ja.nusz
28.12.09, 23:53
Dziś rano podczas pielęgnacji patrzałek postanowiłem je odrobinę podprostować.
Efekt był taki, że zrobiłem z nich okulary dwuczęściowe.
A więc marsz do Fielmanna po ratunek. Sprawa została załatwiona od ręki i po
15 minutach zadowolony opuściłem sklep. Zadowolony z dwóch powodów - oprawki
wymieniono mi bezpłatnie na nowe (stare były ubezpieczone od moich topornych
łap). Drugi powód to fakt, że nie musiłem już patrzeć na te otyłe panienki z
obsługi.
Pracuje ich tam z 10 sztuk i jedna grubsza od drugiej. Aby te rubensowskie
kształty podkreślić były oczywiście wciśnięte w klamoty o 2 numery za małe.
Kadrowy Fielmanna lub nawet sam bos ma chyba lekko skrzywiony gust.
Mam nadzieję, że nieprędko znów połamię okulary.