wiktoriaa_24
21.03.05, 17:40
Nie wiem co robić. Byliśmy ze sobą 3 lata. Byłam 21 letnią dziewicą, kiedy
się poznaliśmy a On był wcześniej 4 lata z kobietą, która Go zostawiła.
Szalał za mną. Wyznał mi miłość po kilku tygodniach znajomości. Nie
wierzyłam w to. Prawie na każde spotkanie kupował kwiaty. Zawsze starał się
inne. Zaskakiwał zaproszeniami na koncert, kino czy kabaret. Kupował wino,
przygotowywał romantyczne kolacje. Był czuły, kochający, wymarzony dla
dziewczyny wierzącej w nieskończoną miłość. Byłam wtedy szalona,
spontaniczna. Kochaliśmy się szalenie, spóźniałam się na wykłady. Czas mijał.
Na moje "kocham Cię" musiał czekać ponad 2 lata. Wakacje w Gdańsku, karuzela,
ul. Długa (hmmm kto jej nie zna??!!:), kręcone lody, sztuczne ognie, piwo,
spacery... Byliśmy IDEALNĄ parą w oczach moich przyjaciół. W międzyczasie
jednak wiele razy mnie zawodził np. wylądował na izbie wytrzeźwień, wdawał
się w bójki, wycieczka policyjnym radiowozem, w końcu kolegium... Zawalił
studia. Jego słabością zawsze były mecze. Nigdy nie próbowałam nawet dać Mu
do zrozumienia, że powinien z nich zrezygnować. To jego pasja. Piłka nożna.
Bałam się być z kimś takim. Zostawiłam Go. Skończyłam studia. Chyba nie z
takim facetem chciałam mieć rodzinę... Płakał, dzwonił miliony razy, ale
zwyczajnie miałam Go gdzieś. Zaczęłam spotykać się z innym po jakimś czasie.
facetem z kasą, po studiach, na poziomie. I zrozumiałam, że kocham tego
pierwszego! Nie potrafię bez Niego żyć! Skrzywdziłam Go. Załamał się. Rzucił
studia. Zaczął się upijać. Zrobił to z jakąś laską z dyskoteki, którą znał
kilka godzin. Zmienił się. Powiedziałam Mu co czuję. Kocham Go bardzo. Wiem,
jak to brzmi. Tyle błędów, tyle słów... Bez Niego życie traci sens. Tylko
przy Nim czułam się sobą. Rozmawialiśmy o tym. Powiedział, że rozmawiał o tym
z innymi facetami i usłyszał, że nie powinien wracać!;( Powiedział, że nie
zaufa mi nigdy, że nie jest w stanie spełnić moich oczekiwań, że będzie
zawsze źle się czuł przy mnie, bo mam jakieś durne mgr przed nazwiskiem!
Płakał. Powiedział, że nie kocha. Że nie chce Mu się żyć. Popełniłam błąd!
Chcę spędzić z Nim życie. Wegetuję. Czasem całymi dniami płaczę i wspominam.
Teraz wiem, co On czuł, gdy odeszłam. Teraz to ja nie chcę już żyć...
Spotkaliśmy się w dyskotece. Odprowadził mnie do domu. Całowaliśmy się,
przytulaliśmy. Zaciągnął na parkiet i tańczyliśmy jakiegoś przytulańca na
koniec. Powiedział, że od przyjaźni do miłości niedaleko... Dziś do mnie
zadzwonił. Obiecał, że zrobi to jutro!
Bez popełniania błędów trudno jest zrozumieć kim jesteśmy. Stagnacja. Przez
to poznałam siebie. Nigdy wcześniej nie myślałam, że będziemy mogli oboje
kochać się z innymi. Ale stało się. Pozostała nadzieja.