Dodaj do ulubionych

Inna miłość

31.05.07, 21:07
Od 5 lat jestem w związku z cudownym facetem - z takim o którym się marzy
będąc małą dziewczynką. Kochamy się, rozumiemy, ufamy sobie. Od 4 lat
mieszkamy razem i wszystko byłoby przebajecznie, gdyby mój partner nie był
moim kuzynem - jego tata i maja mama to rodzeństwo. Nasi rodzice,
przyjaciele, rodzina i znajomi widzą, że łączy nas coś niesamowitego i życzą
nam jak najlepiej. Oboje jesteśmy bardzo odpowiedzialnymi ludźmi i zdajemy
sobie sprawę z tego, że będąc razem - nie możemy mieć dzieci. Kocham to moje
Szczęście z całego serducha, ale bardzo boję się, że Go krzywdzę - On
zasługuje na to, żeby mieć wspaniałą rodzinę. Adam twierdzi, że beze mnie nie
będzie szczęśliwy i nigdy nie spojrzy na inną, bo to mnie kocha ponad
wszystko. Wkrótce planujemy ślub - marzyłam o tym, bo wiem, że już nigdy
nikogo nie pokocham z taką siłą. Czy nie jestem egoistką, może powinnam
odejść, może spotkałby dziewczynę, z którą stworzyłby pełną rodzinę?
Obserwuj wątek
    • pupciulka Re: Inna miłość 31.05.07, 21:13
      absolutnie! skoro dostaliscie taki prezent od losu-tak niesamowita milosc-nie
      powinniscie go zlekcewazyc i odrzucac... wyraznie chlopak mowi Ci, ze Cie kocha
      i jest szczesliwy.. Ty tak samo... po co zabierac sobie.. i jemu szczescie? A
      dzieci... Tyle chcialoby trafic do tak kochajacych sie rodzicow.. i zyc w tak
      kochajacej sie rodzinie... ;)

      Pozdrawiam
      • Gość: ewa Re: Inna miłość IP: *.chello.pl 31.05.07, 21:15
        A co mowi prawo? Mozecie na przyklad adoptowac dziecko?
        No i ja bym z takiej milosci nie rezygnowala. O milosc na tym dziwnym swiecie
        nie jest tak latwo...
        • izawawa Re: Inna miłość 31.05.07, 21:22
          Znam małzeństwo, któe jest ciotecznym rodzenstwem , mają ślub i przemiłą
          córeczkę. Nie ma rzeczy niemożliwych. Nie dramatyzujmy z tym "nie możemy mieć
          dzieci", związki w rodzinie musiałyby trwać naprawdę wiele pokoleń żeby linia
          się wyrodziła. Powodzenia:)
          • summerlove Re: Inna miłość 01.06.07, 09:01
            Dokładnie ;)) miałam o tym na religii parę miesięcy temu ;PP coś że jesli
            rodzice tych dwojga kochających się ludzi są rodzeństwem to na dziecko
            potrzebna jest zgoda Kościoła. Myślę, ze taką zgodę dostaniecie, bo po 1:
            jesteście ze sobą już długo, 2: kochacie się, 3: Nie jest to jakaś pochopna
            decyzja, przeciwnie, planujecie ślub i chcecie założyć kochającą się rodzinę.
            Nie martw się na zapas. ;))
            • Gość: katja_24 Re: Inna miłość IP: 193.203.47.* 02.06.07, 16:37
              A co ,ma do tego kosciol i jego zgoda??? Bardziej bym sie martwila o takie
              bliskie pokrewienstwo i konsekwencje z tym zwiazane
              • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 16:49
                Bardziej mi chodziło nie o urodzenie dziecka tylko o chrzest ;))
                • kotek_vel_lol2 Re: Inna miłość 05.06.07, 02:28
                  kosciol smierdzi...
    • Gość: no Re: Inna miłość IP: 213.17.152.* 31.05.07, 21:20
      chyba jestesie troche niedojrzali emocjonalnie oraz wasi rodzice,ze do tego
      dopusciliscie,az mi sie chce wymiotowac
      • Gość: no Re: Inna miłość IP: 213.17.152.* 31.05.07, 21:21
        jeszcze cos,dawno temu zachodily takie sytuacje,ale zeby w w dobie dwidziestego
        pierwszego wieku-kpina totalna-gdzie byli wasi rodzice
      • pupciulka [...] 31.05.07, 21:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • pupciulka Re: Inna miłość 31.05.07, 21:23
          oczywiscie moja powyzsza wypowiedz byla do "no"
          • Gość: no Re: Inna miłość IP: 213.17.152.* 31.05.07, 21:40
            wiesz co,nawet natura tego nie akceptuje,bo dzieci urodza sie z wadami-wiec nie
            chodzi o jakies tam prawo,moralnosc ale zgodnosc z natura-bo prawo natury jest
            najwazniejsze-wy...pie..rdalac mozesz ty-moge powiedziec co myslec
            • Gość: no Re: Inna miłość IP: 213.17.152.* 31.05.07, 21:44
              w ogole,wcale nie musi to byc milosc w swojej czystej postaci-przez to ze znaja
              sie od dziecka,sa ograniczeni na robienie sobie bolu czy nawet powiedzenia
              nie,zastanwiam sie jak autorka watku pare lat do tego podchodzila,czy na
              poczatku takowego kontaktu miala inne podejscie,wydaje mi sie ze tak,pewno
              miala opory,a ze z braku laku dobry kit i zarazem proznosc sprawily ze znalazla
              sie w takim stanie
              • pupciulka Re: Inna miłość 31.05.07, 21:49
                prymityw
                i zero tolerancji

                zajalbys sie soba.. nic dziwnego ze zadna cie nie chce :)
            • izawawa Re: Inna miłość 31.05.07, 21:45
              Żeby dzieci rodziły się z wadami rodzeństwa ( a co dopiero cioteczne) musiały
              by się kojarzyć ( brzydkie słowo ale trudno) przez wiele pokoleń. Nie bez
              kozery wyginęli faraonowie ale to się działo przez setki lat! Nie mów czegoś
              czego nie jesteś stuprocentowo pewna. Większe jest prawdopodobieństwo konfliktu
              serelogicznego dwojga obcych ludzi niz wada genetyczna w pierwszym pokoleniu.
      • aga2229 Re: Inna miłość 31.05.07, 21:22
        ejj NO czemu tak piszesz ?? przeciez to nie ich wina ze sie pokochali. fakt ja
        sama nie wyobrazam sobie zebym była ze swoim ktoryms kuzynem ale oni sie
        kochaja. a ja na twoim miejscu nie rezygnowałaym z tej milosci. milosc,
        prawdziwa milosc w tych czasach to zadkosc i nie marnuj tego bo bedziesz zalowac
        do konca zycia !!! powodzenia i trzymam kciuki :):)
      • marylka80 Re: Inna miłość 31.05.07, 21:23
        Cześć "no" - Szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z taką reakcją, ale
        rozumiem - nasz związek nie należy do codziennych. Mogę Cię jednak zapewnić, że
        jesteśmy zrównoważeni emocjonalnie, a nasi rodzice cieszą się widząc nasze
        rozpromienione twarze, wiesz? Pozdrawiam
        • Gość: ququ Re: Inna miłość IP: *.acn.waw.pl 31.05.07, 23:08
          Jeśli się kochacie to nie ma sensu się rozstawać, w końcu nie jesteście
          rodzeństwem ;)
          Dlaczego nie możecie mieć dzieci? Jeśli tylko z tego powodu, że mimo wszystko
          jesteście z jednej rodziny i obawiacie się wad genetycznych to wydaje mi się, że
          szansa na nie jest mała jeśli jako jedni z pierwszych w rodzinie związaliście
          się ze sobą. Lepiej poradzić się lekarza niż cierpieć z tego powodu.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia ;)
        • Gość: anula Re: Inna miłość IP: *.teleton.pl 31.05.07, 23:36
          Cieszą się widząc Wasze rozpromienione twarze????? A gdzie się poznaliście?? Na
          ślubie, komunii czy innej uroczystości rodzinnej? Dla mnie to paranoja!
          Jesteście bliskim kuzynostwem. Kochać się ze swoim kuzynem? Wybacz, ale
          jesteście nienormalni. Dałaś temat na forum, pytasz ludzi więc ja mówię: debilstwo!!
          • Gość: ququ Re: Inna miłość IP: *.acn.waw.pl 01.06.07, 08:17
            Łatwo jest kogoś krytykować, postaw się w ich sytuacji. Gdyby Cię to spotkało to
            pewnie już nie nazywałabyś tego debilstwem.
          • kocioutko Re: Inna miłość 01.06.07, 08:26
            Gość portalu: anula napisał(a):

            > Wybacz, ale
            > jesteście nienormalni. Dałaś temat na forum, pytasz ludzi więc ja mówię:
            debils
            > two!!



            postwa sie w takiej sytuacji gdyby ciebie cos takiego spotkalo napewno bys tego
            tak nie okreslila. jesli sie kochaja daj im zyc co cie obchodzi kim dla siebie
            sa ? moze oni nie czuja tego tak jak ty ze sa dla siebie kuzynostwem?!
            przeciez tyle sie gadalo o tej parze brat i siostra co napisali do papieza z
            prosba o slub i co ? udalo im sie teraz sa szczesliwi. i niech tak bedzie !
            kochacie sie ?! nie przestawajcie ;) milosc jest piekna ;)
            • Gość: anula Re: Inna miłość IP: *.teleton.pl 01.06.07, 23:36
              Oczywiście, że miłość jest piękna ale nie ze swoim bratem do cholery!!!! Mam
              kuzyna i próbowałam sobie to wyobrazić.. ciężko mi było bo jest to dla mnie
              niewyobrażalne!!! A Ci goście powinni się leczyć. Może nikt inny ich nie chciał,
              że miłość partnerską odnaleźli w rodzeństwie. Chore i wstrętne. Aha! I nadal nie
              wiem jak się poznali i kiedy odkryli że kochają się nie jak rodzeństwo. Dla Was
              jest to naprawdę normalne?? Nie mogę w to uwierzyć.
              • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 09:21
                Brat a kuzyn to różnica.
                Mnie do moich kuzynów(tych bliskich) nie ciągnie, ale jeśli autorka i jej kuzyn
                się kochają, to życzę im wszystkiego dobrego.
    • cold.girl Re: Inna miłość 31.05.07, 22:03
      a na badaniach byliscie? trzeba sie przebadac pod katem konfliktu
      serologicznego, wykluczyc choroby i tyle. to, ze jestescie ciotecznym
      rodzenstwem nie musi oznaczac tego, ze nie mozecie miec dzieci.
      • Gość: marylka Re: Inna miłość IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.07, 22:08
        Mogę poddać się wszystkim badaniom, ale tak naprawdę nikt nie da nam 100%
        pewności, że dziecko urodzi się zdrowe. Wiem, że zupełnie obcym ludziom może
        urodzić się dziecko z wadami, ale gdyby to spotkało nas - całe życie będziemy
        się czuć winni - to byłoby takie świadome robienie krzywdy najkochańszej nam na
        świecie istotce, no nie?
        • Gość: no Re: Inna miłość IP: 213.17.152.* 31.05.07, 22:10
          po pierwsze wady obwarowane genetycznie wychodza zazwyczaj w drugim pokoleniu-
          twoje dziecko bedzie zdrowe ale juz wnuk nie bedzie:(
          • Gość: no Re: Inna miłość IP: 213.17.152.* 31.05.07, 22:14
            jak ktos powiedzial wczesniej kilka slow do mnie,zajmuje sie soba,a tobie zycze
            wszystkiego dobrego-twoje zycie wiec rob co jest zgodne z prawem,bo przeciez
            jak prawo pozwoli zabijac druga osobe to tez mozna to robic:(powodzenia
          • Gość: marylka80 Re: Inna miłość IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.07, 22:17
            "no" - PRZEPRASZAM, że na samą nockę spowodowałam, że zobiło Ci się tak
            niesmacznie, ale ja Go naprawdę kocham i mam tylko jedno marzenie - żeby On był
            szczęśliwy, przy mnie czy beze mnie - On zasłużył na szczęście. Dziękuję za
            szczerość. POZDRAWIAM WAS kochani - słodkich snów
            • aniiatka Re: Inna miłość 31.05.07, 22:53
              wszystko dla ludzi ;]
        • cold.girl Re: Inna miłość 01.06.07, 06:40
          chyba marylko lubisz sie umartwiac :>
          no, ale rob jak uwazasz, powodzenia
    • Gość: o.k Re: Inna miłość IP: *.izacom.pl 31.05.07, 23:49
      dlaczego uważasz, że jedyną opcją aby mógł stworzyć pełną rodzinę jest
      związanie się z inną kobietą? możecie adoptować dziecko i żyć szczęśliwie. i to
      już w ogóle nie byłby egoizm, wręcz przeciwnie, bo jeszcze byście uszczęśliwili
      jakąś niechcianą istotkę. :)
    • agatka_to_ja Re: Inna miłość 01.06.07, 10:48
      Co do milosci - gratuluje. Znalezienie kogos kogo sie kocha i kto kocha wcale
      nie jest takie latwe.
      A co do dzieci - nie rozumiem osob, ktore tu tak lekko i latwo zalecaja wam
      posiadanie wlasnych dzieci.. czy tu wypowiadaja sie genetycy? tu NIE CHODZI o
      konflikt serologiczny! tu chodzi o GENY!!!! a ich nie da sie tak latwo zbadac
      pod katem "czy dziecko bedzie mialo wady czy nie!"... te badania sa strasznie
      drogie, czasochlonne i do tego skomplikowane. A prawdopodobienstwo wystapienia
      wad genetycznych u potomstwa osob spokrewnionych tak blisko jest niestety DUZE!
      I rozumiem w 100% wahanie autorki watku, swiadczy to o jej rozsadku i wiedzy.
      Dlatego wspaniale, ze istnieje adopcja i mozna uszczesliwic i siebie i
      porzucone dzieci...
      Zycze Wam szczescia :)
    • Gość: x Re: Inna miłość IP: *.icpnet.pl 01.06.07, 14:21
      robisz błąd.
    • obrobka_skrawaniem Re: Inna miłość 01.06.07, 18:56
      Jesteś pewna, że dostaniecie ślub?
    • smeerfetka Re: Inna miłość 01.06.07, 21:18
      Życzę wszystkiego najlepszego!Wasza miłość jest piękna i wyjątkowa. Pielęgnuj
      to uczucie i nie zwracaj uwagi na to , co będą mówić ludzie.
      • marylka80 Re: Inna miłość 01.06.07, 23:06
        Dziękuję za wszystkie słowa otuchy, no i również za te trochę mniej miłe, ale
        za to równie szczere. Uwierzcie mi to nie jest łatwa decyzja, ale już nie
        potrafiłabym żyć bez Niego. Jest moim Wszystkim, a takie uczucie nie trafia się
        codzień. Otaczają nas życzliwi ludzie i wierzę, że to nasze szczęście będzie
        trwało i trwało... Dzisiaj rozmawialiśmy o adopcji, byliśmy w Ośrodku
        Adopcyjnym - nie będzie problemów adopcją - zrobimy wszystko żeby uszczęśliwić
        nasze dzieci (myślimy o tym, żeby adoptować rodzeństwo). ŻYCZĘ WAM RÓWNIE
        SŁONECZNYCH I RADOSNYCH DNI. POZDRAWIAM
        • Gość: anula Re: Inna miłość IP: *.teleton.pl 02.06.07, 11:34
          Wiem, że moje zdanie, mogło Cię zaboleć. Ja po prostu nie mogę sobie wyobrazić
          takiej sytuacji. Widziałam kiedyś film. Para bardzo się kochała, byli dla siebie
          nawzajem całym światem aż się dowiedzieli (wcześniej nie mieli pojęcia) że są
          rodzeństwem. Szczerze pisząc nie wiem jak się skończył. Ale czy Wy wiedzieliście
          o tym? Wychowywaliście się razem? Jeśli nie, spotkałaś Go np. parę lat temu po
          raz pierwszy to ewentualnie jestem w stanie zrozumieć Waszą miłość. W każdym
          razie życzę Wam powodzenia. Nie raz spotkasz się z ludźmi, którzy nie będą dla
          Was mili i na początku na pewno nie zrozumieją takiego układu.
    • Gość: Uwaga autorko!!!!! Re: Inna miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.07, 13:11
      Przeciez nikt nie da Ci slubu z kuzynem!!!!!!!!!!!!!!!!
      • smeerfetka Re: Inna miłość 02.06.07, 13:34
        Słyszałam,że ślub kościelny w takim przypadku, jest możliwy za zgodą
        biskupa,ale nie jestem pewna.Jak ktoś wie to niech napisze.
        • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 16:11
          Masz rację. Jest to czwarty stopień pokrewieństwa, a do czwartego stopnia
          włącznie potrzebna jest zgoda. Myślę że ją dostaną, jeśli bardzo się kochają.
    • iwionna Re: Inna miłość 02.06.07, 16:40
      o jej!! jakodss mi nie pasuje taki zwiazek-rodzenstwo do slubu?brrrrrrr
      • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 16:48
        ONI NIE SĄ RODZEŃSTWEM!!! Umiesz czytać??
    • iwionna Re: Inna miłość 02.06.07, 16:43
      aha zapomniałam wspomniec o ewentualnie narodzonych dzieciach-beda hm jak by to
      nazwac-zszokowane jak sie dowiedza!i jest mozliwosc wad rozwojowych u takich
      dzieciaczkow:(
    • iwionna Re: Inna miłość 02.06.07, 16:57
      jego tata i maja mama to rodzeństwo. jak tak napisała to niby kim sa dla siebie
      ona i syn wójka? to Wy nie umiecie czytac
      • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 16:59
        ona i on byliby rodzeństem, gdyby jej mama była też jego mamą, a jego tata
        byłby jego tatą. Albo chociaż jedno z nich.
        a w tym przypadku jej mama jest jego CIOCIĄ a jego tata jest jej WUJKIEM.
        Ogarniasz??
        • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 17:00
          "a jego tata
          byłby jego tatą."

          :)) miało być "jego tata byłby jej tatą"
        • iwionna Re: Inna miłość 02.06.07, 17:03
          sa rodzenstwem ciotecznym Ogarniasz summerlove ??
          • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 17:04
            rodzeństwo cioteczne to tak samo jak kuzynka i kuzyn. Tylko ze bliska kuzynka i
            bliski kuzyn.
            No i co?? ;)))
            Nie kłóć się bo wiem co piszę
            • iwionna Re: Inna miłość 02.06.07, 17:08
              wez sie zastanów! i mi tak tu nie wypisuj-nie zycze sobie! spytaj mamusi jak
              sam nie rozumiesz!
              • summerlove Re: Inna miłość 02.06.07, 17:11
                jestem dziewczyną ;PP nawet na płci się nie znasz ;)))
                a ty jeśli nie masz o czymś pojęcia to się nie odzywaj.
                bo na siostrę cioteczną mówi się kuzynka jakbys nie wiedziała. tyle ze to
                bardzo bliska kuzynka.
                i możesz sobie nie życzyc a ja i tak będę pisać, bo nie mająca pojęcia osoba
                nie bedzie mną dyrygowała. :PP
                • Gość: Martek Re: Inna miłość IP: 83.168.96.* 04.06.07, 22:27
                  o ile sie nie myle to oni sa rodzenstwem ciotecznym, nie kuznostwem. rodzenstwo
                  cioteczne jest wtedy gdy np. siostra\brat matki ma dziecko (czyli jak wyzej), a
                  gdyby sistra\brat matki mieliby wnuka to w stosunku do corki tej matki wnuk ten
                  bylby jej kuzynem.
                  • summerlove Re: Inna miłość 05.06.07, 09:08
                    wiem że są rodzeństwem ciotecznym. ale rodzeństwo cioteczne to tak jak bliska
                    kuzynka / bliski kuzyn.
                    • Gość: Martek Re: Inna miłość IP: 83.168.96.* 05.06.07, 10:03
                      dla mnie to nigdy nie bylo, miedzy tymi dwoma pojeciami, zadnej roznicy. jedni
                      mowia tak drudzy siak, co za roznica
                      nie znmienia to faktu ze Ich milosc jest piekna.
                      :) pozdrawiam
          • smeerfetka Re: Inna miłość 02.06.07, 17:13
            rodzeństwo cioteczne to nie to samo co rodzeństwo!"rodzeństwo- wszystkie dzieci
            tych samych rodziców,bądz rodzica" " rodzeństwo cioteczne- dzieci rodzeństwa
            rodziców(po siostrze)lub rodzeństwo stryjeczne(po bracie ojca)"
      • smeerfetka Re: Inna miłość 02.06.07, 17:04
        iwionna naucz się czytać ze zrozumieniem.
        • Gość: marylka 80 Re: Inna miłość IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.07, 17:24
          Ze ślubem cywilnym nie mamy najmniejszego problemu, a jeśli chodzi o kościelny -
          proboszcz powiedział nam, że dobrze byłoby, gdyby był "powód" zawarcia związku
          małżeńskiego - rozumiecie? Krótko mówiąc - dobrze byłoby gdybym była w ciąży -
          nie mogę tego zrobić - nie chcemy ryzykować. Planujemy adopcję, a jeżeli chodzi
          o ślub kościelny - dam Wam znać jak coś wymyślimy. Buziaki. Gorąco
          Pozdrawiam "summerlove", "pupciulkę", "no", "smeerfetkę", "anulę" oraz trochę
          niepotrzebnie upartą "iwionnę" - on jest moim kuzynem (synem mojeggo wujka, a
          wujek jest bratem mojej mamy) - "iwionnko". Dzięki, że JESTEŚCIE
          • iwionna Re: Inna miłość 02.06.07, 17:37
            marylka 80 -POZDRAWIAM Cie i zycze Ci wszstkiego najlepszego
            • Gość: marylka80 Re: Inna miłość IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.07, 21:26
              DZIĘKUJĘ IWIONNKO :))
              • Gość: kkk Re: Inna miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 22:58
                Kiedyś rozmawiałam z księdzem i powiedział,że przyzwolenie na ślub jest dopiero
                w 4 pokoleniu.
                Osobiście nigdy bym się nie zdecydowała na dziecko, mając świadomość tego,że
                mogłabym całe życie sobie wypominać,że urodziło się jakieś zdefektowane.
                • Gość: Ania Re: Inna miłość IP: *.icpnet.pl 05.06.07, 00:05
                  nie w 4. pokoleniu, tylko w 4. stopniu, nie pamiętam której konotacji.
                  • summerlove Re: Inna miłość 05.06.07, 09:09
                    dokładnie. w 4 stopniu. a to nie to samo co 4. pokolenie.
    • agg.agnieszka Re: Inna miłość 05.06.07, 10:27
      Dla mnie to niezrozumiale. Chocby nie wiem jaki przystojny byl moj kuzyn nie
      przyszloby mi do glowy aby pomyslec o nim w takich kategoriach.Kuzyna traktuje
      jak brata. To jednak wasza sprawa, dobrze ze zdajecie sobie sprawe z tego ze
      ryzykiem byloby posiadanie wlasnego dziecka i myslicie wylacznie o adopcji.
      • Gość: marylka80 Re: Inna miłość IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.07, 19:18
        Droga Agnieszko - tu nie chodzi o wygląd, chociaż bez wątpienia Moje Szczęście
        jest przecudne, tu chodzi o uczucie, którego nie da się wyrazić słowami. Ja też
        nie rozumiem, nie wiem, dlaczego, kiedy i jak to uczucie zaczęło się rodzić
        między nami i rozkwitło z taką siłą, ale wiem, że dzięki temu jesteśmy bardzo
        szczęśliwi, wiesz
        • jesse20 Re: Inna miłość 05.06.07, 19:28
          Zazdroszcze Marylko : ) Trudno o prawdziwą miłość a już na pewno tak piękną i
          wyjątkową jak Wasza.Życzę wszystkiego najlepszego!
    • Gość: historyk A niby dlaczego nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 14:24
      mieć dzieci??
      Habsburgowie hiszpańscy przez 2 wieki żenili sie tylko i wyłącznie z Habsburgami
      austriackimi i jakoś nic się nie stało (no może poza Karolem II)
      Ptolemeusze w Egipcie tylko żenili się w ramach najblizszej rodziny (siostra z
      bratem)i też nic się nie stało
      więc bez przesady
      • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 07.06.07, 14:41

        Gość portalu: historyk napisał(a):

        > mieć dzieci??
        > Habsburgowie hiszpańscy przez 2 wieki żenili sie tylko i wyłącznie z
        Habsburgam
        > i
        > austriackimi i jakoś nic się nie stało (no może poza Karolem II)
        > Ptolemeusze w Egipcie tylko żenili się w ramach najblizszej rodziny (siostra z
        > bratem)i też nic się nie stało
        > więc bez przesady


        a jaka masz wiedze historyku z bozej laski o stanie zdrowia Habsburgów czy
        Ptolemeuszy? nie badz smieszny....

        na te pytania odpowiadac GENETYKA, a nie historia..
        • Gość: historyk Re: A niby dlaczego nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 15:02
          agatko -0 historia dostarcza przykładów z zycia i to z dłuuuugich okresów
          traktuj to jak wyniki eksperymentu naukowego
          stan zdrowia dobry - nie stwierdzono żadnych ubocznych skutków genetycznych
          widocznie natura reaguje dopiero w duzo dłuzszym okresie czasu niż 200 lat:)
          zresztą malżeństwa między kuzynami to żadne wielkie halo - norma w arystokracji
          problem dopiero by byłjakby były małzeństwa między czlonkami rodzin
          np mężem pierwszym Kleopatry był Ptolemeusz XIII - jej młodszy o 7 lat brat
          kolejnym Ptolemeusz XV -jej syn:)
          (w tym momencie pewnie zastepy moherów z okrzykiem Ojceic Dyrektor jest Wielki
          naciskaja na detonator i eksplodują:)
          • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 07.06.07, 15:10

            stan zdrowia dobry - nie stwierdzono żadnych ubocznych skutków genetycznych
            > widocznie natura reaguje dopiero w duzo dłuzszym okresie czasu niż 200 lat:)

            bzdura!!!! jaki byl stan wiedzy na tamtane czas? porownujac do czasow
            dzisiejszych - prawie zaden! WIec stwierdzenie "stan zdrowia dobry" jest dla
            mnie smieszne.. wiesz, jakie oni mieli choroby? nie! wiec nie mow, ze ich stan
            zdrowia byl dobry... na dzien dzisiejszy bylo "niezdiagnozowani".. a czy
            cierpieli na rozne choroby? na pewno .. ale o wielu nic nie wiemy.. bo i skad
            mielibysmy wiedziec? Albo nie wiedziano, co im jest, albo ukrywano, ze wladca
            jest na cos chory.... a plotkarskich gazet wtedy nie bylo...

            cos co kiedys bylo norma teraz jest uwazane za patologie.. i to kwestia postepu
            wiedzy i swiadomosci! A ryzyko wad genetycznych jest O WIELE WIEKSZE w
            krzyzowaniu sie bliskiej rodziny, niz obcych ludzi.
            • Gość: historyk Re: A niby dlaczego nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 15:14
              że ryzyko istnieje nikt nie kwestionuje
              pytanie tylko jak szybko ono się pojawia
              w pierwszym pokoleniu wątpię
              ale Twoja logika agatko typowo kobieca:)
              nie wiemy nic o ich chorobach ale wiemy że były
              Agatko dziecko moje
              albo wiemy
              albo nie wiemy nic
              coś trzeba wybrać bo tego połączyc się nie da:)
              • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 07.06.07, 15:23

                > Agatko dziecko moje


                z takimi tekstami to idz sobie chlopczyku do piaskownicy...
                ja jestem kobieta i mam rodzicow, wiec te idiotyczne teksty sobie daruj...

                moja logika jest typowo kobieca? tobie za to brak kompletnie logiki.

                Ludzie w dawnych czasach MUSIELI chorowac... i wiadomo, ze chorowali.. bo wielu
                umieralo mlodo i na nieznane choroby.. wiec nie piernicz, ze wladcy bylo
                zdrowi.. bylo moze lepiej odzywieni, zyli w lepszych warunkach niz przecietny
                czlowiek, ale TEZ CHOROWALI!!! na co? w wielu przypadkach NIE MAMY POJECIA!!!
                DLaczego ? bo w tamtych czasach nie znano tych chorob! albo nie ma wzmianek
                histprycznych, na podstawie ktorych moznaby chocby przypuszczac, na co chorowal
                dany wladca!!!!!


                Tymczasem genetyka jest nauka WSPOLCZESNA, ktora ciagle sie rozwija i na
                biezaco odpowiada na pytania dotyczace dziedzicznosci, chorob i innych . A
                autorka watku cale szczescie ma SWIADOMOSC tych zagrozen i wybiera adopcje!!!


                a ty swoim pieprzeniem o historii tylko sie kompromitujesz!!!!!
                • Gość: historyk Re: A niby dlaczego nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 15:30
                  nie unoś się tak bardzo - złość urodzie szkodzi:)
                  co do genetyki to przecież jest wszystko spawdzalne- gry są a w nich kości
                  w których zapis DNA jest i bez problemu mozna się dowiedzieć na o chorowali
                  (o tym że dla XVI i XVII zapisów jest od groma nie wspomne - bo uwierz już wtedy
                  medycyna istniała)
                  a zyli dłuuugo Ptolemeusz XI zmarł w wieku 81 lat - takiego wieku nie dozywa
                  wiekszość mężczyzn w IV RP więc jak widac schorowany nie mógł być
                  (zmarł na udar słoneczny w czsasie podróży dla informacji)
                  • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 07.06.07, 15:38
                    a CO DA autorce watku wiedza o tym, ze Ptolemeusz zmarł na udar
                    sloneczny???????? Czy to jej zagwarantuje, ze urodzi zdrowe dziecko???????????

                    Jak sie maja twoje durne wywody do jej zycia?
                    nijak.. wiec skoncz te pseudonaukowe bełkoty, bo jestes smieszny...
                    • Gość: historyk Re: A niby dlaczego nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 15:59
                      to jej da że zamiast kierowac się irracjonalnymi emocjami i niszczyć swój
                      związek niepotwierdzonymi przesądami będzie miała prawo wyboru
                      nic jej nie zagwarantuje że dziecko bedzie zdrowe - i bliskość genetyczna
                      partnera nie ma tutaj NIC do rzeczy
                      zasada ogólna jest taka że im bliższy materiał genetyczny tym wieksze
                      prawdopodobieństwo kopiowania się "złych" genów
                      tylko jak widac w praktyce zeby to zaistniało trzeba znacznie dłuższego okresu
                      czasu niż jedno pokolenia
                      więc zamiast niszczyć jej związek z szczerej zawiści - nie lepiej pokazać jej,
                      że nie musi dla miłości rezygnować z potomstwa z swoim partnerem?
                      mysleć logicznie a nie schematami i prawdami ludowymi
                      bo jak widzisz Twoja prawda ludowa w praktyce się nie potwierdza jednak wcale
                      • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 07.06.07, 17:09

                        > tylko jak widac w praktyce zeby to zaistniało trzeba znacznie dłuższego okresu
                        > czasu niż jedno pokolenia

                        tak? hehe.. nieprawda.. genetyka mowi cos innego.

                        > więc zamiast niszczyć jej związek z szczerej zawiści - nie lepiej pokazać jej,
                        > że nie musi dla miłości rezygnować z potomstwa z swoim partnerem?

                        Zawisc? a ty jej czegos zazdroscisz? bo ja niczego. Wrecz szkoda mi jej
                        problemow.

                        > mysleć logicznie a nie schematami i prawdami ludowymi
                        > bo jak widzisz Twoja prawda ludowa w praktyce się nie potwierdza jednak wcale

                        jaka prawda ludowa? mowisz o genetyce? bo jak na razie twoje pierniczenie o
                        historii o NICZYM nie swiadczy!!!!!!!!!!

                        Łączy ich BARDZO BLISKIE pokrewienstwo.. i moim zdaniem NIE POWINNI miec
                        wlasnych dzieci! Bo to OGROMNE ryzyko wad genetycznych.
                        • Gość: marylka80 Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 14:11
                          Kochani nie kłóćcie się przeze mnie. Muszę Wam powiedzieć, ze byliśmy u
                          genetyka - stwierdził, że jeśli jesteśmy pierwszym takim przypadkiem w
                          rodzinie - spokojnie możemy mieć dzieci, ale poprostu boimy się ryzyka, chociaż
                          on zapewniał, że wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam
                        • Gość: marylka80 Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 14:11
                          Kochani nie kłóćcie się przeze mnie. Muszę Wam powiedzieć, ze byliśmy u
                          genetyka - stwierdził, że jeśli jesteśmy pierwszym takim przypadkiem w
                          rodzinie - spokojnie możemy mieć dzieci, ale poprostu boimy się ryzyka, chociaż
                          on zapewniał, że wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam
                          • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 14:59
                            Marylko, od pokrewieństwa dostaniecie dyspensę. Problemem jest to, że nie
                            chcesz mieć dzieci. Jak odpowiesz na pytanie podczas udzielania slubu, kiedy
                            ksiądz zapyta, czy przyjmiecie potomstwo? Skłamiesz? Jeśli tak, to darujcie
                            sobie ten ślub, bo wasze małżeństwo będzie i tak nieważne. To będzie tylko
                            szopka w kościele. Zamiast sakramentu będzie grzech, który kwalifikowany jest
                            jako ciężki i to nie tylko jednorazowy, bo choć zewnętrznie będziecie uważani
                            za małżeństwo, to przed Bogiem nim nie będziecie i każda spowiedź i komunia
                            będą świętokradzkie.
                            • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 08.06.07, 15:06
                              ALe oni CHCA miec dzieci.. ale adoptowane.. a Bogu chyba nie robi roznicy skad
                              sa te dzieci.
                              • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 15:24
                                W tej sytuacji to jednak różnica. Chodzi o otwartość na urodzenie dziecka z
                                małżeństwa. Jeśli z góry zakładają, że nigdy nie będą mieć dziecka, które
                                będzie ich biologicznym potomkiem, to albo zakładają, że nigdy nie będą się ze
                                sobą kochać (co chyba jest mało prawdopodobne), albo któreś z nich na stałe
                                stanie się bezpłodne (taka ingerencja medyczna jest akurat w Polsce niezgodna z
                                prawem, a z punktu widzenia Kościoła, jest poważnym grzechem), albo na stałe
                                będą stosować antykoncepcję (czyli coś co i tak jest niezgodne z moralnością
                                katolicką i osoby ją stosujące i tak nie dostają rozgrzeszenia na spowiedzi).
                                Ponieważ 100% pewność w przypadku antykoncepcji daje tylko brak narządów
                                płciowych albo szklanka wody zamiast seksu, to pojawia się pytanie, co będzie,
                                jak i tak ona zajdzie w ciążę - aborcja na wszelki wypadek? - to też grzech
                                ciężki. I jak tu z tego wybrnąć?
                                • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 08.06.07, 15:29
                                  a naturalne planowanie rodziny? przez Kosciol jak najbardziej polecane...

                                  a co do antykoncepcji - zawsze moze zawiesc... ryzyko uprawiania seksu.
                                • Gość: ewa Re: A niby dlaczego nie IP: *.chello.pl 08.06.07, 15:31
                                  pytanie trzy bo nie jestem specjalistką w temacie
                                  -a jesli ktos jest bezplodny to tez grzech?
                                  -kosciol zezwala na adopcje?
                                  -nie mozna nie chciec miec dzieci w kosciele katolickim?
                                  • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 15:50
                                    1. jak ktoś jest niepłodny, to nie grzech. Grzech jest wtedy, kiedy ktoś sam
                                    siebie czyni niepłodnym, czyli np. podwiązuje jajowody. Oczywiście nie jest
                                    grzechem, jeśli usunięcie narządów płciowych jest skutkiem ubocznym choroby np.
                                    nowotworu, bo życie jest ważniejsze w tym przypadku niż zachowanie płodności.
                                    2. Kościół katolicki jest absolutnie przeciw aborcji - czy gdzieś napisałam coś
                                    przeciwnego?
                                    3. Można nie chcieć mieć dzieci, ale czym innym jest sytuacja kogoś, kto wcale
                                    nie planuje mieć rodziny, albo ma już dzieci, a czym innym ludzi, którzy chcą
                                    założyć rodzinę. Małżeństwo z definicji musi być otwarte na to, że pojawi się
                                    dziecko. Mogą czasowo próbować, żeby go nie było (na zasadzie: najpierw
                                    mieszkanie, potem dziecko), ale nie mogą zakładać, że nigdy go nie będzie.
                                    Naturalne planowanie rodziny ma to do siebie, że nie jest w 100% skuteczne, a w
                                    wielu sytuacjach życiowych czy zdrowotnych kobiety, ta skuteczność spada
                                    znacząco poniżej tych 100%. Jak człowiek z góry zakłada, że nigdy nie zamierza
                                    zajść w ciążę, to będzie ryzykował tylko w ten sposób się zabezpieczając?
                                    Teoretycznie możliwe, temu nie zaprzeczę. Tylko co, jak metoda zawiedzie i
                                    kobieta będzie w ciąży, skoro jest to sytuacja, która nie ma prawa się mieć
                                    miejsca?
                                    • Gość: ewa Re: A niby dlaczego nie IP: *.chello.pl 08.06.07, 16:07
                                      1.pytalam o adopcje a nie o aborcje. o aborcji to ja wiem:)

                                      2. ale czy to grzech-jesli ludzie zyja wedlug zasad kosciola katolickiego, biora
                                      slub ale dzieci nie chcą miec? to jest sytuacja dopuszczalna? czy w kosciele
                                      katolickim slub jest jednoznaczny z posiadaniem potomstwa?
                                      • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 16:29
                                        1. Przepraszam za tą pomyłkę z adopcją. Powinnam już wyjść z pracy, więc za
                                        dużo na raz robię. Kościół jest jak najbardziej za adopcją, uważa to za coś
                                        bardzo dobrego.
                                        2. Podczas obrzędu sakramentu małżeństwa ksiądz pyta młodych, czy są gotowi
                                        przyjąć potomstwo, którym ich Bóg obdarzy. Jeśli odpowiedzą, że nie, to
                                        ceremonia na tym się zakończy, ślubu nie będzie. Do tego, by było sakramentalne
                                        małżeństwo konieczna jest otwartość na to, że kiedyś dziecko może się urodzić.
                                        Nie można założyć, że dzieci nie będzie nigdy. To nie oznacza, że ślub jest
                                        jednoznaczny z posiadaniem dzieci, bo przecież może się okazać, że para nie
                                        może ich mieć, bo któreś jest bezpłodne, albo chocby, czysto teoretycznie, pół
                                        roku po ślubie okazuje się, że ona ma nowotwór narządów rodnych i trzeba je
                                        usunąć. Chodzi o to, że ludzie zawierający sakramentalne małżeństwo muszą
                                        dopuszczać, że w ich związku urodzi się dziecko.
                                        Kościół katolicki dopuszcza również małżeństwo osoby bezpłodnej, pod warunkiem,
                                        że poinformuje o tym drugą stronę. Są sytuacje, których medycyna dziś nie
                                        przewiduje, ale może za 10-15 lat będzie inaczej. To dotyczy również małżeństw
                                        starszych ludzi, kobiet po menopauzie. One też mają prawo do sakramentu
                                        małżeństwa, bo tutaj brak dzieci w przyszłości nie winika z ich niechęci do
                                        dzieci, ale taka jest natura.
                                        Nie może zawrzeć małżeństwa tylko osoba, która nie jest zdolna do seksu np.
                                        mężczyzna, który nie posiada penisa. A to dlatego, że zakłada się, że seks jest
                                        jednym z podstawowych elementów życia małżeńskiego.
                                        • Gość: marylka80 Re: A niby dlaczego nie IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.07, 19:14
                                          Ale my chcemy mieć dzieci - będziemy starać się o adopcję, a jak Bóg obdarzy
                                          nas potomstwem ... Nie myślimy o aborcji! Jestem dobrej myśli i wierzę, że On
                                          chce dla nas jak najlepiej, więc "niech się dzieje wola nieba". Szanujemy się,
                                          kochamy, możemy na siebie liczyć, jak mogłabym teraz odejść? Serce by mi pękło
                                          • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.gprspla.plusgsm.pl 08.06.07, 21:39
                                            Jak dostaniecie dyspensę, to będziecie mogli się pobrać. Nie o to chodzi, żebyś
                                            zostawiała kochanego człowieka, chodzi o Twoje podejście do posiadania dzieci.
                                            Jeśli dopuszczasz, że możesz mieć ze swoim mężem dziecko biologiczne, nie
                                            adoptowane, nawet jeśli będzie Cię to kosztowało trochę nerwów, jeśli chodzi o
                                            jego zdrowie, to ok. Natomiast jeśli katgorycznie stwierdzasz, że z nim nigdy i
                                            za wszelką cenę nie będziesz miała dzieci, to sakramentu nie będzie. Tu chodzi
                                            o Twoją uczciwość przy odpowiedzi na pytanie podczas obrzędu małżeństwa: czy
                                            przyjmiesz dzieci (w domyśle, czy urodzisz i wychowasz dzieci, które poczną się
                                            w Waszym małżeństwie), którymi Bóg cię obdarzy?
                                            • Gość: marylka80 Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 09:06
                                              Oczywiście, ze chciałabym mieć dzieci. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że
                                              świadomie możemy unieszczęśliwić najważniejszą na świecie dla nas istotkę,
                                              rozumiesz. A co będzie, jak urodzę chore dziecko, a nas zabraknie? Kto się nią
                                              zaopiekuje?
                                              • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 13:55
                                                A jak urodzisz zdrowe dziecko i cię zabraknie? Masz jakąś gwarancję na to, że
                                                dożyjesz momentu, kiedy Twoje dziecko ukończy szkołę?
                                                To jest gdybanie i pójście tą drogą prowadziłoby wszystkich do stwierdzenia, że
                                                urodzenie dziecka to zbyt duże ryzyko, bo nikt z nas nie ma gwarancji, że
                                                dzisiaj nas nie zabije jakiś pirat drogowy, albo że za rok nie uśmierci nas
                                                jakiś złośliwy nowotwór. Przecież tak samo może być z dziećmi, które
                                                adoptujecie. Nie dość, że już raz przeżyły stratę swoich naturalnych rodziców,
                                                to będą musiały jeszcze raz przechodzić przez koszmar śmierci swoich
                                                przybranych rodziców i ponownie trafić do domu dziecka, a potem nie wiadomo do
                                                kogo jeszcze, bo jaką masz pewność, że po śmierci Twojej i Twojego męża w
                                                wypadku samochodowym ktoś z rodziny zaopiekuje się Waszymi adoptowanymi dziećmi?
                                                Poza tym przecież możecie oboje przebadać się genetycznie, żeby dowiedzieć się,
                                                czy i jakie jest ryzyko obciążenia genetycznego dziecka. Bo może wcale go nie
                                                ma. Na razie to tylko Twoja wyobraźnia pracuje. Bliskie pokrewieństwo to tylko
                                                przesłanka, a nie fakt. Jeszcze nic nie wiesz na pewno.
                                                Wy nie musicie mieć dziecka. Macie prawo do tego, by próbować, żeby do jego
                                                poczęcia nie doszło. Chodzi o to, żeby potrafić powiedzieć Bogu i mężowi TAK na
                                                możliwość pojawienia się dziecka - TAK, jeśli pojawi się dziecko, to je
                                                przyjmę, będę kochać i wychowam najlepiej jak potrafię.
                                                Rozumiem Cię, że boisz się o swoje dziecko, bo to najnormalniejsze z normalnych
                                                u kobiety. A o te adoptowane dzieci się nie boisz? Jesteś pewna, że psychicznie
                                                wytrzymasz, że nie unieszczęśliwisz ich tym, że będą czymś zamiast? Jesteś
                                                sobie w stanie odpowiedzieć szczerze na pytanie: czy gdyby nie było
                                                podejrzenia, że nasze dziecko z mężem będzie obciążone genetycznie i moglibyśmy
                                                mieć własne dzieci - czy w takiej sytuacji również adoptowałabyś dzieci? Jeśli
                                                tak, to wszystko w porządku. Jeśli nie, to pojawia się wątpliwość jaką rolę
                                                mają pełnić w Twoim życiu te adoptowane dzieci, kim one dla Ciebie będą? A co
                                                będzie, jeśli się okaże, że dziecko, które adoptowałaś, jest chore?
                                                • agatka_to_ja Re: A niby dlaczego nie 18.06.07, 14:03
                                                  >Poza tym przecież możecie oboje przebadać się genetycznie, żeby dowiedzieć
                                                  się, czy i jakie jest ryzyko obciążenia genetycznego dziecka.

                                                  CHorob generycznych jest TYSIACE.. myslisz, ze jednym badaniem mozna je
                                                  wykluczyc lub potwierdzic? NIE!
                                                  • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 16:03
                                                    Pewnie, że nie. Ale piratów drogowych też są tysiące. Ostatnio przynajmniej raz
                                                    w tygodniu refleks ratuje mnie przed poważnym wypadkiem. Czy to znaczy, że mam
                                                    przestać korzystać z dróg publicznych i nie wychodzić z domu, bo moje dziecko
                                                    zostanie sierotą?
                                                    Teoretycznie po skaleczeniu się nożem mozna mieć sepsę - czy to jest powód do
                                                    usunięcia wszystkich noży z domu, bo dziecko może umrzeć?
                                                    Jeśli Ty (albo Twój mąż) byłabyś chora na chorobę uwarunkowaną genetycznie i
                                                    byłaby pewność, że przekażesz ją dziecku, to sytuacja byłaby jasna. Ale Ty
                                                    opierasz się wyłącznie na własnych obawach i tak naprawdę nie do końca wiadomo,
                                                    czego się boisz, a co tylko w tej chwili uzewnętrzniło się Twoimi lękami przed
                                                    potencjalnie możliwą chorobą gentyczną Waszego dziecka.
                                                  • Gość: f Re: A niby dlaczego nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 16:06
                                                    Oczywiście druga część mojego postu wysłanego przed chwilą dotyczy marylki, a
                                                    nie agatki. Zachowałam pewien ciąg myślowy.
                      • Gość: Unimobunka Re: A niby dlaczego nie IP: *.de.ibm.com 03.07.07, 16:04
                        Ja tam myślę, że ten związek trochę faktycznie zakrawa o kazirodztwo. Fuj... A
                        Historyk tu najciekawsze rzeczy pisał. Szkoda że go ta "paniena"
                        wypłoszyła...ech baby
    • Gość: nietykalna123 Re: Inna miłość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 10:09
      Qrczę, ja też mam fajnych kuzynów, zawsze mi się podobali, jest między nami tyle przyciągających podobieństw... Ale nie miałabym odwagi.
      No więc cóż- gratuluję odwagi i życzę szczęścia.
      Chyba należy iść za głosem serca.
    • Gość: WreDDDna Re: Inna miłość IP: 213.25.48.* 01.07.07, 15:14
      Napisze tylko tyle: ochyda.
      • agatka_to_ja Re: Inna miłość 01.07.07, 15:39

        Gość portalu: WreDDDna napisał(a):

        > Napisze tylko tyle: ochyda.



        Jak juz piszesz to slowo to pisz je poprawnie : ohyda.
        • 4rysia Re: Inna miłość 01.07.07, 19:16
          Ja miałam kiedyś bliską więź z "wujkiem". Piszę z wujkiem bo jego mama i moja
          babcia to kuzynki, więc on był jakby jedno pokolenie starszy, ale to już daleka
          rodzina.
          Poznaliśmy się i już coś zaiskrzyło jak mielismy po 14 lat na pewnym weselu.
          Ponieważ często jezdziłam do dziadków w tamte strony, to bylismy nierozłączni.
          Wszędzie razem, choć samo uczucie troszkę ukrywaliśmy.
          Moja mama zabraniała mi się z nim prowadzać i gdy coś się zaczęła domyślać
          ciągle krzyczała, -"Przecież to rodzina co ty robisz".
          Sypialiśmy razem na w stodole na sianie (jak to na wsiach), oczywiście z grupką
          znajomych, ale po cichu musieliśmy się podotykać.
          Wiele wakacji tak upływało, a w ciągu roku pisaliśmy listy i tęskniliśmy.
          Kiedy byliśmy ciut starsi, marzyłam o czyms więcej, jednak balismy się
          konsekwencji.
          W koncu ja zeszłam się z obecnym mężem , a on z obecną żoną i tak się nasze
          drogi rozeszły.

          Pewnego dnia pojechałam znowu na wies i spotkalismy sie w dawnym gronie,
          naszych partnerów nie było. Jakos się ulotnilismy pogadać, maluszyną do lasu.
          Burza hormonów, strzelające iskry, pioruny wzięły górę. Zrobiliśmy to!
          Pierwszy i ostatni raz, zapomnielismy się całowicie, nie mysląc o
          konsekwencjach.
          Na szczęscie nic się nie stało (mam na mysli np. ciążę). Ale pomimo, że jestem
          mężatką nigdy o tym nie zapomnę i wspomnienie przyprawia mnie o dreszczyk.

          Pragnę Ci powieziec, że dla nas nasza miłosc byla zakazana, dla wszystkich
          wokół, więc tak sie stalo.... Skoro Wy macie wiecej zrozumienia i jak piszesz
          jestescie szczęśliwi i się kochacie, to nierozumiem wątpliwości. Fakt jest to
          bardzo bliskie pokrewienstwo, ale jak macie potem cierpiec nie widzę przeszkód.
          Temat dzieci w tym wypadku - nie wiem, chyba nie...
          Pozdrawiam
    • 4rysia Re: Inna miłość 01.07.07, 19:17
      Dodam, wypowiedz powyżej, ze "wujek" byl w moim wieku, tylko różnica pokolen
      • Gość: marylka80 Re: Inna miłość IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.07, 19:04
        Też myślałam o rozstaniu - ale bez Niego ... jakoś nie wyobrażam sobie życia.
        4rysia - jesteś szczęśliwa, masz dzieci, co zrobiłabyś gdybyś mogła cofnąć czas?
        • Gość: ania Re: Inna miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 08:39
          Zgoda Kościola jest konieczna i to jest do załatwienia. Jasne że budzi opór taki
          związek ale nie jest to taki rzadki przypadek. W linii prostej czyli rodzeństwo
          nie mozę zawrzec malżeństwa zabrania tego też prawo cywilne nie tylko koscielne
          ale kuzynowstwo może co dopuszcza tez prawo cywilne. Ryzyko wad rozwojowych u
          potomstwa istnieje jezeli są juz takowe w rodzinie jakies choroby genetyczne
          itp... jezeli nie ma to ryzyko takie jak u innych par. Znam małżeństwo kuzynów w
          takiej samej linii jak Twoja On jest 5 lat młodszy od żony mają dwojkę dzieci
          zdrowe, zdolne a oni naprawde stworzyli przykladny związek, ktory na początku
          budził sensacje w okolicy, bo to mala miejscowosc ale po kilku latach gdy dzieci
          juz byly na swiecie a ich rodzice pokazali ze sa kochajaca rodzina wszystko
          ucichlo. Życze Wam tego samego i nie zwlekajcie ze slubem bo wieksze jest tzw
          zgorszenie gdy jako kuzyni zyjecie bez ślubu.
    • magda8887 Re: Inna miłość 03.07.07, 14:31
      ja nie potrafiłabym związać się z własnym kuzynem i do tego tak bliskim,
      przecież jego tato jest bratem Twojej mamy! więc to bliska rodzina a nawet
      bardzo. Mi się to kojarzy z kazirodztwem.

      P.S. teraz do jego taty mówisz "wujku" a jakby tak doszło do waszego ślubu to co
      wtedy "tato" będziesz do niego mówiła

      Mimo wszystko życzę powodzenia i dalszego szczęścia w związku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka