27.05.03, 22:44
czy czesto jestescie zazdrosni a jesli tak to jak sobie z tym radzicie??
Obserwuj wątek
    • Gość: marta Re: zazdrosc IP: router:* / *.gazeta.pl 27.05.03, 22:53
      ja sobie z zazdroscia nie radze... ona mnie doslownie niszczy...
      • Gość: KULKA Re: zazdrosc IP: *.gabo.pl 28.05.03, 02:25
        mnie zniszczyla
        chodze do psychiatry
        na razie to nic njie daje
        mimo to zamierzam dalej sie leczyc
        tylko leczenie cos da
    • Gość: gosc Re: zazdrosc IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 28.05.03, 11:43
      Witam
      Mysle ze dla kazdego "dotknietego" ta choroba inne jest lekarstwo. Tak to w
      zyciu jest ze nie ma zlotego srodka dla wszystkich. Kazdy z nas jest inny i to
      co jednemu pomoze drugiemu niekoniecznie musi.
      Zazdrosc moim zdaniem (w duzym skrocie) rodzi sie u tych ktorzy nie wierza we
      wlasne sily, brak im poczucia wlasnej wartosci i czuja sie zagrozeni. Boja sie
      utraty partnera gdyz nie wierza w to ze sa na tyle atrakcyjni aby byc dla
      partnera wystarczajaco atrakcyjni tak pod wzgledem powierzchownosci jak
      psychiki,duchowosci, inteligencji itp

      Skoro taki powod to rada scisle dotyczy obudzenia w sobie tego czego naszym
      zdaniem nam brakuje.
      Sa tacy ktorym pomaga sport. Jest dobry na poprawe samopoczucia, fizycznie i
      psychicznie czujemy sie lepiej. Mamy wiecej optymizmu, bardziej sie sobie
      podobamy. Z jednej strony poprawia sie kondycja, z drugiej stajemy sie
      silniejszy psychicznie, cieszymy sie ze stac nas na wysilek, prace nad soba itp.

      Jesli ktos ma kompleksy dotyczace problemu pt "jestem chyba zbyt malo
      inteligentny dla mojego partnera'pomagaja dobre lektury,czasem roznego rodzaju
      szkolenia np rozwijanie pamieci, kursy szybkiego czytania czy inne umyslowe,
      nauka jezyka. Najwazniejsze aby nasz srodek zaradczy dawal nam poczucie ze
      czujemy sie w tym naszym najslabszym punkie silniejsi.
      Bo tak naprawde zwykle nie jestesmy ani glupi ani maloatracyjni. Brakuje nam
      tylko wiary w siebie.

      Pozdrawiam
      gosc portalu


    • banshee666 Re: zazdrosc 28.05.03, 14:40
      czy ja jesteśmy azdrośni, tyo będzie nam lepiej? otóż nie. uważam,że zazdrośc
      to choroba.trzeba sie od niej wyzwolić,bo świadczy ona jedynie o tym, że
      jesteśmy egoistami. lepiej popuscić nico z tomnu i pochamowac wodzewyobrażni,
      bo jeżeli sie kogoś kocha- nie ważnie, czy chłopaka, czy przyjaciół, to powinno
      im się dać wolną rękę i wolność wyboru. pamiętajcie-zaufanie to podstawa. p.s.
      czasem jestem zazdrosna, ale wtedy nie robię scen, tylko pracuje nad tym, aby
      sprawę wyjaśnić w sposób humanitarny:)a poza tym to go kocham i chcę jego
      dobra. To, co dobre dla niego i mnie ucieszy-serio!
    • verka.w Jesli troszke to nie choroba. 02.06.03, 15:54
      Vitam!!!
      Ja rowniez czasami jestem odrobine zazdrosna o swojego chlopaka. Nawet mu to
      delikatnie sugeruje czasami. Poprostu mamy do siebie 170 km i niewidujemy sie
      czesto. Jak gdzies idzie ze znajomymi do knajpki to zawsze pytam czy beda
      jakies panienki a jak beda to mu mowie, ze mam wsrod jego kolegow wtyczke i on
      mi wszystko powie jak sie bedzie kleil do tych bab, a ja potem przyjade i
      wydrapie jednej z druga oczka. Zawsze wtedy mowi ze ja to chyba jestem
      zazdrosna a ja odpowiadam, ze wcale nie. Taka zazdrosc mile lechce jego meska
      proznosc, bo mysli sobie, ze ja mysle ze baby na niego leca, bo jest supermenem.
      Owszem, jest moim supermenem.
      A tak naprawde to zawsze bede zazdrosna o jego dwie byle dziewczyna. Ale mimo
      wszystko ufam mu i wiem, ze niezrobi nic glupiego. To chyba jest milosc!!!
      Pozdrovionka - Verka
      • Gość: Autorka Re: Jesli troszke to nie choroba. IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.06.03, 00:06
        Ja tez jestem zazdrosna o byla dziewczyne mojego chlopaka. Nigdy jej nie widzialam,ale slyszalam z roznych zrodel. Niczego mi w sumie nie brakuje ale mam wrazenie ze ona jest tak atrakcyjna jak ja nigdy, dla niego nie bede.Mam takie wrazenie ze nie jestem jego naj... i to mnie doluje (wlasciwie to mam takie poczucie ze kazda jego blizsza lub dalsza byla sympatia jest super atrakcyjna).
        Ach mam jeszcze jeden problem. On ma kolezanke - bardzo sie lubia. Dziewczyna jest naprawde piekna, czarujaca, inteligentna. Czesto kiedy jestem nawet zadowolona ze swojego wygladu przypomina mi sie ze jest ktos tak piekny jak ona i czuje sie wtedy jak gaska. Mysle tez sobie -dlaczego z nia nie jest skoro to ona jest taka cudowna pod kazdym wzgledem. Czesto nie moge zniesc jak podziwia jakas aktorke czy piosenkarke. Odczuwam jakby mnie porownywal na moja niekorzysc. Czuje sie wtedy taka brzydka.
        Najdziwniejsze jest to ze podobam sie mezczyznom i slysze komplementy od kobiet. Przy innych mezczyznach czuje sie atrakcyjna, a przy nim .......

        Powiedzcie jak mam sobie z tym radzic.
        Pomozcie!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka