mayrah1
21.01.06, 13:12
witajcie! sama często innym radzę w różnych sprawach,a mam okropny problem.
Jestem z mym facetem od prawie 2 lat, KOCHAM GO,bo żyję jego światem, chcę by
był szczesliwy,z drowy, troszczę się o niego czasem aż za bardzo. Nie kocham
sie z nim prawie od 2 miesięcy! Nie potrafie, nei chcę i nie moge! Przestał
mnei jakoś kręcić, podniecać a mimo to bardzo mi na nim zależy. KAzdy kontakt,
a wlasciwie proba seksu z nim konczy sie mym bólem i jakims kacem moralnym.
Postanowiłam się nie zmuszac,ale on cierpi, KOCHAM GO,ale przestał mnie on
fizycznie pociągać! Jeśli rozstaniemy się przez brak seksu, uznam to z
aporażkę, bo łaczy nas wiele,a jedynei seks, ktory wiem,ze jest ważny, DZIELI
NAS! Próbuję zrozumieć czemu tak się stało, to,ze przestał sie starać, że
zachowuje sie przy mnei jak przy kumplach, sam siebie w mych oczach sie
obrzydza...przestał o siebie dbac...Wiele razy o tym rozmawialismy, postanowil
sie zmienic...dzieki mnei (niestety) ma fajna prace, zapisal sie na kurs
masazu..do wszystkiego ja go popychałam (moj błąd)! mam wrazenie,ze sam nie
keiruje swym zyciem,ze jest bezwolnym dzieckiem..i mimo iz od dawna namawiam
go do samodzielnosci, czasto zle to odbija sie na jego sytuacji a posrednia i
na mojej (mieszkamy razem-bo taniej i choc troche dzieki temu mamy zcasu dla
siebie).
Co robic? Zerwac 2 lata zwiazku bo seksu nie ma? Co zmienić by naprawic a nie
konczyc to co było nie zawsze złe i przykre?!
Mam 24 lata i mysle juz o przyszlych kilku latach o tym,ze chce miec rodzine,
sprawdzonego faceta i dzieci przed 30-tka... Chce kochac, być kochaną i zyc w
uczciwy, zgodny z sobą sposób...
Poradźcie...moze jakies uwagi nakierunkuja moj tok myslenia na jakis owocny w
dobre pomysły tor.
Z góry dzięki za rady i prosze zamiast mnei obrazac i mowic ze GO nie kocham
napiszcie cos sensownego. Ja wiem co czuje tylko nie rozumiem dlaczego uczucie
nie idzie w parze z pożądaniem!!!!
Pozdrawiam