Gość: Ona
IP: *.przedpole.hoop / *.hoop.pl
08.01.04, 13:05
Ponad rok temu związałam się z żonatym facetem, starszym ode mnie o ok 20
lat. A na dodatek jest moim przełożonym, ma dwójkę dzieci (jeśli można to
tak powiedzieć - (jedno ma 14 a drugie 20 lat). Po jakimś czasie spotykania
się z Nim,co nie było częste ze względu na duży dystans między naszymi
miastami, zakochałam się w Nim... Ale nie tak normalnie jak wcześniej w
innych facetach. To było (jest) coś bardzo wyjątkowego, czuję że jesteśmy
dla siebie stwaorzeni. Obiecywał mi że będziemy kiedyś razem, że chciałby
mieć ze mną dziecko... Wydaje mi się, że On też mnie bardzo kocha...
Ale do sedna: niedawno jego żona dowiedziała sie o nas. Zrobiła mu straszną
awanturę i mnie oczywiście, chociaż mnie nie widziała na oczy, zadzwoniła do
mnie. Myślałam że jest to okres przełomowy - ten kiedy On od niej odejdzie
(jak mi to wcześniej obiecywał) ale zrobił coś zupełnie innego. Został z
nią, zapomniał o tym co mi mówił, o naszych planach. Wybaczyłam mu to bo
cały czas Go kocham. On nadal chce się ze mną spotykać itp. Mówi że mnie
nadal kocha, ale nie może zostawić dzieci, no i 20 lat małżenstwa...
Mam złmane serce, boli jak cholera, nadal bardzo Go kocham, ale czy jest
sens???