greymanho
08.12.06, 11:53
Witam
Trochę z innej beczki, bo to taki temat nie do końca na luzie.
Wczoraj dowiedziałem się, że mój starszy brat, a właściwie jego żona :) jest
w ciąży. To ich pierwsze dziecko. Jak się o tym dowiedziałem to się bardzo
ucieszyłem, ale poczułem ukłucie zazdrości. Bo sam chciałbym mieć dziecko.
Ale od początku.
Mam 25 lat, skończone 1,5 roku temu studia, pracuję, zarabiam - jak na
polskie warunki - dobrze. Mieszkam z narzeczoną (23), która w 2007 broni
pracy mgr. Wiele razy rozmawialiśmy o tym, że chcielibyśmy mieć dziecko,
dochodziliśmy do wniosku, że tak naprawdę nie ma co planować i że nigdy nie
ma dobrego momentu na ekhm poczęcie (bo to studia, praca itp.).
Jak się wczoraj dowiedziałem o szczęściu mojego brata, doszedłem do wniosku,
że jestem gotowy na to samo. Jest jednak jeden problem - nie mamy ślubu,
planowaliśmy go dopiero w 2008 roku.
Ale czy to konieczne, żeby mieć bobaka? Wiem, że się urodzi takie samo, czy
ze ślubem rodziców czy nie, ale no... co ludzie powiedzą... Ksiądz jak
przyjdzie po kolędzie... Babcie... Moja mama ma takie podejście, że jak
pojawia się dziecko, to niezależnie od okoliczności, jest to cud i skarb, ale
co innego zaplanować, nie będąc małżeństwem, a co innego "wpaść". Co o tym
myślicie? Będę wdzięczny za rady, sugestie i przemyślenia. Pozdrawiam.