edek40
06.05.09, 16:39
Wklejalem onegdaj zdjecie wylotowki z Warszawy, gdzie przez "przypadek" postawiono w odleglosci kilkuset metrow dwie tablice informujace o wjezdzie/opuszczeniu terenu zabudowanego. Rozwazalem czy nie zawiadomic tzw. czynnikow. W koncu doszedlem do wniosku, ze, wobec malej szkodliwosci, a wielkiej zabawnosci, poczekam, za pan/pani z pieczatka i podpisem przejedzie sie po tym, co podpisal i opieczetowal. Na razie nie zagladal tu ponad pol roku. Zwazywaszy, ze zmiana oznakowania wynikala z dobudowania do szosy stacji benzynowej, wydaje sie dziwne, ze w ogole doszlo do odbioru wcinki i oznakowania. Zapewne zostalo to zrobione zza biurka. I wciaz nikt sie zza niego nie ruszyl.
Test prowadze w celu udowodnienia sobie, ze mam 100% racji - oznakowanie w Polsce nie trzyma sie kupy przede wszystkim dlatego, ze nikt nie kontroluje swoich "dziel" z punktu siedzenia kierowcy. Zadowala sie swoja pieczatka i wygodnym fotelem w biurze...