krystyna_krysia
28.08.05, 23:50
zalozylam kiedys tu taki watek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=520&w=24950889&v=2&s=0
Dzis duzo sie wyjasnilo w tym moim "zwiazku"...
W SKROCIE: W maju poznalam mojego obecnego chlopaka, zakochalam sie w sumie
od razu, spodobal mi sie, mial to czego szukalam. Jednak po czasie musialam
stwierdzic, ze jednak do konca mnie nie uszczesliwia, poniewaz nie jest
wylewny, oszczedny w slowach i po miesiacu, dwoch znajomosci z nim dalej w
sumie nie wiedzialam na czym stoje, co on chce, co on czuje. nigdy nie mowil
o swoich uczuciach, nie okazywal mi, ze mu zalezy. Rysa na szkle w tym
zwiazku na pewno byl fakt, ze od poczatku wiedzialam, ze on planuje wyjazd na
staz w pazdz. na pol roku. mimo to czulam ze facet jest warty zaangazowania.
Ze na niego warto czekac...
Kolejny raz sprobowalam mu wyjasnic, ze mnie rani swoim zachowaniem, ze juz
nie wiem co mam zrobic, by obudzic w nim jakies uczucia do mnie - a on mi
dopiero dzis otworzyl oczy. powiedzial, ze on po prostu NIE CHCE SIE MNIE
POKOCHAC, nie chce sie we mnie zakochac. broni sie przed tym uczuciem, bo nie
chce, jak wyjedzie, za mna tesknic, nie chce zeby go bolalo, zeby za duzo nie
myslal o mnie itd."jak wroce stamtad to mozemy O NAS znow pogadac, pomyslec,
ale na dzien dzisiejszy nie jestem w stanie dac ci wiecej" - powiedzial. bo
po co? to ja tu kurcze dwoje sie i troje, zeby bylo nam dobrze razem a on
podchodzi do tego tak egoistycznie, kontroluje sie, odrzuca mnie byle tylko
sam sie nie zagalopowac za daleko?
niewazne ze mnie tym rani, ze ja sie juz zakochalam...tyle juz wlozylam w ten
zwiazek, az zal to wszystko stracic tylko dlatego, ze on taki niepewny...
wiem, ze nie potrafie tkwic w takim zwiazku kiedy to nie mam uczucia ze
facetowi na mnie zalezy.Ja potrzebuje caly czas ciepla, bezpieczenstwa. i
tak juz duzo wytrzymalam. Przewaznie faceci na poczatku ujawniaja swoje
uczucia a potem wszystko im obojetnieje.a tu najwyrazniej jest odwrotnie.
najpierw chlod, a potem nagle bedzie goracz? z jakiej racji ja mam na niego
czekac, skoro po 1. on nic jeszcze nie zbudowal, a po 2. czy chce mnie
przetestowac, dopiero sie "zakocha" jak sie okaze ze bylam wierna i czekalam
na niego?
Teraz mam wrażenie, że byl caly czas ze mna tylko dla mojego ciała, dla sexu:(
cale wakacje czekalam, az mu serduszko sie poruszy dla mnie, a tu sie
okazuje, ze on robil wszystko by dla mnie nie zabilo...
czuje sie wykorzystana...
a moze nie mam racji?