Dodaj do ulubionych

Jak zapomnieć

IP: *.meskonet.pl / 195.136.30.* 12.02.04, 22:47
Nie mogę o kims zapomnieć,nie umiem sobie z tym poradzić ;jednocześnie
chciałabym sobie kogoś znaleśc,ale nie mam ochoty sie umawiać na siłę,smutno
mi bardzo zwłaszcza ze ida walentynki:(((a jeszcze widze go ze swoja nową
dziewczyną ciagle...
Obserwuj wątek
    • Gość: ala Re: Jak zapomnieć IP: *.klaudyny.waw.pl / 217.153.179.* 13.02.04, 15:47
      Nie Ty jedna przezywasz takie chwile...Najlepsze co mozesz zrobic to przebywac
      duzo ze znajomymi, zwl. z takimi, co sie smieja duzo i z byle czego. I na
      dodatek zrob tak zeby Twoj ex was widzial i zobaczyl jaka jestes bez niego
      szczesliwa ;P Jeszcze tego pozaluje! Ale Ty wtedy juz bedziesz miala innego,
      lepszego chlopaka :) Trzymaj sie cieplo :)
      • Gość: ania Re: Jak zapomnieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.04, 18:37
        mam to samo, siedzę i płaczę, chce zeby wrócil, a on nic. nie umiem sobie z tym
        poradzic, nie chce nikogo innego, nie rozumiem jak można tak bardzo kochac i
        nagle to wszystko kończyc. nie rozumiem. czy faceci mają coś z głowami?
        • Gość: Puella obyś tylko... IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 13.02.04, 23:44
          nigdy nie czyn drugiemu co Tobie niemile..
          8 miesiecy temu zosatwil facte, za ktorym szalalam..
          od tego czasu wiem,ze zlamalam serce co najmneij 4 facetom...
          teraz poznalam kogos, na kim mi mocno zalezy, jednak boje sie ze znowu
          podswiadomie i niechcoco znw go zostawie..
          a moj Principe jest naprawde kochany..
          3mam kciuki,zebys Ty nie miala takich dylematow..
          zebys o tatmtym zaopmniala szybko, zebys nie porownywala podswiadomie i zebys
          pokochala 1000 razy mocneij kogos, kto bedzie Ciebie wart..
          Puella
    • Gość: Aśka Re: Jak zapomnieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 17:04
      posłuchaj sobie 18L " Jak zapomnieć" na prawde pomaga PAPAP
    • Gość: goska Re: Jak zapomnieć IP: *.klc.vectranet.pl / 80.48.255.* 11.04.04, 11:49
      czesc!no wlasnie,ja sobie uswiadamiam ze nie moge zyc bez niego,ze chyba go
      kocham choc jak byl przy mnie przez 4 miesiace(wlansie przy mnie bo ja
      traktowlaam go bardziej jako kolege,opiekuna,a on barrrdzo bardzo chcial cos
      wiecej...)nie uswiadomialama sobie tego,traktowalam to jako noramalka,ze
      zawsze tak bedzie,ze zawsze bedzie mnie chronil i byl przy mnie a gdy
      odszedl...(przeze mnie i na moje wlasne zyczenie!) a teraz wiem ze chce znim
      byc tak baaardzo!! cala sytuacja jest poplatana:od jego wspollokatora
      dowiedzialam sie ze on mowi co by chcial ze mna zrobic po 3 miesiacach,pol
      roku itd...takie opowiesci :maczerskie" opowiesci,wkurzylam sie
      straaaasznie,bo przy mnie nie byl suuuuper zero podtekstow,traktowal mnie
      wyjatkowo jak nikt w zyciu,mowil ze jestem jedyna i mnie kocha(wiem na pewno
      ze nie udawal bo baaardzo sie poswiecal mino iz ja prawie na kazdym kroku
      podcinalam mu skrzydla:( zerwalam z nim,ale nie moglam mu podac powodu bo nie
      moge"wydac" tamtego wspolloka-beda miec nieczysta sytuacja w mieszkanku i
      tamten powiedzial mu te wszystkie rzeczy " w tajemnicy".wiec zerwalam z nim i
      nie moge mu nawet wyjasnic dlaczego!!!no i on mysli pewnie ze jestem taka
      bezserca i wyrafinowna.choc teraz juz noramlnie ze soba rozmawialmy.czasem
      juz mysle ze wale to wszsytko i MUSZE mu to wszystko wytlumaczyc.wiadomo jak
      faceci zachowuja sie jak w meskim towarzychu-robia z siebie macho...;)ja go
      chyba kocham.musze cos zrobic z tym bo zawalilam juz przez to kolokwium ,nie
      moge sie uczyc i nic mnie nie cieszy,studia przestaly sie liczyc...:( on
      teraz sie boi dziewczyn ,wiem o tym ale chce mu udowodnic ze bedzie mu ze mna
      dobrze.co ja mam zrobic?tak czy tak po prostu musze z nim pogadac,nie wazne
      co mi powie,musze to wyjasnic bo nie da mi to spokoju...

      to "w skrocie"moja historia...tez nie moge zapomniec,kumpel mowi mi ze
      przychodzi do niego jakas nowa dziewczyna"taka fajna blondyneczka"(kurde,jakby
      wiedzial jak to mnie boli!)nie chce sie z nikim teraz spotykac,patrzac na
      chlopaka widze jego,ze chcialabym aby to byl Piotrek,to byloby tylko
      zastepstwo.chce teraz tylko jego...chce zeby zobaczyl ze "radze"sobie bez niego
      i potrafie zyc bez niego ,ale ja chyba nie umiem juz byc taka jak wczesniej-nic
      mnie nie cieszy,jestem zamyslona,rzadko sie smieje,po prostu-tylko
      egzystuje...wiem ze on wszystko by zmienil...a jak slucham piosenki 18L to
      jeszcze bardziej chce mi sie plakac:(

      ale pamietaj:"wszystko mija-i dobre i zle rzeczy..."
      3maj sie,jestem z Toba;)
      • Gość: kinga Re: Jak zapomnieć IP: *.crowley.pl 26.05.04, 10:20
        Też nie mogę zapomnieć, a jescze muszą na siebie patrzeć z nienawiścią, bo to
        ja to zakończyłam Głupia!!!!Myślałam że jak mówi kocham to na zawsze, myślałam
        że sex to coś magicznego a okazało się że sex to tylko sex i że będzie na
        zwsze, nawet jak juz go nie będę chciała Głupia byłam!!!!!!!!!
        • Gość: mariola Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 12:52
          DZIEWCZYNO weż się w garść! dobra rada to taka abyś przebywała wśród ludzi.
          UWIERZ WIEM CO MÓWIĘ. Jakieś 2 lata temu rozstałam się z facetem z którym byłam
          3 LATA też było ciężko, próbowałam wszystkiego nawet zemsty na innych ale nagle
          przejrzałam na oczy bo w moim życiu pojawił się KTOŚ kto odmienił moje życie.
          Rozglądaj się wokół siebie może jest ktoś kogo nie dostrzegasz!POWODZENIA!!!
    • Gość: mariola Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 13:01
      DZIEWCZYNO WEŻ SIĘ W GARŚĆ! dobrym sposobem jest przebywanie wśród ludzi.
      UWIERZ wiem co mówię. 2 lata temu rozstałam się z factem z którym byłam 3 LATA
      było ciężko próbowałam wszystkiego nawet zemsty na innych ale przejrzałam na
      oczy. dostrzegłam wśród znajomych kogoś kto odmienił moje życie. Rozejrzyj się
      a i ty kogoś dostrzeżesz. POWODZENIA!!!
      • Gość: Bella Re: Jak zapomnieć IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 26.05.04, 22:19
        moze i masz racje, ale czasem nawet rozglAdanie sie niewiele pomaga i np. po
        roku, tak jak u mnie teraz odzywa sie na maxa cos, co mozna nazwac:
        nieszczesliwA stratA glowy, dla kogos, kto juz dawno w niej powinien nie byc..i
        boje sie,ze moge stracic kogos, komu na mnie zalezy i za mnA szaleje( ja troche
        tez, ale nie do konca)
        oh, faceci, zanim zostawicie jakAs panne, pomyslcie tylko,by zrobic to
        odpwoiednio wczesnie..zanim ona sie nie PRZYWIAZE do was...
    • Gość: mariola Re: Jak zapomnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 11:23
      masz rację ale trzeba próbować i nie wolno się poddawać ani załamywać. wiem że
      rozstania są bolesne ale na pewno w odpowiednim momencie znajdzie się ktoś kto
      roznieci w tobie ogień miłości.
      • Gość: Bella Re: Jak zapomnieć IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 27.05.04, 22:36
        jejciu, jak dobrze, kiedy ktoś coś takiego pisze, pełnego wiary i otuchy..ja
        powtarzam sobie to samo, ale nie działa. widziałam mojego byłego wczoraj na
        uczelni, z daleka, on mnie jednak obserwował od dłuższego czasu, jak sie
        zdążyłam zorientować..a jak się do NIego uśmiechnełam lekko, to uciekł..
        w przyszły wtorek wraca facet, z którym jestem obecnie. a ja myślę wciąż o
        tamtym..zerwał on,bolało jak diabli, jutro mam z nim razem wykład, ciekawe, jak
        sie będzie zachowywać..paps!
    • Gość: Modliszka Re: Jak zapomnieć IP: *.75.55.51.debica55.ptc.pl 30.05.04, 16:40
      Ja rowniez zostalam skrzywdzona... Moja pierwsza wielka milosc, dwa lata z
      mojego zycia... Ufalam mu a on zdradzal mnie na kazdym kroku, dowiedzialam sie
      za pozno... Cierpialam, a potem ich znienawidzilam. I bawilam sie jak
      to "modliszki" potrafia... Czulam sie z tym zle, czasem doprowadzalam ich do
      lez, czasem chcieli sie ciac, albo mi grozili, ze skoro nie moge byc ich bede
      niczyja... Duzo przeszlam, wyniszczalam ich i siebie za kazdym razem cos we
      mnie umieralo. A potem poznalam wspanialego chlopaka, zakochalam sie, ale on
      mieszka daleko odemnie i pozwolilam mu odejsc... Nawet nie walczylam... Jak
      ktos mi powiedzial, stalam sie otepiala na uczucia... Pozwolilam mu odejsc
      znowu cierpialam i znowu cos we mnie umarlo... Ale tym razem los okazal sie dla
      mnie laskawszy, w moim zyciu pojawil sie ktos kto caly czas byl przy mnie, nie
      zauwazalam go az pewnego dnia uswiadomilam sobie ze powoli sie od niego
      uzalezniam. Teraz jestesmy razem jest mi dobrze i mam nadzieje, ze juz nic we
      mnie nie umrze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka