Dodaj do ulubionych

Ach, te skomplikowane kierunkowskazy...

09.05.09, 18:01
Dawno nowego filmu nie było... ;-)

Dzisiaj oczywista oczywistość - dla niektórych zasady używania kierunkowskazów są zbyt skomplikowane...

www.youtube.com/watch?v=GwNDxTbuej8
W pierwszej scence laweta jechała środkowym pasem przez kilka minut z włączonym prawym kierunkowskazem (w YouTube mało widoczne - tutaj do pobrania plik większej rozdzielczości) siejąc pewne zamieszanie wśród chcących ją wyprzedzić.

W drugiej skoda nie tylko przecięła ciągłą rozbiegówki i wskoczyła od razu na lewy pas drogi szybkiego ruchu, ale na dodatek zrobiła to bez użycia lewego kierunkowskazu.

W trzeciej kierujący citroenem uznał, że jedno mignięcie w zupełności wystarczy do zasygnalizowania zmiany pasa.

Czwarta scena to omijanie przez focusa autobusu bez użycia kierunkowskazu w czasie gdy go wyprzedzałem.

Ostatnia scena to przykład jednego z najbardziej denerwujących manewrów - zatrzymania bez podania "przyczyny" - prawy migacz sygnalizuje zamiar skrętu lub zatrzymania, lewy skrętu a brak migacza z reguły oznacza zatrzymanie spowodowane sytuacją na drodze - pojawieniem się przeszkody itp.
Tutaj natomiast pani w peugeocie postanowiła skręcić w lewo sądząc, że wszyscy wiedzą, co zamierza...


Normalka...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • st1545 Re: Ach, te skomplikowane kierunkowskazy... 09.05.09, 20:33
      mejson.e napisał:
      > Dawno nowego filmu nie było... ;-)
      Dawno się też nikt nie przyczepił do doboru przykładów (-;


      > W pierwszej scence laweta jechała środkowym pasem przez kilka minut z
      włączonym prawym kierunkowskazem
      Zdarza się. Niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie zapomniał czegoś wyłączyć.
      > siejąc pewne zamieszanie wśród chcących ją wyprzedzić.
      A z której strony chcieliście gościa wyprzedzać? Z lewej? Na początku sceny nie
      było bardziej lewego pasa... Może z prawej? Ok, jezdnia jednokierunkowa, wolno
      wam. Ale jak koleś ma zjechać na prawy pas, jeśli widzi w prawym lusterku
      zbliżające się auto?
      Być może w tej sytuacji on naprawdę zapomniał wyłączyć kierunkowskazu. Być może
      naprawdę miał zamiar kontynuować jazdę pasem, który potem stawał się środkowy.
      Ale bardzo, bardzo często zdarza się, że kolumna śpieszących się aut naprawdę
      uniemożliwia zwolnienie lewego pasa przez "powolnego" kierowcę. Z tego powodu
      bardzo mi się początek tego filmu _nie_spodobał_.
      >
      > W drugiej skoda nie tylko przecięła ciągłą rozbiegówki i wskoczyła od razu na
      > lewy pas drogi szybkiego ruchu
      Dodaj, że wskoczyła na pusty pas pustej drogi.

      > bez użycia lewego kierunkowskazu.
      No faktycznie. A przy zjeżdżaniu z ronda "mignęła prawym" (nie wiem, na filmie
      słabo widać)?

      > W trzeciej kierujący citroenem uznał, że jedno mignięcie w zupełności wystarczy
      W takiej sytuacji im szybciej się zmieni pas, tym lepiej. Mniejsze
      prawdopodobieństwo, że w międzyczasie przyśpieszysz i zmniejszysz lukę. Takie
      życie /-:

      > Czwarta scena to omijanie przez focusa autobusu bez użycia kierunkowskazu w cza
      > sie gdy go wyprzedzałem.
      Kolejna trudna sytuacja. Gość musiał hamować za autobusem, bo z przeciwka
      jechało auto. W tym czasie Ty uzyskałeś dużą przewagę prędkości. Mogłeś z niej
      skorzystać i "wziąć go z marszu" razem z autobusem, albo też zmusić się do
      wysiłku przyhamowania i puszczenia go przodem.
      Nie znam początku akcji, nie wiem jak gość jechał wcześniej (przyznaję, że sam
      brak kierunku świadczy o nim bardzo źle), nie chcę tego wszystkiego oceniać. W
      każdym razie mnie byłoby głupio puścić to jako "materiał szkoleniowy" bez
      samokrytycznego komentarza.

      > Ostatnia scena - pani w peugeocie postanowiła skręcić w lewo sądząc, że wszyscy
      > wiedzą, co zamierza...
      > Normalka...
      No niestety, normalka. Tu się zgadzam w stu procentach.
      Reszta to ciekawy materiał do dyskusji - ale nie zawsze po "Twojej" linii (-;

      pozdrawiam, tomek
      • kaqkaba Re: Ach, te skomplikowane kierunkowskazy... 09.05.09, 22:34
        > Dodaj, że wskoczyła na pusty pas pustej drogi.
        Dodaj, że nie wiadomo po co. Mejson wyprzedził ją rozbiegowym. Brak umiejętności
        używania kierunków i wykorzystania jezdni dwupasmowych.

        > Kolejna trudna sytuacja. Gość musiał hamować za autobusem, bo z przeciwka
        > jechało auto.
        I gdyby włączył kierunek nikt by go nie wyprzedził. Po to są kierunki.

        > > Ostatnia scena - pani w peugeocie postanowiła skręcić w lewo sądząc, że w
        > szyscy
        > > wiedzą, co zamierza...
        > > Normalka...
        > No niestety, normalka. Tu się zgadzam w stu procentach.

        Takim należy wybijać kierunki. Przynajmniej wiadomo, że nie sygnalizują.
        W taskim przypadku kierunek powinien błyskać przed światłem stop. Jak błyska tuż
        przed. Kierunek do usuniecia.
        • st1545 Re: Ach, te skomplikowane kierunkowskazy... 10.05.09, 12:38
          kaqkaba napisał:
          > > Dodaj, że wskoczyła na pusty pas pustej drogi.
          > Dodaj, że nie wiadomo po co. Mejson wyprzedził ją rozbiegowym.
          Słuszna uwaga. Tak na oko, to chyba z lenistwa: łagodniejszy łuk, mniej kręcenia
          kierownicą -> leniwców trzeba piętnować.

          Nie wycofuję jednak swoich zastrzeżeń co sensowności publikowania tego fragmentu
          w tym topiku. Przecięcie ciągłej i brak kierunkowskazu są w
          _tym_konkretnym_przypadku_ tylko denerwującymi detalami. Jedynie powolna jazda
          lewym pasem to już nie jest detal - raczej przejaw egoizmu i napraszanie się o
          kłopoty.

          > > Kolejna trudna sytuacja. Gość musiał hamować za autobusem, bo z przeciwka
          > > jechało auto.
          > I gdyby włączył kierunek nikt by go nie wyprzedził. Po to są kierunki.
          Racja. Niektórzy nie wiadomo czemu obawiają się włączyć kierunkowskaz zanim
          upewnią się, że jest miejsce na wykonanie manewru. Niestety, trzeba brać na nich
          poprawkę, bo takich jest pełno.

          Pełno jest też kierowców "defensywnych", którzy _z_zasady_ czegoś nie robią. Np.
          nie wyprzedzają w zabudowanym, bo kiedyś ktoś skądś wyjechał. I hamuje potem
          taki za zwalniającym autobusem ... a za omijanie bierze się dopiero wtedy, gdy
          autobus stoi z otwartymi drzwiami. Też trzeba brać na nich poprawkę.

          Niestety, gdy będziemy brać poprawkę na wszystko co się może poruszyć, wszyscy
          staniemy się defensywnymi zawalidrogami. Jeżdżąc normalnie, wciąż pakujemy się w
          różne, dwuznaczne sytuacje. Bo moim zdaniem, pierwsze cztery przedstawione na
          filmie sytuacje _są_ dwuznaczne - a nie ma o tym ani słowa w komentarzu.

          pozdrawiam, tomek
      • mejson.e Po linii... 10.05.09, 12:39
        st1545 napisał:

        > A z której strony chcieliście gościa wyprzedzać? Z lewej? Na początku sceny nie
        > było bardziej lewego pasa... Może z prawej? Ok, jezdnia jednokierunkowa, wolno
        > wam. Ale jak koleś ma zjechać na prawy pas, jeśli widzi w prawym lusterku
        > zbliżające się auto?
        > Być może w tej sytuacji on naprawdę zapomniał wyłączyć kierunkowskazu. Być może
        > naprawdę miał zamiar kontynuować jazdę pasem, który potem stawał się środkowy.
        > Ale bardzo, bardzo często zdarza się, że kolumna śpieszących się aut naprawdę
        > uniemożliwia zwolnienie lewego pasa przez "powolnego" kierowcę. Z tego powodu
        > bardzo mi się początek tego filmu _nie_spodobał_.

        Tutaj dłuższy fragment jego jazdy:

        www.youtube.com/watch?v=b2Kn0xSt5no

        - po minucie (dalej był korek) wyprzedził mnie środkowym z nadal włączonym kierunkowskazem...

        > Kolejna trudna sytuacja. Gość musiał hamować za autobusem, bo z przeciwka
        > jechało auto. W tym czasie Ty uzyskałeś dużą przewagę prędkości. Mogłeś z niej
        > skorzystać i "wziąć go z marszu" razem z autobusem, albo też zmusić się do
        > wysiłku przyhamowania i puszczenia go przodem.

        Zwalnialiśmy obaj - ja z pięćdziesięciu paru do trzydziestu paru a on do zera. Zaczął wyprzedzać, ale zrezygnował i dopiero wtedy przyspieszyłem.
        Tłumaczyłem się z tego rapidowi parę postów niżej.

        > Nie znam początku akcji, nie wiem jak gość jechał wcześniej (przyznaję, że sam
        > brak kierunku świadczy o nim bardzo źle), nie chcę tego wszystkiego oceniać. W
        > każdym razie mnie byłoby głupio puścić to jako "materiał szkoleniowy" bez
        > samokrytycznego komentarza.

        Tutaj widać, jak focus jechał wcześniej:

        www.youtube.com/watch?v=-lkkBZLaB_o

        > Reszta to ciekawy materiał do dyskusji - ale nie zawsze po "Twojej" linii (-;

        W celu dyskusji materiał ten został zamieszczony, a "swojej linii" nie zamierzam bronić jak Nicei - tylko krowa nie zmienia zdania... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • st1545 Re: Po linii... [długie] 10.05.09, 14:36
          mejson.e napisał:
          > > jak koleś ma zjechać na prawy pas, jeśli widzi w prawym lusterku
          > > zbliżające się auto?
          > > Być może w tej sytuacji on naprawdę zapomniał wyłączyć kierunkowskazu.
          > - po minucie (dalej był korek) wyprzedził mnie środkowym z nadal włączonym kie
          > runkowskazem...
          No tak, dodatkowy fragment potwierdza, że gość nie zdawał sobie sprawy z
          migacza. Potwierdza też, że prawym wyprzedzałeś nie tylko Ty, ale również Twój
          "poprzednik".
          Okropnie nie lubię takich sytuacji. Nie cierpię jak ktoś jedzie na zderzaku
          takiego lewopasmowca i czeka, aż coś tamtego oświeci i gość zjedzie albo na cud
          w postaci pojawienia się dodatkowego pasa. Nie cierpię jeszcze bardziej
          natrętnych "błyskaczy", "podjeżdżaczy" itp. - wszelkich siłowych prób zmuszania
          do zjazdu na prawo. Nie lubię też chwil, w których zamyka się oczy oraz zaciska
          zęby i wbrew przyzwoitości wyprzedza w końcu z prawej - bo albo klient jest
          nieskończenie konsekwentny (bo jedzie z maksymalną dozwoloną więc ma prawo
          korzystać z tego pasa z którego chce
          lub za kilometr skręca w lewo więc
          nie będzie dwa razy zmieniał pasów
          ) albo naprawdę nie widzi niczego z tyłu.
          Normalnie nie ma dobrego rozwiązania.

          Tu dygresja - taka oto sytuacja.
          Warszawa, Trakt Brzeski w stronę Wesołej. Dwie jezdnie po dwa pasy. Gęsty ruch,
          samochody ruszają ze świateł (przy Kajki). Za pół kilometra kończy się obszar
          zabudowany - dalej jest parę kilometrów prostej przez las. Lewy pas z początku
          jedzie szybciej, potem widzę gdzieś z przodu migający prawy kierunkowskaz. Miga,
          miga ... auta na prawym pasie zaczynają mnie wyprzedzać. No tak, ktoś osiągnął
          Vmax i nie ma jak zjechać. Jak pierwszy go wziął z prawej, to zaraz robi to
          drugi, potem jeszcze jeden, jeszcze jeden ... za parę chwil jestem już trzeci w
          kolejce na lewym pasie. Prawym pasem zaczynają wyprzedzać nas ci, którzy byli na
          światłach daleko z tyłu (od początku na prawym pasie). Hamulcowy odpuszcza w
          końcu miganie i czekając nie wiadomo na co toczy się 90 ... 85 ... 80. Gość za
          nim jest z tych, co na prawy nigdy nie zjedzie - też zwalnia. Nie wytrzymuję -
          widzę lukę, włączam prawy kierunek, zjeżdżam trochę i (jadąc "Po
          linii..."
          )przyhamowuję ruch na prawym pasie. Parę sekund nic się nie
          dzieje ... napięcie rośnie...
          Nagle wszystko zaczyna się dziać równocześnie: facet za mną dojeżdża na pół
          metra do mojego tyłu - ja się trochę przesuwam w lewo. Facet przede mną włącza
          prawy kierunek - ten z tyłu redukuje i wyrywa do przodu.
          Nie zderzyli się, bo
          mój poprzednik patrzył w lusterko i zaniechał manewru ...
          ... ale w momencie gdy "pośpiesznik" był już na jego wysokości klient z przodu
          śmiałym ruchem (bez kierunkowskazu) przeciął prawy pas i wzniecając tumany kurzu
          zatrzymał się na poboczu. Na szczęście nikt już nie jechał z prędkością godną
          dwupasmówki, więc wyprzedzający zdołał wyhamować i nikomu nic się nie stało.
          Mnie do dziś jest wstyd, bo niby chciałem "pomóc" jednemu nieszczęśnikowi w
          zmianie pasa, ale: po 1. byłem zły na tych, co go wyprzedzali (w międzyczasie
          mnie też ... stąd złość, więc raczej nędzna motywacja); po 2. blokując prawy pas
          nie chciałem stracić miejsca w kolejce na lewym no i o mało nie spowodowałem
          nieszczęścia (bo w ten sposób zezłościłem kolejnego kierowcę - a złości trzeba
          lepiej a nie prowokować).

          Wg mnie zapomniany kierunkowskaz to naprawdę mały drobiażdżek w fatalnej jeździe
          tego laweciarza. Wystarczyło może zatrąbić, mrugnąć? A jeśli już puszczać na
          youtuba, to raczej nie z tego powodu.

          > > Kolejna trudna sytuacja. [...] Mogłeś [...] zmusić się do
          > > wysiłku przyhamowania i puszczenia go przodem.
          > Zwalnialiśmy obaj - ja z pięćdziesięciu paru do trzydziestu paru a on do zera.
          > Zaczął wyprzedzać, ale zrezygnował i dopiero wtedy przyspieszyłem.
          > Tłumaczyłem się z tego rapidowi parę postów niżej.
          Omijać czy wyprzedzać, nieważne. Przeczytałem odpowiedź dla rapida130 i z tego
          co piszesz widać, że należało go ominąć. Mimo, że z samego filmu wygląda to
          raczej jak pokaz egoizmu na drodze - lepiej być egoistą niż "obrońcą
          niepełnosprawnych".

          > > Reszta to ciekawy materiał do dyskusji - ale nie zawsze po "Twojej" linii
          > W celu dyskusji materiał ten został zamieszczony, a "swojej linii" nie zamierza
          > m bronić jak Nicei
          Faktycznie, patrząc w ten sposób na tę prowokację, to całość jest ciekawym
          materiałem do dyskusji (a nie "reszta"). Ale temat mógłby jakoś nawiązywać do
          wątku przewodniego czterech z pięciu epizodów - wyprzedzania z prawej (-; Albo
          do wspólnego dla wszystkich - myślenia tylko o sobie. Słowo "skomplikowane" jest
          mylące - sugeruje jakieś kwestie prawno-techniczne.

          > tylko krowa nie zmienia zdania... ;-)
          Ja zmieniam poglądy co drugi post ... nie wiem, czy to lepiej d-;

          pozdrawiam, tomek
    • rapid130 Re: Ach, te skomplikowane kierunkowskazy... 09.05.09, 21:23
      Widzę, że jeżdżę bardziej defensywnie od Ciebie. :P

      Zahamowałbym razem z Focusem. Nie zabierałbym się za
      wyprzedzanie/omijanie, bo uznałbym całą sytuację za nieczystą,
      niejasną i grożącą kolizją.

      Fakt, że Focus popełnił błąd nie włączając kierunkowskazu, ale coś
      mi się zdaje, że sprawcą zamieszania był kierowca autobusu.
      Najwyraźniej też za późno (albo wcale) zadeklarował migawką chęć
      zatrzymania. Stąd wzięło się najpierw "zbędne" hamowanie, a potem
      nagła zmiana decyzji u Focusa.

      W przypadku Puga 106 wyraziłbym swoją dezaprobatę "długimi".

      Na forumie BMW mam ksywę nad awatarem:
      - Naczelny Geriatryk.
      ;))))))
        • rapid130 Re: Ach, te skomplikowane kierunkowskazy... 10.05.09, 11:10
          rekrut1 napisał:

          > Podejście "zdrowe" acz mało realistyczne. W mieście "czyste
          > sytuacje" do wyprzedzania bywają bardzo rzadko w dzień, częściej w
          > nocy. W/g mnie 95% nazwał bym pół czystymi.

          Realistyczny kszałt mają pogięte blachy. ;)

          Widząc hamujący za autobusem samochód, nie robiący deklaracji
          kierunkowych, zawsze włączam tryb "Stand by" -> oczekiwanie na
          następny ruch poprzednika, w bezpiecznej odległości.

          Bo doświadczenie mówi, że można spodziewać się wszystkiego.
          Włącznie z cofaniem mi prosto w maskę silnika. :P

          Jak ognia unikam wyprzedzania w obszarach (realnie) zabudowanych.
          Jeżeli już, nawet, to zawsze cyrkluję tak, żeby w momencie mojego
          manewru nie było z lewej żadnego wyjazdu z posesji.

          Zwalniający pojazd nie stanowi dla mnie żadnej zachęty do
          wyprzedzania. Ba, włącza mi brzęczyki ostrzegawcze:
          - "On coś knuje tylko się nie zdeklarował, zaraz gdzieś skręci,
          zawróci, pogubił się, szuka konkretnej posesji, etc."

          To, że jakaś "dziumdzia posiadająca minimum umiejętności powodowania
          materią na 4 kółkach" - wyjeżdżająca ze swojego podwórka w prawo, z
          luknięciem tylko w lewo (błąd powszechny jak katar zimą!) - po
          trzaśnięciu mi czołowo w samochód dostanie mandat w majestacie
          prawa, nie byłoby żadnym powodem do dumy, tylko źródłem wielkich
          zgryzot. :/

          Generalnie nie umiemy używać kierunkowskazów, bo nas źle uczą
          podstaw tej sztuki na kursach.
          Instruktorzy powszechnie uczą, że kierunkowskazy włącza się, bo "tak
          stanowi przepis". NIE! To jest wspaniały, prosty i międzynarodowy
          język migowy do porozumiewania się z innymi uczestnikami ruchu.

          To się nie da zliczyć, ale mnóstwa kolizji dałoby się uniknąć, gdyby
          ludzie należycie sygnalizowanie swoje zamiary. Zbyt późny lub
          brakujący kierunkowskaz bywa zaczątkiem efektu domino. :P
          • staszek585 Re: Ach, te skomplikowane kierunkowskazy... 10.05.09, 11:33
            Rapid130, zgadzam się z Tobą.
            Kierowcom brakuje elementarza. Za taki elementarz uważam np. sygnalizowanie
            swoich zamiarów. Szkoda, że wzorcami są "oszołomy" chwalące się publicznie, że
            kierunkowskazów nie używają.
            Inna "litera" z elementarza to patrzenie, czyli potrzeba i umiejętność
            obserwacji sytuacji. Zanim cokolwiek zrobię muszę być pewien jaka jest sytuacja
            i że zrobię to bezpiecznie.
            No i przekonanie, że pierwszeństwo daje mi gwarancję bezpieczeństwa. A blachy
            potem to kto będzie klepał?
            PS:
            O ile na blachach sprawa się skończy :-)
      • mejson.e Nieczysto 10.05.09, 12:30
        rapid130 napisał:

        > Widzę, że jeżdżę bardziej defensywnie od Ciebie. :P

        Pozory. ;-)
        To tylko malutki ułamek procenta moich zachowań, obserwując większość z nich
        "normalny" kierowca umarłby z nudów snując się ze mną albo wyskoczyłby z siebie
        z irytacji na moją cierpliwość na cudzą nieporadność.

        > Zahamowałbym razem z Focusem. Nie zabierałbym się za
        > wyprzedzanie/omijanie, bo uznałbym całą sytuację za nieczystą,
        > niejasną i grożącą kolizją.

        Zdziwisz się, ale zgadzam się z Tobą - też bym tak zrobił, bo jazda focusa na
        odległość "śmierdziała" kłopotami.
        Ale miałem czystą sytuację przed autobusem i ... pustą zatoczkę z lewej.

        Poza tym jadąc 40 km/godz miałem czas nawet na awaryjne hamowanie gdyby nie
        zrezygnował - widać moje "oczekiwanie" - przyspieszyłem dopiero tuż koło niego -
        gdy się zatrzymał - do tego momentu słychać moje hamowanie silnikiem a nogę
        trzymałem na hamulcu.

        Wyglądało nieczysto, ale było bezpiecznie.

        A jaki materiał wyszedł ;-)

        > Fakt, że Focus popełnił błąd nie włączając kierunkowskazu, ale coś
        > mi się zdaje, że sprawcą zamieszania był kierowca autobusu.
        > Najwyraźniej też za późno (albo wcale) zadeklarował migawką chęć
        > zatrzymania. Stąd wzięło się najpierw "zbędne" hamowanie, a potem
        > nagła zmiana decyzji u Focusa.

        Tam był przystanek i zatrzymanie autobusu było dla mnie pewnikiem.
        Trzymałem się dalej by "oczyścić" sobie widok na to co przed autobusem i miałem
        tylko jedną niepewną sytuację przed sobą - focusa zaskoczonego tym, że autobus
        może się zatrzymać na przystanku.

        > W przypadku Puga 106 wyraziłbym swoją dezaprobatę "długimi".

        Ja użyłem krótkiego klaksonu, by ostrzec panią, że robi zamieszanie.
        Włączyła lewy kierunkowskaz i wyjaśniła sytuację.
        Dezaprobata nie była już potrzebna. ;-)

        > Na forumie BMW mam ksywę nad awatarem:
        > - Naczelny Geriatryk.

        Ja też jeżdżę defensywnie - większość nagrań nikogo by nie zainteresowała.
        Te "wygłupy" to tylko epizody na dobrze znanym terenie.
        A zamieszczam je tutaj także dla wywołania tego typu dyskusji - nie tylko by się
        "powymandrzać". ;-)


        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • rapid130 Re: Nieczysto 10.05.09, 18:07
          mejson.e napisał:

          > Pozory. ;-)
          > To tylko malutki ułamek procenta moich zachowań, obserwując
          > większość z nich "normalny" kierowca umarłby z nudów snując się ze
          > mną albo wyskoczyłby z siebie z irytacji na moją cierpliwość na
          > cudzą nieporadność.

          Najgorsze w tym jest tzw. prawo serii.

          Czasem mam wrażenie, że ktoś to całe niezdecydowane, ślamazarne i
          niekomunikacyjnie zachowujące się tałatajstwo złośliwie mi wpuszcza
          pod samochód. ;))))

          > Tam był przystanek i zatrzymanie autobusu było dla mnie pewnikiem.
          > Trzymałem się dalej by "oczyścić" sobie widok na to co przed
          > autobusem i miałem tylko jedną niepewną sytuację przed sobą -
          > focusa zaskoczonego tym, że autobus może się zatrzymać na
          > przystanku.

          Dla Focusa zatrzymanie autobusu było zaskoczeniem, bo jechał dość
          blisko i landara zasłaniała mu cały widok naprzód.

          Gdyby się nie zorientował, że z tyłu zaczęło się
          wyprzedzanie/omijanie, to przy odrobinie pecha miałbyś stetrany
          boczek, albo któryś błotniczek. :PPPP

          > Ja użyłem krótkiego klaksonu, by ostrzec panią, że robi
          > zamieszanie. Włączyła lewy kierunkowskaz i wyjaśniła sytuację.
          > Dezaprobata nie była już potrzebna. ;-)

          "Długie" też są ponagleniem, żądaniem zadeklarowania zamiaru.
          Mają dwie przewagę nad trąbitkiem.
          Primo - są ciche. Jak makiem zasiał.... ;)))))
          Secundo - nie powodują aż takiego wzrostu ciśnienia jak u
          strąbionego.
    • ano.nim Re: Ach, te skomplikowane kierunkowskazy... 10.05.09, 21:50
      mejson.e napisał:

      > Dawno nowego filmu nie było... ;-)

      Już się bałem, że Ci kamerę ukradli. :-)

      > W pierwszej scence laweta jechała środkowym pasem przez kilka minut z
      włączonym prawym kierunkowskazem siejąc pewne zamieszanie wśród chcących ją
      wyprzedzić.

      Czasami pomaga dwukrotne zatrąbienie przy przejeżdżaniu koło takiego
      zapominalskiego - brzmi jak ostrzeżenie przed zmianą pasa.

      > W drugiej skoda nie tylko przecięła ciągłą rozbiegówki i wskoczyła od razu na l
      > ewy pas drogi szybkiego ruchu, ale na dodatek zrobiła to bez użycia lewego kier
      > unkowskazu.

      Nie wiedział, do czego służy pas rozbiegowy albo bał się widząc zbliżających się
      główną, że na końcu pasa rozbiegowego go nie wpuszczą i wjechał po wyprostowaniu
      zakrętu. Tylko dlaczego od razu na lewy?

      > W trzeciej kierujący citroenem uznał, że jedno mignięcie w zupełności wystarczy
      > do zasygnalizowania zmiany pasa.

      Bo wystarczyło. :-)


      > Czwarta scena to omijanie przez focusa autobusu bez użycia kierunkowskazu w cza
      > sie gdy go wyprzedzałem.

      Ja tu bym odpuścił - zaskoczony zatrzymaniem autobusu na bank by wyprzedzał -
      nie czekałby przecież na ruszenie autobusu.

      > Ostatnia scena to przykład jednego z najbardziej denerwujących manewrów - zatrz
      > ymania bez podania "przyczyny" - prawy migacz sygnalizuje zamiar skrętu lub zat
      > rzymania, lewy skrętu a brak migacza z reguły oznacza zatrzymanie spowodowane s
      > ytuacją na drodze - pojawieniem się przeszkody itp.
      > Tutaj natomiast pani w peugeocie postanowiła skręcić w lewo sądząc, że wszyscy
      > wiedzą, co zamierza...

      Wrrrrrr!

      Pozdr.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka