ricemice
06.04.09, 21:58
W ciągu ostatniego tygodnia zdarzyły mi się 3 ryzykowne sytuacje na drodze, które mogły skończyć się naprawdę źle, i tylko dzięki mojej przytomności umysłu i glupiemu szczęściu co poniektórych, poza zszarpaniem mi nerwów skoczyły się bez wypadku.
Sytuacje typu: wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, pod górkę na estakadzie, z prędkością 120, na chama wymuszając na wyprzedzanym aucie (na mnie) prawie ze szorowanie autem po barierce, po to by jakiś koleś bez wyobraźni mógł sobie pojeździć na powiatowej drodze i zażyć adrenaliny, unikając w ostatniej chwili zderzenia z tirem z naprzeciwka.
To jedna z sytuacji, pozostałe nie są tak barwne by je wymieniać, łączy je natomiast jeden maleńki element dzięki któremu pozwolę sobie na taki oto zgryźliwy komentarz:
Drodzy chrześcijanie jeśli musicie już koniecznie na każdym kroku podkreślać swoje podejście do życia to proszę
PRZYKLEJCIE SOBIE KRZYŻ A NIE RYBĘ !
Wtedy przynajmniej współużytkownicy drogi będą od razu ostrzeżeni ze się do nieba spieszycie !!!