Dodaj do ulubionych

kiedy dzwoni eks....

17.11.05, 18:46
Dzis dostalam smsa od mojego eks. Ponad miesiac od rozstania (z
jego "inicjatywy"), przez ten czas zero kontaktu, ja powoli lize rany, a
teraz on sie pyta, czy moze zadzwonic, bo chcialby chwilke porozmawiac. Jutro
ma zadzwonic.
Czego sie spodziewac? Jestem nastawiona sceptycznie. Ale tez zaskoczona, bo
choc przy rozstaniu byla mowa o pozniejszym kontakcie, to jednak droga
mailowa. A on chce rozmawiac...
Mieliscie taka sytuacje? Jak to u was wygladalo?
Obserwuj wątek
    • Gość: aga Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.05, 18:51
      Hej! Ja z moim obecnym chlopakiem rozstawalam sie i wracalismy do siebie kilka
      razy. mielismy zostac tylko "przyjaciolmi" ale cos nam nie wyszlo i tak juz od
      4,5 roku jestesmy razem...wiec wydaje mi sie ze przemyslał sprawe i moze..:)
      • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 18:52
        albo chce "po przyjacielsku" sprawdzic co u mnie i odhaczyc, ze rozmowa
        pozerwaniowa odklepana ...
        • Gość: aga Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.05, 19:02
          ja osobiscie nie wierze w takie spotkania z bylymi po "przyjacielsku" a ty co
          bys chaciala??
          • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 19:06
            Ja bym chciala, zeby mnie kochal tak mocno, by zyc beze mnie nie mogl. O to
            poszlo, ze byl mniej zaangazowany i nie wiedzial, czego chce.
            Jestem ostrozna, poczekam do jutra i sie dowiem.
            Po prostu chcialam zobaczyc, jak to u innych bywalo.
            • Gość: aga Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.05, 19:12
              To zycze powodzenia i mam nadzieje ze wszystko sie jeszce ułozy...głowa do
              góry :)
        • Gość: taki jeden Re: kiedy dzwoni eks.... IP: 62.206.18.* 17.11.05, 19:18
          Informacja dla Ciebie. NIE ISTNIEJE TAKIE COŚ jak "kontakt, żeby odhaczyć
          telefon do ex" - wierz mi. Jak by nie chciał zadzwonić, to by nie zadzwonił,
          nikt by nie tykał terenu, który porzucił z formalności, taka reakcja jest
          psychologicznie nieprawdopodobna.

          Tylko uważaj, bo tak naprawdę on zwyczajnie może nie wiedzieć czego chce,
          rozbuja Cię na nowo, a potem może się rozmyślić. Nie mówię, że tak musi być,
          ale to jeden z bardzo częstych scenariuszy.
        • Gość: gosc Re: kiedy dzwoni eks.... IP: 81.210.121.* 18.11.05, 08:28
          no jak to bzykac mu sie chce i mysli ze nadstawisz sie jeszcze ten jeden raz :)
          • Gość: CeZ Re: kiedy dzwoni eks.... IP: 217.153.179.* 19.11.05, 21:37
            Moze byc i taaak.... ;-)
    • marakesz13 Re: kiedy dzwoni eks.... 17.11.05, 19:07
      Ja z moim eks utrzymuję kontakt tylko wtedy, gdy wpadniemy na siebie na ulicy.
      Wcale za nim nie tęsknię i uważam, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej
      wody.
      • Gość: aga Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.05, 19:14
        Tez tak kiedys mówiłam a gdybym nie weszła kilka razy to teraz nie
        planowalibysmy ślubu...
    • liste_k Re: kiedy dzwoni eks.... 18.11.05, 09:35
      Cześć
      W momencie kiedy się rozstaliśmy, a było to w marcu zeszłego roku ( z jego
      inicjatywy, zreztą sprawy były zlekka pogmatwane), bardzo to przeżyłam. Cały
      czas o nim myślałam, łudziłam się, że kiedyś go zobaczę, porozmawiamy. Albo, że
      zadzwoni. Bardzo długo leczyłam po nim rany. Aż nadszedł ten piekny jakże dla
      mnie dzień.
      Rodzice kupili działkę i pytanie... Trzeba by było do A. zadzwonić (praca
      powiązana z naszą prześliczną działką) i porozmawiać na X temat.
      Dałam mamie tel. do jego pracy i zadzwoniła a ja potem z wypiekami na
      policzkach słuchałam. Ze nie ma dziewczyny, że od momentu naszego rozstania
      nikogo nie miał, że nie wie dlaczego się rozstaliśmy. Że długo o tym myślał,
      również o tym, że chciał do mnie zadzwonić.
      W końcu ja się zdecydowałam na krok i zadzwoniłam do niego. Pretekst do rozmowy
      był taki: podziękować za udzielone, jakże dla nas cenne rady i informacje. to
      miało być tylko tyle, ale rozmowa poszła dalej, co u ciebie itp. Rozmawialiśmy
      tak z 15 minut aż wkońcu padło pytanie z jego strony: masz ochotę się spotkać i
      porozmawiać? Odpowiedziałam, że bardzo chętnie.
      Spotkaliśmy się, rozmawialiśmy przy kolacji w uroczej restauracyjce. I tu sie
      zaczął dla mnie dramat, bo wszystko wróciło. Całe uczucie, wspomnienia...
      Spotkaliśmy sie jeszcze pare razy i pewnego dnia, to była sobota
      poruszyliśmy "nas" jako temat. Spytał sie mnie czy chciałabym zacząć wszystko
      od nowa. I tak się zeszliśmy. Jak narazie jestem bardzo szczęliwa. Niedawno
      spędziliśmy współnie weekend w górach.
      Także jest super. Ja tez byłam zdania, że nie powinno się wchodzić dwa razy do
      tego samego łóżka :) Ale skoro uczucie jest silniejsze?

      Pozdrawiam
      • Gość: Werka Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.pool82107.interbusiness.it 18.11.05, 11:42
        A ja uwazam,ze on nadal jest niezdecydowany,ale nudzilo mu sie samemu wiec
        postanowil znowu "zachaczyc" o ciebie (wie,ze na niego czekasz) nie zwazajac,ze
        ty naprawde traktujesz go powaznie i jesli zostawi cie znowu zlamie ci
        serce.Wie ,ze i tak do niego wrocisz bo go kochasz, musi tylko dobrze to
        zagrac.Ty tez wiesz,ze do niego wrocisz jak cie tylko poprosi,choc wiesz
        tez ,ze on sie raczej nie zmienil i moze cie znowu zranic.Nie wiesz co ci chce
        powiedziec,ale w duchy myslisz,ze chce wrocic.Pozaostaje tylko jedna kwestia:
        czy to napewno jest dobre rozwiazanie?
        Znam ludzi,ktorzy"wchodzili po raz drugi do tej samej rzeki" i im sie
        udawalo,ale robili to po kilku latach kiedy naprawde mieli wszystko przemyslane
        i poukladeane,woedzieli czego chca,a co wierzysz ,ze twoj byly tak bardzo sie
        zmienil po jednym samotnym,nudnym miesiacu?
        • liste_k Re: kiedy dzwoni eks.... 18.11.05, 13:38
          Cześc,
          I tu się mylisz, ponieważ osobno bylismy orzez 1,5 roku...
          • Gość: taki jeden Re: kiedy dzwoni eks.... IP: 62.206.18.* 18.11.05, 13:50
            To chyba było do autorki wątku, nie do Ciebie.
            • liste_k Re: kiedy dzwoni eks.... 18.11.05, 14:06
              Hm... A wydawało mi się, że do mnie. Ale to nieistotne
    • lilarose Re: kiedy dzwoni eks.... 18.11.05, 14:06
      Lepiej nie spotykaj z nim się gdy jeszcze nie wyleczyłas się z uczuć do niego.
      Może się zdarzyć, że zobaczywszy go przeżyjesz rozstanie na nowo. Jakie są jego
      intencje, nie wiadomo. Może chce tylko pogadac, może ma inne zamiary...
      Ja po rozstaniu z chłopkakiem z którym byłam 2,5 roku cierpiałam jakiś niecały
      rok, ale dopiero po 1,5 roku zgodziłam się z nim spotkać, wtedy już mi opadły
      emocje
    • kasia021 Re: kiedy dzwoni eks.... 18.11.05, 17:57
      Mialam taka sama sytuacje. On tez nie byl zdecydowany. Wracalismy tak do siebie
      jakies kilkadziesiat razy. Za kazdym razem to on dzwonil, ze niby sie stesnil.
      Nigdy sie nie zmienil.
      Az zdarzylo sie cos czego Tobie nie zycze i juz nigdy do niego nie wroce.
      Ale jak znam zycie to i tak do niego wrocisz...
      • elamodela Re: kiedy dzwoni eks.... 18.11.05, 18:28
        No właśnie.
        A wiesz jak ze mną było, wyryczałam się jak idiotka i jeden sms od niego, dwa,
        i wszystko od nowa... Zależy czego on od Ciebie chce. Bo jeśli Ci powie, że to
        tylko po przyjacielsku, to nie bądź masochistką i trzymaj się z dala od niego.
        Przypomnę Ci co mi kiedyś napisałaś: pamiętaj, że większość drogi już za Tobą,
        a jeśli teraz to wszystko wróci, może Ci być znacznie gorzej się pozbierać...
    • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 21:56
      Juz po rozmowie. Sama nie wiem, jak ja interpretowac. Glos
      mial "rozemocjonowany", ale to pierwszy kontakt od zerwania, wiec samo przez
      sie zrozumiale. Najpierw gadka-szmatka, co u mnie slychac (troche opowiedzialam)
      i glupie pytanie: jak ja sie czuje (?!?). Spytal tez, czy nie mialabym ochoty
      sie spotkac. Spytalam: po co? Na co on: tak po prostu, zeby pogadac. Na co ja:
      zebys sie lepiej poczul? Na co on: widze, ze na razie nie ma sensu (glosem
      normalnym, nie aroganckim czy cos). Spytal, czy moze zadzwonic jutro i
      odruchowo powiedzialam "ok". Zyczyl mi jeszcze "milej nocki" i tyle. 4 nieco
      dziwne minuty.
      Odnosze nieprzyjemne wrazenie, ze sie dosc szybko otrzasnal i jest juz gotowy
      na kontakty przyjacielskie. A przeciez, nawet jesli nie chce sie z nim
      schodzic, to jednak dobrze by mi zrobilo, gdyby okazal choc troche tesknoty za
      moja osoba. Wlasnie jest w drodze do mojego miasta (ma tutaj rodzicow) i
      zostanie pewnie do niedzieli. Nie wiem, co myslec. Chcialabym wierzyc, ze
      zalezalo mu na mnie chociaz na tyle, by troche cierpiec po naszym rozstaniu.
      Spotkanie z nim nie bardzo sobie wyobrazam. Jak mam mu opowiadac, co u mnie,
      jak mam z nim prowadzic rozmowe na ksztalt amerykanskiego small talk? "Co u
      ciebie?" "Fenomenalnie!" "Super, u mnie tez" Moze nie cierpie tak jak przed
      kilkoma tygodniami, ale jest mi ciezko. Z drugiej strony moze takie spotkanie
      byloby dla mnie jak kubel zimnej wody? Tylko boje sie, ze jak zniszcze mile
      wspomnienia swiadomoscia, jak male bylo jego zaangazowanie, to sie nie
      pozbieram. Bo w chwili obecnej tylko to mi pozostalo - wiara, ze choc nie
      wyszlo, to cos jednak czul. A z trzeciej strony czai sie obawa, ze jak teraz
      powiem, ze nie jestem gotowa na spotkanie, to jak w koncu bede gotowa miec z
      nim kolezenski uklad, to juz nie bedzie takiej mozliwosci i checi z jego strony.
      Ech, glupia pewnie jestem. Jeden telefon, a potrafi mna potrzasnac i wywolywac
      daleko idace spekulacje...
      • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 23:00
        Jakos tak fatalnie sie czuje.... :(
        • Gość: taki jeden Re: kiedy dzwoni eks.... IP: 62.206.18.* 18.11.05, 23:55
          Rozumiem Cię nawet za bardzo. Widzisz to nie jest do końca tak, że on nic nie
          czuł. Wtedy gdy "było dobrze" na pewno odwzajemniał Twoje uczucia itd. Kiedy z
          Tobą zrywał, to przecież wiadomo "nie chciał z Tobą być", dla niego to było
          uwolnienie od związku, w którym nie czuł się dobrze. Teraz on nie czuje do
          Ciebie nic poza jakimś koleżeństwem, to wszystko, na pewno pamięta jak było mu
          z Tobą dobrze, ale to tylko wspomnienie - będzie czuł do Ciebie sympatię, ale
          Nie LICZ NA TĘSKNOTĘ. Cóż, to okrutne, ale wbrew pozorom cholernie dla Ciebie
          dobre (wiem z doświadczenia jako osoba porzucona)- nie będziecie już razem, a
          taka "obojętność" z jego strony pozwoli ci szybciej się pozbierać.

          Nie przejmuj się, że jeden telefon Cię roztelepał - jeszcze przez kilka
          miesięcy bliższy kontakt z nim będzie Tobą wstrząsał. Teraz zagrożenie jest
          inne: on może myśleć, że minęło już dość czasu i chciałby być z
          Tobą "przyjaciółmi" - no cóż tak to jest - znaczysz dla niego dużo, pewnie mało
          zna tak fajnych babek, ale NIE CHCE Z TOBĄ BYĆ. Chciałby móc się z Tobą
          kontaktować, ale bez zobowiązań. Wierz mi dziewczyno - na to jest dla Ciebie za
          wcześnie. Jeżeli będziesz się z nim co jakiś czas kontaktować - Twoje życie
          wróci na krawędź odchłani. Będziesz sobie robić nadzieje, nadzieje, nadzieje,
          nigdy nie wrócisz do normy. Moja rada - odstaw go, WIEM, ŻE BOLI, ale lepszy
          nagłe rozdarcie rany i powolne leczenie, niż wykrwawianie się kilka lat(!!!)
          • Gość: taki jeden Re: kiedy dzwoni eks.... IP: 62.206.18.* 19.11.05, 00:04
            A co do koleżeństwa w przyszłości. Naprawdę na razie to się martw, żeby się z
            tego wygrzebać, najwyżej zadzwonisz do niego za kilka miesięcy - będziecie
            przyjaciółmi albo i nie. Nie złapiesz dwóch srok za ogon - chciałabyś dojść do
            siebie i mieć go jako przyjaciela - te rzeczy się wykluczają. Na razie zajmij
            się sobą, pozwól sobie na ten luksus. Czas po porzuceniu jest straszny, wiem,
            ale po jakimś czasie zacząłem doceniać to doświadczenie. Ma się w nim momentami
            stany strasznej melancholii. Jak już przejdzie ten rozdzierający ból i człowiek
            staje się spokojniejszy, to jakoś tak bardziej docenia się pewne rzeczy,
            których wcześniej się nie widziało, potem i to mija.
            • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.05, 16:00
              chyba masz racje...
    • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 17:23
      Przed chwila znow z nim rozmawialam. Stwierdzil, ze faktycznie spotkanie nie
      jest moze najlepszym pomyslem, ale ze bardzo go obchodzi, co sie ze mna dzieje,
      co u mnie slychac. Zaprzeczyl, ze jest juz na etapie gotowosci do "czysto
      kolezenskich kontaktow", bo nie uwaza decyzji rozstania za 100%owo
      satysfakcjonujaca, choc zaznaczyl, ze to nie oznacza, ze chce ja cofnac. Ja mu
      powiedzialam, ze dochodze do siebie wolno i spotkan czy telefonow chce uniknac.
      Stanelo na tym, ze za kilka tygodni moze sie ze mna skontaktowac, ale mailowo.
      Coz. Przynajmniej mnie nie sprowadzil w kilka tyg do roli zwyklej kolezanki...
      Z jednej strony to dobrze, bo znaczy, ze nie bylam dla niego byle kim; z
      drugiej jednak faktycznie bedzie mi trudniej niz w przypadku kubla zimnej wody,
      tzn. totalnej olewki z jego strony. Po prostu musze sie pilnowac, by moje zycie
      toczylo sie wlasnym rytmem i nie moge budzic w sobie zadnej nadziei, ze moze
      cos kiedys bedzie. Prawda?
      • Gość: taki jeden Re: kiedy dzwoni eks.... IP: 62.206.18.* 20.11.05, 17:57
        No cóż szczerze powiedziawszy rzeczywiście niezbyt to dobre rozwiązanie dla
        Ciebie, bo zaostawiło jakąś możliwość nadziei. Powiem Ci jednak coś co może Ci
        pomoże: jeżeli on przez kilka tygodni będąc bez Ciebie nie stwierdził, że
        popełnił błąd, to na pewno nie ma tu miłości - jest sympatia, przywiązanie,
        przyzwyczajenie, wiele spraw jest dla niego innych, trudniejszych, pewnie
        brakuje mu wielu rzeczy związanych z Tobą bo byłaś i jesteś mu bliska i stąd to
        jego "nie jestem 100% pewny tamtej decyzji", ale to wszystko można zamknąć w
        słowie "przyjaźń", "kocham" tam nie ma, bo zdałby sobie z tego sprawę.

        Powoli wracaj do rzeczywistości, jak spotkasz jakiegoś faceta, z którym coś się
        rozwinie, to niech Ci nawet przez myśl nie przejdzie, żeby zatrzymywać sprawy z
        powodu tego "jakiegośtam maila w przyszłości", że "może", "gdyby" itd. Dla mnie
        ta sprawa wygląda na zamkniętą, tylko żebyś zdała sobie z tego sprawę. Jeżeli
        naprawdę stwierdziłby, że chce z Tobą być, to nic by go nie powstrzymało,
        przeskoczyłby każdy mur. Tutaj on tylko zostawia sobie Ciebie w odwodzie, bo
        nie znalazł nikogo kto by Ciebie zastąpił w jego życiu. Trzymaj się ciepło i
        wracaj do siebie. Pozdrawiam
        • Gość: neska Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 18:11
          Ja osobiscie odradzam kontakt.Bylam w podobnej sytuacji.Rozstawalismy sie pare
          razy,potem "przyjaznilismy" sie dosyc dlugo,nastepnie znow bylismy z soba.Do
          kolejnego roztsania.Te wygladalo na ostateczne.Postanowilismy jednak kontaktu
          nie zrywac,gdyz za duzo rzeczy nas laczylo,za dobrze czulismy sie w swoim
          towarzystwie.Spotykalismy sie codziennie ale ani on ani ja nikogo nie
          mielismy.Prawda jest taka jednak,ze on byl o mnie nadal bardzo zazdrosny,nawet
          bez powodow - np.gdy rozmawialam z jakims facetem dluzej :| .Ja oczywiscie
          zazdrosna tez bylam.Bylo ze mna coraz gorzej.Wszystko niby bylo ok ale im
          dluzej z nim przebywalam tym bardziej odczuwalam jego brak,brak naszej
          bliskosci.choc zdarzylo nam sie czasem "wejsc"do lozka..Tak wiec jak widac nie
          byla to przyjazn tak naprawde...
          Pewnego dnia cos sie wydarzylo...Na imprezie zobaczylam go ze swoja byla,mimo
          tego iz mi ciagle mowil,ze nie widuje sie z nia ( nie wspominam o negatywnych
          epitetach na jej temat).
          Potem strasznie sie poklocilismy i uznalam,ze to koniec naszej znajomosci.
          To bylo jakeis 3 miesiace temu.wpradzie miewam czasem chwile,gdy tesknie za
          nim,wspominam wspolne chwile ale mimo tego czuje sie lepiej.
          Czuje sie wolna.
          Trzymaj sie.pozdrawiam.
        • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 19:36
          Zdaje sobie sprawe, ze jezeli on wyraznie nie poczul przez te kilka tygodni, ze
          jestam TA, to juz raczej nie poczuje. Dlatego sie rozstalismy - on uznal, ze
          skoro nie jest na 100% pewien, ze chce byc ze mna, to "z uczciwosci wobec
          siebie i mnie" nie powinien ze mna byc, mimo iz duzo do mnie czuje i ze
          rozstanie bedzie trudne. Z kolei ja nie mialam juz sily byc z nim, skoro co
          jakis czas nieswiadomie robil lub mowil cos, co mi pokazywalo, ze faktycznie
          nie jestem dla niego ta jedyna i to bolalo. Wiec rozstanie bylo niejako za
          porozumieniem stron, choc wystarczyloby "tylko", by mnie mocno kochal, i
          problemu by nie bylo.
          Wiem, ze w tym wszystkim nie ma jego "kocham". Chce byc z facetem, ktory nie
          bedzie musial przez prawie rok zastanawiac sie, co wlasciwie do mnie czuje.
          Powtarzam to sobie jak mantre, a jak mam chwile slabosci, to pytam sama siebie,
          czy rzeczywiscie chcialabym wrocic do chwil, kiedy zamiast uczucia dostawalam
          zyczliwe, bo zyczliwe, ale tylko zainteresowanie. I to mnie ostudza. Byly
          oczywiscie chwile, kiedy czulam sie przez niego kochana, otoczona uczuciem i to
          za tymi momentami tesknie. Jest i bedzie mi ciezko, ale jak juz pisalam
          Elimodeli, czesc drogi mam juz za soba, teraz tylko musze sie pilnowac, by nie
          zawrocic.
          Pewnie, ze odruchem po kontakcie z eks jest natychmiastowe przylgniecie do
          przeszlosci, bo przyszlosc nieznana. Ale mam swiadomosc, ze jesli utkne w
          relacji wiecej-niz-przyjazn-mniej-niz-milosc z eks, to zamkne sobie droge do
          znalezienia szczescia z kims innym.
          Dziekuje Ci, "taki jeden", za Twoje spojrzenie na sprawe, i jako faceta, i jako
          osoby, ktora tez to przechodzila. To mi bardzo pomaga.
          • neli_23 Re: kiedy dzwoni eks.... 28.11.05, 12:04
            Hej Teekanne:)
            I jak tam wyglada Twoja sytuacja z eks???
            I co poza tym u Ciebie słychać?

            Pozdrawiam
            Neli
          • Gość: Ewa Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 20:27
            Bardzo Ci współczuję teekanne! Sama to niedawno przechodziłam, z tym, że
            wróciliśmy do siebie po dwóch tygodniach. Było mi też strasznie ciężko,
            chodziłam przygnębiona, zaryczana, wrak człowieka. Gdybyśmy do sibie nie
            wrócili nie wiem jakby wyglądało moje życie teraz. Żeby odpuścić sobie tą drugą
            osobę trzeba mieć dużo samozaparcia, poczucia własnej wartości, jakiejś
            psychicznej równowagi. Trzymam za Ciebie kciuki, jestem przekonana, że będzie
            dobrze, w końcu poznasz kogoś kto nie będzie się zastanawiał, czy to co do
            Ciebie czuje "to na pewno miłość?!" Powodzenia!!
            Tak na marginesie, jak długo byliście razem?
            • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 21:19
              Bylismy razem prawie rok.
              Ten ostatni kontakt telefoniczny wytracil mnie na troche z rownowagi
              emocjonalnej, spowodowal, ze na nowo zaczelam przezywac rozstanie. Teraz znow
              jest nieco lepiej, w moim zyciu zawodowym tyle sie dzieje, ze wlasciwie nie mam
              czasu na rozmyslania, a moze tych rozmyslan celowo unikam, nie wiem...
              Mam takie chwile, ze jest mi strasznie ciezko, ze nie ma go przy mnie wlasnie
              wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuje. Musze sobie radzic sama, bo innego
              wyjscia nie ma. Bardzo trudno jest kogos sobie "odpuscic", starac sie
              zrozumiec, ze chocby nie wiem co, nic juz z tego nie bedzie, a juz na pewno nic
              takiego, czego sie najbardziej od tej osoby pragnie. Najtrudniejsze chwile
              chyba juz za mna, jest mi ciezko, ale to juz taki na ogol przytlumiony bol,
              ktory mozna czyms zagluszyc. Rozpamietywanie nie ma sensu, staram sie skupic na
              terazniejszosci i mam nadzieje, ze spotkam i pokocham kogos, kto nie bedzie
              mial watpliwosci, ze czuje do mnie cos waznego.
              Nie wiem, jak bede sie czula przy nastepnym kontakcie z eks. Pewnie przed
              Swietami do mnie zamailuje, bo fakt faktem, ze jemu na mnie w jakis pokrecony
              sposob wciaz zalezy i chocbym nie chciala, przez to, co bylo, i mimo rozstania
              jestesmy sobie bliscy. Dobrze chociaz, ze mieszka w innym miescie i nie musze
              sie obawiac, ze spotkam go znienacka na ulicy.
              Niby na ogol czuje sie ok, moge sie smiac, zartowac, ale sa takie chwile, kiedy
              sie rozklejam, bo cos mi sie nagle przypomni. Albo gdy czuje sie zupelnie
              sama...
              • nglka Re: kiedy dzwoni eks.... 28.11.05, 21:37
                Z doświadczenia wiem, że musi upłynąć sporo czasu. U mnie dziś mija dosłownie
                rok, gdy stanął przede mną i powiedział "nie kocham, nie układa nam się, muszę
                odejść... chcę odejść".
                Im dłużej nie mam z nim kontaktu - tym jest mi lepiej. Ostatnio moje kontakty z
                Nim przebudziły się w agresję - myślę, że to pewna forma obronna. organizm zdaje
                sobie sprawę, że po każdej rozmowie jest źle, jest złość, jest ogromny żal -
                broni się w postaci agresji. Agresja kończy rozmowę szybko i na długo. on co
                jakiś czas próbuje a ja coraz większy żal mam mimo, że nie ma już tego ciepłego
                uczuciam które rok temu jeszcze było. Teraz jak to piszę gardło mi ściska.
                Myślę, że pierwszy krok POWINIEN NALEŻEĆ DO CIEBIE.
                Na pewno poczujuesz, kiedy będziesz gotowa, może być też tak, że długo nie
                będziesz - jak na przykłąd ja.
                Dopóki dzielisz świad na "przed" i "po", dopóki rozkładasz każde Jego słowo na
                części pierwsze i nadajesz mu tysiące znaczeń, dopóki uczucia w Tobie zamieniają
                się ze skrajności w skrajność z prędkością światła, dopóki wspominasz wszystko z
                bólem i żalem - dopóty nie będziesz gotowa na prawdziwą i szczerą z Nim rozmowę.
                • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 21:43
                  Widzisz, wlasnie to jest dla mnie najtrudniejsze, ze jestesmy sobie mimo
                  wszystko bliscy emocjonalnie i mozemy rozmawiac szczerze i bez obrazania sie na
                  siebie nawzajem. Mimo, ze nie jestesmy razem. Po obu stronach jest bol,
                  tesknota, przywiazanie, ale i swiadomosc, ze tak dalej byc nie moglo. A kiedy
                  widzisz, ze komus na tobie bardzo zalezy, tylko, cholera, nie w taki sposob
                  jakbys chciala, to jest strasznie ciezko. Bo jakby mnie zwyczajnie skrzywdzil,
                  to moglabym go nienawidzic, a tak? Moge miec zal, ale on przynajmniej byl
                  uczciwy wobec siebie i mnie...
                  • nglka Re: kiedy dzwoni eks.... 28.11.05, 21:50
                    W moim przypadku było tak, że mimo wszystko nie potrafiłam i nie porafię
                    nienawidzić ale za to przypłacam to chuśtawką nastrojów...

                    Myślę, że boli przede wszystkim tak jak piszesz, że nie czuł tyle co Ty. Cudza
                    decyzja zabolała a już szczególnie, że zazwyczaj człowiek ma nadzieję, że jednak
                    ta druga strona zacznie walczyć a nie, że zacznie się poddawać.
                    Mimo wszystko, myślę, że mimo dobrych relacji możesz nie czuć się gotowa nigdy.
                    piszę to choćby na przykładzie mojego ex, gdzie o rozstaniu zadecydowałam ja nie
                    chcąc Go oszukiwać. Minęły 3 lata a On nadal nie ma ochoty ze mną rozmawiać
                    (tak, nadal mam w komórce wszystkie numery telefonów, stara i nowa komórka,
                    dom), numer gg, e-mail.
                    No nie chce i już.
                    myślę, że mimo tego ile czasem ludzi łączy - są rzeczy, które nie pozwalają na
                    bycie szczerze przyjaźnie nastawionym do drugiej osoby, obustronnie...
                    A może to nie rzeczy tylko kwestia charakteru, podejścia? Nie wiem
                    • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 22:23
                      Wiem, co masz na mysli. Z moim poprzednim eks bylam krocej niz z tym, to ja
                      podjelam decyzje o rozstaniu, bo czulam, ze nie jestem mu w stanie dac tyle,
                      ile on daje mi. Niby wszystko ok, a jednak czulam do niego za malo. Chcialam
                      jednak miec z nim kontakt, bo cenilam go bardzo i zalezalo mi na nim po prostu
                      jako czlowieku. Przez jakis czas byl w stanie mailowac i rozmawiac ze mna, az w
                      koncu nastala z jego strony cisza w eterze. Odpuscilam sobie proby kolejnych
                      kontaktow, gdy na pewnej imprezie zdobyl sie jedynie na watle "czesc" i nie byl
                      w stanie nawet na mnie patrzec. Mimo, iz chcialabym wiedziec, co u niego, nie
                      mam zamiaru go nekac, mysle, ze w takiej sytuacji, gdy on byl ta zraniona
                      strona, musze uszanowac, ze kontaktu ze mna juz nie chce.
                      Teraz mam sytuacje odwrotna. I tak, jak pisalas, do mnie nalezy decyzja, czy
                      kontakt bedzie i jesli tak, to jaki. Nic na sile. Nie bede dzialac wbrew sobie
                      i udawac, ze mnie nic nie rusza. Nie wyobrazam sobie w tej chwili prawdziwej
                      przyjazni z eks. Poki w powietrzu tkwia obrazki z przeszlosci i budza wciaz
                      zywe odczucia, jest za wczesnie. Moze dopiero, kiedy bede szczesliwa z kims
                      innym...
    • nglka Re: kiedy dzwoni eks.... 28.11.05, 21:30
      teekanne napisała:

      > ja powoli lize rany, a
      > teraz on sie pyta, czy moze zadzwonic, bo chcialby chwilke porozmawiac. Jutro
      > ma zadzwonic.

      - Nie pozwoliłabym. Co mnie obchodzi Jego problem jeśli przez miesiąc nie
      obchodziło go, czy w ogóle żyję?

      > Czego sie spodziewac? Jestem nastawiona sceptycznie. Ale tez zaskoczona, bo
      > choc przy rozstaniu byla mowa o pozniejszym kontakcie, to jednak droga
      > mailowa. A on chce rozmawiac...
      > Mieliscie taka sytuacje? Jak to u was wygladalo?

      - U mnie to wyglądało tak, że mój ex po zrobieniu mi strasznego świństwa chciał
      pogadać. Odmówiłam.
      Gdy próbował złapać ze mną kontakt by powiedzieć, że u Niego ok, że znalazł
      sobie kogoś - powiedziałam, że trochę szybko, gratuluję i... zakończyłam rozmowę.

      Nie wiem jak Ty, ja nie spodziewałabym się niczego przyjemnego. Nie wiem też w
      jaki sposób zakończył związek - jeśli zachował się w porządku, powiedział prawdę
      by nie oszukać (chociaż dla mnie miesiąc bez odzywania się nie jest fear) to
      może faktycznie traktuje Cię z szacunkiem i chce zapytać co u Ciebie, jak się
      trzymasz, może faktycznie się martwi.
      A może zwyczajnie ma do Ciebie jakiś "interes"
      Może najpierw pogadaj, napisz jak to mniej więcej wyglądało - będzie można
      więcej wniosków wyciągnąć...

      Pozdrawiam
      • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 21:35
        po pierwsze: przeczytaj posty powyzej, znajdziesz opis tych moich z nim rozmow
        po drugie: zwiazek zakonczyl zachowujac sie wobec mnie uczciwie, nie zrobil mi
        zadnych swinstw, nie zdradzal mnie ani nic z tych rzeczy, jego
        jedynym "wykroczeniem" jest to, ze nie kochal mnie wystarczajaco mocno
        po trzecie: nie kontaktowal sie na wyrazna moja prosbe, bo wiedzialam, ze nie
        bede w stanie z nim rozmawiac poki jako-tako do siebie nie dojde. smsujac i
        dzwoniac do mnie zlamal niejako moja prosbe, w rozmowie stwierdzil, ze bardzo
        chce wiedziec, czy u mnie wszystko jako-tako w porzadku i co sie ze mna
        generalnie przez ten czas dzialo
        • nglka Re: kiedy dzwoni eks.... 28.11.05, 21:38
          Tak, właśnie to zrobiłam, niestety już "po napisaniu posta". Odpowiedź na Twóją
          ostatnią wypowiedź - masz nieco powyżej.
          • Gość: teekanne Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 21:45
            a Ty masz odpowiedz ponizej swojego posta powyzej ;)
            • elamodela Re: kiedy dzwoni eks.... 29.11.05, 00:33
              A ja znów od niego odeszłam. Miejcie do mnie cierpliwość, mam nadzieję że to
              już ostatni raz. Pozdrawiam wszystkie siostrzyczki.
              Jak już na pewno będę jego ex, to chcę się z nim kontaktować nadal. Nie uda mi
              się całkowicie zapomnieć. W końcu taka bliskość nie zdarza się każdemu..
              Pozdrawiam. Ale bez cienia powrotu. Nadzieja za bardzo boli. Bolałaby.
    • Gość: zmyslowaszpilka Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.nat.p-s-inter.net 29.11.05, 15:24
      CZASAMI BYWA PRZYJEMNE KIEDY TWOJ EX SIE PLASZCZY PRZED TOBA CHOC WIEM, ZE TO
      MOZE BYC BOLESNE...NO NIESTETY MEZCZYZNI MAJA TO DO SIBIE ZE BUDZA SIE PO
      FAKCIE I NAGLE ZADAJA SOBIE PYTANIE-"CO ZROBILEM ZLE?"!!CZESTO JEDNAK ZEBY
      NAPRAWIC SWOJ BLAD I MOZE ZAKOPAC WYRZUTY SUMIENIA NIE WYSTARCZY JEDEN TELEFON
      W STYLU CO U CIEBIE?BO DAWNO SIE NIE WIEDZIELISMY...ALBO TWOJ EX SZUKA KONTAKTU
      Z TOBA BO ZALUJE ZE SIE ROZSTALISMY I MOZE CHCE COS NAPRAWIC A MOZE PO PROSTU
      SPRAWDZA TEZ JAK TY SIE CZUJESZ PO ROZSTANIU A INNA OPCJA TO TA ZE CHCIALBY
      ZOSTAC TWOIM KUMPELEM.WIEM, ZE ZADKO TO SIE ZDARZA ALE POWIEM CI ZE Z MOIM
      OSTATNIM BYLYM MAM DOBRY KONTAKT I WIDZIMY SIE CO JAKIS CZAS JAKO KUMPLE TYLKO.
      NIC NAS NIE LACZY BO TO ROZDZIAL ZAMKNIETY ALE ZAWSZE JAK SIE WIDZE Z NIM
      ZADAJE SOBIE PYTANIE CZY ON CZASEM CZEGOS NIE KOMBINUJE?:)))
    • Gość: anuś Re: kiedy dzwoni eks.... IP: *.pleco.pl 29.11.05, 20:14
      Hm, ja tez mialam podobna sytuacje. Zaczela sie 3 lata temu, kiedy z nim
      zerwalam, poszlo o caloksztalt. On nie potrafil zerwac ze mna kontaktu, niby
      sie umawialismy ze zrywamy kontakt calkowicie, sam stwierdzil ze albo wszystko
      albo nic, bo materialem na przyjaciol dla siebie nie jestesmy, a tu co rusz sie
      okazywalo ze mial albo wazna sprawe do mnie i musimy sie spotkac albo
      niezobowiazujacy sms pt: o sorki ze cie zlapalem jak puszczalas mi strzalke (a
      nie puszczalam) i nawiazywanie rozmowy: a wiesz co slychac u Kaski, bo
      slyszalem.. itd Po jakims czasie schodzilo na temat MY i konczylo sie klutnia i
      kilkoma miesiacami nieodzywania sie do siebie, a po jakims czasie wszystko od
      nowa. I nadal nie wiem o co mu chodzilo!! :)W kolko tylko drazyl jakis watek,
      ale nie skladal zadnych deklaracji czy propozycji. Eh..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka