tibby1
29.04.06, 14:02
Czytanie, czytanie i jeszcze raz czytanie. Nie mogę się oderwać od książki.
Pożera mój prawie cały czas.
To już chyba u mnie nałóg. Nie wiem czy nie wymaga leczenia? Tyle obowiązków w
domu i w pracy a ja wciąż czytam i czytam. Wstaję rano i nie moge się
powstrzymać, żeby nie przeczytać paru ston książki, w ciągu dnia to samo, a
już nie wspomnę o wieczorze. W nocy też czytam kilka godzin.
Zaczęłam zastanawioać się nad tym przed świętami. Mam rodzinę, obowiązki i
postanowiłam jednak trochę odpuścić. Czas tak niemiłosiernie szybko leci,
zwłaszcza teraz . Niestety nie starcza mi czasu na wszysto, co bym chciała zrobić.
Wcześniej, jak chodziłam do szkoły też miałam z tym problem, bo tu nauka,
zaliczenia, kolokwia, egzaminy, a mnie tak ciągnęło, że wszędzie chodziłam z
książką. Gdy musiałam uczyć się już na siłę, bo czas naglił, to "olaboga" jak
mi to ciężko szło, bo przecież lekturka czeka.
Czy Wy też macie podobne odczucia i dylematy czytania?