Dodaj do ulubionych

zakochałam się...

02.12.06, 17:59
...bez wzajemności...

hmm jakoś u mnie to jest tak ułożone, że gdy jakiś chłopak mi sie podoba to
kiedy tylko jest w pobliżu ja mam całkowitą blokadę i momentalnie tracę jakże
cenną zdolność mowy.
w tym wątku nie chodzi mi o żadne porady typu "jak sprawić aby ON zwrócił na
Ciebie uwagę";) Po prostu muszę przed kimś wylać swoje żale. Taka terapia;)
I już mi nawet rochę ulżyło:D

Dziękuję za uwagę:)
Pozdrawiam...
Obserwuj wątek
    • beatka_26 Re: zakochałam się... 02.12.06, 18:08
      Siostro Droga ;) Ja ma to samo,ale staram sie to moje oniesmielenie i nerwy
      zatuszowac,a czasami czuje ze to wychodzi zle-mowie inaczej niz zwykle,inna
      tonacja,inne slownictwo,po prostu trema mnie zzera a nie chce wyjsc na
      milczka,bo nim nie jestem i staram sie przelamac,tak jakos sztucznie mi to
      czasami wychodzi
      • xxx1985 Re: zakochałam się... 02.12.06, 18:24
        Witam towarzyszkę niedoli:)

        U mnie to skrępowanie objawia się: nienaturalnie głośnym śmiechem, kompletną
        pustką w głowie (normalnie nic mi wtedy do głowy nie przychodzi), momentalnie
        robię się cała czerwona i wogóle spada wtedy na mnie bardzo dużo innych
        dolegliwości:)
        I ja również nie należę do osób cichych i zalęknionych, no ale cóż ja na to
        poradzę, że w takich sytuacjach no nie mogę i już:(

        Echhhhhh to życie;)

        pozdrawiam, buźka:*
        • Gość: Lacomia Re: zakochałam się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 19:41
          noo moje drogie widze ze nie jestem sama :) widzę że każda z nas inaczej
          reaguje,ja w towarzystwie faceta,który mi sie podoba kompletnie tracę głowę,mam
          taki nerwowy atak śmiechu bez powodu(i to wcale nie przez %:),do tego dochodzi
          słowotok-gadam czasami za dużo i nie zawsze z sensem :)a to wszystko dlatego że
          na początku kiedy dobrze nie znam kolesia,zawsze jestem speszona i zestresowana
          na szczęscie później jest ok
          kiedyś z moim byłym analizowaliśmy początek naszej znajomości,to jakcy wtedy
          byliśmy itd i on stwierdził,że to moje troche dziwne zachowanie,było dla niego
          właśnie urocze i jakoś go tak rozbroiło,więc jak widzicie drogie kobietki nawet
          te nasze dziwne zachowania,są pozytywnie odbierane :)
          • evel86 Re: zakochałam się... 03.12.06, 14:39
            a moze jestescie niewystarczajaco pewne siebie? hm? ja tez tak kiedys mialam,
            ale przelamalam to mowiac: "aaa co tam! najwyzej!" ;) no i pewnosc siebie
            odgrywa tu bardzo znaczaca role:)
            • taka_jedna_ona Re: zakochałam się... 03.12.06, 15:39
              hmm pewność siebie napewno odgrywa tu wielką rolę. Ja w każdym razie już wiele
              razy zaprzepasciłam szansę na super związek właśnie przez to, że bałam się
              odtrącenia. Bałam się wziąć sprawy w swoje ręce...

              ************
              Więc spleć palce z moimi palcami i chodź- prowadź i daj się prowadzić...
              • Gość: Lacomia Re: zakochałam się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 16:07
                no jeśli chodzi o mnie to faktycznie nie jestem pewna siebie zwłaszcza jeśli
                chodzi o facetów,którzy mi sie podobają,wszystko jest ok dopóki nie zaczyna sie
                robić poważnie,wtedy po prostu panikuje:/ boje sie tego,że sie zaangażuję a
                pózniej ktos mnie odtrąci,a ja nie zamierzam cierpieć ehhhh czasami chciałabym
                własnie tak myślec a co tam:) ale ten strach że sie nie uda jest silniejszy
                • taka_jedna_ona Re: zakochałam się... 03.12.06, 18:28
                  Ze mną jest dokładnie tak samo:(

                  ************
                  Więc spleć palce z moimi palcami i chodź- prowadź i daj się prowadzić...
              • Gość: motylek20 Re: zakochałam się... IP: *.eranet.pl 29.03.07, 23:31
                ja wzielam sprawy w swoje rece pierwszy raz w zyciu bylam smiala co do faceta,
                to teraz mam niezle bajlando z nim, bo sie nie moze zdecydowac. Z nimi to nigdy
                nic nie wiadomo
    • hholy Re: zakochałam się... 02.12.06, 19:51
      he he to usmiechaj sie tylko wtedy obiecujaco i milcz tajemniczo :)
      • Gość: CAAC Re: zakochałam się... IP: 213.158.197.* 03.12.06, 17:28
        co może łaczyć faceta z dziewczyną , jeśli jej nie kocha, nie jest jej mężem, są
        ze sobą od 6lat....?????no co? co? ...chyba tylko to ze ją kocha...
        • zbuntowany_aniol2 Re: zakochałam się... 03.12.06, 18:56
          zanim sie obejrzycie minie wam zycie kolo nosa..bujajac sie w fotelu samotnie
          zaczniecie wspominac o jaka ja glupia bylam.."milosc mojego zycia mi uciekla,bo
          ja sie wstydzilam i balam nie wiem czego"..nie bedziecie mialy na swoim koncie
          zadnych wspomnien,tych milych ani zlych,zadnych lez ale tez radosci i szansy na
          prawdziwa milosc..najlepie zyc w swoim malym azylku:P eh....pozdro
          • beatka_26 Re: zakochałam się... 03.12.06, 21:28
            nie o taki strach tu chodzi,przynajmniej mi.Chodzi tu o lek,ktory paralizuje
            cie gdy jestes sam na sam z obiektem twojego zainteresowania.Nie nazwalabym
            tego strachem przed odrzuceniem a raczej trema jak przed waznym wystapieniem.
            Jesli ktos ma zle doswiadczenia,to niestety ciaza one na nim,a pewnosc siebie
            bierze sie wlasnie z tego.Gdy cos ci wychodzi nabierasz jej,a gdy nie tracisz
            ja. Ja akurat w sprawach sercowych miewam ta treme,tylko w tych sprawach i
            tylko kiedy mi na kims zalezy...A uwierz mi,ze nie powinnam jej miec,bo raczej
            podobam sie facetom i mnie lubia.Lecz serce nie sluga,nie chce sluchac gdy mu
            mowie uspokoj sie ;)
    • taka_jedna_ona Re: zakochałam się... 28.01.07, 17:48
      ze mną jest tak samo... "ten stan" trwa u mnie już około 2 m-cy i co?? otóż
      nic!! tak chciałabym aby w końcy zwrócił na mnie uwagę, ja za cholerę nie mogę
      się przemóc, no po prostu tak panicznie boję się odrzucenia, że nie potrafię
      okazać swoich uczuć... W innych sferach życia, jestem osobą dosyć odważną, nie
      jestem żadną szarą myszką która panicznie boi się odzywać... a w tej sytuacji
      jestem zablokowana. Tak strasznie mi na NIM zależy i nie mogę. to boli niemal
      fizycznie...
      dodajcie mi otuchy dziewczyny:) proszę:)

      ************
      "Schowaj mnie gdzieś na dnie swojego plecaka..."
      • Gość: taki_jeden_on Re: zakochałam się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 18:04
        wal prosto z mostu,bez obawy,zawsze musi byc ten pierwszy raz,najwyzej
        upadniesz,ale dzieki temu poczujesz ze zyjesz-glowa do gory
        • telka_es Re: zakochałam się... 01.04.07, 10:42
          nawet wtedy kedy on jest od ciebie 7 lat starszy i jest twoim przełożonym,
          mentorem ,nauczycielem..........

          eh, cieżkie to życie.....
    • zloteslonko Re: zakochałam się... 28.01.07, 18:12
      Każdy człowiek w swoim życiu musi poznać smak miłości nieodwzajemnionej. Bez
      tego nie poznamy smaku tej prawdziwej, tej na którą czekaliśmy. Tak platoniczna
      miłość musi boleć. Inaczej byłaby bez sensu.
      to taka lekcja w życiu każdego człowieka, by nauczyć się doceniać i zauważać
      najważniejsze rzeczy...
    • taka_jedna_ona Re: zakochałam się... 28.01.07, 18:13
      Łatwo powiedzieć trudniej zrobić:(
      Już tyle razy sie za to zabierałam i w ostatniej chwili blok. totalna klapa,
      czerwień na twarzy i zanik mowy...

      Ale dzięki za pocieszenie:)
      ************
      "Schowaj mnie gdzieś na dnie swojego plecaka..."
      • Gość: taki_jeden_on Re: zakochałam się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 18:17
        dasz rade,ja nie daje,ale ty dasz-powodzenia
        • taka_jedna_ona Re: zakochałam się... 28.01.07, 18:20
          ano sam widzisz. nie jest to takie proste... damy radę obydwoje:)
          • Gość: taki_jeden_on Re: zakochałam się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 18:23
            pobozne zyczenie,stracilem nadzieje i motywacje:(
            • taka_jedna_ona Re: zakochałam się... 28.01.07, 18:27
              oj, wiem doskonale jak to jest... mam dni kiedy jestem nastwiona wojowniczo i
              przyrzekam sobie, że wezme sie za siebie i odważę sie na jakis krok po czym
              widzę GO i finał- motylki w brzuchu, miekkie kolana... i wszystki zamiary trafia
              szlag...

              ************
              "Schowaj mnie gdzieś na dnie swojego plecaka..."
              • Gość: taki_jeden_on Re: zakochałam się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 18:33
                zycze ci powodzenia,zeby walczyc trzeba miec strategie,ale czasem bywa ze nawet
                to zawodzi-wiec lipa:(mysle,ze ty dasz rade-powodzonka
                • taka_jedna_ona Re: zakochałam się... 28.01.07, 18:35
                  a ja trzymam kciuki za Ciebie:) może chociaż Tobie sie powiedzie:)
                  Buźka:*

                  ************
                  "Schowaj mnie gdzieś na dnie swojego plecaka..."
                  • zbuntowany_aniol2 Re: zakochałam się... 28.01.07, 18:38
                    a jak widze faceta "swoich marzen " robie ze zdenerwowania kupe
                  • Gość: taki_jeden_on Re: zakochałam się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 18:39
                    trzymac mozesz,ale szkoda twoich sil:)to juz ja bede trzymac za Ciebie-pozdr
            • kelli123 Re: zakochałam się... 29.03.07, 21:28
              ja też straciłam miałam nadzieję, że on zrobi pierwszy krok( to mój klient)
              tylko po co on przychodzi, już chciałabym o nim zapomnieć , a nie potrafię
    • trzydoniczki Re: zakochałam się... 02.04.07, 13:52
      Ja mam trochę gorzej. Zakochałam się w kimś mimo że nie mam już kogoś stałego.
      Jak zabić w sobie miłośc? Jakieś sugestie/doświadczenia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka