynuowanie wyprzedzania niebezpiecznym.
Wtedy najlepiej przerwać wyprzedzanie i poczekać na lepszą okazję.

Czy wszyscy mamy dość zdrowego rozsądku, by schować dumę do kieszeni i przyznać się do błędu - złej oceny sytuacji?
Czy raczej idziemy w zaparte i kontynuujemy manewr?

Na filmie przedstawiłem trzy takie rezygnacje - dwie po zobaczeniu znaku ostrzegającego o skrzyżowaniu i jedna po zorientowaniu się, że linia ciągła trwa za zakrętem mimo prostego i widocznego odcinka drogi.

video.google.pl/videoplay?docid=9089673619165912683&hl=pl
Ja tam wolę podkulić ogon i żyć niż z zadartą kitą walić w nieznane...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • harthausen Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 09:17
      przedstawione sytuacje są oczywiste. Dobry ten film.
      Dumy bym w to mieszał.
      Albo jest rozsądek albo głupota.
      • sokolasty Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 19:05
        Odpuszczam, gdy nie mam pewności.
    • edek40 Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 09:18
      Podkulam ogon. Ostatnio dosc spektakularnie. Otoz po kilkunastu kilometrach jazdy normalna szosa, ale bezpiecznie pomalowana w dwie ciagle, trafilem w koncu na mozliwosc wyprzedzania. Skoro na tylu ewidentnie bezpiecznych odcinkach byla kreska, to tu jest na pewno OK. Nie bylo. Organizator umozliwil pierwsze, od wielu kilometrow, wyprzedzanie przed niewielkim pagorkiem. Na tyle jednak wielkim, ze samochod z przeciwka widac zapozno.

      Nie lubie takich skokow adrenaliny. Szczegolnie, ze juz byla na wysokim poziomie, bo juz dosc dlugo zastanawialem sie jak zdobyc adres tego kretyna od dlugiej ciaglej linii...
    • wichura Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 11:39
      Szczerze mówiąc w 1. i 3. z zaprezentowanych sytuacji zakończyłbym
      manewr na pewno. W drugiej rozumiem Twoje zawahanie (choć pewnie i
      ten manewr bym zakończył). Moja filozofia wyprzedzania: dobrze
      przygotować manewr (redukcja i maksymalna nadwyżka prędkości
      względem wyprzedzanego), upewnić się że nic nie jedzie z przeciwka i
      rzut oka w lusterko i decyzja: ognia! albo stop! Jak już podejmę
      decyzję - tylko nadzwyczajne okoliczności mogą mnie zmusic do zmiany
      zamiarów (ostatnio był to lanos, który na przeklętej DK8 wyłamał się
      z kolumny by skręcić w lewo, w leśną drogę) - ale nie znaki
      drogowe...
      W lecie wracałem znad morza i jadący przede mną toledo tzy razy
      rozmyślał się z wyprzedzania TIR-a... będąc już na wysokości
      ciągnika. To jest masakra!
      • mejson.e Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 14:58
        wichura napisał:

        > Szczerze mówiąc w 1. i 3. z zaprezentowanych sytuacji zakończyłbym
        > manewr na pewno. W drugiej rozumiem Twoje zawahanie (choć pewnie i
        > ten manewr bym zakończył).

        Akurat w drugim przypadku wiedziałem jeszcze przed wyprzedzeniem pierwszego
        tira, że będzie skrzyżowanie i zakładałem wyprzedzanie na raty.
        Znałem to miejsce i nie raz widziałem wyjeżdżające z tego miejsca samochody.
        To droga do wioski, z której potrafią wyskoczyć lanserzy naprawdę szybko.
        Na ich miejscu widząc prawą wolną a z lewej wolno jadące tiry, pewnie też
        wyskoczyłbym w lewo.
        Prosto pod wyprzedzającego tiry...

        > W lecie wracałem znad morza i jadący przede mną toledo tzy razy
        > rozmyślał się z wyprzedzania TIR-a... będąc już na wysokości
        > ciągnika. To jest masakra!

        Jak coś takiego zrobię na drodze możesz do mnie strzelać...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • st1545 Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 16:54
          mejson.e napisał:
          > wichura napisał:
          > > W drugiej rozumiem Twoje zawahanie (choć pewnie i
          > > ten manewr bym zakończył).
          > Znałem to miejsce i nie raz widziałem wyjeżdżające z tego miejsca samochody.
          > To droga do wioski, z której potrafią wyskoczyć lanserzy naprawdę szybko.
          > Na ich miejscu widząc prawą wolną a z lewej wolno jadące tiry, pewnie też
          > wyskoczyłbym w lewo.
          > Prosto pod wyprzedzającego tiry...
          Zdarzyło się kiedyś na wylocie z Warszawy przez Górę Kalwarię, że wioząc oboje
          swoich rodziców oraz jedną z córek, trzy razy pod rząd brałem się za
          wyprzedzanie czegoś. Za każdym razem dopiero będąc na lewym pasie dostrzegałem
          skrzyżowanie (tj. znaki ostrzegawcze) - i trzy razy odpuszczałem. I w każdym z
          tych przypadków ktoś z boku wyjeżdżał...
          > > W lecie wracałem znad morza i jadący przede mną toledo tzy razy
          > > rozmyślał się z wyprzedzania TIR-a...[...]
          > Jak coś takiego zrobię na drodze możesz do mnie strzelać...
          No właśnie, na pewno strzelać? Może wystarczy wyprzedzić z machnięciem ogonem
          (-; ? Ja bym się nawet nie obraził.
          pozdrawiam, tomek
      • 0rwell Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 20:58
        wichura napisał:

        > Moja filozofia wyprzedzania

        Filozof się znalazł.

        > tylko nadzwyczajne okoliczności mogą mnie zmusic do zmiany
        > zamiarów (...) ale nie znaki drogowe

        No proszę, filozofów znaki nie dotyczą.

        > W lecie wracałem znad morza i jadący przede mną toledo tzy razy
        > rozmyślał się z wyprzedzania TIR-a... będąc już na wysokości
        > ciągnika. To jest masakra!

        Pewnie miał inną "filozofię wyprzedzania". Swoją droga chyba wiem co
        cię tak zdenerwowało. Za każdym razem siedziałeś mu na zderzaku i
        już już byłeś pewien że kiedy on wyprzedzi łykniesz jeszcze i jego,
        ale stało się niespodziewane - on się rozmyślił! Jak tak mógł,
        przecież to niezgodne z twoja filozofią, którą jak sądze uważasz za
        słuszną. Nie było tak?

        A co do wyprzedzania na krzyżówce w którym nic złego nie widzisz,
        wyobraź sobie ze kiedy ty wyprzedzasz, z drogi podporządkowanej z
        lewej strony skręca w prawo kierowca, który ma "swoją filozofię
        skręcania w prawo", taką że ogląda się tylko w lewo a w prawo już
        nie trzeba bo z prawej pasem, który chce zająć, nic nie będzie
        jechało. tylko nie mów ze jestes na to przygotowany, twoje
        błyskotliwe filozofie na to nie wskazują.
        • wichura Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 22:32
          Panie Świętszy Od Papieża!
          Niestety, jeżdżę na tyle dużo po Polsce, że hołduję tylko jednej
          zasadzie: nie daj się zabić. Wyprzedzanie musi być szybkie, sprawne
          i skuteczne, ale poparte błyskawiczną analizą sytuacji. Owszem -
          wyprzedzam na skrzyżowaniach. Ale jeśli na podporządkowanej z lewej
          strony widzę pojazd albo np. autobus na przystanku - nie rozpoczynam
          manewru - właśnie z uwagi na możliwość włączenia się go
          niespodziewanie do ruchu. Szykując się do wyprzedzania wszyscy
          skupiamy się na lewej stronie, znaki są po prawej...
          Jedna z sytuacji jakich się obawiam: ktoś zechce skręcić z
          podporządkowanej po mojej prawej w lewo, bo uzna, że zdąży przed
          pojazdem, który ja akurat wyprzedzam. Raz tak miałem - ciężko nawet
          napisać, jak się wtedy czułem i co potem myślałem.
          A co mnie zdenerwowało w opisanym przypadku "rozmyślania się"?
          Nieprzewidywalność. Jedną z podstaw bezpiecznej jazdy jest wg mnie
          przewidywalność zachowań - jadę tak, jak spodziewają się tego inni.
          • 0rwell Re: Duma i wyprzedzanie 08.03.09, 23:28
            > Szykując się do wyprzedzania wszyscy
            > skupiamy się na lewej stronie, znaki są po prawej...


            Przede wszystkim mów za siebie.
            Czyżbys należał do kierowców którzy nie widzą znaków?
            Więc z pewnością na pasach tez wyprzedzasz.

            ___
            > Jedna z sytuacji jakich się obawiam: ktoś zechce skręcić z
            > podporządkowanej po mojej prawej w lewo, bo uzna, że zdąży przed
            > pojazdem, który ja akurat wyprzedzam.

            ale mimo to

            > Owszem - wyprzedzam na skrzyżowaniach

            Może to było wtedy gdy wylądowałeś na słupie?
            ___
            > Raz tak miałem - ciężko nawet
            > napisać, jak się wtedy czułem i co potem myślałem.

            ale mimo to

            > Owszem - wyprzedzam na skrzyżowaniach

            ____
            > Jedną z podstaw bezpiecznej jazdy jest wg mnie
            > przewidywalność zachowań - jadę tak, jak spodziewają się tego inni.

            Wątła ta twoja podstawa.
            Rozumiem, że wszyscy których wyprzedzasz na krzyżówkach spodziewają
            się tego. i ze ty masz wgląd w ich umysły dlatego wiesz że sie
            spodziewają (w tym sensie że bardziej liczą na to ze wyprzedzisz niż
            że się powstrzymasz).

            ___
            > Jedna z sytuacji jakich się obawiam: ktoś zechce skręcić z
            > podporządkowanej po mojej prawej w lewo, bo uzna, że zdąży przed
            > pojazdem, który ja akurat wyprzedzam.

            Jeśli ta osoba bedzie widziała że w odległości 300 metrów z lewej
            strony nadjeżdża zestaw (ciężarówka, 80-90/h) więc bez stresu
            wyjedzie na droge. Nie można jej obwiniac za to, że zderzył sie z
            nią ktoś kto akurat w tej chwili wyprzedzał tę cięzarówkę jądac
            150/h (sam się chwaliłeś) albo i szybciej bo "wyprzedzanie musi być
            szybkie".

            ___
            > Wyprzedzanie musi być szybkie, sprawne
            > i skuteczne,

            Chyba zapomniałes dodać "według mojej filozofii".
            Albo "bo inni sie tego po mnie spodziewają".
            • wichura Re: Duma i wyprzedzanie 09.03.09, 00:19
              1. wyprzedzałeś kiedyś większy pojazd w trasie, przy co najmniej
              średnim natężeniu ruchu (tak, że nie da się wyprzedzić "z marszu",
              tylko "z przyczajenia")? To nie wmówisz mi, że równą uwagę
              poświęcasz lewej i prawej stronie drogi (co oczywiście nie oznacza,
              że prawej w ogóle nie widzisz),
              2. właśnie dlatego obawiam się takiej sytuacji - nie jest
              niemożliwa, a cholernie niebezpieczna,
              3. na drogach które znam jest tak: albo zap***sz, albo cię co chwilę
              ktoś wyprzedza. Więc jadący przepisowe 70/90/110 kmh powinien
              przewidywać, że właśnie ktoś szykuję się, by go wyprzedzić. I na
              ogół nic mu po tej wiedzy,
              4. lądowanie na słupie to był klasyczny lewoskręt - nie moja wina :)
              • 0rwell Re: Duma i wyprzedzanie 09.03.09, 00:56
                Posługuj sie prosze cytatami bo nie bardzo wiem na które z moich
                słów odpowiadasz. Nie każ mi zgadywać.
                _______________________________________________________



                1. Wystarczy zachować odstęp trochę większy niz 2 metry. Wtedy widac
                wszystkie znaki z dużej odległości. Dodatkowo rozpoczynając
                wyprzedzanie zajmuję lewy pas zanim zbliżę sie do pojazdu przede
                mną - od razu kiedy zaczynam przyspieszac zamiast x centymetrów od
                lewego koniuszka zderzaka tira, co poszerza pole widzenia (zmiana
                pasa tuz za samochodem wyprzedzanym to brak widoczności tego co
                przed samochodem do ostatniej chwili, czyli zmiany pasa, za to
                zbliżając się do cięzarówki lewym pasem widze co jest za nią i z
                każda chwila coraz więcej tego co przed nią, np. czy nie jedzie za
                maluchem). mowa o czywiście o jednojezdniówce po jednym pasie w
                każdą stronę.

                2. I tu by sie przydał cytat. Jak narazie na to twoje "boję się że
                mogę zginąć ale robię swoje" mogę napisać tylko tyle: to dziecinne.

                3.> jadący przepisowe 70/90/110 kmh powinien
                > przewidywać, że właśnie ktoś szykuję się, by go wyprzedzić.

                Nie rozumiesz. Powinien, ale nie na skrzyżowaniu. Napisałes że
                jeździsz tak jak spodziewają się tego inni, ale nie sądzę żeby ci
                inni spodziewali się - chcieli tego zebyś wyprzedzał tam gdzie jest
                zakaz i jest to niebezpieczne (powodując taki wypadek możesz ich w
                niego uwikłać!). Może i ograniczenia prędkości są olewane przez
                większość, ale napewno ta sama większośc nie akceptuje takiego
                manewru. Narażasz nie tylko siebie, a to jest juz podłe.


                4. Racja, zapomniałem że tak było, przepraszam.
    • starypryka Re: Duma i wyprzedzanie 09.03.09, 10:50
      Ja bym tego dumą nie nazywał tylko chęcią życia. Jako że staram się w miarę
      dynamicznie wyprzedzać to takie wyprzedzanie przerywane nie najlepiej działa na
      pasażerów :) Czasami to wygląda jakbym się porwał nie myśląc ;)

      Generalnie wychodzę z założenia że w lecie max 5 a w zimie max 3 na raz łykam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka