Nieskuteczne szykany

27.05.09, 21:07
Nawiązując do wątku o niebezpiecznych wysepkach:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=95582841&a=95582841
który rozrósł się już mocno, poruszę problem skuteczności tego typu
uspokajaczy+azyli+szykan czyli wspomnianych wysepek dla pieszych.

Miałem okazję jechać tym odcinkiem jeszcze kilka razy i obserwując sposób
pokonywania tych przeszkód przez wielu kierowców, dochodzę do wniosku, że
owszem - jest to utrudnienie, ale tylko dla kierowców nie znających trasy.

Nie są natomiast ŻADNYM utrudnieniem dla kierowców często jeżdżących tą trasą
- tak jak ten kierowca Rabena z nieodległej bazy:

www.youtube.com/watch?v=pdOsykQ0yFM
Nie przeszkadzały mu ani wysepki ani ustawowe ograniczenia prędkości - do 70 i
dodatkowe - do 50 i 40.

Frunął sobie nawet ponad 90 km/godz.

Do hamowania przed szykanami zmuszały go tylko ... poprzedzające samochody.

Smaczku absurdu dodaje fakt, że najbardziej niebezpieczna wysepka położona
jest w obszarze bez ŻADNYCH dodatkowych ograniczeń prędkości, co może
niebezpiecznie zaskoczyć rozpędzonych kierowców, tak jak tego z poprzedniego
filmu.

Więc rozwiązanie nieskuteczne dla bezpieczeństwa a na dodatek zwiększające
zagrożenie kierowców jadących z przeciwka?

Zgadzam się emesem, który w poprzednim wątku wytykał brak sensu komplikowaniem
ruchu wielu pojazdów dla mikroskopijnej liczby pieszych.

Część wysepek była co prawda przy przystankach, ale reszta w środku lasu to
raczej overkilling...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • tomek854 Re: Nieskuteczne szykany 27.05.09, 22:23
      Celem takiej wysepki nie jest zwalnianie ruchu kołowego a ułatwienie przejścia
      przez ulicę poprzez rozdzielenie przejścia na dwa oddzielne dla każdego kierunku
      ruchu - i jako takie owe wysepki swoją rolę spełniają.

      Gdybyś był jedną z pięciu osób mieszkającą przy tej drodze i nie mógł przejść
      przez jezdnię inaczej patrzałbyś na tego rodzaju udogodnienia.
      • emes-nju Re: Nieskuteczne szykany 27.05.09, 23:06
        Do momentu, w ktorym mialem okazje przez pol dnia prowadzic "badania
        w terenie" (w malej miejscowosci czekalem na lawete), tylko
        teoretyzowalem o zagrozeniach itd.

        Teraz napisze wprost. Wysepki sa, bo ladnie wygladaja w
        sprawozdawczosci (mozna sie pochwalic jak duzo pieniedzy sie wydalo
        na poprawe bezpieczenstwa). Dlatego np. nie maja murow oporowych
        zdolnych zatrzymac samochod - nie slusza wiec w zaden sposob REALNEJ
        poprawie bezpieczenstwa pieszych, bo nie do tego sa!

        A juz na pewno nie poprawiaja komfortu przechodzenia przez jezdnie.
        No bo gdyby mialy temu sluzyc, to w KAZDYM terenie zabudowanym
        przejscia powinny byc co, powiedzmy, 200-300 m. A jezeli we wsi
        ciagnacej sie przez 3 km sa max. dwie wysepki, to jaki chory na
        lupiez mozgu z nich skorzysta jezeli bedzie sie to wiazalo z
        dluzsza "wyprawa"?

        Moje obserwacje to potwierdzily - piesi majac do wyboru przejscie
        przez jezdnie po przejsciu albo po zwyklej, nieoznakowanej jezdni,
        wybieraja do przechodzenia... JAKIEKOLWIEK miejsce. Byle bylo
        blizej. (Jezeli zrobia to w calkiem rozsadnie przez ustawodwace
        okreslonej odleglosci od przejcia, nie lamia nawet przepisow)

        I na koniec. Zjawisko pieszych jest w zaniku - czasem na odcinku
        kilkuset km spotkasz raptem kilku spacerujacych przy/po jezdni.
        Reszta wsiadla w swoje Golfy II...

        Wysepki sprawdzaja sie w miastach i terenach o gestej zabudowie. W
        ciagnacych sie jak papier toaletowy polskich wsiach wstegowych ;-)
        (chalupy co 100 za to na wielokilometowym odcinku) nie sluza
        NICZEMU. Z wyjatkiem (potwierdzonego odpowiednim oznakowaniem)
        pogarszania bezpieczenstwa prawowitych uzytkownikow jezdni. Sa tak
        NIERACJONALNE, ze az kuriozalne.
        • babaqba Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 01:47
          Te wysepki to pudrowanie syfa. Nikt nie myśli czy to ma sens, wszyscy
          "wiedzą" z góry i wg tej wiedzy działają, co i tak niczego nie
          zmienia, bo nikt niczego potem nie weryfikuje. A jak przez wysepkę
          będzie wypadek, to i tak się napisze, że kierowca to "wariat" i
          "niedostosował" a zaoszczędzone na budowie prawdziwych dróg pieniądze
          przekaże się na cele kultowe.

          PS. Uważaj, trollbudzik się włączył ze swoimi głupotami. Nie daj
          się sprowokować!
          • habudzik Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 07:45
            babaqba napisała:

            A jak przez wysepkę
            > będzie wypadek, to i tak się napisze, że kierowca to "wariat" i
            > "niedostosował"

            Nie ma wypadków przez wysepki tylko przez ich zbyt szybkie pokonywanie . Pokaż
            przykład wypadku na wysepce gdy kierowca jechał z dozwoloną predkością


            >a zaoszczędzone na budowie prawdziwych dróg pieniądze
            > przekaże się na cele kultowe.

            Jakie to są prawdziwe drogi ? Te na których nie ma przejść dla pieszych i ci
            piesi przebiegają w dowolnym miejscu ?
    • habudzik Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 00:17
      Jednym słowem nieprawdą jest wywód Edzia że szykany sa zbyt "restrykcyjnie"
      spasowane i dlatego tiry jadą po krawężnikach .
      • habudzik Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 00:18
        i jednoczesnie prawdą jest to co pisałem że szykany te zbyt dużo jednak
        wybaczają . Nie bój nic , zmieni sie i to .
    • habudzik Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 00:38
      mejson.e napisał:


      > Część wysepek była co prawda przy przystankach, ale reszta w środku lasu to
      > raczej overkilling...

      A co ma do tego ilość drzew wokół domostw? Przecież tam sporo ludzi mieszka i
      sezonowo przebywa ( między innymi ja ) i to że akurat udało im się zakupić
      działkę i stworzyć posesję z drzewami zamiast basenu czy kortu nie powinno mieć
      znaczenia . Czyżbys twierdził że "człowiek z lasu drewnianego" mniej warty od
      tego z lasu betonu i stali ?
    • edek40 Pokrecona logika 28.05.09, 08:00
      Troszke z inne beczki, ale nieco zahacze o temat logiki postepowania tzw.
      organizatorow ruchu. Wysepki na szosach tranzytowych (w odroznieniu od ulic
      miejskich) szykanuja ruch dla tysiecy samochodow, po to aby kilku obywateli
      moglo przejsc przez jezdnie w blednym przeswiadczeniu, ze te wysepki jakos ich
      chronia.

      Podobnie "logicznie" ustawiane sa swiatla dla pieszych. Otoz przedwczoraj stalem
      sobie w korku. Kilka samochodow przede mna stal sobie autobus miejski zawalony
      doslownie pasazerami, z ktorych oczywiscie wiekszosc stala. Glownym powodem tego
      konkretnie "waskiego gardla" jest dlugie przejscie dla pieszych. Mamy dwie,
      oddalone od siebie jezdnie, tory tramwajowe i cykl pozwalajacy przecietnemu
      emerytowi na pokonanie calosci za jednym razem. Gdy kiedys o tym napisalem zaraz
      wytknieto mi, ze tak byc powinno, bo ja sobie siedze wygodnie na d... (od siebie
      dodam, ze w pomieszczeniu klimatyzowanym i naglosnionym), a pieszy nie moze
      "twic" na nogach w korku, bo przejscie musi pokonac na dwa razy. Powiedzmy, ze
      uznalem argumenty, poniewaz trudno jest dyskutowac z demagogami. Mam wiec
      pytanie do owych: jak moga odbierac takie "ulatwienie" dla pieszych pasazerowie
      wzmiankowanego autobusu? Mysle, ze warto byloby zapytac o zdanie na temat tego
      konkretnie cyklu swiatel wszystkich tych obywateli, ktorzy wisieli na poreczach
      w tym autobusie. Nie bez znaczenia jest fakt, ze bylo calkiem goraco, a po
      otwieranych oknach posrednio mozna uznac, ze autobus nie byl klimatyzowany...
      • habudzik Re: Pokrecona logika 28.05.09, 10:48
        edek40 napisał:

        > Troszke z inne beczki, ale nieco zahacze o temat logiki postepowania tzw.
        > organizatorow ruchu. Wysepki na szosach tranzytowych (w odroznieniu od ulic
        > miejskich) szykanuja ruch dla tysiecy samochodow, po to aby kilku obywateli
        > moglo przejsc przez jezdnie w blednym przeswiadczeniu, ze te wysepki jakos ich
        > chronia.


        A dlaczego uważasz że te tysiące pojazdów są więcej warte niż ci piesi ?
        Mniejszość należy wytłuc ? Bo to mniejszość ?


      • edek40 Pokrecona logika 2 29.05.09, 13:37
        Dzis znowu sobie jechalem przez wzmiankowany korek, spowodowany "milosiernym" podejsciem do pieszych. Sobie stalem, jechalem, ogrzewanie troszke wlaczone, muzyczka gra. Da sie przezyc. Pomijam, ze owo przejscie nie nalezy do ruchliwych. To nieistotne, bo "gdyby matka wasza"... Znaczy sie mam pokornie stac. Stoje wiec sobie pokornie, nieco smetnie patrzac na jesienna aure i monotonne ruchy wycieraczek. I tak sobie patrze na to przejscie milosierne dla pieszych i tak sie zastanawiam: w ktorym momencie pieszy (swieta krowa) staje sie tym zlym i narazonym na wszelkie szykany zwiazane ze swietokrowatoscia pieszych? I wiecie co? On przestaje byc swiety nie tylko jak wsiadzie do autobusu i stanie w korku wygenerowanym przez ww. przejscie. On staje sie podczlowiekiem juz wtedy, gdy tylko okaze zamiar zamienienia nog na kola - czyli wtedy, gdy stanie na przystanku. W tym bowiem miejscu, zapewne przez zapomnienie, brak jest wiaty. Podludzie wiec moga swobodnie przez deszcz patrzec na autobus, ktory na pokonanie "zagiegu wzroku" potrzebuje jakichs 10 minut.
        • habudzik Re: Pokrecona logika 2 29.05.09, 14:46
          A tak do rzeczy .
    • st1545 Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 10:34
      mejson.e napisał:

      > Nawiązując do wątku o niebezpiecznych wysepkach:
      [...]
      > owszem - jest to utrudnienie, ale tylko dla kierowców nie znających trasy.
      [...]
      > Więc rozwiązanie nieskuteczne dla bezpieczeństwa a na dodatek zwiększające
      > zagrożenie kierowców jadących z przeciwka?
      [...]
      > Zgadzam się emesem, który w poprzednim wątku wytykał brak sensu komplikowaniem
      > ruchu wielu pojazdów dla mikroskopijnej liczby pieszych.

      mejson.e,
      Lubię te wysepki, bo przy dużym ruchu łatwiej mi się jeździ drogami
      "skanalizowanymi". Wtedy wszyscy jadą "tak samo". Będę ich bronił, bo ciekaw
      jestem, jak pewne konkretne sprawy widzi ktoś o odmiennych poglądach:

      1) O utrudnieniach już było - zgadzamy się, że wysepka jednak trochę utrudnia
      jazdę z prędkością większą od dopuszczalnej. To, że jest neutralna dla jadących
      zgodnie z przepisami oraz tych, którzy znają trasę i umieją kręcić kierownicą to
      chyba dobrze (-:

      3) Zmniejszenie prędkości to tylko sposób zwiększenia bezpieczeństwa - wg mnie
      wcale nie najważniejszy. Ostateczna skuteczność wysepek wyrażać się powinna
      spadkiem ilości wypadków na przejściach. Myślisz, że jest on znikomy, wręcz
      niezauważalny?

      4) Teoretyczne zagrożenie zderzeniem czołowym widzieliśmy na filmie w poprzednim
      wątku. Sądzę jednak, że gdyby tam jechało coś z przeciwka, to kierowca tego
      TIR'a nie przejmowałby się zahaczeniem pobocza i nie wyjechałby na przeciwny
      pas. Wierzę w nadrzędność odruchu ratowania życia nad chęcią łagodzenia
      wstrząsów naczepy - Ty nie?

      5) Komplikacja ruchu: jeden pieszy, który wejdzie na pasy _bez_wysepki_
      korzystając z luki między pojazdami jadącymi w jednym kierunku, zmusza do
      hamowania wszystkich jadących drugim pasem. Ja tam wolę ominąć nawet 100 wysepek
      niż choćby raz się zatrzymywać /-:

      6) Największym zagrożeniem na przejściach (i skrzyżowaniach!) jest wyprzedzanie.
      Mnie wysepki ułatwiają dostrzeżenie tych miejsc z większej odległości,
      szczególnie gdy lewym pasem. Czy ktokolwiek lepiej widzi zwykłe zebry???

      7) Azyle uniemożliwiają przesadne łamanie przepisów. Mimo wszystko, czasem
      zdarza się zorientować w sytuacji dopiero po rozpoczęciu manewru. Jednak nie da
      się już tylko "upewnić się", że nikogo nie ma w pobliżu i bez zwalniania
      kontynuować wyprzedzanie (na przejściach bez wysepek jest to nagminne). Chyba,
      że kogoś "nie zwilża" przejechanie z lewej strony wysepki...

      Powtórzę się (z poprzedniego wątku): według mnie warto budować wysepki wszędzie,
      gdzie jest na to miejsce i pieniądze. Szczególnie na drogach wojewódzkich
      wykorzystywanych przez TIR'y jako szybsza alternatywa dla zatłoczonych
      "krajówek". Zauważ, że wysepki na drodze nr 50 (Mszczonów-Płońsk) są inne niż
      te, o których dyskutujemy. Może to jednak ma jakiś sens?

      pozdrawiam, tomek
      • edek40 Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 11:18
        > 1) O utrudnieniach już było - zgadzamy się, że wysepka jednak trochę utrudnia
        > jazdę z prędkością większą od dopuszczalnej.

        Odnosze wrazenie, ze tak Ty, jak i tzw. organizator ruchu nie odroznia utrudnienia do stworzenia niebezpieczenstwa w ruchu. Jezeli ruch ma byc wyhamowany, to przed przejsciem. Robienie tego na przejsciu to kuriozum. Coz stoi na przeszkodzie wybudowanie szykan przed przejsciem? Wtedy wysepka nie bedzie tak niebezpieczna dla tych kilku pieszych dziennie. A moze to za drogie rozwiazanie?

        > 3) Zmniejszenie prędkości to tylko sposób zwiększenia bezpieczeństwa - wg mnie
        > wcale nie najważniejszy.

        A ja jak zawsze swoje: Francja z ich stalinowskimi metodami - troche ponizej 7 osob na 100 wypadkow, Niemcy - 1,6. Do mnie to przemawia.

        > 4) Teoretyczne zagrożenie zderzeniem czołowym widzieliśmy na filmie w poprzedni
        > m
        > wątku. Sądzę jednak, że gdyby tam jechało coś z przeciwka, to kierowca tego
        > TIR'a nie przejmowałby się zahaczeniem pobocza i nie wyjechałby na przeciwny
        > pas. Wierzę w nadrzędność odruchu ratowania życia nad chęcią łagodzenia
        > wstrząsów naczepy - Ty nie?

        Ja wolalbym nigdy nie zobaczyc czegos takiego z przeciwka. Tym samym nie probuje nawet zastanawiac sie czy kierowca tego TIRa to czlowiek milosierny czy nie.

        > 5) Komplikacja ruchu: jeden pieszy, który wejdzie na pasy _bez_wysepki_
        > korzystając z luki między pojazdami jadącymi w jednym kierunku, zmusza do
        > hamowania wszystkich jadących drugim pasem. Ja tam wolę ominąć nawet 100 wysepek
        > niż choćby raz się zatrzymywać /-:

        Przyznam, ze ta sprawa mi umknela. Kiedys, gdy pieszy byl w azylu na poziomie drogi, to samochod musial mu ustapic. Czy cos sie zmienilo? Jesli bowiem nie, to pieszy rozpoczynajacy podroz przez jezdnie i tak powinien zatrzymac ruch z przeciwka. Ja na wszelki wypadek puszczam, nawet jesli nie jest to zgodne z obecnym przepisami. Na szczescie na szosach tranzytowych pieszy to bardzo rzadki widok, wiec i zatrzymywanie sie jest niezwykle rzadkie.

        > 6) Największym zagrożeniem na przejściach (i skrzyżowaniach!) jest wyprzedzanie

        Naprawde uwazasz, ze pirat nie ominie wysepki z niewlasciwej strony?

        > kontynuować wyprzedzanie (na przejściach bez wysepek jest to nagminne). Chyba,
        > że kogoś "nie zwilża" przejechanie z lewej strony wysepki...

        Jak wyzej. Mi "wyskakujace" z nienacka wysepki nieco psuja krwi. Staram sie wtedy oczywiscie wrocic na swoj pas. Co skloni takiego, ktory na widok przejscia kontunuuje wyprzedzanie, do ominiecia wysepki z lewej? Jesli zrobi to wzglednie powoli, to uniknie nawet fotoradaru.

        > Powtórzę się (z poprzedniego wątku): według mnie warto budować wysepki wszędzie

        Zapewne sie zdziwisz, ale jestem tego samego zdania. Wysepki nalezy budowac wszedzie tam, gdzie jest to konieczne z uwagi na duzy ruch pieszy i uspokojony ruch kolowy. Budowanie ich na tranzytowkach, we wsiach o dlugosci kilometrow, o znikomej ilosci pieszych to nie dosc, ze zbedny wydatek, to jeszcze sprowadzanie niebezpieczenstwa tak dla pieszych jak i dla kierowcow.
      • emes-nju Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 11:23
        st1545 napisał:

        > Lubię te wysepki, bo przy dużym ruchu łatwiej mi się jeździ drogami
        > "skanalizowanymi".

        No.

        A jak jeszcze liderem "w kanale" jest traktor albo nawet kombajn (tu
        nie ma klopotu - tak jak plugi sniezne, kombajny raczej sie nie
        mieszcza), to jest cudnie. Mozna popodziwiac uroki krajobrazu, mozna
        nawet przy pomocy komorki poszukac jakiegos hotelu jak dzien "w
        kanale" sie konczy :-P

        > 1) O utrudnieniach już było (...). To, że jest neutralna dla
        > jadących zgodnie z przepisami oraz tych, którzy znają trasę i
        > umieją kręcić kierownicą to chyba dobrze (-:

        To co napisales stoi w jawnej sprzecznosci z oznakowaniem, ktore
        towarzyszy wysepkom... (A-30)

        A co z tymi ludzmi, ktorzy jadac az do bolu przepisowo, zgina na
        masce TIRa, ktory, jak to Mejson nam pokazal, czasem sie nie wyrabia?

        A co z pieszymi, ktorzy, jak to czasem maja w zwyczaju, nagle
        wybiegna zza jadacego z przeciwka auta tak, ze nawet najwolniej i
        najostrozniej jadacy nie ma wiekszych szans na unikniecie zderzenia
        inaczej niz poprzez ominiecie? W okolicy wysepek nie ma gdzie
        omijac...

        > 3) (...) Ostateczna skuteczność wysepek wyrażać się powinna
        > spadkiem ilości wypadków na przejściach.

        Powinna. To oddaje istote problemu.

        No, chyba, ze wysepki sa chronione znanymi z filmow SF polami
        silowymi. Bo jakos innych urzadzen sluzacych zapewnieniu pieszym
        bezpieczenstwa nie zauwazylem...

        > 7) Azyle uniemożliwiają przesadne łamanie przepisów.

        Ale jak?

        Znowu pole silowe? Od ZNAKOW (pojecie magiczne)? (Znaki zreszta w
        wiekszosci wypadkow sa tylko po prawej, co "nieco" utrudnia ich
        zauwazenie przez najbardziej nawet prawidlowo wyprzedzajacych np.
        ciezarowke)

        Wedlug mnie sluszniejsze byloby napisane, ze wysepki rozbiciem auta
        albo smiercia karza na miejscu piratow oraz tych, ktorzy po prostu z
        roznych wzgledow popelnili blad. Karza rowniez calkiem niewinne
        ofiary tych, ktorzy piratowali albo popelnili blad...

        > Może to jednak ma jakiś sens?

        Ma! W terenach naprawde zurbanizowanych.

        W "terenach zabudowanych" oraz we wsiach z chalupami co 100 m za to
        na wielokilometrowym odcinku, wysepki nie sluza NICZEMU z wyjatkiem
        utrudniania jazdy. Z moich obserwacji (nie teoretyzuje) wynika, ze
        wiejscy piesi "nie zauwazaja" przejsc (czy z wysepka, czy bez) i
        przechodza tam, gdzie im wygodnie. I nie ma dla nich zadnej roznicy
        czy robia to na drodze gminnej, krajowej, miedzynarodowej czy nawet
        na ekspresowce.
        • habudzik Re: Nieskuteczne szykany 28.05.09, 12:59
          emes-nju napisał:

          > st1545 napisał:
          >
          > > Lubię te wysepki, bo przy dużym ruchu łatwiej mi się jeździ drogami
          > > "skanalizowanymi".
          >
          > No.
          >
          > A jak jeszcze liderem "w kanale" jest traktor albo nawet kombajn (tu
          > nie ma klopotu - tak jak plugi sniezne, kombajny raczej sie nie
          > mieszcza), to jest cudnie. Mozna popodziwiac uroki krajobrazu, mozna
          > nawet przy pomocy komorki poszukac jakiegos hotelu jak dzien "w
          > kanale" sie konczy :-P
          >
          > > 1) O utrudnieniach już było (...). To, że jest neutralna dla
          > > jadących zgodnie z przepisami oraz tych, którzy znają trasę i
          > > umieją kręcić kierownicą to chyba dobrze (-:
          >
          > To co napisales stoi w jawnej sprzecznosci z oznakowaniem, ktore
          > towarzyszy wysepkom... (A-30)
          >
          > A co z tymi ludzmi, ktorzy jadac az do bolu przepisowo, zgina na
          > masce TIRa, ktory, jak to Mejson nam pokazal, czasem sie nie wyrabia?

          Jak zgina to będą martwi . Aby nie byli należy wyeliminowac takiego kierowcę
          tira i już .


          > A co z pieszymi, ktorzy, jak to czasem maja w zwyczaju, nagle
          > wybiegna zza jadacego z przeciwka auta tak, ze nawet najwolniej i
          > najostrozniej jadacy nie ma wiekszych szans na unikniecie zderzenia
          > inaczej niz poprzez ominiecie? W okolicy wysepek nie ma gdzie
          > omijac...

          Jesli wysepke bierzesz prawidłowo to szanse są bardzo duże . Poza tym piesi
          przebiegaja pomiędzy szybko jadącymi a nie wolno

          Wysepki sprawdziły się już chyba wszędzie na świecie , czemu ich zalety
          próbujesz podważać ? Bo lubisz się do wszystkiego przypierwiastkować ?
    • jane14 Pomylenie pojeć... 28.05.09, 12:06
      Wysepki poza terenami zabudowanymi nie sa budowane z myśla o
      pieszych czy ograniczaniu predkości. Owszem przy okazji takie
      funkcje też pełnia, ale głownym ich zadaniem jest powstrzymanie
      wyprzedzania w miejscach niebezpiecznych takich jak skrzyzowania czy
      przejścia. Zwrócił uwage na to St545.
      Oczywiście Edek jak zwykle skontrował przykładem pirata który i tak
      wyprzedzi.
      Ale ten Edkowy "PIRAT" to i pod prąd pojedzie to co likwidujemy
      jednokierunkowe ?
      Pewnie też jazda lewa strona go nie rusza to co ruch prawostronny to
      też przeżytek - przechodzimy na srodkowo-dowolny ?
      itd.
      Ale skoro już sie pirat trafi i wyprzedzi lewa strona wysepki to czy
      aby taka wysepka przeszkadza tym co sie na niego nadziać moga czy
      pomaga ? Lepiej by ktoś wszedł na jezdnie zza samochodu prosto pod
      koła czy wchodząc na wysepke miał szanse (realna !!!) zanim wejdzie
      pod koła dostrzec nadjeżdzajace auto?
      Dlaczego jedni chwala wysepki a inni nie. To proste osoby które maja
      nawyk zwalniania i rozgladania sie w takich miejscach oraz ci co
      respektuja ograniczenia nie maja problemów z wysepkami, a dodatkowo
      odpadł im problem uwazania na tych z tyłu którzy wyprzedzaja
      wszystko i wszedzie (czyli popularna dolegliwość zwana sraczka-
      wyprzedzaczką). Zwalnianie, bo jest np ograniczenie czy ktoś chce
      właczyć sie do ruchu itp tylko ich proowkuje do wyprzedzania zamiast
      zastanowić dlaczego ktoś zwalnia.

      No a kto narzeka na wysepki - no własnie ci "chorzy" z tyłu ...
      Nie dosć że ktos ich prowokuje to oni nie mogą go wyprzedzić.
      Gdybym był chorym na tę "sraczkę" to też bym sie wkurzał...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja