lepian4
22.02.10, 08:09
Sławik wydawał polskie dokumenty wszystkim uciekinierom, bez względu na pochodzenie. Założył też sierociniec dla dzieci polskich oficerów, chociaż miały czarne oczy i nie znały pacierza. (...)
W Budapeszcie pojawiły się nagle setki Mickiewiczów i Słowackich; każdy żydowski uciekinier chciał się tak nazywać.
(..)
Kiedy po przesłuchaniach gestapo wiozło ich w samochodzie - Antalla na wolność, a Sławika na śmierć w Mauthausen, Węgier uścisnął Henrykowi rękę. Sławik oddał uścisk i powiedział: Tak dziękuje Polska.
Bylbym niezmiernie wdzieczny Mr. Nietykalnemu o skomentowanie dolaczonego artykulu. Interesuje mnie nastepujace zagadnienie:
Szanowni Panstwo Nietykalni, glosza, ze Polacy, z natury wiecznie antysemiccy, radosnie przygladali sie zagladzie zydow. Dzis, choc ich nawracanie sasiadow na Bliskim Wschodzie trwa znacznie dluzej niz II wojna swiatowa, nie ma ani jednego Nietykalnego, ktory raczyl by narazic swe wybrane zycie dla niewinnych palestynskich dzieci. Dla tych, ktorzy przeszli pieklo, powinno to byc nawet oczywiste. Tak mi sie wydaje. Byc moze sie myle. Wierze jednak w moc i czar pana Nietykalnego i naukowych dowodo pana Mecenasa, ktorzy swym uroczym i przyjaznym wyjasnieniem niescislosci sprowadzic moga mnie na prawe drogi.