marylka80
31.05.07, 21:07
Od 5 lat jestem w związku z cudownym facetem - z takim o którym się marzy
będąc małą dziewczynką. Kochamy się, rozumiemy, ufamy sobie. Od 4 lat
mieszkamy razem i wszystko byłoby przebajecznie, gdyby mój partner nie był
moim kuzynem - jego tata i maja mama to rodzeństwo. Nasi rodzice,
przyjaciele, rodzina i znajomi widzą, że łączy nas coś niesamowitego i życzą
nam jak najlepiej. Oboje jesteśmy bardzo odpowiedzialnymi ludźmi i zdajemy
sobie sprawę z tego, że będąc razem - nie możemy mieć dzieci. Kocham to moje
Szczęście z całego serducha, ale bardzo boję się, że Go krzywdzę - On
zasługuje na to, żeby mieć wspaniałą rodzinę. Adam twierdzi, że beze mnie nie
będzie szczęśliwy i nigdy nie spojrzy na inną, bo to mnie kocha ponad
wszystko. Wkrótce planujemy ślub - marzyłam o tym, bo wiem, że już nigdy
nikogo nie pokocham z taką siłą. Czy nie jestem egoistką, może powinnam
odejść, może spotkałby dziewczynę, z którą stworzyłby pełną rodzinę?