emes-nju
03.08.09, 11:04
W sobote obejrzalem sobie w 5th Gear "relacje" z podrozy jednego z
readaktorow do Polski po tanie paliwo.
Tuz przed wjazdem do Polski facet stresowal sie, ze mu jego BMW
ukradna (nie ukradli) i tym, ze polscy kierowcy zle jezdza (po
wjezdzie do Polski, a w zasadzie do korkujacego sie Szczecina,
powiedzial tylko, ze trzeba trzymac dystans od poprzednika, zeby
ktos go w korku nie zajal - zadnych innych problemow).
Jak facet wjechal do Polski, to stwierdzil, ze "skonczyl sie asfalt"
(zdziwilo go to o tyle, ze stalo sie to w kraju, ktory jest
dostatecznie nowoczesny, zeby miec silownie wiatrowe). Potem zaczal
narzekac, ze nie wie gdzie jest (zgubil sie w drodze od granicy do
Szczecina - nie na polnej drodze!) i nie wie gdzie jest stacja
benzynowa, a konczy mu sie paliwo.
A na koniec pokazal rondo w Szczecinie i szczerze, jako mieszkaniec
ojczyzny rond wyznal, ze nasze ronda, to wyzwanie - wielki ruch
(choc to, co widzialem nie wydalo mi sie po warszawskich
doswiadczeniach jakos szczegolnie klopotliwe), wiele pasow, tramwaje
i UWAGA!!! PCHAJACY SIE PIESZY...
Jak to jest z tymi pieszymi na Zachodzie? Moga swobodnie lazic po
jezdniach czy tez jednak obowiazuja ich jakies przepisy eliminujace
np. "pchanie sie" na jezdnie?
Przypominam, ze powiedzial to redaktor angielskiego programu
motoryzacyjnego. On raczej nie strzelilby "baranka" znanego z
wypowiedzi polskich celebrytow.
A moze tlumacz dal do pieca i stworzyl "autorska" wersje komentarza
specjalnie dla Polakow...? Tylko jak udalo sie (specjalnie dla nas)
umiescic w programie przekazywanym via satelita fragment materialu
pokazujacy faktycznie "pchajacych sie" pieszych...? :-P