Dodaj do ulubionych

Imprezy i wycieczki firmowe

IP: *.kety.sdi.tpnet.pl 22.03.04, 10:22
Napiszcie proszę czy towarzyszycie swoim partnerom w imprezach albo
wycieczkach z ich firmy? U mojego chłopaka w pracy jest dziwny zwyczaj zabawy
tylko we własnym gronie, bez osób towarzyszących (piszę dziwny bo moi znajomi
też mają imprezy z pracy i jakoś przeważnie wszyscy przychodzą z mężami i
żonami). Dla mnie osobiście jest to przykre bo częściej on ma okazję bawić
się sam niż wyjść gdzieś razem ze mną.
Napiszcie jak jest w waszych związkach. Złościcie się jak wasze połówki idą
same na tańce, przeszkadza wam to, jak reagujecie? I zaznaczam, że nie
przemawia przeze mnie zazdrość, że na takiej imprezie może mnie mój partner
zdradzić ale poprostu mam zawsze takie dziwne i raczej przykre uczucia, że
bawi się świetnie beze mnie. Ja nie mam okazji wychodzić bez niego i pewnie
stąd moje rozsterki. Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • verka.w Re: Imprezy i wycieczki firmowe 22.03.04, 10:37
      Vitam!!!
      Sprawa jest prosta. Jesli imprezy firmowe Twojego chlopaka organizowane sa
      tylko dla grona pracownikow bez osob towarzyszacych to oznacza ze firma po
      prostu nie ma kasy na to zeby zaprosic drugie tyle ludzi. A ze twoi znajomi
      maja inaczej w pracy to swiadczy wylacznie o zamoznosci danej firmy.
      Dziwi mnie, ze Cie zlosci taki stan rzeczy, bo wychodzi na to, ze jestes
      egoistka. Jesli zaczniesz zabraniac mu wychodzenia na imprezy firmowe samemu to
      postawisz go w glupiej sytuacji wobec wspolpracownikow.
      A jesli masz wrazenie, ze on sie swietnie bawi bez Ciebie to powinnas zaczac
      chodzic do psychologa, bo przesadna zazdrosc jest choroba.
      Pozdrovionka - Verka
      • Gość: Jola Re: Imprezy i wycieczki firmowe IP: *.kety.sdi.tpnet.pl 22.03.04, 11:01
        Dzięki za odpowiedź ale do końca nie masz racji. W większości firm jest tak że
        firma pokrywa koszty pracownikom a osoby towarzyszące płacą za siebie określoną
        kwotę. Wtedy w zasadzie małżonkowie mogą pojechać jakby za połowę ceny. I
        zabieranie osób towarzyszących nie ma nic wspólnego z zamożnością firmy. Miałam
        też na myśli imprezy organizowane przez samych pracowników na własny koszt,
        kiedy normalną sprawą wydaje mi się przyjście z małżonkiem, a jednak u mojego
        chłopaka bawią się sami. Nie zabraniam mu wychodzić na imprezy firmowe i nie
        robię z tego powodu awantur. Ale ciekawe czy wszyscy są tacy tolerancyjni i
        wyluzowani jak ty jeśli chodzi o wychodne swoich partnerów.

        Pozdr. Jola
        • Gość: kohol Re: Imprezy i wycieczki firmowe IP: *.crowley.pl 22.03.04, 11:17
          Gość portalu: Jola napisał(a):

          > W większości firm jest tak że
          > firma pokrywa koszty pracownikom a osoby towarzyszące płacą za siebie
          określoną
          >
          > kwotę.

          Szczerze mówiąc - pierwszy raz słysze o czymś takim. Ale na pewno to tylko
          dlatego, że nie znam "większości firm" :)
          Byłam raz na imprezie firmowej mojego faceta, oprócz tego miałeliśmy w swoich
          firmach (nie tylko aktualnych) kilka imprez (bez osób towarzyszących), nikt nie
          uważał tego za dziwne.
          • Gość: Jola Re: Imprezy i wycieczki firmowe IP: *.kety.sdi.tpnet.pl 22.03.04, 12:01
            OK dziewczyny, macie rację. Czepiam się i widzę problem tam gdzie go nie ma.
            Potrzebowałam widocznie waszych opini żeby racjonalnie na to popatrzeć.
            Większość moich znajomych pracuje w firmach, które jak wcześniej napisałam
            pokrywają koszty wycieczek pracownikom (jeśli nie w całości to w dużej części)
            z funduszu socjalnego a osoby towarzyszące płacą równowartość takiego wyjazdu.
            Fakt, że są to raczej dobrze prosperujące firmy lub banki.
            Dzięki.
            • verka.w Re: Imprezy i wycieczki firmowe 22.03.04, 12:47
              No i widzisz, sama doszlas do tego, ze jednak Twoi znajomi pracuja w dobrze
              prosperujacych firmach. Niestety dla niektorych firm oplacenie nawet czesci
              kosztow za osobe towarzyszaca jest wydatkiem zbyt duzym w porownaniu z
              dochodami tej firmy. Takie wyjazdy niestety nie sa tanie a przy dzisiejszej
              gospodarce, firmy wola oszczedzac niz "inwestowac" w "szkolenia".
              Troszke mnie zdziwil fakt, ze imprezy, ktore organizuja sobie sami pracownicy,
              bez jakiegokolwiek udzialu firmy, sa bez osob towarzyszacych. To moze oznaczac
              ze albo wspolpracownicy to sami panowie ktorzy ida na piwo do baru i ogladaja
              tam wspolnie mecz albo co gorsze Twoj chlopak sie za Ciebie wstydzi i nie chce
              Cie przedstawic swoim wspolpracownikom.
              Modl sie zeby to byla pierwsza opcja.
              Pozdrovionka - Verka
              • Gość: Jola Do verka.W IP: *.kety.sdi.tpnet.pl 22.03.04, 13:29
                Och verka, ja swoje, ty swoje. Czy ja choć raz dziś mówiłam, że jakaś firma
                płaci koszty osób towarzyszących? Nie mówiłam. Nie wspominałam też o
                szkoleniach (i imprezach nieodłącznie z tym związanych) bo oczywistą rzeczą
                jest że wtedy nie ma mowy o osobach towarzyszących. Wyobraż sobie, że są firmy,
                które organizują majówki, wycieczki w góry, w zimie kuligi, i o takie imprezy
                mi chodziło. Na takie imprezy pracownicy często zabierają małżonków a rodzice
                biorą swoje dzieci. I tego rodzaju imprezy firmy dofinansowują z funduszu
                socjalnego. Najwidoczniej nie było ci dane pracować w firmie która dba o
                swojego pracownika nie tylko płacąc mu dobrą pensję ale zapewniając mu też
                możliwość rozrywki po pracy (bilety do kina, na basen, wycieczki krajoznawcze).
                W gospodarce jest kiepsko, ale nie oznacza to, że wszystkie firmy plajtują.

                A odnośnie co poniżej:
                cyt: To moze oznaczac
                > ze albo wspolpracownicy to sami panowie ktorzy ida na piwo do baru i ogladaja
                > tam wspolnie mecz albo co gorsze Twoj chlopak sie za Ciebie wstydzi i nie
                chce
                > Cie przedstawic swoim wspolpracownikom.

                Tu wysunęłaś zbyt daleko idące wnioski zarówno z stosunku do mnie jak i mojego
                chłopaka. Po pierwsze on nie jest kolesiem który chodzi po pracy na piwo do
                baru i nie w takim środowisku się obraca a po drugie gdyby się za mnie wstydził
                nie bylibyśmy razem.

                Miłego dnia. Koniec dyskusji.


                • verka.w Re: Do verka.W 22.03.04, 14:48
                  Gość portalu: Jola napisał(a):

                  > Och verka, ja swoje, ty swoje. Czy ja choć raz dziś mówiłam, że jakaś firma
                  > płaci koszty osób towarzyszących? Nie mówiłam. Nie wspominałam też o
                  > szkoleniach (i imprezach nieodłącznie z tym związanych) bo oczywistą rzeczą
                  > jest że wtedy nie ma mowy o osobach towarzyszących.

                  Ales sie oburzyla. I to o co? Musisz wiedziec (bo chyba nie wiesz), ze firma
                  ktora organizuje imprezy pracownicze zawsze wciaga to w koszty szkolenia (i
                  wowczas zwie sie to szkoleniem), ze wzgledu na nizszy podatek VAT.

                  >Wyobraż sobie, że są firmy,
                  > które organizują majówki, wycieczki w góry, w zimie kuligi, i o takie imprezy
                  > mi chodziło. Na takie imprezy pracownicy często zabierają małżonków a rodzice
                  > biorą swoje dzieci. I tego rodzaju imprezy firmy dofinansowują z funduszu
                  > socjalnego.

                  Fundusze socjalne sa, owszem, ale tylko w duzych firmach, bodajze ponad 25
                  osob, choc nie jestem pewna. ponadto, zalerzy od kierownictwa takiej firmy.
                  Musisz wiedziec, ze kierownictwo nie zawsze jest uczciwe i nie zawsze fundusze
                  socjalne sa rozdzielane sprawiedliwie. Ponadto jesli fundusz socjalny jest
                  niski (bo jego wysokosc jest ustalana przez kierownictwo na zasadzie pewnego
                  procentu od dochodu) to po prostu nie jest wystarczajacy zeby obdzielic nim
                  kazdego czlonka rodziny wszystkich pracownikow.

                  >Najwidoczniej nie było ci dane pracować w firmie która dba o
                  > swojego pracownika nie tylko płacąc mu dobrą pensję ale zapewniając mu też
                  > możliwość rozrywki po pracy (bilety do kina, na basen, wycieczki
                  krajoznawcze).

                  Widzisz, ja pracuje w malej firmie, w ktorej z punktu widzenia prawa nie mozna
                  utworzyc funduszu socjalnego, jednak wlasciciel jest na tyle normalny, ze
                  organizuje "szkolenia" wraz z osobami towarzyszacymi. Ale tylko dlatego, ze
                  finanse firmy na to pozwalaja. Ty najwidoczniej nie potrafisz przyjac do
                  wiadomosci, ze wszystko zalezy od FINANSOW FIRMY.

                  > W gospodarce jest kiepsko, ale nie oznacza to, że wszystkie firmy plajtują.

                  Owszem, nie wszystkie firmy plajtuja, jednak nie oznacza to, ze wszystko co
                  zarobia musza wydawac na osoby towarzyszace na imprezach pracowniczych.

                  > Tu wysunęłaś zbyt daleko idące wnioski zarówno z stosunku do mnie jak i
                  mojego
                  > chłopaka. Po pierwsze on nie jest kolesiem który chodzi po pracy na piwo do
                  > baru i nie w takim środowisku się obraca a po drugie gdyby się za mnie
                  wstydził nie bylibyśmy razem.
                  >
                  > Miłego dnia. Koniec dyskusji.

                  Po krotkiej dyskusji z Toba, dochodze do wniosku, ze bedac na miejscu Twojego
                  chlopaka na 100% nie zabralabym Cie na impreze pracownicza. A wiesz dlaczego?
                  Bo balabym sie, ze zrobisz scene zazdrosci albo z czym rownie glupim wyskoczysz
                  co na tym forum.

                  No! I teraz mozna uznac ze to koniec dyskusji!
                  - Verka
    • Gość: marchewa Re: Imprezy i wycieczki firmowe IP: *.TKK.net.pl / 83.145.128.* 23.03.04, 22:18
      Jolu ja też miałam ten sam problem co Ty. Mój mąż również chodzi na imprezy
      tylko w towarzystwie ludzi z pracy. Na początku szalałam z zazdrości właśnie
      dlatego że bawił się tam bezemnie, robiłam obrażoną minę jak wracał do domu.
      W końcu wpadłam na pomysł że ja też mogę się bawić bez niego i właśnie tak
      moja "głupia" zazdrość minęła. Radzę wyciągnij kumpele na imprezę czy chociaż
      do kina i baw się sama (bez Niego), a później fajnie sobie nawzajem poopowiadać
      jak było.
      Pozdrawiam wiosennie :)
    • Gość: Artur Drewna do lasu się nie wozi:) IP: *.acn.waw.pl 23.03.04, 23:54
      Jak w temacie. Uwielbiam wszelkiego rodzaju wyjazdy na szkolenia, imprezy
      firmowe itp. Zawsze jest to okazja wyhaczyć jakieś mięso i skonsumować.
      Najfajniejsze są akcje, jak panna odbiera telefon, zapewnia lubego, że
      wieczorami nic się nie dzieje i czyta się książki, a w tym czasie obściskuje
      się ze współuczestnikiem szkolenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka